Reklama

Symbol majestatu Rzeczypospolitej

2018-01-10 10:56

Z prof. Wojciechem Fałkowskim rozmawia Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 2/2018, str. 36-37

Grzegorz Boguszewski
Prof. Wojciech Fałkowski

O historii, teraźniejszości i przyszłości Zamku Królewskiego w Warszawie z prof. Wojciechem Fałkowskim rozmawia Wiesława Lewandowska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Zamek Królewski w Warszawie w czasach Pierwszej, a także Drugiej Rzeczypospolitej dzielił jej dobre i złe losy. Był przede wszystkim ośrodkiem i siedzibą władzy (czasem tej wrogiej), za ostatniego króla stał się zauważalnym w Europie centrum kultury. W czasie II wojny światowej został zniszczony przez Niemców, a następnie – dzięki powojennemu, bezprzykładnemu wysiłkowi całego narodu – odbudowany i mozolnie odtworzony. Dziś pełni jedynie funkcje muzealne i reprezentacyjne i wydaje się, że pozostał już tylko historyczną dekoracją...

PROF. WOJCIECH FAŁKOWSKI: – Wprost przeciwnie! Zamek jest i pozostaje w naszej pamięci jako miejsce, gdzie koncentrowała się władza suwerennej i wielkiej Rzeczypospolitej – jest więc symbolem trwania polskiej państwowości, aspiracji narodu, ciągłości polskiej tradycji. To tu odbywają się dziś główne uroczystości państwowe, a to wyraźny znak, że to właśnie tu, w sposób szczególny i właściwy temu miejscu, do dziś koncentrują się symbolika, władza i tradycja państwowa, czyli wszystko to, co dla bytu narodu i jego tożsamości najważniejsze.

– I z tego właśnie powodu przed kilkudziesięciu laty miał na stałe zniknąć z krajobrazu Warszawy!

– I na wiele lat zniknął, ale właśnie wtedy, kiedy go nie było, zyskał niezwykłe dodatkowe znaczenie. Mimo że przez ponad ćwierć wieku wiatr hulał po wybetonowanym placu, że tylko resztki muru od strony Wisły, za „oknem Żeromskiego” (pisarz wraz z rodziną spędził w zamkowym mieszkaniu ostatni rok swego życia – 1924-25), świadczyły o tym, że kiedyś stał tu budynek... Mimo że Zamku nie było, to przez cały czas trwał w świadomości Polaków i nawet przez swoją nieobecność był symbolem nieugiętej postawy narodu. A zatem jest to miejsce szczególne, ponieważ łączy się z emocjami, wspomnieniami i polską historią. Warszawski Zamek Królewski to coś więcej niż tylko budynek i więcej niż ceremoniał i reprezentacja.

– Jednak mimo że pełni dostojne funkcje muzealne tudzież reprezentacyjne, wydaje się dziś jakby nieco za mało obecny i doceniany w życiu narodowym...

– Nie zapominajmy, że Zamek Królewski w Warszawie zawsze symbolizuje majestat Rzeczypospolitej, a tym samym pewien dystans wobec spraw bieżących, wobec przechodniów, wobec turystów. Trzeba więc tu odpowiednio pogodzić kilka jego bardzo ważnych funkcji. Przede wszystkim połączyć funkcję dostojnego symbolu z powszedniością funkcji muzealnej, która zakłada bardzo szerokie otwarcie dla zwiedzających. A codzienność muzeum musi tak funkcjonować, by nie kolidowała z równie ważną funkcją reprezentacyjną, czyli z dostępnością dla gości zagranicznych najwyższej rangi i naczelnych władz państwowych, z możliwością organizacji najważniejszych uroczystości państwowych. Równolegle niezmiernie ważne jest pielęgnowanie i niezatracanie jego funkcji symbolicznej, najważniejszej dla narodu. Coraz większego znaczenia nabiera też rola Zamku Królewskiego w Warszawie jako placówki naukowej.

– W jaki sposób warszawski Zamek odgrywa tę rolę?

– Moim zdaniem, to powinna być wysokiej klasy placówka, która rozwija badania naukowe w dziedzinie historii sztuki, historii, muzealnictwa, organizuje piękne i ważne wystawy o znaczeniu popularnonaukowym przybliżające historię chwały Polski, a jednocześnie rozwija badania naukowe związane z rezydencjami królewskimi, z rytuałem i ceremoniałem władzy.

– Powiedział Pan Profesor: „powinna być”. A nie jest?

– Jest, ale uważam, że jej funkcje naukowe powinny być pielęgnowane i nieustannie wzmacniane. Musimy pamiętać o tym, że trwanie jest wartością ważną, ale niewystarczającą. Dlatego też coraz ważniejsze staje się umocnienie wiedzy historycznej współczesnych Polaków, a także Europejczyków, dotyczącej znaczenia naszego Zamku Królewskiego. Zamek Królewski powinien stać się znakiem rozpoznawczym Polski na miarę Westminsteru czy Luwru.

– Jak to osiągnąć?

– Z całą pewnością przez ważne wystawy czasowe. Także przez nieustanne pozyskiwanie nowych obiektów sztuki do naszej kolekcji stałej.

– A przede wszystkim przez odzyskiwanie tych utraconych?

– Tak. Musimy pamiętać o tym , że przez cały XIX wiek, podczas zaborów, a później zwłaszcza w czasie II wojny światowej polskie dziedzictwo kulturalne było niszczone i rabowane; najeźdźcy kradli wszystko, co cenne, a dopiero później palili i niszczyli... Teraz to, co można, trzeba odzyskiwać, ale również pozyskiwać nowe dzieła – nie tylko polonica, ale także te najwyższej klasy światowej, na ile będzie to, oczywiście, możliwe.

– Tak jak to było kiedyś, gdy wielcy lokatorzy Zamku dbali o jego wystrój i rozbudowę...

– Tak, ta historyczna wskazówka powinna nam obecnie jaśniej przyświecać, przynajmniej przez okres jednego pokolenia; powinniśmy wzmocnić i rozbudować naszą kolekcję zamkową o dzieła z najwyższej półki.

– W najnowszej historii Zamku, od odbudowy aż po lata III RP, nie było z tym najlepiej?

– Nie było łatwo, o czym świadczy wciąż jeszcze trwająca odbudowa Zamku. Dopiero teraz kończymy aranżację tzw. dolnych ogrodów, które schodzą ku Wiśle, stosunkowo niedawno zostały oddane do użytku Arkady Kubickiego. Ogrody Dolne będą takim naturalnym dostępem do Zamku od strony rzeki. Chcielibyśmy zakończyć te prace w ciągu najbliższego roku, a ogrody udostępnić zwiedzającym na wiosnę 2019 r. Byłoby to najlepsze uczczenie 400-lecia istnienia Zamku w ostatecznym kształcie pełnoprawnej i z rozmachem zbudowanej rezydencji królewskiej. Prace wykończeniowe zakończono w 1619 r., ale już wcześniej, w 1611 r., zamieszkał tu na stałe król Zygmunt III Waza wraz z całym dworem. Chcemy, by rok 2019 był Rokiem „Zamkowym”, podkreślającym rolę Zamku Królewskiego w panoramie stolicy i w historii Polski.

– Czy znany jest już program obchodów tego zacnego jubileuszu?

– Planujemy wielką wystawę poświęconą kulturze epoki Wazów, ale również całą serię małych seminariów, konferencji naukowych, także pikników i festynów dla szerokiej publiczności, które będziemy urządzać na dziedzińcu zamkowym oraz w Dolnych Ogrodach.

– Będzie to zatem znakomita okazja do niezwykle ważnej edukacji historycznej, i to chyba nie tylko dla Polaków?

– Jak najbardziej. To będzie historia Polski w pigułce. Chcielibyśmy przedstawić opowieść o historii I Rzeczypospolitej, z jej tradycją parlamentarną, tradycją demokracji szlacheckiej, wspaniałą historią wielokulturowego społeczeństwa i rozwoju świadomego narodu polskiego. No a dalej pokazać późniejszy okres zaborów, gdy Zamek przez cały czas pozostawał symbolem polskiej państwowości, także czasy II Rzeczypospolitej, która przywróciła należny mu cały jego majestat, aż po trudną odbudowę w czasach PRL. Historia Zamku prowadzi przez historię Polski i chcemy, by dotarła ona nie tylko do Polaków, ale by przedostała się także do europejskiej publiczności.

– I tu akurat niezwykle istotne wydaje się przypomnienie nie tylko wspaniałej historii, okresu świetności warszawskiego Zamku, ale też barbarzyńskiego zniszczenia go w czasie II wojny światowej...

– Przypomnimy przede wszystkim to, że zasadniczym elementem tożsamości warszawskiego Zamku jest jego trwanie w najtrudniejszych czasach, że upływ czasu, grabieże, zniszczenia – nawet wysadzenie w powietrze w 1944 r. w celu złamania ducha walczącego narodu – nie osiągały zamierzonego przez najeźdźców celu, lecz zawsze, jakby na przekór, umacniały polską tożsamość. Oczywiście fakt, że trudne koleje losu zawsze raczej wzmacniały Zamek, niż go osłabiały, nie zwalnia nas z konieczności nieustannego dbania o to wielkie dobro narodowe. Dlatego też warto wciąż przypominać powojenne zaangażowanie całego polskiego społeczeństwa w jego odbudowę, co samo w sobie było symbolem powrotu do normalności w umysłach i sercach Polaków, mimo niesprzyjającej rzeczywistości politycznej.

– W swoim czasie zajmował się Pan Profesor szacowaniem strat wojennych stolicy w czasie II wojny światowej. W jaki sposób przygotowywany pod Pana kierunkiem specjalny „Raport o stratach wojennych Warszawy” uwzględnia stratę z tytułu zrównania z ziemią warszawskiego Zamku Królewskiego?

– Tej akurat straty nie sposób przecenić... Oszacowanie wartości tych konkretnie zniszczeń jest o tyle proste, że łatwo możemy obliczyć wartość odtworzeniową całej budowli, właśnie ze względu na powojenną odbudowę. Łatwo można nie tylko podsumować to, ile kosztowało odbudowanie murów, ale też wycenić całe wyposażenie i przywrócenie wnętrzom dawnej świetności. Do tego, oczywiście, należy doliczyć wszystkie dzieła sztuki do tej pory nieodzyskane – malarstwo, rzeźby, meble – które do dziś znajdują się w prywatnych zbiorach zagranicznych. Takie bardziej szczegółowe obliczenia są wciąż możliwe, choć do tej pory ich nie zrobiliśmy.

– Czy w związku z podnoszoną od niedawna kwestią reparacji wojennych od Niemiec będą podejmowane także szczegółowsze wyliczenia strat związanych z intencjonalnym zniszczeniem warszawskiego Zamku?

– Z tego, co wiem, podstawą prac specjalnie powołanego zespołu parlamentarnego ds. reparacji wojennych będą wcześniejsze, już wykonane szacunki i obliczenia, przechowywane w polskich archiwach. Ważne, aby pokazać światu ten ogrom zniszczeń oraz koszt ich odbudowy i włożony w nią wysiłek. A właśnie na przykładzie Zamku można to zrobić najlepiej... I choć w tej chwili nie umiałbym podać bardzo dokładnej kwoty, to myślę, że kiedyś ją wyliczymy.

– Podobnie jak to było w przypadku wyceniania szkód wojennych stolicy?

– W tym przypadku rzecz jest prostsza; przede wszystkim trzeba się oprzeć na podliczeniu wydatków związanych z odtworzeniem Zamku w latach 1971-90 i przeliczyć je na dzisiejsze pieniądze. Nasz raport o zniszczeniach stolicy – przygotowany w 2004 r. na zlecenie ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego – niestety, nie odniósł oczekiwanego skutku, nie odbił się szerszym echem, gdyż nie został nawet opublikowany, ani po angielsku, ani po niemiecku – mimo że tłumaczenie niemieckie mieliśmy gotowe, już po redakcji naukowej i terminologicznej... Mam nadzieję, że tym razem wystarczy woli politycznej, by te ważne sprawy doprowadzić do pomyślnego końca.

– To znaczy – wreszcie szerokiemu światu pokazać warszawski Zamek z jego niełatwą historią tak, aby stał się bardzo czytelnym znakiem i symbolem polskiej historii?

– Właśnie tak. W związku z tym gdy obejmowałem stanowisko dyrektora Zamku Królewskiego, wyznaczyłem sobie trzy podstawowe cele-marzenia. Po pierwsze: pozyskać dla Zamku dzieła wybitne. Mimo że Zamek dziś jest już dobrze wyposażony, to z pewnością bardzo w nim brakuje eksponatów najwyższej klasy światowej... Dzięki darowiźnie prof. Karoliny Lanckorońskiej uzyskaliśmy kilka cennych obiektów – dwa wspaniałe obrazy Rembrandta oraz kilka obrazów XVI- i XVII-wiecznych. Chciałbym kontynuować to wzbogacanie zamkowych wnętrz. Drugim moim celem jest rozwijanie działalności naukowej – Zamek powinien być ośrodkiem naukowym promieniującym na całą Europę, powinien prowadzić badania nad ośrodkiem władzy centralnej, powinien mieć bardzo dobrą bibliotekę, zapraszać gości zarówno do studiowania polskich przykładów, jak i do prowadzenia zajęć z polskim środowiskiem naukowym, doktorantami, młodymi naukowcami... A w sensie czysto materialnym – chciałbym doprowadzić do ostatecznego odtworzenia całego korpusu zamkowego, razem z Malarnią Królewską, która stanowiła integralną część budynku, z ogrodami i uporządkowaniem terenu gospodarczego. To jest praca, która zajmie 10 najbliższych lat.

Prof. Wojciech Fałkowski, historyk mediewista, nauczyciel akademicki i urzędnik państwowy, profesor zwyczajny nauk humanistycznych, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego i paryskiej Sorbony, działacz opozycji demokratycznej w okresie PRL, w latach 2015-17 podsekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej, od 2017 r. dyrektor Zamku Królewskiego w Warszawie

Tagi:
zamek

Inspiracja i natchnienie

2018-02-07 13:42

Piotr Grzybowski
Edycja sosnowiecka 6/2018, str. VIII

Piotr Grzybowski
Zamek Rabsztyn

Zamek w Rabsztynie jest jedną z największych atrakcji architektonicznych powiatu olkuskiego. Nic więc dziwnego, że był inspiracją dla wielu artystów. 11 stycznia w Miejskim Ośrodku Kultury w Olkuszu odbył się wernisaż wystawy poplenerowej „Zamek Rabsztyn 2017 im. Jacka Taszyckiego”. V Plener Plastyczny „Zamek Rabsztyn”, którego pokłosiem jest prezentowana w MOK wystawa, odbywał się od 8 do 10 czerwca ubiegłego roku. W trzydniowym plenerze wzięło udział dwudziestu uczniów liceów plastycznych z Krakowa i Dąbrowy Górniczej wraz z opiekunami. Efektem pleneru jest przeszło 50 obrazów i rysunków, które jesienią 2017 r. były prezentowane na wystawach organizowanych w liceach plastycznych w Krakowie i Dąbrowie Górniczej. Został także opracowany katalog wystawy, wydany przez MOK Olkusz, który jest bezpłatnie rozdawany zwiedzającym. Plener został zorganizowany przez Stowarzyszenie „Zamek Rabsztyn” w Olkuszu we współpracy z Miejskim Ośrodkiem Kultury w Olkuszu. Honorowy patronat nad plenerem objął prof. Stanisław Tabisz, rektor Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.

Tyle artyści. Ale o zamku myślą też włodarze Olkusza. Niedawno w olkuskim magistracie rozstrzygnięte zostały przetargi, które wyłoniły wykonawców kilku inwestycji. Zaplanowano m.in. budowę nowego, trwałego mostu nad fosą oraz wykonanie stylizowanego placu zabaw dla dzieci wraz z małą infrastrukturą, które będą bezpłatnie udostępniane zwiedzającym. Został także opracowany projekt edukacyjny w formie zajęć dla najmłodszych. Planowane inwestycje są odpowiedzią na sugestie mieszkańców i turystów odwiedzających rabsztyński zamek. Zgodnie z zapowiedziami władz miasta, przedsięwzięcie na rabsztyńskim zamku zostanie zrealizowane w tym roku. To nie wszystkie prace, jakie w tym roku są planowane w ruinach rabsztyńskiego zamku. Władze gminy czekają jeszcze na rozstrzygnięcie konkursów na dofinansowanie prac konserwatorskich na zamku. Gmina Olkusz złożyła dwa wnioski o dotacje na kontynuację prac na zamku z programu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pierwszy z nich dotyczy kontynuacji prac konserwatorskich i zabezpieczających w obrębie murów zamku dolnego i pałacu. Drugi wniosek dotyczy kontynuacji prac na zamku górnym.

Z kart historii. Pierwszy, drewniany zamek w Rabsztynie, wzniesiono w XIII wieku. Murowana, gotycka warownia na najwyższej części wzgórza powstała w XIV wieku za panowania Kazimierza Wielkiego. Na przestrzeni lat twierdza wielokrotnie zmieniała swoich właścicieli, którzy stopniowo rozbudowywali zamek. Okres świetności zamku przerwał najazd wycofujących się z Polski Szwedów, którzy ograbili i częściowo spalili warownię. Zniszczona i zdewastowana twierdza nie była odbudowywana. U progu XIX wieku została ostatecznie opuszczona i popadła w ruinę. Na całe szczęście na początku nowego tysiąclecia, powstało stowarzyszenie Zamek Rabsztyn, którego celem jest rekonstrukcja warowni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polska i środowiska polonijne solidaryzują się z Alfiem Evansem

2018-04-26 14:11

abd / Warszawa (KAI)

W wielu polskich miastach, w środowiskach polonijnych i w internecie Polacy wyrażają solidarność z Alfiem Evansem i jego rodzicami. Msze św., pokojowe pikiety i wspólna akcja polskich kierowców tirów - to niektóre spośrod inicjatyw podejmowanych dziś w Polsce.

Alfie Evans/facebook.com

- Alfie jest przesłaniem dla świata: wezwanie do tego, by zastanowić się, dokąd zmierzamy, w Polsce i na świecie. Albo postępujemy zgodnie z ideą solidarności i wówczas silniejsi troszczę się o słabszych, albo działamy w myśl zasady: "homo homini lupus est". Wówczas silniejsi likwidują słabszych, ale to nie jest już człowieczeństwo. Ten chłopiec przypomina nam, byśmy rozsiewali miłość, a nie eliminowali słabych ludzi - mówi KAI ks. prof. Andrzej Muszala, kierownik Poradni Bioetycznej przy Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. W krakowskim kościele pw. św. Marka, w którym posługuje ks. Muszala, o godz. 18.30 zostanie dziś odprawiona Msza św. w intencji Alfiego.

Modlitwy i spotkania będące wyrazem solidarności z chłopcem i jego rodzicami, organizowane są także w innych polskich miastach, a także w środowiskach polonijnych. Informuje o nich m.in. Wojciech Cejrowski za pośrednictwem mediów społecznościowych.

O godz. 10.00 przed łódzkim Konsulatem Wielkiej Brytanii z inicjatywy Prawicy RP zebrali się mieszkańcy Łodzi by wyrazić poparcie dla starań podejmowanych przez rodziców chłopca i złożyć podpisy pod petycją o zgodę na jego transport do Włoch.

O godz. 18.00 na poznańskim pl. Wolności odbędzie się druga w tym mieście pikieta osób solidaryzujących się z Alfiem i jego rodziną. Także w Poznaniu, o godzi. 21.00 zostanie w jego intencji odprawiona Msza św. w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia.

Z kolei warszawianie po raz kolejny spotkają się przed Ambasadą Wielkiej Brytanii. O godz. 17.30 odbędzie się tam modlitwa różańcowa zainicjowana przez ruch Krucjaty Młodych. O godz. 22.00 kolejne już spotkanie zainspirowane przez Fundację Mamy i Taty.

Gdańszczanie będą modlić się w intencji Alfiego o godz. 18.00 w bazylice archikatedralnej w Gdańsku-Oliwie. O tej samej porze mieszkańcy Rzeszowa rozpoczną modlitwę w kościele pw. Opatrzności Bożej. W tej godzinie modlić się będą także mieszkańcy Koszalina, zebrani przy pomniku Jana Pawła II.

Między godz. 19.00 i 20.00 zbiorą się także mieszkańcy Szczecina, którzy przy pomniku św. Jana Pawła II na Jasnych Błoniach będą modlić się w tej intencji. "Zabierzcie kartki z napisami #FreeAlfie #SaveAlfie #ProLife oraz znicze" - zachęcają organizatorzy. Podobne wydarzenie odbędzie się równolegle w Toruniu, pod pomnikiem Mikołaja Kopernika.

Do modlitw i spotkań wyrażających solidarność z Alfiem Evansem dołączają także środowiska polonijne m.in. w Brukseli, Londynie, Reykjavíku, Dublinie i Nowym Jorku.

Przez cały dzień kierowcy tirów wyjeżdżają na trasę z hasłem #SaveAlfieEvans umieszczonym za przednią szybą. O godz. 12.00 zatrzymali się na znak protestu i solidarności z rodziną chłopca.

Internauci dołączają też do akcji "Minutka dla Alfiego", zainspirowanej przez duszpasterzy młodzieży z Libanu, którzy zaproponowali modlitwę w intencji chłopca za wstawiennictwem św. Charbela. Informacje o akcji można znaleźć pod adresem: facebook.com/events/374057756441991/

Z kolei dziś o godz. 21.00, a więc w czasie Apelu Jasnogórskiego internauci z grupy "Polska dla Alfiego Evansa" zapraszają do zapalenia świecy w geście solidarności z chłopcem. "Wspieramy Rodzinę Alfiego w staraniach o pozwolenie na transport chłopca do Włoch. Nie zgadzamy się na mordowanie Alfiego i brak poszanowania ludzkiego życia! Niech ta świeczka płonie w godzinach 21.00-21.30 w oknach naszych domów, z każdej strony świata! Zapraszajmy znajomych, udostępniajmy to wydarzenie! Dzięki ludzie dobrej woli!" - piszą.

Internauci mogą też podpisywać się pod petycjami w obronie chłopca. Pierwszą z nich, adresowaną do władz szpitala Alder Hey, przygotowała organizacja CitizenGo, która zebrała już blisko 245 tys. podpisów (jej treść dostępna jest na stronie: www.citizengo.org/pl/lf/148038-ratujmy-alfiego-evansa). Kolejną, adresowaną do królowej Elżbiety II przygotowali internauci w imieniu ojca Alfiego, Thomasa Evansa (www.change.org/p/the-queen-we-want-her-majesty-the-queen-to-urgently-intervene-in-the-alfie-evans-case).

Wczoraj wieczorem Sąd Apelacyjny w Londynie odrzucił dwie apelacje złożone oddzielnie przez ojca i matkę Alfiego Evansa. Tym samym pozbawił rodziców możliwości przetransportowania chłopca do watykańskiego szpitala Bambino Jesu, który podjął się dalszej opieki nad nim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Rzym: konferencja "Jan Paweł II i jego dziedzictwo"

2018-04-26 19:53

vaticannews.va / Rzym (KAI)

"Jan Paweł II i jego dziedzictwo" – to temat międzynarodowej konferencji na papieskim uniwersytecie Angelicum. Zorganizowała ją w 40. rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża polska ambasada przy Stolicy Apostolskiej.

Ze zbiorów Natalii Janowiec

Zdaniem kard. Pietra Parolina - który nie mogąc osobiście wziąć udziału w konferencji, przysłał swoje przesłanie – prawdziwym dziedzictwem Jana Pawła II jest Sobór Watykański II. To bowiem soborowe nauczanie niczym kompas wyznaczało kierunek jego pontyfikatu.

Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz podkreślił jednak, że rozważając pontyfikat św. Jana Pawła II, trzeba mieć świadomość, że należy on do grona najznamienitszych papieży w historii Kościoła. Jego dziedzictwo sytuuje się na tym samym poziomie, co teksty św. Augustyna czy św. Tomasza z Akwinu. Jest to skarb, który nie ulegnie zapomnieniu – mówi ks. Mazurkiewicz.

- Jan Paweł II zostawił nam bardzo wiele bardzo głębokich tekstów, które mogą dziś być trochę zakurzone, dlatego, że pokolenia się zmieniają i jest moda także na nowość. Nawet jeśli coś jest wyrażone mniej trafnie, mniej głęboko, ale wyrażone zostało wczoraj, to ludzie na to często bardziej reagują – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. prof. Mazurkiewicz. – Natomiast myślę, że dla nas, także jako tych, do których Jan Paweł II przemawiał bezpośrednio i na których wywarł olbrzymi wpływ, zadaniem jest to, żeby nie tylko powtarzać, lecz dalej prowadzić refleksję Jana Pawła II, czyli tekst rozumieć w ten sposób, że on odnosi się do nas w dzisiejszych warunkach. To jest nasze zadanie. Nie zamknąć w muzeum myśli Jana Pawła II, tylko nieustannie prowadzić nad tym tekstem refleksję, a ta nasza refleksja będzie ożywiała te teksty.

Wśród uczestników konferencji znaleźli się również naoczni świadkowie tego pontyfikatu, jak abp Mieczysław Mokrzycki, jeden z sekretarzy osobistych Jana Pawła II, a dziś metropolita lwowski. W swym wystąpieniu mówił w wkładzie Papieża Polaka w pojednanie z Kościołem prawosławnym.

- Jan Paweł II od samego początku wziął sobie do serca tę modlitwę: "Spraw, aby nastała jedna owczarnia i jeden pasterz". Ojciec Święty spotykał się z przedstawicielami Kościoła prawosławnego – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Mokrzycki. – Bardzo zabiegał o spotkanie z patriarchą Moskwy. Różne spotkania i wspólne modlitwy przełamywały bariery. Mogliśmy to odczuć na nieoficjalnych spotkaniach. Nawet jeśli nie było oficjalnego zbliżenia, deklaracji, to jednak w spotkaniach osobistych, mniej urzędowych było widać tę wielką rolę, jaką Jan Paweł II odegrał w przełamaniu barier. My tego osobiście doświadczamy. Na Ukrainie śmiało mogę pójść do arcybiskupa z Patriarchatu Moskiewskiego. W Poczajowie, w wielkim sanktuarium prawosławnym jesteśmy przyjmowani z wielkimi honorami.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem