Reklama

Na moście w Avignon

2017-12-27 10:47

Wojciech Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 53/2017, str. 22-23

Wojciech Dudkiewicz
Pałac papieski i sąsiadująca z nim katedra Notre-Dame-des-Doms

O moście, gdzie „tańczą panowie, tańczą panie”, wielu z nas dowiedziało się z piosenki Ewy Demarczyk lub z wiersza Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Sam most może zawodzić, ale Awinion na pewno nie.

Miasto – znane nam przede wszystkim z mostu uwiecznionego w wierszu i piosence – jest jednym z najbardziej fascynujących i działających na wyobraźnię miejsc we Francji. Leżący nad Rodanem w Prowansji Awinion uchodzi za jedną z najlepiej zachowanych architektonicznych pereł Europy, co spowodowało wpisanie go w 1995 r. na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Turystów przyciągają XIV-wieczna siedziba papieży, urywający się most na Rodanie i okalające miasto kilkukilometrowe średniowieczne mury. Gratką przede wszystkim dla miłośników i ludzi teatru jest jeden z najbardziej znanych na świecie festiwali teatralnych, który odbywa się tu w lipcu. Przyciąga on – jak reklamują go jego organizatorzy – grupy teatralne poszukujące nowych środków wyrazu, wykraczające poza ramy tradycyjnego teatru.

Właśnie wtedy senne na ogół miasto ożywa. Ludźmi i życiem wypełnia się kryjący się za miejskimi murami gąszcz romańskich uliczek, z kafejkami, bistrami i butikami. Są też muzea z dziełami Maneta, Degasa, Cézanne’a, van Gogha czy Picassa, które podziwiane są niejako przy okazji.

Reklama

Francuska niewola

Jeszcze w końcu XII wieku Awinion był niewielkim, położonym na skraju Prowansji, prowincjonalnym miastem, siedzibą skromnego biskupstwa. Ale już na początku XIV wieku stał się stolicą zachodniego chrześcijaństwa. Wszystko zaczęło się w 1309 r., gdy papież Klemens V, na skutek sporów w Stolicy Piotrowej, zdecydował się przenieść dwór papieski właśnie do Awinionu.

Klemens V nie mógł przypuszczać, że zapoczątkuje tzw. niewolę awiniońską – kilkudziesięcioletni okres papieskiego uzależnienia od królów Francji. W tym kryzysowym dla papiestwa okresie panowało w nim 7 wywodzących się z Francji papieży. Ostatni, Grzegorz XI, powrócił do Rzymu. Trzeci, Benedykt XII (1334-42), zainicjował budowę pałacu papieskiego w Awinionie.

Ta niesamowita budowla składa się z 2 części: starej (Palais Vieux) i nowej (Palais Neuf). Stary pałac ma charakter romańskiej twierdzy warownej, jest surowy i ascetyczny. Nowy, wybudowany przez Klemensa VI, wielkiego mecenasa sztuki, jest lekką gotycką budowlą z 2 strzelistymi wieżyczkami. To Klemens VI kupił Awinion od Królestwa Neapolu, wspierał datkami zubożałe rodziny i szpitale. Poza tym potępił prześladowanie Żydów i wziął ich pod opiekę, zaoferował im azyl i możliwość osiedlenia. W jego czasach miasto rozkwitło najbardziej. Ściągali do niego i osiedlali się w nim ludzie chcący robić polityczną karierę, ale też malarze, rzeźbiarze, muzycy, architekci i poeci. Mogli tu liczyć na wsparcie papieża.

Korona dla Łokietka

Warowny pałac papieski robi spore wrażenie, ale dziś jest ciekawy przede wszystkim jako zabytek architektury. Przestronne wnętrza z licznymi korytarzykami i salami świadczą o potędze jego dawnych mieszkańców, ale niektórych mogą rozczarować. Niewiele jest mebli i dzieł sztuki, które niegdyś można było tu zobaczyć, dzięki czemu dziś pogłos kroków i rozmów niesie się echem w wysokich wnętrzach. Cenne przedmioty przepadły w czasie Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Po rewolucji pałac zmienił też przeznaczenie: aż do 1906 r. służył jako wojskowe koszary.

Wewnątrz poza skądinąd interesującymi włoskimi freskami nie ma niczego szczególnego. Mimo to ogromne sale, dziedzińce, krużganki i przejścia robią wrażenie. Trzeba też przyznać, że freski m.in. Matteo Giovanettiego i malowidła – nieliczne – innych artystów nieźle współgrają z gotycką architekturą wnętrza, z kaplicą św. Jana i św. Marcjana, Salą Wielkiej Audiencji (obradował tu Trybunał Świętej Roty), jadalnią i 2 kuchniami.

Przytulna sypialnia papieska jest ozdobiona freskami z bujną winoroślą, Sala Sokoła – freskiem przedstawiającym polowanie z sokołem, a ściany Pokoju Papieskiego pokrywają gęste motywy roślinne, wśród których można zauważyć ptaki i wiewiórki. W Sali Konsystorzowej, oferującej dziś galerię portretów awiniońskich papieży, debatowali kardynałowie, przyjmowani byli monarchowie. Właśnie tu wydano ważną dla Polski zgodę na koronowanie Władysława Łokietka.

Notre-Dame

Sąsiadującą z pałacem katedrę Notre-Dame-des-Doms, najstarszą zachowaną budowlę sakralną Awinionu, wznoszono przez kilkaset lat, ale obecny kształt uzyskała ona w XII wieku. W środku zwracają uwagę romański ołtarz z XI wieku i grobowce kryjące szczątki papieży Jana XXII i Benedykta XII.

Rzadko się zdarza, aby staremu miastu udało się zachować całość murów obronnych, dlatego Awinion ma być z czego dumny. XIV-wieczne mury ciągną się na długości ponad 4,3 km. Wyrasta z nich 39 wież i mają 7 bram. Nie robią dziś takiego wrażenia jak w przeszłości, gdy zasypane później fosy podwyższały mury jeszcze o kilka metrów.

Wejścia przez bramy w zabytkowych murach prowadzą do urokliwych uliczek i zaułków starego miasta ze starymi domami mieszczańskimi. I na Place de’Horloge, zawsze gwarny, rojny i kolorowy, przy którym znajdują się liczne restauracyjki, kawiarenki, punkty sprzedaży pamiątek i gdzie można spotkać ulicznych malarzy. Przy placu – dawnym, starożytnym forum – stoją XIX-wieczny ratusz i Teatr Miejski.

Największa scena

Teatr jest ważny, bo jest jednym z centrów odbywającego się tu w lipcu od 70 lat Festiwalu Teatralnego – jednej z najważniejszych takich imprez na świecie. Obok głównego nurtu festiwalu – Avignon In – z tradycyjnymi przedstawieniami równolegle trwa uliczny festiwal teatrów alternatywnych – Avignon Public Off.

Miasto staje się wtedy największą sceną świata. Nigdzie indziej najpewniej nie ma takiego zagęszczenia teatrów na jednym metrze kwadratowym. Ulice przybierają wówczas kolorowe szaty, głos zabierają różne, głównie eksperymentalne, formy teatralne. Nastroje widzów zmieniają się jak w kalejdoskopie: od dramatu do wesołej arlekinady.

Turyści co roku w lipcu zostawiają w Awinionie mnóstwo pieniędzy. Gdy nie ma festiwalu – zabytki świecą pustkami. Także perła w koronie festiwalu Avignon In – dziedziniec główny pałacu papieży, gdzie przez te kilkadziesiąt lat gościli najważniejsi i najgłośniejsi aktorzy i reżyserzy teatralni z całego świata.

Słynny most na Rodanie z piosenki Ewy Demarczyk lub z wiersza Krzysztofa Kamila Baczyńskiego jest słabo wykorzystywany. Służy za scenę tańców z epoki tylko w rocznicę wybuchu rewolucji francuskiej (14 lipca), w czasie której – przypomnijmy – złupiono pałac papieski. Widowisko stanowi prolog do pokazu fajerwerków. Jest głośno, jasno i teatralnie.

Obok mostu

Most noszący imię św. Bénézeta (Benedykta) wybudowano w latach 1177-85. Według tradycji, inicjatorem jego powstania był pobożny pasterz Bénézet – później uznany za świętego – który usłyszał głos nakazujący budowę mostu między Awinionem a drugim brzegiem Rodanu i Villeneuve-lés-Avignons.

Zbudowana, mimo wielu trudności, przeprawa miała 920 m długości i składała się z 22 kamiennych przęseł. Podczas oblężenia miasta w czasie wojen z Katarami w XIII wieku większość mostu została zburzona. Niszczony także przez powodzie, odbudowywano go kilka razy – aż do czasu, gdy podupadłe miasto nie było w stanie wyłożyć na to funduszy i konstrukcja została zniszczona na trwałe, a po latach stała się turystyczną atrakcją. Dziś turyści nie przejdą mostem przez Rodan, mogą natomiast ocenić, dlaczego jego urwana konstrukcja stała się inspiracją dla poetów i malarzy. Inspiruje Paula Signaca, Jamesa Carolla Beckwitha, których zachwyciły – jak to często w Prowansji – różnorodność światła, żywe kolory i wspaniałe krajobrazy.

Wbrew temu, co mówi wiersz/piosenka, szerokość mostu (ledwie kilka metrów) nie pozwalała na tańce. Odbywały się one... obok budowli. Jedna z wersji mówi o zabawach możnych, druga – o hulankach ludzi z półświatka, którzy rozgrzani winem świętowali pod przęsłami mostu przestępcze zdobycze.

Zauważ świat
Wiersz „Na moście w Avignon”, inspirowany średniowieczną pieśnią, Krzysztof Kamil Baczyński napisał wiosną 1941 r. w szpi-
talu. Poeta znalazł tam ciszę, ukojenie i odpoczynek od okrucieństw wojny. Miał 20 lat, 3 lata później zginął w Powstaniu Warszawskim. Pozostawił po sobie ponad 500 wierszy, kilkanaście poematów i 20 opowiadań. Jednym z najbardziej znanych wierszy, dzięki Ewie Demarczyk, stał się właśnie „Na moście w Avignon”. Zatrzymaj się na chwilę, zauważ świat; w szale wojny, cierpienia nie zapomnij o drzewach, kwiatach, niebie, które są tak piękne jak zawsze – chce w nim powiedzieć poeta.
Baczyński był w Awinionie z matką w 1929 r., podczas pobytu w Genewie. Przypadało akurat święto Rodanu, przyszły poeta miał więc okazję obserwować korowód śpiewających i tańczących ludzi. Na jego wyobraźnię na pewno wpłynął niesamowity krajobraz zabytkowego miasta: gotyckie kościoły, romańska katedra Notre-Dame-des-Doms i urwany w połowie most. „Wraz z bogatą historią miasta, cieniem przebywających tu niegdyś papieży, w atmosferze święta – musiało to być dla niego miejsce czarowne” – napisał po latach biograf poety.
wd

Program „Mama 4+” przyjęty przez rząd

2019-01-22 13:43

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym. Dzięki nowym przepisom osoby, które wychowały co najmniej czworo dzieci i nie posiadają niezbędnych środków utrzymania, uzyskają prawo do otrzymania świadczenia. Na program „Mama 4+” w projekcie budżetu państwa na 2019 rok zarezerwowano ponad 801 mln złotych. Świadczenie będzie wypłacane od marca.

lorenkerns / Foter.com / CC BY

Gospodarzem projektu ustawy jest Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Przyjęte przepisy to spełnienie obietnicy złożonej w kwietniu ubiegłego roku przez premiera Mateusza Morawieckiego.

Dla kogo „Mama 4+”?

Celem projektowanych przepisów jest zapewnienie dochodu osobom, które zrezygnowały z zatrudnienia lub go nie podjęły ze względu na wychowywanie dzieci w rodzinach wielodzietnych.

Rodzicielskie świadczenie uzupełniające będzie mogło być przyznane matce, która urodziła i wychowała co najmniej czworo dzieci, a w przypadku śmierci matki dziecka albo porzucenia dzieci przez matkę – ojcu, który wychował co najmniej czworo dzieci;

o świadczenie będą mogły ubiegać się osoby, które nie posiadają niezbędnych środków do życia i osiągnęły wiek emerytalny. W przypadku kobiet to 60 lat, mężczyzn – 65 lat;

rodzicielskie świadczenie uzupełniające będzie przysługiwać wyłącznie osobom mieszkającym w Polsce i mającym (po ukończeniu 16 lat) tzw. ośrodek interesów życiowych na terytorium naszego kraju – przez co najmniej 10 lat;

rodzicielskie świadczenie uzupełniające będzie mogło być przyznane obywatelom Polski lub osobom, mającym prawo pobytu lub prawo stałego pobytu w Polsce bądź obywatelom państw członkowskich Unii Europejskiej, państw członkowskich Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) lub cudzoziemcom legalnie przebywającym na terytorium Polski;

uzyskanie prawa do świadczenia nie będzie związane z wcześniejszym opłacaniem składek na ubezpieczenia społeczne.

Po wejściu w życie nowych przepisów osoby spełniające kryteria, będą mogły złożyć wniosek do Prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych lub Prezesa Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego w celu uzyskania prawa do świadczenia. W przypadku, gdy osoba zainteresowana pobiera już świadczenie niższe od najniższej emerytury, świadczenie rodzicielskie będzie uzupełniać pobierane świadczenie do kwoty najniższej emerytury (od 1 marca 2019 r. 1100 zł). Natomiast, w przypadku osoby nie mającej prawa do żadnego świadczenia, wysokość rodzicielskiego świadczenia uzupełniającego odpowiadać będzie tej kwocie. Zanim dojdzie do jego wypłaty Zakład Ubezpieczeń Społecznych lub Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego zbada m.in. sytuację dochodową danej osoby.

Docenić trud, ochronić przed ubóstwem

– Rząd Zjednoczonej Prawicy od samego początku docenia trud rodziców, którzy zdecydowali się na wychowanie dzieci w rodzinach wielodzietnych. Nowymi przepisami chcemy uhonorować osoby, które, żeby wychować co najmniej czworo dzieci, zrezygnowały z pracy zarobkowej, a dziś żyją na granicy ubóstwa, nie mając prawa do świadczeń nawet na minimalnym poziomie. Rodzicielskie świadczenie uzupełniające zapewni im teraz podstawowe środki do życia – mówi minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska.

Szacuje się, że z nowych przepisów skorzysta ok. 65 tys. osób, które dziś nie mają prawa do emerytury lub renty oraz 20,8 tys. osób, które pobierają świadczenia poniżej poziomu najniższej emerytury.

Rodzicielskie świadczenie uzupełniające będzie corocznie waloryzowane.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież: budujmy sieć krzewiącą dialog wspólnoty wolnych osób

2019-01-24 12:59

tłum. st (KAI) / Watykan

Przed zagrożeniami wypływającymi ze złego korzystania z sieci społecznościowej i do budowania w internecie sieci dialogu, spotkania, strzegącej wspólnoty wolnych osób zachęcił papież Franciszek w swoim orędziu na 53. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu. Jego temat brzmi „Wszyscy tworzymy jedno” (Ef 4,25). „Od wirtualnych wspólnot społecznościowych do wspólnot ludzkich". W Polsce Dzień Środków Społecznego Przekazu będzie obchodzony 15 września.

Grzegorz Gałązka
Papież Franciszek podczas cotygodniowej modlitwy „Anioł Pański”

„Wszyscy tworzymy jedno” (Ef 4,25). Od wirtualnych wspólnot społecznościowych do wspólnot ludzkich

Drodzy bracia i siostry,

Odkąd dostępny był internet, Kościół zawsze starał się promować jego użycie w służbie spotkania między osobami i solidarności między wszystkimi. Poprzez to Orędzie chciałbym po raz kolejny zachęcić was do zastanowienia się nad podstawami i znaczeniem naszego bycia-w-relacji i do ponownego odkrycia, w bezmiarze wyzwań obecnej sytuacji komunikacyjnej, pragnienia człowieka, który nie chce trwać w swojej samotności.

Metafory „sieci” i „społeczności”

Dzisiaj środowisko medialne jest tak wszechobecne, że nie sposób je niemal odróżnić od sfery życia codziennego. Sieć jest bogactwem naszych czasów. Jest źródłem wiedzy i relacji niegdyś niewyobrażalnych. Jednak wielu ekspertów w odniesieniu do głębokich przekształceń, odciśniętych przez technologię w logice wytwarzania, obiegu i wykorzystania treści, podkreśla również niebezpieczeństwa zagrażające poszukiwaniu i udostępnianiu autentycznych informacji w skali globalnej. O ile internet stanowi niezwykłą możliwość dostępu do wiedzy, to jest również prawdą, że okazał się jednym z miejsc najbardziej narażonych na dezinformację oraz świadome i celowe zniekształcenie faktów i relacji międzyosobowych, które często przybierają formę kompromitowania.

Trzeba przyznać, że sieci społecznościowe, o ile z jednej strony służą nam do większego powiązania, odnalezienia się i pomagania sobie nawzajem, to z drugiej strony nadają się również do manipulacyjnego wykorzystywania danych osobowych, mającego na celu uzyskanie korzyści politycznych lub ekonomicznych, bez należytego poszanowania osoby i jej praw. Statystyki ukazują, że wśród najmłodszych, co czwarty młody człowiek brał udział w epizodach cyberprzemocy.

W złożoności tej sytuacji użyteczny może być powrót do refleksji na temat metafory sieci, leżącej początkowo u podstaw internetu, aby ponownie odkryć jej potencjał pozytywny. Obraz sieci zachęca nas do zastanowienia się nad mnogością dróg i węzłów, które zapewniają jej utrzymanie, w sytuacji braku centrum, struktury typu hierarchicznego, organizacji o charakterze wertykalnym. Sieć działa dzięki partnerstwu wszystkich elementów.

Metafora sieci, sprowadzona do wymiaru antropologicznego przypomina inną postać pełną znaczeń: wspólnoty. Wspólnota jest o tyle silniejsza, o ile jest bardziej spójna i solidarna, ożywiana uczuciami zaufania i dążąca do wspólnych celów. Wspólnota jako sieć solidarna wymaga wzajemnego słuchania i dialogu opartego na odpowiedzialnym używaniu języka.

Jest oczywiste dla wszystkich, że w obecnym rozwoju sytuacji wirtualna wspólnota społecznościowa nie jest automatycznie synonimem wspólnoty. W najlepszych przypadkach wspólnoty są w stanie wykazać spójność i solidarność, ale często pozostają jedynie skupiskami osób, które rozpoznają się wokół interesów lub kwestii charakteryzujących się słabymi więzami. Ponadto w serwisach społecznościowych zbyt często tożsamość opiera się na przeciwieństwie wobec innego, nienależącego do grupy: określa się wychodząc od tego, co dzieli, a nie od tego, co łączy, eksponując podejrzliwość i dając upust wszelkiego rodzaju uprzedzeniom (etnicznym, seksualnym, religijnym i innym). Tendencja ta podtrzymuje grupy, które wykluczają heterogeniczność, podsycając również niepohamowany indywidualizm w środowisku cyfrowym, doprowadzając czasami do podżegania spirali nienawiści. To, co powinno być oknem na świat, staje się zatem witryną, w której eksponuje się własny narcyzm.

Sieć jest okazją do promowania spotkania z innymi, ale może również zwiększyć naszą samoizolację, jak sieć pajęcza zdolna do usidlenia. To młodzież jest najbardziej narażona na złudzenie, że sieć społecznościowa może ich całkowicie zaspokoić na poziomie relacji, aż po niebezpieczne zjawisko młodych „pustelników społecznościowych”, którym grozi całkowite odcięcie się od społeczeństwa. Ta dramatyczna dynamika ukazuje poważny rozłam w strukturze relacyjnej społeczeństwa, rozdarcie, którego nie możemy lekceważyć.

Ta wielopostaciowa i zdradliwa rzeczywistość stawia różne pytania natury etycznej, społecznej, prawnej, politycznej i ekonomicznej, a także rzuca wyzwanie Kościołowi. Podczas, gdy rządy poszukują sposobów regulacji prawnych, aby zachować oryginalną wizję sieci wolnej, otwartej i bezpiecznej, wszyscy mamy możliwość i odpowiedzialność, aby wspierać jej użytek pozytywny.

Oczywiste jest, że nie wystarczy mnożenie połączeń, aby zwiększało się także wzajemne zrozumienie. Jak zatem odnaleźć prawdziwą tożsamość wspólnotową, będąc świadomym odpowiedzialności, jaką mamy wobec siebie nawzajem, także w sieci online?

„Wszyscy tworzymy jedno”

Można naszkicować ewentualną odpowiedź, poczynając od trzeciej metafory: ciała i członków, której używa św. Paweł, by mówić o relacji wzajemności między ludźmi, opartej na jednoczącym je organizmie. „Dlatego odrzuciwszy kłamstwo: niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego, bo jesteście nawzajem dla siebie członkami” (Ef 4, 25). Bycie członkiem jedni drugich jest głęboką motywacja, przez którą Apostoł zachęca do odrzucenia kłamstwa i mówienia prawdy: obowiązek strzeżenia prawdy wynika z potrzeby nie zaprzeczania wzajemnej relacji komunii. Prawda objawia się w komunii. Natomiast kłamstwo jest samolubną odmową uznania własnej przynależności do ciała. Jest odmową dania siebie innym, tracąc w ten sposób jedyną drogę do odnalezienia siebie.

Metafora ciała i członków prowadzi nas do refleksji nad naszą tożsamością, która opiera się na komunii i odmienności. Jako chrześcijanie wszyscy uznajemy się za członków jedynego ciała, którego Głową jest Chrystus. Pomaga to nam, by nie postrzegać osób jako potencjalnych konkurentów, ale traktować także nieprzyjaciół jako osoby. Nie potrzebujemy już przeciwnika, aby określić samego siebie, ponieważ spojrzenie integrujące, którego uczymy się od Chrystusa, pozwala nam odkryć inność w nowy sposób, jako część integralną i warunek relacji i bliskości.

Ta zdolność do życzliwości i komunikacji między ludźmi ma swoją podstawę w komunii miłości pomiędzy Osobami Boskimi. Bóg nie jest samotnością, lecz komunią; jest Miłością, a zatem przekazem, ponieważ miłość zawsze się przekazuje, wręcz udziela się, by spotkać drugiego. Aby komunikować się z nami i przekazywać nam siebie, Bóg dostosowuje się do naszego języka, nawiązując w historii prawdziwy i właściwy dialog z ludzkością (SOBÓR WATYKAŃSKI II, Konst. dogmat. Dei Verbum, 2).

Na mocy tego, że jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, który jest komunią i przekazem samego siebie, zawsze nosimy w sercu tęsknotę za życiem w komunii, przynależności do wspólnoty. „Nic bowiem - mówi św. Bazyli - nie jest tak znamienne dla naszej natury, jak wchodzenie jednych w relacje z drugimi, jak wzajemna pomoc” .

Obecny kontekst wzywa nas wszystkich do inwestowania w relacje, aby potwierdzić również w sieci i poprzez sieć interpersonalny charakter naszego człowieczeństwa. W jeszcze większym stopniu, my chrześcijanie jesteśmy powołani do ukazywania tej komunii, która naznacza naszą tożsamość jako wierzących. Sama wiara jest w istocie relacją, spotkaniem; i pod wpływem Bożej miłości możemy komunikować się, przyjmować i rozumieć dar drugiego oraz nań odpowiadać.

To właśnie komunia na wzór Trójcy Świętej odróżnia osobę od jednostki. Z wiary w Boga, który jest Trójcą wynika, że aby być sobą, potrzebuję drugiego. Jestem prawdziwie człowiekiem, prawdziwie osobą, tylko jeśli utrzymuję relacje z innymi. W istocie termin osoba oznacza człowieka jako „oblicze”, skierowane ku drugiej osobie, powiązane z innymi. Nasze życie wzrasta w człowieczeństwie wraz z przechodzeniem od charakteru indywidualnego do osobistego; autentyczna droga humanizacji prowadzi od jednostki, która postrzega drugiego jako rywala, do osoby, która uznaje go za towarzysza podróży.

Od „polubień” do „amen”

Obraz ciała i członków przypomina nam, że korzystanie z sieci społecznościowej dopełnia spotkania osobowego, które przeżywa się poprzez ciało, serce, oczy, spojrzenie, oddech drugiego. Jeśli sieć jest używana jako przedłużenie lub jako oczekiwanie na to spotkanie, to wówczas nie zdradza siebie i pozostaje bogactwem dla komunii. Jeśli rodzina korzysta z sieci, aby być bardziej powiązana ze sobą, aby następie spotkać się przy stole i spojrzeć sobie w oczy, to jest to bogactwo. Jeśli wspólnota kościelna koordynuje swoją działalność poprzez sieć, a następnie wspólnie sprawuje Eucharystię, to jest ona bogactwem. Jeśli sieć jest szansą, by przybliżyć mnie do dziejów i doświadczeń piękna lub cierpienia fizycznie dalekich ode mnie, do wspólnej modlitwy i szukania dobra w ponownym odkryciu tego, co nas łączy, to jest to bogactwo.

W ten sposób możemy przejść od diagnozy do terapii: otwierając drogę do dialogu, spotkania, uśmiechu, wyrazów czułości ... To jest sieć, której chcemy. Sieć, która nie jest stworzona, by pochwycić w pułapkę, ale aby wyzwalać, aby strzec wspólnoty wolnych osób. Sam Kościół jest siecią utkaną przez komunię eucharystyczną, w której jedność nie opiera się na „polubieniach”, lecz na prawdzie, na „amen”, z którym każdy przylgnął do Ciała Chrystusa, przyjmując innych.

Watykan, 24 stycznia 2019 r

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem