Reklama

Nowy Testament

Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody

2018-01-03 12:37

Marta Przewor
Edycja rzeszowska 1/2018, str. IV

Marta Przewor
Ks. Jan Radoń opowiadał o swojej posłudze misyjnej w Kazachstanie

Na to wezwanie Chrystusa odpowiedział ks. Jan Radoń, kapłan diecezji rzeszowskiej, który od 2015 r. pełni posługę w Kazachstanie. Obecnie jest proboszczem parafii katolickiej w Pawłodarze. Wcześniej pracował od 1993 r. na Ukrainie, a także w Rosji na dalekiej Kamczatce w miejscowości Pietropawłowsk Kamczacki

Na zaproszenie Stowarzyszenia Rodzin Katolickich – Koło w Gorlicach ks. Jan Radoń przybył 14 grudnia 2017 r. na spotkanie w parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. W czasie spotkania nakreślił realia Kościoła katolickiego w Kazachstanie, który cieszy się wolnością religijną dopiero od 25 lat. Przedstawił jego codzienność, nie ukrywając przy tym ani radości, ani trudności. Jednego i drugiego nie brakuje. Pawłodar jest miastem w północno-wschodniej części Kazachstanu. Liczy ponad 300 tys. mieszkańców, ale ciekawostką pozostaje fakt, że większość to muzułmanie. W Kazachstanie sytuacja Kościoła jest inna niż w Polsce dlatego, że na 17 mln mieszkańców w Kazachstanie, który jest 9-krotnie większy od Polski, katolicy stanowią ok. 2 procent. Do islamu przyznaje się 70 procent, a 25 procent do chrześcijaństwa, ale to są przede wszystkim prawosławni. „Jesteśmy maleńkimi wspólnotami, ale to nie znaczy, że ten Kościół jest tam mało ważny” – mówi ks. Jan. Ta obecność Kościoła w krajach, gdzie on jest bardzo mały, jest wyjątkowo ważna, bo przecież gdyby nie było tego ziarenka, to nigdy nie wyrosłoby drzewo. W Polsce kiedyś też tak się zaczynało. Opieką ks. Jana otoczeni są parafianie z Pawłodaru i okolicy. Niejednokrotnie nie są oni w stanie przybyć do świątyni, dlatego kapłan odwiedza ich w domach. Jedna z najstarszych parafianek pamięta czasy, kiedy kapłan w największej tajemnicy sprawował Mszę św. w jej domu. Jest potrzeba kapłana w co najmniej trzech sąsiednich parafiach. Pierwszymi katolikami parafii byli przesiedleńcy – głównie pochodzenia niemieckiego. Nie brakowało też zesłańców, wśród których byli również Polacy. Jest wspólnota polska ze szkołą polską, którą prowadzi nauczycielka z Dębicy. Najtrudniejsze warunki panują na wioskach, gdzie do najbliższego sklepu jest 15 km.

Ks. Jan mówi: „Trzeba podziwiać ich hart ducha, aby nie stracili nadziei. Dla nich wszystko jest nowe – nawet św. Mikołaj, którego nie było, a zawsze był Dziadek Mróz”. Kapłan, który przyjeżdża do wioski, gromadzi w kaplicy wszystkich – nie tylko parafian – uczestniczą ateiści i inni wyznawcy. Przez 25 lat niezależności Kazachstanu ani razu nie było wystąpień na tle religijnym. Kazachstan ciągle potrzebuje nowych misjonarzy, ludzi gotowych pójść, aby głosić Chrystusa w kraju, gdzie katolicy stanowią jedynie ok. 2 procent mieszkańców, którym posługuje niespełna 90 duchownych.

Reklama

Ojciec Święty Jan Paweł II odwiedził w 2001 r. Kazachstan i oddał ten kraj w opiekę Matce Najświętszej, a maleńką wioskę Oziornoje nazwał Sanktuarium Narodowym Kazachstanu. Ks. Jan opowiedział o „cudzie ryb” – który uratował od głodu zesłańców polskich, którzy w czasie II wojny światowej zostali przesiedleni na ten bezkresny step. W sanktuarium, przy ołtarzu adoracji, zwanym Gwiazdą Kazachstanu, odbywa się nieustanna modlitwa. Mankamentem jest brak dróg dojazdowych.

Bł. ks. Władysław Bukowiński – apostoł Kazachstanu, męczennik sowieckich łagrów – napisał: „Kresy to teren wiecznego polskiego posłannictwa na Wschodzie”. Ks. Jan opowiadał również o rozwoju kultu tego Błogosławionego, tym bardziej że żyją jeszcze nieliczni świadkowie jego świętości. Zachęcał do modlitwy za jego wstawiennictwem, aby „szturmować” niebo o nowych kapłanów i o powołania kapłańskie tak bardzo tam potrzebne. Potrzeba też pomocy finansowej.

Tagi:
misje

Czas otwartego nieba

2018-07-16 13:04

Stanisława Kozak

Z upływem czasu wszystko powszednieje, staje się coraz bardziej płaskie i trzeba podejmować cykliczne działania naprawcze, by znów wyostrzyły się kontury i wszystko było jak należy. Mechanik samochodowy powiedziałby, że to taki przegląd techniczny; lekarz, że to program profilaktyczny, a nauczyciel że to repetytorium. Kościół nazywa to naukami stanowymi, katechezą misyjną, Misjami Świętymi, dzięki którym każdy może zweryfikować stan swojej wiary i odkryć na nowo zamysł Boga względem świata.

Krzysztof Mucha

W parafii dwojga wezwań św. Jakuba Apostoła Większego i św. Aniołów Stróżów w Lublinie odbywały się Misje Święte. 9 niezwykłych dni, pełnych intensywnej modlitwy, zagłębiania się w fundamentalne prawdy wiary i rozważania sensu własnego życia. Prowadzący je stwierdzili, że Misje Święte to czas otwartego nieba, a świadomość tego działa bardzo stymulująco na wzrost wiary oraz potęguje gorliwości modlitwy. Spraw Panie Boże, by ta gorliwość modlitwy pozostała, a wiara ciągle wzrastała by osiągnąć choćby wielkość ziarnka gorczycy.

Zobacz zdjęcia: Czas otwartego nieba

Trochę historii

Parafia św. Jakuba Apostoła w Lublinie istnieje od XIV w. Pierwszy kościół drewniany został wybudowany w latach 1395 - 1398 przez ówczesnego właściciela Abramowic Wojciecha Sieciecha i już prawdopodobnie wtedy został nazwany wezwaniem św. Jakuba Większego Apostoła. W XVIII w. w latach 1786–1790, po kolejnym zniszczeniu kościoła drewnianego, dzięki ks. Wincentemu Jezierskiemu wzniesiono kościół z cegły w stylu późnego baroku, którego konsekracji w 1796 r. dokonał biskup chełmski Wojciech Skarszewski. Jako dopełnienie nowej świątyni, ok. 1890 r., została wybudowana kostnica oraz dzwonnica jako brama wejściowa połączona z murem okalającym kościół; całość w stylu eklektycznym z użyciem form neogotyckich. Rozbudowy kościoła, stosując styl neobarokowy z elementami neoklasycyzmu, wg projektu Stefana Szyllera, dokonano w 1906 r. Dobudowano prezbiterium, zakrystię i 2 kaplice, a w latach 1925-1927 jego wnętrze zostało pokryte secesyjną polichromią przez Celestyna Miklasińskiego. Świątynia w takim kształcie zachowała się do dziś i jest wpisana do rejestru zabytków.

Jednak, jak na zabytkowy obiekt przystało, wymaga ciągłej konserwacji i remontów. Dzięki gospodarności obecnego proboszcza ks. kan. Zbigniewa Pietrzeli przeprowadzonych zostało szereg czynności konserwatorskich, m.in. związanych z osuszaniem, izolacją i naprawą fundamentów świątyni oraz remontem jej elewacji; wyremontowany został dach, a blacha ocynkowana stanowiąca jego dotychczasowe pokrycie została wymieniona na blachę miedzianą, odnowiono ołtarze boczne i chrzcielnicę. W otoczeniu kościoła zmieniono zagospodarowanie całego terenu, wymieniono nawierzchnie i ogrodzenia. W ostatnich latach przeprowadzona została konserwacja dzwonów; zamontowano napęd elektryczny do ich uruchamiania, zmodernizowano ogrzewanie wewnątrz świątyni, wymieniono wszystkie drzwi i przeprowadzono konserwację witraży oraz rekonstrukcję ram i oszkleń osłonowych okien w kościele. Wymieniam tylko te najbardziej znaczące prace, bo nie sposób wymienić wszystkie.

We wnętrzu świątyni trwają prace renowacyjne polichromii autorstwa wspomnianego Celestyna Miklasińskiego. Polichromii unikatowej w swym rodzaju, bogatej w szeroką paletę barw, bogatą w złocenia i grę cieni tworzących fakturę przestrzenną. Konserwacja polichromii została rozpoczęta trzy lata temu w absydzie kościoła. Jej stan oryginalny po renowacji jest na poziomie 96%, co świadczy o zastosowaniu odpowiednich technik i produktów użytych do jej tworzenia. W tej chwili trwają prace konserwatorskie przy ścianach i sklepieniu transeptu oraz nawy kościoła. W prześwitach między rusztowaniami parafianie mogą podglądać jak pięknieje świątynia, odzyskując swój blask, z czym doskonale korelują Misje Święte, które dla każdego są czasem szczególnego zatrzymania się, modlitwy, zamyślenia, zasłuchania, by w efekcie „odkurzyć” swoją duszę, dodać jej blasku i dziecięcego piękna.

Potrzeba organizowania misji

Organizacja Misji Świętych we wspólnotach parafialnych wynika z Kodeksu Prawa Kanonicznego, który mówi, że Kościół ma obowiązek i wrodzone prawo przepowiadania Ewangelii wszystkim narodom, zaś wszyscy ludzie zobowiązani są do szukania prawdy dotyczącej Boga, a poznaną mają przyjąć i zachowywać. Zadanie głoszenia Ewangelii, na poziomie wspólnoty parafialnej, powierzone zostało proboszczom, a ci „zgodnie z zarządzeniem biskupa diecezjalnego powinni w pewnych okresach organizować to przepowiadanie, które nazywa się rekolekcjami i świętymi misjami”.

Przyjęte jest, że Misje Święte w parafiach odbywają się co 10 lat. W kronice pisanej przez proboszcza ks. Zbigniewa Pietrzelę można przeczytać, że w naszej parafii były w roku 1997, prowadzili je Ojcowie Bernardyni: Włodzimierz Szklarski i Kazimierz Kowalski. Odbyły się w czerwcu i zbiegły z 1000-leciem męczeńskiej śmierci św. Wojciecha, 600-leciem parafii, 200-leciem świątyni parafialnej i 5-tą pielgrzymką Ojca Świętego Jana Pawła II do Ojczyzny. W kronice parafialnej ks. Pietrzela zapisał: - „Na tej Sumie zgromadziło się ponad 1000 ludzi. Po raz pierwszy widziałem kościół wypełniony do ostatniego miejsca i jeszcze na dworze byli wierni. Mam bardzo pozytywną opinie o tych misjach. Parafianie bardzo je przeżywali, kazania były proste w słowach, zrozumiałe w treści. Daj Boże, by owoce tych Misji trwały jak najdłużej”. Ileż radości przebija z tych słów; to namacalny dowód dobrze wypełnionego zadania. Kolejne Misje ks. Pietrzela zorganizował w 2008 r. Prowadził je Paulin o. Jerzy Mac z parafii Wieruszów. Ich hasło „Uczyńcie wszystko co Wam mówi Syn” wskazuje na potrzebę działania poprzez Matkę Bożą, która zawsze otacza nas swoją opieką. W programie Misji Świętych, jaki dotarł do wszystkich rodzin, oprócz planu na każdy dzień, podane są efekty Misji i piękne zachęcenie dla wiernych: „Bóg chce ocalić Twoje życie …, dlatego nie lękaj się i przyjdź jeżeli …” i tu następuje wyliczenie tych wszystkich bolączek, które targają naszym życiem, a które można w symboliczny, a czasami i w dosłowny sposób, zostawić pod pamiątkowym Krzyżem Misyjnym ustawionym przed kościołem.

Misjonarze Świętej Rodziny

Prowadzenie tegorocznych Misji nasz proboszcz powierzył kapłanom ze Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny. Jest to zgromadzenie, którego głównym celem jest działalność misyjna, a jedna grupa misyjna przeprowadza ok. 20 Misji Świętych w ciągu roku. Zostało ono założone przez francuskiego kapłana Sługę Bożego ks. Jana Berthiera 28 września 1895 r. w Grave w Holandii. Opierając się na nauce papieża Leona XIII, Założyciel Zgromadzenia obrał Świętą Rodzinę jako wzór do naśladowania dla zakonników i rodzin chrześcijańskich. Patronką zgromadzenia jest Matka Boża z La Salette. W miarę powstawania nowych ośrodków Zgromadzenia w różnych państwach, podzielono je na prowincje. Dzisiaj misjonarze Świętej Rodziny działają w 15 prowincjach w wielu krajach na wszystkich kontynentach. W 1995 r. św. Jan Paweł II poprosił Kapitułę Generalną Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny o to, by do podstawowych zadań Zgromadzenia zaliczyć duszpasterstwo rodzin. Odpowiadając na ten apel, podczas wszystkich dzieł ewangelizacyjnych tematyka rodzinna jest szeroko omawiana. W centrum przepowiadania znajduje się Święta Rodzina z Nazaretu, która jest szczególną Patronką na współczesne, trudne czasy. Symbolem jest Ikona Świętej Rodziny, której kopię wierni mogą zabrać do swojego domu.

W Polsce zgromadzenie zaistniało w 1921 r. Obecnie posiada wydelegowaną, specjalistyczną grupę misjonarzy, zajmujących się głoszeniem rekolekcji i Misji Świętych. Grupa ta nosi nazwę „Ekipy Rekolekcyjno-Misyjnej Misjonarzy Świętej Rodziny”. Jej dyrektorem jest ks. Bogusław Jaworowski, doktor homiletyki KUL, wykładowca homiletyki w Wyższym Seminarium Duchownym MSF, kaznodzieja, który głosi Słowo Boże w Polsce, w USA i w Kanadzie. Właśnie ks. Jaworowski przyjechał do naszej parafii, by prowadzić Misje Święte wraz ze swoimi współbraćmi ks. Januszem Jezuskiem MSF i ks. Szymonem Górskim MS.

Świadectwo o. Bogusława

Poprosiłam o. Bogusława Jaworowskiego o to, by opowiedział o sobie i Zgromadzeniu. - „Pochodzę z rodziny, gdzie Pan Bóg był obecny, jako dziecko widziałem mojego ojca jak klęka do modlitwy, słyszałem głos modlącej się matki, a w każdą niedzielę była wyprawa do kościoła odległego o 5 km. Bracia mojego dziadka to Powstańcy Wielkopolscy, którzy oddali życie za Ojczyznę. Dziadek był rolnikiem i by przeżyć, musiał oddać ziemię. Jako młody chłopak w wieku 14 lat wyjechałem z domum, szybko zacząłem pracować, mieszkałem na różnych stancjach i to trochę poprowadziło mnie w błędną drogę, ale zawsze byłem przy Panu Bogu, bo zaszczepiano mi w domu, że przed Bogiem się klęka i tylko przed Bogiem, że nie można Bogu poświęcać mniej czasu niż przysłowiowemu psu przy budzie, że po to jedziemy w niedzielę do kościoła, bo wiemy po co żyjemy i kim jesteśmy. To była prosta katecheza, ale nikt z tym nie dyskutował i nie szukał wykrętów. Z czasem jednak na skutek środowiska i kłamliwej lektury obraz Boga w moim sercu został bardzo zniekształcony. Życie po swojemu wyprowadziło mnie gdzieś na manowce i człowiek tak na boso szedł do piekła. No i wtedy Pan Bóg zaingerował, to co mi mówiono, jak będziesz klękał przed Bogiem, to Bóg sprowadzi cię na dobra drogę. I tak rzeczywiście przyszła łaska nawrócenia. Wiary bowiem nie można przekazać jak powszechnie się mówi. Przekazać i nauczyć można obrzędów religijnych, przykazań, życia wg przykazań, a dar wiary otrzymujemy od Pana Boga, ona rodzi się w naszych sercach. Tylko wiara żywa pozwala na to, by Pan Bóg mógł działać w naszym życiu. Zacząłem przemyślać i poszukiwać drogi, która by była do końca zgodna z moimi przekonaniami. Na skutek splotu różnych wydarzeń w moim życiu, m.in. śmierć mojego wujka, który mnie wychowywał, taki mój drugi tato, z którym byłem bardzo zżyty, awaria spadochronu podczas skoku, gdy byłem przekonany, że to już koniec, czy wreszcie odmowa poboru do wojska, ukazała mi się droga wiary i jasność decyzji, że oto będę misjonarzem, nie pilotem, strażakiem czy leśniczym, jak wcześniej myślałem ale misjonarzem. Jeszcze nie myślałem, że księdzem, tylko takim świeckim misjonarzem. Od napotkanego misjonarza otrzymałem kontakt do Zgromadzenia i to było właśnie to, co Pan Bóg dla mnie zaplanował. Podjąłem dalszą naukę, skończyłem seminarium. Od tamtego czasu głoszę Słowo Boże wszędzie tam, gdzie jeszcze Pana Boga nie znają albo po prostu trochę lub całkowicie o Nim zapomnieli. Podstawowym zadaniem Misji Świętych jest to, by głosząc fundamentalne prawdy wiary na nowo odsłonić w sercu wierzącego człowieka prawdziwy obraz Boga i na nowo osadzić Go na fundamencie chrześcijańskiej, katolickiej wiary”.

Misjonarze w Głusku

O. Janusz Jezusek do realizacji misyjnego dzieła stawił się z gitarą, która już na wstępie zaciekawiła zebranych parafian. Jak skromnie skomentował „Pan Bóg obdarzył mnie możliwością komponowania wypowiedzi w formie śpiewanej, która czasami lepiej trafia do słuchających niż słowo mówione”. Już pierwszego dnia w czasie homilii o. Janusz pięknie zaśpiewał o dotknięciu Pana Boga i doskonale trafił do serc zasłuchanych wiernych. Swoje utwory nagrywa na płytach, które są doskonałą formą katechezy. Dochód z ich sprzedaży zasila konto Zgromadzenia.

Ks. Szymona Górskiego poznaliśmy już w marcu, kiedy głosił nam rekolekcje wielkopostne. Już wtedy głęboko poruszał nasze serca i porywał nas głoszonym Bożym Słowem. Misje Święte potwierdziły nasze spostrzeżenia, że wyczuwana delikatność nie przeszkadza mu, by słowo Boże głosić z wielką mocą i ogniem. Księża ekipy rekolekcyjno-misyjnej to bardzo naturalni głosiciele Słowa Bożego. Ich wypowiedzi płyną z serca i trafiają do serc słuchających.

Święty czas misji

Misje Święte rozpoczęły się w sobotnie popołudnie. Podczas uroczystej Mszy św. nastąpił obrzęd wprowadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny w urząd misyjny. Po modlitwie do Ducha Świętego, podczas której misjonarze przyjęli postawę leżenia krzyżem, Ksiądz Proboszcz oddał im symbolicznie swoje władanie parafią, przekazując insygnia władzy pasterskiej: klucze do kościoła i tabernakulum oraz stuły, jako symbolu władzy Kościoła i Ewangeliarz, symbolu głoszenia Słowa Bożego. W imieniu wspólnoty parafialnej powitania dokonali przedstawiciele Parafialnej Rady Gospodarczej, wyrażając wdzięczność Panu Bogu za dar Misji Świętych, a Ojcom Misjonarzom za podjęcie tego trudu. - Pan Jezus powiedział: nie potrzebują lekarza zdrowi; z wielka pokorą przyznajemy, że jesteśmy chorzy i prosimy o uzdrowienie - mówiła przedstawicielka PRG.

Program Misji został tak skonstruowany, że uwzględnił wszystkie stany. Każdy misyjny dzień, zaczynając od soboty, przebiegał pod przypisanym mu hasłem, m.in. dzień wiary, dzień przebaczenia, dzień rodziny, dzień krzyża. Nauki stanowe głoszone były w poszczególne dni tygodnia po zakończonych Mszach św. We wtorek wierni przy zapalonych świecach odnowili przyrzeczenia Sakramentu Chrztu Świętego i Sakramentu Bierzmowania. We czwartek była uroczystość misyjna dla małżonków: odnowienie przyrzeczeń małżeńskich i błogosławieństwo rodzin. Małżonkowie zostali wywołani do ustawienia się pośrodku kościoła, a kryterium stanowił tu staż małżeński. Najstarsza para cieszyła się prawie 60-letnim pożyciem małżeńskim. Nastąpił bardzo wzruszający moment odnowienia przysięgi małżeńskiej. Retrospekcja wywoływać tu mogła różne uczucia: może żalu za tym co minęło, za tym co można było zrobić inaczej i za tym co już się nie powtórzy; radości i wzruszenia, że oto stoimy tu przed sobą i oboje przed Panem Bogiem i jesteśmy, trwamy, wierni sobie i wierze; wdzięczności dla Pana Boga i prośby by ten stan rzeczy trwał w najlepsze jak najdłużej. Słowa przyrzeczeń wypowiadane były pewniej, bardziej świadomie niż przed laty. Piątek poświęcony tematyce eschatologicznej; śmierć, sąd Boży, niebo, czyściec, piekło. Modliliśmy się za tych, którzy odeszli do wieczności, nabożeństwo odbyło się na cmentarzu grzebalnym, a do nieba popłynęły modlitwy za wszystkich zmarłych parafian. W sobotę parafia pw. św. Jakuba Apostoła została zawierzona Najświętszej Rodzinie z Nazaretu. Każdy dzień kończył się Apelem Jasnogórskim podczas którego świątynia rozświetlana była dziesiątkami lampionów.

Niezwykle podniosłym momentem Misji Świętych było nabożeństwo wynagradzające. Wynagradzanie stanowi istotną część życia chrześcijańskiego, dlatego w tym nabożeństwie wierni przepraszają za grzechy popełnione osobiście, grzechy rodzinne, parafii, ojczyzny i całego świata. Ksiądz Proboszcz jako prawnie ustanowiony odpowiedzialnym za stan duchowy parafii w postawie krzyża rozciągnięty w miejscu, gdzie zwyczajowo jest trumna z ciałem zmarłego w czasie uroczystości pogrzebowych, prosił Boga o miłosierdzie dla swoich wiernych. Na jego ramionach położono krzyż misyjny, zgodnie ze słowami Pana Jezusa „Kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje”. Mocą tego krzyża idziemy, żyjemy, błogosławimy, krzyż ten broni od zakusów złego. Modlitwę ekspiacyjną rozpoczęto trzykrotnym śpiewem „Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny zmiłuj się nad nami”, następnie misjonarz prowadzący wymieniał wszelkie możliwe do popełniania grzechy, prosząc Trójcę Przenajświętszą o przebaczenie. Za grzechy kapłanów ks. Szymon wykonał a’cappella śpiew Psalmu 51. W kościele zapanowała absolutna cisza, śpiew płynął wśród rusztowań i zakamarków świątyni, wywołując poruszenie w duszach klęczących parafian, którzy tu i tam westchnieniem dawali wyraz swojemu wzruszeniu.

W niedzielę nastąpiło zakończenie Misji Świętych po Mszy św. wieczornej na placu kościelnym przy Krzyżu Misyjnym. Wierni zgromadzeni wokół Krzyża odnowili przyrzeczenia Krzyżowi Świętemu, a po adoracji Krzyża Misyjnego misjonarze udzielili wszystkim apostolskiego błogosławieństwa. Nastąpiło przekazanie Księdzu Proboszczowi Ewangeliarza, stuł i kluczy do kościoła i tabernakulum.

Podziękowanie za otwarte niebo

Oficjalne podziękowanie w imieniu parafian wygłosili przedstawiciele Parafialnej Rady Duszpasterskiej: - „Za nami 9 niezwykłych dni, pełnych intensywnej modlitwy, zagłębiania się w fundamentalne prawdy wiary i rozważania sensu własnego życia. Za nami Misje Święte. Każdy z nas przeżywał je na swój sposób, ale dla każdego był to czas szczególnego zatrzymania się: modlitwy, zamyślenia, zasłuchania, by w efekcie na nowo, wśród tzw. „pilnych spraw” odnaleźć Pana Boga, drugiego człowieka, ale i siebie zabieganego, zbaczającego z drogi, wątpiącego, pogubionego. Czcigodni Ojcowie, powiedzieliście nam, że misje to czas otwartego nieba. Dziękujemy Panu Bogu, że pozwolił na to, by dla naszej parafii pod wezwaniem św. Jakuba Apostoła Większego i Świętych Aniołów Stróżów w Lublinie przez 9 dni niebo było otwarte. Mogliśmy uczestniczyć w nabożeństwach, w katechezach misyjnych, w naukach stanowych wiedząc, że nasze modlitwy trafiają bezpośrednio przed Tron Boży i tam będą wysłuchane. Dziękujemy za łaskę przypomnienia i ponowienia przyrzeczeń chrztu świętego i bierzmowania oraz możliwość odnowienia przysięgi małżeńskiej. Dziękujemy za katechezę dzieci i młodzieży. Świadomość otwartego nieba działa bardzo stymulująco na wzrost wiary oraz potęguje gorliwość modlitwy. Prosimy Cię Boże, by ta gorliwość modlitwy w nas została, a nasza wiara ciągle wzrastała, by osiągnąć choćby wielkość ziarnka gorczycy. Ojcowie Misjonarze, dziękujemy wam za czas, który poświęciliście naszej parafii. Za to, że jesteście tacy naturalni, że wasze słowa płyną z serca, że potraficie przebić się przez blokadę obojętności, znudzenia i że przekazując nam słowa katechezy w formie prozy, czy poezji śpiewanej wywołujecie żywą reakcję słuchających: uśmiech, wzruszenie a niekiedy łzę. Za program Misji Świętych, który uwzględnił wszystkie stany: dzieci, młodzież, kobiety, mężczyzn, ludzi starszych, chorych oraz tych co odeszli, a poszczególne bloki tematyczne wyczerpywały zagadnienia, które nas na co dzień nurtują, z którymi sobie nie radzimy i często upadamy pod ich ciężarem, ale z waszą pomocą ukazują nam się nowe drogi postępowania. Za to że daliście nam możliwość uzyskania pamiątkowych symboli Misji, które obecne w naszych domach przywołają w pamięci naukę misyjną. Za to, że zabieracie ze sobą nasze intencje, aby je omodlić w swoim gronie, co daje nam poczucie ważności przedstawionych tam spraw i pewność ich dobrego rozwiązania. Serdecznie dziękujemy i życzymy, by w dalszej misjonarskiej posłudze Święta Rodzina z Nazaretu udzielała wam swej opieki, dopomagała w każdej chwili i ratowała, gdy zajdzie taka potrzeba. Niech Duch Święty oświeca wasze serca i umysły do głoszenia tych pięknych, ale jakże trudnych prawd naszej wiary. Życzymy zdrowia i wytrwałości. Zapewniamy, że będziecie obecni w naszych modlitwach.

Czcigodny Księże Proboszczu, Tobie dziękujemy za podjęcie trudu organizacji Misji Świętych i za staranność w ich przygotowaniu; za nieustającą modlitwę, za dotarcie do wszystkich parafian z programem przebiegu Misji Świętych oraz, a może przede wszystkim, za trafny wybór Przewodników Misji Świętych, którzy po mistrzowsku i śpiewająco działali by odnowić oblicze naszej parafii”.

Czas Misji Świętych dobiegł końca; „aż żal, że się misje skończyły, będzie tego brakowało” - powiedziała jedna z parafianek; „to był piękny tydzień” - dodała inna. Ci, którzy nie mogli uczestniczyć w Misjach, za rok będą mogli poczuć ich atmosferę w czasie odnowienia, które będzie miało miejsce w pierwszą niedzielę Adwentu 2019 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Rzym: młodzież z całego świata zaapelowała o pokój

2018-07-16 17:44

azr (KAI) / Rzym

Ponad 1000 młodych ludzi z 24 krajów Europy i świata przyjechało w miniony weekend do Rzymu w ramach dorocznego spotkania ruchu Młodzi dla Pokoju (Giovani per la Pace), związanego ze Wspólnotą Sant’Egidio. Wspólnie modlili się o pokój i jedność dla świata. Zapowiedzieli też, że ich przyszłoroczne międzynarodowe spotkanie odbędzie się w Polsce.

Fotolia.com/ ILYA AKINSHIN

„Globalna przyjaźń dla wspólnego życia w pokoju” – to hasło spotkania, które zgromadziło w Rzymie młodych ludzi z 24 krajów. Są oni związani ze Wspólnotą Sant’Egidio, która w tym roku świętuje 50-lecie powstania. Wśród uczestników spotkania, oprócz Europejczyków, byli m.in. młodzi ludzie z Syrii, Libanu, a także krajów azjatyckich i Ameryki Łacińskiej. Odbyła się m.in. wspólna modlitwa i apel o przywrócenie pokoju i sprawiedliwości na świecie, co młodzi ludzie popierali własnym świadectwem.

Jednym z nich był Andrej Volkov, młody Rosjanin, który na początku spotkania publicznie zwrócił się do ukraińskiej młodzieży. - Przybywamy z krajów pogrążonych we wzajemnej wojnie, ale nasza przyjaźń pokona każdą propagandę. W mediach społecznościowych zachęcamy się nawzajem, by dalej działać na rzecz pokoju i karmić nadzieję tak, aby stawała się dla nas stylem życia. Nie traćmy nadziei ani ani odwagi, ale módlmy się wspólnie - mówił.

Uczestnicy spotkania odwiedzali w Rzymie miejsca związane z działalnością Wspólnoty Sant’Egidio, m.in. Sanktuarium Nowych Męczenników w bazylice pw. św. Bartłomieja, jadłodajnię, szkołę języka włoskiego i figurę Bezdomnego Jezusa. W niedzielę rano modlili się wspólnie w Mazuoleum w Grotach Ardeatyńskich, na przemieściach Rzymu, w miejscu, w którym w 1944 r. dokonano masowego mordu 335 Włochów i Żydów. Młodzież modliła się w tym miejscu, aby antysemityzm, rasizm, ani żadne formy wykluczenia społecznego nie powodowały konfliktów w Europie ani na innych kontynentach. Odczytano też apel młodzieży o pokój między narodami.

Przyszłoroczne spotkanie, jak zapowiedział przewodniczący Wspólnoty Sant’Egidio Marco Impagliazzo, odbędzie się w Oświęcimiu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Licheń: Pamiętają o niewolniczej pracy w ramach służby wojskowej

2018-07-16 18:02

Robert Adamczyk

Żołnierze-górnicy, którzy w latach 1949-1959 pracowali przymusowo w kamieniołomach, kopalniach uranu i węgla modlili się w Sanktuarium Maryjnym w Licheniu Starym w ramach dorocznej pielgrzymki.

Biuro Prasowe Sanktuarium w Licheniu

Tegoroczna pielgrzymka, będąca 18. z kolei, rozpoczęła się uczestnictwem w nabożeństwie drogi krzyżowej alejkami licheńskiego Sanktuarium. Następnie uczestnicy pielgrzymki w asyście pocztów sztandarowych, zgromadzili się przy pomniku poświęconym ofiarom reżimu komunistycznego znajdującym się nieopodal kościoła pw. Matki Bożej Częstochowskiej.

Zobacz zdjęcia: Pamiętają o niewolniczej pracy w ramach służby wojskowej

Uczestników pielgrzymki powitał pan Bolesław Karandyszowski, prezes Okręgowego Zarządu Związku Represjonowanych Politycznie Żołnierzy-Górników w Bydgoszczy. Dziękując za obecność zwrócił uwagę na fakt, iż z roku na rok w pielgrzymce uczestniczy mniejsza liczba osób, co jest spowodowane wiekiem jej uczestników. W uroczystościach wzięli także udział przedstawiciele wojewody kujawsko-pomorskiego oraz Wojska Polskiego z Bydgoszczy i Powidza. Zwieńczeniem uroczystości przy pomniku było złożenie kwiatów przez przedstawicieli poszczególnych okręgów Związku Represjonowanych Politycznie Żołnierzy-Górników.

Centralnym momentem pielgrzymki była uroczysta Msza św. o godz. 12.00 sprawowana przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Licheńskiej. Eucharystii przewodniczył i słowo do zgromadzonych w świątyni wiernych wygłosił ks. Adam Stankiewicz MIC, wicekustosz licheńskiego Sanktuarium.

W homilii ks. Stankiewicz podkreślił m.in. potrzebę przebaczenia: „Skazywano Was na przymusową pracę. Ci, którzy tego dokonywali, byli głusi na jęk i ucisk swych braci i sióstr. I gdy myśleli, że odnoszą zwycięstwo, oto wypełniło się słowo powiedziane przez proroka Prawica Pana moc okazała. Bo gdzie jest szargana godność człowieka, tam Bóg ujmuje się za człowiekiem”.

Związek Represjonowanych Politycznie Żołnierzy-Górników istnieje od 1992 roku. W chwili założenia należało do niego 60 tysięcy osób. Do dziś przeżyło zaledwie 6 tysięcy. Szacuje się, że w Batalionach Górniczych pracowało ok. 200 000 osób. Tysiąc spośród nich straciło życie wypełniając żołnierski obowiązek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem