Reklama

Lubimy szopki

2017-12-20 12:28

Ks. Jerzy Uchman
Edycja rzeszowska 52/2017, str. VII

Ks. Jerzy Uchman

Święta Bożego Narodzenia. W każdym domu i kościele, w widocznym miejscu, pojawiła się bożonarodzeniowa szopka. Zwyczaj ten mocno akcentuje fakt narodzenia Chrystusa poza miastem, poza gospodą, gdzie dla Maryi i Józefa nie było miejsca. Miejsce znalazło się w grocie wykorzystywanej przez pasterzy na stajnię ze żłobem, który przyjął gościnnie Boże Dzieciątko. Tradycja polska nazwała miejsce narodzenia Chrystusa „szopą bydłu przyzwoitą”.

Nie dziwi nikogo fakt, że po dwóch tysiącach lat wspomina się na kartach wielkich dzieł budowle monumentalne, wyróżniające się wspaniałą architekturą, których nie zniszczył ani czas, ani woda, ani powietrze. Ale czy to nie dziwne, że po dwóch tysiącach lat wspomina się tak uroczyście „szopę bydłu przyzwoitą”, stojącą na odludziu? Przecież takich „szop” było wiele. Dlaczego ta jedna weszła na stałe do historii nie jednego narodu, ale całej ludzkości? Przez dwa tysiące lat przeszło przez nią miliardy ludzi. Wniosek jest jasny: „Szopa bez Chrystusa będzie zawsze tylko szopą. Szopa z Chrystusem staje się Domem Bożym, w którym ci, którzy Chrystusa rozpoznają i przyjmą Go szczerym sercem, otrzymują godność Dzieci Bożych. Dzisiaj szopki w naszych kościołach są coraz piękniejsze. Niejednokrotnie techniczne i artystyczne cacka. Niestety, coraz częściej ginie w nich mały Jezus, ginie prawda o Jego ubóstwie, prawda o odrzuceniu przez ludzi. Taka szopka nie uczy, nie pobudza do religijnej refleksji. Taka szopka bawi. Taka szopka nie zmusza do postawienia sobie pytania: jak ja odpowiem na Bożą miłość do mnie, konkretnego człowieka, objawioną w Dzieciątku złożonym w żłobie? Rodzi się pytanie natury technicznej i ekonomicznej: Jak to zrobiono? Ile to kosztowało? Wszystko w tej szopce przyciąga uwagę małego i dużego człowieka. Wszystko, tylko nie Jezus! A stąd już tylko krok, aby zwłaszcza dziecko tak samo patrzyło na szopkę w kościele jak na wesołe miasteczko. I wtedy, niestety, robimy szopkę z Szopki.

Reklama

Z bólem trzeba stwierdzić, że wielu katolików zrobiło szopkę ze Świąt Bożego Narodzenia: piękna i bogata choinka, migające świecidełka, biały obrus na stole, opłatki gotowe do łamania, przygotowane dania na wigilijny stół: wszystko gotowe, tylko zabrakło Chrystusa. Nie ma Go w wypowiadanych do siebie słowach, nie ma Go w śpiewanych kolędach i najsmutniejsze – nie ma Go w sercach uczestników tej „szopki”. Parodia nocy Bożego Narodzenia! Otwarte oczy na migocące światło choinki. Otwarte uszy na słuchanie dochodzących z telewizora melodii kolęd. Otwarte usta do wypowiadania pustych i wytartych słów o zdrowiu i pieniądzach przy składaniu życzeń. Otwarty żołądek na przyjęcie obfitych wigilijnych pokarmów. Tylko serce zamknięte dla Tego, dzięki któremu to wszystko mamy.

Prawdziwe świętowanie to nie oczy zawieszone na kolorowych świecidełkach. To nie uszy chwytające przypadkowo melodię kolęd. To nie usta powtarzające utarte slogany życzeń. To nie syty ponad potrzebę żołądek. Prawdziwie świętuje tylko ten, kto szczerym i czystym sercem przyjął przychodzącego ciągle do nas w Eucharystii Chrystusa. Ten, który od Chrystusa przyjętego do serca otrzymuje moc, aby być prawdziwie Dzieckiem Bożym. Inaczej zrobimy „szopkę” z najwspanialszych świąt.

Tagi:
szopki

Gdy kultura wyrasta z wiary

2018-01-24 12:44

Maria Fortuna-Sudor
Edycja małopolska 4/2018, str. VII

Eksponowane na wystawie prace, nagrodzone i wyróżnione w Konkursie Szopek Bożonarodzeniowych Tradycyjnych i Krakowskich, przyciągały uwagę ciekawymi, czasem zaskakującymi kompozycjami, a nade wszystko materiałami, z których zostały wykonane

Zbigniew Sanowski
Tradycyjnie na zakończenie spotania jego laureaci, goście, sponsorzy i organizatorzy pozują do wspólnej, pamiątkowej fotografii

Były elementy wykonane na szydełku, z piernika, lukru, kamienia, słomy, mchu, papieru, plastiku, styropianu, szkła, słoików, kory drzewnej, orzechów, szyszek, muszelek, plasteliny, makaronu, chleba. Były piękne rzeźby z drewna. Niektóre szopki podświetlono, inne miały ruchome elementy. Wszystkie łączył żłóbek i figurki Nowonarodzonego Dzieciątka oraz Maryi i Józefa.

Prawie 300 szopek

W tym roku w pracach pojawiły się elementy patriotyczne, bo organizatorzy – parafia pw. św. Michała Archanioła w Sieprawiu, Duszpasterstwo Dzieci i Młodzieży Dekanatu Mogilany, Gmina Siepraw i Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania Turystyczna Podkowa – postanowili, że konkurs wprowadzi jego uczestników w obchody 100. rocznicy odzyskania niepodległości.

Podsumowanie XVII już edycji projektu nastąpiło w niedzielę 14 stycznia. W zabytkowym sieprawskim kościele po raz kolejny spotkali się laureaci i wyróżnieni twórcy szopek, ich rodzice i opiekunowie oraz zaproszeni goście, w tym sponsorzy od lat fundujący nagrody dla twórców szopek.

– Mamy stałych przyjaciół, którzy nas co roku wspierają – podkreśla w rozmowie z „Niedzielą” wójt gminy Siepraw, Tadeusz Pitala.

Tym razem uroczystość rozpoczęła się koncertem zespołu instrumentalnego GOKiS i chóru szkolnego. Młodzi artyści są od lat prowadzeni przez Katarzynę Gancarz i Rafała Malickiego i pod tym kierunkiem osiągają kolejne sukcesy. Jak poinformował Konrad Sołtys, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu (GOKiS) w Sieprawiu, do konkursu zgłoszono szopki z następujących gmin: Siepraw, Dobczyce, Raciechowice, Wiśniowa, Pcim, Lubień, Tokarnia, Świątniki Górne, Myślenice. Twórcy indywidualni i grupowi przygotowali prawie 300 szopek, z czego do ścisłego finału zakwalifikowano 123 prace. Najlepsze z nich nagrodzono w siedmiu kategoriach. Przyznano także wyróżnienia.

Gratulacje od pani premier

Zdobywcy pierwszych miejsc otrzymali także okolicznościowe dyplomy przekazane przez premier Beatę Szydło. Wręczał je poseł RP Jarosław Szlachetka, który wyjaśnia: – To były ręcznie napisane przez panią premier Beatę Szydło gratulacje dla zwycięzców. Poseł ziemi myślenickiej dodaje, że być może za rok uda się pani premier spotkać z organizatorami i laureatami konkursu.

Grand Prix przyznano rodzinie Katarzyny i Piotra Furmanów z Wiśniowej. Ich dzieci – Natalia i Konrad przygotowały szopki, które po raz kolejny zwróciły szczególną uwagę oceniających. Pani Katarzyna wspomina: – Gdy Natalia była młodsza, a Konrad jeszcze nie chodził do szkoły, to pomagaliśmy córce wykonywać szopkę, ale później syn także chciał mieć swoją pracę na konkurs, więc od kilku lat w naszym domu powstają dwie szopki. Natalia zauważa: – Kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem wszyscy staramy się w wolnych chwilach skupić na przygotowaniu szopek, co nas wprowadza w atmosferę świąteczną, a Konrad wyznaje: – W tej pracy więcej pomagał mi tata, ale to ja zaplanowałem wygląd szopki i jej poszczególne elementy.

Po rozdaniu nagród był czas na podsumowanie. Zbigniew Stanowski, dyrektor biura Stowarzyszenia Turystyczna Podkowa, stwierdza: – Dobrze, że ten cykliczny projekt trwa, ale potrzebujemy wsparcia. Liczymy, że jeszcze mocniej zaangażują się nauczyciele i katecheci ze szkół na terenie gmin, gdzie konkurs jest organizowany. Zależy nam, aby zaproszenie do udziału w kolejnych edycjach w odpowiednim czasie dotarło do wychowawców, nauczycieli, katechetów, a za ich pośrednictwem – do dzieci i ich rodziców.

Czas refleksji i dziękczynienia

Wójt Tadeusz Pitala zauważa: – W realizacji konkursu szczególnie istotna jest integracja rodzin, które przy powstających szopkach się spotykają. Mamy świadomość, iż większość tych prac to wspólne, rodzinne dzieła. I niech tak będzie. Bo to okazja, aby się spotkać i razem wykonać pracę, aby dzieci oderwały się od komputera, aby te działania łączyły rodziny.

Reprezentujący parafię w Sieprawiu ks. Henryk Kamiński zapewnia, że wspólne budowanie szopki może być dla rodziny czasem błogosławionym. Zwraca też uwagę na aspekt patriotyczny w zgłoszonych pracach: – Organizatorom zależało, aby zmotywować do refleksji z okazji 100. rocznicy odzyskania niepodległości Polski i do dziękczynienia za to. I duch patriotyczny został w szopkach uwzględniony. Myślę, że ten aspekt zmotywuje nie tylko twórców szopek do odpowiedzi na pytanie, jak my dzisiaj zagospodarowujemy tę wolność, ten dar, który został nam dany.

Proboszcz parafii w Sieprawiu, ks. prał. Piotr Kluska przyznaje, że nie wyobrażał sobie, iż konkurs tak się rozwinie i usamodzielni. Odnosząc się do prezentowanych szopek, podkreśla wprost nieograniczoną pomysłowość twórców i stwierdza: – Okazuje się, że szopkę dla Jezusa można zrobić ze wszystkiego. Przypomina pomysłodawcę konkursu ks. Jana Jakubca oraz kolejnych wikariuszy zaangażowanych w organizację: ks. Wojciecha Galicę, ks. Romana Zapałę i ks. Wojciecha Gazdowicza, który w poprzednich latach przygotowywał jasełka na finał. I zauważa: – To projekt zagospodarowany przez Turystyczna Podkowę, z czego należy się cieszyć i życzyć społeczeństwu, aby wszystko co piękne, co związane jest z Bożym Narodzeniem, było przejmowane przez lokalne środowiska samorządowe. To cenne i piękne, kiedy kultura wyrasta z wiary.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hymn o miłości


Niedziela Ogólnopolska 51/2006, str. 18-19

© Igor Mojzes/Fotolia.com

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miał tak wielką wiarę, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa,
które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie.
Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich [jednak] jest miłość.

Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1 Kor 13, 1-13)

Przeczytaj także: Hymn o miłości
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Z Maryją jestem bezpieczna

2018-07-16 19:29

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

Najświętsza Maryja Panna z Góry Karmel, Której wspomnienie liturgiczne dziś obchodzimy, bardziej może znana jako Matka Boża Szkaplerzna, szczególnie czczona jest wśród karmelitów, a Jej łaskami słynący obraz znajduje się w Czernej koło Krzeszowic. Szkaplerzem, oprócz wierzchniej części ubioru zakonnego, nazywany także szatę Maryi, którą każdy świecki może przyjąć, oddając się tym samym pod opiekę Matki Bożej. Oczywiście, jeśli tylko chce. Szkaplerz nosili wielcy święci: Jan Maria Vianney, Alfons Maria Liguori, Jan Bosco. Nosił go także św. Jan Paweł II.

Piotr Marcińczak

Obietnice

Dość dobrze znane są przywileje przysługujące tym, którzy przyjmą szkaplerz. Maryja obiecała im szczególną opiekę i ochronę w trudnych chwilach doczesnego życia oraz dobrą śmierć i zachowanie od wiecznego potępienia. Druga z powyższych obietnic w XV w. nabrała kształtu tzw. przywileju sobotniego. Wierzymy, że Matka Boża uwalnia duszę zmarłego, noszącego szkaplerz, z mąk czyśćcowych w pierwszą sobotę po jego śmierci.

Warto podkreślić także, że przyjmujący szkaplerz otrzymują udział we wszystkich dobrach duchowych Zakonu Karmelitańskiego, a więc Mszach św., modlitwach, postach, dobrych uczynkach oraz mogą uzyskać odpust zupełny w dniu wpisania do bractwa szkaplerznego, a także w niektóre święta karmelitańskie: wspomnienie św. Szymona Stocka (16 maja), uroczystość Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel (16 lipca), święto proroka Eliasza (20 lipca), święto św. Teresy od Dzieciątka Jezus (1 października), uroczystość św. Teresy od Jezusa (15 października), święto Wszystkich Świętych Zakonu Karmelitańskiego (14 listopada) oraz w uroczystość św. Jana od Krzyża (14 grudnia). Osoba przyjmując szkaplerz zobowiązuje się do noszenia go na co dzień oraz odmawiania wybranej modlitwy zawierzenia Maryi, np. „Pod Twoją obronę".

Szkaplerz to nie talizman

Trzeba jednak pamiętać, co mocno podkreślają ojcowie karmelici, że nie należy traktować szkaplerza w sposób magiczny, a więc jako zaczarowany przedmiot, który wystarczy zawsze mieć przy sobie, a on zapewni nam szczęście na ziemi i uchroni od piekła po śmierci. Żeby bowiem mieć udział we wszystkich wymienionych powyżej łaskach i obietnicach, trzeba w życiu trwać przy najważniejszym i pierwszym ze wszystkich szkaplerznych „obowiązków". Jest nim gorliwe i szczere naśladowanie Maryi we wszystkich Jej cnotach. Ponieważ przynależność do Matki Bożej i miłość do Niej wyrażać się powinna przede wszystkim w gotowości do kształtowania w sobie Jej cnót, m.in.: pokory, zawierzenia woli Bożej oraz cnocie czystości według stanu. Łaska Boża bowiem wydaje owoce w życiu człowieka tylko przy jego współpracy i szczerej woli, a nie wbrew niemu lub pomimo jego obojętności. A szkaplerz jest łaską.

Dla dzieci i dla grzeszników także

Szkaplerz można nabyć i uroczyście przyjąć każdego dnia u karmelitów w Czernej. Warto jednak wiedzieć, że o ile nałożenia szkaplerza musi dokonać kapłan o tyle nie musi on być karmelitą. Może to zrobić każdy diecezjalny ksiądz, byle zgodnie z przyjętą przez Kościół formułą. Szkaplerz można nakładać także małym dzieciom, jeszcze nieświadomym tego wielkiego znaku, jako formę obrony przed złem, a nawet umierającym grzesznikom, którzy jednak wyrażą wolę przyjęcia go na łożu śmierci.

Maryja nie pozwala mi o sobie zapomnieć

Jakub nosi szkaplerz od 20 lat. - Zafascynowałem się tym, że Maryja obiecała szczególnie chronić noszących szkaplerz. Chciałem mieć w tym udział. Przyjąłem szkaplerz i teraz tego doświadczam. Szkaplerz to jest szata Maryi, Jej godność, a także łaska. Tak to rozumiem. Jest on także znakiem przynależności do Maryi, która trwa całe życie. Bo my możemy pobłądzić, ale Ona jest wierna zawsze. I zawsze dotrzymuje tego, co obiecała, choć nigdy wbrew woli człowieka - opowiada Jakub. - Codziennie odmawiam modlitwę szkaplerzną „Pod Twoją obronę". Maryja nie pozwala mi o sobie zapomnieć - dodaje. - Kiedy patrzę na te 20 lat ze szkaplerzem, to widzę jasno, jak moja relacja z Matką Bożą rozwijała się i ewoluowała. Widzę jak Ona się mną opiekuje, dyskretnie, ale konsekwentnie. I wyraźnie doświadczam, że prawdziwe zbliżanie się do Maryi zawsze jest zbliżaniem się do Chrystusa.

Nie mogę teraz umrzeć

Maria przyjęła szkaplerz na rekolekcjach w wieku 15 lat, po tym jak usłyszała o szczególnej opiece Matki Bożej dla noszących Jej znak i zapragnęła go mieć. Opowiada, że przez cały ten czas nosiła tradycyjną formę szkaplerza, ale kilka lat temu wymieniła go na medalik, który jest o wiele wygodniejszą formą. Maria, dziś młoda mężatka, wspomina także wypadek samochodowy, który przeżyła. - Pamiętam doskonale, że kiedy całe życie przelatywało mi przed oczami, było tam m.in. wspomnienie noszonego przeze mnie szkaplerza. I pamiętam taką myśl w mojej głowie „noszę szkaplerz i Maryja ma mnie w opiece, więc nie mogę teraz umrzeć, bo nie zdążyłam iść do spowiedzi..." i rzeczywiście przeżyłam. Wiem, że uratowała mnie Matka Boża - podkreśla.

Kiedy pytam ją jakie znaczenie na co dzień ma dla niej szkaplerz, odpowiada z uśmiechem: - To jest forma mojej walki o niebo. Sama nie dam rady się tam dostać, bo jestem jako człowiek zbyt słaba. Potrzebuję pomocy, a jaką lepszą pomoc mogę sobie wyobrazić niż tę od Matki Bożej? Czuję się z Nią bezpieczna.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem