Reklama

Maksymilian ciągle ma coś do powiedzenia

2017-12-27 11:10

Artur Stelmasiak
Edycja warszawska 53/2017, str. VI

Artur Stelmasiak
O. Grzegorz Maria Szymanik

Artur Stelmasiak: – Ojciec, jako gwardian Niepokalanowa, jest kolejnym następcą św. Maksymiliana. Jak Ojciec czuje się w tej zaszczytnej roli?

Ojciec Grzegorz Maria Szymanik: – Niektórzy mówią, że bycie następcą ojca Maksymiliana jest czymś wielkim...

– A tak nie jest?

– Sama funkcja następcy nie jest żadną sztuką, a dopiero bycie jego naśladowcą jest czymś wielkim. Św. Maksymilian nie zostawił po sobie urzędu, ale styl życia, który jest dostępny dla każdego, a nie tylko dla gwardiana.

– To jak się naśladuje św. Maksymiliana w klasztorze, który on założył 90 lat temu?

– Jak będę mógł powiedzieć, że go naśladuję, to odpowiem. Na razie staram się, ale nieudolnie mi to idzie.

– Rok 2017 obfitował w wiele jubileuszy. Obchodziliście 90 lat Niepokalanowa i 100-lecie Rycerstwa Niepokalanej. Niedawno wyszła świetna książka Tomasza Terlikowskiego o św. Maksymilianie, a ostatnio odbyła się premiera filmu „Dwie Korony” Michała Kondrata. A podczas uroczystości widziałem tłum pielgrzymów, w którym nie brakowało młodych i rodzin. Jak to zrobiliście?

– Nie ma w tym naszej zasługi, bo to wszystko dzieło Niepokalanej. Rozpoczęliśmy odnawianie zawierzeń, które się Jej spodobały i Ona przyciąga do nas ludzi.

– A zawierzenia będą kontynuowane?

– Tak, bo widzimy ich dobre owoce. Ludzie przyjeżdżają do nas z odległych stron zawierzają swoje życie przez Niepokalaną, a później innym dają swoje świadectwo, które poruszają serca kolejnych osób. W ten sposób więcej ludzi oddaje się pod opiekę Niepokalanej, a my mamy więcej pracy wśród pielgrzymów. Ale to Matka Boża czyni cuda w życiu człowieka i Ona przyprowadza do Niepokalanowa. Jeszcze raz powtórzę, że nie ma w tym naszej zasługi.

– Ale jubileusze zostały dobrze wykorzystane na „reklamę” Niepokalanowa. Wydaje mi się, że wraca nawet „moda” na św. Maksymiliana i Niepokalanów.

– Bo on jest świętym, który ciągle ma coś do powiedzenia człowiekowi. Coś, co jest niewygodne dla tego świata, ale jednocześnie świat tego bardzo potrzebuje. Ludzie szukają autentycznych autorytetów do naśladowania. Św. Maksymilian jest doskonałym wzorem radykalnej i jednoznacznej świętości. Dlatego on zawsze będzie przyciągał i zawsze będzie aktualny. Do Niepokalanowa przyciąga także Matka Boża. Ludzie są często jak dzieci, które potrafią powiedzieć, że matka jest im już niepotrzebna. Jednak zawsze przychodzi taki czas, gdy człowiek zaczynają tęsknić. Niepokalanów jest właśnie takim miejscem, gdzie prawdziwie Matczyną Miłość można zawsze odnaleźć.

– Ma Ojciec jakieś plany bardziej przyziemne np. inwestycyjne?

– W ostatnich latach odbyło się wiele remontów, a część nadal trwa, ale one są zasługą mojego poprzednika. Marzy się nam jednak jakiś większy plan zagospodarowania przestrzennego, a przede wszystkim nowy ośrodek rekolekcyjny.

– Rozmawiamy przecież w domu pielgrzyma, a kolejny jest w Niepokalanowie-Lasku. Czy to za mało?

– W Niepokalanowie-Lasku mamy miejsce rekolekcyjne dla 120 osób i tu obok kaplicy św. Maksymiliana prawie tyle samo. Jednak to za mało, a oprócz tego zmieniają się standardy. Mamy przecież wielu pielgrzymów z Japonii, USA, Włoch i Francji. Miejsca na budowę kolejnego domu rekolekcyjnego mamy pod dostatkiem, ale brakuje środków.

– A jakie propozycję ma Niepokalanów na nowy rok 2018?

– Tak jak mówiłem będziemy kontynuować zawierzenia, bo one są ludziom potrzebne. Pięknie wyszedł zjazd dzieci oraz rodzin w naszym sanktuarium i również chcemy te inicjatywy rozwijać. W nowy roku mamy pomysł dla księży, bo przypada 100-lecie święceń kapłańskich św. Maksymiliana. Okrągła rocznica przypada dokładnie w sobotę 28 kwietnia 2018 r. Tego dnia chcemy zaprosić szczególnie tych księży, którzy obchodzą jubileusze 25-lecia i 50-lecia kapłaństwa. Jednocześnie zapraszamy wszystkie osoby i wspólnoty, które modlą się za kapłanów.

– To bardzo piękny prezent na 100-lecie kapłaństwa św. Maksymiliana Marii Kolbe.

– To ważne, by przy dwóch stronach tego samego ołtarza spotkali się ci, którzy codziennie modlą się kapłanów oraz owoc ich modlitwy. Oni przecież się nie znają, a może wielu z tych kapłanów wytrwało w swoim powołaniu dzięki modlitwie świeckich, którzy się za nich modlą. Dzięki jubileuszom 25-lecia i 50-lecia kapłaństwa ludzie mogą się przekonać, że ich modlitwa jest skuteczna.

– Jak jesteśmy przy kapłanach, to zapytam: Czy np. księża diecezjalni oraz z innych zakonów często zaglądają do Niepokalanowa?

– Jeszcze do niedawna przyjeżdżali indywidualnie, by się pomodlić przez kilka dni. W zeszłym roku zorganizowaliśmy rekolekcje maryjne i z „turnusu” na „turnus” frekwencja rosła. W roku 2018 planujemy rekolekcje pt. „Św. Maksymilian wzór dla kapłana”.

– Jeden z najlepszych wzorów...

– I dlatego już teraz rekolekcje cieszą się sporą popularnością.

– Kapłaństwo i życie zakonne św. Maksymiliana doskonale wpisuje się w jeszcze jeden ważny jubileusz. W 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Został wyświęcony na prezbitera w przededniu ojczystej wolności, a później oddał swoje życie w czasach, gdy Polska niepodległość straciła na wiele dziesięcioleci. Czy można powiedzieć, że on jest kapłanem, zakonnikiem i misjonarzem II Rzeczypospolitej?

– To był okres jego działalności, z którego korzystamy do dziś. Niepokalanów powstał w tamtym okresie, który wydawał się nie mieć ograniczeń dla św. Maksymiliana. Ta misja dla Niepokalanej została jednak brutalnie przerwana przez II wojnę światową. On był patriotą i świętym. Św. Maksymilian złożył śluby, że będzie walczył dla Matki Bożej, ale początkowo zastanawiał się jak swoje powołanie zrealizować: w powołaniu zakonnym, czy wojskowym. On się naprawdę zastanawiał nad tym, gdzie będzie miała lepszy z niego pożytek Matka Boża. Wybrał ostatecznie powołanie kapłańskie, jako pole swojej walki dla Niepokalanej. Ale na 100-lecie odzyskania niepodległości mamy jeszcze jeden pomysł.

– Jaki?

– Na całym świecie powstaje 12 ołtarzy Światła Pojednania i Pokoju, które są odpowiednikiem 12 gwiazd z korony Maryi z Apokalipsy. Przy tych ołtarzach będzie trwała wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu. Ósma i jedyna w Polsce gwiazda będzie w Niepokalanowie.

– A jak to ma się do obchodów 100-lecia niepodległości?

– Gwiazdy powstają w miejscach, które są symbolem pokoju na świecie. A jednym z takich miejsc bez wątpienia jest Niepokalanów założony przez św. Maksymiliana, który jest ofiarą nieludzkiej wojny oddającym życie za drugiego człowieka. Monstrancja będzie miała postać Niepokalanej w skali kobiety 1 do 1. Inaugurację adoracji zaplanowaliśmy na 1 września 2018 r., czyli w rocznicę rozpoczęcia II wojny światowej. Będziemy zapraszać biskupów z całej Polski oraz władze państwowe.

– Niepokalanów uchodzi za największy klasztor katolicki na świecie. Ilu zakonników ma Ojciec? Czy łatwo ich wszystkich pogodzić?

– Obecnie mamy 125 braci i ojców. Ale my się nie kłócimy, żadnych wojen u nas nie ma... (śmiech).

– (Śmiech)... Ale wszyscy nie myślą tak samo.

– Może się różnimy, ale ta różnorodność jest bogactwem. Gdy zapadnie już jakaś decyzja to wszyscy ją realizujemy. Ważne jest zachowanie jedności w różnorodności.

– Wygodnie Ojcu w czarnym franciszkańskim habicie. Jak Ojciec trafił do franciszkanów konwentualnych i do Niepokalanowa?

– Wygodnie, bo wszystko stało się przez o. Maksymiliana... (śmiech). Chodziłem na pielgrzymki z mojego rodzinnego Wyszkowa na Jasną Górę i jeden z księży bardzo dużo opowiadał o ojcu Kolbe. Zachwyciłem się jego stylem życia i przyszedłem do zakonu. A do Niepokalanowa przyszedłem ponad 9 lat temu z parafii św. Maksymiliana w Siedlcach

– To pewnie jest Ojciec szczęśliwym gwardianem Niepokalanowa?

– W Niepokalanowie zawsze czułem się dobrze. To jest moje ukochane miejsce na ziemi.

– Za czasów św. Maksymiliana klasztor słyną z tego, że miał prawie ponad 700 braci zakonnych, a obecnie większość zgromadzeń męskich twierdzi, że takie powołania już praktycznie wygasły. Jak jest u Ojca w klasztorze?

– A u nas się znowu ruszyło... Choć pewnie św. Maksymiliana nie dogonimy, ale w ostatnich latach coś się zmieniło, bo obecnie formuje się kilku nowych braci. Jeden z nich jest zawodowym piekarzem.

– Reaktywujecie franciszkańską piekarnie w Niepokalanowie.

– Zobaczymy.

– Młody chłopak, a raczej zakonnik powie, że nie po to wstępował, by jego życie nic się nie zmieniło. Czy znowu ma piec chleb, jak do tej pory?

– (śmiech)... Mówiłem, że zobaczymy. Ale inaczej piecze się chleb dla pensji, a inaczej ku chwale Matki Bożej. Nieważne co się robi, a dla Kogo.

Tagi:
wywiad

Święci otwierają nam niebo

2018-10-16 11:31

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 42/2018, str. IV

Karolina Krasowska
Ks. Krzysztof Hojzer zaprasza na Zielonogórski Wieczór Wszystkich Świętych

Kamil Krasowski: – Od kilku lat nasza Diecezjalna Grupa Modlitewna św. Ojca Pio organizuje 31 października tzw. Wieczór Wszystkich Świętych. W tym roku będzie on szczególny, gdyż jego ranga urosła do głównego tego rodzaju wydarzenia w mieście. Jak zatem zapowiada się tegoroczny Zielonogórski Wieczór Wszystkich Świętych? Jacy święci w znaku relikwii będą obecni?

Ks. Krzysztof Hojzer: – W tę szczególną noc, rozważając ewangelijne błogosławieństwa, które ukazują nam duchowy wizerunek Jezusa i wyrażają Jego misterium – tajemnicę śmierci i zmartwychwstania, pragniemy w obecności Wszystkich Świętych i za ich wstawiennictwem głębiej wniknąć w życie Boga. Człowiek zatopiony w Bogu bardzo konkretnie czerpie z tych niezwykłych głębin życia Bożego. Każdego roku widzimy, jak wielka to łaska. Święci tej nocy wypraszają nam głębsze rozumienie i doświadczenie miłości Boga. Mamy bardzo wiele świadectw pięknych nawróceń. Święci swymi modlitwami otwierają nam tej nocy niebo na oścież. Dlatego chcemy tej łaski dla całego miasta i nie tylko. W modlitwie zawierzenia i adoracji u stóp Jezusa tej nocy modlą się z nami i orędują m.in.: św. Jan od Krzyża, św. Teresa z Avila, św. Ignacy Loyola, św. Ojca Pio, św. Faustyna, św. Jan Paweł II, św. Franciszek i Hiacynta, św. Matka Teresa z Kalkuty, bł. ks. Jerzy Popiełuszko...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bł. ks. Jerzy uczy nas wiary i odwagi bronienia prawdy

2018-10-20 08:30

Łukasz Krzysztofka

Łukasz Krzysztofka/Niedziela
Uroczystości przy grobie bł. ks. Jerzego Popiełuszki

W sanktuarium bł. ks. Jerzego Popiełuszki na warszawskim Żoliborzu odbyły się główne uroczystości upamiętniające 34. rocznicę męczeńskiej śmierci Kapelana „Solidarności”. Koncelebrowanej Mszy św. przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski.

Uroczystości rozpoczęło bicie dzwonu „Jerzy”, znajdującego się nieopodal grobu kapłana męczennika. Procesji celebransów do ołtarza towarzyszyła też pieśń beatyfikacyjna „Nie daj się zwyciężyć złu”.

W sprawowanej wieczorem Mszy św. wzięli udział krewni i przyjaciele ks. Popiełuszki, obecne były poczty sztandarowe „Solidarności” z całego kraju, a także przedstawiciele rządu, parlamentu, władz lokalnych i służb mundurowych.

Zobacz zdjęcia: 34. rocznica męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki

Metropolita warszawski zachęcał do modlitwy w intencji rychłej kanonizacji bł. ks. Jerzego. W homilii podkreślał, że ks. Popiełuszko potrafił gromadzić na Mszach w intencji ojczyzny ludzi różnych poglądów. Jego życzeniem było, by ta jedność eucharystyczna przenosiła się na codzienne działania.

– Męczennicy uczą nas przede wszystkim głębokiej wiary, że ojczyzna nasza jest w niebie. W tej perspektywie podwójnego zameldowania: ziemskiego przez narodzenie i przez chrzest do ojczyzny niebieskiej, ks. Jerzy Popiełuszko uczy nas głębokiej wiary, że Bóg w życiu człowieka jest na miejscu pierwszym. Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystkie nasze decyzje i postanowienia są na właściwym. Męczennicy uczą nas wreszcie odwagi, by człowiek nie zamilknął, gdy trzeba mówić prawdę i gdy trzeba prawdy bronić – powiedział kard. Nycz.

Kaznodzieja wskazał, że podczas Mszy za ojczyznę sprawą najważniejszą była dla ks. Jerzego właśnie Eucharystia. Metropolita warszawski podkreślił, że wciąż należy pamiętać, iż Mszy św. należy się godność i szacunek, tak, by nigdy nie była wykorzystywana do jakichkolwiek pozaeuchrystycznych celów.

- Pełniąc misję jednania Kościół musi być dla wszystkich. Nie może być ani Kościołem państwowym ani Kościołem związanym z jedną stroną sceny politycznej czy społecznej – mówił metropolita warszawski, podkreślając, że Kościół jest dla zbawienia wszystkich i taki musi być, jeśli chce spełnić swoją misję.

Hierarcha przypomniał, że już pierwsi chrześcijanie gromadzili się w katakumbach przy grobach męczenników, gdzie sprawowali Eucharystie. Zaznaczył, że męczennicy uczą nas głębokiej wiary, tego, że nasza ojczyzna jest w niebie, a także tego, że Bóg zawsze powinien być na pierwszym miejscu.

Metropolita warszawski wyraził radość z ustanowienia przez parlament dnia 19 października dniem pamięci duchownych niezłomnych.

Po Mszy św. odmówiono litanię do bł. ks. Jerzego. Była także możliwość ucałowania jego relikwii. Przed kościołem delegacje złożyły wieńce na grobie męczennika.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Do beatyfikacji Piusa XII brakuje tylko uznania cudu

2018-10-20 21:17

kg (KAI/OR) / Watykan

Brakuje tylko cudu przypisywanego wstawiennictwu Piusa XII, aby można było go ogłosić błogosławionym – oświadczył sekretarz Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych abp Marcello Bartolucci. Był on gościem dnia pamięci tego papieża w miasteczku Onano (prow. Viterbo w środkowych Włoszech) w 60. rocznicę jego śmierci. W miejscowości tej przyszły papież, jeszcze jako Eugenio Pacelli, zwykł był spędzać wakacje letnie.

wikipedia.org

Mówca zapewnił, że ów brak potwierdzonego cudu nie oznacza, że „świętość Piusa XII była słaba” i dodał, że w odniesieniu do beatyfikacji i kanonizacji „czasy Boże nie zawsze pokrywają się z naszymi czasami”. Podkreślił, że „dla beatyfikacji tego papieża nie wystarczy wspominanie, poznawanie jego dorobku, podziwianie czy chwalenie go, ale konieczne jest przywoływanie go [w modlitwie]”. Zwrócił uwagę, że w życiu ludzkim jest bardzo wiele bolesnych i rozpaczliwych zdarzeń, o czym można się przekonać, "przechodząc po jakimkolwiek szpitalu”. „Dlatego jeśli od dziś będziemy częściej przyzywać Piusa XII, pomożemy konkretnie sprawie jego beatyfikacji” – zaznaczył sekretarz Kongregacji.

Poparcia dla tego procesu udzielił również Franciszek, który w podpisanym przez sekretarza stanu kard. Pietro Parolina telegramie do uczestników spotkania w Onano nazwał swego poprzednika „duszpasterzem wielkiego formatu, szczerym przyjacielem ludzkości i wiernym sługą Ewangelii”. Ojciec Święty życzył, aby czciciele papieża Pacellego, „wspierani jego przykładem po chrześcijańsku heroicznym, mogli kroczyć naprzód z mocą i ufnością pokładaną w świadectwie wiary i miłości, stając się narzędziami tego pokoju, opartego na sprawiedliwości, o który nieustannie błagał on dla świata”.

Zdaniem abp. Bartolucciego „Pius XII cieszył się sławą świętości zarówno za życia, jak i po swojej śmierci”. Jego grób w bazylice św. Piotra nawiedzały niezliczone tłumy ludzi, aby „upamiętnić jego dzieło jako pasterza i dobroczyńcy Kościoła i ludzkości w strasznych latach, jego ducha modlitwy i uwagę, jaką poświęcał on różnym kategoriom Kościoła i społeczeństwa, jego nauczanie, skupiające się na złożoności naszych czasów” – podkreślił wysłannik watykański. Jednocześnie zauważył, że nie można zapominać o „świętości jego życia, jego oczywistej jedności z Bogiem, jego miłości i wielu innych cnotach chrześcijańskich”.

Wszystkie te zalety są szczególnie ważne w kontekście „kampanii zniesławiania” tego biskupa Rzymu a przede wszystkim oskarżeń o „jego działalność w latach wojny”, która miała się odznaczać „milczeniem i obojętnością w obliczu cierpień narodu żydowskiego”. Były to „prawdziwe oszczerstwa, wywołujące wiele hałasu”, ale w rzeczywistości „nie miały one żadnego wpływu na świadectwa składane w czasie procesu kanonicznego i łatwo obalali je prawdziwi i bezstronni historycy, podczas gdy dezinformacje, prymitywne i nacechowane ideologicznie, były chwiejne i błędne” – podkreślił arcybiskup. Dodał, że o tym wrogim klimacie, sztucznie stworzonym wokół Piusa XII, często wspominali świadkowie zeznający w czasie procesu beatyfikacyjnego.

Sekretarz Kongregacji zauważył ponadto, że Stolica Apostolska już wcześniej otworzyła swe archiwa, aby zbadać i uporządkować dokumenty na temat Piusa XII i jego postawy w latach 1939-45. Wynikiem tych działań jest 12 tomów o łącznej liczbie 7998 stron „Studiów i dokumentów Stolicy Apostolskiej dotyczących II wojny światowej” (po francusku). Wraz z innymi monografiami autorstwa naukowców i bezpośrednich świadków tamtych wydarzeń rzuciły one światło na roztropność i miłość tego papieża, ukazując zarazem niesprawiedliwość stawianych mu zarzutów – stwierdził abp Bartolucci.

Zaznaczył również, że wśród tych, którzy nie odczuwali potrzeby badań archiwalnych i historycznych, „aby poznać prawdziwe oblicze i prawdziwe serce Piusa XII", był Paweł VI. To on zapowiedział jednoczesne rozpoczęcie spraw beatyfikacyjnych tego papieża i jego następcy – Jana XXIII. „Historiografia współczesna jest ukierunkowana na poważniejsze i bardziej obiektywne odczytanie pontyfikatu i postaci Piusa XII. Z drugiej strony oficjalne uznanie jego cnót heroicznych mówi jasno i ostatecznie o jego wzorowej wierności Ewangelii i misji Kościoła” – zakończył swą wypowiedź sekretarz Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

Pius XII (1876-1958) kierował Kościołem w latach 1939-58, a więc pierwsze lata jego pontyfikatu (został wybrany papieżem w dniu swoich 63. urodzin – 2 marca) przypadły na czas II wojny światowej. I właśnie jego postawa w tym czasie budziła najwięcej zastrzeżeń, gdyż zarzucano mu milczenie, a nawet obojętność wobec cierpień ofiar tej tragedii dziejowej, a zwłaszcza Żydów. Tymczasem podejmował on wiele działań, choć w większości w ukryciu, aby ratować ten naród, polecił m.in. otwarcie wszystkich klasztorów rzymskich, łącznie z klauzurowymi, i udzielać w nich schronienia Żydom, których następnie przerzucano za granice, głównie do Ameryki Łacińskiej. Gdy zmarł 9 października 1958 w Castel Gandolfo, ówczesna minister spraw zagranicznych, a później premier Izraela Golda Meir napisała w depeszy kondolencyjnej: "Opłakujemy wielkiego sługę pokoju".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem