Reklama

Sklep sakralny

z muzycznej szuflady

Łazarza Psy

2018-01-03 10:32

Z Tomaszem "Hiobem" Karenko i Łukaszem "Wiecznym" Wieczorkiem rozmawia Łukasz Sośniak SJ
Niedziela Ogólnopolska 1/2018, str. 50-53

Łukasz Sośniak SJ

Raperzy Tomasz „Hiob” Karenko i Łukasz „Wieczny” Wieczorek przyjaźnią się od wielu lat. Niedawno postanowili stworzyć wspólny projekt pod nazwą „Non Grata” – o czym opowiadają Łukaszowi Sośniakowi SJ

ŁUKASZ SOŚNIAK SJ: – Po co Wam ten duet?

WIECZNY: – Ileż można razem występować i nie nagrać wspólnej płyty?! Jesteśmy przyjaciółmi, a mamy na koncie zaledwie cztery utwory. Teraz postanowiliśmy to zmienić i zarejestrować razem cały krążek. Najważniejszym powodem jest nasza przyjaźń, to, że po prostu lubimy ze sobą pracować.

– Liczycie, że razem osiągniecie większy sukces niż osobno?

WIECZNY: – Pewnie. Próbowaliśmy indywidualnie, z różnymi efektami (śmiech). Razem jest po prostu łatwiej. Wspieramy się, motywujemy, inspirujemy i... krytykujemy.

– Pojawialiście się w mediach. Kiedy pracowałem w radiu, grałem Was bardzo często.

WIECZNY: – Media interesowały się głównie moim świadectwem nawróconego alkoholika, uratowanym małżeństwem, a nie muzyką. Czułem się niedoceniony artystycznie. Podobnie było z Hiobem. Teraz chcemy, żeby zwrócono uwagę przede wszystkim na to, co mamy do powiedzenia na gruncie artystycznym.

– Powiedzieliście, że czujecie się niedocenieni, ale „Non Grata” brzmi ostrzej, to ktoś niechciany, intruz. Czujecie się intruzami? Kto Was nie chce?

HIOB: – Jako chrześcijanie nie jesteśmy akceptowani przez ten świat, który odrzuca naszą wiarę i sposób życia. Czujemy, że nasze chrześcijańskie przesłanie często blokuje nam drogę na różne sceny. Organizator, wybierając innych artystów, raczej nie kieruje się poziomem muzycznym, ale tym, że w naszych tekstach wyznajemy Jezusa. Nie ukrywam, że nas to wkurza.

– To, że mówicie o Jezusie, jednak wyróżnia Was z tłumu raperów.

WIECZNY: – Hip-hop polega na szczerym nawijaniu o tym, co we mnie siedzi, a że siedzi we mnie Jezus, to o tym mówię. Nie różnię się przez to od innych raperów. Na poziomie intencji nie różnię się nawet od tych, którzy rapują o ćpaniu i imprezach. Po prostu dzielę się tym, co jest dla mnie ważne. Jesteśmy pod szczerym wrażeniem tych artystów, którym mimo silnie wyznawanej wiary udało się dotrzeć do szerszego grona odbiorców, np. chłopaków z „Wyrwanych z niewoli”, których serdecznie pozdrawiamy.

HIOB: – Nie zamierzamy rezygnować z chrześcijańskiego przesłania po to, by dostać się w więcej atrakcyjnych miejsc. To by była rezygnacja z siebie, a więc rezygnacja z rapu.

– Czujecie się zaszufladkowani? Wrzucono Was do przegródki z napisem „chrześcijański rap” i teraz cokolwiek nagracie, będzie oceniane przez pryzmat Waszej wiary?

HIOB: – O takie szufladki łatwo także wśród ludzi bliskich Kościołowi. Sporo lat temu byłem ministrantem i na pewnym etapie swojego życia zrobiłem sobie irokeza, chodziłem w glanach. Kiedyś przyszedłem tak na Eucharystię do swojej parafii. Ksiądz wyprosił mnie z zakrystii. Już nie mogłem służyć do Mszy św. Stałem na samym końcu kościoła i czułem się bardzo odtrącony. Wiem, jak smakuje takie potraktowanie i apeluję o to, żebyśmy jako wyznawcy jednego Pana nie robili tego jeden drugiemu. Trochę nauczyliśmy się, że w Kościele nie wolno wystawać poza pewne ramki, jeśli tylko ktoś nie wpasowuje się idealnie, to raczej jest pomijany.

– A Wy wystajecie poza te ramki?

WIECZNY: – My wystajemy poza ramki i dlatego często nie jesteśmy akceptowani. Jednak nie chcemy z tym walczyć. Chcemy pozostać sobą. Może dzięki temu dotrzemy do wielu ludzi, do których nie udałoby się dotrzeć mówiąc okrągłe słowa i paradując w pięknych garniturach. Może kogoś dzięki temu obudzimy. To jeden z celów naszej wspólnej płyty.

– Docieranie do tych ludzi, którym jest w ramkach ciasno albo którzy się w nich nie mieszczą, jest zadaniem jezuitów. Jednym z naszych celów jest praca na granicach. Pokazanie, że wielu z tych, którzy się „nie mieszczą”, tak naprawdę się mieści, ale nie umiemy tego dostrzec spoza swojego egoizmu.

Hiob: – W pięknej pieśni Jana Kochanowskiego „Czego chcesz od nas, Panie, za twe hojne dary?” jest wers: „Kościół Cię nie ogarnie”. To brzmi całkiem wywrotowo. Jak to „nie ogarnie”? Czyżby to oznaczało, że Kościół nie ma odpowiedzi na wszystkie pytania? No, nie ma! Odpowiedzi na wszystkie pytania ma tylko Bóg. Ta fraza odpowiada na pytanie, dlaczego potrzebna jest praca na granicach. Zamiast głosić „ex cathedra” objawione prawdy, warto pójść do ludzi i z pokorą porozmawiać, posłuchać ich historii, tego, czym żyją. Dzięki temu na pewno szybciej odnajdą Jezusa.

– Jak to zrobić?

HIOB: – Trzeba wychodzić poza ciepełko własnych wspólnot, ewangelizować nie tych, którzy już są zewangelizowani, chociaż ich też, ale głównie te osoby, które nie odkryły jeszcze Jezusa. Trzeba zaprezentować bezkompromisowy, oparty na Ewangelii przekaz. Konkret. Jasno zaprezentowana Ewangelia. Tak – znaczy tak, a nie – znaczy nie.

– To może się nie spodobać...

HIOB: – Nie chcemy tworzyć „pod publikę”, zastanawiać się, czy dany wers może się spodobać, czy nie. Nie chcemy unikać tego, co jest niewygodne. Po prostu mówimy o tym, co w nas gra. Buntujemy się przeciwko gadaniu dla samego gadania, przeciwko pustej formie.

– Od kiedy to bunt ma coś wspólnego z Ewangelią?

HIOB: – Odkąd istnieje Ewangelia. Można zbuntować się przeciwko ludziom i Bogu, i przez to siać zniszczenie. Można też zbuntować się przeciwko temu światu, przestać go słuchać. Można spróbować iść pod prąd. Z prądem płyną tylko śmieci i zdechłe ryby.

WIECZNY: – Nasza postawa jest sprzeciwem wobec tego, co nas atakuje: laicyzacji, hedonizmowi, który jest wszechobecny, zwłaszcza w muzyce hip-hopowej, propagandzie jakichkolwiek używek. To cywilizacja śmierci, o której mówił Jan Paweł II.

HIOB: – W jednym z tekstów pojawia się nawiązanie do Jana Pawła II. Rapujemy, że jesteśmy jak „psy Łazarza” dla tego świata. Papież podczas spotkania z twórcami powiedział, że artysta ma być jak pies Łazarza. Lizać rany, dawać ukojenie, pocieszenie i uzdrowienie. My chcemy to naszym projektem realizować.

– To ja już nie wiem, czy Wy chcecie pocieszać ludzi, czy ich wytrącać z błogiej równowagi?

WIECZNY: – Nie chodzi o takie pocieszenie, że ktoś poklepie cię po ramieniu i powie, że będzie dobrze. To może jedynie irytować. Chodzi o takie ukojenie, o jakim jest mowa, kiedy o Duchu Świętym mówimy, że jest pocieszycielem. Chcemy, żeby każda osoba, która sięgnie po naszą twórczość, została zapalona ogniem wiary, chcemy, żeby nasi słuchacze zostali zainspirowani przez Jezusa do lepszego życia. Niektórych znów chcemy trafić w łeb, żeby się opamiętali i nawrócili.

– Nawet nie wiecie, jacy jesteście ignacjańscy...

WIECZNY: – Nie znamy się na duchowości ignacjańskiej, ale opisujemy to, co jest dla nas ważne i na czym nam zależy. Chcemy, żeby słuchacze się ocknęli, zobaczyli, że są na wojnie. Że trwa walka o nasze dusze. Jeśli nie powstaniesz, nie sięgniesz po broń, to polegniesz.

– Macie w sobie coś z „Synów Gromu”, Boanerges, którzy pojawiają się w tekście. Oni też nie szukali ładnych słów. Zapytali po prostu Jezusa, czy mogą na grzeszne miasto spuścić ogień i zniszczyć je. Co jak co, ale jeśli wierzyli, że to się może stać, to wiarę mieli wielką.

WIECZNY: – Buntujemy się przeciwko złu. Jesteśmy frondą. To słowo oznacza procę. Jest ona zbudowana z rymów i wersów. Wymierzamy ją w zło, w to, co Biblia nazywa światem. Chcemy walczyć z Goliatem. Jesteśmy przy nim mali, ale wiemy, że jest z nami ktoś mocniejszy od najsilniejszego Goliata.

– Od dłuższego czasu mam coraz bardziej dojmujące poczucie, że otacza nas świat zbudowany z udawania. Jest jakoś „sztucznie” wokół nas. Wystarczy pójść do galerii handlowej czy posłuchać języka, jakim ludzie mówią, np. mówi się już nie o ubraniu, ale o stylizacji. Sam język pokazuje, że stajemy się sztuczni, stylizujemy się, udajemy ludzi, jakimi nie jesteśmy.

HIOB: – Współczesna kultura kastruje nas.

WIECZNY: – Mnie to wszystko kojarzy się z filmami apokaliptycznymi, z jakimś wylewem zombie. Czuję się jak Rick Grimes w „The Walking Death”, który zdumiony spogląda na to, co go otacza, idąc ze swoją grupą. Ja idę tak z moimi ludźmi, z moją wspólnotą „Dobry Łotr”, z Hiobem, z moimi bliskimi. Jako osoba wierząca, starająca się żyć autentycznie, czuję się jak człowiek wśród zombie.

– Kim jest zombie?

WIECZNY: – Żywy trup. Zombie pragnie mięsa. Nic innego go nie interesuje. My też karmimy się substytutami. Czekamy, aż rzucą nam ochłap. Zachowujemy się jak nomadzi, którzy żyją od oazy do oazy, interesuje nas tylko najbliższa przyszłość i doraźna przyjemność. Zadowalamy się erzacami szczęścia. Jak zombiaki mamy wyłączone rozumy, działamy na emocjach, kierujemy się popędami. Idziemy za swoimi głodami.

– Jeśli nie nomada, to...

WIECZNY: – Pielgrzym! Ktoś, kto zna cel swojej wędrówki i przez to nie da się łatwo oszukać. Znając cel, wie, że ochłap, który został mu rzucony, do niego nie zaprowadzi, że zaszkodzi. Chcemy budzić ludzi. Przeprowadzać od nomadyzmu do bycia pielgrzymem.

– Podobnie jak Ty, Wieczny, rozpocząłem ostatnio studia teologiczne. Zaczynają się one od studium filozofii. Niedawno na zajęciach usłyszałem, że we współczesnym świecie jest wyłączona metafizyka. Jesteśmy tak zajęci doraźnością, że zapominamy nawet o tym, że nasze życie się kończy, że ta wydmuszka się rozpadnie i nasze złudzenia runą.

WIECZNY: – Celem jest obudzenie duszy. Kiedy budzi się dusza, to wtedy w człowieku zaczyna się życie. Aby budzić dusze w kulturze śmierci, najlepiej jest mówić o śmierci w sensie chrześcijańskim. Z moich ewangelizacyjnych doświadczeń wynika, że kiedy mówi się poważnie o śmierci, nie w sposób popkulturowy, bawiąc się konwencjami z filmów grozy, to wtedy widać na twarzach ludzi szok. Ludzie często doświadczają czegoś w rodzaju przebłysku. Myślą o tym, co będzie dalej: „jaki jest sens mojego życia, skoro teraz żyję, żeby kupić sobie nowego smartfona”.

HIOB: – Napisaliśmy o tym w kawałku „Tempo”, w którym pokazujemy, że dzisiaj cały czas przyspieszamy, podkręcamy tempo życia, bodźców, doznań. Próbujemy zagłuszyć świadomość, że umrzemy. Wkładamy mnóstwo wysiłku w to, żeby nie myśleć.

– Znów mogę tylko powiedzieć, że nawet nie wiecie, jacy jesteście ignacjańscy... Celem rekolekcji, które napisał Ignacy, jest pozbycie się tego, co nas zniewala. Środkiem do osiągnięcia tego jest spotkanie z Bogiem w ciszy, zatrzymanie się, wyłączenie bodźców, posłuchanie wewnętrznego głosu, w którym możemy rozpoznać delikatne Boże słowa...

WIECZNY: – Ludzie tęsknią za duchowością, nawet w muzyce. Jest wokół nas mnóstwo utworów, które pod względem technicznym są świetne, wszystko w nich idealnie „gra i buczy”, ale nie ma ducha. To zaczyna się nudzić. Widzę, że często hitami stają się nawet takie utwory, gdzie wykonawca fałszuje, ale ma duszę i ludzie to dostrzegają.

– Widzą prawdę?

WIECZNY: – Tak! Autentyzm. Życie. Zobacz, jaki sukces osiągnął w Stanach młody wilk, NF. W swoich tekstach podkreśla chrześcijańskie wartości. Gość znikąd, wcześniej nieznany, a nagle sprzedaje tyle płyt, co Jay Z, Kendrick czy Drake. To dość podobna sytuacja jak pojawienie się Tau na polskiej scenie. Prawdy i autentyzmu potrzebujemy jak pustynia wody. My chcemy tak żyć i tym się dzielić. Tyle w temacie.

Tagi:
wywiad

Święci otwierają nam niebo

2018-10-16 11:31

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 42/2018, str. IV

Karolina Krasowska
Ks. Krzysztof Hojzer zaprasza na Zielonogórski Wieczór Wszystkich Świętych

Kamil Krasowski: – Od kilku lat nasza Diecezjalna Grupa Modlitewna św. Ojca Pio organizuje 31 października tzw. Wieczór Wszystkich Świętych. W tym roku będzie on szczególny, gdyż jego ranga urosła do głównego tego rodzaju wydarzenia w mieście. Jak zatem zapowiada się tegoroczny Zielonogórski Wieczór Wszystkich Świętych? Jacy święci w znaku relikwii będą obecni?

Ks. Krzysztof Hojzer: – W tę szczególną noc, rozważając ewangelijne błogosławieństwa, które ukazują nam duchowy wizerunek Jezusa i wyrażają Jego misterium – tajemnicę śmierci i zmartwychwstania, pragniemy w obecności Wszystkich Świętych i za ich wstawiennictwem głębiej wniknąć w życie Boga. Człowiek zatopiony w Bogu bardzo konkretnie czerpie z tych niezwykłych głębin życia Bożego. Każdego roku widzimy, jak wielka to łaska. Święci tej nocy wypraszają nam głębsze rozumienie i doświadczenie miłości Boga. Mamy bardzo wiele świadectw pięknych nawróceń. Święci swymi modlitwami otwierają nam tej nocy niebo na oścież. Dlatego chcemy tej łaski dla całego miasta i nie tylko. W modlitwie zawierzenia i adoracji u stóp Jezusa tej nocy modlą się z nami i orędują m.in.: św. Jan od Krzyża, św. Teresa z Avila, św. Ignacy Loyola, św. Ojca Pio, św. Faustyna, św. Jan Paweł II, św. Franciszek i Hiacynta, św. Matka Teresa z Kalkuty, bł. ks. Jerzy Popiełuszko...

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Kiedy kanonizacja bł. ks. Popiełuszki? - konferencja prasowa w KAI

2018-10-17 15:54

rl (KAI) / Warszawa

Kiedy możemy się spodziewać kanonizacji bł. ks. Jerzego Popiełuszki i co dokładnie wiemy na temat okoliczności jego męczeńskiej śmierci? - na te i inne pytania próbowali odpowiedzieć uczestnicy konferencji prasowej zorganizowanej w Centrum Medialnym KAI w Warszawie. Okazją do dyskusji była promocja najnowszej książki Mileny Kindziuk „Jerzy Popiełuszko. Biografia”. Autorka dotarła w niej do niepublikowanych wcześniej materiałów archiwalnych, ale również listów ks. Jerzego. Konferencja odbyła się też z okazji 34. rocznicy męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego, która przypada 19 października.

Archiwum

Dr Milena Kindziuk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego przypomniała, że ks. Popiełuszko został porwany 19 października 1984 r. wracając z Bydgoszczy, skąd wyruszył ok. godz. 21.00. W okolicach Górska koło Torunia około godz. 21.45 został zatrzymany przez trzech funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa przebranych za milicjantów. „Od 22 do 24 trwała męczeńska droga ks. Jerzego. Był on bity, został związany sznurami w taki sposób, że pętla zaciskała mu szyję, a w ustach miał knebel i zamknięty był w bagażniku” - opisywała Kindziuk. Na postoju, około godz. 23.00, kapłan odzyskał na chwilę przytomność i próbował uciec oprawcom. Ci znów go bili, szczególnie po twarzy i ponownie umieścili w bagażniku samochodu.

Około północy porywacze zawieźli ks. Jerzego do Włocławka, na tamę na Wiśle. „Nie wiadomo czy żywego czy martwego wrzucili do Wisły, z ważącym 10 kg workiem kamieni przywiązanym do nóg” - powiedziała red. Kindziuk. Jak podkreśliła, nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, że ks. Jerzy był przez kilka dni przetrzymywany, przewieziony do Kazunia. „Z badań i dokumentów na dzień dzisiejszy jasno wynika, że męczeństwo i śmierć ks. Jerzego nastąpiły między godz. 22 a 24 19 października 1984 roku” - podkreśliła autorka. Dodała, że nie ma podstaw, by podważać oficjalną datę śmierci ks. Popiełuszki.

W książce Mileny Kindziuk „Jerzy Popiełuszko. Biografia” przedstawiono nowe informacje dotyczące ucieczki kierowcy ks. Jerzego - Waldemara Chrostowskiego. Ks. prof. Józef Naumowicz z UKSW, notariusz procesu kanonizacyjnego bł. ks. Popiełuszki powiedział, że w 2005 r. pojawiła się hipoteza jakoby ks. Popiełuszko zmarł dopiero 25 października 1984 w efekcie kilkudniowych tortur w bunkrach w Kazuniu. Jednym z argumentów dla potwierdzenia tej teorii - przypomniał ks. Naumowicz - jest fakt, że Chrostowski, który wyskoczył z samochodu porywaczy, miał mieć pociętą nożem milicyjnym marynarkę. Miałoby to wskazywać, że kierowca ks. Jerzego nie wyskoczył z samochodu.

Jak powiedział ks. Naumowicz, dzięki badaniom Mileny Kindziuk udało się dotrzeć do akt przesłuchań Waldemara Chrostowskiego oraz oględzin jego ciała, podczas których zrobiono również fotografie. „Marynarka pękła na szwie, rozdarty jest łokieć. Nie można twierdzić na podstawie zachowanych zdjęć, że została przecięta nożem milicyjnym” - podkreślił ks. Naumowicz. Przypomniał, że lekarz milicyjny stwierdził, że obrażenia ciała Waldemara Chrostowskiego mogły powstać w wyniku wyrzucenia lub wyskoczenia z jadącego samochodu.

„Nie można powtarzać twierdzenia, że marynarka Chrostowskiego została przecięta i że nie doznał on żadnych obrażeń. Kierowca nadwyrężył wtedy także kręgosłup, co skutkowało przeprowadzeniem - po latach - operacji w USA” - powiedział ks. Naumowicz.

Dr Rafał Łatka z Biura Badań Historycznych IPN poinformował, że w zasobach Instytutu wciąż istnieją dokumenty, które wymagają kwerendy i analizy, a które dotyczyć mogą ks. Popiełuszki. Przede wszystkim są to materiały po Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Inne ważne dokumenty pochodzą ze śledztwa prokuratorskiego dotyczącego uprowadzenia i zabójstwa ks. Jerzego. W opinii historyka równoczesna analiza obu rodzajów dokumentów może dostarczyć jakiś nowych informacji.

Mówiąc o swojej książce „Jerzy Popiełuszko. Biografia” Milena Kindziuk powiedziała, że udało się jej dotrzeć do wielu świadków życia ks. Jerzego z każdego okresu życia, jak również wielu archiwów, zarówno kościelnych jak i państwowych. Dzięki temu udało się odnaleźć np. oryginał listu hutników, którzy chcieli ks. Jerzego skierować na studia do Rzymu, by ocalić jego życie. Powszechnie sądzono, że list adresowany był do kard. Józefa Glempa. Tymczasem adresatem jest ówczesny Sekretarz Episkopatu Polski abp Bronisław Dąbrowski.

W trakcie konferencji zastanawiano się także, kiedy możemy się spodziewać kanonizacji ks. Popiełuszki, który beatyfikowany został w 2010 r. Ks. prof. Józef Naumowicz przypomniał, że zakończyło się już badanie, na etapie diecezjalnym, domniemanego cudu. Wydarzyć się on miał 14 września 2012 w Créteil pod Paryżem. Chodzi o uzdrowienie mężczyzny doświadczonego chorobą nowotworową. Proces na etapie diecezjalnym w Créteil toczył się od września 2014 do września 2015.

Obecnie dokumenty zostały przekazane do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Tam odbywa się najpierw badanie sprawy przez lekarzy, którzy mają potwierdzić, że poprawa zdrowia jest niewytłumaczalna z punktu widzenia medycznego oraz trwała. Następnie komisja teologów musi zatwierdzić przekonanie, że uzdrowienie to dokonało się za wstawiennictwem bł. ks. Jerzego Popiełuszki. „Procesy te toczą się niekiedy wiele lat” - podkreślił ks. Naumowicz. Dodał jedna, że być może w tym roku doczekamy się ostatecznej decyzji. W opinii ks. Naumowicza dobrze się dzieje, że stawiane jest pytanie o kanonizację ks. Popiełuszki. Jest to bowiem okazja do przypominania jego osoby.

Jutro UKSW organizuje sympozjum „Wiara i patriotyzm. Msze za Ojczyznę bł. ks. Jerzego Popiełuszki”. Jak powiedział rektor Uniwersytetu ks. prof. Stanisław Dziekoński „właśnie z wiary i miłości ks. Popiełuszko czerpał najgłębszą motywację do swego działania, co widać w jego nauczaniu”. Przypomniał, że kapłan odegrał ogromnie ważną rolę jeśli chodzi o formowanie ludzi młodych, ich umysłów.

W programie konferencji przewidziane są wystąpienia znanych historyków i znamienitych znawców tematu, m.in. prof. Jana Żaryna z UKSW, senatora RP, ks. prof. Józefa Naumowicza z UKSW, notariusza procesu kanonizacyjnego bł. Ks. Popiełuszki, dr Mileny Kindziuk z UKSW, autorki najnowszej książki o ks. Jerzym pt. „Popiełuszko. Biografia”, dr. Rafała Łatki z Biura Badań Historycznych IPN, prof. Pawła Skibińskiego z Uniwersytetu Warszawskiego.

Wydana przez krakowską oficynę "Znak" monumentalna księga, licząca ponad 900 stron jak do tej pory jest najobszerniejszą i najbardziej aktualną biografią błogosławionego męczennika. Autorka książki z dokładnością dziennikarza śledczego rekonstruuje życie, mechanizmy represji i prześladowań oraz okoliczności jego śmierci. Dociera do świadków, przeprowadza wiele rozmów, zdobywa zdjęcia, dokumenty, ustala fakty, aby jak najdokładniej wyjaśnić przebieg zdarzeń. Jest ona jednocześnie barwną i ciekawie napisaną historią człowieka, który odegrał ważną rolę w najnowszej historii Polski, i o czasach, w których żył – okresie terroru, inwigilacji, brutalnych metod działania bezpieki, ciągłego strachu, a jednocześnie nadziei, wiary i solidarności. Ten zwyczajny młody kapłan – chorowity i raczej nieśmiały, nie mający w sobie nic z herosa – stał się w pewnym momencie ikoną walki Polaków o godność i wolność.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Odwaga papieża dodawała odwagi do przeciwstawiania się złu

2018-10-18 21:00

rk / Kraków (KAI)

„Odwaga Jana Pawła II dodawała odwagi do przeciwstawiania się złu całym systemom, ale bez stosowania przemocy” – wskazał bp Roman Pindel, który 18 października przewodniczył Mszy św. w krakowskim Centrum Jana Pawła II. W Eucharystii w sanktuarium udział wzięli m.in. przedstawiciele Ochotniczych Hufców Pracy, przeżywający inaugurację roku szkoleniowego, instytucje promujące dziedzictwo Jana Pawła II, a także zarząd i pracownicy Portu Lotniczego im. Jana Pawła II w Krakowie-Balicach.

Ricardo77/ pl.wikiepdia.org

Biskup przywołał ewangeliczne czytanie dnia i podkreślił, że kard. Karol Wojtyła przeżywał „niezwykłą świadomość powołania”. Według duchownego, Jana Pawła II można określić jako „człowieka powołania, świadomego posłania od Boga, ale też umacniającego i zachęcający wierzących do dawania odpowiedzi na Boże powołanie”.

Biskup nawiązał do papieskich słów z Mszy inaugurującej pontyfikat Jana Pawła II – słynnego wezwania „non abbiate paura” (nie lękajcie się) – zachęcającego do otwarcia serca na samego Chrystusa, który pomaga pozbyć się lęku przed każdym zagrożeniem i każdą trwogą.

„Takie wezwanie jest konieczne dla tego, kto przyjmuje słowa dzisiejszej Ewangelii: «Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki»” – zwrócił uwagę biskup i przypomniał, że Jan Paweł II wielokrotnie występował w sytuacji, „gdy pozostawał bezbronny, a jego adwersarz dowiódł już wcześniej swoich zamiarów i swoich potężnych możliwości”.

„Dosłownie był jak bezbronna owca w otoczeniu drapieżników, dysponujących różnymi środkami nacisku, takiej czy innej machiny przemocy i zniszczenia” – stwierdził kaznodzieja, przywołując postawę papieża po zamachu 13 maja 1981 roku, gdy nie wiedząc, kim jest zamachowiec, wypowiedział słowa: „Modlę się za brata, który zadał mi cios, i szczerze mu przebaczam”.

„Odwaga papieża dodawała odwagi do przeciwstawiania się złu całym systemom, ale bez stosowania przemocy. Wskazywał drogi naprawienia zła i niesprawiedliwości: przez przebaczenie i prośbę o przebaczenie za własne i nie własne winy, przez wspaniałomyślność i miłosierdzie, osobistą odwagę i wytrwałość. Naprawdę, mamy wiele do nauczenia się od Jana Pawła II w tej dziedzinie” – zaznaczył bp Pindel i zwrócił uwagę, że dziedzictwem Jana Pawła II jest także wielkie wołanie o nową ewangelizację.

„Nowa także dlatego, że jej miejsce jest przede wszystkim w krajach, w których ewangelizacja dokonała się przed wiekami, gdzie po okresie dominacji chrześcijaństwa w danym środowisku, szerzy się niewiara, laicyzacja, kultura nihilizmu i śmierci” – wyjaśnił kaznodzieja i przyznał, że dziś coraz szybciej przekonujemy się o potrzebie nowej ewangelizacji w Polsce.

„Coraz wyraźniej widać potrzebę głoszenia Ewangelii młodym, którzy nie przejmują wiary w domu, nawet gdy ich rodzice są wierzący i praktykujący. Wyraźnie też widzimy, że nie da się tak łatwo powiedzieć, gdzie w naszym życiu, zwłaszcza społecznym, jest widoczne panowanie Chrystusa. Naprawdę zbyt często musimy powiedzieć: oddaliło się od nas Królestwo Boże. Dlatego trzeba nam się nawracać i przyjąć z wiarą tę samą Ewangelię, którą głosił Chrystus i Apostołowie, a którą i my mamy głosić” – wezwał.

W homilii ordynariusz diecezji bielsko-żywieckiej nawiązał także do hasła przyświecającego kolejnemu dniowi obchodów 40-lecia wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża – „Papież nauki, kultury i sportu”. W tym kontekście zauważył, że pierwszym drukowanym tekstem Karola Wojtyły był ten zamieszczony w 1933 roku w gazecie „Dzwonek”. Autorem był 13-letni wówczas wadowicki uczeń i ministrant. Przyszły teolog i papież opisał w nim pożegnanie, jakie ks. Kazimierzowi Figlewiczowi zgotowali ministranci wadowiccy, gdy ten odchodził z ich parafii.

Zdaniem biskupa, słowa młodego Wojtyły, w których wyraził nadzieję, że nie ludzie, a Bóg sam doceni i nagrodzi gorliwego kapłana, opiekuna ministrantów, stanowią zapowiedź jego przyszłych dokonań naukowych, działań na rzecz kultury oraz jego sposobu promocji sportu.

Trzeci dzień krakowskich obchodów 40-lecia wyboru kard. Wojtyły na Stolicę Piotrową przebiegał pod hasłem „Papież nauki, kultury i sportu”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem