Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Ojca Bocheńskiego diagnoza i prognoza

2018-01-03 10:32

Zbigniew Berent
Niedziela Ogólnopolska 1/2018, str. 22-23

Największym polskim historiozofem był Feliks Koneczny. Jego doktryna ścierania się cywilizacji, w Europie jest w dużej mierze aktualna do dziś. Oczywiste jest, że z uwagi na upływ prawie 100 lat od powstania jego koncepcji można i należy uznać, że dopełnieniem jego poglądów powinny być prace o walce idei w obszarze cywilizacyjnym Samuela Huntingtona, o. Józefa Marii Bocheńskiego i innych

Ojciec Józef Maria Bocheński, dominikanin, żył w latach 1902-95. Ten wielki polski logik i filozof analityczny nie pozostawił wprawdzie po sobie studiów odnoszących się do cywilizacji Zachodu tak szerokich, jak inni autorzy, jednak jego bardzo klarowny obraz głównych cech charakterystycznych dla naszej społeczności oraz zagrożeń, przed którymi stoimy, można i należy przypominać, gdyż rozważania te mogą być dla nas wielce pouczające. W dobie powszechnego hejtu i sceptycyzmu, promowania relatywizmu moralnego, prymatu materializmu trzeba przypominać dzieło o. Bocheńskiego, który jednoznacznie twierdził, że obowiązkiem moralnym każdego człowieka są praca konstruktywna i obrona własnej cywilizacji.

Trzy fundamenty

Zdaniem o. Bocheńskiego, naszą cywilizację charakteryzują trzy podstawowe cechy: grecki stosunek do czystej formy, który widoczny jest w nauce i sztuce, następnie rzymski stosunek do zagadnień społecznych i wreszcie żydowsko-chrześcijańskie podejście do zagadnień egzystencjalnych. Synteza tych trzech czynników jest bardzo trudna, w naszych dziejach często się rozpadała.

Grecy wytworzyli pojęcie czystej formy. Celem nauki jest samo poznanie – i nic innego. Można potem to poznanie różnie wykorzystywać. Można więc stwierdzić, że to w greckim elemencie tkwi źródło naszego zdobywania świata.

Reklama

Drugim składnikiem jest rzymski stosunek do społeczności – prawo rzymskie. To m.in. zasada: „Lex retro non agit” (Prawo nie działa wstecz). Do dziś nie można skazywać człowieka w imię prawa ustanowionego po czynie. Jeszcze inna zasada – „Nulla poena sine lege” (Nie ma kary bez prawa) itd. Funkcjonowanie zrębów prawa rzymskiego oznacza również odrzucenie podmiotowego pojęcia winy i kary, w zależności od kaprysów takiego czy innego władcy. To także koncepcja równości wobec prawa dla wszystkich, nawet dla największego przestępcy.

O. Bocheński ostrzegał, że prawo rzymskie jest tym składnikiem, który dzisiaj jest bodaj najbardziej zagrożony i doznał największego uszczerbku pod ciosami „rozpasanych barbarzyńców”.

Trzecim składnikiem jest judeo-chrześcijańskie podejście do zagadnień egzystencjalnych – podejście religijne. Nauka dotyczy faktów, natomiast założenia przy hipotezie religijnej obejmują również zdania moralne i wartościujące. O. Bocheński przywoływał dorobek św. Tomasza z Akwinu (1225-74). Przypominał, że jest on myślicielem, w którym działanie tych trzech mocy najsilniej się przejawiło i najharmonijniej współdziała w tworzeniu całości. Jednocześnie jest on mistykiem, świętym i znakomitym naukowcem. Według Tomasza, człowiek wierzący jest największym racjonalistą, ponieważ wierzy on, że świat i rozum ludzki zostały stworzone przez Boga, a więc badanie rozumowe nie może być sprzeczne z wiarą. Przywołać należy słowa św. Tomasza na temat prawa: „Lex est quaedam rationis ordinatio ad bonum commune, ab eo qui curam communitatis habet promulgata” (Prawo jest to rozporządzenie rozumu dla dobra wspólnego nadane i publicznie obwieszczone przez tego, kto ma pieczę nad wspólnotą. Za: Jan Paweł II, „Pamięć i tożsamość”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2005, s. 139). Prawo ludzkie, według św. Tomasza, o tyle ma moc obowiązującą, o ile jest zgodne z właściwymi zasadami. Wobec tego jest rzeczą oczywistą, że powinno się ono wywodzić z prawa wiecznego. O ile więc odchyla się od tych właściwych zasad, jest prawem niesłusznym; nie ma ono wtedy cech prawa, lecz raczej jest jego pogwałceniem.

Chora, ale jedyna

O. Józef Maria Bocheński napisał, że składnikiem naszej cywilizacji jest też demokracja. Ma ona swoje korzenie we wszystkich trzech czynnikach powyżej wymienionych. W prawie rzymskim jest np. idea obywatela, którego nie można traktować jak rzecz. Św. Tomasz pisał o autonomii sumienia ludzkiego, następnie przyszła rewolucja francuska z prawami człowieka. O. Bocheński podkreślał, że wszystko razem jest europejskie, wszak ludzie to wszystko stworzyli. Wbrew innym autorom chrześcijańskim twierdził, że jeśli rewolucję francuską oczyścimy z elementów wrogich naszej cywilizacji, to jej przesłanie wywodzi się bez reszty od myśli greckiej, skąd przez scholastykę płynie racjonalizm. Jednocześnie z chrześcijaństwa są tezy o równości, dla tej rewolucji najistotniejsze.

O. Bocheński w swoich wypowiedziach powoływał się na teorię Arnolda Toynbeego. Ten angielski myśliciel pisał, że znamy w dziejach dwadzieścia kilka cywilizacji, z czego tylko pięć jest żywych, a wśród nich cztery są umierające. Mamy rodzaj ludobójstwa cywilizacyjnego: nasza cywilizacja zabija wszystkie inne. Zdaniem o. Bocheńskiego, przejawy choroby naszej cywilizacji to zanik religii na ogromną skalę i w pewnej mierze zanik prawa. Pisał on, że nie wiemy, czy nie doprowadzi to do upadku naszej cywilizacji.

W opinii o. Bocheńskiego ludzie w ogóle nie wierzą w nic, co jest rozpowszechnione i groźne. A zatem to nie marksizm jest największym zagrożeniem, lecz sceptycyzm. Sceptycyzm, który stanowi zabobon. Dla sceptyka nie ma poznania pewnego. Przyczyną takiej postawy jest rozkład społeczny, wszak chore cywilizacje zawsze produkują sceptycyzm. Alfred Skorupka przypomina, że rozpad struktur społecznych opisał Durkheim, wielki francuski socjolog; wykazał on, że rozkład ten zaczyna się od rozpadu religii, później przychodzi rozkład moralności, dalej – rozkład teoretyczny, sceptycyzm i wreszcie rozkład prawa, co prowadzi do chaosu.

W tej chwili tylko cywilizacja europejska jest do przyjęcia; jest chora, ale jedyna. Cywilizacja chińska jest umierająca. Chińczycy próbowali swoją własną cywilizację zamordować, podobnie jak bolszewicy, którzy mało co nie zamordowali cywilizacji rosyjskiej.

O. Bocheński przyznawał, że występują w cywilizacji Zachodu, jak w innych cywilizacjach, liczne i ciężkie niedociągnięcia. Jego zdaniem, należy pamiętać, że najgorsze rzeczy u nas są jednak lepsze od tego, co widzimy u innych. Odrzucenie naszej cywilizacji spowodowałoby powrót do tego, co znamy z dziejów starożytności i pierwszych ciemnych wieków średniowiecza. O. Bocheński konstatował, że przecież chodzi o dorobek wielu wieków, którego odrzucenie w chwili, gdy wszystko wskazuje, iż stoimy w przededniu tryumfu idei i świetnych jej wyników, jest największym bezrozumem i największą zbrodnią zarazem.

Irlandia zamyka przedostatnie seminarium duchowne na terenie kraju

2018-07-20 10:08

azr (Irish Times/KAI) / Belfast

We wrześniu br. kończy działalność katolickie seminarium duchowne św. Malachiasza w Belfaście, działające nieprzerwanie od 1833 r. To ósme seminarium zamknięte w Irlandii od 1993 r. Od jesieni irlandzcy kandydaci do kapłaństwa będą mogli kształcić się tylko w jednym diecezjalnym seminarium na terenie kraju lub w Kolegium Irlandzkim w Rzymie.

BOŻENA SZTAJNER

Seminarium św. Malachiasza zostanie zamknięte po 185 latach działalności. W tym czasie kształciło księży dla diecezji Down i Connor, a także dla Kościoła lokalnego w innych częściach Irlandii. Jako powód zamknięcia podano m.in. zamknięcie wydziału filozoficznego na Queens University w Belfaście, gdzie w ramach formacji seminaryjnej studiowali klerycy. Trzej seminarzyści, którzy przygotowywali się do kapłaństwa w zamykanym seminarium św. Malachiasza, zostaną przeniesieni do innych seminariów. Budynek będzie służył celom duszpasterskim.

Odtąd przyszli irlandzcy klerycy będą mieli do wyboru: jedyne seminarium diecezjalne na terenie kraju, w Maynooth, gdzie kształci się obecnie 35 seminarzystów i Kolegium Irlandzkie w Rzymie, w którym przygotowuje się do kapłaństwa 13 kandydatów.

Od 1993 r. w Irlandii zamknięto już 7 diecezjalnych seminariów duchownych i jedno, które przygotowywało kapłanów do posługi poza granicami kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

W Afryce jedność wydaje się niemożliwa

2018-07-21 16:53

vaticannews / Addis Abeba (KAI)

W Etiopii obradują biskupi wschodniej Afryki. Jednym z kluczowym problemów tego kontynentu jest budowanie harmonijnego współistnienia pomimo wielkich różnic kulturowych i etnicznych.

ArTo/pl.fotolia.com

Afryka jest kontynentem tak bardzo zróżnicowanym, że harmonijne współżycie wydaje się tam niemal niemożliwe. Tym ważniejsze jest w takich okolicznościach świadectwo Kościoła, który pokazuje, że można się wznieść ponad różnice etniczne i kulturowe – uważa bp Bernardin Mfumbusa z Tanzanii. Uczestniczy on w spotkaniu Stowarzyszenia Członków Konferencji Biskupów Wschodniej Afryki (AMECEA), które trwa w stolicy Etiopii.

W obradach bierze udział 200 biskupów z 11 krajów. Zakres poruszanych tematów jest bardzo szeroki. Wielu hierarchów zwraca uwagę na problem uchodźców. Wiąże się on przede wszystkim z trwającą od 5 lat wojną domową w Sudanie Południowym.

Głównym tematem obrad jest poszukiwanie zgody i jedności tego kontynentu pomimo obecnych tam wielkich różnic. Jak zauważa bp Mfumbusa, budowanie jedności jest tym trudniejsze, że wszyscy, którym zależy na wyzysku Czarnego Lądu odwołują się do tego, co dzieli Afrykańczyków. Jego zdaniem szczególne znaczenie tego zgromadzenia plenarnego polega właśnie na tym, że podjęło się ono tematu jedności i różnorodności. "Dziś mamy na naszym kontynencie wiele problemów z różnorodnością. Trwają konflikty, które odwołują się do różnic etnicznych. Na tej konferencji szukamy tego, co nas łączy, choć pochodzimy z dziewięciu różnych krajów, w których żyje ponad 200 grup etnicznych. Największym problemem są chyba różnice języków i kultur. Widzimy to na przykład tutaj w Etiopii, której język i kultura tak bardzo różni się od innych krajów. Musimy uznać, że te różnice istnieją i sprawiają, że harmonijna jedność jest po prostu niemożliwa. Jednakże spotkania takie jak nasze to próba zmierzenia się z tym problemem. Pamiętajmy, że polityków interesuje niestety przede wszystkim władza i pieniądze. I w tym celu dzielą ludzi. My natomiast poprzez nasze obrady wysyłamy inne przesłanie, pokazujemy, że jedność jest możliwa. Trzeba tylko chcieć. Dlatego ważne jest, by takich inicjatyw było więcej, byśmy pokazywali, że potrafią ze sobą współpracować katolicy, ale nie tylko, również chrześcijanie różnych wyznań, a także chrześcijanie i muzułmanie. A wtedy dotrze to również do naszych polityków" - powiedział Radiu Watykańskiemu bp Mfumbusa.

Podczas obrad przedstawicieli afrykańskich Kościołów bp Mfumbusa prowadził dyskusję panelową na temat nowych mediów. Zwrócił w niej uwagę na to, że ludzie nie dojrzeli do korzystania z nowych technologii. Wypowiadają się na Facebooku czy Twitterze zanim się zastanowią nad konsekwencjami, tego co piszą. W ten sposób bardzo łatwo wznieca się konflikty i powoduje dodatkowe podziały – przyznał tanzański biskup.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem