Reklama

Artysta niezwykły

2018-01-10 10:56

Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 2/2018, str. 40-41

Mateusz Wyrwich
Jerzy Kalina

Jerzy Kalina – performer, akcjoner, jeden z pierwszych w Polsce. Autor kilkuset prac, kilkudziesięciu wystaw w kraju i za granicą. Scenograf teatralny i filmowy, reżyser filmów animowanych i dokumentalnych. Rzeźbiarz. Twórca ołtarzy podczas wizyt Jana Pawła II w Warszawie, kaplic w Pałacu Prezydenckim i Belwederze, grobu ks. Jerzego Popiełuszki, pomników katyńskich, również narracji plastycznej Muzeum Katyńskiego w Cytadeli Warszawskiej, pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej. Wielokrotnie nagradzany. Został m.in. najmłodszym laureatem Nagrody Krytyki Artystycznej im. Cypriana Kamila Norwida. Przed 3 laty otrzymał Nagrodę im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w ubiegłym roku zaś Totus Tuus 2017, przyznawaną przez Fundację KEP – „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Od początku swej drogi artystycznej obecny w Kościele. Ponad 40 lat żonaty. Ojciec trojga dzieci.

Wprowadził do języka pojęć artystycznych określenie sztuka akcji. Uczynił to z całą determinacją, z pełnym przekonaniem. Wszystko znaczące o losie kraju objął artysta swoją czułością i żarliwością. Uwaga od początku twórczości Jerzego Kaliny spowija dążenie do ujęć wysokiego piętra umowności, wyszukanej alegorii dojrzałych, ale też zaskakujących znaczeń z symboli i niepowtarzalnego języka przekazu” – pisał prof. Jacek Olędzki, nieżyjący już dziś wybitny etnograf, antropolog kultury i etnolog.

„Czynnikiem porządkującym imponujący dorobek artysty jest powtarzający się w jego dziełach aspekt etyczny, wciąż uporczywie aktualny w wymiarze ojczyźnianym przede wszystkim, ale również mający znaczenie w swej postaci uniwersalnej. Odchodzenie od pozorów, kłamstwa. Oswajanie się z odwaga? i prawda?! Mogły się zrodzić w dziełach Jerzego Kaliny te cechy dzięki jego nieobojętnym postrzeganiu bzdury, fałszu, nikczemności i przeniewierstwa, jakie towarzyszyło nam przez lata w ukochanym kraju. Podobne wątki oczyszczające sensy odnajdujemy tylko u największych. W czasach ostatnich, w miejscu najbliższym słyszymy je w poezji Zbigniewa Herberta, a przeżywaliśmy ich obecność w dojmujących dokonaniach Jerzego Grotowskiego. Jednakże w przekazie «niemym», jakim jest sztuka z pogranicza rzeźby i malarstwa, form przestrzennych, ruchu i światła, znaku wizualnego, Kalina jest sam jeden, niepowtarzalny – jedyny we współczesnej przebogatej kulturze artystycznej świata” – pisała przed laty wybitna znawczyni sztuki Monika Małkowska.

Inspiracje, instalacje...

Urodzony w majątku przyjaciół rodziców koło Garwolina w roku Powstania Warszawskiego. Ma dwóch braci: starszego – emerytowanego pułkownika LWP i młodszego – grafika.

Reklama

W II RP ojciec Jerzego – Janusz, z wykształcenia agronom, pracował w majątkach świętokrzyskich. Po wojnie powiedziano mu na UB, że albo będzie prowadził PGR-y, albo wyjedzie na Syberię. Wybrał pierwsze – gospodarował jako dyrektor na państwowym. Mama zaś, Julia Daniłowska, pasjonatka książek, prowadziła w domu, jako wolontariuszka, biblioteki wiejskie. Rodzinę przerzucano z miejsca na miejsce. Mieszkali jednak głównie na tzw. Ziemiach Odzyskanych, w poniemieckich majątkach ziemskich. Dla przyszłego artysty zakątki wielkich pałaców, opuszczonych komnat i strychów stały się inspiracją i źródłem przyszłej twórczości. Były swego rodzaju... instalacją.

– Urodziłem się w ciekawych czasach i, można powiedzieć, w ciekawych instalacjach – opowiada Jerzy Kalina. – Szperałem po strychach. Znajdowałem jakieś dziwne instrumenty, np. harfę czy cytrę, których wcześniej nie znałem. W opuszczonych szafach leżały rozmaite części starego uzbrojenia. Elementy pruskich mundurów. Niezwykle piękne grafiki w wiekowych książkach. Bajecznie kolorowe banknoty, które znajdowałem, wertując karty porzuconych tomów. Wiele czerpałem z tych strychów poniemieckich i polskich dworków. Wynosiłem z nich przede wszystkim ducha i przestrzeń. Żadnego konkretnego obrazu. Były dla mnie ideą, inspiracją.

Inspiracją dla sztuki sakralnej był jednak dla Kaliny sam Kościół. Świątynia. „Sanktuarium narodowej sztuki” – mawia Kalina.

– Jako dziecko nie miałem świadomości, że liturgia jest tak głęboka. Metafizyczna. Dla mnie, dzieciaka, obecność w kościele była niezwykłym świętem, które miało swój rytm. Nie wiedziałem, że jest to obrzęd, który posługuje się znaczącymi kolorami. Ale widziałem w tym porządek hierarchii. Widziałem w tym głębszy sens ku Stwórcy – wspomina artysta.

Nauczyciele

Ten fantastyczny, ale i nieuporządkowany świat zaczęli układać profesorowie Państwowego Liceum Technik Plastycznych w Tarnowie, gdzie Jerzy Kalina podjął naukę w końcu lat 50. ubiegłego wieku. Tu uczył się podstaw rysunku, malarstwa, rzeźby, ale też fotografii. Niewątpliwy wpływ na jego widzenie sztuki mieli profesorowie: dr Stanisław Wałęga – dyrektor szkoły, Witold Giżbert-Studnicki i Wiesław Rehrenschef, a na historię kraju i naszej kultury wychowawczyni – profesor Barbara Wiatr.

– Człowiek o wielkiej erudycji, cieple, bardzo serdeczna – mówi Jerzy Kalina. – Była polonistką, która przygotowywała nas do wieku dojrzałego. Uczyła nas kultury, literatury narodowej. Dyskretnie. Nie mówiła wprost, ale dawała nieustannie jakieś impulsy, byśmy nie zatracili się w mnogości rzeczy pozornych. Dla niej punktem odniesienia były powstania: listopadowe, styczniowe, warszawskie. Wskazywała, w jaki sposób możemy szukać swojego znaku tożsamości. Była zdania, że musimy mieć swoją opokę. Pokazywała, że nie można popadać w relatywizm – wspomina.

Studia

Studia, choć miał wybitnych profesorów i współstudentów, nie stały się dla Jerzego Kaliny znaczącym czasem. Dopiero lata po dyplomie, a w szczególności pierwsze instalacje w Galerii Debiutów na warszawskim Krakowskim Przedmieściu, a później w Galerii Repassage stały się próbowaniem siebie jako artysty. Szukaniem kontaktu z odbiorcą w niełatwej i odważnej formie, jaką była sztuka efemeryczna, zwana wówczas częściej „działaniem w przestrzeni rzeczywistej”. Te artystyczne zmagania były wcale nierzadko wyśmiewane przez przeciętnych obiorców, do których jednak również chciał trafić absolwent warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Po 6 latach zaowocowały znaczącym i najbardziej wówczas znanym dziełem, którym była instalacja zatytułowana „Przejście, pomnik anonimowego przechodnia”, ustawiona w nocy z 12 na 13 grudnia 1977 r. na rogu dwóch śródmiejskich ulic. W swojej instalacji artysta pokazał ludzi wchodzących do podziemia i wychodzących z niego. To dzieło stało się początkiem buntowniczej drogi artystycznej Jerzego Kaliny. Dziś replikę tego dzieła można oglądać we Wrocławiu.

– W sprawie mojej instalacji, o czym dowiedziałem się dopiero po Okrągłym Stole, interweniował sowiecki generał, który kazał ją zlikwidować. Uznał moją pracę za prowokację. Stwierdził, że odnosi się ona do jakiegoś punktu wypowiedzenia i określenia, czym jest w Polsce socjalizm – wspomina Jerzy Kalina. – Szukałem jakiegoś znaku, żeby nie musieć teoretyzować na temat tego, co robię i dlaczego to robię. Uważam, że owszem, interesująca jest cała strona teoretyczna twórcy, który prowadzi dialog z rzeczywistością, ale też prowadzi dialog ze sztuką. Nie jest mi to obojętne, kto co powiedział bądź zrobił w sztuce. To, co najbardziej sobie cenię, to indywidualizm w każdej dziedzinie sztuki. Jest to dla mnie o wiele bardziej ważne niż perfekcjonizm. Kiedy studiowałem, już nie chodziło mi o to: jak? Ale: jaki jest powód kreowania tego dzieła.

Twórca zauważalny

Od tego momentu Jerzy Kalina zaczął być „zauważalnym” twórcą. Również jako autor filmów animowanych powstających w warszawskim Studiu Miniatur Filmowych, gdzie pracował w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. W czasie legalnej Solidarności był w Komisji Zakładowej „S”.

W stanie wojennym twórca nie stanął po stronie władzy. Służba Bezpieczeństwa w połowie lat 80. raportowała: „(...) Jerzy Kalina związany jest z negatywną działalnością polityczną, prowadzoną przez kler rzymsko-katolicki i osoby z kręgów opozycji politycznej na terenie obiektów kościelnych. Uczestniczy także w niezależnym obiegu sztuki (...)”.

Ciągła współpraca z Kościołem naraziła Kalinę nie tylko na szykany, ale na stygmatyzowanie go etykietką „twórcy kościelnego” – określeniem w intencji jawnie lekceważącej, zwłaszcza w niektórych środowiskach artystycznych. Tymczasem takie określenie to dla mnie wielki zaszczyt. Kościelnym artystą był przecież Michał Anioł, Tintoretto, Rafael czy van Dyck... czy Jerzy Nowosielski.

Lata III RP nie „wypchnęły” artysty, jak wielu innych, z Kościoła. Nadal tworzy na jego potrzeby. Jednak pracuje głównie w przestrzeni „świeckiej”. Jest dzisiaj uznanym, cenionym artystą. Jego dzieła prezentowane są w wielu galeriach krajowych i zagranicznych. Nie stał się jednak artystą schematu, choćby i własnego. Nadal jest niepogodzonym, na swój sposób buntowniczym artystą. Jedną z jego kolejnych, głośnych najnowszych prac jest projekt pomnika Ofiar Tragedii Smoleńskiej.

– Chciałem powiedzieć, że to, czym żyłem i czym żyję od katastrofy do tej pory, to takie moje oczekiwanie – wyjaśnia ideę swojego pomysłu Jerzy Kalina. – Mam wrażenie, że choć zginęli tragicznie, to jednak odlecieli tylko na jakiś moment. Wiemy, ile jest ofiar i kto zginął. Samolot odleciał i pozostała pustka, ale my w tej pustce nie jesteśmy odrętwiali. Nie zamarliśmy. Nie stało się to, czego oczekiwała druga strona. Nie zamroziła nas, ale jesteśmy w wielkim oczekiwaniu. Chciałem, aby było w nas to uczucie wielkiej pustki, wielkiego żalu, ale i prośba o to, by oni trwali w naszej pamięci. I byśmy nie zapominali, jaki był cel ich wizyty. Mieli polecieć do Katynia na Mszę żałobną. Ten symboliczny trap, który jest miejscem pożegnania i oczekiwania... Ten trap wyrasta z krwi. Z głębokiej niszy wykopanej w ziemi. Przypomina on nisze, które były dołami śmierci po ekshumacjach naszych rodaków zamordowanych przez Rosjan w Katyniu. One są i będą – na fotografiach, w pamięci. Dziś i jutro. Zawsze.

Tagi:
artysta

„Dłubok” Pana Boga

2018-07-10 14:48

Małgorzata Czekaj
Edycja małopolska 28/2018, str. VIII

Józef Wrona, utalentowany artysta ludowy i wieloletni kościelny w parafii Matki Bożej Śnieżnej w Tokarni, obchodzi w tym roku 50-lecie twórczości.

M. Czekaj
Tokarski twórca przez 50 lat wykonał ponad 500 prac – tutaj przy rzeźbach Chrystusa Miłosiernego i św. S. Faustyny

Urodził się w 1943 r. w Tokarni. W 1963 r. rozpoczął pracę jako kościelny; rzeźbić zaczął pięć lat później. Urzędujący wówczas w Tokarni proboszcz, ks. Jan Mach, zauważywszy jego pierwsze, udane prace, zachęcał do szlifowania talentu. Wkrótce poprosił kościelnego o wykonanie Chrystusa Palmowego, którego inspiracją stała się średniowieczna figura przechowywana w Muzeum Narodowym w Krakowie.

W ten sposób, 50 lat temu, powstała słynna, drewniana rzeźba Pana Jezusa, jadącego na osiołku umieszczonym na czterokołowym wózku, którą – po dziś dzień – kolejne pokolenia parafian obwożą podczas procesji w Niedzielę Palmową. Rzeźbę zobaczymy także na jubileuszowej wystawie „Wrona i skrzydło anioła”, otwartej 3 lipca i czynnej do 12 sierpnia w Muzeum Archidiecezjalnym w Krakowie przy ul. Kanoniczej 19.

Twórcze półwiecze

Podczas wernisażu, pan Wrona w otoczeniu rodziny, przyjaciół i sąsiadów, odbierał liczne gratulacje i słowa uznania, ale przede wszystkim on sam, bardzo wzruszony, dziękował tym, którzy przez pół wieku wspierali go na drodze życia i twórczości. Szczególne podziękowania skierował, oczywiście, do śp. ks. Macha, dzięki któremu zaczęło się to jego „dłubanie”. – No cóż, chciałem dłubać lepiej, ale dłubałem, jak potrafiłem – żartował. Niezwykle skromny, sam siebie nazywa „dłubokiem” i przyznaje, że tak naprawdę, pomimo 50 lat rzeźbienia, wciąż widzi w swoich pracach niedoskonałości.

Wystawę podzielono na cztery bloki tematyczne: figury Chrystusa, Matki Bożej, świętych i błogosławionych oraz dzieła poświęcone życiu na wsi i pracy na roli. To, niestety, tylko przekrój prac Józefa Wrony, który łącznie wykonał ich ponad 500. Do najciekawszych eksponatów należą m.in. cykl rzeźb „Poczet świętych polskich” (nagrodzony w 1991 r. w ogólnopolskim konkursie lubelskiego oddziału Stowarzyszenia Twórców Ludowych) oraz figury Chrystusa Frasobliwego, Chrystusa Miłosiernego czy Świętej Rodziny. Wykonane najczęściej z drewna polichromowanego lub bejcowanego rzeźby zachwycają zarówno swoją prostotą, jak i pięknem.

Dla Boga i ludzi

Józef Wrona, w rozmowie z „Niedzielą” przyznał, że wszystkie rzeźby mają dla niego dużą wartość, ponieważ dzięki nim spotkał wielu wspaniałych ludzi. Okazuje się, że działa to w obie strony. – Po ślubie, w1994 r., szukaliśmy kogoś, kto wykonałby krzyż do naszego domu. Znajomi ze studiów, mieszkający w Tokarni, polecili nam pana Józefa – wspominają, obecni na wernisażu, państwo Bożena i Zbigniew Mazurowie z Chrzanowa. Rzeźbiarz z Tokarni wykonał na zamówienie ponad metrowy krzyż z postacią Chrystusa. Rzeźba zawisła w centralnym miejscu w domu młodego małżeństwa. Od tamtej pory trwa wspaniała znajomość, która zaowocowała m.in. wystawą w Muzeum w Chrzanowie, gdzie pan Zbigniew pracuje jako kustosz i dyrektor. – Niewątpliwie, Józef Wrona jest jednym z najbardziej utalentowanych artystów ludowych ostatniego trzydziestolecia – przekonuje dyr. Mazur.

Dziełem, które najbardziej raduje serce pana Józefa, jest Kalwaria Tokarska na Urbaniej Górze, składająca się z ponad 20 kapliczek i stacji Drogi Krzyżowej. Pierwsza figura, przedstawiająca Matkę Bożą, powstała w 1982 r. Pan Józef w rozmowach z przyjaciółmi żartuje, że jego największym sukcesem jest to, iż „wyprowadził ludzi w las”, czyli na Urbanią Górę. W tym żarcie jest dużo prawdy. – Na Kalwarię przyprowadzam swoich bliskich, przyjaciół, znajomych, a oni przyprowadzają swoich, a tamci kolejnych – mówi Franciszek Idzi, rzeźbiarz z okolic Wieliczki, przekonany o niezwykłości tokarskiego miejsca.

Ks. Sławomir Filipek, organizator wystawy, pochodzący z Tokarni, mówi: – Prace pana Józefa mają wymiar nie tylko materialny, ale też i duchowy. Z tego względu warto je poznać – dodaje. Obecny na wernisażu bp Jan Szkodoń, który także jest artystą, ma podobne zdanie. Powiedział: – Pan Józef w swoich pracach przekazał nam nie tylko wiarę, w której centrum znajduje się Chrystus, i nie tylko miłość ku Matce Bożej, świętym oraz ziemi, ale – gdyby spróbować objąć to jednym słowem – swoją modlitwę. Szeroko mówi się o tym, że pan Józef rzeźbił na kolanach, nie tyle w sensie dosłownym, ile przede wszystkim, duchowym. Dlatego jego prace, stanowiące wyraz ludowej kultury, zatrzymują nas, prowadzą do tego, co wieczne, co przekracza ziemię i sięga samego nieba.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kard. Dziwisz: Kościół jest potrzebny współczesnemu światu

2018-10-22 14:59

md / Kraków (KAI)

Europa powinna przede wszystkim pozostawać wspólnotą ducha. Powinna powracać do swych najgłębszych źródeł, do wartości, które uformowały jej tożsamość – mówił kard. Stanisław Dziwisz na zakończenie II Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”. W Sanktuarium św. Jana Pawła II hierarcha przewodniczył Mszy św. wieńczącej tygodniowe obrady.

W papieskim sanktuarium zgromadzili się uczestnicy kongresu, którzy w 40. rocznicę inauguracji pontyfikatu Jana Pawła II modlili się, by Europa pozostała wierna swoim korzeniom. Kard. Dziwisz mówił w skierowanej do nich homilii, że Janowi Pawłowi II w sposób szczególny zależało na przyszłości Starego Kontynentu i na tym, by pozostał on wspólnotą ducha, która powraca do swych najgłębszych źródeł, czyli do wartości chrześcijańskich, formujących jej tożsamość. „Ojciec Święty dostrzegał również zagrożenia, jakie od dłuższego czasu zaczęły się pojawiać się na horyzoncie Europy, usuwającej coraz bardziej Boga na margines życia społecznego” – przypominał jego osobisty sekretarz.

Kard. Dziwisz mówił ponadto o inicjatywie ogłoszenia św. Jana Pawła II patronem Europy. „Niewątpliwie zasługuje w pełni na ten tytuł, bo swoim nauczaniem, swoją miłością i służbą, swoją świętością inspiruje Kościół w Europie do podążania za Chrystusem i życia zgodnie z Ewangelią” – stwierdził.

Kaznodzieja podkreślał ponadto, że Kościół jest potrzebny Polsce, Europie i współczesnemu światu. „Żyjemy w czasach, w których Kościół jest bardzo krytykowany. Wydobywa się słabości i grzechy ludzi Kościoła. To prawda. Kościół składa się z ludzi grzesznych. Również jego słudzy są ludźmi grzesznymi” - przyznał hierarcha, dopowiadając, że wszyscy są powołani do ciągłego nawracania się, „do uwalniania się od grzechu, od pożądliwości, od chciwości, od egoizmu”.

Dodał także, że prawda o słabości Kościoła nie powinna przesłaniać innej prawdy, że jest również Kościół święty: „święty świętością jego głowy, Jezusa Chrystusa, i święty świętością niezliczonych Jego uczniów, którzy żyli i nadal żyją, którzy kochali i nadal kochają, którzy służyli i nadal służą Bogu i człowiekowi”.

II Międzynarodowy Kongres Ruchu „Europa Christi” odbywał się od 15 do 22 października w Warszawie, Rzeszowie, Lublinie, Łodzi, Częstochowie i Krakowie. Myślą przewodnią tegorocznego Kongresu była wizja Europy w ujęciu św. Jana Pawła II. W obradach uczestniczyli przedstawiciele rządu i parlamentarzyści, biskupi z Polski i Europy, znawcy katolickiej nauki społecznej.

„Europa Christi” to ruch, którego ambicją jest odbudowanie chrześcijańskiego myślenia o Europie. Pierwszy kongres odbył się w dniach 19-23 października ubiegłego roku w Częstochowie, Łodzi i Warszawie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wkrótce X Forum Tato.Net

2018-10-22 19:15

Archiwum organizatorów
Marek Kamiński podczas Forum TatoNet

17 listopada br. w Hotelu ARCHE Krakowska w Warszawie odbędzie się jubileuszowa, dziesiąta edycja Międzynarodowego Forum Tato.Net17

Setki ojców będą wymieniać się doświadczeniami w o.Net. Wśród uczestników nie zabraknie mężczyzn, którzy z jednej strony inwestują w swoje ojcostwo, a z drugiej odnoszą sukcesy zawodowe.

Forum Tato.Net to całodzienne „święto ojcostwa” wypełnione wykładami, warsztatami oraz nieformalnymi rozmowami o roli taty w rodzinie i życiu społecznym.

Co roku odbywa się w innym polskim mieście, tym razem wybór padł na Warszawę. Idea jest prosta: zamiast nieustannie narzekać na kryzys ojcostwa, lepiej spotkać się w społeczności ojców, aby wzajemnie się wspierać.

Archiwum organizatorów
IX Forum TatoNet - rozmowy

Jak podkreślają organizatorzy z Inicjatywy Tato.Net, to spotkanie unikatowe na mapie Polski, a nawet Europy. Towarzyszy mu przekonanie, że „mocni ojcowie muszą trzymać się razem”, jak powiedział dr Ken Canfield, wybitny znawca tematyki ojcowskiej, który sam jest tatą.

Forum Tato.Net towarzyszy hasło – temat szczegółowy każdej edycji. W tym roku to „Miłość i szacunek”. Jak tłumaczy inicjator Tato.Net i organizator Forum, dr Dariusz Cupiał: Miłość i szacunek to wartości centralne w budowaniu każdej międzyosobowej więzi. Wartości, które dzisiaj przez nas mężczyznpotrzebują być ponownie odkryte. Co więcej – to są również wartości, które wzajemnie się wzmacniają.

Praktycznym odzwierciedleniem tegorocznego hasła jest program Forum Tato.Net, który składa się z trzech części:

- Część pierwsza: „Tato, potrzebujesz miłości i szacunku. Dlaczego i jak dbać o własny rozwój?”,

- Część druga: Blok 15 grup tematycznych – warsztaty, panele, seminaria. Przestrzeń aktywności dla wszystkich uczestników,

- Część trzecia: „Miłość i szacunek, które dajesz swojemu otoczeniu. Wyzwania, rozwiązania, dobre praktyki”.

Ważnym punktem programu będą również „Męskie rozmowy o ojcostwie”, podczas których usłyszymy wartościowe i praktyczne świadectwa niejednego taty. Te panelowe debaty poprowadzą znani ojcowie: dziennikarz Krzysztof Ziemiec oraz aktor Michał Chorosiński.

Uczestnicy

Na Forum Tato.Net zaproszeni są wszyscy ojcowie oraz ojcowie zastępczy, niezależnie od wieku, doświadczenia czy narodowości. Wydarzenie ma charakter międzynarodowy, w tym roku możemy się spodziewać uczestników z USA, Ukrainy czy Węgier.

Jednym z prelegentów będzie Shane Barkley – prezes organizacji Savvy Dads (tę nazwę można przetłumaczyć jako „Kumaci ojcowie”). To doświadczony tata trzech córek, który od kilkunastu lat zajmuje się doradztwem w branży finansowej. Na Forum Tato.Net opowie o aktywnym słuchaniu – kluczu do budowania dobrych relacji rodzinnych.

Pozostali mówcy jubileuszowej edycji Forum Tato.Net to między innymi:
Kazimierz Korab (socjolog, dyrektor Polonijnego Liceum Ogólnokształcącego Niepublicznego „Klasyk”),
Krzysztof Filarski (maratończyk i specjalista od storytellingu),
Grzegorz Grochowski (wykładowca akademicki, animator życia kulturalnego),
Paweł Sopkowski (pionier polskiego coachingu i mentoringu, przedsiębiorca),
Janusz Wardak (wicedyrektor warszawskiej szkoły „Żagle”, autor popularnej strony mniejekranu.pl, tata dziesięciorga dzieci),
Maciej „Zuch” Mazurek (autor jednego z popularniejszych blogów http://ZUCH.media). Kultura odpowiedzialnego ojcostwa

Ważnym wydarzeniem towarzyszącym Forum Tato.Net będzie uroczysta gala, która odbędzie się w piątek (16 listopada br.). Tego wieczoru zostaną przyznane wyróżnienia Inicjatywy Tato.Net. Pierwszym z nich jest Statuetka MAX. Otrzymują ją osoby oraz instytucje, które swoim przykładem i działaniami ukazują wartość i piękno ojcostwa. Mogą ją również otrzymać twórcy, których dzieła przedstawiają ojcostwo, jako ważną wartość, potrzebną współczesnemu światu.

Do tej poryStatuetki MAX otrzymali m.in. Robert „Litza” Friedrich, Marek Kamiński, czy doktor Krzysztof Liszcz.

Z kolei wyróżnienia topdADS przeznaczone są dla reklam kreujących pozytywny wizerunek taty – odpowiedzialnego, odważnego, troskliwego mężczyzny.

Gali będzie towarzyszyć kolacja, a całą uroczystość poprowadzi wspomniany już aktor Michał Chorosiński.

Odkrywanie ojcostwa Forum Tato.Net jest cyklicznym wydarzeniem organizowanym przez Inicjatywę Tato.Net. To wiodąca w Europie instytucja, inspirująca mężczyzn do przeżywania ojcostwa jako pasji oraz najważniejszej kariery życia. Inicjatywa funkcjonuje od 14 lat pod auspicjami Fundacji Cyryla i Metodego.

Szczegółowy program oraz zapisy: https://evenea.pl/imprezy/konferencje/warszawa/x-miedzynarodowe-forum-tatonet-205336/

Inicjatywa Tato.Net: http://tato.net/

„Miłość i szacunek” – wykład dra Emersona Eggerichsa podczas IX edycji Forum Tato.Net: https://www.youtube.com/watch?v=Rvj63cxK6Ok

prof. Kazimierz Korab o znaczeniu miłości i szacunku: http://tato.net/czytelnia/sila-ojcowskiej-milosci-tkwi-w-konkretach/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem