Reklama

Nowy Testament

W hospicjum Wigilia jest codziennie

2017-12-20 12:28

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 52/2017, str. IV

Archiwum Hospicjum Bonifratrów

Zawsze, ilekroć uśmiechasz się do swojego brata i wyciągasz do niego ręce – jest Boże Narodzenie – pisała św. Matka Teresa z Kalkuty. I wtedy, gdy wyciągasz rękę do chorego, gdy widzisz jego rozpromienioną twarz – dodaje o. Bruno Lewandowski, franciszkanin, kapelan w Hospicjum Bonifratrów – jest Boże Narodzenie

Na oddziale wciąż słychać przytłumione głosy. Ktoś słucha radia, gdzieś gra telewizor, szurają kapcie. Pani Zosia robi szalik na drutach, a pan Andrzej prosi o kupienie wafli z cytrynowym nadzieniem. Codzienne sprawy, takie jak w domu, tylko domowników jest więcej. To jest miejsce, w którym to my jesteśmy dla pacjentów, a nie oni dla nas. To jest ich dom – mówi Dominik Krzyżanowski, dyrektor Hospicjum Bonifratrów we Wrocławiu. Często to słowo tłumaczone jest jako gościniec, gdzie utrudzony wędrowiec zatrzymuje się w drodze, opatruje swoje rany i idzie dalej swoją drogą. Według nas idzie do nieba, według tych, którzy w niebo nie wierzą, idzie tam, gdzie nie musi już cierpieć. Ale przede wszystkim tworzymy dom. Wczoraj rozmawiałem z panią Wandą i ona mówi: Wie pan, już mi się myli, czy jestem w swoim domu czy w hospicjum.

Tu odkrywamy, że najważniejsza jest obecność drugiego człowieka – mówi Dorota Błażewicz, psycholog w hospicjum. To jest miejsce, z którego ludzie idą do nieba. Mam nadzieję, że ci, którzy doświadczyli w swej chorobie tak ogromnego cierpienia, są już naszymi orędownikami u Boga. Chciałem mieć znajomych w niebie, dlatego tu pracuję – dodaje o. Bruno.

Bycie tutaj nie jest porażką miłości

W budynku przy ul. Poświęckiej jest miejsce dla 29 chorych. Przyjmowani są ci, którzy nie mogą walczyć z chorobą ani w szpitalu, ani w domu. Jest taka idea, żeby w domu wspierać rodziny z chorym, ale niektórzy mają taki przebieg choroby, że nie mogą zostać w domu – mówi pani Dorota. Ojciec Bruno wie, że bardzo często rodzina chorego jest rozdarta, gdy musi podjąć decyzję o skierowaniu go do hospicjum. Bo co ludzie powiedzą? Że oddaliśmy tatę, mamę, babcię? Że pozbyliśmy się kochanej osoby? A to jest czasem jedyne wyjście. I to nie jest porażka rodziny – dodaje kapelan.

Reklama

Po to jesteśmy – specjaliści, wciąż zdobywający wiedzę i doświadczenie. Jesteśmy przygotowani do pomagania tym, którzy cierpią, a często w warunkach domowych cierpieliby dużo bardziej – uspokaja pan Dominik. Dlatego stwarzamy warunki najbardziej, jak to możliwe, zbliżone do domowych.

I nie mówmy o oddawaniu – mówi pani Dorota – bo człowiek to nie jest szafa, ani płaszcz, który zanosi się do pralni. Tu każdy jest ze skierowania lekarza. Względy medyczne zadecydowały o wyborze tego miejsca a nie brak miłości rodziny.

Różne historie pod jednym dachem

W rodzinie czasem trudno być razem, mijamy się w oczekiwaniach. W hospicjum, dużej rodzinie, też są trudne dni. Trzeba pogodzić skrajności, których czasem tutaj doświadczamy – mówi pani Dorota. W jednym pokoju ktoś jest pełen radości, za ścianą ktoś inny bardzo obolały i schowany przed całym światem, odrzucający próby nawiązania kontaktu. Opiekunowie szanują obydwie potrzeby, bo starają się budować rodzinę. Każdy ma prawo w rodzinie być tym, kim jest, taki, jaki jest – tu również. Każdy z pacjentów ma swoją własną historię życia, swoje doświadczenia. To, w jaki sposób podchodzi do choroby, też jest indywidualne. Niczego nie robimy na siłę – tłumaczy pani Dorota – szanujemy prywatność. Każdy z naszych pacjentów ma prawo nie chcieć patrzeć na słońce, nawet wtedy, gdy większość ma ochotę. Ma prawo nie chcieć widzieć mnie, Bruna, lekarza, czy pielęgniarki. Ma prawo i my to prawo szanujemy. Pacjent ma prawo powiedzieć: Nie chcę być umyty, nie chcę jeść. Człowiek, stając się pacjentem, nie traci praw obywatelskich i ludzkich.

Życie trwa, dokąd ma trwać

A jednak słowo hospicjum wciąż wywołuje strach. Mówimy: hospicjum i ludzie myślą: miejsce do umierania. Takie myślenie pokutuje, ale jest błędne – tłumaczy pani Dorota. Hospicjum to jest miejsce, w którym żyje się dotąd, dopóki jest nam dane, ale do końca. Nieuleczalna choroba ogranicza aktywność, sprawia ból, zabiera możliwość wykonywania wielu czynności, ale dopóki człowiek żyje – z chorobą, czy bez – może celebrować każdy dzień. I w hospicjum to się dzieje.

Jesteśmy w miejscu, gdzie toczy się ostateczna walka o człowieka – z przekonaniem mówi dyrektor hospicjum. To jest walka o zbawienie, to są te decydujące momenty. W hospicjum rozstrzyga się często los człowieka po śmierci. Tu walczy się o każdego człowieka, otaczając go bezinteresowną dobrocią, życzliwością, serdecznością – bywa tak, że jest to dla kogoś pierwsze takie doświadczenie w życiu. I ono, po jakimś czasie, zmienia człowieka – staje się spokojny, wyciszony, pogodzony. Zaczyna odpowiadać uśmiechem. To jest terapia miłością do bliźniego – mówi pan Dominik.

Bóg w hospicjum

Zdarza się, że w ogromnym cierpieniu pojawia się żal do Pana Boga. Zadajemy Mu to najtrudniejsze z pytań: Gdzie jesteś, skoro dzieje mi się krzywda? To uczciwe pytanie, Bóg się wcale nie gniewa. „Spadaj ksiądz, nic mi nie będziesz proponował” – bywają takie rozmowy – mówi o. Bruno. On też się nie gniewa, rozumie i wraca. Ale kwestia wiary nie jest kryterium przyjęcia do Hospicjum Bonifratrów. Jedyne kryterium to stan chorego, nie światopogląd. Chorzy są przyjmowani bez względu na deklarowane wartości, nawet wtedy, gdy ktoś otwarcie mówi, że jest niewierzący. Osób walczących z Panem Bogiem jest naprawdę niewiele, trafiają się jedna, dwie w ciągu roku – dodaje pan Dominik. To hospicjum katolickie, ale jesteśmy otwarci na ludzi, którzy potrzebują naszej pomocy a katolikami nie są. Ja tu kazań nie głoszę – mówi ojciec kapelan. Bo co ja mogę mówić? O cierpieniu? Pacjenci głoszą je życiem.

Bywa tak, że ktoś na początku odpycha kapłana, a po jakimś czasie sam prosi o sakramenty. Niedawno tak przydarzyło się panu Jackowi, wcześniej pan Edward zarzekał się, że nie potrzebuje, a pewnego dnia mnie zawołał… Na ludzi trzeba czekać – mówi o. Bruno.

Bycie tu, to jest szczęście

Tuż przed Wigilią na oddziale przybywa choinek i świątecznych dekoracji. Niektóre z nich pacjenci zrobili sami na warsztatach terapii zajęciowej przy pomocy Pauliny Partyki. Atmosfera domowa, kaplica na dole już z szopką – oczekiwanie.

Od kilku lat jestem tu, w hospicjum w czasie Wigilii. To moja decyzja, że spędzam święta z chorymi – mam szczęście – mówi pani Dorota. Świętowanie w ten dzień organizujemy w taki sposób, że zapraszamy rodziny pacjentów, personel, wolontariuszy i braci bonifratrów na wspólną Pasterkę i kolację. Wszystko zaczyna się wcześniej, już o 14.00 uczestniczymy w Pasterce a potem zasiadamy do wigilijnego stołu. Wzdłuż korytarzy oddziału ustawiamy stoły a na nich smakołyki wigilijne. Ci, którzy mogą, podchodzą sami, albo z bliskimi. Tym, którym trudno już wstać z łóżka, pomagamy, aby jak najpełniej doświadczyli wspólnego świętowania. To dzień, w którym u nas panuje świąteczny gwar.

Potrawy na wigilijną kolację zapewnia firma cateringowa. Bracia bonifratrzy przywożą swoje podarunki. Darczyńców nie brakuje, od wielu lat pierogi, uszka i ciasto robią dla hospicjum panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Chrząstawy Wielkiej – mówi Dominik Krzyżanowski – Nie musimy zamawiać, prosić, panie zawsze o nas pamiętają i przywożą jako dar na wigilijny wieczór. To są miłe gesty od osób na co dzień nie związanych z opieką hospicyjną. Rodziny pacjentów w tym dniu nie przynoszą potraw przygotowanych tyko dla swoich bliskich, ale dla wszystkich, dołączając je do wspólnego stołu. Korytarze i sale wypełnia zapach pierników, jest domowo.

Święta w hospicjum

Jak przeżywać Boże Narodzenie, święta radości, w hospicjum, które na co dzień kojarzy się z miejscem, gdzie ludzie cierpią? Jak cieszyć się z narodzin Boga stojąc czasem już na progu śmierci? Jak Go znaleźć, gdy wisi nad nami perspektywa, że to być może nasza ostatnia wigilia? Śmierć jest etapem, nie końcem – mówi o. Bruno. Jeśli popatrzymy na umieranie z Bożej perspektywy, to nie mamy powodów do zamartwiania się, bo umierając wracamy do domu. Na śmierć trzeba patrzeć z perspektywy wiary. Ale nie wszyscy ją mamy. Każdy z nas do tych samych spraw podchodzi inaczej, w różny sposób przeżywamy życie, różnie chorujemy, różnie świętujemy – wyjaśnia pani Dorota.

Są różne święta

Podobnie jak w domu i w hospicjum każdego roku jest inaczej. Pani Dorota podkreśla, że pacjenci są autentyczni, dlatego ich emocje bardzo różne. Pamiętam pacjenta, który przyszedł do nas z trudną historią życia – opowiada. Nauczył się żyć w samotności i nie był w stanie usiąść z nami do wigilijnego stołu. Bycie razem sprawiało mu ból, nie potrafił. I koniecznie należało to uszanować. Stworzyć mu warunki, w których mógł przeżyć ten czas na miarę swoich potrzeb i możliwości. Próbowaliśmy mu towarzyszyć w jego potrzebie samotności.

To miejsce przywraca ład

To będą moje pierwsze święta w hospicjum – mówi o. Bruno. Pracuję tutaj od pół roku, ale to, czego już doświadczyłem, sprawia, że z niecierpliwością czekam na Boże Narodzenie. To jest miejsce niesamowite, całkowicie zmienia perspektywę patrzenia na codzienne problemy. To, co kiedyś mogło wydawać się takie ważne, niezbędne – maleje, przestaje mieć znaczenie. W hospicjum sprawy wracają na swoje miejsce a życie postrzega się we właściwej dla niego perspektywie. To dobre miejsce do świętowania Bożego Narodzenia, nic Boga nie przesłania.

Tagi:
hospicjum wigilia

Wspólne działania na rzecz hospicjum

2018-08-31 18:24

Beata Pieczykura

Beata Pieczykura/Niedziela
Senator Artur Warzocha i prezes Anna Kaptacz w remontowanym budynku

W budynku Stowarzyszenia Opieki Hospicyjnej Ziemi Częstochowskiej przy ul. Kopernika 17/19 w Częstochowie trwa remont mający na celu przystosowanie go do wymagań hospicjum. Temu tematowi był poświęcony brefing prasowy z udziałem prezes Anny Kaptacz i senatorów PiS Artura Warzochy i Ryszarda Majera, który odbył się 31 sierpnia w remontowanym budynku.

Warto pamięć, że ta inwestycja jest bardzo potrzebna mieszkańcom Częstochowy oraz regionu, zapewnia bowiem bezpieczeństwo osób starszych i chorych w terminalnym stanie choroby nowotworowej, a także ich rodzinom. Dlatego senator Artur Warzocha mówił: – Trzeba synergii wszystkich sił i środków rządowych, samorządowych, społecznych, aby inwestycję zrealizować.

Natomiast prezes Anna Kaptacz podkreśliła: – Przy pomocy i wsparciu społecznym chcemy jak najszybciej zakończyć remont, aby to miejsce było przeznaczone dla ok. 40 potrzebujących. Konkretną pomocą w tym, aby tak się stało, są rozmowy z ministerstwem zdrowa z wiceminister Józefą Szczurek-Żelazko, a także większe zaangażowanie władz miasta. Każdego roku pacjentów wymagających tego typu opieki przybywa. Stąd Stowarzyszenie Opieki Hospicyjnej Ziemi Częstochowskiej dziękuje osobom, którym nie jest obojętny los potrzebujących, tym, którzy przekazali 1% podatku na ten cel, i tym, którzy włączyli w zbiórki organizowane przez Stowarzyszenie, m.in. w parafiach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Patriarcha Bartłomiej potwierdził, że chce udzielić autokefalii Kościołowi prawosławnemu na Ukrainie

2018-09-24 19:39

kg (KAI/RISU) / Stambuł

Patriarcha konstantynopolski Bartłomiej na zakończenie liturgii w cerkwi św. Focjusza w Stambule oznajmił, że rozesłał wszystkim zawiadomienie, iż Ukraina niebawem otrzyma autokefalię, gdyż ma do tego prawo. Poinformował o tym 23 września portal fanarion.blogspot.com .

pl.wikipedia.org

Według tegoż źródła, honorowy zwierzchnik światowego prawosławia wspomniał o tym przy okazji obecności na liturgii teologa czeskiego. Przypomniał, że Kościół prawosławny Ziem Czeskich i Słowacji jest najmłodszym Kościołem lokalnym, jaki otrzymał autokefalię od Konstantynopola (w 1998) i "teraz przyszła kolej na Ukrainę". "Mam nadzieję, że otrzyma ona status autokefalii w najbliższym czasie, mimo istniejących przeszkód i stanie się to, ponieważ ma do tego prawo" - stwierdził z mocą Bartłomiej.

Wyjaśnił przy tym, że z jednej strony jest to jej (Ukrainy) wyłączne prawo do otrzymania takiego statusu, z drugiej zaś prawo do nadania go "należy wyłącznie do naszego Patriarchatu Ekumenicznego, jak to było ze wszystkimi nowymi Kościołami prawosławnymi, począwszy od Rosji w XVI wieku, a kończąc na Kościele Czech i Słowacji, o czym wspomniałem wcześniej".

Mówca zapewnił, że nie lęka się gróźb. Podkreślił, że w jednym z niedawnych swych przemówień zaznaczył, iż Patriarchat Konstantynopolski ani nie grozi, ani sam nie znajduje się pod zagrożeniem, jednakże wykonując święte kanony, konsekwentnie nadal udziela ze swej strony autokefalii oraz trzyma się poważnych przywilejów, jakie przyznały mu sobory powszechne. "Tych uprawnień i kanonów soborowych, przyznanych nam jako Prymasowskiemu Kościołowi Konstantynopolskiemu, nie zdradzimy. Przestrzegamy i trzymamy się tych kanonów i będziemy wcielać je w życie w przypadku zarówno Ukrainy, jak i w każdym innym, jeśli zajdzie taka konieczność" - zapewnił na zakończenie patriarcha Bartłomiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kutno areną igrzysk salezjańskiej młodzieży

2018-09-26 10:10

Potr Drzewiecki

Piotr Drzewiecki

W dniach 14-16 września odbyły się w Kutnie XXVI Ogólnopolskie Igrzyska Młodzieży Salezjańskiej. Coroczne zmagania – organizowane od lat w różnych miejscach Polski – zgromadziły tym razem ok. 1000 sportowców z przeszło dwudziestu pięciu Stowarzyszeń Lokalnych Salezjańskiej Organizacji Sportowej z całej Polski.

Otwarcie sportowej imprezy - którą patronatem objął Prezydent Miasta Kutno - odbyło się w piątkowe popołudnie w hali sportowej Szkoły Podstawowej nr 9 w Kutnie, a w uroczystości brali udział przedstawiciele władz lokalnych z miasta Wiceprezydent Zbigniew Wdowiak, z Gminy Kutno Wójt Jerzy Bryła i powiatu kutnowskiego Starosta Krzysztof Debich, wicekurator oświaty Jolanta Kuropatwa z Łodzi, Dyrektor Wydziału Zarządu, Rozwoju i Promocji Powiatu Jacek Saramonowicz, Dyrektor Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu Iwona Kaca, prezes Zarządu Krajowego SALOS RP prof. Zbigniew Dziubiński, Krajowy Duszpasterz Sportowców ks. Edward Pleń, s. Wiceprezes SALOS RP s. Maria Kapczyńska FMA, Inspektor Salezjanów Inspektorii Warszawskiej ks. Andrzej Wujek, Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 9 Małgorzata Margulska-Haczyk, dyrektor ZS nr 4 w Kutnie – Azorach Agnieszka Ryczkowska, wicedyrektor ds. sportu i rekreacji SP 9 Elżbieta Mikołajczyk, Dyrektor Banku Pekao S. A. I O/Kutno Janusz Stajuda., siostry salezjanki, salezjanie i trenerzy oraz młodzież.

Zobacz zdjęcia: Salezjańskie igrzyska w Kutnie

Wyjątkowym wydarzeniem w czasie igrzysk była liturgia mszy świętej. Przewodniczył jej w sobotni wieczór w kościele salezjańskim w Woźniakowie J. E. ks. bp Wojciech Osial, Biskup pomocniczy Diecezji Łowickiej. W swoim słowie skierowanym do sportowców hierarcha mówił o potrzebie, aby każdy stał się przyjacielem Jezusa.

Uczestnicy igrzysk rywalizowali w sobotę i niedzielę w czterech dyscyplinach sportowych: piłce nożnej, piłce siatkowej, koszykówce i tenisie stołowym w dwóch lub trzech kategoriach wiekowych. Rozgrywki prowadzone na 12 obiektach sportowych miasta Kutno wyłoniły zwycięzców, którzy na zakończenie zmagań otrzymali puchary, medale i dyplomy. Wręczono 78 pucharów, 600 medali, 850 dyplomów.

To wielkie przedsięwzięcie odbyło się w roku jubileuszu 80-lecia obecności salezjanów w Woźniakowie, którzy – pod kierunkiem ks. Henryka Chibowskiego – prezesa Stowarzyszenia Lokalnego SALOS „RÓŻA KUTNO” przygotowali igrzyska. Szczególne podziękowania należą się Ministerstwu Sportu i Turystyki, Fundacji LOTTO Zarządowi Krajowemu SALOS RP, władzom Miasta Kutno, Gminie Kutno, Starostwu Powiatu Kutnowskiego, Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Łódzkiego,. Wyrażamy wdzięczność wszystkim sponsorom, darczyńcom: Polskie Mięso i Wędliny ŁUKOSZ sp. z o.o., Piekarnia i Cukiernia Państwa Ozdowskich, Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Hydrobud firma Państwa Złotowskich, Gospodarstwo Ogrodnicze Państwa Kuciapskich, Dom Lodów – Mariusz Jaros oraz Bank Pekao S. A. I Oddział Kutno, VIP BUSS, Hetman z Bedlna, CAR Gwarant, Expom, TBS, OSM Krośniewice, Dudki 11.pl, P H-U Majcher Wojciech Jerzy Majchrzak, Salezjanom Współpracownikom, trenerom i wolontariuszom - Animatorom Oratorium oraz wszystkim osobom życzliwym, dzięki którym XXVI Ogólnopolskie Igrzyska Młodzieży Salezjańskiej mogły się odbyć.

W poszczególnych dyscyplinach wygrali:

Piłka nożna Dziewcząt "6" KAT. A

1. SL SALOS "RÓŻA KUTNO"

2. SL SALOS Dobieszczyzna

3. SL SALOS "RÓŻA KUTNO" II

Piłka nożna Chłopcy "11" KAT. B

1. SL SALOS "RÓŻA KUTNO"

2. SL SALOS SŁUPSK

3. SL SALOS EŁK

Piłka nożna Chłopcy "6" KAT. A

1. SL SALOS KRAKÓW – PIAST

2. SL SALOS "RÓŻA KUTNO" III

3. SL SALOS "RÓŻA KUTNO" II

Piłka nożna Chłopcy "6" KAT. B

1. SL SALOS SZCZECIN

2. SL SALOS KRAKÓW – PIAST

3. SCS AMICO LUBIN

Piłka nożna Chłopcy "6" KAT. C

1. SL SALOS EŁK

2. SL SALOS SŁUPSK

3. SL SALOS DOBIESZCZYZNA

Koszykówka Dziewcząt KAT. A

1. SL SALOS SŁUPSK

2. SL SALOS PŁOCK

3. SL SALOS KRAKÓW – PIAST

Koszykówka Chłopcy KAT. A

1. SL SALOS EŁK

2. SL SALOS PŁOCK

3. SL SALOS DOBIESZCZYZNA

Piłka siatkowa dziewcząt KAT. A

1. UKS SALOS EŁK

2. SL SALOS SUWAŁKI

3. SL SALOS CZAPLINEK

Piłka siatkowa dziewcząt KAT. B

1. SL SALOS CORTILE KIELCE

2. SL SALOS ŁÓDŹ WODNA

3. SL SALOS LUBLIN

Piłka siatkowa dziewcząt KAT. C

1. UKS SALOS EŁK

2. SL SALOS NOWA RUDA

3. SL SALOS LUBLIN

Piłka siatkowa chłopców KAT. A

1. SL SALOS PŁOCK

2. SL SALOS OSTÓW WIELKOPOLSKI

3. SL SALOS BYDGOSZCZ

Piłka siatkowa chłopców KAT. B

1. SL SALOS CORTILE KILECE

2. SL SALOS RP KRAKÓW

3. SL SALOS ŁÓDŹ WODNA

Piłka siatkowa chłopców KAT. C

1. SL SALOS ŁÓDŹ WODNA

2. SL SALOS CORTILE KILECE

3. SP nr 2 ŻYCHLIN I

Tenis stołowy – indywidualnie

KAT. A – dziewczęta

1. DYJA Milena – SALOS PŁOCK

2. STĘPNIEWSKA Dominika – SL SALOS SUWAŁKI

3. MARGOL Katarzyna - SL SALOS SUWAŁKI

KAT. A – chłopcy

1. WRONA Hubert- SL SALOS LUBLIN

2. KOCIUBA Marcin – SL SALOS SZCZECIN

3. POŚWIATOWSKI Jakub – SL SALOS SUWAŁKI

KAT. B – dziewczęta

1. MUSZTYNOWSKA Loretta – SL SALOS PRZECZNO

2. GAWIN Aleksandra – UKS SALOS KONAZRYNY

3. JAŻDŻEWSKA Patrycja– UKS SALOS KONAZRYNY

KAT. B – chłopcy

1. PALONKA Gabriel - SL SALOS LUBLIN

2. WIRKUS Kacper – UKS SALOS KONARZYNY

3. MAKTYNOWICZ Jakub – SL SALOS SZCZECIN

KAT. C – dziewczęta

1.ORPIK Emma – SL SALOS LUBLIN

2.PYLAK Anna – SL SALOS LUBLIN

3. DOMANIEWSKA Zofia - SL SALOS "RÓŻA KUTNO"

KAT. C - chłopcy

1.BANDERSKI Adam – SL SALOS LUBLIN

2.DWORAK Jędrzej – SL SALOS SZCZECIN

3.SPYCHALSKI Łukasz – SL SALOS SZCZECIN

Tenis stołowy – gra podwójna

KAT. A – dziewczęta

1. STĘPNIEWSKA Dominika/DYJA Milena – SL SALOS PŁOCK

2. MARGOL Katarzyna/TERLECKA Milena – SL SALOS SUWAŁKI

3. DOMANIEWSKA Maria/ HOŁUBOWICZ Dominika - SL SALOS "RÓŻA KUTNO"/SL SALOS SUWAŁKI

KAT. A – chłopcy

1. KOCIUBA Marcin/MAKUTYNOWICZ Jakub – SL SALOS SZCZECIN

2. WRONA Hubert/ZDYBL Antoni – SL SALOS LUBLIN

3. OSTROWSKI Hubert/POŚWIATOWSKI Jakub - SL SALOS SUWAŁKI

KAT. B – dziewczęta

1. GAWIN Aleksandra/JAŻDŻEWSKA Patrycja – UKS SALOS Konarzyny

2. MUSZTYNOWSKA Loretta/REMISZKO Magdalena – SL SALOS PRZECZNO/SL SALOS SUWAŁKI

KAT. B – chłopcy

1. BANDERSKI Adam/PALONKA Gabriel – SL SALOS LUBLIN

2. BORCZUCH Dominik/CHODORSKI Kacper – SL SALOS LUBLIN

3. CZAPIEWSKI Filip/WIRKUS Kacper – SL SALOS KONARZYNY

KAT. C – dziewczęta

1. ORPIK Emma/PYLAK Anna – SL SALOS LUBLIN

2. LEMAŃCZYK Amanda/WNUK-LIPIŃSKA Milena – SL SALOS KONARZYNY

3. DOMANIEWSKA Zofia/TOPOLEWSKA Michalina - SL SALOS "RÓŻA KUTNO"/SL SALOS PŁOCK

KAT. C – chłopcy

1. DWORAK Jędrzej/SPYCHALSKI Łukasz – SL SALOS SZCZECIN

2. GRĄDZIEL Szymon/STAŚKIEWICZ Rafał – SL SALOS LUBLIN

3. STORJEK Mikołaj/WRONA Krzysztof – SL SALOS LUBLIN

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem