Reklama

Nowy Testament

Wigilijne spotkanie kapłanów

2018-01-03 12:37

Al. Bartosz Ojdana
Edycja podlaska 1/2018, str. I

Al. Bartosz Ojdana
Ks. Zbigniew Niemyjski przekazuje Biskupowi Betlejemskie Światło Pokoju

Wśród nocnej ciszy... – to słowa kolędy, która w wigilijny wieczór zabrzmiała w wielu polskich domach. Śpiewem tej samej kolędy rozpoczęło się tegorocznej spotkanie wigilijne kapłanów diecezji drohiczyńskiej, które miało miejsce 23 grudnia w Wyższym Seminarium Duchownym w Drohiczynie.

Życzenia księżom biskupom w imieniu kapłanów złożył prefekt WSD ks. Marcin Szymanik. Treść życzeń miała bardzo rodzinny wydźwięk i zachęcała każdego obecnego do pamiętania o tym, że kapłani diecezji drohiczyńskiej tworzą jedną rodzinę, której przewodzi bp Tadeusz Pikus, wspierany przez bp. Antoniego Dydycza.

Tradycją stało się już, że podczas wigilijnego spotkania bp Tadeusz dziękował przybyłym kapłanom za ich posługę. Pierwszą osobą do której skierowane były podziękowania był biskup senior Antonii Dydycz. Biskup ordynariusz podziękował także tym, którzy nie mogli być obecni na tym spotkaniu, chociażby dlatego, że są chorzy lub są daleko poza granicami Polski.

Reklama

– Chrystus po to przyszedł na świat, aby pociągnąć nas do siebie – mówił Biskup. Podkreślił on, że to właśnie kapłan pomaga innym dojść do Boga, a więc w tej posłudze szczególnie ważny jest pokój i oddanie.

– Bóg jest obecny w każdym z nas – dodał. Zadaniem kapłanów jest pomoc każdemu w jak najbardziej owocnym spotkaniu z Bogiem.

Ksiądz Biskup nawiązał także do tegorocznego hasła roku duszpasterskiego, które brzmi „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym”. W ten sposób podkreślił on ogromną rolę Ducha Świętego w życiu chrześcijan oraz konieczność troski o dobre przygotowanie i przeżycie sakramentu bierzmowania. To właśnie kapłan w obecnych czasach staje się katechetą prowadzącym do wszystkich sakramentów, a szczególnie do sakramentu bierzmowania. Jednak nie jest możliwe świadome przyjęcie i prowadzenie do tego sakramentu bez obecności Ducha Świętego. – Aby Duch Święty zapalał miłość w naszych sercach i abyśmy idąc do ludzi byli świadkami tej miłości oraz dobroci – to słowa, którymi Ksiądz Biskup podsumował życzenia skierowane do kapłanów, prosząc przy tym, aby stale troszczyć się o podkreślanie roli Ducha Świętego w naszym życiu.

Ostatnim akcentem spotkania było wspólne dzielenie się opłatkiem, po którym wszyscy udali się na wigilijną agapę.

Tagi:
spotkanie opłatkowe

Spotkanie opłatkowe wałbrzyskich Sybiraków

2018-01-31 10:18

Adrian Ziątek
Edycja świdnicka 5/2018, str. III

Adrian Ziątek
Spotkanie odbyło się na wałbrzyskim Poniatowie

Choć Niedziela Chrztu Pańskiego zakończyła w Kościele okres Narodzenia Pańskiego, to jednak świętowanie i radowanie się z faktu przyjścia na świat Chrystusa jest w naszej Ojczyźnie wydłużone do 2 lutego, do dnia, w którym świętujemy Ofiarowanie Pańskie. Ten wspomniany wydłużony czas świętowania nie ogranicza się tylko do zachowania świątecznego wystroju kościołów czy śpiewu kolęd; jest to również czas wspólnych spotkań opłatkowych w atmosferze i duchu świąt Narodzenia Pańskiego. Niewątpliwie takim spotkaniem było to w wałbrzyskiej dzielnicy Poniatów, które zgromadziło w tym roku wałbrzyskich Sybiraków. Spotkanie odbyło się 7 stycznia 2018 r. w sali domu parafialnego. Jak co roku grupa ludzi zaangażowanych w życie parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Wałbrzychu zorganizowała spotkanie opłatkowe, na które zapraszani są mieszkańcy dzielnicy, a szczególnie ludzie starsi i samotni. Szczególnymi gośćmi tegorocznego spotkania byli wspomniani już wcześniej Sybiracy, którzy zamieszkują na terenie poniatowskiej parafii, a także na terenie całego miasta i okolic. Warto wspomnieć, że na spotkaniu był obecny były już, długoletni proboszcz parafii na Poniatowie ks. prał. Stanisław Pająk, który również jest Sybirakiem i zawsze stara się być obecny na różnych wydarzeniach, które gromadzą tę społeczność. Gospodarzem i organizatorem spotkania wraz z zaangażowanymi parafianami był obecny proboszcz parafii ks. kan. Kazimierz Kordek. Spotkanie przebiegało w radosnej atmosferze wspólnego śpiewu kolęd, a także dawnych wspomnień, trudnych, choć jednak pięknych czasów, które stawiały takie wartości, jak miłość do Boga i Ojczyzny zawsze na pierwszym miejscu.

Warto zauważyć, że społeczność wałbrzyskich Sybiraków jest aktywna w swoim mieście. Jak relacjonuje p. Wacław Kwieciński, pomysłodawca nadania nazwy ulicy Sybiraków w wałbrzyskiej dzielnicy Poniatów, współpraca wałbrzyskiej parafii ze Związkiem Sybiraków będzie się nadal rozwijać i już dzisiaj zostały zaplanowane następne spotkania integracyjne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Trwa dramat Alfiego Evansa

2018-04-24 17:11

vaticannews.va / Watykan, Liverpool (KAI)

Trwa dramat Alfiego Evansa i jego rodziców. O godz. 22.30 2-letniego chłopca z poważnym uszkodzeniem mózgu odłączono od aparatury wspomagającej oddychanie. Uczyniono to na polecenie sądu i wbrew woli rodziców. Chłopiec jednak nie umarł. Po jedenastu godzinach dramatycznej walki dziś rano ponownie podano mu tlen, wodę i pożywienie.

Alfie Evans/Facebook

W walkę o życie chłopca zaangażowały się również włoskie władze. Wczoraj po południu podano do wiadomości, że Alfiemu przyznano włoskie obywatelstwo. Wydawało się, że w ten sposób sprawa zostanie rozwiązana. Rodzice Alfiego zabiegają bowiem o przewiezienie chłopca do należącego do Watykanu szpitala pediatrycznego Dzieciątka Jezus w Rzymie. Wbrew protestom włoskiego konsula w Wielkiej Brytanii sędzia podtrzymał jednak decyzję o odłączeniu Alfiego od aparatury wspomagającej oddychanie.

W obronie angielskiego chłopca ponownie zaapelował wczoraj wieczorem papież. O godz. 21.15 Franciszek napisał na Tweeterze: „Poruszony modlitwami i wielką solidarnością okazywaną Alfiemu Evansowi, ponawiam mój apel, aby ból ich rodziców został wysłuchany i by spełniono ich pragnienie podjęcia nowych form terapii”.

Aby uratować angielskiego chłopca do Liverpoolu udała się wczoraj osobiście dyrektor rzymskiego szpitala, w którym miałoby być kontynuowane jego leczenie i który już teraz zajmuje się dziećmi, którzy cierpią na to samo schorzenie. Szpital, w którym przetrzymywany jest Alfie, nie chciał z nią jednak rozmawiać.

- Spotkałam się z bardzo chłodnym przyjęciem. Atmosfera chłodna, niegościnna – powiedziała Radiu Watykańskiemu Maria Enoc. - Wpuszczono mnie jedynie do poczekalni, gdzie rozmawiałam przede wszystkim z rodzicami. Tata Alfiego Thomas był oczywiście bardzo rozdrażniony. Trudno nam było w ogóle zrozumieć, co się dzieje. Kiedy powiadomiono nas, że rozpocznie się cała procedura musiałam odejść. Również dlatego, że Thomas był zdruzgotany, był w złym stanie. Bardzo dobrze go rozumiem. Było z nami wielu krewnych, rodzina bardzo prosta, liczne rodzeństwo. Mnie towarzyszył lekarz z naszego szpitala. Był też kapłan, który, jak mi się wydaje, udzielił dziecku sakramentów.

Maria Enoc zapewnia, że w rzymskim szpitalu wszystko jest gotowe na przyjęcie angielskiego chłopca. Włoskie władze zapewniły, że zajmą się jego transportem samolotem rządowym. Dyplomacja musi się jednak uporać z oporem brytyjskich urzędów.

Apel o uwolnienie Alfiego ponowił też dziś rano prezes papieskiej Akademii Życia abp Vincenzo Paglia. - Myślę, że papież w swym ostatnim apelu dał wyraz odczuciom zdecydowanej większości ludzi, którzy rozumieją ból rodziców, tych, którzy dali mu życie i teraz nie mogą przyglądać się dziełu śmierci – stwierdził abp Paglia. - Potrzebujemy nowej kultury, nowego przymierza między lekarzami i tymi, którzy są przywiązani do życia najsilniejszymi więzami rodzicielstwa. Nie można podejmować takich decyzji bez uwzględniania tych więzi. Jak to możliwe, że decyzję o kontynuowaniu leczenia powierza się sądowi. Trzeba uszanować te podstawowe więzi, aby uniknąć jeszcze większego dramatu. Musimy się wyzwolić z atmosfery sporów ideologicznych i potwierdzić, że najważniejsze jest człowieczeństwo. Tylko w ten sposób możemy uniknąć tych nieludzkich i bolesnych wypaczeń.

Prezes Papieskiej Akademii Nauk wyraził nadzieję, że całe to bolesne wydarzenie obudzi sumienia Brytyjczyków i doprowadzi do stworzenia nowego systemu, w którym prawa rodziców zostaną uszanowane.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Autokefalia prawosławia na Ukrainie

2018-04-26 18:23

Paweł Przeciszewski / Kijów (KAI)

Ekumeniczny Patriarchat Konstantynopola podjął na ostatnim spotkaniu Świętego Synodu kwestię autokefalii prawosławia na Ukrainie. Dotąd podzielone jest ono na trzy konkurencyjne Ukraińskie Kościoły Prawosławne: Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Moskiewskiego, Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego i Autokefaliczny Ukraiński Kościół Prawosławny. O przyznanie autokefalii ukraińskiemu prawosławiu poprosili patriarchę Konstantynopola Bartłomieja prezydent Poroszenko, Rada Najwyższa Ukrainy oraz ci spośród tamtejszych hierarchów prawosławnych, którzy popierają tę inicjatywę.

Jorge Lascar/Foter.com/CC-BY

Podczas obradującego 19 i 20 kwietnia Świętego Synodu Patriarchatu Ekumenicznego zapoznano się z „kościelną sytuacją na Ukrainie” oraz otrzymanymi od tamtejszych władz kościelnych i państwowych prośbami o przyznanie autokefalii. Synod postanowił rozważyć tę sprawę we współpracy z innymi Kościołami prawosławnymi.

Negocjacje z Patriarchatem Ekumenicznym w Konstantynopolu

17 kwietnia prezydent Ukrainy Piotr Poroszenko na nadzwyczajnym spotkaniu z przywódcami partii obecnych w parlamencie oznajmił, że przekazał patriarsze Konstantynopola Bartłomiejowi prośbę w sprawie autokefalii Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego, czyli pełnej jego niezależności. Dodał, że Ukraina jest dziś bliższa bardziej niż kiedykolwiek urzeczywistnienia tej idei. 19 kwietnia z podobnym oświadczeniem wystąpiła Rada Najwyższa Ukrainy. Poparła ona działania prezydenta, przyjmując tekst orędzia do patriarchy ekumenicznego Bartłomieja, z prośbą o udzielenie Tomosu o autokefalii dla ukraińskiego prawosławia.

Negocjacje z patriarchą Bartłomiejem toczono w trójkącie: Patriarchat Kijowski - Patriarchat Ekumeniczny - Państwo Ukraińskie. Państwo było reprezentowane przez jego przedstawicieli z najwyższej półki: prezydenta Piotra Poroszenkę, przewodniczącego Parlamentu Andrija Parubija i premiera Wołodymira Hrojsmana. Świadczy to, że niezależność prawosławia w Ukrainie od Moskwy należy do najwyższych priorytetów ukraińskich władz i stanowi kwestię bezpieczeństwa państwa.

Dla Konstantynopola - którego pozycja jako głównego centrum i arbitra w świecie prawosławnym jest zagrożona przez Moskwę - rozwiązanie "kwestii ukraińskiej" jest również priorytetem rangi najwyższej. Nie rozwiązanie jej, pozostawia pod dominacją moskiewskiego centrum Kościół prawosławny na Ukrainie, posiadający ciągłość od czasów apostolskich, liczący dziś 250-280 mln wyznawców.

Ponadto prawosławie rosyjskie, dzięki swym możliwościom finansowym i organizacyjnym, powoli zaczyna wypierać i przyćmiewać struktury konstantynopolskie. Np. Święta góra Athos, centrum duchowości prawosławia, dosłownie zalewana jest przez rosyjskich mnichów.

Dziś, to właśnie Ukraina jest miejscem, gdzie można powstrzymać pochód moskiewskiego Kościoła prawosławnego, sprzężonego w nieomal jeden organizm z obecnym rosyjskim reżimem.

Sprawa ukraińska z perspektywy światowego prawosławia

Kwestia przezwyciężenia podziałów wśród prawosławnych na Ukrainie i nadania im statusu jednej i niepodzielnej autokefalicznej Cerkwi, stanowi jeden z kluczowych problemów dla współczesnego prawosławia. Stanowiła ona też główny temat rozmów kuluarowych w trakcie obrad Soboru Powszechnego Prawosławia, który zebrał się na Krecie w czerwcu 2016 r. Ojcowie Soboru rozważali ją jednak poza porządkiem obrad. Był to wynik działań patriarchy moskiewskiego Cyryla, który jako warunek uczestnictwa delegacji swojego Kościoła w soborze, postawił nie poruszanie tej kwestii. Jednak – obawiając się takiego rozwoju rzeczy - i tak tam nie przyjechał.

Specyfiką sytuacji ukraińskiej jest fakt, że prawosławie w tym kraju jest podzielone na trzy jurysdykcje (odrębne Kościoły), z których tylko jeden, ten podporządkowany Moskwie posiada oficjalny status kanoniczny. Patriarcha Bartłomiej uważa, że udzielenie statusu tylko jednej z konkurujących ze sobą jurysdykcji nie rozwiąże problemu, ale narazi na szwank autorytet Patriarchatu Ekumenicznego. Sytuację może zmienić zjednoczenie prawosławia na Ukrainie. Dlatego Patriarchat Ekumeniczny, będący do dziś kluczowym autorytetem dla całego prawosławia na świecie, zamierza rozwiązać problem autokefalii poprzez utworzenie jednego Lokalnego Kościoła Prawosławnego na Ukrainie. Na samej Ukrainie zjednoczenie trzech odrębnych Kościołów prawosławnych Kościoła wydaje się dziś możliwe, w przeciwieństwie do sytuacji sprzed kilku lat. A to dlatego, że wojna z Rosją przyśpieszyła tu umocnienie tożsamości narodowej Ukrainy i poczucia jej odrębności.

Oprócz tego, patriarcha Bartłomiej musi maksymalnie zneutralizować następstwa powstania nowego Kościoła lokalnego dla całego prawosławia na świecie. Winien więc tak to przeprowadzić, aby jedynym oponentem udzielenia autokefalii prawosławiu ukraińskiemu, był Patriarchat Moskiewski i aby nie znalazł on poparcia wśród innych Kościołów prawosławnych.

Tak jak ukraińska deklaracja niepodległości rozbiła ZSRR, tak ukraińska autokefalia kościelna osłabi Rosyjski Kościół Prawosławny. Bardzo łatwo jest policzyć, że po otrzymaniu autokefalii przez Ukrainę, Rosyjski Kościół Prawosławny spadnie z pozycji największego z Kościołów Prawosławnych na świecie, na drugą pozycję po ukraińskim. Dlatego fakt zwrócenia się Prezydenta i Parlamentu Ukrainy do patriarchy ekumenicznego Bartłomieja o darowanie ukraińskiemu prawosławiu autokefalii, rosyjski tygodnik prawosławny i Radio "Radonież" nazwały „podłożeniem bomby atomowej pod gmach Rosji”.

Dotychczasowa rusyfikacja Kościoła prawosławnego w Ukrainie

Przez siedem stuleci, zaczynając od chrztu Rusi-Ukrainy (988 r.) aż po rok koniec wieku XVII działała w Ukrainie jedna Cerkiew prawosławna. Tworzyła ją metropolia kijowska, jedna z sufraganii Patriarchatu Ekumenicznego w Konstantynopolu. Kres jej samodzielnego bytowi położyła ekspansja Moskwy. Ta ostatnia po dokonaniu podziału Ukrainy między siebie a Rzeczpospolitą (1685 r. traktat Grzymułtowskiego), włączyła metropolię kijowską do własnej jurysdykcji.

Kościół prawosławny w Ukrainie, uległszy stopniowej rusyfikacji przestał stanowić "podstawę wolności" Rusi Kijowskiej. Stanowił jedno z głównych narzędzi oddziaływania imperialnego centrum na miejscowe społeczeństwo. Zarówno w okresie cesarstwa rosyjskiego, jak i ZSRR, żaden z „ukraińskich” hierarchów, nie miał prawa ani możliwości reprezentowania stanowiska proukraińskiego.

Dziś, w warunkach wojny rosyjsko-ukraińskiej, wewnątrz Ukraińskiego Kościoła Patriarchatu Moskiewskiego, hierarchowie opowiadający się po stronie ukraińskiej stanowią mniejszość. Cerkiew Moskiewskiego Patriarchatu oficjalnie jest "apolityczna", ale w rzeczywistości niedwuznacznie stoi po rosyjskiej stronie konfliktu. Stanowi to ogromne zagrożenie dla Ukrainy.

Inne Kościoły prawosławne na Ukrainie

Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny

Jego tworzenie rozpoczął dekret władz Ukraińskiej Republiki Ludowej (petlurowskiej), przyjęty 1 stycznia 1919 r., ogłaszający autokefalię tej ukraińskiej Cerkwi. Jej proklamowania dokonano uroczyście w katedralnym Sofijskim soborze Kijowa, wyzwolonego przez Wojsko Polskie. Po powstaniu tego Kościoła, Patriarchat Konstantynopolitański oficjalnie ogłosił, że wcielenie metropolii kijowskiej, dokonane przez Moskwę w roku 1686, było nielegalne, wobec czego obszary znajdujące się na zachód od granic Rosji z roku 1634 stanowią nadal jego terytorium kanoniczne.

14 października 1921 r., już pod władzą bolszewicką, która początkowo odnosiła się przychylnie do tworzenia oddzielnego ukraińskiego Kościoła, został zwołany Pierwszy Ukraiński Sobór Cerkiewny, w którym uczestniczyli przedstawiciele parafii i przedstawiciele ukraińskiej elity kulturalnej i naukowej. Sobór nie tylko wybrał zwierzchnika Kościoła, ale udzielił mu święceń biskupich. Został nim ksiądz Wasyl Lipkiwśkyj, wybitny działacz narodowy i tłumacz Pisma św. oraz liturgii na język ukraiński. Metropolita Wasyl wyświęcił też biskupów diecezjalnych. Stworzony w ten sposób Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny przetrwał do bolszewickich represji w latach trzydziestych. Metropolita i ostatni jego kapłani zostali rozstrzelani w roku 1937. Przed rozgromieniem UAKP, udało się założyć diecezję wśród Ukraińców w Kanadzie. Jej władyką (ordynariuszem) został biskup Iwan (Teodorowycz). Diecezja ta okazała się "przetrwalnikiem Kościoła".

Próbę odbudowy własnego państwa Ukraińcy podjęli w trakcie drugiej wojny światowej. 30 czerwca 1941, w dniu zajęcia Lwowa przez wojska niemieckie, ukraińscy nacjonaliści ogłosili Akt Odnowienia Państwa Ukraińskiego. Tymczasowy Rząd zachodnich obwodów Ukrainy, z Jarosławem Stećką jako premierem, został jednak w całości aresztowany przez gestapo w ciągu 7 dni.

Na zajmowanych przez wojska niemieckie ziemiach radzieckiej Ukrainy, ludność spontanicznie otwierała świątynie pozamykane przez władze bolszewickie. Przywracaniem ich do życia zajęli się głownie kapłani Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Przewodził im biskup łucki Polikarp (Sikorski), mianowany przez Dionizego (Waledyńskiego) metropolitę warszawskiego i całej Polski tymczasowym administratorem Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego na wyzwolonych spod władzy radzieckiej ziemiach Ukrainy. W ten sposób zwierzchnik Cerkwi polskiej dołączył Kościół Ukraiński do polskiej autokefalii. Dzięki niej, wszyscy biskupi otrzymujący sakrę biskupią w okresie wojny w tym Kościele byli w pełni kanonicznymi hierarchami prawosławnymi.

Największą rolę spośród nich odegrał Stepan Skrypnyk, siostrzeniec Semena Petlury, żołnierz wojsk URL, a w dwudziestoleciu międzywojennym poseł na Sejm RP. Skrypnik w czerwcu roku 1942 otrzymał w Sofijskim soborze Kijowa chirotonię biskupią z rąk metropolity Dionizego.

Po wojnie wraz z innymi biskupami UAKP, duchowieństwem i ich rodzinami, znalazł się w Kanadzie, gdzie w roku 1950 doprowadził do zjednoczenia ukraińskich prawosławnych z USA. Zjednoczony Kościół został nazwany Ukraińskim Kościołem Prawosławnym w USA. Zaczynając od lata 1988 r., kiedy ekipa Michaiła Gorbaczowa zezwoliła na uroczyste obchody Tysiąclecia Chrztu Rusi, kapłani UKP z Ameryki, zaczęli masowo wracać do ojczyzny. Przystąpili oni do odbudowy UAKP na jego własnym terytorium.

W roku następnym, w soborze św. św. Piotra i Pawła we Lwowie ogłoszono oficjalne odnowienie UAKP. Z kolei na soborze lokalnym w 1990 r. w Kijowie, przyjęto nowy status Kościoła, a metropolicie Mstysławowi przyznano tytuł Patriarchy Kijowskiego i całej Ukrainy. Władze ukraińskie odmówiły jednak autokefalistom, zwrotu świątyń i innych budynków. Nowe parafie mogły powstawać tylko dzięki przechodzeniu do Kościoła autokefalicznego wspólnot parafialnych z oficjalnego Kościoła Patriarchatu moskiewskiego. Już w początkach roku 1992 UAKP posiadał ponad 600 własnych parafii.

Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego

Powstał wiosną 1992 r. w wyniku rozłamu w ramach Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. W roku 1991 po ogłoszeniu przez Ukrainę niepodległości, metropolita Filaret (Denysenko) zwołał sobór lokalny biskupów z Ukrainy, który ogłosił powstanie Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego i zwrócił się do patriarchy moskiewskiego z prośbą o nadanie "pełnej niezależności kanonicznej”, czyli autokefalii. Patriarcha Aleksy odmówił udzielenia autokefalii "na danym etapie historycznym", a od metropolity Filareta zażądał dymisji. W trakcie obrad moskiewskiego soboru metropolita Filaret, znajdując się "pod silnym naciskiem i huraganem krytyki" zgodził się złożyć swój urząd, ale powróciwszy do Kijowa odmówił wypełnienia danego słowa i po raz drugi, na początku roku 1992 zwrócił się do patriarchy Aleksego z prośbą o nadanie autokefalii. Wtedy patriarcha moskiewski zwołał kolejny sobór, na którym tylko czterech biskupów odważyło się zagłosować za autokefalią. A 27 maja 1992 metropolita Filaret został pozbawiony urzędu. Na jego miejsce sobór, a faktycznie patriarcha Aleksy, powołał metropolitę Wołodymira (Sabodana), wybitnego duszpasterza i bez wątpienia ukraińskiego patriotę, ale człowieka nie umiejącego wyobrazić sobie swojego Kościoła bez zwierzchnictwa Moskwy.

Metropolita Filaret został także pozbawiony wszystkich swoich godności a nawet święceń kapłańskich, zachowując jedynie śluby zakonne. Nie ustąpił jednak, poparty przez Leonida Krawczuka, prezydenta Ukrainy i ostatecznie uzyskał poparcie części swoich biskupów i prawie połowy duchowieństwa, za którymi poszła niemała część wiernych. Wtedy metropolita Filaret zwrócił się z prośbą do patriarchy ekumenicznego Bartłomieja z prośbą o uznanie autokefalii.

Nieudane próby zjednoczenia ukraińskich Kościołów Prawosławnych

W czerwcu 1992 r. metropolita Filaret zwołał do Kijowa Ogólnoukraiński Sobór Lokalny, w którym oprócz jego zwolenników wziął udział Ukraiński Autokefaliczny Kościół Prawosławny. Przedstawiciele obu Kościołów zjednoczyli się w jeden Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego. Na zwierzchnika Kościoła sobór wybrał zaocznie patriarchę UAKP Mstysława (Skrypnyka), zachowując jego tytuł Patriarchy Kijowskiego i całej Ukrainy. Filaret został wyznaczony na jego następcę, zachowując tytuł Metropolity Kijowskiego. Na mocy ustawy przyjętej przez Parlament Ukrainy, zarówno cały majątek nieruchomy i ruchomy, który utrzymali w swoich rękach zwolennicy metropolity Filareta, jak i majątek którego dorobił się UAKP, stał się własnością Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego.

Zjednoczenie ukraińskiego prawosławia, po upływie trzech lat zakończyło się fiaskiem. Część episkopatu i duchowieństwa wywodząca się rozwiązanego UAKP w żaden sposób nie była w stanie znaleźć wspólnego języka z metropolitą Filaretem, który jako zastępca przebywającego w Kanadzie patriarchy Mstysława faktycznie kierował Kościołem. Zarzucali mu despotyzm i autorytarny styl rządzenia. Patriarcha Mstysław przyjechał do Kijowa w lipcu i zdystansował się wobec osoby swojego zastępcy.

Po śmierci sędziwego patriarchy Mstysława został zwołany Sobór dawnego UAKP, na którym została zerwana unia Kościołów. Sobór ten 7 września 1993 r. dokonał wyboru własnego Patriarchy Kijowskiego i Całej Ukrainy, którym został hieromnich Dymitr Jarema.

Natomiast zwolennicy metropolity Filareta, zachowawszy dotychczasową nazwę UKP PK, zwołali swój Sobór Lokalny, na którym 24 października 1993 r. wybrali metropolitę Wołodymira (Romaniuka) na urząd Patriarchy. Niestety długoletnie uwięzienie nie pozostało bez śladu na jego zdrowiu. Umarł on po okresie rządow trwającym 19 miesięcy. 22 października 1995 roku Sobór Lokalny UKP PK wybrał metropolitę Filareta swoim trzecim w kolejności patriarchą. Od tego czasu patriarcha Filaret, mimo podeszłego wieku (ur. w 1929 r.) skutecznie działa podnosząc rangę i prestiż swojego Kościoła

Jesienią roku 2017, patriarcha Filaret wystosował list do patriarchy moskiewskiego Cyryla (Gundiajewa), zwracając się o przywrócenie komunii modlitewnej i eucharystycznej z wiernymi Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego. Synod RKP uznał ten list za "pierwszy krok w kierunku przezwyciężenia podziału" i licząc na to, że Filaret złoży samokrytykę i w charakterze "skruszonego grzesznika", powróci razem ze swoim Kościołem na łono Patriarchatu Moskiewskiego. Filaret odpowiedział, że Ukraiński Kościół Prawosławny Patriarchatu Kijowskiego nigdy nie powróci do Patriarchatu Moskiewskiego, a on ubiega się i nadal będzie się ubiegać się o pojednanie, aby stworzyć autokefaliczny, samodzielny Ukraiński Kościół Prawosławny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem