Reklama

Afrykańskie safari miłości

2018-01-03 10:32

Małgorzata Kaleta
Niedziela Ogólnopolska 1/2018, str. 16-17

W trakcie organizowania przez Nowojorski Klub Podróżnika wyjazdu do Kenii i Tanzanii zgłosiła się Małgorzata Kaleta. Powiedziała mi, że wybiera się na tę wycieczkę z nadzieją, że spotka tam s. Rut Ciesielską, która od wielu lat pracuje na misjach w Tanzanii

Małgosia wspierała materialnie jej misję, ale po pewnym czasie kontakt się urwał. Postanowiliśmy zatem odszukać siostrę. Pytaliśmy o nią w jej macierzystym zgromadzeniu, pisaliśmy do Episkopatu Polski, ale nie otrzymaliśmy konkretnej odpowiedzi, gdzie obecnie przebywa. Równolegle próbowaliśmy ją odnaleźć przez Internet. Aż pewnego dnia, ku swemu zaskoczeniu, zobaczyłem na moim profilu na Facebooku zaproszenie od s. Rut. Wtedy się okazało, jaki był powód trudności w nawiązaniu kontaktu z siostrą. Otóż aby jeszcze lepiej służyć głodującym dzieciom w Afryce, założyła w diecezji Musoma w Tanzanii Zgromadzenie Dobrych Samarytanek. Siostry z tej wspólnoty odnajdują i przygarniają porzucone, osierocone dzieci, którym bardzo często grozi śmierć głodowa. S. Rut postanowiła zbudować dla nich sierociniec. Stanęła wobec ogromnego wyzwania – skąd wziąć pieniądze na budowę? Próbowała je zdobyć na różne sposoby, ale skutek był marny. Jak sama później wyznała, po nieprzespanej nocy wypełnionej modlitwą kliknęła rano na przypadkowy adres na Facebooku. Był to mój adres. I tak nawiązaliśmy kontakt. Całym sercem w pomoc misji zaangażowała się Małgosia i stała się głównym motorem tej szlachetnej akcji. Aby skuteczniej działać, założyliśmy w Nowym Jorku Wspólnotę Dobrego Samarytanina. Z nominacji biskupa Musomy i s. Rut Małgosia została koordynatorką tej wspólnoty, a ja – kapelanem. W przyszłości wspólnota przybierze formę trzeciego zakonu.

Zbiórkę pieniędzy na sierociniec zaczęliśmy od Amerykańskiej Częstochowy – Doylestown. Później w realizację tego szlachetnego celu włączyło się wiele osób i organizacji. Radowało się nasze serce, gdy widzieliśmy, jak rosną mury sierocińca za pieniądze przez nas zebrane i ofiarowane.

Reklama

Wspólnota Dobrego Samarytanina prowadzi także dzieło adopcji osieroconych dzieci. Jak bardzo jest to ważne, pokazały pierwsza rozmowa Małgosi z adoptowaną córeczką Julianną i późniejsze spotkanie z nią. Rozmowa na Skypie była niesamowitym przeżyciem dla Julianny i Małgosi. Dziewczynkę rozpierała radość, chociaż wstydliwie zasłaniała twarz. W pewnym momencie Małgosia zadała pytanie, jak się jej podoba nowa mama. Zawstydzona dziewczynka powiedziała do s. Rut: „Kocham ją”. Małgosia zapytała małą, jaki prezent chce otrzymać, gdy się spotkają w Afryce. Julianna odpowiedziała: „Twoją fotografię”. „Dobrze, ale co jeszcze?” – dopytywała Małgosia. „Ciastko” – odpowiedziała szczęśliwa dziewczynka. Siostra później wyjaśniła, że dzieci, którymi się opiekuje, nie otrzymują tu prezentów – cukierek, ciastko to już coś wielkiego. Dla Julianny najważniejsze było, że jest dla kogoś ważna, może mówić: „mamo”, że ktoś ją pokochał i się o nią troszczy. Małgosia dla wszystkich dzieci z sierocińca od tej pory nie jest już Małgosią, tylko mamą Julianny. Dziewczynka po tej rozmowie cały dzień była niezwykle radosna, a gdy rano się obudziła, podekscytowana powiedziała: „Śniło mi się, że moja mamusia dzisiaj mnie odwiedziła”. Dla tej osieroconej dziewczynki rozpoczął się nowy, cudowny etap w życiu. W tym wszystkim nie było najważniejsze materialne wsparcie, ale to, że może mówić do kogoś: „mamo”. Dla Małgosi wyjazd do Tanzanii był niezwykle ekscytujący, bo po raz pierwszy mogła przytulić swoją adoptowaną córeczkę. Ale o tym niech opowie ona sama.

Ks. Ryszard Koper

***

Wyprawa do Kenii i Tanzanii była dla nas niesamowitym przeżyciem. Urzekająca fauna i flora, niezwykła atmosfera tej niepowtarzalnej ziemi wpisywały się w naszą pamięć jako najpiękniejsza podróż życia. Każdego dnia kamienistymi i wyboistymi drogami przemierzaliśmy jeepami dziesiątki kilometrów kenijskich i tanzańskich bezdroży.

Peryferie świata

Pośród tego egzotycznego piękna natury, afrykańskiego folkloru dostrzegaliśmy ogromną biedę mieszkańców tej ziemi. Nasze serca pękały z bólu, gdy widzieliśmy brudne, wychudzone, bose dzieci w podartych ubraniach, które biegły za naszymi jeepami w nadziei, że dostaną coś do jedzenia. Prawie wszyscy podróżnicy z naszej grupy dzielili się tym, czym tylko mogli; oddawali posiłki przygotowane na drogę przez hotel, rozdawali słodycze i wszystko, co mieli ze sobą. Wielu z nas zabrało niewiele osobistych rzeczy, a walizki zostały wypełnione m.in. cukierkami, które rozdawaliśmy po drodze. Dla tych dzieci nawet nadgryziona kanapka była ogromnym darem, pozwalającym zaspokoić głód. Ta podróż odmieniła spojrzenie na życie niejednego z nas. Gdy mieszkamy w USA czy w Polsce, nie doceniamy dóbr, którymi Bóg obdarowuje nas każdego dnia. Wydaje nam się, że czysta pitna woda czy chleb to coś, co po prostu zawsze jest. W Afryce chleb jest rzadkim przysmakiem, a po pitną wodę trzeba iść kilometrami z wiaderkiem na głowie.

Kiedy przemierzaliśmy wyboiste drogi, z kilometra na kilometr w naszych sercach potęgowało się uczucie współczucia dla tych biednych, niewinnych dzieci, które żyją w tak nieludzkich warunkach. Z niecierpliwością oczekiwaliśmy także dnia, kiedy dotrzemy do Tanzanii, do s. Rut, która przy wsparciu Wspólnoty Dobrego Samarytanina z Nowego Jorku buduje sierociniec dla porzuconych afrykańskich sierot, by je ratować od śmierci głodowej. Dla mnie to oczekiwanie miało wyjątkowy charakter – otóż po raz pierwszy miałam spotkać dziewięcioletnią Juliannę, moją adoptowaną córeczkę, która kiedyś była jedną z takich błąkających się, głodnych dzieci, a teraz ma co jeść, ma gdzie mieszkać i dzięki mojemu wsparciu finansowemu będzie miała szansę na edukację i lepszą przyszłość. Wiem, że nie zmienię całego świata, nie nakarmię wszystkich głodnych, ale świadomość tego, że mogę odmienić życie chociaż jednej żyjącej tam dziewczynki, nadaje sens temu, co robię, w myśl powiedzenia: „Pomoc jednej osobie nie zmieni całego świata, ale może zmienić świat jednej osoby”.

U celu

Do Musomy dotarliśmy trochę spóźnieni, bo nawet wytrawni afrykańscy kierowcy pobłądzili na tanzańskich bezdrożach, a ponadto jeden z naszych jeepów stracił tylne koło wraz z osią. Ale po dotarciu do celu czekała nas miła niespodzianka. Otóż sam biskup Musomy Michael Msonganzila przyjechał na nasze powitanie. Jest on niesamowicie serdecznym i wrażliwym człowiekiem. To on ofiarował s. Rut – założycielce i przełożonej Zgromadzenia Dobrych Samarytanek działkę nad Jeziorem Wiktorii, aby zbudowała tu dom dla bezdomnych i głodnych sierot. Po serdecznym powitaniu przez bp. Michaela, ks. Edwarda i s. Rut oraz wręczeniu nam wszystkich koniecznych dokumentów, aby Wspólnota Dobrego Samarytanina w Nowym Jorku mogła jeszcze skuteczniej działać i wspierać budowę sierocińca, jak również listów z podziękowaniem dla naszych ofiarodawców, mogłam wreszcie zobaczyć moją adoptowaną córeczkę Juliannę.

Spełnia się sen dziecka

Julianna od pierwszej rozmowy na Skypie nazywała mnie swoją mamą. Gdy my załatwialiśmy formalności z księdzem biskupem, Julianna siedziała w ogrodzie, czekając z niecierpliwością na spotkanie. Kiedy wyszłam na zewnątrz i zawołałam: „Julianna!”, dziewczynka podbiegła do mnie i rzuciła mi się na szyję. To było niesamowite przeżycie – jej małe serduszko biło przy moim. Uniosłam moją małą córeczkę na rękach, a ona wtuliła się we mnie i patrzyła na mnie swoimi tryskającymi radością ślicznymi oczyma. Kiedy usiłowałam postawić ją na ziemi, podkurczała nóżki – dawała mi znak, że nie chce opuścić moich ramion. S. Rut, widząc to, podeszła do mnie i powiedziała: – Małgosiu, właśnie teraz spełnia się jej sen – marzenie z ostatniej nocy. Dzisiaj rano twoja córeczka po przebudzeniu przybiegła do mnie i z ogromną radością powiedziała: „Siostro, siostro... śniło mi się, że dzisiaj przyjechała moja mama i cały dzień nosiła mnie na rękach”. Zrozumiałam wtedy, jak ogromne znaczenie dla tych porzuconych dzieci ma bliskość drugiego człowieka, kogoś, kto je pokocha, do kogo mogą powiedzieć: mamo, tato.

Przez cały pobyt nosiłam Juliannę na rękach, tuląc ją do siebie, aby choć przez chwilę mogła poczuć, że gdzieś daleko jest ktoś, kto bardzo ją kocha.

Zarażeni dobrem

Wszyscy uczestnicy Nowojorskiego Klubu Podróżnika, którzy wzięli udział w tej wyprawie, zostali zaproszeni na plac budowy sierocińca. Po dotarciu na miejsce s. Rut wraz z ks. Edwardem oprowadzili naszą grupę po pierwszym skrzydle sierocińca, w którym trwają prace wykończeniowe, oraz drugim, które jest w budowie. Pokazali także miejsce, gdzie zostaną wybudowane dwa kolejne skrzydła, gdy tylko znajdą się na to fundusze. W tym czasie podszedł do mnie ksiądz biskup, chwycił mnie za rękę i powiedział: – Dziękuję ci i ks. Ryszardowi, że zorganizowaliście pomoc na budowę naszego sierocińca. Wiem, że kosztowało was to wiele pracy, stresu i nieprzespanych nocy, ale zobacz, to dzięki temu powstaje wspaniałe dzieło. To jest wspaniały pomnik szlachetnych serc naszych darczyńców. Po czym, wskazując na sierociniec, dodał: – Dzięki waszej pracy, ofiarności wielu ludzi tam, w Ameryce, nasze błąkające się, głodne dzieci ulicy będą miały swój wymarzony dom. Te słowa całkowicie rozwiały moje wątpliwości. Zrozumiałam, że oni bez naszej pomocy nie są w stanie tej budowy ukończyć, że nie możemy się poddać, musimy ich wspierać. Tu dodam, że w ciągu 3 miesięcy działalności Wspólnoty Dobrego Samarytanina na budowę sierocińca wpłynęło prawie 50 tys. dol.

W czasie wizyty na budowie s. Rut pokazała nam krowy, które wcześniej zakupiliśmy dla sierocińca. A gdy przekazywaliśmy jej pieniądze, które zebraliśmy podczas różnego rodzaju akcji charytatywnych, oraz ofiary przekazane nam na ten cel, zauważyliśmy, że za nami ustawiła się kolejka. Część naszych pielgrzymów, widząc dzieło s. Rut, postanowiło wesprzeć jej budowę. Byli też tacy, którzy gdy usłyszeli o Wspólnocie Dobrego Samarytanina w Nowym Jorku i akcjach przez nią prowadzonych, sami zorganizowali zbiórkę pieniędzy i ubrań wśród swoich znajomych, aby dołożyć cegiełkę do tego szlachetnego dzieła. W czasie spotkania przekazaliśmy walizki z plecakami i przyborami szkolnymi, ubraniami i butami. Radość dzieciaków na widok walizek pełnych ubrań, zabawek, zeszytów czy słodyczy była przeogromna. Zapewne sam Bóg w niebie się radował, widząc naszą solidarność z najuboższymi dziećmi, cierpiącymi nie ze swojej winy.

Zdjęcia: ks. Ryszard Koper i Małgorzata Kaleta – koordynatorka Wspólnoty Dobrego Samarytanina w Nowym Jorku
Więcej informacji o afrykańskich misjach i formach pomocy znajdziemy na stronie internetowej: nytravelclub.com.pl w sekcji: „Uratuj życie dziecka – Afrykańskie misje”.

Papieża związki z Trzebnicą

2018-10-16 19:27

Agnieszka Bugała - ks. Antoni Kiełbasa

Archiwum Salwatorianów w Trzebnicy
Kard. Karol Wojtyła w Trzebnicy

Trzebnica, leżąca na szlaku północ - południe zaprasza wszystkich podróżujących w „gościnny dom” Pani Ziemi Śląskiej - św. Jadwigi. Ile razy prywatnie wchodził do tego domu Karol Wojtyła? Nie sposób to dzisiaj stwierdzić. Jedno jest pewne, że więź łącząca Jana Pawła II z św. Jadwigą nie narodziła się w pamiętnej chwili wyboru na papieża. Istniała już od dawna, a w dniu 16 października 1978 r. została utrwalona wieczną pieczęcią Bożej Opatrzności.

Poznanie św. Jadwigi Śląskiej

Po raz pierwszy odnotowany został pobyt abp. Karola Wojtyły w Trzebnicy w sierpniu 1965 r. Uczestniczył w posiedzeniu Komisji Duszpasterskiej Episkopatu Polski w dniach 29-31 sierpnia 1965 r. Obrady odbywały się w trzebnickim klasztorze sióstr boromeuszek, w dawnym opactwie cysterek, założonym na początku XIII wieku przez Henryka Brodatego i św. Jadwigę. Prace Komisji miały charakter szczególnie uroczysty, gdyż były związane z obchodami 20-lecia polskiej organizacji życia kościelnego na Ziemiach Zachodnich i Północnych.

W pierwszym dniu obrad, wieczorem, odbyło się w bazylice św. Jadwigi spotkanie uczestników konferencji z mieszkańcami miasta i z przedstawicielami dekanatu trzebnickiego. Uroczystą Mszę św. odprawiał wówczas metropolita krakowski abp Karol Wojtyła, który przemówił do zebranych, podkreślając swoje zadowolenie, że mógł celebrować Mszę św. w bazylice trzebnickiej, gdzie znajduje się grób św. Jadwigi Śląskiej, imienniczki i patronki Jadwigi Krakowskiej.

Kilkudniowy pobyt abp. Karola Wojtyły w Trzebnicy był okazją do bliższego poznania św. Jadwigi. Dał temu wyraz, dokonując w dniu 30 sierpnia 1965 r. wpisu w księdze gości. Abp Wojtyła napisał: „Uczestnicząc w posiedzeniu Komisji Duszpasterskiej w Trzebnicy oraz w uroczystościach wrocławskich, miałem sposobność zbliżyć się do sanktuarium św. Jadwigi, księżnej śląsko-krakowskiej. Imię to stale zwracało moją myśl w stronę służebnicy Bożej Królowej Jadwigi, która spoczywa na Wawelu i tam czeka na beatyfikację, a wraz z nią czeka cała Polska. Oby Jej wielka Patronka św. Jadwiga z Trzebnicy wyjednała dla nas tę łaskę, o którą tak bardzo prosimy Boga, a tu na ziemi zabiegamy u Stolicy Apostolskiej”.

Nie zabrakło też metropolity krakowskiego przy grobie Jadwigi w Trzebnicy w dniu 16 października 1966 r., podczas milenijnych uroczystości archidiecezji wrocławskiej. Wygłosił on wtedy przemówienie na temat związków pomiędzy Krakowem a Wrocławiem. Mówił o dwóch Jadwigach, które wpisały się w historię naszej Ojczyzny: o św. Jadwidze Śląskiej i Królowej Jadwidze (obecnie również świętej).

W rok później, 15 października 1967 r., jako nowo kreowany kardynał Karol Wojtyła stał na czele Episkopatu zgromadzonego wokół grobu św. Jadwigi z okazji 700-lecia jej kanonizacji. W przemówieniu na zakończenie uroczystości nazwał świadectwo życia Patronki Śląska przykładem wielkiego i świętego humanizmu, który należy wprowadzać w nasze życie.


Święta Jadwiga Śląska patronką Jadwigi Królowej


W dniu 16 października 1974 r. kard. K. Wojtyła przemawiał w rozgłośni Radia Watykańskiego. Powiedział wtedy między innymi: „Tak się opatrznościowo składa, że w tym roku, w którym obchodziliśmy 600. rocznicę urodzin królowej Jadwigi, Wrocław obchodzi 800. rocznicę urodzin św. Jadwigi, księżnej śląskiej, której grób znajduje się w Trzebnicy. [...] Ona to była matką Henryka Pobożnego, którego umocniła do walki z Tatarami. W tej walce Henryk poległ pod Legnicą, ale zagony tatarskie cofnęły się na wschód i Polska oraz Europa zostały ocalone. [...] Jadwiga Andegaweńska otrzymała imię niedawno kanonizowanej Jadwigi Śląskiej. Może w tym imieniu było już w jakiś sposób wypisane Jej powołanie, Jej posłannictwo. W każdym razie faktem znamiennym jest, że na dzień swojej koronacji [...] wybrała Jadwiga 16 października 1384 r. A całe dzieło Jej życia polega na zapoczątkowaniu, przez małżeństwo z Jagiełłą, unii z Litwą, która poszerzyła granice wspólnego państwa na wschód, a także granice Kościoła i chrześcijaństwa”.

Święta Jadwiga Śląska patronką dnia wyboru Papieża Polaka

Wydarzenie z 16 października 1978 r. zapisało się głęboko w sercach Polaków. Papież nawiązał do tego dnia w czasie pierwszej wizyty apostolskiej w ojczystym kraju. Na Jasnej Górze w dniu 5 czerwca 1979 r. powiedział do pielgrzymów z metropolii wrocławskiej między innymi: „A teraz pozwólcie, że z Jasnej Góry przekażę szczególne wotum do sanktuarium św. Jadwigi w Trzebnicy, koło Wrocławia. Tym wotum jest świeca paschalna, którą przywiozłem z Rzymu i kielich dla sanktuarium trzebnickiego. Mam, jak wiecie dobrze, szczególne powody do przekazania tego wotum [...]. Opatrzność Boża w swoich niewypowiedzianych zrządzeniach wybrała 16 października 1978 r. jako dzień przełomowy w moim życiu. W dniu 16 października Kościół w Polsce czci św. Jadwigę Śląską. I dlatego też poczytuję za mój szczególny obowiązek złożyć dzisiaj na ręce Kościoła w Polsce, na ręce Metropolity Wrocławskiego to wotum dla tej Świętej, która jest patronką sąsiadujących narodów, jest również patronką dnia wyboru pierwszego Polaka na Stolicę Piotrową [...].

Papież nawiązał do tego wydarzenia w liście do abp. Henryka Gulbinowicza z 16 października 1979 r. Napisał: „A wydarzyło się to, powiem otwarcie, co czuję, nie przez jakiś ślepy traf właśnie w tym dniu, w którym Umiłowani Rodacy moi, zwłaszcza ci z Dolnego Śląska i z Opolszczyzny oraz inni przebywający w Trzebnicy na uroczystościach ku czci św. Jadwigi, modlili się o szczęśliwy wybór Papieża”. Co więcej, dodał Ojciec Święty: „Jestem głęboko przekonany, że w tamtym pamiętnym dniu św. Jadwiga stała się również Patronką wyboru pierwszego w dziejach Polaka na stolicę św. Piotra”.

Odtąd bazylika w Trzebnicy stała się miejscem, gdzie przed grobem św. Jadwigi wielu ludzi modliło się w intencji Papieża, a uroczystości w październiku miały silny akcent papieski.

Dwie Święte Jadwigi w przesłaniu Jana Pawła II

Papież w swoich przemówieniach w dniu 16 października w okresie swojego pontyfikatu, a zwłaszcza w homiliach wygłoszonych na Jasnej Górze (5 VI 1979) i we Wrocławiu (21 VI 1983), ukazywał św. Jadwigę Śląską jako wzór małżonki, matki i wdowy, a także jako patronkę pojednania narodów. We Wrocławiu mówił: „stoi ona (Jadwiga) jakby postać graniczna, która łączy ze sobą dwa narody: naród niemiecki i naród polski. Łączy na przestrzeni wielu wieków historii, która była trudna i bolesna”.

O bliskich związkach Śląska z Małopolską świadczy fakt, że król z dynastii Piastów, Kazimierz Wielki, dla uczczenia swojej krewnej ufundował w 1360 r. na Stradomiu, a więc między Krakowem a Kazimierzem, w celu ożywienia stradomskiej dzielnicy, kościół pod wezwaniem św. Jadwigi Śląskiej. Obok niego mieścił się szpital dla ubogich, których szczególną orędowniczką była Królowa Jadwiga, żona Władysława Jagiełły.

Po zwycięstwie grunwaldzkim (1410 r.) świątynia ta stała się aż do czasu rozbiorów celem dziękczynnych procesji, organizowanych 15 lipca ze wszystkich kościołów krakowskich, aby w miejscu kultu św. Jadwigi Śląskiej podziękować „Świętej Pani Jadwidze”, imienniczce św. Jadwigi z Trzebnicy za wyproszone przez nią u Boga zwycięstwo. Kościół ten, stojąc w pobliżu Wawelu, gdzie znajduje się grób Królowej Jadwigi, spełniał ważną rolę w rozszerzaniu i stałym podtrzymywaniu kultu świątobliwej Jadwigi Królowej. Do tej czci (fama sanctitatis) nawiązał kard. Karola Wojtyła jako metropolita krakowski. Proces dotyczył dawności kultu. Pozytywną decyzję Stolicy Apostolskiej papież Jan Paweł II ogłosił w katedrze wawelskiej 8 czerwca 1979 r. Osiemnaście lat później 8 czerwca 1997 r. Jan Paweł II dokonał w Krakowie kanonizacji bł. Jadwigi Królowej.

Pogłębianie więzi między Krakowem a Wrocławiem

Temu celowi ma służyć zaproszenie abp. Mariana Gołębiewskiego, skierowane do kard. Stanisława Dziwisza, metropolity krakowskiego, by przewodniczył tegorocznym uroczystościom ku czci św. Jadwigi w Trzebnicy, w niedzielę 18 października 2009 r. Długoletni bliski współpracownik sługi Bożego papieża Jana Pawła II, autentyczny świadek życia, modlitwy i pracy, oraz cierpień i zmagań, a także obecny stróż grobu św. Jadwigi Królowej, będzie celebrował liturgię i wygłosi kazanie u grobu św. Jadwigi Śląskiej, by jeszcze bardziej umocnić więź między Małopolską a Śląskiem, Wrocławiem a Krakowem. Obydwa Kościoły wyrosły z jednego pnia - Rzymu - u początków naszej polskiej państwowości. W naszych czasach współczesnych osobą, która połączyła Wrocław z Krakowem i te dwie archidiecezje z Rzymem, był sługa Boży Jan Paweł II. Słusznie więc podczas pobytu kard. Karola Wojtyły na Dolnym Śląsku ówczesny metropolita wrocławski kard. Henryk Gulbinowicz nazwał go „Wielkim przyjacielem Wrocławia”. Temat ten podjął i opracował ks. prof. Piotr Nitecki, w rok po śmierci Jana Pawła II, i wydał pt. „Wielki Przyjaciel Wrocławia”. Książka stanowi kalendarium osobistych kontaktów papieża Jana Pawła II, na przestrzeni jego życia, z Ziemią Dolnośląską.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wojna totalna. Zabić jak najwięcej

2018-10-17 14:27

TV Niedziela

Najnowszy numer „Niedzieli" ukazuje się z bezpłatnym dodatkiem filmowym pt. „Wojna totalna. Zabić jak najwięcej". Dokument opisuje totalną eksterminację ludności polskiej w czasie II wojny światowej zaplanowaną i realizowaną przez niemiecką III Rzeszę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem