Reklama

Czujemy, że nie jesteśmy sami

2018-01-11 07:12

Ks. Mariusz Frukacz
Edycja częstochowska 2/2018, str. VI

Archiwum parafi i
Spalona zakrystia kościoła św. Andrzeja Boboli w Masłowicach

Ks. Mariusz Frukacz: – Tuż przed Bożym Narodzeniem, kiedy trwały rekolekcje adwentowe, a wierni przygotowywali się do świąt, wówczas parafia przeżyła dramat pożaru w świątyni. Jak Ksiądz Proboszcz odczuwa to wydarzenie dzisiaj?

Ks. Mariusz Sztaba: – Każde takie wydarzenie nie jest do przewidzenia i żaden moment nie jest dobry na nie. Niewątpliwie było to ogromne zaskoczenie. I wielki znak zapytania, jak to będzie. Teraz już wiemy, jak to wszystko wygląda i co nas czeka. Natomiast do tamtych chwil grozy, mimo że czas upływa, ciągle wracam. Czuje się ciągle jakąś niepewność. Pożar i to, co się wydarzyło, są to sytuacje nie do zapomnienia, nie do zatarcia.

– Jak doszło do tego pożaru? Jak duże to są zniszczenia?

– Wszystko wskazuje na jakieś spięcie w instalacji. Tynki są wypalone, przewody są popalone. Straty finansowe jeszcze trudno ocenić. Zniszczone są dwie zakrystie, korytarz prowadzący do kaplicy przedpogrzebowej. Kościół jest okopcony. To są oczywiście koszty, których jeszcze nie widać. Pewne rzeczy trzeba będzie robić od podstaw.

– Zniszczeniu uległo to wszystko, co jest potrzebne do odprawiania Mszy św. i sprawowania sakramentów?

– Nawet jeśli nie wszystko zostało całkowicie zniszczone, to zostało nadpalone i przesiąknięte dymem. Wszystkie szaty liturgiczne, tzw. bielizna kielichowa, wszystko, co znajduje się w zakrystii, spłonęło. A to były bardzo dobre rzeczy, ponieważ mój poprzednik – ks. Józef Błasiński – bardzo się starał, żeby wszystko było bardzo piękne i dobre. Tym bardziej strata jest wielka i taki żal, że już tego nie ma.

– Jak parafianie w tej sytuacji przeżyli Boże Narodzenie?

– Można mówić o pewnym szczęściu w nieszczęściu. Bo zdajemy sobie sprawę, że w ciągu kilku bądź kilkudziesięciu minut to nie mielibyśmy kościoła. I nie byłoby gdzie odprawiać Mszy św. Od 19 grudnia aż do soboty 23, przez kilka dni, była potężna walka z czasem, żeby to, co jest, zagospodarować, żeby podciągnąć prąd. Udało się, ale to była praca całej parafii. Wielu ludzi bezinteresownie zakasało rękawy. Nie umawialiśmy się, a okazało się, że na dźwięk dzwonu ludzie przyszli. A pracy było naprawdę dużo. To była walka z czasem, żeby kościół przygotować na świętowanie. Niewątpliwie parafianie bardzo to przeżyli. Żyją jeszcze ci parafianie, którzy to wszystko budowali. Tak, jak to przypomniał Ksiądz Arcybiskup w swoim słowie, że mała parafia wybudowała ładny kościół. A mało co tego kościoła w ogóle by teraz nie było.

– Spośród zdjęć, które Ksiądz Proboszcz przesłał do naszej redakcji, jedno pokazuje nadpalony krzyż. Jak Ksiądz Proboszcz odczytuje to wydarzenie i to zdjęcie?

– Mamy potężnych patronów – św. Andrzeja Bobolę i św. Maksymiliana Kolbego. Ufam, że to oni też bronili kościoła, żeby ten ogień się nie przedostał do wnętrza kościoła. Ten krzyż jest takim symbolem, że działo się coś strasznego, ale jednak Pan Bóg nie pozwolił na wszystko. Te pomieszczenia, które się spaliły, były w 2015 r. odnawiane. Mija dwa lata, a tutaj dewastacja właściwie do gruntu, dlatego to wszystko tym bardziej jest przykre. Dlatego korzystając z okazji, bardzo pragnę podziękować Księdzu Arcybiskupowi i archidiecezji, która solidaryzuje się z nami w tym dramacie, bo to jest także znak dla ludzi, że damy radę, by ta świątynia była funkcjonująca i piękna, by służyła ludziom w następnym pokoleniu.

– Czego aktualnie najbardziej potrzebuje parafia?

– Teraz najbardziej potrzebujemy spokoju, żeby to wszystko dobrze ogarnąć i przygotować sposób odbudowy. Podstawowe rzeczy już mamy. Okoliczni księża pomogli. Wychodzimy z założenia, że trzeba to wszystko dobrze zaplanować. Te wszystkie prace murarskie i tynkarskie. Najpierw trzeba zgromadzić środki i wiedzieć, na co możemy sobie teraz pozwolić. Czas zimy nie jest najlepszy na sprawy murarskie, a teraz trzeba zrobić to, co można.

– W naszej kaplicy redakcyjnej pw. Matki Słowa i św. Jana Pawła II od początku tych wydarzeń trwaliśmy na modlitwie z parafią.

– Bardzo dziękuję za tę pamięć modlitewną i za wszelką pamięć. Czujemy, że nie jesteśmy sami. Wiemy, że wszystko wymaga czasu, ale z pomocą łaski Bożej i ludzi dobrej woli damy radę. Za wszelki dobro i wrażliwość serdecznie dziękujemy.

***

Wszystkim, którzy chcieliby wspomóc parafię w Masłowicach, podajemy nr konta: Bank Pekao 67 1240 3291 1111 0010 7750 9456

Tagi:
wywiad

Ks. Ptasznik: dziś Jan Paweł II wzywałby nas do jedności

2018-10-15 13:46

rozmawiali Krzysztof Stępkowski i Małgorzata Muszańska / Warszawa (KAI)

– Niestety, wydaje mi się, że pontyfikat Jana Pawła II coraz bardziej idzie w zapomnienie. Osoba nie, ale pontyfikat tak – mówi w wywiadzie dla KAI ks. prałat Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej. W przeddzień 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyły wspomina swoją pracę u boku św. Jana Pawła II i podkreśla konieczność refleksji nad Jego pontyfikatem.

Archiwum ks. Pawła Ptasznika
Ks. prał. Paweł Ptasznik na tle Pałacu Apostolskiego w Watykanie

Ks. Paweł Ptasznik: – Propozycja pracy w Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu przyszła z Watykanu. Było to rok po moim powrocie ze studiów w Rzymie. Była tak niespodziewana, że w pierwszej chwili zacząłem się głupio wymawiać, że seminarium, że klerycy, że dopiero co zacząłem... Ale – dzięki Bogu – kard. Franciszek zamknął kwestię jednym zdaniem: „Wiesz, nie możemy powiedzieć Ojcu Świętemu, że nie ma nikogo, kto by cię tu zastąpił...”. Nieustannie jestem mu za to zdanie wdzięczny. Wtedy dopiero dotarło do mnie, co znaczy ta propozycja i przyjąłem ją z radością.

Na czym miała polegać moja praca, tak do końca dowiedziałem się dopiero za kilka dni, gdy już przyjechałem do Watykanu. Wtedy ks. prał. Stanisław Ryłko, którego miałem zastąpić, wyjaśnił mi, że chodzi nie tylko o zajęcia związane z biurem Sekretariatu, ale przede wszystkim o bezpośrednią współpracę z Ojcem Świętym przy przygotowaniu tekstów, które wygłaszał albo przekazywał na piśmie w formie dokumentów czy książek. Miało to polegać na zapisywaniu tego, co Papież dyktował, i tłumaczeniu na język włoski. Szybko jednak okazało się, że Ojciec Święty oczekiwał również twórczego wkładu: zachęcał do rozmowy, do wyrażenia opinii, wątpliwości, sugestii.

- Praca w cieniu postaci tej miary, co Jan Paweł II wymagała przecież specjalnych predyspozycji? Czy towarzyszyła Księdzu trema? Jak wyglądał „zwykły” dzień pracy? Na czym polegała specyfika pracy w Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu w tym czasie?

- – Oczywiście, miałem tremę... W czasie studiów miałem kilkakrotnie okazję osobiście spotkać Ojca Świętego i mogłem spodziewać się, że zostanę przyjęty serdecznie. Tak też było od pierwszego dnia. Ale perspektywa pracy z człowiekiem tego formatu wykraczała poza wszelkie wyobrażenia... Jednak szybko przekonałem się, że Jan Paweł II ani na chwilę nie przytłaczał swoją wielkością. Był pełen życzliwości i prostoty.
Zwykle pracę w biurze zaczynałem ok. 8.30. Do Ojca Świętego chodziłem prawie każdego dnia przed 10.00. Pracowaliśmy w niewielkim gabinecie (w oknie tego pomieszczenia Papież ukazuje się na modlitwę Anioł Pański). Ojciec Święty przychodził zwykle po porannej medytacji na tarasie. Po krótkim przywitaniu zasiadaliśmy przy biurku i rozpoczynał dyktowanie. Widać było, że nosi już w sobie to, co chce powiedzieć. Skupiony, dyktował pełnymi zdaniami, w równym tempie pozwalającym na zapisanie bez trudności. Po każdym akapicie prosił, aby mu go przeczytać i kontynuował.
Nasza praca trwała zwykle nieco ponad godzinę. Potem Ojciec Święty podejmował zaplanowane na dany dzień spotkania i audiencje, a ja wracałem do swojego biura, aby jak najszybciej przetłumaczyć to, co zostało zapisane i przekazać innym sekcjom językowym.
Resztę czasu w biurze zajmowały rutynowe zajęcia w ramach kompetencji Sekretariatu Stanu: korespondencja, kontakty z biskupami, z nuncjaturą, z Ambasadą RP przy Stolicy Apostolskiej, przedstawicielami rządu i organizacji pozarządowych, spotkania.

- Papież przyjął niezwykle otwarty styl swej posługi. Był to najwnikliwiej śledzony pontyfikat w historii papiestwa. Od pierwszych dni posługi, aż do godziny śmierci, określanej czasem ostatniej encykliki. Skąd wypływała tak wielka otwartość i duchowa siła Jana Pawła II?

- – Ojciec Święty był wewnętrznie zjednoczony z Chrystusem i cały oddany ludziom. Jemu zależało na tym, by przyprowadzić do Chrystusa każdego człowieka. Wiedział, że jedynie dobrocią, otwartością, życzliwością może pociągnąć człowieka, zachęcić do drogi – często niełatwej – ku spotkaniu z Chrystusem. Kiedy trzeba było, nie unikał ojcowskiego napomnienia, ale o wiele częściej zachęcał, pokazywał perspektywy dobra, budził nadzieję, przekonywał o wspaniałości człowieka i godności, którą każdy może w sobie odkrywać, jeśli pozwoli światłu Ducha Świętego wydobyć Boży obraz i podobieństwo, jakie człowiek w sobie nosi od dnia stworzenia.
Wydaje mi się, że tajemnica popularności Jana Pawła II, tego, że przyciągał uwagę, tkwi w jego autentyczności. W każdej sytuacji był sobą, niczego nie ukrywał, ani nie udawał. Tak było również wtedy, gdy przyszła starość, choroba i cierpienie. On, przez swoją autentyczność, pozwalał nam uczestniczyć w swym przeżywaniu zjednoczenia z Chrystusem, zarówno w Jego chwale, jak i w Jego męce.

- Jak wyglądało ostatnie spotkanie z Janem Pawłem II? Czy duchowy kontakt z Janem Pawłem II wciąż trwa?

- – Po raz ostatni spotkałem się z Janem Pawłem II w dniu jego śmierci, około południa. Gdy wszedłem do jego pokoju, był tam już kard. Joseph Ratzinger. Ojciec Święty był świadomy, choć nie mógł mówić. Pomodliliśmy się chwilę razem, a potem abp Stanisław Dziwisz poprosił, aby nas Ojciec Święty pobłogosławił. Uklęknąłem przy łóżku, a on w milczeniu położył dłoń na mojej głowie i nakreślił znak krzyża na czole. Nigdy nie zapomnę tej chwili pożegnania.
Oczywiście, mój duchowy kontakt z Janem Pawłem wciąż trwa. Co dnia modlę się za jego wstawiennictwem, polecając mu swoje sprawy i sprawy innych ludzi. Kiedy pojawia się jakiś problem, proszę, żeby pomógł mi go rozwiązać. Wierzę, a czasem tego doświadczam, że tak, jak przed laty, tak i teraz, z życzliwością mi towarzyszy.

- Jak Ksiądz Prałat ocenia z perspektywy 13 lat jakie minęły od śmierci Jana Pawła II odbiór pontyfikatu? Czy dobrze wykorzystujemy jego owoce? Co należałoby zmienić w naszym podejściu do Jana Pawła II?

- – Niestety, wydaje mi się, że pontyfikat Jana Pawła II coraz bardziej idzie w zapomnienie. Osoba nie, ale pontyfikat tak... Powracamy jeszcze do wydarzeń, pielgrzymek, spotkań, anegdot, wzruszamy się może oglądając archiwalne nagrania, ale z nauczania w naszej świadomości pozostają tylko poszczególne frazy, hasła, apele – ważne, wciąż aktualne, ale jakby pozbawione całego kontekstu jego nauczania o Bogu, o człowieku, o świecie, ale też o powołaniu do świętości i o wymaganiach płynących z wiary, nadziei i miłości, które nadają konkretny kształt naszemu przeżywaniu chrześcijaństwa. Chyba trzeba częściej i głębiej sięgać do tego skarbca.

- W tym roku świętujemy stulecie niepodległości. Obchodom towarzyszy wiele inicjatyw, przedsięwzięć. Jak Ksiądz sądzi, co powiedziałby nam papież, gdyby żył na temat wolności, niepodległości?

- – Również w wymiarze społecznym i politycznym Jan Paweł II ma nam wiele do powiedzenia, począwszy od wyznania: „To jest moja Matka, ta Ojczyzna...”. No właśnie, widzieć w Ojczyźnie matkę. On wciąż przypomina, że ta matka wiele wycierpiała i dlatego należy się jej miłość szczególna. A miłość ta powinna przekładać się na wysiłek budowania, bo łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować.
Myślę, że dziś Ojciec Święty wzywałby nas, Polaków, przede wszystkim do jedności. On zawsze łączył, szukał tego, co wspólne w różnorodności, która sama w sobie też jest wartością i może ubogacać, o ile nie staje się źródłem niezgody. A dziś niezgody w naszym narodzie – i w Kościele również – jest za wiele.
Nie wiem, czy przeczucie, czy znajomość ducha polskiego dyktowały Janowi Pawłowi II słowa, jakimi żegnał się z Polską po ostatniej pielgrzymce, w 2002 roku: „Odjeżdżając, te trudne sprawy Ojczyzny chcę polecić Bożej Opatrzności i zachęcić wszystkich odpowiedzialnych za stan państwa do troski o dobro Rzeczypospolitej i jej obywateli. Niech zapanuje duch miłosierdzia, bratniej solidarności, zgody i współpracy oraz autentycznej troski o dobro naszej Ojczyzny”. Właśnie: zgody, współpracy i troski o dobro Ojczyzny.
***
Paweł Ptasznik (ur. 15 czerwca 1962 r. Węgrzcach Wielkich). Kierownik Sekcji Polskiej i Słowiańskiej Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej, bliski współpracownik Jana Pawła II, Benedykta XVI i Papieża Franciszka. Od 2007 r. rektor kościoła Św. Stanisława Biskupa Męczennika w Rzymie i duszpasterz polskiej emigracji w Wiecznym Mieście. Studiował w związanym z Papieską Akademią Teologiczną w Krakowie Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej. Święceń kapłańskich udzielił mu 17 maja 1987 r. w katedrze wawelskiej kardynał Franciszek Macharski.
W latach 1990–1994 studiował na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W 1994 r. uzyskał doktorat z teologii dogmatycznej. W latach 1994–1995 pełnił funkcję ojca duchownego w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej.
W 1996 r. został pracownikiem sekcji polskiej Sekretariatu Stanu, od 2001 r. jest odpowiedzialny za jej prace. Jest redaktorem m.in. serii „Dzieła zebrane Jana Pawła II” oraz watykański konsultant filmów „Jan Paweł II” oraz „Karol. Człowiek, który został papieżem”. Współscenarzysta filmu „Świadectwo”. W listopadzie 2009 r. został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież Franciszek przyjął na audiencji Prezydenta RP

2018-10-15 11:05

rl (KAI Rzym) / Watykan

Papież Franciszek przyjął dziś na audiencji w Watykanie prezydenta RP Andrzeja Dudę z małżonką Agatą. Rozmowa w cztery oczy trwała prawie 30 min. Wizyta miała związek z przypadającą jutro 40. rocznicą wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Tego dnia para prezydencka weźmie udział we Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II w bazylice św. Piotra w Watykanie.

Jakub Szymczuk / KPRP

Po rozmowie, w dalszej części audiencji, prezydentowi towarzyszyła małżonka i członkowie delegacji. Wymieniono podarunki. Andrzej Duda przekazał papieżowi kopię obrazu Jezusa Miłosiernego z Wilna. Wręczając go powiedział: "Ojcze Święty na pewno znasz ten obraz. Jest to w pewnym sensie symbol Polski i wiary w Polsce. W Krakowie mamy szczególne nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego".

Ponadto prezydent wręczył dwa albumy w języku włoskim: jeden poświęcony Krakowowi pt. "Milenaria krakowskie" oraz "Apostołowie Bożego Miłosierdzia" ze zdjęciami Adama Bujaka i wstępem kard. Stanisława Dziwisza.

Para prezydencka przekazała też Ojcu Świętemu kosz z tradycyjnymi polskimi produktami, w którym znalazł się m. in. wielkopolski olej lniany oraz śliwki w czekoladzie. Wręczając kosz żona prezydenta Agata przypomniała, że Franciszek zawsze troszczy się o ubogich, z kolei prezydent poprosił papieża, aby rozdysponował ten dar według swojego uznania.

Ze swej strony Ojciec Święty przekazał kopię medalionu z wizerunkiem placu św. Piotra przed ukończeniem kolumnady Berniniego, cztery papieskie dokumenty, w tym adhortację apostolską "Evangelii gaudium". W osobnej białej kopercie przekazał także podpisane przez siebie dzisiaj rano orędzie na Światowy Dzień Pokoju, obchodzony tradycyjnie 1 stycznia.

Na zakończenie audiencji Franciszek poprosił polskiego prezydenta o modlitwę w jego intencji, na co Andrzej Duda odparł, że codziennie modli się za niego, a szczególnie w intencji papieża modli się jego mama.

Przez chwilę Franciszek rozmawiał także z polskimi dziennikarzami. Towarzyszący wizycie prezydenta dziennikarz Katolickiej Agencji Informacyjnej, Rafał Łączny poinformował Ojca Świętego, że agencja w tym roku świętuje jubileusz 25-lecia. Papież udzielił redakcji KAI swojego błogosławieństwa.

W delegacji towarzyszącej prezydentowi byli m.in. minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, minister Krzysztof Szczerski - szef gabinetu Prezydenta, Andrzej Dera - sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta, Paweł Mucha - zastępca szefa kancelarii prezydenta.

Po rozmowach z papieżem prezydent RP udał się na rozmowy z kard. Pietro Parolinem, sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej.

Jutro, 16 października w 40. rocznicą wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, para prezydencka weźmie o godz. 10 udział we Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II w bazylice św. Piotra w Watykanie. Jak przekazał Krzysztof Szczerski, dzisiejszą mszę będzie koncelebrować grupa polskich księży, przewodniczyć będzie kardynał Zenon Grocholewski, a homilię wygłosi arcybiskup Jan Pawłowski. . Po liturgii prezydent Duda złoży wieniec przy grobie papieża-Polaka.



Oto tekst komunikatu w tłumaczeniu na język polski:

Ojciec Święty Franciszek przyjął dziś na audiencji jego Ekscelencję Pana Andrzeja Dudę, Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, który następnie spotkał się z Jego Eminencją Kardynałem Sekretarzem Stanu Pietro Parolinem w towarzystwie Jego Ekscelencji abp. Paula Richarda Gallaghera, sekretarza ds. Relacji z Państwami.

Podczas serdecznych rozmów, które odbyły się w kontekście czterdziestej rocznicy wyboru Świętego Jana Pawła II na Papieża, podkreślono znaczenie wartości chrześcijańskich w historii kraju, szczególnie w odniesieniu do kształtowania jego tożsamości kulturowej i religijnej. Następnie zwrócono uwagę na różne tematy będące przedmiotem wspólnego zainteresowania, takie jak promocja rodziny i gościnność.

Na koniec wspomniano o wkładzie Polski w projekt integracji europejskiej, a także o różnych kwestiach o charakterze międzynarodowym, takich jak konflikt na Ukrainie, sytuacja na Bliskim Wschodzie, migracje i ochrona stworzenia w obliczu konferencji klimatycznej Narodów Zjednoczonych, która odbędzie się w Katowicach w grudniu br.



"Papież poprosił o pozdrowienie wszystkich Polaków" - powiedział dziennikarzom prezydent Duda, dodając, że w bardzo życzliwej atmosferze poruszono kwestie dotyczące sytuacji w Polsce. "Ojciec Święty z wielką aprobatą mówił o wsparciu jakie otrzymują rodziny w naszym kraju, które realizują obecne polskie władze, o programie 500+ i innych formach wsparcia, co jest w obecnych czasach niezwykle ważne. Ze swej strony podkreślałem, jak dzięki temu wiele zmieniło się w polskim społeczeństwie, w sytuacji dzieci, że panujące wśród nich ubóstwo zostało praktycznie zlikwidowane. Jest to pewnego rodzaju cud, który wynika z programu 500+" - powiedział prezydent Duda.

Rozmawiano też o przyszłości Europy. Ojciec Święty pytał prezydenta jak ją postrzega, czy jest szansa, aby Unia Europejska wyszła z wszystkich kryzysów, w których jest pogrążona. "Odparłem, że tak, ale jest konieczna zmiana sposobu myślenia. Należy wrócić do wartości, z których Unia Europejska wyrosła. Trzeba wrócić do tego, co mówili ojcowie UE kiedy ją tworzyli i budowali jako wspólnotę. Ojciec Święty wspominał kanclerza Niemiec Konrada Adenauera a ja Alcide de Gasperi, włoskiego premiera i Roberta Schumana, francuskiego szefa dyplomacji i ideach, które im przyświecały. Wyrastały one z pnia judeo-chrześcijańskiego. To są wartości, które ukształtowały Unię Europejską, wolę współdziałania narodów, tworzenia wspólnoty, sojuszu, w którym występuje wzajemne zrozumienie, co do potrzeb i interesów a także, co do obaw, szukanie takich rozwiązań, w których każde państwo czuje się szanowane" - mówił dziennikarzom prezydent Duda.

Podkreślił, że słowami, które w ostatnich dziesięcioleciach najbardziej trafiały do serc Polaków były słowami wypowiedzianymi przez św. Jana Pawła II i najbardziej się do dzisiaj liczą. Jego zdaniem przesłanie papieża Polaka wciąż pozostaje aktualne, uniwersalne i ponadczasowe.

Pytany, co jest dla niego najważniejsze z przesłania Jana Pawła II prezydent odparł, że zwłaszcza zachęta do tego, aby Polacy nie wyrzekali się swojego dziedzictwa kulturowego, tradycji i byli ludźmi wiary, o głębokich pokładach ducha.

W rozmowie z papieżem prezydent przypomniał, że w przyszłym roku będzie obchodzona 100. rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych między odrodzoną Polską a Stolicą Apostolską w 1919 r. "Powiedziałem, że bylibyśmy bardzo zaszczyceni, gdyby Ojciec Święty zechciał nas odwiedzić. Ojciec Święty się uśmiechnął i podziękował za zaproszenie. Mam nadzieję, że do takiej wizyty mogłoby dojść i wielu Polaków byłoby szczęśliwych" - wyznał prezydent Duda.

Zaznaczył, że podczas rozmowy podziękował za pozdrowienia, jakie Franciszek przekazał Polakom, gdy w końcu września leciał z wizytą do państw bałtyckich. "Papież wspominał też Światowe Dni Młodzieży w Krakowie i pobyt na Jasnej Górze i w Krakowie i podkreślał niezwykłą atmosferę jaka wówczas panowała" - powiedział prezydent Duda.

Ze swej strony podziękował Ojcu Świętemu, że on i premier Mateusz Morawiecki mogli być przyjęci przez papieża Watykanie jako przedstawiciele jednego państwa dwukrotnie w ciągu jednego roku. Prezydent przypomniał, że dla Polski jest to rok wyjątkowy z uwagi na 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez nasz kraj oraz 40. rocznicę rozpoczęcia pontyfikatu przez św. Jana Pawła II. "Sam Ojciec Święty podkreślał, że jest to dla nas, Polaków rok wyjątkowy" - zaznaczył.

Ponadto prezydent i papież rozmawiali o sytuacji na świecie i pomocy rozwojowej, wsparciu dla ubogich, co tak bardzo leży Franciszkowi na sercu. Prezydent Duda mówił także o wsparciu jakie Polska udziela na Bliskim Wschodzie.

O przyszłości UE prezydent Duda rozmawiał także z kard. Pietro Parolinem, sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej. "Unia Europejska musi wrócić do wzajemnego szacunku pomiędzy państwami, szacunku do pewnej inności kulturowej i obyczajów, które panują w państwach, do wartości, które są tradycją poszczególnych narodów. Dzisiaj w UE tego bardzo brakuje" - wyznał prezydent.

Podczas rozmowy obaj wspominali św. Jana Pawła II, z okazji 40 rocznicy jego wyboru. Prezydent wspomniał jego słowa do Polaków przed referendum, gdy w 2004 Polacy, podejmowali decyzję o wstąpieniu do UE. "Słowa te miały wówczas dla nas ogromne znaczenie i żyją w Polakach do dzisiaj" - wyznał.

Było to już trzecie spotkanie obecnego prezydenta RP z papieżem Franciszkiem. Po raz pierwszy Andrzej Duda gościł w Watykanie w listopadzie 2015 roku, kilka miesięcy po objęciu urzędu. Do kolejnego spotkania doszło już w Polsce podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie w roku 2016.

<
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Młodzi w Europie – drugi dzień II Międzynarodowego Kongresu Europa Christi

2018-10-15 21:51

Ks. Jakub Nagy

Ks. Jakub Nagy

Młodzi w Europie – drugi dzień II Międzynarodowego Kongresu Europa Christi O młodych, dla młodych, za młodych i z młodymi. Tak można streścić wydarzenie odbywające się w Jasionce k. Rzeszowa w ramach II Międzynarodowego Kongresu Europa Christi. Dzisiejsze spotkanie w Jasionce w Centrum Wystawienniczo-Kongresowym (CWK) zgromadziło wiele osób z Podkarpacia. Wszystkich zebranych powitali Milena Sławińska – dziennikarka TVP oraz ks. Mariusz Mik.

Wśród uczestników spotkania byli m. in. ks. bp Jan Wątroba – Ordynariusz Diecezji Rzeszowskiej, ks. bp Stanisław Jamrozek – biskup pomocniczy Archidiecezji Przemyskiej, przedstawiciele parlamentarzystów, władz państwowych i samorządowych oraz kapłani i siostry zakonne Diecezji Rzeszowskiej. Zaproszeni goście dzielili się swoim świadectwem doświadczenia Pana Boga w swoim życiu.

Jako pierwszy świadectwem podzielił się o. Stan Fortuna, który jest Polakiem z pochodzenia mieszkającym w Stanach Zjednoczonych. Jest kapłanem i muzykiem. Szczególnie ceni nauczanie św. Jana Pawła II i dzieli się nim z innymi. -Jan Paweł II, kiedy był młodym człowiekiem powiedział, że miłość jest tym, co tłumaczy wszystko. Ona wszystko wyjaśnia. Jak chodzi o młodych ludzi w Europie (…) należy odkryć, że Chrystus jest tą miłością, która wszystkim kieruje – mówił o. Fortuna.

Wspomniał również, że tym, co przemawia dzisiaj do ludzi młodych jest autentyczna miłość. Przykład takiej postawy dał św. Jan Paweł II, który o Bogu i wierze świadczył swoim cierpieniem, miłością i modlitwą. Papież Polak był autentycznie zainteresowany sprawami młodych ludzi. Kolejnym z zaproszonych gości był ppor. Marek Cierpica, który w swoim życiu doświadczył autentycznego balansowania miedzy życiem, a śmiercią.

Na początku zadał pytanie: „kiedy bałeś się o swoje życie?” - Zawsze, gdy jad grzechu jest w twoich żyłach, twoje życie jest zagrożone (…) ale Bóg czeka na ciebie – podkreślał Cierpica. Następnie opowiedział historię swojego życia i prawdziwej obecności Pana Boga. Wychował się w katolickiej rodzinie i to według niego dało dobre fundamenty pod jego przyszłe życie. Zapragnął być żołnierzem, chciał służyć w armii. Powiedział, że warto iść w życiu za wielkimi pragnieniami, które rodzą się w sercu, bo one pochodzą od Pana Boga.

Gdy służył w armii i był na misjach był w trudnej sytuacji duchowej. Gdy na wojnie znalazł się w niebezpieczeństwie jego towarzysz – Amerykanin Michael oddał na niego życie. Cierpica odczytał to, jako szanse od Boga, drugie życie, wielki dar. Gdy spotkał się z rodzicami amerykańskiego żołnierza, który zginał na wojnie, powiedzieli mu: „witaj w rodzinie”. - Tak się dzieje, gdy Bóg jest w domu na pierwszym miejscu. Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszytko jest na właściwym – mówił Cierpica. Następnie swoją wiarą podzielił się Pio Corvino z Włoch, który doświadczył szczególnej interwencji Boga za wstawiennictwem św. O. Pio. - Od czterech lat mieszkam na Sycylii, postanowiłem oddać swoje życie Jezusowi, jako świecki konsekrowany. Podjąłem również dzieło ewangelizacji ulicznej wśród młodych – mówił Pio Corvino.

Głos zabrał również włoski kapłan Ks. Francesco Braccio, który powiedział, że ważne jest dawanie iskry nadziei, która wypływa z wiary, która nas rozświetla. Ważne jest dawanie świadectwa, które jest autentyczne, gdy wypływa z głębokiej wiary.

W kolejnej części przedstawiciele wspólnoty duszpasterskiej Diecezji Kamieniecko-Podolskiej z Ukrainy podzielili się swoim przeżywaniem relacji z Bogiem. Wydarzenie organizowane w ramach Kongresu wymaga wiele wysiłku. Ten wysiłek to oczywiście nie tylko przygotowania zewnętrzne, ale przede wszystkim przygotowanie duchowe.

-Najgorsza jest bezczynność, czyli nic nie robić. Chrześcijanie to są ludzie ducha i jeżeli widzą, że tego ducha zaczyna brakować, a jest tylko ciało to tym bardziej zwierają szyki. Nie po to by kogoś odciągną, ale by przyprowadzić tak jak św. Andrzej Apostoł kiedyś zrobił coś fantastycznego. Przyprowadził swojego brata do Jezusa. Również i my musimy innych przyprowadzać do Jezusa.

Nie zasłaniamy sobą Pana Jezusa, nie zasłaniamy świata, ale prowadzimy do Tego, który jest źródłem świata, mądrości, miłości i tego, co nam bliskie – mówił ks. Mariusz Mik – koordynator Kongresu w Rzeszowie. W drugiej części spotkania w CWK odbyła się „Medytacja, adoracja i modlitwa za Europę”.

Tę cześć prowadził Jan Budziaszek wraz z Chórem i Orkiestrą Jednego Serca Jednego Ducha. -Połączenie chóru z orkiestrą (…) odbieramy w wymiarze duchowym. Szczególnie wśród młodych modlitwa przez muzykę, wyrażanie swojej wiary, uczuć, duchowości przez melodię, muzykę i współbrzmienie między orkiestrą, solistami i chórem przybliża do Boga – mówił Jakub Orzechowski – chórzysta Jednego Serca Jednego Ducha.

W modlitwę i śpiew włączyła się również młodzież Duszpasterstwa Muzycznego Diecezji Kamieniecko-Podolskiej z Ukrainy, której przewodzi ks. Mykola Bystrytskyi. Niezwykle przejmującym momentem podczas spotkania, była modlitwa prowadzona przez ks. Bystrytskiego. W kolejnych wypowiadanych słowach zwracał się on do Pana Boga o pokój, który jest tak bardzo upragniony na Ukrainie. -Spraw Panie Boże, żeby tej nocy żadna matka nie otrzymała informacji, że jej syn zginął na wojnie – modlił się ks. Mykola Chór Jednego Serca Jednego Ducha tworzą młodzi chrześcijanie, którzy widzą sens misji, którą mają do spełnienia. -Muzyka, którą gramy niesie większy przekaz niż jakakolwiek, jaka istnieje. Niesiemy ze sobą radość, szczęście. Dla mnie jest to uduchowienie i motywacja do pracy nad sobą, ale też nad graniem i śpiewaniem – mówiła Karolina Nowak – chórzysta Jednego Serca Jednego Ducha Czas modlitwy, adoracji Najświętszego Sakramentu i uwielbiania Pana Boga śpiewem zakończył Apel Jasnogórski. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem