Reklama

Biały Kruk 2

Maksymilian ciągle ma coś do powiedzenia

2017-12-27 11:10

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 53/2017, str. VI

Artur Stelmasiak
O. Grzegorz Maria Szymanik

Artur Stelmasiak: – Ojciec, jako gwardian Niepokalanowa, jest kolejnym następcą św. Maksymiliana. Jak Ojciec czuje się w tej zaszczytnej roli?

Ojciec Grzegorz Maria Szymanik: – Niektórzy mówią, że bycie następcą ojca Maksymiliana jest czymś wielkim...

– A tak nie jest?

– Sama funkcja następcy nie jest żadną sztuką, a dopiero bycie jego naśladowcą jest czymś wielkim. Św. Maksymilian nie zostawił po sobie urzędu, ale styl życia, który jest dostępny dla każdego, a nie tylko dla gwardiana.

– To jak się naśladuje św. Maksymiliana w klasztorze, który on założył 90 lat temu?

– Jak będę mógł powiedzieć, że go naśladuję, to odpowiem. Na razie staram się, ale nieudolnie mi to idzie.

– Rok 2017 obfitował w wiele jubileuszy. Obchodziliście 90 lat Niepokalanowa i 100-lecie Rycerstwa Niepokalanej. Niedawno wyszła świetna książka Tomasza Terlikowskiego o św. Maksymilianie, a ostatnio odbyła się premiera filmu „Dwie Korony” Michała Kondrata. A podczas uroczystości widziałem tłum pielgrzymów, w którym nie brakowało młodych i rodzin. Jak to zrobiliście?

– Nie ma w tym naszej zasługi, bo to wszystko dzieło Niepokalanej. Rozpoczęliśmy odnawianie zawierzeń, które się Jej spodobały i Ona przyciąga do nas ludzi.

– A zawierzenia będą kontynuowane?

– Tak, bo widzimy ich dobre owoce. Ludzie przyjeżdżają do nas z odległych stron zawierzają swoje życie przez Niepokalaną, a później innym dają swoje świadectwo, które poruszają serca kolejnych osób. W ten sposób więcej ludzi oddaje się pod opiekę Niepokalanej, a my mamy więcej pracy wśród pielgrzymów. Ale to Matka Boża czyni cuda w życiu człowieka i Ona przyprowadza do Niepokalanowa. Jeszcze raz powtórzę, że nie ma w tym naszej zasługi.

– Ale jubileusze zostały dobrze wykorzystane na „reklamę” Niepokalanowa. Wydaje mi się, że wraca nawet „moda” na św. Maksymiliana i Niepokalanów.

– Bo on jest świętym, który ciągle ma coś do powiedzenia człowiekowi. Coś, co jest niewygodne dla tego świata, ale jednocześnie świat tego bardzo potrzebuje. Ludzie szukają autentycznych autorytetów do naśladowania. Św. Maksymilian jest doskonałym wzorem radykalnej i jednoznacznej świętości. Dlatego on zawsze będzie przyciągał i zawsze będzie aktualny. Do Niepokalanowa przyciąga także Matka Boża. Ludzie są często jak dzieci, które potrafią powiedzieć, że matka jest im już niepotrzebna. Jednak zawsze przychodzi taki czas, gdy człowiek zaczynają tęsknić. Niepokalanów jest właśnie takim miejscem, gdzie prawdziwie Matczyną Miłość można zawsze odnaleźć.

– Ma Ojciec jakieś plany bardziej przyziemne np. inwestycyjne?

– W ostatnich latach odbyło się wiele remontów, a część nadal trwa, ale one są zasługą mojego poprzednika. Marzy się nam jednak jakiś większy plan zagospodarowania przestrzennego, a przede wszystkim nowy ośrodek rekolekcyjny.

– Rozmawiamy przecież w domu pielgrzyma, a kolejny jest w Niepokalanowie-Lasku. Czy to za mało?

– W Niepokalanowie-Lasku mamy miejsce rekolekcyjne dla 120 osób i tu obok kaplicy św. Maksymiliana prawie tyle samo. Jednak to za mało, a oprócz tego zmieniają się standardy. Mamy przecież wielu pielgrzymów z Japonii, USA, Włoch i Francji. Miejsca na budowę kolejnego domu rekolekcyjnego mamy pod dostatkiem, ale brakuje środków.

– A jakie propozycję ma Niepokalanów na nowy rok 2018?

– Tak jak mówiłem będziemy kontynuować zawierzenia, bo one są ludziom potrzebne. Pięknie wyszedł zjazd dzieci oraz rodzin w naszym sanktuarium i również chcemy te inicjatywy rozwijać. W nowy roku mamy pomysł dla księży, bo przypada 100-lecie święceń kapłańskich św. Maksymiliana. Okrągła rocznica przypada dokładnie w sobotę 28 kwietnia 2018 r. Tego dnia chcemy zaprosić szczególnie tych księży, którzy obchodzą jubileusze 25-lecia i 50-lecia kapłaństwa. Jednocześnie zapraszamy wszystkie osoby i wspólnoty, które modlą się za kapłanów.

– To bardzo piękny prezent na 100-lecie kapłaństwa św. Maksymiliana Marii Kolbe.

– To ważne, by przy dwóch stronach tego samego ołtarza spotkali się ci, którzy codziennie modlą się kapłanów oraz owoc ich modlitwy. Oni przecież się nie znają, a może wielu z tych kapłanów wytrwało w swoim powołaniu dzięki modlitwie świeckich, którzy się za nich modlą. Dzięki jubileuszom 25-lecia i 50-lecia kapłaństwa ludzie mogą się przekonać, że ich modlitwa jest skuteczna.

– Jak jesteśmy przy kapłanach, to zapytam: Czy np. księża diecezjalni oraz z innych zakonów często zaglądają do Niepokalanowa?

– Jeszcze do niedawna przyjeżdżali indywidualnie, by się pomodlić przez kilka dni. W zeszłym roku zorganizowaliśmy rekolekcje maryjne i z „turnusu” na „turnus” frekwencja rosła. W roku 2018 planujemy rekolekcje pt. „Św. Maksymilian wzór dla kapłana”.

– Jeden z najlepszych wzorów...

– I dlatego już teraz rekolekcje cieszą się sporą popularnością.

– Kapłaństwo i życie zakonne św. Maksymiliana doskonale wpisuje się w jeszcze jeden ważny jubileusz. W 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Został wyświęcony na prezbitera w przededniu ojczystej wolności, a później oddał swoje życie w czasach, gdy Polska niepodległość straciła na wiele dziesięcioleci. Czy można powiedzieć, że on jest kapłanem, zakonnikiem i misjonarzem II Rzeczypospolitej?

– To był okres jego działalności, z którego korzystamy do dziś. Niepokalanów powstał w tamtym okresie, który wydawał się nie mieć ograniczeń dla św. Maksymiliana. Ta misja dla Niepokalanej została jednak brutalnie przerwana przez II wojnę światową. On był patriotą i świętym. Św. Maksymilian złożył śluby, że będzie walczył dla Matki Bożej, ale początkowo zastanawiał się jak swoje powołanie zrealizować: w powołaniu zakonnym, czy wojskowym. On się naprawdę zastanawiał nad tym, gdzie będzie miała lepszy z niego pożytek Matka Boża. Wybrał ostatecznie powołanie kapłańskie, jako pole swojej walki dla Niepokalanej. Ale na 100-lecie odzyskania niepodległości mamy jeszcze jeden pomysł.

– Jaki?

– Na całym świecie powstaje 12 ołtarzy Światła Pojednania i Pokoju, które są odpowiednikiem 12 gwiazd z korony Maryi z Apokalipsy. Przy tych ołtarzach będzie trwała wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu. Ósma i jedyna w Polsce gwiazda będzie w Niepokalanowie.

– A jak to ma się do obchodów 100-lecia niepodległości?

– Gwiazdy powstają w miejscach, które są symbolem pokoju na świecie. A jednym z takich miejsc bez wątpienia jest Niepokalanów założony przez św. Maksymiliana, który jest ofiarą nieludzkiej wojny oddającym życie za drugiego człowieka. Monstrancja będzie miała postać Niepokalanej w skali kobiety 1 do 1. Inaugurację adoracji zaplanowaliśmy na 1 września 2018 r., czyli w rocznicę rozpoczęcia II wojny światowej. Będziemy zapraszać biskupów z całej Polski oraz władze państwowe.

– Niepokalanów uchodzi za największy klasztor katolicki na świecie. Ilu zakonników ma Ojciec? Czy łatwo ich wszystkich pogodzić?

– Obecnie mamy 125 braci i ojców. Ale my się nie kłócimy, żadnych wojen u nas nie ma... (śmiech).

– (Śmiech)... Ale wszyscy nie myślą tak samo.

– Może się różnimy, ale ta różnorodność jest bogactwem. Gdy zapadnie już jakaś decyzja to wszyscy ją realizujemy. Ważne jest zachowanie jedności w różnorodności.

– Wygodnie Ojcu w czarnym franciszkańskim habicie. Jak Ojciec trafił do franciszkanów konwentualnych i do Niepokalanowa?

– Wygodnie, bo wszystko stało się przez o. Maksymiliana... (śmiech). Chodziłem na pielgrzymki z mojego rodzinnego Wyszkowa na Jasną Górę i jeden z księży bardzo dużo opowiadał o ojcu Kolbe. Zachwyciłem się jego stylem życia i przyszedłem do zakonu. A do Niepokalanowa przyszedłem ponad 9 lat temu z parafii św. Maksymiliana w Siedlcach

– To pewnie jest Ojciec szczęśliwym gwardianem Niepokalanowa?

– W Niepokalanowie zawsze czułem się dobrze. To jest moje ukochane miejsce na ziemi.

– Za czasów św. Maksymiliana klasztor słyną z tego, że miał prawie ponad 700 braci zakonnych, a obecnie większość zgromadzeń męskich twierdzi, że takie powołania już praktycznie wygasły. Jak jest u Ojca w klasztorze?

– A u nas się znowu ruszyło... Choć pewnie św. Maksymiliana nie dogonimy, ale w ostatnich latach coś się zmieniło, bo obecnie formuje się kilku nowych braci. Jeden z nich jest zawodowym piekarzem.

– Reaktywujecie franciszkańską piekarnie w Niepokalanowie.

– Zobaczymy.

– Młody chłopak, a raczej zakonnik powie, że nie po to wstępował, by jego życie nic się nie zmieniło. Czy znowu ma piec chleb, jak do tej pory?

– (śmiech)... Mówiłem, że zobaczymy. Ale inaczej piecze się chleb dla pensji, a inaczej ku chwale Matki Bożej. Nieważne co się robi, a dla Kogo.

Tagi:
wywiad

Kandydaci do kapłaństwa odzwierciedlają nasze społeczeństwo

2018-04-20 17:57

Rozmawiał Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Kandydaci do kapłaństwa w sensie psychologicznym i socjologicznym odzwierciedlają nasze społeczeństwo i Kościół w Polsce - mówi KAI ks. Wojciech Wójtowicz, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych. W wywiadzie mówi m.in. o spadku powołań, profilu kandydatów do kapłaństwa oraz o formacji seminaryjnej. 22 kwietnia, w Niedzielę Dobrego Pasterza, obchodzony będzie Światowy Dzień Modlitw o Powołania.

B.M. Sztajner/Niedziela

Dawid Gospodarek (KAI): Mówi się często o kryzysie powołań. Czy rzeczywiście da się dostrzec niepokojący spadek?

Ks. Wojciech Wójtowicz: Nie używałbym tu słowa „kryzys”, ale właśnie „spadek”. Porównajmy na przykład pielgrzymki seminariów na Jasną Górę. W 1999 roku była pierwsza taka pielgrzymka i uczestniczyło w niej dokładnie dwa razy tyle alumnów, co podczas tegorocznej, która odbyła się w minionym tygodniu. Wtedy w seminariach było prawie 7 tysięcy kleryków, dzisiaj nieco ponad 3 tysiące.

- Dlaczego więc nie mówić o „kryzysie”?

- – Słowo „kryzys” wydaje mi się niezbyt adekwatne, dlatego że poza pewnymi oczywistymi problemami wewnątrzkościelnymi, problemami z religijnością młodzieży, mamy do czynienia również z czynnikiem socjologicznym – ostatnich latach demografia załamała się bardzo mocno. Spadek i doświadczenie braku w niektórych diecezjach czy wspólnotach zakonnych są dość mocno odczuwalne. Przyczyny są jednak wieloaspektowe. W perspektywie ogólnopolskiej „kryzys” wydaje się zbyt dużą kategorią.

- Jacy mężczyźni pukają dziś do seminaryjnych furt?

- – Mężczyźni tacy, jakie jest dzisiejsze społeczeństwo, dzisiejszy świat. Czyli bardzo różni – z nadziejami i pragnieniami takimi, jakie występują w świecie i Kościele. Motywowani ewangelicznie, ale też z bagażem trudności, trosk i problemów charakterystycznych dla współczesnego świata. W sensie psychologicznym i socjologicznym odzwierciedlają oni nasze społeczeństwo i Kościół w Polsce.

- Można wskazać na jakieś cechy wspólne?

- – Gdyby poszukać wspólnego mianownika, można zauważyć, że duża część z kandydatów do kapłaństwa odbywała formację w różnych wspólnotach kościelnych. W większości polskich diecezji to wspólnoty, ruchy czy stowarzyszenia apostolskie są miejscami, w których rodzą się nowe powołania kapłańskie.

- Czy dzisiejsi kandydaci różnią się czymś od tych z poprzednich pokoleń?

- – Osobiście uważam, że są to mężczyźni być może nawet piękniejsi w sferze motywacji niż dawniej. Dzisiaj kandydaci zdają sobie sprawę, że idą do świata, który jest bardzo często wrogo nastawiony do Ewangelii, kontestacyjny. Mimo świadomości, że misja kapłańska, apostolska, którą wybierają, nie jest łatwa - oni przychodzą.

- Wspomniał Ksiądz o trudnościach, z którymi przychodzą kandydaci. Może Ksiądz podać jakieś przykłady?

- – One są często wyniesione po prostu z życia rodzinnego. Znamy kondycję polskiej rodziny, która jest często bardzo poraniona. Jeśli klerycy wychowywali się w rodzinach niepełnych, w rodzinach targanych różnymi trudnymi życiowymi doświadczeniami, niosą to w sobie – w postaci trudnej do określenia własnej tożsamości osobowościowej, w postaci lęków, napięć. W końcu noszą też te wszystkie symptomy typowe dla współczesnego młodego pokolenia, takie jak oddziaływanie mediów, bardzo duża i bardzo aktywna obecność w przestrzeni świata wirtualnego – czasem młodzi potrafią być bardziej w świecie wirtualnym niż realnym.

- Jak naprzeciw tym problemom wychodzą formatorzy seminaryjni?

- – Jeśli chodzi o tego typu kwestie, mamy do czynienia z całą paletą formacyjną. Trzeba pamiętać, że seminarium zawsze oferuje na początku drogi formację ludzką, bo dużo problemów, z którymi młodzi przychodzą, dotyczy właśnie tej ludzkiej sfery. Dlatego oprócz kierownictwa duchownego i pracy z ojcem duchownym, w wielu seminariach, jeśli jest taka potrzeba, zapewniona jest możliwość pracy psychologicznej. Ale coraz częściej seminaria otwierają się na różnego rodzaju formy warsztatowe.

- A jak to jest w seminarium, któremu Ksiądz szefuje?

- – U nas dobrze przyjęły się właśnie takie warsztaty. Na roku propedeutycznym są warsztaty rozwoju osobowościowego, komunikacji interpersonalnej, także warsztaty relacji z kobietami czy budowania własnej tożsamości męskiej. Paleta takich propozycji rozwoju psychopedagogicznego jest naprawdę bardzo duża, w różnych formach występuje także w wielu innych polskich seminariach.
***
Ks. dr Wojciech Wójtowicz – rektor Wyższego Seminarium Duchownego diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kandydaci do kapłaństwa odzwierciedlają nasze społeczeństwo

2018-04-20 17:57

Rozmawiał Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Kandydaci do kapłaństwa w sensie psychologicznym i socjologicznym odzwierciedlają nasze społeczeństwo i Kościół w Polsce - mówi KAI ks. Wojciech Wójtowicz, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych. W wywiadzie mówi m.in. o spadku powołań, profilu kandydatów do kapłaństwa oraz o formacji seminaryjnej. 22 kwietnia, w Niedzielę Dobrego Pasterza, obchodzony będzie Światowy Dzień Modlitw o Powołania.

B.M. Sztajner/Niedziela

Dawid Gospodarek (KAI): Mówi się często o kryzysie powołań. Czy rzeczywiście da się dostrzec niepokojący spadek?

Ks. Wojciech Wójtowicz: Nie używałbym tu słowa „kryzys”, ale właśnie „spadek”. Porównajmy na przykład pielgrzymki seminariów na Jasną Górę. W 1999 roku była pierwsza taka pielgrzymka i uczestniczyło w niej dokładnie dwa razy tyle alumnów, co podczas tegorocznej, która odbyła się w minionym tygodniu. Wtedy w seminariach było prawie 7 tysięcy kleryków, dzisiaj nieco ponad 3 tysiące.

- Dlaczego więc nie mówić o „kryzysie”?

- – Słowo „kryzys” wydaje mi się niezbyt adekwatne, dlatego że poza pewnymi oczywistymi problemami wewnątrzkościelnymi, problemami z religijnością młodzieży, mamy do czynienia również z czynnikiem socjologicznym – ostatnich latach demografia załamała się bardzo mocno. Spadek i doświadczenie braku w niektórych diecezjach czy wspólnotach zakonnych są dość mocno odczuwalne. Przyczyny są jednak wieloaspektowe. W perspektywie ogólnopolskiej „kryzys” wydaje się zbyt dużą kategorią.

- Jacy mężczyźni pukają dziś do seminaryjnych furt?

- – Mężczyźni tacy, jakie jest dzisiejsze społeczeństwo, dzisiejszy świat. Czyli bardzo różni – z nadziejami i pragnieniami takimi, jakie występują w świecie i Kościele. Motywowani ewangelicznie, ale też z bagażem trudności, trosk i problemów charakterystycznych dla współczesnego świata. W sensie psychologicznym i socjologicznym odzwierciedlają oni nasze społeczeństwo i Kościół w Polsce.

- Można wskazać na jakieś cechy wspólne?

- – Gdyby poszukać wspólnego mianownika, można zauważyć, że duża część z kandydatów do kapłaństwa odbywała formację w różnych wspólnotach kościelnych. W większości polskich diecezji to wspólnoty, ruchy czy stowarzyszenia apostolskie są miejscami, w których rodzą się nowe powołania kapłańskie.

- Czy dzisiejsi kandydaci różnią się czymś od tych z poprzednich pokoleń?

- – Osobiście uważam, że są to mężczyźni być może nawet piękniejsi w sferze motywacji niż dawniej. Dzisiaj kandydaci zdają sobie sprawę, że idą do świata, który jest bardzo często wrogo nastawiony do Ewangelii, kontestacyjny. Mimo świadomości, że misja kapłańska, apostolska, którą wybierają, nie jest łatwa - oni przychodzą.

- Wspomniał Ksiądz o trudnościach, z którymi przychodzą kandydaci. Może Ksiądz podać jakieś przykłady?

- – One są często wyniesione po prostu z życia rodzinnego. Znamy kondycję polskiej rodziny, która jest często bardzo poraniona. Jeśli klerycy wychowywali się w rodzinach niepełnych, w rodzinach targanych różnymi trudnymi życiowymi doświadczeniami, niosą to w sobie – w postaci trudnej do określenia własnej tożsamości osobowościowej, w postaci lęków, napięć. W końcu noszą też te wszystkie symptomy typowe dla współczesnego młodego pokolenia, takie jak oddziaływanie mediów, bardzo duża i bardzo aktywna obecność w przestrzeni świata wirtualnego – czasem młodzi potrafią być bardziej w świecie wirtualnym niż realnym.

- Jak naprzeciw tym problemom wychodzą formatorzy seminaryjni?

- – Jeśli chodzi o tego typu kwestie, mamy do czynienia z całą paletą formacyjną. Trzeba pamiętać, że seminarium zawsze oferuje na początku drogi formację ludzką, bo dużo problemów, z którymi młodzi przychodzą, dotyczy właśnie tej ludzkiej sfery. Dlatego oprócz kierownictwa duchownego i pracy z ojcem duchownym, w wielu seminariach, jeśli jest taka potrzeba, zapewniona jest możliwość pracy psychologicznej. Ale coraz częściej seminaria otwierają się na różnego rodzaju formy warsztatowe.

- A jak to jest w seminarium, któremu Ksiądz szefuje?

- – U nas dobrze przyjęły się właśnie takie warsztaty. Na roku propedeutycznym są warsztaty rozwoju osobowościowego, komunikacji interpersonalnej, także warsztaty relacji z kobietami czy budowania własnej tożsamości męskiej. Paleta takich propozycji rozwoju psychopedagogicznego jest naprawdę bardzo duża, w różnych formach występuje także w wielu innych polskich seminariach.
***
Ks. dr Wojciech Wójtowicz – rektor Wyższego Seminarium Duchownego diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Czech papieskim wysłannikiem na uroczystości w Poznaniu

2018-04-21 12:43

st, ms (KAI) / Watykan

Ojciec Święty mianował swoim wysłannikiem specjalnym na uroczystości 1050 rocznicy ustanowienia 1050-lecia ustanowienia archidiecezji poznańskiej prymasa Czech, kard. Dominik Duka, OP – poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej. Odbędą się one w dniach 22-24 czerwca b.r.

www.wyszehrad.com
Kard. Dominik Duka

Kard. Dominik Duka OP urodził się 26 kwietnia 1943 r. w Hradec Králové w rodzinie oficera czeskiego wojska. W 1965 rozpoczął studia w seminarium duchownym w Litomierzycach, a w 1968 r. wstąpił do działającego w konspiracji zakonu dominikanów, przyjmując imię Dominik. Święcenia kapłańskie otrzymał 22 czerwca 1970. Pięć lat później władze komunistyczne odebrały mu pozwolenie na posługę duszpasterską i przez 15 lat o. Duka pracował jako kreślarz w zakładach “Škody” w Pilznie. W latach 1975-86 był wikariuszem prowincjała dominikanów. Był też odpowiedzialny za konspiracyjną formację kandydatów do zakonu. W 1979 r. uzyskał licencjat z teologii biblijnej na Papieskim Wydziale Teologicznym św. Jana Chrzciciela w Warszawie. W 1981 r. został skazany na 15 miesięcy więzienia za nielegalną z punktu widzenia komunistycznych władz działalność religijną. W więzieniu w Pilźnie-Borach poznał i zaprzyjaźnił się z późniejszym prezydentem niepodległej Czechosłowacji i Czech Václavem Havlem. W latach 1986-98 był prowincjałem dominikanów w ówczesnej Czechosłowacji, a następnie w Czechach i Morawach. Po 1989 r. kierował Konsultą Wyższych Przełożonych Zakonnych, a w latach 1992-96 był wiceprzewodniczącym Europejskiej Unii Wyższych Przełożonych Zakonnych. W latach 1990-99 wykładał teologię biblijną na Wydziale Teologicznym w Ołomuńcu. 6 czerwca 1998 r. Jan Paweł II mianował go biskupem Hradec Králové. Sakrę przyjął 26 września 1998. W latach 2004-2008 był też administratorem apostolskim diecezji litomierzyckiej. 13 lutego 2010 Benedykt XVI mianował go arcybiskupem praskim, z czym łączy się godność prymasa Czech. 18 lutego 2012 roku ten sam papież włączył go do Kolegium Kardynalskiego.

Kierując w warunkach konspiracyjnych czeską prowincją dominikanów w latach 1975-1989 współpracował z dominikanami polskimi, a następnie po 1990 roku był inicjatorem duszpasterstwa polskiego w stolicy Czech. Jako biskup, a następnie metropolita praski wielokrotnie przybywał do Polski, w tym do Poznania. 16 marca 2015 roku otrzymał doktorat honoris causa Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie.

Jubileuszowi 1050-lecia przybycia do Polski pierwszego biskupa Jordana towarzyszy hasło „Poznań. Chrystus i my”. Papież Franciszek udzielił pielgrzymom przybywającym do katedry poznańskiej odpustu zupełnego, mogą go uzyskać także chorzy w duchowej łączności z nimi.

Jak powiedział niedawno w rozmowie z KAI abp Stanisław Gądecki, jubileusz jest okazją do dziękczynienia za Kościół. „Świętowanie jubileuszu winno zaowocować naszym większym zaangażowaniem w życie i misję Kościoła, przede wszystkim w życie naszych parafii” – zauważył metropolita poznański.

W ramach obchodów jubileuszowych odbyły się już sympozja naukowe poświęcone historii biskupstwa poznańskiego, a także koncerty i wydarzenia artystyczne. W parafiach jubileusz będzie celebrowany w Wigilię Zesłania Ducha Świętego 19 maja, tego dnia o godz. 21 zabrzmią wszystkie dzwony w świątyniach archidiecezji poznańskiej. Na cały rok szkolny przygotowane zostały materiały katechetyczne dla dzieci i młodzieży. W maju będzie miała miejsce misja Talitha kum. Jako znak wdzięczności za przybycie do Polski biskupa misyjnego archidiecezja poznańska remontuje szkołę i kaplicę w kraju misyjnym – na Madagaskarze. Główne obchody jubileuszowe odbędą się w Poznaniu w dniach 22-24 czerwca z udziałem biskupów, kapłanów i osób życia konsekrowanego, wiernych świeckich, wspólnot i stowarzyszeń kościelnych. Szczególnym znakiem obchodów jubileuszowych będzie wizerunek Matki Bożej koronowany w 1968 r., Matka Boża w Cudy Wielmożna z sanktuarium na Wzgórzu Przemysła w Poznaniu.

Uroczystej mszy św. na placu katedralnym będzie przewodniczył legat papieski – kard. Dominik Duka OP, a na Ostrowie Tumskim w Poznaniu odbędzie się koncert dla kilkunastu tysięcy widzów znanego zespołu „Il Divo”. „Cieszę się, że w nasze dziękczynienie zechcieli włączyć się także przewodniczący Konferencji Episkopatów Europy, którzy przyjęli zaproszenie, aby w dniach 13-16 września obradować w Poznaniu nad aktualnymi zadaniami Kościoła na naszym kontynencie” – podkreślił przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Dwa lata po Chrzcie Mieszka I, w 968 r. Polonia cepit habere episcopum – „Polska zaczęła mieć swego biskupa" (Annales Bohemici). Biskupstwo poznańskie w latach 968-1000 obejmowało całe państwo polskie i było zależne wprost od Stolicy Apostolskiej.

Biskup Jordan, ustanowiony przez papieża Jana XIII, zapoczątkował historię polskiej hierarchii kościelnej, a książę Mieszko I zbudował w Poznaniu pierwszą katedrę na ziemiach polskich. Do 1798 r. do biskupstwa poznańskiego należała m.in. Warszawa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem