Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Chrzest – wyznanie Chrystusa

2018-01-03 12:37

Agnieszka Busz
Edycja rzeszowska 1/2018, str. VI

Wioletta Darłak
Ks. Tomasz Materna

Agnieszka Busz: – Co wnosi w życie człowieka sakrament chrztu św.?

Ks. Tomasz Materna: – Sakrament chrztu świętego jest pierwszym sakramentem. Sprawia, że człowiek staje się dzieckiem Bożym, wchodzi na drogę wiary, zostaje włączony do Kościoła. Chrzest gładzi także grzech pierworodny, z którym się rodzimy, jako konsekwencja grzechu pierwszych ludzi, a także wszystkie grzechy popełnione. Dzięki sakramentowi chrztu stajemy się nowym stworzeniem, wyzwolonym z grzechu przez śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Chrzest jest także bramą do pozostałych sakramentów. Zatem chrzest jest konieczny do zbawienia.

– A co dzieje się z małymi dziećmi, dorosłymi, którzy umierają bez tego fundamentalnego sakramentu?

– Jeżeli jakiś człowiek miał możliwość poznania Chrystusa, przyjęcia wiary, jednak świadomie to odrzuca, to świadomie odrzuca Boga, w związku z tym skazuje się na potępienie. Inna sytuacja jest z dziećmi, które nie miały możliwości przyjęcia chrztu, bo na przykład zmarły przed urodzeniem, lub z dorosłymi, którzy nie mieli możliwości usłyszeć o Chrystusie. Jeżeli pełnili dobre uczynki, szukali Boga, prowadzili życie, wsłuchując się w głos sumienia, to mają możliwość zbawienia. Jest to tzw. chrzest pragnienia. Co do dzieci, które zmarły przed przyjęciem chrztu, to Kościół poleca je Bożemu Miłosierdziu. Mocno akcentuje to obrzęd pogrzebu dzieci nieochrzczonych. Tutaj pozostaje nam mieć nadzieję, że istnieje jakaś droga zbawienia dla dzieci zmarłych bez chrztu. Miłosierdzie Boga, który pragnie zbawienia wszystkich ludzi i miłość Jezusa do dzieci, pozwalają nam mocno w to ufać.

– Kościół może odmówić udzielenia chrztu?

– Chrzest, jak każdy sakrament, jest darem, łaską. W związku z tym potrzeba świadomości, co otrzymujemy. Jeżeli dorosły, który chce przyjąć chrzest, lub rodzice dziecka proszą o chrzest i mają świadomość, czym jest ten sakrament, to Kościół nie może odmówić jego udzielenia.

– Główny obrzęd sakramentu chrztu to trzykrotne polanie głowy wodą, ale całej celebracji towarzyszą jeszcze inne znaki...

– Tak. Polanie głowy kandydata do chrztu lub zanurzenie w wodzie, czy nawet pokropienie, bo taka możliwość istnieje, jest centralnym punktem obrzędu chrztu. Symbolizuje on zmycie grzechu pierworodnego oraz zanurzenie w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Obrzęd sakramentu chrztu składa się też z innych znaków, które wyjaśniają głębię tego sakramentu. Na początku obrzędu jest pytanie do rodziców i chrzestnych o imię dziecka. Rodzice także proszą o chrzest dla swojego dziecka. Dalej jest bardzo ważne pytanie, czy są świadomi obowiązku wychowania dziecka w wierze. To nie może być zwykła odpowiedź „tak”. Świadomość obowiązku rodziców wychowania dziecka w wierze wiąże się z wielkim zadaniem i odpowiedzialnością wychowania dziecka w wierze. Po homilii następuje modlitwa wiernych w intencji dziecka, rodziców i chrzestnych. Później jest modlitwa z egzorcyzmem, która uwalnia dziecko od grzechu pierworodnego. Po błogosławieństwie wody rodzice i chrzestni wyznają wiarę, w której dziecko otrzyma chrzest. Rodzice wyznają wiarę w swoim imieniu, a nie w imieniu dziecka. Poprzez wyznanie wiary niejako składają deklarację, że tę wiarę będą przekazywać dziecku. Później następuje kulminacyjny moment chrztu, czyli polanie wodą i wypowiedzenie formuły: „Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Dalej następują obrzędy wyjaśniające: namaszczenie krzyżmem, włożenie białej szaty i przyjęcie światła Chrystusa. Krzyżmo to olej poświęcony przez biskupa w Wielki Czwartek. Namaszczenie głowy dziecka tym olejem oznacza namaszczenie Duchem Świętym i jedność z Chrystusem Kapłanem, Prorokiem i Królem. Biała szata jest symbolem czystości, nieskazitelności. Jej nałożenie oznacza, że dziecko stało się nowym człowiekiem przyobleczonym w Chrystusa. Zapalona od paschału świeca symbolizuje światło – Chrystusa, który rozerwał moce ciemności. Płonąca świeca jest również przypomnieniem, by postępować jak uczeń Chrystusa, by być światłem świata.

– W ubiegłym roku najpopularniejszymi imionami w Polsce były Antoni i Zuzanna. Od kilku lat wprowadzone zmiany ułatwiły rodzicom nadawanie dzieciom imion o obcym pochodzeniu, ale księża zachęcają, by dziecko miało swojego świętego patrona. Dlaczego?

– Istotnym elementem chrztu jest nadanie imienia. To imię będzie towarzyszyło człowiekowi do końca życia, będzie oznaczało niepowtarzalność danego człowieka. W związku z tym ważne jest, aby to imię było godne, a dla wierzącego było przypomnieniem o patronie, który oręduje i jest wzorem do naśladowania. Nie ma lepszych przykładów niż święci. Poprzez posiadanie imienia świętego, staje się on dla mnie przyjacielem, orędownikiem u Boga. Po wielu latach, kiedy nadawano imiona bohaterów seriali i telenowel, w ostatnim czasie zauważam powrót do imion świętych i tradycyjnych. Jest to dobry znak i pewnie świadomość, że lepiej mieć za patrona św. Jana czy św. Antoniego, niż Pamelę czy Esmeraldę.

Tagi:
wywiad

Kandydaci do kapłaństwa odzwierciedlają nasze społeczeństwo

2018-04-20 17:57

Rozmawiał Dawid Gospodarek / Warszawa (KAI)

Kandydaci do kapłaństwa w sensie psychologicznym i socjologicznym odzwierciedlają nasze społeczeństwo i Kościół w Polsce - mówi KAI ks. Wojciech Wójtowicz, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych. W wywiadzie mówi m.in. o spadku powołań, profilu kandydatów do kapłaństwa oraz o formacji seminaryjnej. 22 kwietnia, w Niedzielę Dobrego Pasterza, obchodzony będzie Światowy Dzień Modlitw o Powołania.

B.M. Sztajner/Niedziela

Dawid Gospodarek (KAI): Mówi się często o kryzysie powołań. Czy rzeczywiście da się dostrzec niepokojący spadek?

Ks. Wojciech Wójtowicz: Nie używałbym tu słowa „kryzys”, ale właśnie „spadek”. Porównajmy na przykład pielgrzymki seminariów na Jasną Górę. W 1999 roku była pierwsza taka pielgrzymka i uczestniczyło w niej dokładnie dwa razy tyle alumnów, co podczas tegorocznej, która odbyła się w minionym tygodniu. Wtedy w seminariach było prawie 7 tysięcy kleryków, dzisiaj nieco ponad 3 tysiące.

- Dlaczego więc nie mówić o „kryzysie”?

- – Słowo „kryzys” wydaje mi się niezbyt adekwatne, dlatego że poza pewnymi oczywistymi problemami wewnątrzkościelnymi, problemami z religijnością młodzieży, mamy do czynienia również z czynnikiem socjologicznym – ostatnich latach demografia załamała się bardzo mocno. Spadek i doświadczenie braku w niektórych diecezjach czy wspólnotach zakonnych są dość mocno odczuwalne. Przyczyny są jednak wieloaspektowe. W perspektywie ogólnopolskiej „kryzys” wydaje się zbyt dużą kategorią.

- Jacy mężczyźni pukają dziś do seminaryjnych furt?

- – Mężczyźni tacy, jakie jest dzisiejsze społeczeństwo, dzisiejszy świat. Czyli bardzo różni – z nadziejami i pragnieniami takimi, jakie występują w świecie i Kościele. Motywowani ewangelicznie, ale też z bagażem trudności, trosk i problemów charakterystycznych dla współczesnego świata. W sensie psychologicznym i socjologicznym odzwierciedlają oni nasze społeczeństwo i Kościół w Polsce.

- Można wskazać na jakieś cechy wspólne?

- – Gdyby poszukać wspólnego mianownika, można zauważyć, że duża część z kandydatów do kapłaństwa odbywała formację w różnych wspólnotach kościelnych. W większości polskich diecezji to wspólnoty, ruchy czy stowarzyszenia apostolskie są miejscami, w których rodzą się nowe powołania kapłańskie.

- Czy dzisiejsi kandydaci różnią się czymś od tych z poprzednich pokoleń?

- – Osobiście uważam, że są to mężczyźni być może nawet piękniejsi w sferze motywacji niż dawniej. Dzisiaj kandydaci zdają sobie sprawę, że idą do świata, który jest bardzo często wrogo nastawiony do Ewangelii, kontestacyjny. Mimo świadomości, że misja kapłańska, apostolska, którą wybierają, nie jest łatwa - oni przychodzą.

- Wspomniał Ksiądz o trudnościach, z którymi przychodzą kandydaci. Może Ksiądz podać jakieś przykłady?

- – One są często wyniesione po prostu z życia rodzinnego. Znamy kondycję polskiej rodziny, która jest często bardzo poraniona. Jeśli klerycy wychowywali się w rodzinach niepełnych, w rodzinach targanych różnymi trudnymi życiowymi doświadczeniami, niosą to w sobie – w postaci trudnej do określenia własnej tożsamości osobowościowej, w postaci lęków, napięć. W końcu noszą też te wszystkie symptomy typowe dla współczesnego młodego pokolenia, takie jak oddziaływanie mediów, bardzo duża i bardzo aktywna obecność w przestrzeni świata wirtualnego – czasem młodzi potrafią być bardziej w świecie wirtualnym niż realnym.

- Jak naprzeciw tym problemom wychodzą formatorzy seminaryjni?

- – Jeśli chodzi o tego typu kwestie, mamy do czynienia z całą paletą formacyjną. Trzeba pamiętać, że seminarium zawsze oferuje na początku drogi formację ludzką, bo dużo problemów, z którymi młodzi przychodzą, dotyczy właśnie tej ludzkiej sfery. Dlatego oprócz kierownictwa duchownego i pracy z ojcem duchownym, w wielu seminariach, jeśli jest taka potrzeba, zapewniona jest możliwość pracy psychologicznej. Ale coraz częściej seminaria otwierają się na różnego rodzaju formy warsztatowe.

- A jak to jest w seminarium, któremu Ksiądz szefuje?

- – U nas dobrze przyjęły się właśnie takie warsztaty. Na roku propedeutycznym są warsztaty rozwoju osobowościowego, komunikacji interpersonalnej, także warsztaty relacji z kobietami czy budowania własnej tożsamości męskiej. Paleta takich propozycji rozwoju psychopedagogicznego jest naprawdę bardzo duża, w różnych formach występuje także w wielu innych polskich seminariach.
***
Ks. dr Wojciech Wójtowicz – rektor Wyższego Seminarium Duchownego diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Od oceanu do oceanu - 1%

Inwestytura do Zakonu św. Jerzego

2018-04-21 17:45

as

W przededniu święta patrona Zakonu św. Jerzego Męczennika w łódzkiej archikatedrze odbył się obrzęd inwestytury zakonnej. Do zakonu zostało przyjętych czterech nowych członków. Uroczystej Mszy św. podczas,. której odbyła się ceremonia, przewodniczył abp senior Władysław Ziółek, opiekun duchowy zakonu. W koncelebrze uczestniczył także ks. inf. Ireneusz Skubiś, kawaler zakonu św. Jerzego.

Ks. Paweł Kłys

W homilii arcybiskup senior zwrócił uwagę na świętość, która jest przeznaczona dla każdego z nas. - jesteśmy do niej powołani, tam gdzie każdy z nas sie znajduje - mówił. I za papieżem Franciszkiem podał definicję świętości: "życie pełne miłości, tej która upodabnia nas do Chrystusa". Wskazywał też za Ojcem Świętym, że w świętości nie chodzi o kopiowanie czyjejś postawy, ale rozpoznanie swojej drogi i wydobycie tego, co każdy z nas ma najlepsze. A zwracając się do członków zakonu św. Jerzego podkreślił: "wasza przynależność do zakonu domaga się potwierdzenia wyboru, że chcecie iść za Chrystusem, bo zrozumieliście, że tylko on ma słowa życia wiecznego. Że zrozumieliście, że w niełatwej rzeczywistości jesteście zobowiązani do głoszenia Chrystusa - mówił - przez czyny możecie być znakiem samego Boga i kroczyć właściwą dla każdego indywidualnie, drogą świętości -dodał abp Ziółek. Podkreślił także, że dzięki świadectwu dam i kawalerów możliwe jest dziś uświęcanie świata. Przed błogosławieństwem wielki mistrz zakonu Tadeusz Kaczor dokonał inwestytury. - wierzę, że są to ludzie szlachetni, honorowi, żyjący według zasad wiary chrześcijańskiej, wrażliwi na drugiego człowieka i świadomi swej służby - powiedział. Dwaj nowi kawalerowie i dwie damy złożyli przyrzeczenie wierności i tym samym wstąpili w szeregi zakonu.

Zobacz zdjęcia: Inwestytura do Zakonu św. Jerzego

W uroczystości zostały przyznane także odznaczenia św. Jerzego, które otrzymali m.in.: ks. inf. Ireneusz Skubiś, ks. prał. Ireneusz Kulesza, ks. prał. Bartłomiej Rurarz oraz ks. płk Grzegorz Krupski.

Oprawę muzyczną uroczystości zapewniła schola gregoriańska pod dyrekcją ks. Grzegorza Kopytowskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowe władze Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich

2018-04-21 21:15

Ewa Oset

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich podsumowało dotychczasową działalność i wybrało nowe władze na kolejną kadencję podczas Walnego Zgromadzenia, które miało miejsce 21 kwietnia br. w Częstochowie, w auli Tygodnika Katolickiego „Niedziela”.

Ewa Oset

Dotychczasowa prezes – dr n. med. Wanda Terlecka, założycielka i pierwsza ordynator oddziału chorób płuc Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie, sprawowała tę funkcję przez dwie kadencje, od 2010 r. - Przynależność do Stowarzyszenia łączy się z tym, że wymagamy od siebie więcej, by więcej z siebie dać innym ludziom, a przede wszystkim pacjentom – powiedziała dr Terlecka. Jej działalność na polu zawodowym i społecznym została doceniona m.in. przez Kapitułę Honorowej Nagrody Zaufania. Do jej rąk trafił niedawno „Złoty OTIS” 2018. To nagroda przyznawana co roku osobom zmieniającym oblicze ochrony zdrowia.

Zobacz zdjęcia: Walne Zgromadzenie Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich

Podczas Walnego Zgromadzenia dotychczasowa prezes przedstawiła działania podejmowane przez Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy w ciągu ostatnich ośmiu lat. Były to m.in. spotkania modlitewno-formacyjne, podczas których polecano Bogu żyjących i zmarłych lekarzy polskich, a także cały naród polski, zjazdy okolicznościowe, konferencje naukowe. Członkowie Stowarzyszenia prowadzili też działalność charytatywną, brali udział w pielgrzymkach, a przede wszystkim byli odważnym głosem katolickich lekarzy. Upominali się o ochronę życia ludzkiego, zajmując stanowisko w obronie nienarodzonych, stosowania naprotechnologii zamiast in vitro, szkodliwości i zakazu w Polsce tabletki „Ella one”, eutanazji. Solidaryzowali się z lekarzami, np. z prof. dr. Bogdanem Chazanem czy dr Wandą Półtawską, autorką „Deklaracji wiary”, którzy za swoje poglądy i przyznawanie się do Chrystusa byli obiektem nagonki ze strony niektórych mediów.

Zarząd Stowarzyszenia widzi potrzebę większej współpracy różnych środowisk medycznych w Polsce, a także pracowników służby zdrowia z kapłanami – duszpasterzami Służby Zdrowia i kapelanami szpitalnymi. Ma też nadzieję, że lekarze, zwłaszcza młodzi, jako ludzie sumienia będą przyznawać się w życiu zawodowym i społecznym do swojej wiary.

Nowym prezesem KSLP, wybraną na najbliższe cztery lata, została dr Elżbieta Kortyczko z Oddziału Śląskiego. Jak powiedziała, priorytetem jej działań jako prezesa będzie kontynuowanie dotychczasowej linii Stowarzyszenia oraz próba szukania odpowiedzi na problemy, jakie niesie współczesny świat, szczególnie w odniesieniu do bezwarunkowego szacunku wobec życia ludzkiego. Wiceprezesami zostali: prof. dr hab. Alina Midro, genetyk kliniczny z Białegostoku oraz prof. dr hab. Bogdan Chazan, ginekolog położnik z Warszawy. Ustępująca prezes została przez Walne Zgromadzenie obdarzona tytułem honorowy prezes Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich.

Spotkanie katolickich lekarzy poprzedziła Msza św. w redakcji „Niedzieli”, sprawowana przez biskupa pomocniczego archidiecezji częstochowskiej Andrzeja Przybylskiego, krajowego duszpasterza Służby Zdrowia – ks. dr. Arkadiusza Zawistowskiego oraz ks. inf. Mariana Mikołajczyka. Podczas homilii Ksiądz Biskup podkreślił, że zmartwychwstały i żyjący w Kościele Chrystus nadal chce uczyć wszystkich ludzi o Bogu i prowadzić ich do swego Ojca. Potrzebuje do tego ludzi, w tym lekarzy. Lekarzy żyjących wiarą. Do takich należą niewątpliwie członkowie Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich.

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich powstało w 1994 r. Inicjatywa zrodziła się w czasie obchodów Światowego Dnia Chorego na Jasnej Górze, w obecności kard. Fiorenzo Angeliniego i bp. Adama Dyczkowskiego. Pierwsze Walne Zgromadzenie miało miejsce również na Jasnej Górze, 21 maja 1994 r. Stowarzyszenie, które posiada regionalne oddziały, nosi imię bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Duszpasterzem krajowym Służby Zdrowia jest od 2 lat ks. dr Arkadiusz Zawistowski z Warszawy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem