Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Promocja książki bp. Andrzeja Suskiego

2018-01-03 12:37

xz, xpb
Edycja toruńska 1/2018, str. V

Anna Głos
Przedstawiciele społeczności akademickiej dziękują bp. Andrzejowi

Owocem 20 lat pracy naukowej bp. Andrzeja Suskiego jest książka pt. „Rękopiśmienne Mszały przedtrydenckie. Katalog sumaryczny”, której promocja odbyła się na Wydziale Teologicznym UMK w Toruniu

Spotkanie, podczas którego ks. prof. dr hab. Krzysztof Konecki zaprezentował książkę autorstwa emerytowanego biskupa toruńskiego Andrzeja Suskiego, odbyło się 18 grudnia w auli Wydziału Teologicznego UMK w Toruniu. Wzięli w nim udział m.in. bp Wiesław Śmigiel i bp Józef Szamocki, przedstawiciele władz samorządowych, miejskich i społeczność akademicka.

„Rękopiśmienne Mszały przedtrydenckie. Katalog sumaryczny” to dzieło unikatowe. – Praca bp. Andrzeja Suskiego służyć będzie wielu pokoleniom historyków liturgii, znawcom paleografii, naukowcom zajmującym się średniowiecznymi zabytkami piśmiennictwa. Posłuży także studentom teologii liturgii głównie w zakresie pogłębionego studium euchologii – podkreślał ks. prof. Konecki. O przydatności książki dla wielu badaczy mówił również w swojej laudacji rektor UMK prof. Andrzej Tretyn.

W dalszej części spotkania bp Andrzej przybliżył zgromadzonym koleje pracy nad książką, do której materiały przeglądał i zbierał w archiwach bibliotek Europy przez ok. 20 lat. W procesie tym nie zabrakło także współpracy z UMK w Toruniu i Uniwersytetem Laterańskim w Rzymie.

Reklama

Społeczność akademicka podziękowała bp. Andrzejowi Suskiemu za troskę o rozwój Wydziału Teologicznego, którego jako biskup toruński był Wielkim Kanclerzem.

Nowy biskup toruński Wiesław Śmigiel, który obecnie pełni funkcję Wielkiego Kanclerza Wydziału Teologicznego UMK, gratulował i dziękował bp. Andrzejowi za naukowy dorobek oraz prace na rzecz utworzenia Wydziału Teologicznego przy UMK. Ksiądz Biskup zapewnił też o pragnieniu kontynuacji tego dzieła.

Po prezentacji książki społeczność Wydziału Teologicznego oraz zaproszeni goście złożyli sobie życzenia świąteczne i podzielili się opłatkiem. – Życzę z całego serca, byśmy oprócz wielkiej radość, wynikającej z faktu wkroczenia Boga w historię, mieli też odwagę tworzyć środowisko chrześcijańskie, które promieniuje na cały uniwersytet – mówił bp Wiesław podczas spotkania opłatkowego.

Tagi:
książka bp Andrzej Suski

Bp Suski: Odpoczynek to nie luksus, lecz obowiązek moralny

2017-11-24 14:13

Ks. Paweł Borowski

- Odpoczynek to nie przywilej, czy luksus. To ważny obowiązek moralny – powiedział bp Andrzej Suski podczas Mszy św. sprawowanej w toruńskiej katedrze z okazji centralnych obchodów „Barbórki” Polskiej Spółki Gazownictwa.

Joanna Kruczyńska

W homilii bp Andrzej Suski podkreślił wartość ludzkiej pracy.

– W rzeczywistość ludzkiej pracy wszedł Jezus Chrystus. Praca dla Jezusa była czymś zwykłym, normalnym, znał ją bardzo dobrze – mówił bp Suski. Jezus znał zmęczenie mięśni i pot. – Jezus podjął nasz sposób życia, by być z nami, by być Bogiem po naszej stronie – dodał. Swoją postawą pokazał nam, że praca może stać się narzędziem zbawienia i zjednoczenia z Bogiem. – Bóg liczy na człowieka. Powierzył mu świat, by go przekształcał i doskonalił – mówił bp Suski. Sens ludzkiej pracy nadaje właśnie fakt bycia współpracownikiem Boga.

Takie spojrzenie na ludzką pracę, jako na współudział w dziele stworzenia i w dziele odkupienia pozwala chrześcijanom na serio i konsekwentnie angażować się w doczesność. – Od tego jak wykonujemy nasze ziemskie zadania zależy nasza wieczna przyszłość. Człowiek zapatrzony w Chrystusa wie, że nie ma małych, nędznych zajęć. Każda praca jest potrzebna, ważna i wielka – zaznaczył bp Suski. Nie można jednak zapomnieć, że najważniejszy jest człowiek, ważniejszy niż to, co sam wytwarza.

Ekonomiści potwierdzają, że zaangażowanie pracowników, ich samopoczucie i dobre warunki wykonywanej pracy wpływają na jakość i wydajność pracowników. Skoro przekłada się to na wskaźniki ekonomiczne o ileż bardziej dotyka sfery psychicznej czy moralnej. – Ważna jest troska o dobrą atmosferę w pracy, o to by sprzyjała ona człowiekowi i jego wszechstronnemu rozwojowi, by dawała mu zadowolenie, stwarzała dobre więzi między ludźmi, więzi zrozumienia i przyjaźni. Aby była wyrazem gospodarności i inicjatywy – podkreślał bp Suski.

Ksiądz Biskup wskazał, że człowiek musi nauczyć się także odpoczywać. Owocna praca jest bowiem efektem zregenerowanych sił fizycznych i duchowych. Podkreślił, że chrześcijaństwo mocno i zdecydowanie o tym mówi. – Świętowanie, odpoczynek to nie przywilej, czy luksus, to prawdziwy, ważny obowiązek moralny – mówił. Odpoczynek bowiem to czas dla Boga, dla siebie i dla rodziny. Zachęcił zgromadzonych do troski o dobre warunki pracy i o poszanowanie godności człowieka poprzez umożliwienie każdemu wszechstronnego rozwoju. Życzył, by dzisiejsze świętowanie było okazją do budowania więzi solidarności i miłości społecznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Trwa dramat Alfiego Evansa

2018-04-24 17:11

vaticannews.va / Watykan, Liverpool (KAI)

Trwa dramat Alfiego Evansa i jego rodziców. O godz. 22.30 2-letniego chłopca z poważnym uszkodzeniem mózgu odłączono od aparatury wspomagającej oddychanie. Uczyniono to na polecenie sądu i wbrew woli rodziców. Chłopiec jednak nie umarł. Po jedenastu godzinach dramatycznej walki dziś rano ponownie podano mu tlen, wodę i pożywienie.

Alfie Evans/Facebook

W walkę o życie chłopca zaangażowały się również włoskie władze. Wczoraj po południu podano do wiadomości, że Alfiemu przyznano włoskie obywatelstwo. Wydawało się, że w ten sposób sprawa zostanie rozwiązana. Rodzice Alfiego zabiegają bowiem o przewiezienie chłopca do należącego do Watykanu szpitala pediatrycznego Dzieciątka Jezus w Rzymie. Wbrew protestom włoskiego konsula w Wielkiej Brytanii sędzia podtrzymał jednak decyzję o odłączeniu Alfiego od aparatury wspomagającej oddychanie.

W obronie angielskiego chłopca ponownie zaapelował wczoraj wieczorem papież. O godz. 21.15 Franciszek napisał na Tweeterze: „Poruszony modlitwami i wielką solidarnością okazywaną Alfiemu Evansowi, ponawiam mój apel, aby ból ich rodziców został wysłuchany i by spełniono ich pragnienie podjęcia nowych form terapii”.

Aby uratować angielskiego chłopca do Liverpoolu udała się wczoraj osobiście dyrektor rzymskiego szpitala, w którym miałoby być kontynuowane jego leczenie i który już teraz zajmuje się dziećmi, którzy cierpią na to samo schorzenie. Szpital, w którym przetrzymywany jest Alfie, nie chciał z nią jednak rozmawiać.

- Spotkałam się z bardzo chłodnym przyjęciem. Atmosfera chłodna, niegościnna – powiedziała Radiu Watykańskiemu Maria Enoc. - Wpuszczono mnie jedynie do poczekalni, gdzie rozmawiałam przede wszystkim z rodzicami. Tata Alfiego Thomas był oczywiście bardzo rozdrażniony. Trudno nam było w ogóle zrozumieć, co się dzieje. Kiedy powiadomiono nas, że rozpocznie się cała procedura musiałam odejść. Również dlatego, że Thomas był zdruzgotany, był w złym stanie. Bardzo dobrze go rozumiem. Było z nami wielu krewnych, rodzina bardzo prosta, liczne rodzeństwo. Mnie towarzyszył lekarz z naszego szpitala. Był też kapłan, który, jak mi się wydaje, udzielił dziecku sakramentów.

Maria Enoc zapewnia, że w rzymskim szpitalu wszystko jest gotowe na przyjęcie angielskiego chłopca. Włoskie władze zapewniły, że zajmą się jego transportem samolotem rządowym. Dyplomacja musi się jednak uporać z oporem brytyjskich urzędów.

Apel o uwolnienie Alfiego ponowił też dziś rano prezes papieskiej Akademii Życia abp Vincenzo Paglia. - Myślę, że papież w swym ostatnim apelu dał wyraz odczuciom zdecydowanej większości ludzi, którzy rozumieją ból rodziców, tych, którzy dali mu życie i teraz nie mogą przyglądać się dziełu śmierci – stwierdził abp Paglia. - Potrzebujemy nowej kultury, nowego przymierza między lekarzami i tymi, którzy są przywiązani do życia najsilniejszymi więzami rodzicielstwa. Nie można podejmować takich decyzji bez uwzględniania tych więzi. Jak to możliwe, że decyzję o kontynuowaniu leczenia powierza się sądowi. Trzeba uszanować te podstawowe więzi, aby uniknąć jeszcze większego dramatu. Musimy się wyzwolić z atmosfery sporów ideologicznych i potwierdzić, że najważniejsze jest człowieczeństwo. Tylko w ten sposób możemy uniknąć tych nieludzkich i bolesnych wypaczeń.

Prezes Papieskiej Akademii Nauk wyraził nadzieję, że całe to bolesne wydarzenie obudzi sumienia Brytyjczyków i doprowadzi do stworzenia nowego systemu, w którym prawa rodziców zostaną uszanowane.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przemysł pogardy

2018-04-25 20:33

Ks. Paweł Rozpiątkowski

Kiedy rzuciłem okiem na ten tytuł, choć przecież to nie pierwszy spotkany przeze mnie przypadek takiej metody manipulacji, zrobiło mi się niedobrze. Do szpiku zmroził mnie stopień pogardy zawarty w tych kilku słowach: „Znany działacz antyaborcyjny ma nową pracę, został konsultantem wojewódzkim.” Cóż w istocie znaczą te słowa? Ano tyle, że „Pan nikt” dostał pracę. Przecież a przecież „Pan nikt”, nie powinien dostawać pracy, bo „Pan nikt” jest zerem. Ten „Pan nikt”, to lekarz, który leczył i ratował życie wielu ludziom. Profesor, który wykształcił tysiące innych lekarzy. Tylko dlatego, że twardo opowiada się za życiem został nazwany pogardliwie „znanym działaczem antyaborcyjnym”. Czyli właśnie nikim. Chodzi o prof. Chazana.

BOŻENA SZTAJNER

Wiele już napisano o przemyśle pogardy, który był wymierzony w śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Powstały cale analizy działań jego przeciwników politycznych zmierzających do obalenia godnościowych podstaw jego prezydentury. A to pisano o kartoflu. A to zadawano pytania czy prezydent jest alkoholikiem. W ten sposób również starano się wmówić społeczeństwu, że Lech Kaczyński jest nikim. Wielu w to uwierzyło i wierzy nadal.

Przemysł pogardy nadal dobrze funkcjonuje. Jego tryby mielą dziś co znaczniejszych, co odważniejszych obrońców życia. Używane są najbardziej nieczyste chwyty. Prawdziwa wolna amerykanka.

Wściekłą histerię wywołuje np. pokazanie w przestrzeni publicznej niewinnego i prawdziwego zdjęcia kilkutygodniowego dziecka zrobionego za pomocą ultrasonografu. Niedawno w Rzymie urzędnicy wystraszeni przez agresywnych lewaków nakazali je usunąć natychmiast. Nad Wisłą też to przerabialiśmy. Ileż razy urzędnicy nakazywali usunąć, albo bezprawnie niszczono, czy organizowano „społeczne” pikiety przeciw wystawom podobnych zdjęć. To ze strachu, bo odkłamują one aborcjonistyczną narrację pokazując czarno na białym, że pod sercem matki żyje nie płód, ale człowiek. Każdy z nas w piątym czy dziesiątym tygodniu życia tak wyglądał, a że nie jest podobny do siebie dzisiaj? Przecież wielu ma kłopoty z rozpoznaniem siebie na zdjęciach z dzieciństwa. Człowiek się przecież zmienia.

Kilka tygodni temu oglądałem w telewizji dyskusję Kaji Godek z dwoma feministkami. Jedną z nich była prowadząca program w TVN 24 znana dziennikarka. Kaja Godek dala sobie radę doskonale, mimo, że naprzeciw siebie miała nie skrywające niechęci, wściekłości i pogardy dwie lwice, które najchętniej by ją zakneblowały.

I wreszcie fizyczny atak. Ten na Kurię Biskupią w Warszawie z niewybrednymi hasłami, ba groźbami wobec biskupów i księży po tym jak Episkopat Polski wyraził wsparcie dla społecznej inicjatywy „Zatrzymaj aborcję”. Napastnicy gotowi byli na pewno poszturchać. Nie zawahaliby się przed poturbowaniem, a może i znaleźliby się tacy nakręceni, którzy odważyliby się zabić. Nie przesądzam. Boję się tylko, bo widząc nienawiść w czystej postaci, a także przyzwolenie i brak potępienia takich haseł i działań ze strony wspierających mediów, nie mając zbyt bujnej wyobraźni potrafię to sobie jednak wyobrazić.

I co wobec tego? Schować głowę w piasek? Jak struś. To najgorsze, co można zrobić. Gdy chodzi o życie nie można odpuścić „dla świętego spokoju”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem