Reklama

Porady dla duszpasterzy i parafian

Ksiądz po kolędzie

2018-01-03 12:37

Ks. Aleksander Radecki
Edycja wrocławska 1/2018, str. VI

baon / fotolia.com

Doroczne odwiedziny duszpasterskie zwane „kolędą”, wciąż należą do tych, które budzą pełne emocji dyskusje – zarówno po stronie wiernych, jak i duszpasterzy. I całe szczęście! Bo najwyraźniej widać, że chodzi o coś ważnego – więcej – o KOGOŚ najważniejszego. A ponieważ gwałtownie przybywa tych, którzy nie wiedzą, o co w kolędowych spotkaniach wiernych z kapłanami chodzi, lub mają na ten temat wiedzę niepewną, przyjrzyjmy się razem temu wydarzeniu, aby w tym roku spotkania nie zmarnować.

Tradycyjne określenie spotkań duchownych i wiernych terminem „kolęda” wiąże się z przeszłością i stylem życia rodaków, z których większość mieszkała poza miastami. Zima dawała wytchnienie ludziom pracującym na roli, a radosny klimat świętowania sprzyjał modlitwie o Boże błogosławieństwo w rodzinach.

Jakże inaczej wygląda obecnie styl naszego życia zarówno w miastach, jak i na wsiach! Nic dziwnego, że dotychczasowa praktyka kolędy każe szukać nowych rozwiązań, by najzwyczajniej w świecie ksiądz nie rozmijał się ze swoimi parafianami. Stąd kolędę ma zastąpić wizyta duszpasterska, która już w okresie Bożego Narodzenia się nie mieści (nawet, gdyby miał on trwać tradycyjnie od Bożego Narodzenia do 2 lutego, a nie do Niedzieli Chrztu Pańskiego).

Duszpasterz musi, czy chce odwiedzać swoich parafian?

Oto stosowny wymóg Kodeksu Prawa Kanonicznego: „Pragnąc dobrze wypełnić funkcję pasterza, proboszcz powinien starać się poznać wiernych powierzonych jego pieczy. Winien zatem nawiedzać rodziny, uczestniczyć w troskach wiernych, zwłaszcza niepokojach i smutku, oraz umacniając ich w Panu, jak również – jeśli w czymś nie domagają – roztropnie ich korygując. Gorącą miłością wspiera chorych, zwłaszcza bliskich śmierci, wzmacniając ich troskliwie sakramentami i polecając ich dusze Bogu. Szczególną troską otacza biednych, cierpiących, samotnych, wygnańców oraz przeżywających szczególne trudności. Stara się wreszcie o to, by małżonkowie i rodzice otrzymali pomoc do wypełniania własnych obowiązków oraz popiera wzrost życia chrześcijańskiego w rodzinach” (kan. 529, § 1.).

Reklama

Aby duszpasterz mógł spełnić owocnie swoje posłannictwo, musi jak najlepiej poznać wiernych, powierzonych jego pieczy. Nie uda się tego dokonać ani z wysokości ambony, ani przy sprawowaniu sakramentów świętych, czy pogrzebów, ani nawet podczas oficjalnych spotkań w kancelarii czy zakrystii. Zatem…

Przyjrzyjmy się sobie z bliska!

Wierni mogą przy takiej okazji zadać księdzu nurtujące ich pytania, przedstawić własne propozycje, ale i duszpasterz jest zainteresowany stanem parafian. Chodzi przecież o to, by głoszone Słowo Boże i cała posługa duszpasterska były jak najlepiej dostosowane do potrzeb danej wspólnoty. Kolęda ujawnić powinna potrzeby duchowe i materialne osób starszych i schorowanych, ludzi z niepełnosprawnościami, potrzebujących wsparcia materialnego. Duszpasterzy zainteresują także postawy młodzieży, młodych małżeństw, ludzi zagubionych duchowo, gdyż wiele można im zaproponować. Będzie o czym rozmawiać!

Po co? Z czym? Do kogo?

Te trzy pytania warto rozważyć, by mądrze i owocnie wykorzystać duszpasterskie odwiedziny. I dotyczy to zarówno kapłanów, którzy musza pamiętać, po co idą do ludzi, jak i wiernych – trzeba mieć wiedzę po co odwiedza nas proboszcz, czy wikary z naszej parafii.

Pamiętajmy podczas kolędowego spotkania, że kapłan chce bezpośrednio spotkać się z parafianami, którym służy, chce ich poznać i chce być przez nich rozpoznawany.

Przychodzi w Imię Boże: niesie Jego błogosławieństwo, ogarnia modlitwą intencje każdej z rodzin, głosi Dobrą Nowinę o zbawieniu. Upomni się o religijnie zaniedbanych, chce zatroszczyć się o potrzebujących wielorakiej pomocy, będzie starał się zaktywizować wiernych dla doba całej wspólnoty parafialnej. Przedstawi aktualne problemy parafii, oczekując współpracy na miarę możliwości odwiedzanych ludzi. Duszpasterzowi zależy na wszystkich osobach zamieszkujących na terenie parafii, szanuje jednak ich wolność, stąd musi być do poszczególnych domów wyraźnie zaproszony.

Tor przeszkód dla parafian

Dostrzegają go wierni, którzy narzucony z góry termin spotkania z duszpasterzem mają wpisać w grafik swoich niezliczonych zajęć. Jaki dzień tygodnia, jaka godzina dnia pozwalałaby na „kolędową” wspólnotę razem wszystkich członków rodziny? Jak długo małe dzieci mogą oczekiwać na księdza, aby w odpowiedniej porze położono je spać? Ile czasu potrzeba odwiedzanym, by doszło do pobożnej modlitwy i prawdziwej rozmowy z kapłanem? Jak się zachować, gdy ktoś z rodziny nie potrafi ukryć swej wrogości do Kościoła, księży? Jak potraktować ministrantów podczas wizyty: trzymać ich w osobnym pomieszczeniu, wyprosić na schody? Co z ową, nieszczęsną, kopertą dla księdza…?

Tor przeszkód dla księdza

Nielekka jest także dola duszpasterza, ruszającego na kolędowe szlaki parafialne. W parafii obowiązuje zwykły rytm służby (w świątyni, w kancelarii, posługa chorym, zmarłym, sprawy gospodarcze, wymagające nieraz natychmiastowej interwencji, itp.). Księża katecheci po swoich zajęciach w szkołach nie zawsze tryskają entuzjazmem, zdolnym do zapalenia serc odwiedzanych ludzi. Kolęda – ze względu na porę roku – to idealna okazja do zachorowań, wywoływanych chociażby licznymi zmianami temperatur (w mieszkaniu +25, na dworze – różnie bywa).

Odwiedzenie wielu, tak różnych rodzin w krótkim czasie, wywołuje nie tylko wielkie zmęczenie, ale też stanowi poważny balast psychiczny, z którym trzeba sobie szybko i skutecznie radzić. Księżom nie ułatwia posługi świadomość, że kolęda obciążona jest wieloma negatywnymi ocenami, podejrzeniami ludzi wierzących i niewierzących, ryzykiem „spięć” z odwiedzanymi, gdy trzeba kogoś z parafian upomnieć o przestrzeganie Bożych praw. I dodatkowo: kto – poza duchownymi – doceni i zrozumie gorycz serca kapłańskiego, które przez wiele lat doświadcza bezowocności swych pasterskich wysiłków?

A jednak to szansa!

Niezadowolenie, rozczarowanie, poczucie niedosytu po kolędowych spotkaniach duszpasterskich to jednak doskonałe „materiały budowlane”, z których można zbudować coś piękniejszego. I warto się o to święte budowanie starać. Staranie musi jednak dotyczyć obydwu stron. Narzędzia? Szczery dialog świeckich i duchownych, zdrowa krytyka (nie mylić z krytykanctwem), przedstawianie nowych inicjatyw, ujawnienie talentów, jakimi zostali obdarzeni parafianie (i księża), zaangażowanie w życie wspólnoty parafialnej i… odwaga, by przełamać wciąż obecne, zachowawcze: „zawsze tak było”.

Ku ideałom…

Trudno spokojnie patrzeć, jak marnieje (w wielu ośrodkach parafialnych) znakomita tradycja i praktyka spotkań duszpasterskich. Stąd podpowiedzi, w punktach – chyba warte rozważenia:

1. Wydłużyć czas odwiedzin, czyli rozłożyć te wizyty niemal na cały rok.

2. Wierni, zapraszając indywidualnie kapłana, ustalają z nim dogodny dla siebie i księdza termin.

3. Ksiądz w poszczególne dni, biorąc pod uwagę swoje zajęcia duszpasterskie, odwiedza najwyżej kilka rodzin, poświęcając im więcej czasu.

4. Ministranci w takim układzie nie będą angażowani, gdyż pod wskazane do odwiedzin kilka adresów kapłan dotrze we własnym zakresie lub uzgodni transport z odwiedzaną rodziną.

5. Aby usunąć wiele niezręcznych sytuacji, miejscem składania dobrowolnych ofiar powinna stać się specjalnie oznakowana skarbona w świątyni parafialnej.

To nie żadne novum, są już w Polsce ośrodki parafialne, w których podobny projekt jest realizowany i chwalą go obydwie strony.

Grzechy kolędowe domowników

Księża, którzy odwiedzają parafian w ich domach często, niestety, spotykają się z postawami, które nie licują z tym, kim jesteśmy jako włączeni przez chrzest członkowie Kościoła. Doświadczają lekceważenia duchownych – przez celową nieobecność, chowanie się, złośliwość, odkrywają nieszczerość i nieprawdę w wypowiadanych oświadczeniach, uciekanie od najistotniejszych tematów, związanych z życiem religijnym i moralnym danej osoby, rodziny, albo dyskusje na tematy zastępcze. Dość często są świadkami obojętności wobec problemów wspólnoty parafialnej, albo krytykanctwa i stawiania wygórowanych wymagań bez osobistego zaangażowania się w cokolwiek. Mierzą się z zamkniętą postawą wobec zachęt i napomnień (np. w sprawie odwiedzin chorych w domach, albo zalegalizowanie małżeństwa). W najgorszych wypadkach – a i te się zdarzają – doświadczają upokorzenie przy okazji składanej ofiary, albo przez nieodpowiedni strój, słownictwo, albo choćby rzecz, wydawać by się mogło oczywistą, nie wyłączony telewizor podczas wspólnej modlitwy i spotkania.

Tagi:
kolęda

Kolędowali w języku igbo

2019-01-23 11:50

Barbara Gajda-Kocjan
Edycja małopolska 4/2019, str. VI

Około 800 kolędników m.in. z Krakowa i okolicznych miejscowości przybyło na coroczne Archidiecezjalne Spotkanie Kolędników Misyjnych. Gospodarzem tegorocznego zjazdu była parafia pw. św. Wojciecha położona na malowniczym mucharskim wzgórzu, nieopodal Wadowic

Barbara Gajda-Kocjan
Grupa kolędników misyjnych z parafii św. Marii Magdaleny w Poroninie

Według tradycji w Mucharzu przebywał św. Wojciech, wielki misjonarz. Dlatego w tym roku, w tym szczególnym miejscu tu się zebraliśmy – wyjaśnia ks. Tadeusz Dziedzic, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Misyjnego archidiecezji krakowskiej. Z kolei, jak podkreśla ks. Krzysztof Strzelichowski, proboszcz tutejszej parafii, dla Mucharza to ogromny zaszczyt i wielka radość. I zauważa: – To wspaniali kolędnicy, którzy kwestują na rzecz misji, dzielą się radosną nowiną o przyjściu Zbawiciela i dodatkowo zbierają ofiary. Cieszymy się, że mogliśmy ich gościć.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Rozpoczęły się 34. Światowe Dni Młodzieży w Panamie

2019-01-23 07:34

pb (KAI Panama) / Panama

Od wezwania, by nie bać się być świętym we współczesnym świecie rozpoczęły się w Panamie 34. Światowe Dni Młodzieży. Mszy św. na Costa Cintera – bulwarze nad brzegiem Oceanu Spokojnego – przewodniczył 22 stycznia wieczorem arcybiskup Panamy José Domingo Ulloa Mendieta.

Panama 2019/flickr.com

Zgromadziło się na niej – według lokalnego komitetu organizacyjnego ŚDM - około 75 tys. młodych katolików z całego świata. Mszę koncelebrowali kardynałowie z państw Ameryki Środkowej, w tym: José Luis Lacunza Maestrojuán z Panamy, Óscar Andrés Rodríguez Maradiaga z Hondurasu i Leopoldo José Brenes Solórzano z Salwadoru, a także kardynałowie, biskupi i księża z całego świata, towarzyszący młodzieży ze swoich krajów.

Obecny był także prezydent Panamy Juan Carlos Varela i jego małżonka Lorena Castillo de Varela, a także członkowie rządu, w tym minister spraw zagranicznych, a zarazem wiceprezydent Isabel de Saint Malo. Msza zaczęła się z niemal półgodzinnym opóźnieniem, gdyż jej uczestnicy wciąż napływali na miejsce celebry.

W homilii abp Ulloa zaznaczył, że Panama z wielką radością oraz z otwartymi ramionami i sercem przyjmuje wszystkich pielgrzymów przybyłych do tego małego kraju, aby spotkać się z Jezusem Chrystusem – Drogą, Prawdą i Życiem.

Panama 2019/flickr.com

Podkreślił, że to stąd rozeszła się Ewangelia po całym kontynencie amerykańskim, zawsze pod matczyną opieką Maryi, „gwiazdy ewangelizacji”, która w czasie tego ŚDM jest proponowana jako wzór odwagi w pełnieniu Bożych zamysłów, i której słowa: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” są hasłem tego spotkania.

Metropolita Panamy podziękował papieżowi Franciszkowi za zwołanie ŚDM dla młodzieży z „peryferii egzystencjalnych i geograficznych”. Wyraził nadzieję, że będą one „balsamem na trudne sytuacje w jakich wielu z nich żyje bez nadziei”, szczególnie dla młodzieży tubylczej i pochodzenia afrykańskiego, dla młodych migrantów, zostawionych samym sobie w krajach pochodzenia i tym samym zagrożonych popadnięciem w handel narkotykami, handel ludźmi, przemoc itd.

Hierarcha zapewnił, że dzięki pielgrzymom z tylu krajów stała się „stolicą młodzieży świata”. Zachęcił ich do tego, by wraz z rówieśnikami, mocą Ducha Świętego, zaangażowali się w dokonanie „rewolucji miłości”, która wprawdzie „nie jest łatwa, ale możliwa, jeśli złożymy ufność w Bogu”.

Abp Ulloa zwrócił uwagę, że spotkanie młodych z Jezusem Chrystusem powinno ich prowadzić do konfrontacji z indoktrynacją antywartościami, które obiecują fałszywe, ulotne szczęście, ostatecznie prowadząc do życiowej pustki.

Przyznał, że Kościół nie zawsze potrafi głosić Chrystusa wystarczająco jasno. Bywa, że dorośli uważają, że młodzi nie chcą tego słuchać, są na to głusi, tymczasem w rzeczywistości jest inaczej – jednak aby słuchać, potrzebują towarzyszenia. Niełatwo na nich wywrzeć wrażenie. Nie wystarczą frazesy, teatralne przemówienia ani slogany, które mają rozpalić emocje. – Wiemy, że podobnie jak w czasach Jezusa, młodzi szukają świadków, punktów odniesienia, pełnych treści i doświadczenia, którzy przeszli pieszo wiele kilometrów, a nie Boga wyuczonego i przeintelektualizowanego. Szukacie tych, którzy ukazują Boga swoim życiem, a nie tych, którzy o Nim mówią – stwierdził kaznodzieja.

Podkreślił, że Kościół czeka na „wiosnę młodzieży”. – Ufamy wam, wiele się po was spodziewamy, bo jesteśmy w pełni przekonani, że dokonywanie zmian i przekształceń, jakich wymaga ludzkość i Kościół leży w waszych rękach, w waszych możliwościach, w waszej wizji lepszego świata – wołał metropolita Panamy.

Do podjęcia tego wielkiego wyzwania trzeba się przygotować. Hierarcha zaproponował „godny zaufania wzór”, jakim jest Maryja i zachęcił do naśladowania jej zaufania planowi Bogu. Jako narzędzie formacji zaproponował DOCAT – kompendium społecznego nauczania Kościoła, pomocne w przeprowadzaniu „rewolucji miłości i sprawiedliwości”. Zapowiedział, że młodzież z Ameryki Środkowej otrzyma DOCAT w formie książki lub aplikacji jako prezent od papieża Franciszka.

Na zakończenie przypomniał papieską adhortację apostolską „Gaudete et exsultate” o świętości. – Wszyscy możemy być świętymi. Także wtedy, gdy myślimy, że nasze życie nie ma wielkiej wartości dla innych z powodu tylu popełnionych grzechów – zaznaczył kaznodzieja.

Za Franciszkiem dodał, że aby być świętym, trzeba iść pod prąd, trzeba umieć płakać, porzucić logikę zamykania oczu na czyjeś cierpienie. Być świętym to porzucić duchowe i materialne zepsucie, wszystko to, co wyrządza zło i obraża Boga. - Święty broni bezbronnych: nienarodzonego, ale i narodzonego w nędzy; broni migrantów, dąży do sprawiedliwości; modli się, żyje i kocha we wspólnocie; jest radosny i ma poczucie humoru; zawsze walczy, rezygnuje z przeciętności, żyje Bożym miłosierdziem i dzieli się nim z bliźnimi – wyliczał hierarcha.

Dodał, że świętość nie jest mitem, lecz namacalną rzeczywistością. Dowodem na to są święci patronowie panamskiego ŚDM: Marcin de Porres, Róża z Limy, Jan Diego, Józef Sánchez del Río, Jan Bosko, s. Maria Romero Meneses, Jan Paweł II, „a przede wszystkim Oskar Romero”. – Wszyscy oni pokazują, że możliwe jest życie w świętości we wszystkich kulturach i narodach, bez względu na płeć i wiek. Wielkoduszne oddanie swego życia dla Boga i dla bliźnich doprowadziło ich do świętości – wskazał abp Ulloa.

Zachęcił, by nie bali się, lecz mieli odwagę być świętymi w dzisiejszym świecie, nie rezygnując przy tym ze swej młodości i radości. – Przeciwnie, pokażcie światu, że można być szczęśliwym mając niewiele, bo Jezus Chrystus, powód naszego szczęścia, już zdobył dla nas życie wieczne swoim zmartwychwstaniem – podkreślił metropolita Panamy.

Homilia została entuzjastycznie przyjęta przez zgromadzoną młodzież, która zaczęła skandować zawołanie znane z papieskich podróży zagranicznych od czasów św. Jana Pawła II: „Esta es la juventud del papa!” (To jest młodzież papieża).

Modlitwę wiernych, przez wstawiennictwo Matki Bożej Starszej, patronki Panamy, wypowiedziano w kilku językach: angielskim, francuskim, polskim, hiszpańskim, chińskim i portugalskim. Jedną z intencji odczytano po polsku, gdyż pielgrzymi z naszego kraju są najliczniejszą grupą narodową z Europy. Brzmiała ona: „Aby chrześcijańskie rodziny żyły wiarą z odpowiedzialnością i radością, hojnie przyjmując powołanie kapłańskie lub konsekrowane swoich dzieci jako błogosławieństwo od Boga”.

Dary ofiarne przed ołtarz przyniosły osoby ubrane w tradycyjne stroje z tego regionu świata. W czasie Mszy św. śpiewał olbrzymi chór, którego radosne pieśni skłaniały do rytmicznego klaskania i kołysania w rytm latynoskich melodii.

Przed końcowym błogosławieństwem abp Ulloa raz jeszcze podziękował wszystkim pielgrzymom za przybycie do Panamy, a szczególnie tym, którzy musieli pokonać wiele przeszkód. Życzył, by od tego ŚDM żaden ubogi i maluczki nie bał się marzyć o wielkich rzeczach i je realizować. – Niech to będzie wielki prezent, jaki nam dadzą te środkowoamerykańskie ŚDM – powiedział hierarcha, apelując do wszystkich, by nigdy nikomu nie pozwolili zabić swoich marzeń.

- Nowy świat i nowy Kościół są możliwe. I ta zmiana przychodzi od was – powtórzył arcybiskup Panamy pośród oklasków i okrzyków zgromadzonej młodzieży. Wyjaśnił, że tej zmiany można dokonać za sprawą spotkania z Jezusem, rękami Maryi, razem z Franciszkiem, który „przyjedzie, żeby utwierdzić wiarę każdego z nas”.

Liturgia trwała niemal półtorej godziny. Wśród niezliczonych flag powiewających nad tłumem młodzieży dobrze widoczne były także biało-czerwone.

Przed Mszą św. i po jej zakończeniu na Cinta Costera trwały koncerty muzyki chrześcijańskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Libiąż: druga rocznica śmierci wolontariuszki misyjnej Heleny Kmieć

2019-01-24 13:03

md / Libiąż (KAI)

Bp Jan Zając, wujek Heleny Kmieć, będzie przewodniczył dziś Mszy św. w jej rodzinnej parafii św. Barbary w Libiążu. W drugą rocznicę tragicznej śmierci wolontariuszki misyjnej odbędzie się tam również przedpremierowy pokaz filmu „Helenka”.

Fundacja Heleny Kmieć

Msza św. z modlitwą „o wypełnienie woli Bożej wobec Helenki Kmieć” rozpocznie się w jej kościele parafialnym o godz. 18.00. Będzie jej przewodniczył bp Jan Zając a ks. prałat Franciszek Ślusarczyk, przyjaciel rodziny i kustosz Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, wygłosi homilię.

W rozmowie z KAI podkreśla, że Helenka może być patronką dla młodzieży przeżywającej różne zmagania i dylematy, tęskniącej za prawdą i miłością. „Podczas niedawnych uroczystości 100-lecia KUL podeszła do mnie studentka z Kazachstanu, która jest zachwycona Helenką. Była szczęśliwa, że spotyka osobę, która od dzieciństwa znała jej „najlepszą patronkę”. Opowiadała mi o małżeństwie, które od wielu lat czekało na potomstwo. Doczekali się dziecka, prosząc o ten dar właśnie przez wstawiennictwo Helenki” – relacjonuje kapłan i podkreśla, że to jeden z wielu przypadków, z jakimi się zetknął w ciągu dwóch lat od jej śmierci.

Duchowny docenia również mnogość inicjatyw, które powstały dla upamiętnienia wolontariuszki. Jego zdaniem, każda z nich jest „konkretną odpowiedzią, jak w praktyce zwyciężać zło dobrem”. „Ważne jest to, że w większości ich autorami są rówieśnicy Helenki; ludzie młodzi, którzy podziwiali jej apostolski zapał, a teraz pragną za tym przykładem podążać” – dodaje.

Po Mszy św. w Libiąskim Centrum Kultury odbędzie się przedpremierowy pokaz filmu „Helenka”, który zostanie wyemitowany w TVP 25 stycznia.

Helena Kmieć urodziła się 9 lutego 1991 r. w Krakowie. Była absolwentką Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącego Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców w Libiążu. Na ostatnie dwa lata liceum zdobyła stypendium do prestiżowej Leweston School w Sherborne w Wielkiej Brytanii, gdzie zdała maturę. Studiowała inżynierię chemiczną w języku angielskim na Politechnice Śląskiej. Dyplom magistra inżyniera obroniła w 2014 r. Równolegle ukończyła Państwową Szkołę Muzyczną II stopnia w Gliwicach, a następnie rozpoczęła pracę jako stewardessa w liniach lotniczych.

Do Wolontariatu Misyjnego Salvator w Trzebini wstąpiła w 2012 r. Od początku mocno angażowała się w działalność wspólnoty. Zawsze gotowa do podjęcia odpowiedzialności za inicjatywy misyjne, chętnie służyła talentem muzycznym.

Posługiwała na placówkach misyjnych w Rumunii, na Węgrzech i w Zambii. Działała również w Duszpasterstwie Akademickim w Gliwicach, śpiewała w Chórze Akademickim Politechniki Śląskiej. Angażowała się w pomoc dzieciom w nauce w świetlicy Caritas i działalność Katolickiego Związku Akademickiego w Gliwicach.

W lipcu 2016 pełniła funkcję koordynatorki Światowych Dni Młodzieży w rodzinnej parafii. 8 stycznia 2017 r. rozpoczęła posługę jako wolontariuszka misyjna w Boliwii, z zamiarem półrocznej pomocy Siostrom Służebniczkom Dębickim w prowadzonej przez nie ochronce dla dzieci w Cochabamba, gdzie została zamordowana 24 stycznia 2017 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem