Reklama

Warsztaty wspólnego ubogacania

2017-12-20 12:28

Alina Ziętek-Salwik
Edycja rzeszowska 52/2017, str. VI

Alina Zietek-Salwik
W pracowni aktywności twórczej uczestnicy zajęć wykonują, pod okiem terapeuty zajęciowego, przedmioty rękodzieła artystycznego

Takiej atmosfery radosnego spokoju i pogodnego krzątania się pozazdrościć może niejedno miejsce pracy. Większość osób, które teraz aktywnie spędzają czas na warsztatach, przez wiele lat siedziała w domach – z dala od znajomych, czasem w samotności, w pustym domu, zanim domownicy powracali z pracy, często z poczuciem, że nie mają nic do zrobienia, ani pomysłu na swoje życie. Tego rodzaju problemy rozwiązują caritasowskie Warsztaty Terapii Zajęciowej

Warsztaty realizują niezbędne zadania w zakresie rehabilitacji społecznej i zawodowej, zmierzające do ogólnego rozwoju i poprawy sprawności, niezbędnych do prowadzenia przez osoby niepełnosprawne niezależnego, samodzielnego i aktywnego życia, na miarę ich indywidualnych możliwości. Celem Warsztatów jest też przygotowywanie osób niepełnosprawnych do podjęcia zatrudnienia. Uczestnicy nabywają niezbędną wiedzę, umiejętności oraz poznają zakres czynności zawodowych, jakie mogą w przyszłości wykonywać w pracy zawodowej.

W naszej diecezji działa już kilka takich placówek. Od stycznia 2016 r. w Cmolasie swą działalność rozpoczęła filia Warsztatów Terapii Zajęciowej w Kolbuszowej. W tej chwili z rehabilitacji zawodowej, społecznej oraz ruchowej korzysta tu 20 osób niepełnosprawnych z terenu gmin: Cmolas i Majdan Królewski. Placówka stała się niezwykle ważnym dziełem w Jubileuszowym Roku Miłosierdzia, 28 października 2016 r. bp Jan Wątroba dokonał uroczystego poświęcenia filii.

Warsztaty Terapii Zajęciowej są przeznaczone dla osób z niepełnosprawnością intelektualną oraz ruchową. Uczestnicy WTZ muszą posiadać orzeczenie o niepełnosprawności. Orzeczenie takie (wraz z kwalifikacją do uczestnictwa w warsztatach terapii zajęciowej) wydają powiatowe zespoły do spraw orzekania o niepełnosprawności. Warunkiem uczestnictwa jest ukończenie 16. roku życia oraz posiadanie orzeczenia o umiarkowanym bądź znacznym stopniu niepełnosprawności. Zajęcia obejmują rehabilitację społeczną, zawodową oraz ruchową.

Reklama

Cmolaska filia warsztatów ma cztery pracownie terapii zajęciowej. W pracowni aktywności twórczej uczestnicy zajęć wykonują, pod okiem terapeuty zajęciowego, przedmioty rękodzieła artystycznego, zdobione przedmioty użytkowe, dekoracje, stroiki i zaproszenia oraz mydełka glicerynowe. W pracowni samodzielności uczestnicy warsztatów przygotowują posiłki, uczą się dekorowania stołów, sztuki podawania potraw oraz dbają o czystość na terenie budynku. W pracowni reedukacyjnej prowadzona jest terapia edukacyjna, nauka twórczego myślenia, poprawa sprawności pisania, czytania, nauka posługiwania się zegarem oraz pieniędzmi. W pracowni rzemiosła artystycznego, oprócz wykonywania prac artystycznych, wytwarzane są ekologiczne podpałki K-Lumet do grilla i kominków.

Dzień w Warsztatach rozpoczyna się od przyjazdu uczestników (mają zapewniony dojazd). Następnie po wspólnej kawie rozpoczynają się zajęcia w pracowniach – przez siedem godzin dziennie, z przerwą na posiłek regeneracyjny. Zajęcia są odpowiednio dobierane do możliwości i umiejętności danej osoby. Uczestnicy zajmują się różnorodną pracą. Na przykład robią wspólne zakupy niezbędne do przygotowania posiłku, zajmują się zmywaniem naczyń, uczą się obsługi zmywarki, kuchenki mikrofalowej, inni pracują przy obróbce drewna, albo przy produkcji zapachowych glicerynowych mydełek. Pod okiem fachowców wykonują prace na zamówienie, jak przygotowywanie stroików czy dekoracji świątecznych, zaproszeń i in.

W czasie przedświątecznym uczestnicy biorą udział w kiermaszach, gdzie prezentują swoje prace. Jak podkreśla Katarzyna Świst-Lenart, kierowniczka ośrodka w Cmolasie, „mimo krótkiego okresu działalności cmolaskiej filii Warsztatów, placówka mocno zintegrowała się ze środowiskiem lokalnym. Mieszkańcy gminy często odwiedzają ośrodek, kupują nasze prace, a także przynoszą nam różne materiały, które możemy wykorzystać. Dużym powodzeniem cieszą się nasze choinki drewniane, szyszkowe, stroiki świąteczne czy dekoracje choinkowe”.

Mieszkańcy Cmolasu docenili i polubili to miejsce. To dobry znak, że w dzisiejszym, konsumpcyjnym i bezwzględnym świecie rodzi się tyle dobra, uśmiechu i zwyczajnej ludzkiej życzliwości. To przecież bardzo ważne nie tylko w tym pięknym czasie Bożego Narodzenia, choć teraz ma znaczenie szczególne, bo pokazuje wartość wspólnoty.

Tagi:
warsztaty warsztaty

Międzynarodowe warsztaty liturgiczne „Ars Celebrandi”

2018-07-13 11:02

Dr Dominika Krupińska

Uroczyste i podniosłe celebracje, wytężone ćwiczenia, piękny, kontemplacyjny śpiew gregoriański, nowe przyjaźnie i ciepła atmosfera — tak można najkrócej streścić międzynarodowe warsztaty liturgiczne „Ars Celebrandi”, które rozpoczęły się wczoraj w sanktuarium maryjnym w Licheniu.

www.facebook.com/pg/Ars-Celebrandi

Organizowane przez stowarzyszenie Una Voce Polonia (polski oddział Międzynarodowej Federacji „Una Voce”, organizacji uznawanej przez Stolicę Apostolską za oficjalną reprezentację katolików świeckich przywiązanych do tradycyjnej liturgii łacińskiej) warsztaty liturgii tradycyjnej „Ars Celebrandi” w Licheniu odbywają się już po raz piąty. Około 200 osób z Polski i kilkunastu innych krajów świata, w tym nawet Korei Południowej, od 12 do 19 lipca br. uczy się na nich celebrować Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego (kapłani), służyć do niej (ministranci) i śpiewać (schole gregoriańskie). A najważniejszym tegorocznym wydarzeniem będzie wizyta wysokiego dygnitarza watykańskiego, abp. Guido Pozzo, sekretarza Papieskiej Komisji Ecclesia Dei, odpowiedzialnej za katolików przywiązanych do tradycyjnej liturgii na całym świecie. W dniu 18 lipca odprawi on uroczystą Mszę św. pontyfikalną w bazylice Matki Bożej Licheńskiej oraz spotka się z uczestnikami warsztatów i będzie odpowiadał na ich pytania.

Od tego roku warsztaty „Ars Celebrandi” mają już oficjalnie charakter międzynarodowy: językiem wykładowym jednej z grup ministranckich jest angielski. Innowację tę wprowadzono na prośby kierowane do organizatorów. Kapłani mają niecodzienną możliwość doskonalenia śpiewu kapłańskiego pod kierunkiem benedyktyna odpowiadającego za śpiew liturgiczny w tysiącletnim opactwie tynieckim. Inną ciekawostką jest obecność rytu dominikańskiego — własnej liturgii tego popularnego zakonu, liczącej już ponad 750 lat — a także możliwość uczestniczenia w tzw. „Mszach polskich” odprawianych z towarzyszeniem powszechnego ongiś, a dziś niemal już zapomnianego jednogłosowego, ludowego śpiewu nabożnego.

Warsztaty są tak zorganizowane, aby nie zabrakło na nich ani modlitwy, ani nauki, ani rozrywki. Jest miejsce na wszystko, na sacrum i na profanum... no, może z wyjątkiem odpoczynku. Plan dnia zaczyna się o godz. 6.00 śpiewem laudesów (brewiarzowa modlitwa poranna), a kończy późnym wieczorem śpiewaną kompletą (dla chętnych — także dodatkowymi warsztatami, trwającymi czasem nawet do północy). Przewidziano jednak również czas na spotkania przy kawie i nawiązywanie nowych kontaktów („Ars Celebrandi” wnosi duży wkład w integrację środowisk liturgii łacińskiej z różnych miast i krajów), a nawet na obejrzenie finałowych meczów mistrzostw świata w piłce nożnej. Miłośnicy dawnej liturgii nie są bowiem wcale wyalienowani z życia i mocno stoją nogami na ziemi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hymn o miłości


Niedziela Ogólnopolska 51/2006, str. 18-19

© Igor Mojzes/Fotolia.com

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miał tak wielką wiarę, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa,
które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie.
Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich [jednak] jest miłość.

Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1 Kor 13, 1-13)

Przeczytaj także: Hymn o miłości
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Z Maryją jestem bezpieczna

2018-07-16 19:29

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

Najświętsza Maryja Panna z Góry Karmel, Której wspomnienie liturgiczne dziś obchodzimy, bardziej może znana jako Matka Boża Szkaplerzna, szczególnie czczona jest wśród karmelitów, a Jej łaskami słynący obraz znajduje się w Czernej koło Krzeszowic. Szkaplerzem, oprócz wierzchniej części ubioru zakonnego, nazywany także szatę Maryi, którą każdy świecki może przyjąć, oddając się tym samym pod opiekę Matki Bożej. Oczywiście, jeśli tylko chce. Szkaplerz nosili wielcy święci: Jan Maria Vianney, Alfons Maria Liguori, Jan Bosco. Nosił go także św. Jan Paweł II.

Piotr Marcińczak

Obietnice

Dość dobrze znane są przywileje przysługujące tym, którzy przyjmą szkaplerz. Maryja obiecała im szczególną opiekę i ochronę w trudnych chwilach doczesnego życia oraz dobrą śmierć i zachowanie od wiecznego potępienia. Druga z powyższych obietnic w XV w. nabrała kształtu tzw. przywileju sobotniego. Wierzymy, że Matka Boża uwalnia duszę zmarłego, noszącego szkaplerz, z mąk czyśćcowych w pierwszą sobotę po jego śmierci.

Warto podkreślić także, że przyjmujący szkaplerz otrzymują udział we wszystkich dobrach duchowych Zakonu Karmelitańskiego, a więc Mszach św., modlitwach, postach, dobrych uczynkach oraz mogą uzyskać odpust zupełny w dniu wpisania do bractwa szkaplerznego, a także w niektóre święta karmelitańskie: wspomnienie św. Szymona Stocka (16 maja), uroczystość Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel (16 lipca), święto proroka Eliasza (20 lipca), święto św. Teresy od Dzieciątka Jezus (1 października), uroczystość św. Teresy od Jezusa (15 października), święto Wszystkich Świętych Zakonu Karmelitańskiego (14 listopada) oraz w uroczystość św. Jana od Krzyża (14 grudnia). Osoba przyjmując szkaplerz zobowiązuje się do noszenia go na co dzień oraz odmawiania wybranej modlitwy zawierzenia Maryi, np. „Pod Twoją obronę".

Szkaplerz to nie talizman

Trzeba jednak pamiętać, co mocno podkreślają ojcowie karmelici, że nie należy traktować szkaplerza w sposób magiczny, a więc jako zaczarowany przedmiot, który wystarczy zawsze mieć przy sobie, a on zapewni nam szczęście na ziemi i uchroni od piekła po śmierci. Żeby bowiem mieć udział we wszystkich wymienionych powyżej łaskach i obietnicach, trzeba w życiu trwać przy najważniejszym i pierwszym ze wszystkich szkaplerznych „obowiązków". Jest nim gorliwe i szczere naśladowanie Maryi we wszystkich Jej cnotach. Ponieważ przynależność do Matki Bożej i miłość do Niej wyrażać się powinna przede wszystkim w gotowości do kształtowania w sobie Jej cnót, m.in.: pokory, zawierzenia woli Bożej oraz cnocie czystości według stanu. Łaska Boża bowiem wydaje owoce w życiu człowieka tylko przy jego współpracy i szczerej woli, a nie wbrew niemu lub pomimo jego obojętności. A szkaplerz jest łaską.

Dla dzieci i dla grzeszników także

Szkaplerz można nabyć i uroczyście przyjąć każdego dnia u karmelitów w Czernej. Warto jednak wiedzieć, że o ile nałożenia szkaplerza musi dokonać kapłan o tyle nie musi on być karmelitą. Może to zrobić każdy diecezjalny ksiądz, byle zgodnie z przyjętą przez Kościół formułą. Szkaplerz można nakładać także małym dzieciom, jeszcze nieświadomym tego wielkiego znaku, jako formę obrony przed złem, a nawet umierającym grzesznikom, którzy jednak wyrażą wolę przyjęcia go na łożu śmierci.

Maryja nie pozwala mi o sobie zapomnieć

Jakub nosi szkaplerz od 20 lat. - Zafascynowałem się tym, że Maryja obiecała szczególnie chronić noszących szkaplerz. Chciałem mieć w tym udział. Przyjąłem szkaplerz i teraz tego doświadczam. Szkaplerz to jest szata Maryi, Jej godność, a także łaska. Tak to rozumiem. Jest on także znakiem przynależności do Maryi, która trwa całe życie. Bo my możemy pobłądzić, ale Ona jest wierna zawsze. I zawsze dotrzymuje tego, co obiecała, choć nigdy wbrew woli człowieka - opowiada Jakub. - Codziennie odmawiam modlitwę szkaplerzną „Pod Twoją obronę". Maryja nie pozwala mi o sobie zapomnieć - dodaje. - Kiedy patrzę na te 20 lat ze szkaplerzem, to widzę jasno, jak moja relacja z Matką Bożą rozwijała się i ewoluowała. Widzę jak Ona się mną opiekuje, dyskretnie, ale konsekwentnie. I wyraźnie doświadczam, że prawdziwe zbliżanie się do Maryi zawsze jest zbliżaniem się do Chrystusa.

Nie mogę teraz umrzeć

Maria przyjęła szkaplerz na rekolekcjach w wieku 15 lat, po tym jak usłyszała o szczególnej opiece Matki Bożej dla noszących Jej znak i zapragnęła go mieć. Opowiada, że przez cały ten czas nosiła tradycyjną formę szkaplerza, ale kilka lat temu wymieniła go na medalik, który jest o wiele wygodniejszą formą. Maria, dziś młoda mężatka, wspomina także wypadek samochodowy, który przeżyła. - Pamiętam doskonale, że kiedy całe życie przelatywało mi przed oczami, było tam m.in. wspomnienie noszonego przeze mnie szkaplerza. I pamiętam taką myśl w mojej głowie „noszę szkaplerz i Maryja ma mnie w opiece, więc nie mogę teraz umrzeć, bo nie zdążyłam iść do spowiedzi..." i rzeczywiście przeżyłam. Wiem, że uratowała mnie Matka Boża - podkreśla.

Kiedy pytam ją jakie znaczenie na co dzień ma dla niej szkaplerz, odpowiada z uśmiechem: - To jest forma mojej walki o niebo. Sama nie dam rady się tam dostać, bo jestem jako człowiek zbyt słaba. Potrzebuję pomocy, a jaką lepszą pomoc mogę sobie wyobrazić niż tę od Matki Bożej? Czuję się z Nią bezpieczna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem