Reklama

Wigilie naszych przodków

2017-12-20 12:28

Marta Wiatrzyk-Iwaniec
Edycja zielonogórsko-gorzowska 52/2017, str. IV

Bozena Sztajner / Niedziela

Początek grudnia co roku przynosi powtarzalne obrazki sytuacyjne. Miasto z racji ilości kolorowych witryn i propozycji marketingowych wydaje się szybciej zapraszać Boże Narodzenie niż wieś – już od połowy listopada zapowiada nadchodzące święta

Wjeżdżając do centrum Zielonej Góry, zauważam lampki choinkowe wiszące na przyulicznych latarniach, które rozświetlają wszystko, co późnym popołudniem obejmuje podpełzający mrok. Dmuchany Mikołaj wesoło macha na wietrze do dzieci, ale one tego nie zauważają, bo są ciągnięte za rękę przez zagonioną matkę. Jednym spojrzeniem obejmują tylko zachwycającą kolorowymi świecidełkami kilkumetrową choinkę i biegną dalej za rodzicielką.

Grudniowa zadyszka

W świątyniach konsumenckich wcale nie panuje inny nastrój. Ckliwe, lecz zlaicyzowane melodie kolęd od końca listopada podprogowo oddziałują na konsumentów przemierzających hektary supermarketów. Oto obrazek świeckiego przygotowania się do świąt. Można bowiem podejść do nich wyłącznie komercyjnie, biegając po sklepach lub przeczesując strony internetowe w poszukiwaniu prezentów.

Jest jeszcze ten aspekt duchowy, to jemu zazwyczaj poświęca się najwięcej miejsca. Przygotowanie serca. Modlitwa osobista i rodzinna. Codzienne czytanie Słowa Bożego zwiastującego narodzenie Boga Człowieka. Uczynki miłosierdzia. Wewnętrzna praca nad własnym nawróceniem. Spowiedź przedświąteczna. Uczestniczenie w Roratach. Święta Bożego Narodzenia możemy rozpatrywać więc na co najmniej dwóch wspomnianych płaszczyznach.

Reklama

Sakralno-laicki mariaż

W katolickich domach elementy laickie przelatają się z duchowymi. Każda rodzina korzysta z bogatego repertuaru zwyczajów i tradycji bożonarodzeniowych, ale jednocześnie wytwarza własne rytuały rodzinne. W listopadzie co energiczniejsze gospodynie domowe zarabiają ciasto na piernik. Wraz z rozpoczęciem Adwentu może pojawić się w domu wieniec adwentowy ze świecami, które się zapala podczas posiłku lub wspólnej modlitwy. Na kominkach, lampach, oknach wiesza się ozdoby świąteczne, stół przystraja czerwonym obrusem w kratkę, a parapety gwiazdą betlejemską. Dzieci biegają z lampionami na Roraty, wrzucając do koszyka wypisane na papierowych sercach dobre uczynki. W kuchni pachną suszone grzyby i kapusta, przygotowywane z wyprzedzeniem na wigilijny farsz pierogowy. Każdego może urzec taki bożonarodzeniowy klimat, szczególnie im człowiek starszy, tym rzewniej wspomina święta swojego dzieciństwa.

Wszystkie wspomniane współczesne obrzędy i zwyczaje wpisują się w wielowiekową tradycję polską związaną z Bożym Narodzeniem. Po co są potrzebne takie rytuały? Jak je potraktować – czy jako ubogacenie naszej kultury polskiej, a jednocześnie indywidualny wkład w zwyczaje rodzinne, czy jako brzemienny i naddany kolejny obowiązek?

O takich wigilijnych obyczajach naszych pradziadów opowiedziała p. Elżbieta Sokołowska, która na co dzień pracuje w Muzeum Etnograficznym w Zielonej Górze – Ochli i zajmuje się kultywowaniem historii polskich tradycji na ziemiach zachodnich.

U naszych przodków

– Lud polski od wieków zakorzeniony był w przekonaniu, że wigilia Bożego Narodzenia jest dniem, w którym następuje odnowienie dziejów – mówi p. Elżbieta. – Przywracany jest pierwotny porządek świata. Niewidzialny i wieczny Bóg zaczyna istnieć w czasie, żeby dźwignąć wszystko, co grzech poniżył, co zostało zrujnowane przez grzech. Sama wieczerza wigilijna to jest polski fenomen wyróżniający się na tle kultury światowej. Wystrój wnętrza domu miał ważną symbolikę. Na początku XX wieku, w 1903 r., okazały snop niemłóconego żyta, pszenicy, jęczmienia czy owsa, zebrany z pierwszego skoszonego pola, stawiano w kątach izby. Wnosząc go do wnętrza, gospodarz składał życzenia „na szczęście”, „na zdrowie”, „na urodzaj i dobrobyt”. Dziad to nic innego, jak dusza naszych przodków. Przypomnijmy sobie utwór Adama Mickiewicza pt. „Dziady”. Snop zboża symbolizował więc ducha – opiekuna domu. Ze względu na szacunek do zmarłych przed rozpoczęciem wieczerzy wigilijnej odmawiano nie tylko „Ojcze nasz” czy „Zdrowaś Maryjo”, ale również modlitwę za dusze zmarłych „Wieczny odpoczynek...”.

Inny ciekawy sposób dbania o świąteczny wystrój chaty polegał na podkładaniu pod stół słomy, a nawet więcej – rozkładano ją na całą podłogę, dekorowano słomą w kształcie gwiazdy ramy obrazów, wszystko to czyniono na pamiątkę stajenki, w której się urodził Pan Jezus, i betlejemskiego żłóbka.

Nieodzownym atrybutem przystrojenia wnętrza z okazji Świąt Bożego Narodzenia była gałąź zielona okryta tzw. wszechżywą zieleniną, przeważnie z sosny lub świerku, uznawana za symbol życia. W Polsce takie gałęzie lub ścięty wierzchołek sośniny wieszano u pułapu (pod sufitem) czubkiem w dół na najważniejszej belce stropowej domostwa, która podtrzymywała całą konstrukcję domu, nazywano ją tragarzem i na niej zapisywano różne sentencje, np. „Boże, miej nad nami opiekę roku Pańskiego...”.

Gałęzie nazywano podłaźnikiem, wiechą lub sadem. Miały przynieść ludziom dobrobyt, chronić przed chorobami, złym urokiem, bydło przed wilkami czy pomorem. Wierzono również, że zapewniały zgodę i szczęście w rodzinie. Według opisów literackich, od XVII wieku podłaźniczkę ozdabiano światami, czyli kulistymi barwnymi ozdobami wykonanymi z kolorowego opłatka. Wspomina o nich nawet Henryk Sienkiewicz w „Potopie”, gdy Kmicic wchodzi do izby, w której znajdowała się Oleńka. A skąd taka nazwa? Bo Pan Jezus narodził się dla świata, a forma kuli ziemskiej symbolizowała idealność.

Nasza choinka to najczęściej dziś spotykana, choć historycznie najmłodsza, ozdoba domów w czasie Bożego Narodzenia. Przywędrowała do Polski na przełomie XVIII i XIX wieku z krajów Europy Zachodniej, z obszaru Alp, z południa Niemiec – Bawarii.

Podłaźniczki czy choinki nie stroi się. Dawniej używano określenia „ubieramy choinkę”. Choinka czytana była jako kod kulturowy. Na ten tekst składa się najpierw: gwiazda betlejemska na szczycie – czubku choinki, świeczki (światło ze świeczek miało uzmysławiać niegasnącą miłość Boga do człowieka, ale też przypominać, że na świat narodził się Jezus Chrystus – światłość świata), jabłka (symbol zdrowia, urody, sił witalnych), łańcuchy robione ze słomy, ziarna, kolorowego papieru, bibuły (symbolizowały łańcuch pokoleń, gdzie każde ogniwko oznaczało jedno pokolenie, czyli łańcuchy to nic innego, jak symbol jedności. Stanowimy jedno jako rodzina), kolorowe węże, pierniczki (koniecznie w określonych, nieprzypadkowych kształtach: słońca, księżyca, serca oraz choinki), cukierki symbolizujące słodycz nieba, orzechy. Choinkę starano się też ubrać słowem – kiedy ją stawiano, śpiewano kolędy.

Wigilijny stół

Stół miał mieć nieskazitelnie biały obrus o podwójnym znaczeniu. Po pierwsze, ta czysta biel nawiązywała do chusty, którą miała zdjąć z głowy Maryja, i ten element czystości odnosił się do naszego serca, widok białego obrusa miał kierować naszą uwagę do wnętrza duszy. To w takim sercu rodzi się miłość trwała, silna i jedyna w swoim rodzaju. Po drugie, w taki sposób stół nakryty białym obrusem miał symbolizować szatę chrztu świętego, miał przywracać tę pierwotną czystość. Oczywiście pod świąteczny obrus podkładano siano symbolizujące miejsce, gdzie się narodził Jezus.

Jeśli chodzi zaś o samą wigilię, to jest ona fenomenem w skali światowej ze względu na jej sakralną postać oraz ścisły związek z rodziną. Na Litwie wieczerza wigilijna nosiła nazwę „kutia” – od nazwy potrawy, która stanowiła podstawę uczty Słowian. Inne stare nazwy wigilijnej kolacji to „Kolenda” albo „Pańska Wieczerza”. W miarę upływu czasu przyjmować się zaczęła nazwa wigilia, która pochodzi od łacińskich słów „vigiliare”, „vigil”, czyli czuwanie, straż, nocna warta. Lud polski od wieków zakorzeniony był w przekonaniu, że ważne jest wszystko, co się w tym dniu wydarza, jak ten dzień się zaczyna i przebiega. Wierzono, że to ma wpływ na nadchodzący rok i jest niejako przepowiednią. Należało wstać wcześnie rano, darować wszystkie urazy, okazywać sobie życzliwość, wystrzegano się w tym dniu wszczynania kłótni czy robienia przykrości. Ważnym elementem polskiej tradycji był i nadal jest zwyczaj nakazujący, aby w tym dniu pościć.

Polska wieczerza wyróżniała i nadal wyróżnia się celebracją posiłku, taka forma zachwyca obcokrajowców. Misterium narodzin Boga na polskiej ziemi zawsze ściśle było związane z rodziną, dlatego zjednoczona polska rodzina rozpoczynała wieczerzę od modlitwy, a następnie dzieliła się opłatkiem, który również jest zwyczajem rdzennie polskim, nawiązującym do Uczty eucharystycznej. Tutaj łamanie się tym chlebem jest wyrazem najgłębszej wspólnoty, jest formą łamania barier, darowania krzywd i zapominania przewinień. To jest łamanie w sobie tego, co najtrudniejsze do przełamania: złości, nienawiści, egoizmu. Jeśli ktoś gdziekolwiek na świecie łamie się opłatkiem, to prawdopodobnie dlatego, że tam dotarli Polacy, bo to jest polski nieodzowny element wieczerzy wigilijnej. Wierzono także, że potrawy na wieczerzę wigilijną powinny składać się z czterech kątów ziemi: płodów z pola (zboże), sadu – ogrodu (warzywa i owoce), z lasu (grzyby) i wody (ryba z pobliskich jezior i strumieni).

– Nasze Muzeum przybliża wielowiekowe dziedzictwo związane z polskimi obyczajami i tradycjami bożonarodzeniowymi. Od wielu lat są organizowane spotkania „Wigilie naszych przodków”, które dzięki skansenowskiemu charakterowi naszego muzeum sprzyjają „podróży w czasie”. Przeniesienie się wyobraźnią w dawne realia pomaga odkryć tajemnicę świąt Bożego Narodzenia – podsumowuje p. Elżbieta.

***

Ceremonia Bożego Narodzenia jest niezwykle bogata w polskiej tradycji i zachwycająca dla świata zachodniego. Niektóre z prastarych zwyczajów już zanikły, jak zdobienie podłaźników czy samodzielne wykonywanie ozdób choinkowych, a w ich miejsce pojawiły się nowe rytuały i obrzędy. Niewątpliwie smażenie karpia i uganianie się za świątecznymi promocjami do nich należy.

Tagi:
wigilia

Po "Wigilii bez granic" będzie "Wielkanoc bez granic"

2018-02-15 08:01

Dzieło "Wielkanoc bez granic" jest kontynuacją "Wigilii bez granic".

Fotolia.com

Polega na budowaniu relacji między Polakami a cudzoziemcami studiującymi lub pracującymi w Polsce. Dobre, osobiste relacje pomogą cudzoziemcom poznać naszą kulturę, tradycję i wiarę chrześcijańską. Celem tych działań jest pomoc w procesie stopniowego wrastania danej osoby w kulturę otaczającego ją społeczeństwa, czyli inkulturację. Czas Świąt jest dobrym momentem, żeby, wykorzystując przerwę w zajęciach na uczelni czy w pracy, zaprosić cudzoziemców do naszych domów na Śniadanie Wielkanocne lub Obiad Wielkanocny.

Głównym inspiratorem „Wielkanocy bez granic” jest Robert Schuman. Uznawany za ojca założyciela Wspólnoty Narodów Europy. Schuman łączył narody i instytucje oraz wspierał współpracę gospodarczą, ale zawsze podkreślał, że najważniejsze jest łączenie ludzi, budowanie relacji między nimi. Patrząc na wyzwania naszych czasów, czyli np. na wielką migrację ludzi i problemy z tym związane nie trudno zauważyć, że potrzebują oni pomocy nie tylko instytucjonalnej, ale przede wszystkim otwartego serca drugiego człowieka. W Polsce mamy już bogate doświadczenie goszczenia w domach młodych pielgrzymów z całego świata, którzy przyjechali do nas na Światowe Dni Młodzieży.

Aby dotrzeć z pomysłem "Wielkanocy bez granic" do jak największej liczby cudzoziemców studiujących lub pracujących w Polsce oraz do polskich rodzin, które mogłyby ich gościć, chcemy promować ten projekt na uczelniach, w firmach zatrudniających cudzoziemców, przez wojewódzkie urzędy d/s cudzoziemców, w parafiach, szkołach oraz oczywiście w mediach: prasa, radio, telewizja zarówno ogólnopolska jak i regionalna oraz oczywiście przy pomocy portali internetowych.

Cudzoziemcy i polskie rodziny chętne do wzięcia udziału w "Wielkanocy bez granic" będą mogły się spotkać przed Wielkanocą w celu poznania i zaproszenia się na śniadanie lub obiad wielkanocny. Szczegółowe informacje o takich spotkaniach będą umieszczone na stronie www.WielkanocBezGranic.com. Można też zgłosić chęć udziału i zaproszenia na Wielkanoc poprzez formularz na stronie www.WielkanocBezGranic.com.

Projekt budowania relacji pomiędzy Polakami a Cudzoziemcami nie ogranicza się tylko do jednej akcji -spotkania przy Wielkanocy, ale przewiduje regularne spotkania obu stron przez cały rok dla rozwijania powstałych relacji, przenoszenia ich w inne sfery życia społecznego oraz angażowania w kolejne dzieła, aby mogła zawiązywać się Wspólnota Narodów w praktyce.

Mamy już pierwsze doświadczenia spotkań po Wigilii i angażowania się wigilijnych gości w organizowanie „Wielkanocy bez granic”. Kolejnym wydarzeniem, na które będziemy zapraszać gości z obu tych projektów będzie II

Europejski Festiwal Schumana w Świątyni Opatrzności Bożej 13 maja 2018 roku.

Chcemy w każdym mieście wojewódzkim lub powiatowym, ale nie tylko, zorganizować grupy wolontariuszy, które realizowałaby powyższe zadania oraz wszelkie inne działania potrzebne dla jak najlepszego zrealizowania tego projektu. Lokalne grupy wolontariuszy będą współpracować z zespołem centralnym, który będzie służył wszelką pomocą merytoryczną i techniczną. Przygotowujemy spot telewizyjny i radiowy, które będą promowały to dzieło w mediach oraz środkach komunikacji miejskiej i międzymiastowej. Przygotowujemy także plakaty i ulotki.

Organizujemy w marcu akcję rozdawania/naklejania przez wolontariuszy naklejek-zaproszeń w formie jajka wielkanocnego promujących "Wielkanoc bez granic" na ulicach i innych miejscach polskich miast, takich jak uczelnie, parafie, instytucje, ośrodki kultury, szkoły.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hymn o miłości


Niedziela Ogólnopolska 51/2006, str. 18-19

© Igor Mojzes/Fotolia.com

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miał tak wielką wiarę, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa,
które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie.
Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich [jednak] jest miłość.

Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1 Kor 13, 1-13)

Przeczytaj także: Hymn o miłości
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

W hołdzie ojcu polskiej niepodległości

2018-07-19 07:13

Łukasz Krzysztofka

Paderewski zdawał sobie sprawę, że talent nie jest prywatną zdobyczą, ale pochodzi od Boga i dlatego Bogu i Ojczyźnie trzeba się odwdzięczyć – podkreślił prof. Jan Żaryn podczas wernisażu wystawy pt. „Ignacy Jan Paderewski. Artysta. Ambasador polskości. Mąż Stanu. Filantrop“. Wydarzenie rozpoczęło projekt „Paderewski w Służbie Niepodległej”

Łukasz Krzysztofka

Ekspozycja pokazuje Ignacego Jana Paderewskiego nie tylko jako muzyka i męża stanu, ale również podkreśla jego wielkoduszność oraz działalność filantropijną. Wystawa składa się z siedemnastu plansz, na których znajdują się zdjęcia oraz opisy fragmentów życia Ignacego Jana Paderewskiego. Autorem grafiki jest Paweł Kowalczyk, a twórcą całości Elwira Gilewicz. Fotografie pochodzą z Muzeum Narodowego w Warszawie oraz z Narodowego Archiwum Cyfrowego.

Zobacz zdjęcia: W hołdzie ojcu polskiej niepodległości

Celem projektu jest budowanie świadomości historycznej poprzez przypomnienie osoby i działalności Ignacego Jana Paderewskiego. Jako postać, która bezpośrednio przyczyniła się do powrotu Polski na mapę świata i premiera rządu, wpisuje się on wyjątkowo w jubileuszowe obchody 100-lecia odzyskania niepodległości. Może być przykładem służby ojczyźnie, przede wszystkim wśród młodego pokolenia.

Prezentowane plansze przetłumaczone są również na język angielski. Bohater wystawy, jak nikt inny, działał na rzecz Polski za granicą. Szacunek, jaki posiadał wśród polityków i dyplomatów z całego świata był tego wyrazem. - Ten projekt to nasza cegiełka, którą chcemy dołożyć do wspólnego dzieła przypominania o ojcach naszej niepodległości w 100-lecie jej odzyskania. Ma on na celu popularyzację wiedzy o Ignacym Janie Paderewskim. Nasza wystawa ma pokazać wielość twarzy Paderewskiego – mówi „Niedzieli” Marcin Pasierbski, prezes Fundacji Służba Niepodległej, organizatora przedsięwzięcia.

Postawił na Stany Zjednoczone

Podczas wernisażu wystawy wykład pt. „Ignacy Jan Paderewski i jego wkład w odbudowę Państwa Polskiego” wygłosił prof. Jan Żaryn. Było to swoiste preludium do informacji oraz zdjęć, które zgromadzono na wystawie.

Senator zaznaczył, że – pomimo tezy, iż ludzie kultury niekoniecznie powinni angażować się w politykę – Paderewski sprawdził się w tej dziedzinie znakomicie. – Równie mocno mieścił się na podium między dwoma herosami ówczesnej Polityki – Piłsudskim i Dmowskim – podkreślił prof. Żaryn. Przypomniał, że Paderewski zyskał sławę międzynarodową nie tylko jako wirtuoz i pianista, ale także jako wybitny kompozytor tamtej epoki. Bez wątpienia pozostaje jednak dzisiaj, w 100-lecie odzyskania niepodległości, w pamięci jako wybitny mąż stanu. – Zapisał się w historii jako jeden z tych, którzy postawili na Stany Zjednoczone i tam ulokowali nadzieje na to, by sprawa polska uzyskała należyte miejsce – powiedział prof. Żaryn. Dodał, że Paderewski potrafił zauroczyć swoją osobą i improwizacją utworów muzycznych, ale także myśleniem w kategoriach politycznych prezydenta Stanów Zjednoczonych Thomasa W. Wilsona, na czym zyskała Polska.

- Paderewski stanął na czele rządu polskiego w 1919 r. – bodaj czy nie najważniejszym, jeśli chodzi o wytworzenie struktur państwowych tak, by one mogły nie tylko obronić się przed nawałnicą, która w 1920 r. nastąpiła, ale także by na bieżąco realizować najważniejsze kwestie związane z integracją państwa i budowania jego podstawowych struktur, czyli urzędów. W zasadzie dzisiaj w 2018 r. wszystkie najważniejsze instytucje państwowe będą albo w tym, albo w przyszłym roku obchodzić swoje stulecie – zauważył prof. Żaryn.

Symbol zgody i pojednania

Odnosząc się do prezentowanej wystawy powiedział, że każde przedsięwzięcie, które mówi o ważnych fragmentach naszej historii to duża wartość sama w sobie. Na samej wystawie jednak nie powinno się zakończyć. - Paderewski zasługuje na osobne potraktowanie także np. w formie filmu fabularnego czy serialu telewizyjnego, bo była to szalenie barwna postać i taka, której życie rozpisało scenariusz filmowy – wskazał senator Żaryn. Zaznaczył, że w podręcznikach Paderewski będzie zawsze istniał jako pianista i kompozytor, mąż stanu, który we właściwym momencie naszej historii odnalazł swoje zadanie życiowe. Było nim służenie Polsce jako państwu, które odradzało się po 123 latach. - Niewątpliwie jego podpis pod Traktatem Wersalskim to ten dokument, który jest dzisiaj traktowany jako najważniejszy, jeśli chodzi o dokumenty podpisane przez premiera rządu polskiego i ministra spraw zagranicznych – Ignacego Jana Paderewskiego – podkreślił. W opinii prof. Żaryna Paderewski to także symbol zgody i pojednania między Piłsudskim a Dmowskim, jak zwornik, który jednoczy rozchwiany dom.

Prelekcje i recital

Życie Ignacego Jana Paderewskiego, jego twórczość, działania na arenie międzynarodowej i sytuacje społeczno-polityczne przedstawione w projekcie znajdują sens, jeśli zwiąże się je z finalną sytuacją 1918 roku. Całość jest bardzo wymowna, bowiem dzieje się w roku 2018: 100 lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

Projekt „Paderewski w Służbie Niepodległej” składa się z wystawy, cyklu seminariów oraz recitalu fortepianowego. Wystawa w lipcu i sierpniu będzie podróżowała po instytucjach w Warszawie i okolicy, we wrześniu planowane jest jej pokazanie w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych. Z kolei seminaria odbędą się jeszcze 28 sierpnia oraz 26 września. Prelegentami będą prof. Marian Marek Drozdowski oraz Marek Dyżewski. Projekt zakończy recital fortepianowy, który odbędzie się na przełomie września i października w Warszawie.

Wernisaż wystawy odbył się w Domu Polonii przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Uczestniczył w nim prof. Piotr Gliński, minister kultury i dziedzictwa narodowego, Polacy z Ukrainy i Polonia włoska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem