Reklama

Jezus urodzi się w Aleppo

2017-12-20 12:28

Ks. Rafał Cyfka
Edycja wrocławska 52/2017, str. VI

Archiwum Pomoc Kosciołowi w Potrzebie
Ks. Rafał Cyfka, dyrektor Biura Regionalnego Pomocy Kościołowi w Potrzebie i Pól Dialogu

„O Matko, odłóż dzień Narodzenia na inny czas…” Tym wołaniem rozpoczyna się Kolęda Warszawska 1939. Wiersz Stanisława Balińskiego został opublikowany w jednym z podziemnych pism w grudniu 1939 r., a muzyka skomponowana przez Zbigniewa Preisnera wydobyła go z szuflady

Boże Narodzenie ’39 r. zastało Polskę pogrążoną w wojnie, niegotową na przyjście Jezusa – „Niechaj się rodzi Syn najmilejszy wśród innych gwiazd, ale nie tutaj, nie w najsmutniejszym ze wszystkich miast”.

Kolęda Aleppo

Sięgając do tej przejmującej kolędy, uświadamiamy sobie, co czuli Polacy w kraju zniszczonym wojną, doświadczający ciągłych bombardowań, śmierci bliskich, skazani na tułaczkę w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca. I choć mówiliśmy: „Nigdy więcej wojny” dziś, wsłuchując się w jej słowa wiemy, że mogłaby zmienić tytuł i nazywać się „Kolędą Aleppo”. Każdy jej wers odkrywa przed nami nie tylko Warszawę z czasów wojny, ale także Aleppo – nękane, zbombardowane miasto, w którym „Krzyże wyrosły, krzyże i cmentarz, świeży od krwi”. W którym „dzieci pod szrapnelami padły bez tchu”. To miasto również mogłoby zawołać: „O święta Mario, módl się za nami, lecz nie chodź tu”.

A jednak na chwilę po zakończeniu bombardowań miasta 16 grudnia ubiegłego roku, chrześcijanie na jednym z placów wznieśli choinkę. W wielu zniszczonych kościołach stanęły szopki i pośród gruzów odprawiano Pasterki. Do dziś, z uśmiechem na twarzy, mieszkańcy Aleppo wspominają, jak zgromadzeni wokół choinki śpiewali bożonarodzeniowe pieśni, jak dołączali do nich muzułmanie, wspólnie świętując i radując się, że nastał czas wolny od bomb. W ubiegłoroczne Boże Narodzenie na wojenne zgliszcza wróciła nadzieja, nadzieja na pokój, nadzieja na koniec wojennego koszmaru, nadzieja na normalne życie.

Reklama

Jakie będzie Boże Narodzenie w tym roku?

Od zakończenia działań wojennych minął rok. Chrześcijanie po raz kolejny szykują się do przeżywania świąt. Choć dwie trzecie miasta ciągle leży w gruzach, to jednak coraz więcej ulic jest uprzątniętych, coraz więcej ludzi porządkuje to, co się da. Otwierają sklepiki i warsztaty rzemieślnicze, wszystko po to, aby wrócić do normalnego życia. Ogromną radość budzi fakt, że wreszcie będzie bieżąca woda, która kilka miesięcy temu wróciła do domowych kranów. Szczęście dają coraz bardziej przewidywalne dostawy prądu, który w niektórych dzielnicach pojawia się na trzy godziny, po czym na trzy godziny jest wyłączany, by powrócić znowu. Do miasta dostarczanych jest także coraz więcej produktów spożywczych, jednak niewiele rodzin pozwoli sobie na obfite, świąteczne posiłki bogate w mięso. Raczej będą to potrawy z ryżu i warzyw, może z odrobiną – śladową ilością – mięsa. Będą mączne dania i ciasta. Niewiele rodzin pozwoli sobie na potrawy z dodatkiem mleka. Świeżego mleka nie widziano tam już od bardzo dawna, a mleko w proszku jest bardzo drogie.

Czy wymienią się prezentami? Z pewnością! Ale nie będą to drogie przedmioty, raczej rzeczy pierwszej potrzeby – to, co niezbędne, co potrzebne – buty, odzież. Jest jednak coś, czego w te święta mieszkańcom Aleppo nie zabraknie – choć po zapadnięciu zmroku wciąż słychać bombardowania prowadzone w odległości pięciu, dziesięciu kilometrów od centrum miasta – w swoich rodzinach cieszyć się będą pewnością, że Bóg jest z nimi, że Boże Narodzenie to nie mit przeszłości, ale rzeczywistość, która ciągle się dokonuje.

Cuda, które rodzi wiara

W tym roku byłem tam dwa razy, w marcu i całkiem niedawno, w listopadzie. Odwiedziłem wiele rodzin, które ucierpiały w wyniku działań wojennych. Siadając do wigilijnego stołu będę miał przed oczami rodzinę czteroletniego Hanniego – jego mamę, tatę i dziewięcioletniego brata. Hanni jest chrześcijaninem, choruje na raka, ale jest bardzo dzielnym malcem. Mimo iż ma zaledwie cztery lata, w wielkim zawierzeniu znosi doświadczenie choroby. Był wsparciem dla własnych rodziców, gdy wyniki badań przyniosły wiadomość o nowotworze: „Nie bójcie się! Jezus mnie uzdrowi!”– mówił – „On jest z nami!”. Wciąż ich widzę, gdy siedzą przy stole w swoim mieszkaniu. Hanniego, gdy tuli się do mamy i po raz kolejny ogłasza jej i wszystkim, z taką samą mocą, z jaką uczyniły to anioły w noc Bożego Narodzenia: „On jest z nami!” Widzę uśmiech jego taty i łzy radości w oczach mamy, która widzi, że jej dziecko umacnia wiarę.

W życiu tej rodziny rzeczywiście wydarzył się cud – przyszła pomoc, z Polski, choroba została pokonana, Jezus wejrzał na wiarę ich synka i dał mu życie.

Ślady Wrocławia w Aleppo

W czasie Bożego Narodzenia będę miał przed oczami i inną chrześcijańską rodzinę, której szesnastoletnia córka, również dzięki pomocy z Polski, przeszła skomplikowaną operację kręgosłupa. Wchodząc do ich domu, zdziwiłem się widząc na ścianie zawieszone pamiątki z Wrocławia. Na dwóch kawałkach drewna przyklejone widokówki: Katedra i Ratusz. Okazało się, że w latach osiemdziesiątych ojciec tej rodziny był we Wrocławiu. Z wielką radością pokazywał mi album o Wrocławiu. Być może uda się im w pierwszej połowie przyszłego roku wrócić do swojego domu, który ucierpiał w wyniku ostrzału. I dla nich te święta będą czasem doświadczenia, że przychodzący Jezus jest z nimi.

Zostać w ojczyźnie

Myślami będę także przy czterdziestokilkuletnim chrześcijaninie z Aleppo z podwójnym obywatelstwem. Kiedy zaczęła się wojna, mógł wyjechać. Nie chciał! Miał w mieście firmę, która pozwalała mu przed wojną dostatnio żyć. Mówił: „To miasto dało mi szansę rozwoju, wykształcenie, pozwoliło zarobić pieniądze. Nie mogłem go zostawić, gdy pogrążało się w gruzy. To moje miasto!” Został. Stracił wszystko. Co będzie robił w te święta? Będzie dbał, aby nikomu niczego nie zabrakło. Będzie wydawał i roznosił paczki żywnościowe. Zapytany, czy nie żałuje swojej decyzji, odpowiedział zdecydowanie: „Nie!”

Stracić wszystkich, wszystko i wierzyć

Nie wiem, jak będą wyglądać te święta dla pięćdziesięcioletniej chrześcijanki ze wschodniego Aleppo. Wojna odebrała jej męża, rodziców i bliskich krewnych. Bombardowania zniszczyły dom, a kilka miesięcy temu jej dwóch synów zostało wcielonych do armii i wywiezionych na pierwszą linię frontu. Miałem łzy w oczach, gdy ta kobieta, całkowicie pogodzona ze swoim losem, powiedziała: „Wiem, że nie zobaczę ich już nigdy. Nie wiem, co się z nimi stało. Wiem, że walczyli pod Al. Rakka”.

Na szczęście wspólnota chrześcijańska nie zostawiła tej kobiety samej. Kiedy opowiadała o swoich synach, murem za nią stały dwie inne chrześcijanki, które są z nią praktycznie cały czas. To one napisały mini projekt, który dzięki Pomocy Kościołowi w Potrzebie został szybko zrealizowany. Wynajęto pomieszczenie, zakupiono regały. Wypełniono je produktami spożywczymi i oddano tej kobiecie, aby prowadziła sklep, aby miała zajęcie i potrzebę życia. Wierzę, że w te święta dzięki solidarności i jedności chrześcijan nie będzie sama i również ona doświadczy, że On jest z nią!

Przyjdź, Panie Jezu!

Mógłbym przywoływać jeszcze wiele obrazów, z którymi wróciłem do Polski. Obrazów, które powracają w snach. To, co ujmuje w spotkanych w Aleppo ludziach, to siła ich wiary.

„O Matko, odłóż dzień Narodzenia na inny czas…” – czy tak chcieliby powiedzieć mieszkańcy zniszczonego Aleppo? Poznałem ich i jestem pewnie, że powiedzieliby raczej: Nie odkładaj! Przyjdź do nas! Przychodź, aby: „narodzić w cieniu wojennych zgliszcz” i „zaraz po narodzeniu rzuć Go na Krzyż”, który dźwigamy każdego dnia…

Przygotowując się do świąt, przeżywając wigilię i radość Bożego Narodzenia, nie zapominajmy o chrześcijanach z Syrii, Iraku, Pakistanu i wielu innych miejsc, gdzie wojny i prześladowania odebrały ludziom domy, dorobek życia, zabrały bliskich, ale nie odebrały im silnej wiary w to, że „o to Panna pocznie i porodzi Syna i nazwie go imieniem Emmanuel – Bóg z nami”.

***

Artykuł jest podziękowaniem, przy okazji świąt Bożego Narodzenia, dla mieszkańców Dolnego Śląska, którzy wsparli akcję „Dar dla Aleppo”. Przypominamy, że zebrano 1,1 mln zł a pieniądze zostały przeznaczone na remont i wyposażenie szpitala w tym zniszczonym wojną mieście.

Tagi:
Syria Boże Narodzenie Aleppo

Kielczanie odbudowują nadzieję dla Syrii

2018-09-25 11:55

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 39/2018, str. IV

Archiwum
Bez pracy wolontariuszy taka akcja byłaby niemożliwa

Wszystko zaczęło się 28 maja w Urzędzie Miasta Kielce, od podpisania wspólnej deklaracji przez inicjatorów pomysłu akcji „Kielce dla Syrii” – czyli prezydenta miasta Kielce Wojciecha Lubawskiego i bp. Jana Piotrowskiego. Akcja dotyczy organizowania pomocy dla ofiar wojny w Syrii oraz propagowania idei pokoju na świecie i unikania przemocy w ramach akcji. Porozumienie podpisali Wojciech Lubawski – prezydent Miasta Kielce, ks. dr hab. Waldemar Cisło, prof. UKSW – dyrektor Sekcji Polskiej Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, ks. dr Stanisław Słowik – dyrektor Caritas Kieleckiej, prof. zw. dr hab. Jacek Semaniak – rektor Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach oraz prof. dr hab. inż. Wiesław Trąmpczyński – rektor Politechniki Świętokrzyskiej.

Połączyli siły

Sygnatariusze listu zwrócili uwagę na trudną sytuację dzieci syryjskich i napisali „naszym zadaniem jako narodu, tak boleśnie doświadczonego w swej historii, jest konkretna pomoc dla poranionych konfliktem dzieci i młodych osób”. Zaplanowano wówczas, że zebrane środki posłużą na zorganizowanie kolonii oraz turnusów wyciszenia połączonych z programami terapeutycznymi, a także pomoc edukacyjną dla syryjskich dzieci i młodzieży – ofiar wojny.

Widzieli zbyt dużo przemocy i zła

W sierpniu do bp. kieleckiego zgłosił się z prośbą o pomoc maronicki biskup Latakii. Nakreślił on sytuację dzieci, które przebywają wciąż w strefie konfliktu. Doprowadziło to u nich do stresu i urazów psychicznych. Te rany trzeba leczyć, a pomocą mogą być turnusy odpoczynkowo-terapeutyczne. Potrzebujących jest trzy tysiące dzieci. Biskup prosił o pomoc w zorganizowaniu turnusów dla pięciuset osób. Dzień pobytu jednego dziecka na turnusie wynosi 5 euro. Bp Jan Piotrowski wezwał wówczas specjalnym liście mieszkańców Kielc i sąsiadujące z Kielcami parafie do pomocy dzieciom syryjskim i wsparcia tego dzieła. Nie musiał długo czekać na odpowiedź. Z parafii popłynął strumień dobra. Zebrane ofiary przekazano na specjalne konto Caritas Kielce.

– Nasze działania opierają się na obsłudze zbiórki publicznej i przelaniu zebranych środków finansowych na konto Stowarzyszenia PKwP, które w tym projekcie jest podmiotem odpowiedzialnym za kontakt ze stroną syryjską i przekazanie pieniędzy odpowiednim organizacjom, biskupom czy innymi przedstawicielom Kościoła syryjskiego, koordynującym na miejscu pomoc dla dzieci – mówił ks. dyr. Stanisław Słowik. Caritas Kielce wysłała pierwszą transzę pomocy do Stowarzyszenia, tak by jak najsprawniej móc na miejscu przystąpić do organizacji wypoczynku dla dzieci. Obóz jest organizowany na terenie Syrii, w strefie, która uniknęła działań zbrojnych. To ważne, że dzieci będą mogły przebywać na miejscu. Odpada sprawa szeregu dokumentów i kosztów transportu. – informował ks. Stanisław Słowik.

Jak pomagają w Kielcach?

Całością działań z ramienia Prezydenta kieruje Anna Gromska z PCPR. – Od 24 lat jestem etatowym pracownikiem pomocy społecznej, społecznikiem i wolontariuszem Caritas. Taka inicjatywa pozwala mi zrealizować się w służbie drugiemu człowiekowi. To jest konkretna, realna pomoc. Człowiek ma poczucie, że robi coś pożytecznego i wyjątkowego. Do tych dzieci z Syrii jest nam daleko geograficznie, ale ich tragiczna sytuacja, cierpienie, trauma wojenna, rodzą w nas współczucie i chęć pomocy – mówi „Niedzieli Kieleckiej” Anna Gromska. Podkreśla również walor edukacyjny projektu. – Otrzymuje mnóstwo maili z pytaniami od ludzi. Są w nich słowa uznania, ale i obawy czy zamierzamy sprowadzić tutaj rodziny? Jak będzie wyglądało to wsparcie? Staram się na nie wszystkie rzetelnie odpowiedzieć, by rozwiać wątpliwości, przybliżyć ideę i wzbudzać w ludziach poczucie, że pomoc to nasza wspólna sprawa.

Wolontariusze pracują wszędzie, gdzie coś się dzieje: na koncertach, imprezach tanecznych, wystawach. Spotykają się z dużą życzliwością i otwartością. W czasie letniego Festynu Rodzinnego na Rynku młodzi kielczanie mogli zapoznać się ze specyfiką bliskowschodnich realiów, biorąc udział w grze miejskiej na motywach syryjskich. BWA i Urząd Miasta zorganizowały akcję „Pocztówki z wakacji”. Można było je wykonać techniką linorytu przy specjalnej prasie. Pomysł pocztówek zawierał liczne elementy i motywy kieleckie. Tutaj również wolontariusze kwestowali na Syrię. Na dzień 20 sierpnia ze zbiórek do puszek uzbierała się kwota 30 tys. zł. Podczas festiwalu Alleluja Happy Day udało się zebrać 10 tys. zł. Kwestowali oczywiście na koncercie w ramach Letniej sceny KCK, na Festiwalu Sportów Ekstremalnych, na koncercie „Bajm”. Zbierali datki podczas tygodniowych obchodów Święta Kielc. Wolontariusze pracowali również w czasie Targów SacroExpo i podczas prestiżowego Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego.

W dniach 7-8 września wolontariusze zmobilizowali siły na Festiwalu Muzyki Tanecznej. Był on transmitowany przez TVP. Pieniądze wpływały również przez akcję SMS. Charytatywny charakter miało również premierowe przedstawienie w Teatrze Lalki i Aktora Kubuś pt. „Tygrys Pietrek”. Wolontariusze MOPR byli na premierze i również apelowali do widzów o pomoc dla syryjskich dzieci, zbierając datki.

„Calineczka” od SP nr 8

W akcję włączyły się szkoły. Na zakończenie roku szkolnego niektóre kieleckie szkoły wpadły na pomysł, by zrezygnować z przysłowiowego kwiatka od uczniów. W zamian zbierano dobrowolny datek. Tak było w LO nr 3, SP nr 4, SP nr 39, której uczniowie podczas festynu szkolnego również kwestowali na Syrię. To piękne gesty uczące empatii i wrażliwości na drugiego w potrzebie.

11 września Szkoła Podstawowa nr 8 zaprezentowała w Kieleckim Centrum Kultury spektakl pt. „Calineczka”. Obejrzało go ponad 2 tysiące dzieci ze wszystkich kieleckich szkół podstawowych. Podczas spektaklu „Calineczka”, w rolę aktorów wcielili się nauczyciele i rodzice uczniów ze Szkoły Podstawowej nr 8 w Kielcach. Próby do tego przedstawienia trwały kilka miesięcy. Rodzice i nauczyciele sami nawet wykonywali dekorację i stroje, w których wystąpili. Szkołą była dumna, że mogła się włączyć w ten sposób w akcję. Zagrały również pięcioraczki z Kielc, które wraz z rodzicami są ambasadorkami projektu „Kielce dla Syrii”. Spektakl będzie pokazywany trzy razy. Dochód zostanie przekazany na pomoc syryjskim dzieciom.

Osuszyć łzy, doleczyć i odżywić

Niedawno z Syrii wrócił ks. Mariusz Boguszewski ze Stowarzyszenia PKwP. W rozmowie z „Niedzielą” opowiadał o ofiarach w Syrii. Bilans konfliktu jest przerażający. – Od 2011 roku do 2016 roku prawie 12 tys. syryjskich dzieci zginęło na skutek działań wojennych (dane Oxford Research Group), a ponad dwa miliony nie chodzą do szkoły. Dawne budynki szkolne albo zostały zniszczone podczas bombardowań, albo są okupowane przez siły zbrojne. W dzisiejszej ogarniętej wojną Syrii nie ma szans na edukację, której miejsce zajęła przemoc, nienawiść i żądza zemsty.

W szczególnie trudnej sytuacji są chrześcijanie. – Stanowią 4 procent wszystkich mieszkańców Syrii, ale to elita społeczna. Najważniejsza jest dla nich edukacja. Każdy chrześcijanin w Syrii zna przynajmniej trzy języki obce, bo wie, że w każdej chwili może być wypędzony. Edukacja jest jedyną szansą na lepszą przyszłość dla tysięcy najmłodszych, tych których dzieciństwo przebiega pod wojennym ostrzałem. Bez dostępu do edukacji będą straconym pokoleniem.

– Kilka tygodni temu, kiedy odwiedziłem Syrię – relacjonuje ks. Mariusz – widziałem na miejscu wśród ludzi przygnębienie i bezsens. Rany wojenne szczególnie widoczne są w dzieciach, które błąkają się, płaczą, nie wiedzą, jak się odnaleźć w tej rzeczywistości. Często straciły one jedno bądź dwoje rodziców. Koczują w różnych garażach, w bunkrach i na miejscu opiekuje się nimi biskup maronicki Latakii. Organizuje dla nich kolonie. Jak podkreśla ks. Mariusz korzystają z nich nie tylko dzieci miejscowe, ale i uchodźcy z Aleppo, Damaszku i innych regionów. – Potrzeba dla nich wypoczynku, spotkań, aby wyciągnąć je z tych miejsc, które kojarzą im się z cierpieniem, by doświadczyły ciepła i mogły być doleczone i odżywione. Kolonie będą odbywały się na terenie diecezji Tartous, przy granicy z Libanem, w enklawie wolnej od działań zbrojnych.

Każda złotówka jest pomocą

Podczas niedawnej konferencji prasowej prezydent Wojciech Lubawski dziękował wszystkim kielczanom za pomoc. – Wiem, że ten gest kielczan ma głęboki sens i cel. Sytuacja tych dzieci jest bardzo trudna i dlatego każda złotówka jest pomocą. Drugi cel to mówienie o tym, co się dzieje. Jest to nasz obowiązek, aby mówić całemu światu, że ludzie giną, że umierają z głodu. Cieszę się, że możemy działać wspólnie, aby skutecznie pomagać, a dzisiaj pieniądze są najważniejsze dla Syrii. Przy okazji Prezydent dziękował wszystkim wolontariuszom, którzy mają odwagę chodzić i kwestować.

Jesteście w naszych modlitwach

7 września biskup syryjski Antoine Chbeir odwiedził Kielce. Spotkał się z bp. Janem i prezydentem Lubawskim. Wspólnie uczestniczyli w konferencji prasowej. – Chcę wyrazić moją wdzięczność dla Kościoła w Polsce, że ma takie serce dla Kościoła cierpiącego w Syrii. Papieskie Stowarzyszenie jest pierwszym dobrodziejem dla Kościoła w Syrii. Składam moje podziękowanie na ręce polskiego rządu za bardzo istotny dla nas program, jakim jest leczenie Syryjczyków – mówił bp Antoine Chbeir. W szczególny sposób dziękował biskupowi Janowi Piotrowskiemu „za ducha misyjnego, którym zaraża księży w diecezji kieleckiej”. – Ksiądz Biskup Jan jako misjonarz ma szczególne serce dla cierpiącego Kościoła – podkreślał.

– Dzięki wsparciu Pana Prezydenta, Księdza Biskupa mamy możliwość utrzymywania większej ilości obozów dla dzieci. Niezmierne ważne jest wyciąganie tych dzieci z traumy wojny w Iraku czy w Syrii, bo one widziały za dużo, największe okrucieństwo. Ostatni obóz będzie przeznaczony dla 500 dzieci i młodzieży. Dziękujemy kielczanom za tę pomoc. Zawsze pamiętamy o was. Jesteście w naszych myślach i modlitwach – mówił bp Chbeir.

Kielce stać na pomocne dłonie

– Najpiękniejszą rzeczą jest to, że przez akcję „Kielce dla Syrii” wychodzimy z kręgu własnych potrzeb, czasem bardzo wydumanych i zbytecznych w życiu. Poszerzamy nasze serca do granicy autentycznej chrześcijańskiej miłości, która nie pozwala zapomnieć o ludziach chorych, cierpiących, bombardowanych, w nocy i w dzień, o dzieciach które są podmiotem naszej troski. Dziękuję wszystkim, którzy biorą udział w tym wydarzeniu, naszym mieszkańcom, organizacjom, mediom. To wszystko tworzy drogę do pomocy. Afrykańskie przysłowie mówi: „Jeden palec nie myje twarzy”. Potrzebne są w tym wszystkim całe dłonie. Okazuje się , że Kielce stać jest na takie dłonie, wspólne, silne i dające tę pomoc bardzo daleko, bo sięgającą geograficznie aż do Syrii i Libanu. Nie zamartwiajmy się statystykami i ilością zebranych pieniędzy. Dlaczego? Bo są kraje i miasta bogatsze. Ale ważne jest, by mieć ten entuzjazm i odwagę podzielić się tym, co się ma. Jest prosta zasada. „Radosnego dawcę miłuje Bóg”. To jest nasz chrześcijański obowiązek. W tym, co robimy sprawdza się nasze człowieczeństwo – powiedział bp Jan.

Do 7 września na konto PKwP w ramach Akcji wpłynęło 92 tys. zł, ta kwota do dziś już jest znacznie wyższa. Do końca września organizatorzy chcą uzbierać 400 tys. zł. Im więcej środków, tym więcej dzieci otrzyma pomoc.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Mokrzycki na synodzie: nie ma ważniejszego środowiska niż rodzina

2018-10-17 18:04

vaticannews / Watykan (KAI)

Nie ma ważniejszego środowiska wychowawczego niż rodzina. W niej właśnie przekazywane są te wartości, które kształtują dziecko na dalsze lata życia. Przed południem mówił o tym na Synodzie Biskupów abp Mieczysław Mokrzycki. W swym wystąpieniu metropolita lwowski podkreślił, że rozłam między pokoleniami jest w pewnej mierze skutkiem tego, iż w rodzinie nie przekazuje się pewników i wartości. I to trzeba zmienić.

Ks. Adrian Płachno

Abp Mokrzycki wskazał, że rodzina ma istotny wpływ na funkcjonowanie psychiczne człowieka, jego późniejsze wybory etyczne i moralne, na aktywność zawodową, na jakość relacji, jakie nawiązywał będzie w wieku dojrzałym. „Relacje między rodzicami i ich potomstwem, przeżywanie radości i smutku, wzajemna troska o siebie, sposób przeżywania sytuacji konfliktowych i problemów, wzajemne odnoszenie się do siebie dzieci w rodzinie, itd. – wszystko to wpływa na proces dojrzewania i późniejsze wybory. Aktywne słuchanie, szczera rozmowa na tematy ważne, precyzyjne przekazywanie komunikatu, udzielanie szybkiej i w miarę pełnej odpowiedzi na pytanie, stawiane przez dziecko, krytyka zachowania, a nie osoby, uczenie dzieci odkrywania swoich prawdziwych uczuć są bardzo ważne. Rodzą one klimat szczerości i zaufania, niezbędny w procesie dojrzewania” – mówił abp Mokrzycki

Przypomniał, że psychologia wyraźnie wskazuje, że pierwsze lata mają decydujący wpływ na dalsze życie. Dobrze przeżyte dzieciństwo, właściwe relacje wyniesione z domu, dają również nadzieję na pozytywną przyszłość, i odwrotnie – negatywne doświadczenia z dzieciństwa są ciężarem, często nie do uniesienia, w latach późniejszych.

Metropolita lwowski zauważył, że główny ciężar wychowawczy spoczywa na rodzicach, a od ich zaangażowania zależy jakość nowych pokoleń. Właśnie w rodzinie, w jego relacji z rodzicami, młody człowiek uczy się pierwszych zasad społecznego współżycia. Przypomniał wypowiedzi Jana Pawła II, który m.in. podkreślał, że „pierwszym miejscem, gdzie rozpoczyna się proces wychowawczy młodego człowieka jest dom rodzinny”. Takie również było nauczenia Benedykta XVI. W liście apostolskim „O pilnej potrzebie wychowania” przestrzegał przed obarczaniem dzieci winą za negatywne zachowania, ponieważ – jak podkreślał – dzisiejsze dzieci nie są „inne od tych, które rodziły się w przeszłości”, ale zmianie uległ jedynie ich sposób wychowania. Benedykt XVI nie negował istnienia „rozłamu między pokoleniami”, ale zaznaczał jednocześnie, że „jest on raczej skutkiem tego, że nie przekazuje się pewników i wartości”.

Abp Mokrzycki podkreślił, że sposobem na naprawę relacji miedzy rodzicami i dziećmi w rodzinach jest zatem powrót do podstawowych zasad wychowawczych, sprawdzonych i zweryfikowanych w historii. „Do podstawowych zasad należą między innymi: przywrócenie autorytetu rodziców; budowanie postawy zaufania i szczerości; świadome i osobiste angażowanie się w proces wychowawczy młodych osób; budowanie relacji opartych na cnotach, a nie na emocjach; gotowość do poświęcenia i ofiary; właściwej troski o innych, szczególnie słabych i pokrzywdzonych; podkreślenie wartości postaw etycznych i moralnych bardziej, niż praktycznych i czysto ekonomicznych, itd.” – mówił na synodzie metropolita lwowski podkreślając, że to tylko niektóre z wielu czynników, które pozwolą młodym ludziom właściwie odczytać i realizować swoje powołanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

X Hubertus Węgrowski – święto ludzi lasu

2018-10-18 07:20

Monika Kanabrodzka

Myśliwi, leśnicy, jeźdźcy i rolnicy Podlasia oraz Mazowsza licznie przybyli 14 października 2018 r. do Węgrowa na główne obchody ku czci św. Huberta, patrona ludzi lasu. Dzień wcześniej ponad 500 myśliwych wzięło udział w polowaniu zakończonym biesiadą myśliwską w Łochowie. Jubileuszowy Hubertus pod honorowym patronatem prof. Jana Szyszko wpisał się w 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości

Monika Kanabrodzka

Hubertus Węgrowski jest świętem myśliwych, leśników, jeźdźców i rolników. Polowanie Hubertowskie, pochód św. Huberta, Msza św. polowa, , prezentacja dorobku przyrodniczego Lasów Państwowych oraz kół łowieckich z Podlasia i Mazowsza, degustacja regionalnych przysmaków oraz wystawa psów myśliwskich – to tylko nieliczne punkty tegorocznych uroczystości.

Pierwszy dzień obchodów tradycyjnie rozpoczął się wczesnym rankiem ślubowaniem młodych myśliwych oraz odprawą na polowanie, które zakończono uroczystym pokotem i biesiadą myśliwską przy pałacu w Łochowie.

Główne obchody święta ludzi lasu zainaugurowała 14 października br. parada w Węgrowie z udziałem tych wszystkich, którzy z racji wykonywanego zawodu, pasji, a przede wszystkim miłości do lasu i przyrody, dbają o nasze dziedzictwo.

Monika Kanabrodzka

Centralnym punktem była uroczysta Eucharystia celebrowana na błoniach par. św. Ojca Pio w Węgrowie przez J. E. Ks. Kardynała Gerharda Ludwiga Müllera w intencji wszystkich ludzi lasu. W wygłoszonej homilii J. E. Ks. Biskup Senior Diecezji Drohiczyńskiej Antoni Pacyfik Dydycz zauważył, że prośba Ojca św. Jana Pawła II – niech Wasza praca pomoże uratować piękno polskich lasów dla dobra Ojczyzny i ich mieszkańców – nabiera szczególnego znaczenia w 100-lecie odzyskania niepodległości. Oprawę muzyczną podczas Mszy św. zapewnił Reprezentacyjny Zespół Muzyki Myśliwskiej Polskiego Związku Łowieckiego pod przewodnictwem Mieczysława Leśniczaka.

W kolejnej części przeznaczonej na przemówienia, prof. Jan Szyszko, patron honorowy X Hubertusa Węgrowskiego podkreślił, że dzięki polskiemu rolnikowi, leśnikowi, myśliwemu, jeźdźcy i Kościołowi jesteśmy wzorem dla całego świata w sposobie użytkowania zasobów przyrodniczych. – Polska to unikat w stali światowej pod względem czynienia sobie ziemi poddaną – wskazał profesor. Odniósł się także do ataków ze strony kół liberalno-lewicowych wymierzonych w model polskiego leśnictwa, łowiectwa, rolnictwa. - Nie można zastępować prawa naturalnego, prawem stanowionym To jest wielkie nieporozumienie – podkreślił były minister. Podziękowania na ręce osób odpowiedzialnych za zorganizowanie obchodów złożył ks. Tomasz Duszkiewicz – duszpasterz Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych oraz pomysłodawca Hubertusa Węgrowskiego.

W uznaniu za zasługi w kształtowaniu modelu polskiego leśnictwa i łowiectwa oraz promowanie Hubertusa Węgrowskiego, dzwony św. Huberta z rąk prof. Jana Szybko odebrali: Jerzy Derlicki Nadleśniczy Nadleśnictwa Łochów, Koło Łowieckie „Soból i Panna”, Fundacja Ekologiczne Forum Młodzieży oraz Andrzej Konieczny Dyrektor Generalny Lasów Państwowych.

Uroczystym momentem było wspólne posadzenie dębu, poświęconego przez Papieża Franciszka jako znak pamięci w 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości.

X Hubertus Węgrowski zorganizowały wspólnie Regionalne Dyrekcje Lasów Państwowych w Warszawie i Białymstoku oraz Siedlecka Organizacja Łowiecka. ,,Niedziela” objęła wydarzenie patronatem medialnym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem