Reklama

Wierni Bogu i Ojczyźnie

2017-12-27 11:10

Aleksandra Wojdyło
Edycja toruńska 53/2017, str. VI

Aleksandra Wojdyło
Kultywowanie tradycji należy przekazywać młodszym pokoleniom

W 1982 r. Konferencja Episkopatu Polski powołała nową dziedzinę duszpasterstwa dla jednej z najliczniejszej grup społecznych – rolników: Komisję Duszpasterstwa Rolników z zadaniem otoczenia ich swą opieką i wsparciem w trudnej, często niedocenianej pracy. W 1992 r. bp toruński Andrzej Suski powołał ks. kan. Henryka Sychtę na pierwszego duszpasterza rolników w diecezji toruńskiej, którego w 2002 r. zastąpił ks. kan. Zbigniew Gański. W tym roku w Lubawie obchodzono jubileusz 35-lecia duszpasterstwa rolników w Polsce i 25-lecia duszpasterstwa rolników w diecezji toruńskiej

Parafia pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny i św. Anny w Lubawie 9 grudnia gościła uczestników jubileuszowych uroczystości, wśród których byli m.in. kapłani, parlamentarzyści, przedstawiciele NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, członkowie duszpasterstwa rolników i Bractwa św. Izydora oraz mieszkańcy wsi. Patronat honorowy sprawowali: abp Stanisław Gądecki, bp Edward Białogłowski, bp Andrzej Suski, NSZZ RI „Solidarność” oraz Bractwo św. Izydora Diecezji Toruńskiej. Jak podkreślano, miejsce, gdzie tronuje Matka Boża Lipska, zostało wybrane celowo na świętowanie rolniczych rocznic, ponieważ Pani Lubawska od wieków opiekuje się rolnikami diecezji.

Prelekcje

W pierwszej części spotkania wysłuchano wykładu Piotra Dąbrowskiego pt. „Drogi rolników do niepodległości”. W historycznym ujęciu problemu służby ojczyźnie i wierności ideałom ludu polskiego prelegent zaprezentował najważniejsze fundamenty chłopskie, jak Bóg, Honor, Ojczyzna. Sporo miejsca poświęcił procesowi rodzenia się chłopskiej „Solidarności” lat 80. ubiegłego wieku, organizacji pierwszych ogólnopolskich dożynek jasnogórskich. Zaapelował o dokumentowanie rolniczej działalności związkowej i duszpasterskiej, jedność wśród rolników oraz podejmowanie wspólnych działań.

Teresa Hałas, przewodnicząca NSZZ RI „Solidarność”, podkreśliła znaczenie współdziałania rolników z instytucjami samorządowymi i państwowymi, jak również organizacji różnorodnych działań dążących do budowania tożsamości i jedności wśród rolników.

Reklama

Modlitwa

Centralną częścią jubileuszowego świętowania była Msza św., której przewodniczył biskup senior Andrzej Suski, a koncelebrowali duszpasterze rolników z diecezji oraz zaproszeni kapłani. Za wstawiennictwem Matki Bożej Lipskiej, patronów św. Izydora z Madrytu i bł. Karoliny Kózkówny upraszano Opatrzność Bożą o błogosławieństwo dla rolników, wszystkich pracujących na roli, mieszkańców wsi oraz o wypełnianie swojego posłannictwa zgodnie z wolą Bożą. Dziękowano za owoce duszpasterstwa i osoby angażujące się w jego działalność.

W myśli przewodniej homilii bp Andrzej Suski skupił uwagę na fundamentach i wartościach duszpasterstwa rolników, takich jak: szczególna godność pracy rolnika, jego przywiązanie do ziemi – ojcowizny i ojczyzny, wartość pracy rolnika w wymiarze społecznym i religijnym. – Rolnik, współpracując z Panem Bogiem w dziele stwórczym i realizując Boże wezwanie: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”, wyciska na niej ludzkie znamię, doskonali otaczający świat, troszczy się o ziarno – przypominał Ksiądz Biskup. Doceniając pracę rolników, mówił, że człowiek pracujący na roli jest odpowiedzialny i sumienny, jest przyjazny naturze, a tym samym otwarty na Boga, na współpracę ze Stwórcą. – Ziemia dla rolnika oprócz wartości podstawowej stanowi także ojcowiznę, a tym samym porównywana jest do ojczyzny i umiłowania ziemi ojców, dlatego ojczyzna i ojcowizna często postrzegane są nierozłącznie – mówił bp Andrzej. Podkreślił, że „w chlebie zawierają się pokora i prostota, skromność, ludzka praca, trud, często cierpienie. Natomiast Jezus Chrystus, Chleb Żywy, jest gwarantem zaspokojenia tych braków i uzyskania prawdziwego pokoju, ponieważ przy Jego stole nie ma podziałów, upokorzeń, odrzucenia. Siłę do życia i dźwigania codziennych trudów przynosi Chrystus w codziennej Eucharystii”. Zwrócił uwagę, że oprócz powszedniego chleba człowiek w życiu potrzebuje innych wartości, jak prawdy, miłości, sprawiedliwości i pokoju. Prosił rolników o troszczenie się o głodnych i potrzebujących. Ujmując ziemię jako matkę żywicielkę i symbol ojczyzny, ponowił apel do rolników, aby z miłością przy niej stali, by byli wierni tradycjom i wartościom polskiej wsi oraz dążyli do świętości przez codzienną pracę.

Na zakończenie Mszy św. rolnicy wypowiedzieli słowa aktu zawierzenia Matce Bożej ojczyzny, Kościoła w Polsce, polskiej wsi z jej bogactwem narodowym i religijnym, instytucji i organizacji rolniczych, rolników i wszystkich, którzy podejmują trud integracji wsi zgodnie z Ewangelią. Duszpasterz rolników ks. kan. Zbigniew Gański ze słowami wdzięczności zwrócił się do bp. Suskiego, dziękując za 25-letnią opiekę nad duszpasterstwem rolników, Bractwem św. Izydora oraz życzliwość względem ludzi pracujących na roli. Podziękował także władzom samorządowym, rolnikom i kapłanom czuwającym nad rozwojem duchowym braci rolniczej.

Czas wspomnień

Podwójny jubileusz stał się dobrą okazją do wspomnień minionego czasu, trudnych początków i pierwszych doświadczeń w budowaniu struktur duszpasterstwa. Służyła temu odbywająca się w zespole pałacowym w Mortęgach konferencja pt. „Rola duszpasterstwa rolników w kształtowaniu wartości”, poświęcona m.in. roli, dokonaniom i nowym inicjatywom duszpasterstwa rolników. Inicjatorem jej był Michał Leszczyc-Grabianka, działacz chłopski i opozycyjny, zaangażowany w sprawy polskiego rolnictwa i jeden z głównych założycieli i propagatorów duszpasterstwa rolników. Senator Jerzy Chróścikowski mówił o znaczeniu idei samorządności środowiska rolniczego. Janusz Byliński, wspominał początki duszpasterstwa rolników w diecezjach. Z kolei poseł Jan Krzysztof Ardanowski podkreślił potrzebę dalszego wspierania i dbania o rozwój duszpasterstwa rolników kształtującego sumienia i postawy obywatelskie. Na temat działań duszpasterstwa rolników w Polsce na przestrzeni minionych 35 lat mówił Michał Leszczyc-Grabianka. Podkreślił też, że obecne czasy wymagają, aby zatroszczyć się o odnowienie duchowe i moralne osób pracujących i mieszkających na wsi.

– Za przyczyną naszego patrona upraszamy Bożych łask, nabieramy sił, otuchy, ugruntowujemy swoją wiarę i odkrywamy na nowo we wszystkich praktykach ludowych siłę do spraszania Bożej łaskawości – mówił ks. kan. Gański. Przypomniał również, iż trwałym owocem 25-letniej działalności diecezjalnego duszpasterstwa są m.in. formacja duchowa podczas wielkopostnych i adwentowych rekolekcji, tematyczne spotkania i wykłady, utworzenie i działalność Bractwa św. Izydora, gromadzenie się wokół relikwii św. Izydora z Madrytu, uroczystości integrujące środowisko rolnicze, działalność dekanalnych zespołów duszpasterstwa, kultywowanie tradycji ludowych i nabożeństw. Wezwał rolników do odpowiedzialnej pracy na roli i rozwoju duchowego. – Ważne zadania rolnika to: nie krzywdzić ziemi matki żywicielki, współpracować z Panem Bogiem i prosić o błogosławieństwo za wstawiennictwem patronów św. Izydora i bł. Karoliny – mówił diecezjalny duszpasterz rolników. Bez Bożego błogosławieństwa ludzka praca będzie bezowocna, więc do wiary naszych ojców należy dziś powrócić, gdyż przez wieki polski rolnik był wierny ziemi, umiał Bożego prawa w swoim życiu przestrzegać i według niego układać swoje życie. Z zadowoleniem zauważył, że do dziś tradycja, obyczaje i kultura są poszanowane – w oparciu o wiarę chrześcijańską – i najbardziej pomnażają się właśnie na wsi. Zachęcał, aby to dziedzictwo narodowe i religijne nie zostało umniejszone ani zatracone.

Tagi:
duszpasterstwo rolnicy

Życie poza metropoliami

2017-07-12 10:07

Z Krzysztofem Jurgielem rozmawia Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 29/2017, str. 36-37

O strategii rozwoju dla rolnictwa i obszarów wiejskich z ministrem rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztofem Jurgielem rozmawia Wiesława Lewandowska

Grzegorz Boguszewski

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – W ostatnim dziesięcioleciu pojawiły się w Polsce dwie odmienne wizje wsi i rolnictwa: tworzona przez poprzednie dziesięciolecia, a zwłaszcza w latach 2007-17, „wieś według PSL” i realizowana od półtora roku przez rząd Zjednoczonej Prawicy projekcja „wsi według PiS”. Jak bardzo różnią się te wizje, Panie Ministrze?

MIN. KRZYSZTOF JURGIEL: – Przede wszystkim różnią się tym, że ta druga po prostu jest, a tej pierwszej tak naprawdę nigdy nie było. Nasza była napisana szczegółowo. Nie tylko w programie wyborczym PiS – była pokazana już w latach 2005-07. To nasz ówczesny rząd przyjął strategię rozwoju rolnictwa opartą na zasadach zrównoważonego rozwoju. Nasza wizja jest ściśle wkomponowana w rozwój całego kraju. Wychodzimy z założenia, że bez takiego powiązania trudno byłoby osiągnąć ważny dla Polski cel, jakim jest ekonomiczna, społeczna i ekologiczna stabilność rolnictwa. Trudno byłoby też doprowadzić do rzeczywistego wyrównania poziomu życia między miastem a wsią oraz w stosunku do krajów UE.

– Rząd PO-PSL nie stawiał sobie takiego celu?

– Co najwyżej czasami tylko o tym mówił... Odpowiedzialny za polską wieś koalicjant tamtego rządu nigdy nie dopracował się kompleksowego, spójnego programu dla wsi; PSL wprawdzie przedstawił 24 dość luźno rzucone hasła-postulaty, ale większość z nich pozostała wyłącznie jako niezrealizowane obietnice. Niedawno przesłałem do prezesa Władysława Kosiniaka-Kamysza list informujący, że nasz rząd przez kilkanaście miesięcy zrealizował 18 z tych 24 postulatów PSL.

– Pan Minister twierdzi, że poprzedni rząd ze swym wiejskim koalicjantem jedynie markował, iż dba o polską wieś?

– Trudno to inaczej ocenić. PSL bezwolnie realizował politykę Platformy Obywatelskiej – słynny model polaryzacyjno-dyfuzyjny, polegający na inwestowaniu środków wzrostu w duże metropolie, które miały aktywizować całą resztę kraju. Jednak od dawna wiadomo, że ten pomysł na rozwój nigdzie na świecie się nie sprawdził, bo zamiast wyrównywać poziom życia generował obszary biedy poza metropoliami. Natomiast tam, gdzie zastosowano zasadę równomiernego tworzenia i rozmieszczania ośrodków wzrostu, sprawy mają się znacznie lepiej. Forsowanie w Polsce modelu polaryzacyjno-dyfuzyjnego doprowadziło do społecznego i kulturowego zamierania obszarów wiejskich...

– ...i doszłoby także do zamierania ekonomicznego, gdyby nie pieniądze z Unii?

– Na pewno, jednak unijne pieniądze jedynie maskowały niedoinwestowanie obszarów wiejskich, na których nie rozwijano infrastruktury służącej ich rozwojowi. Przeciwnie, starano się ją wygaszać – np. likwidowano szkoły, posterunki policji, domy kultury, wiejskie biblioteki – bo wszystkie drogi, dosłownie i w przenośni, miały prowadzić do wielkich metropolii.

– Teraz już nie będą?

– Jak już mówiłem, PO po 2007 r. zmieniło radykalnie zasady polityki rozwoju; wyrzucono do kosza wiele przygotowanych w latach 2005-07 strategicznych projektów, takich jak chociażby budowa drogi Via Carpatia, która miała zaktywizować zaniedbany i zapomniany przez wszystkich wschód Polski. Warunkiem rozwoju obszarów wiejskich są odpowiednie drogi i koleje, a te akurat były przez poprzedni rząd traktowane po macoszemu. Teraz ten nasz dawny projekt realizujemy; Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury przeznacza dodatkowo 28 mld zł, aby przyspieszyć m.in. budowę trasy S19 (polskiej części Via Carpatia), by była gotowa do 2021 r. Ta droga umożliwi połączenie południa Europy z północą, a przede wszystkim aktywizację gospodarczą województw lubelskiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego.

– Czyli także wreszcie lepsze wykorzystanie potencjału rolniczego tych województw? Jednak z pewnością jedna ważna droga wszystkiego tu nie załatwi...

– To oczywiste, jednakże możliwość przywozu i wywozu produktów przetwórstwa i płodów rolnych jest jednym z podstawowych warunków rozwoju przemysłu rolno-spożywczego.

– Obecna sytuacja polskiego przetwórstwa rolno-spożywczego wciąż nie kształtuje się optymistycznie, nie jest w stanie konkurować z dominującymi na naszym rynku zagranicznymi gigantami. Czy to może się zmienić?

– Są duże możliwości. Niedawno otwierałem koło Sokołowa Podlaskiego zakład przetwórstwa mięsa wołowego z drugą pod względem nowoczesności linią technologiczną w Europie, z polskim kapitałem, z polskimi właścicielami. Liczę, że takich zakładów będzie powstawać coraz więcej, ponieważ istnieją możliwości nie tylko dobrego kredytowania, ale także niewielkich – 10-milionowych – dotacji. Jako rząd staramy się stwarzać możliwości dla polskich przedsiębiorców, przede wszystkim przez tworzenie sprzyjającego im prawa. Kreujemy np. nowe możliwości rozwoju gospodarczego przez spółdzielnie rolników, dla których przewidujemy wiele ulg – w związku z tym przygotowana przez nas ustawa o spółdzielniach rolników przechodzi teraz proces unijnej notyfikacji – np. zwalnianie powstających jednostek z podatku dochodowego PIT, CIT, a także z podatku od nieruchomości. Najkrócej mówiąc, rząd stara się likwidować wszystkie dotychczasowe bariery i w miarę możliwości – oraz ograniczeń ze strony UE – wspierać polskie przetwórstwo.

– Wiele się teraz mówi o „udomawianiu” różnych dziedzin polskiego życia, także gospodarki (media, banki). Można rozważać taki proces w odniesieniu do przetwórstwa rolno-spożywczego?

– Można, ale przede wszystkim chodzi o uruchamianie nowych zakładów z polskim kapitałem – zdolnych do podjęcia konkurencji z zagranicznymi gigantami – które by bazowały na polskich surowcach, skupowały je z terenów, na których funkcjonują. Raczej trudno dziś myśleć o przejęciu kapitałowej kontroli nad obecnie istniejącym w Polsce dużym przemysłem przetwórczym, choć być może nie jest to niemożliwe. Nie chciałbym jednak snuć zbyt daleko idących rozważań, ponieważ tego rodzaju projekty w ramach szeroko rozumianej repolonizacji całej gospodarki są domeną Ministerstwa Rozwoju.

– Od dziesięcioleci słyszymy wciąż niemal te same narzekania rolników – na nieopłacalność hodowli i upraw prawie wszystkiego, na nieurodzaj, na klęskę urodzaju, na brak rynków zbytu itd., itp. Właściwie żaden minister nie potrafił nad tym zapanować. Nie jest łatwo, Panie Ministrze?

– Tak bym tego nie ujmował. Problemy wynikają głównie z takiego, a nie innego działania rynków i stopnia gotowości rządu do podejmowania interwencji. Obecna sytuacja na rynku zbożowym wymaga np., by rząd zaangażował się w jego stabilizację, co jest możliwe dzięki państwowej spółce Elewarr, która po głośnej, aferalnej zapaści za poprzednich rządów, od ubiegłego roku przynosi zyski i jest gotowa do skupu oraz magazynowania dużej ilości zbóż.

– W swoim czasie był ogromny kłopot z nadprodukcją jabłek, które stały się niemal symbolem polskiej bezradności, bo ani w Polsce nie zdołano ich przetworzyć, ani nikt nie chciał ich od nas kupić. Czy eksport polskich produktów rolnych ma szansę znacząco wzrosnąć?

– Już w ubiegłym roku odnotowaliśmy 7 mld euro nadwyżki eksportu nad importem, co świadczy o dobrej kondycji naszego eksportu (który obecnie kształtuje się na poziomie ok. 25 mld euro). Moja rola polega dziś na otwieraniu nowych rynków, czyli na tworzeniu warunków do sprawnej sprzedaży polskich produktów za granicę. W sumie mamy kilkadziesiąt kierunków eksportu, za mojej kadencji przybyło ich 30. Udało się np. przekonać Chiny do kupowania polskich jabłek. 3 lata trwały negocjacje „jabłkowe” ze Stanami Zjednoczonymi i wreszcie w tym roku je zakończyliśmy. W najbliższym czasie podpiszemy umowę z Bangladeszem, państwem 160-milionowym. Kierujemy się też w stronę Kazachstanu, Senegalu, Zambii, gdzie istnieje duże zainteresowanie naszym sprzętem rolniczym. Bośnia i Hercegowina chciałaby, aby nasze zakłady mleczarskie z Podlasia uruchomiły swoje oddziały na jej terenie... Możliwości jest więc wiele, wszystko zależy od tego, czy nie ma barier politycznych, a przede wszystkim administracyjnych. My je po prostu likwidujemy i staramy się stwarzać przychylną atmosferę dla przedsiębiorców.

– Na 2017 r. rząd zapowiedział publikację Paktu dla obszarów wiejskich. Jaką wagę ma ten dokument i co konkretnie zawiera?

– Jest to wykaz działań, które państwo zamierza podejmować w stosunku do polskiej wsi. O jego wadze prorozwojowej stanowi to, że zawiera aż 21 z 200 wszystkich projektów strategicznych zapisanych bezpośrednio w rządowej Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Kilkadziesiąt wyszczególnionych w pakcie zagadnień obejmuje całokształt rozwojowych potrzeb obszarów wiejskich: od otwierania i wspierania rynków rolnych, wody dla rolnictwa, rozproszonej energetyki na obszarach wiejskich, infrastruktury wiejskiej, po utworzenie Funduszu Rozwoju Rolnictwa, uruchomienie specjalnej linii pożyczkowej, programu wsparcia hodowli roślin oraz planu strategicznego dla polskiej żywności itd., itd.

– Jak będą finansowane te wszystkie ambitne projekty?

– Ze środków pozyskiwanych w ramach wspólnej polityki rolnej i tzw. polityki spójności UE oraz ze środków krajowych. Oczywiście, niełatwe są dziś dyskusje o potrzebie przeznaczenia większych środków budżetowych na szeroko rozumiany rozwój obszarów wiejskich. Moim zadaniem jest dopilnowanie, aby poszczególne resorty umieszczały w swoich budżetach odpowiednią ilość środków na cele wymienione w tym pakcie.

– To chyba dość trudne zadanie, bo może się okazać, że zawartość Paktu dla obszarów wiejskich będzie trudna do zrealizowania...

– Trzeba przyznać, że nie jest to program łatwy, wymaga bowiem pracy i szerokiego zrozumienia, a także pokonania pewnych barier stawianych przez Komisję Europejską. W ramach Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju powstały zapisy pewnych działań oraz instrumentów, które teraz muszą być wpisane do tzw. Umowy Partnerstwa, a następnie uzgodnione z Komisją Europejską.

– A to zapewne jeszcze trudniejsze... Opozycja już się cieszy, że rozmowy polskiego rządu w Brukseli idą jak po grudzie.

– Nie twierdzę, że negocjacje idą jak po maśle, ale na szczęście mamy w ministerstwie wielu doświadczonych urzędników, którzy będą w stanie przekonać urzędników w Brukseli. Trzeba też przypomnieć, że już w latach 2005-06, gdy ministrem rozwoju regionalnego była Grażyna Gęsicka, powstała Strategia Rozwoju Kraju na lata 2007-15, w której podkreślono rozwój obszarów wiejskich i na podstawie której doszło do uzgodnienia z KE, że polityka spójności ma dotyczyć również obszarów wiejskich. Musimy więc dziś powtórzyć, jasno przedstawiać i uzasadniać nasze racje. To wszystko.

Druga część rozmowy – w następnym numerze „Niedzieli”.

* * *

Krzysztof Jurgiel
Polityk i samorządowiec (prezydent Białegostoku w latach 1995-98), poseł na Sejm III, IV, V, VI, VII i VIII kadencji, senator V kadencji, minister rolnictwa i rozwoju wsi w latach 2005-06 oraz od 2015 r. w rządzie Beaty Szydło

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: chrzest nie jest formułą magiczną, ale darem Ducha Świętego

2018-04-25 10:25

st (KAI) / Watykan

Na znaczenie pomocy Boga i Kościoła w walce ze złem wskazał Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej. Kontynuując cykl katechez o sakramencie Chrztu św. papież stwierdził, że Kościół modli się, aby jego dzieci, odrodzone w Chrzcie św. nie uległy zasadzkom zła, ale pokonały je mocą Paschy Chrystusa. Jego słów na placu św. Piotra wysłuchało dziś około 20 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Franciszek pokreślił znaczenie Ewangelii, rzucającej światło na sakrament Chrztu św. Zaznaczył, że niesie ona w sobie siłę, „by przemienić tych, którzy przyjmują ją z wiarą, wyrywając ich z panowania złego, aby nauczyli się służyć Panu z radością i nowością życia”. Zauważył, że w drodze do źródła chrzcielnego towarzyszy nam modlitwa całego Kościoła. Przypomina o tym litania do wszystkich świętych, poprzedzająca modlitwę egzorcyzmu i przedchrzcielne namaszczenie olejem katechumenów. Gesty te zapewniają osoby przygotowujące się do odrodzenia jako dzieci Boże, „że modlitwa Kościoła pomaga im w walce ze złem, towarzyszy im na drodze dobra, pomaga im uciec od władzy grzechu, aby przejść do królestwa Bożej łaski” – stwierdził papież.

Ojciec Święty wskazał, że „Chrzest nie jest formułą magiczną, ale darem Ducha Świętego, który uzdalnia tego, kto go otrzymuje «do walki ze złym duchem»”, bo życie chrześcijańskie zawsze podlega pokusie oddzielenia się od Boga. Dodał, że namaszczenie olejem katechumenów ma sprawić, by moc Chrystusa Zbawiciela umocniła do walki ze złem i pokonania go. Przypomniał, że całe życie chrześcijańskie jest walką. „Ale musimy też wiedzieć, że nie jesteśmy sami, że Kościół modli się, aby jego dzieci, odrodzone w Chrzcie św. nie uległy zasadzkom zła, ale pokonały je mocą Paschy Chrystusa. Umocnieni przez zmartwychwstałego Pana, który pokonał księcia tego świata (J 12, 31), także i my możemy powtarzać z wiarą świętego Pawła: «Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia» (Flp 4,13)” – powiedział Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Londyn: Sąd Apelacyjny odrzucił apelację w sprawie Alfiego Evansa

2018-04-25 20:49

abd (KAI) / Londyn

Po trwającej blisko 5 godzin rozprawie, Sąd Apelacyjny w Londynie odrzucił apelację złożoną przez ojca Alfiego Evansa i tym samym odmówił zgody na transport chorego dwulatka do Włoch "gdyż nie jest to w jego najlepszym interesie".

Kaspars Grinvalds/fotolia.com

Po blisko pięciogodzinnej rozprawie Sądu Apelacyjnego w Londynie, zapadł wyrok w sprawie dwuletniego Alfiego Evansa, cierpiącego na niezdiagnozowaną i najprawdopodobniej nieuleczalną chorobę neurologiczną. Sąd odrzucił apelację złożoną przez ojca chłopca. Tym samym choremu dziecku po raz drugi odmówiono zgody na wyjazd do Włoch, w celu kontynuowania leczenia, argumentując to faktem, że "nie jest to w jego najlepszym interesie".

Alfie Evans przebywa obecnie w szpitalu Alder Hey w Liverpoolu. W poniedziałek został odłączony od aparatury podtrzymującej życie, na polecenie sądu i wbrew woli jego rodziców. Po 11 godzinach chłopcu ponownie podano tlen, a władze szpitala poinformowały, że kontynuowane będzie leczenie paliatywne. Rodzice chłopca walczyli o przetransportowanie go do należącego do Watykanu szpitala pediatrycznego Dzieciątka Jezus w Rzymie. Także dyrektor szpitala przybył do Liverpoolu, by osobiście porozmawiać z władzami placówki, w której przebywa chłopiec, jednak nie został wysłuchany.

Apele o ratowanie chłopca ponawia wiele środowisk Kościelnych i świeckich. Kilkukrotnie prosił o to papież Franciszek, wezwanie ponawiał także prezes papieskiej Akademii Życia abp Vicenzo Paglia. Wiele instytucji zbiera podpisy pod petycjami o pomoc dla Alfiego. CitizenGo zebrała ponad 200 tys. podpisów pod apelem skierowanym do władz szpitala Alder Hey. Z kolei ojciec Alfiego Thomas Evans, prowadzi w internecie zbiórkę podpisów pod prośbą do królowej Elżbiety II i brytyjskiego Parlamentu.

Niespełna 2-letnie Alfie Evans cierpi na niezdiagnozowaną i najprawdopodobnie nieuleczalną chorobę neurologiczną. Od grudnia 2016 r. przebywa w szpitalu Alder Hey w Liveropplu, gdzie, wg lekarzy, utrzymywany jest przy życiu jedynie dzięki aparaturze medycznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem