Reklama

Dzielą się sercem

2018-01-11 07:13

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 2/2018, str. IV

Małgorzata Oroń
Ks. Wiesław Kosicki z Julią Łusiak – wolontariuszką roku

Urszula Buglewicz: – Początek nowego roku jest okazją do posumowania minionego czasu i planów na przyszłość. Zacznijmy od podsumowań. Jaką pomoc Caritas Archidiecezji Lubelskiej przekazała w 2017 r. osobom potrzebującym?

Ks. Wiesław Kosicki: – W minionym roku przekazaliśmy osobom potrzebującym ok. 2 mln zł w formie darów rzeczowych i środków finansowych. Na tę kwotę składają się m.in. dofinansowania do operacji i leczenia, zakup sprzętu do rehabilitacji i opieki długoterminowej dla osób chorych, stypendia socjalne i naukowe, dożywanie dzieci w szkołach, organizacja wypoczynku dla dzieci i młodzieży, pomoc dla uchodźców i ofiar kataklizmów czy żywność, odzież i sprzęt domowy dla potrzebujących. Dzięki hojności darczyńców i zaangażowaniu wolontariuszy oraz osób i instytucji wspierających działalność lubelskiej Caritas, w ostatnich latach rokrocznie przekazujemy pomoc na poziomie ponad 2 mln zł.

– W jaki sposób pozyskiwane są tak duże środki?

– Przez cały rok Caritas prowadzi kampanie społeczne i akcje charytatywne, których celem jest uwrażliwianie mieszkańców Lubelszczyzny na trudną sytuację osób potrzebujących pomocy oraz gromadzenie środków finansowych i darów rzeczowych na pomoc dla ubogich. Wiele z tych akcji wpisało się już na stałe do naszego kalendarza, ale wciąż poszukujemy nowych pomysłów i rozwiązań. I tak np. w ubiegłym roku wydaliśmy kalendarz, w którym zamieściliśmy zdjęcia naszych podopiecznych oraz ambasadorów czy po prostu przyjaciół lubelskiej Caritas. Uczestnikami projektu stały się osoby znane z telewizji i pierwszych stron gazet, m.in. dziennikarze, sportowcy, artyści i przedstawiciele służb mundurowych, którzy wspierają nas w dziele niesienia pomocy bliźnim. Dzięki temu projektowi byliśmy obecni w wielu instytucjach i domach przez cały rok, a środki ze sprzedaży kalendarza pomogły nam lepiej zaopiekować się osobami potrzebującymi.

– Wspomniał Ksiądz, że wiele akcji weszło na stałe do rozkładu działań. Proszę przypomnieć kilka z nich.

– W okresie świąteczno-noworocznym najbardziej rozpoznawalną jest Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom, które w naszej archidiecezji organizowane jest już od ponad 20 lat. Dzięki sprzedaży kilkudziesięciu tysięcy świec, nasza Caritas może objąć pomocą dzieci z biednych rodzin. Środki finansowe przeznaczamy m.in. na dożywanie dzieci, finansowanie leczenia i rehabilitacji, stypendia i organizację zimowisk i kolonii letnich. Podobną akcję organizujemy pod koniec Wielkiego Postu, gdy rozprowadzamy „chlebki dobroci”. Znaną formą pomocy jest przedświąteczna zbiórka żywności „Tak, pomagam!” czy „Paka Miłosierdzia”, podczas której gromadzimy artykuły spożywcze i środki chemiczne na paczki dla najuboższych. Dzięki ofiarności mieszkańców archidiecezji tylko podczas jednej zbiórki udaje się nam zebrać ponad 10 ton produktów. Oprócz krótkotrwałych akcji realizujemy też projekty całoroczne, jak np. fundusz stypendialny „Skrzydła”, w którym obejmujemy pomocą finansową zdolną, ale borykającą się z trudnościami materialnymi młodzież.

– W swoich wypowiedziach wiele miejsca poświęca Ksiądz dzieciom i młodzieży…

– Tak, to jest grupa osób wymagająca szczególnej uwagi i pomocy. Dla naszych najmłodszych podopiecznych organizujemy m.in. zimowiska i kolonie w ośrodkach w Dąbrowicy i Firleju. Co roku w „Domu Spotkania” i „Domu Zawierzenia” wypoczywa ponad 600 uczniów szkół podstawowych i gimnazjów. Dzięki współpracy z Senatem RP na naszych koloniach gościmy polskie dzieci z Ukrainy i Białorusi. W minionym roku dzięki współpracy z Caritas w Niemczech podczas wakacji gościliśmy na wizycie studyjnej niesłyszącą i niedosłyszącą młodzież, która brała udział w warsztatach wspólnie z naszymi podopiecznymi. Ciekawym doświadczeniem była wizyta harcerzy z Belgii, którzy po nawiązaniu kontaktów w Chełmie podczas Światowych Dni Młodzieży w 2016 r. przyjechali do nas, by podczas wakacji pomóc w organizacji czasu wolnego. Z innych akcji nakierowanych na pomoc dla dzieci przypomnę jeszcze „Tornister pełen uśmiechu”, w którym przekazujemy uczniom wyprawki szkolne (np. oprócz pomocy dzieciom z naszego terenu, w minionym roku Kuratorium Oświaty w Lublinie przygotowało tornistry dla dzieci z diecezji pelplińskiej) czy „Prezenty z nieba”. Dzięki zaangażowaniu wolontariuszy i ofiarności darczyńców (w tym uczestników jesiennego Balu Wolontariusza), z okazji św. Mikołaja ponad 100 dzieci z ubogich rodzin otrzymuje wymarzone upominki. Opieką obejmujemy także dzieci chore; oprócz doraźnej pomocy polegającej na finansowaniu kosztów leczenia co roku przygotowujemy prezenty z okazji Dnia Chorego dla ok. 800 dzieci przebywających w tym czasie w szpitalach na terenie naszej archidiecezji. W minionym roku młodzież zaproponowała akcję „Poducha dla malucha”, podczas której kolorowe poduszki podarowano chorym dzieciom w Lublinie i Chełmie.

– Ksiądz Dyrektor przywołał chore dzieci, ale pomagacie też chorym – dorosłym?

– Jak najbardziej. Od kilku lat w naszej centrali w Lublinie prowadzimy wypożyczalnię sprzętu rehabilitacyjnego i do opieki nad obłożnie chorymi, a dwa lata temu w Krasnymstawie otworzyliśmy Centrum Charytatywne, gdzie osoby chore i niepełnosprawne mogą skorzystać z pomocy rehabilitanta, fizjoterapeuty i psychologa. W Krasnymstawie działa także świetlica dla dzieci i seniorów, z bogatym całorocznym programem integracyjnym i wypoczynkowym. Niezwykle istotnym wydarzeniem minionego roku było uruchomienie hospicjum domowego w Krasnymstawie dla osób chorych terminalnie. Działająca przy lubelskiej Caritas fundacja Dantis pomogła nam w zakupieniu samochodu dla lekarza i pielęgniarki; docelowo pomocą medyczną będziemy mogli objąć ok. 10 pacjentów z terenu powiatu krasnostawskiego. Jeszcze inną formą pomocy chorym i niepełnosprawnym jest organizowanie wakacyjnych wczasorekolekcji z programem rehabilitacji w Dąbrowicy.

– Wśród podopiecznych znajdują się także osoby bezdomne, pozbawione nadziei. To m.in. dla nich po raz pierwszy lubelska Caritas zorganizowała Wigilię Miłosierdzia i otworzyła „Anielską Przystań”.

– Wigilia Miłosierdzia to wydarzenie, które udało nam się zorganizować dzięki pomocy i hojności wielu osób oraz instytucji. Mamy nadzieję, że wspólna wieczerza w dzień Wigilii Bożego Narodzenia, składanie sobie życzeń i dzielenie się opłatkiem, zapadła w pamięć jako znak solidarności z tymi, którzy doświadczają samotności, bezdomności, cierpienia i biedy. Chcieliśmy, by osoby znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej doświadczyły radości przebywania w wielkiej rodzinie Caritas, która jest rodziną miłości. 24 grudnia w hali Targów Lublin zgromadziło się niemal 500 gości. W grudniu przy centrali Caritas (al. Unii Lubelskiej 15) otworzyliśmy także stołówkę dla głodnych – „Anielską Przystań”. W naszej kuchni codziennie, od poniedziałku do piątku w godz. 10.00-13.30, można bezpłatnie otrzymać ciepły posiłek. Z naszych obserwacji wynika, że miejsc, w których osoby głodne: bezdomne, ubogie czy samotne mogą skorzystać z ciepłego posiłku, nigdy nie jest za dużo, szczególnie w okresie zimowym. Z całym szacunkiem i wdzięcznością wobec innych podmiotów, które karmią głodnych, postanowiliśmy więc otworzyć stołówkę. Bo Caritas to instytucja charytatywna Kościoła, która wciąż się rozwija i wychodzi naprzeciw różnego rodzaju potrzebom.

– W sytuacji wojen i prześladowań w świecie, muszę zapytać o pomoc dla uchodźców.

– Uchodźcy i obcokrajowcy są cały czas obecni w naszych strukturach, choćby przez działające w Lublinie Centrum Pomocy Migrantom i Uchodźcom. Od dwóch dekad w wieloraki sposób pomagamy osobom różnych narodowości, które trafiają do Lublina m.in. z Ukrainy, Czeczenii, Gruzji i innych państw azjatyckich i afrykańskich. Osoby zgłaszające się do centrum (ok. 500 rocznie) mogą uzyskać m.in. pomoc prawną, psychologiczną i rzeczową, ale przygotowujemy też spotkania integracyjne w ośrodkach dla uchodźców. Przez koordynowanie zbiórek pieniędzy w parafiach włączyliśmy się w ogólnopolską akcję „Pomoc dla Syrii”, zorganizowaną przez Caritas Polska. Poza tym zawsze uczestniczymy w akcjach pomocy osobom poszkodowanym w katastrofach i nawałnicach nie tylko w naszym regionie, lecz na całym świecie.

– Czy pracownicy lubelskiej Caritas są w stanie sami przeprowadzić te wszystkie projekty?

– Nie, chociaż są to osoby bardzo zaangażowane w niesienie pomocy bliźnim, sami nie dalibyśmy rady. Współpracują z nami tysiące wolontariuszy; są to osoby w różnym wieku z Parafialnych Oddziałów Caritas, dzieci i młodzież z ponad 80 Szkolnych Kół Caritas czy studenci i nauczyciele – wychowawcy na naszych zimowiskach i koloniach. Wszyscy oni oddają swój czas i serce, by pomóc osobom znajdującym się w potrzebie. Nie wspomniałem jeszcze o wielu akcjach, które bez wolontariuszy nie mogły by się odbyć, ale wyraźnie ich pracę widać choćby podczas „Biegów Caritas” (organizowanych m.in. w Opolu Lubelskim, Chełmie i Krasnymstawie) czy „Kilometrów Caritas”, podczas której podejmowana jest próba pobicia rekordu Guinessa w ułożeniu ciągu jednozłotowych monet.

– Poza kontynuacją licznych akcji i programów, jakie macie plany na przyszłość?

– Chcemy podjąć się modernizacji naszych placówek w Lublinie, Dąbrowicy i Firleju, np. centrala Caritas wymaga już generalnego remontu. Staramy się pozyskać na te cele środki zewnętrzne; przygotowaliśmy kilka projektów i czekamy teraz na rozstrzygnięcie konkursów. Mam nadzieję, że po kompleksowej modernizacji naszej centrali znajdą się w niej nowe możliwości na działalność medyczną i rehabilitacyjną, a także miejsce na świetlice dla dzieci i seniorów. Chcemy też rozwijać działalność gastronomiczną prowadzoną przez powstałą przy fundacji Dantis firmę cateringową „Anielskie Smaki”.

– W jaki sposób można wspomóc pracę lubelskiej Caritas?

– Pan Jezus powiedział, że „ubogich zawsze macie u siebie” (por. J 12,8), dlatego wciąż potrzeba modlitwy, zrozumienia czyjejś trudnej sytuacji i chęci niesienia konkretnej pomocy. Bardzo proszę o życzliwe włączanie się w nasze akcje. W niedługim czasie zaczną się rozliczenia podatkowe za 2017 r., dlatego zachęcam do przekazania 1% podatku na lubelską Caritas, która jest organizacją pożytku publicznego. Do końca kwietnia będzie trwała kampania „2% – 1% z podatku, 1% z serca”. W imieniu naszych podopiecznych serdecznie dziękuję tym, którzy w minionych latach przekazywali nam 1% podatku, i proszę o dalszą życzliwość. A tych, którzy wybierają inne organizacje, ale dostrzegają i doceniają naszą pracę, proszę o przekazanie 1% z serca.

Tagi:
Caritas

350 toreb charytatywnych zostało przekazanych na Ukrainę

2019-01-17 12:31

Kamil Krasowski

Caritas Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej przekazała torby charytatywne na Ukrainę. Akcja w naszej diecezji została zorganizowana po raz czwarty, natomiast torby trzeci rok z rzędu zostały przekazane do dyspozycji naszych sąsiadów i tamtejszej Caritas Spes.

caritaszg.pl
Siostra Anastazja i Siostra Teresa przyjechały, aby zabrać torby przekazane przez liczne instytucje, organizacje, urzędy i firmy.

– Potrzeby na Ukrainie są bardzo duże. Mamy bieżący kontakt z br. Sebastianem z Caritas Spes. Wiemy, że jeżdżą z termosami i wożą zupę dla bezdomnych, jak im pomagają, jakie są dochody i potrzeby na Ukrainie. Nasze torby trafiają przede wszystkim w rejon Donbasu, gdzie tak naprawdę trwa jeszcze wojna – mówi Anna Maria Fedurek, rzecznik prasowy diecezjalnej Caritas. 

Caritas wydrukowała i rozdysponowała w tym roku 700 toreb. 250 sztuk zostało przekazane do Parafialnych Zespołów Caritas i parafii, które wykorzystały je na pomoc dla swoich podopiecznych. Natomiast ok. 350 pełnych toreb jeszcze przed świętami pojechało na Ukrainę. W torbach znalazła się przede wszystkim sucha żywność, środki czystości, odzież i artykuły dla dzieci. Do akcji w ramach torby charytatywnej włączyło się ok. 60 instytucji, ale też firmy, przedsiębiorstwa, placówki oświaty, redakcje medialne, jak i osoby prywatne. – Myślę, że akcja będzie kontynuowana, bo jest bardzo pozytywny oddźwięk. Ludzie widzą taką potrzebę wsparcia. Swego czasu my jako Polska dostawaliśmy takie wsparcie też od innych krajów, więc teraz warto, żeby to poszło w drugą stronę – dodaje Anna Maria Fedurek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Obrzędy i zwyczaje pogrzebowe towarzyszące ostatnim chwilom człowieka

Władysław Okas
Edycja łódzka 46/2000

Ze śmiercią człowieka wiąże się wiele obrzędów i zwyczajów religijnych i świeckich. Ceremoniał pogrzebowy ukształtował się w bardzo długiej ewolucji zwyczaju pogan i chrześcijan chowania zmarłego. W przeszłości obrzędy te wiązały się z kultem zmarłych. Rytuał pogrzebu i związane z nim zwyczaje zaczęto propagować w Polsce już we wczesnym średniowieczu. Tradycja sięgająca czasów pogańskich nakazywała pogrzebać zmarłego, aby nie niepokoił żyjących. Żal za bliską osobą, a równocześnie obawa przed zmarłymi, przyczyniły się do powstania wierzeń i praktyk związanych ze zmarłymi i śmiercią. Śmierć nie jest równa śmierci. Inaczej umiera człowiek tragicznie, inaczej dziecko, a jeszcze inaczej człowiek stary i schorowany. Najbardziej zrozumiała jest śmierć człowieka, który doszedł już kresu swojego życia. W takich przypadkach wszyscy przeczuwamy rychły koniec. Do tej ostatniej chwili przygotowujemy się, wydając ostatnie zalecenia najbliższej rodzinie. W takich przypadkach rodzina i sam stary, czasami chory, przeczuwający rychłą śmierć, wzywali kapłana. Do człowieka, który chciał się pojednać z Bogiem, szedł z kapłanem kościelny lub ministrant, dzwoniąc małym dzwonkiem. W większych odległościach ksiądz był podwożony furmanką lub saniami w okresie zimowym. Napotkani ludzie klękali, żegnali się i modlili za życie chorego. Chory spowiadał się, przyjmował Komunię św. i otrzymywał sakrament ostatniego namaszczenia. Wizyta kapłana u chorego w domu była uroczystym momentem, ludzie gromadzili się i modlili wspólnie z domownikami. Płonąca gromnica w dłoni umierającego nadawała tej chwili charakter zadumy i powagi. W obliczu zbliżającej się śmierci, wydawane były przez chorego zalecenia co do pogrzebu i swojego majątku. Żegnał się z rodziną, sąsiadami, znajomymi, prosząc o darowanie win, pojednywał się ze wszystkimi.

Każda inna śmierć, nienaturalna, gwałtowna, niespodziewana, zawsze budziła obawę wśród ludzi. Najwięcej emocji budziło zawsze samobójstwo. Samobójca, człowiek zmarły z brzemieniem ciężkiego grzechu, uważany był za niegodnego pochówku w poświęconej ziemi cmentarnej. Samobójców chowano w trumnach zbitych z nieheblowanych desek, bez udziału księdza.

Z chwilą śmierci rozpoczynały się przygotowania do pogrzebu. Nieboszczyka myto i ubierano, układano na słomie lub kanapie przykrytej kapą gdzie leżał do czasu, aż stolarz zrobił mu trumnę. Zmarłemu zamykano oczy i usta. Gdy trumna była gotowa, przenoszono do niej zmarłego. Po ułożeniu zwłok zaczynał się właściwy ceremoniał pogrzebowy, na który składały się: wystawienie zwłok, modlitwy, pochód żałobny, chowanie ciała i uczta pogrzebowa (stypa).

Stosownie do wieku zmarłego wybiera się kolor trumny: dla starszych czarna lub brązowa, dla osób w średnim wieku w kolorze drewna, dla dzieci i młodzieży - biała. Trumnę ze zmarłym stawiano w izbie centralnie na "prowizorycznym katafalku". U jej wezgłowia stawiano po bokach zapalone świece. Trumna przybierana była mirtem, gałązkami barwinka, a pod głowę zmarłego wkładano zioła święcone w dniu Matki Bożej Zielnej. Zmarły przebywał w domu trzy dni. O fakcie śmierci zawiadamiano mieszkańców wsi oznaczając dom żałobną chorągwią, przed bramą wysypywano wióry i zasłaniano na czarno lub biało okna.

Bardzo starym zwyczajem, do dziś podtrzymywanym, jest odwiedzanie zmarłego i czuwanie przy nim. Po zatrzymaniu zegara i zasłonięciu zwierciadła, gromadzili się bliscy i znajomi, głównie ludzie starsi, którzy chcieli modlitwą pożegnać zmarłego. Obowiązywał domowników ciemny strój, nie prowadzono głośnych rozmów, wstrzymywano wszystkie prace w gospodarstwie, za wyjątkiem obrządku bydła i trzody. W noc dzielącą dzień śmierci od dnia pogrzebu następowało czuwanie ( tzw. "pusta noc") przy trumnie i śpiewanie żałobnych pieśni. Jest to jeden z obrzędów, z którym Kościół walczył jeszcze w średniowieczu, a mimo to przetrwał do czasów obecnych.

Pogrzeb odbywał się w trzeci lub czwarty dzień po śmierci. O ustalonej godzinie schodzili się uczestnicy pogrzebu, rodzina, sąsiedzi, znajomi, mężczyźni z chorągwiami i krzyżem, ksiądz w czarnej kapie z kościelnym i organistą. Po modlitwie i pokropieniu ciała zmarłego wodą święconą przykrywano trumnę wiekiem przez ludzi obcych. Następowało wyprowadzenie zmarłego z domu, nogami w stronę wyjścia. Wynoszący z domu trumnę zatrzymywali się, przekraczając progi, stukając trzykrotnie trumną o próg (częściami trumny, gdzie spoczywają nogi, środek ciała i głowa), na znak pożegnania zmarłego z domem.

Kondukt żałobny ustawiał się przed domem zmarłego w następującym porządku: mężczyźni niosący krzyż i chorągiew żałobną, dalej niosący kwiaty, wieńce, następnie ksiądz z kościelnym i organistą, trumna ze zmarłym (w zależności od odległości albo niesiono ja na ramionach albo wieziono konną furmanka) a za nią rodzina i reszta uczestników pogrzebu. Po przybyciu do kościoła ustawiano trumnę na katafalku w głównej nawie. Odprawiana była Msza św. żałobna. Po Mszy św. zmarłego odprowadza się na cmentarz, przy akompaniamencie dzwonów kościelnych. Nad mogiłą ksiądz odprawia modlitwy i wygłasza czasami krótkie, pożegnalne przemówienie, względnie ktoś z obcych. Ciało chowano głową na wschód. Po spuszczeniu trumny do grobu, praktykowany do dziś jest zwyczaj trzykrotnego rzucania na nią kilku grudek ziemi przez uczestników pogrzebu, aby nie ciążyła ona zmarłemu, wypowiadano przy tym słowa - "spoczywaj w spokoju" lub "niech ci ziemia lekką będzie".

Po pogrzebie, zgodnie ze starym zwyczajem, jego uczestnicy zapraszani są na "stypę" - poczęstunek. Dawniej podejmowani byli w karczmie lub domu. Dbałość o stypy wynikała z pradawnych zwyczajów pogrzebowych, z pogańskiej jeszcze wiary w pośmiertny żywot duszy, która wprawdzie oddzielona od ciała, prowadzi dalszy żywot i wpływa na losy żyjących. Na poczęstunek składają się: herbata, kawa, ciasta, dania ciepłe i alkohole. Pogrzeby w małych miasteczkach odbywały się podobnie, jak pogrzeby wiejskie.

Dzisiaj obrzęd pogrzebowy ulega stopniowemu uproszczeniu, komercjalizacji, jednak w tradycji zachowało się wiele elementów o archaicznym pochodzeniu, nowe elementy pojawiają się przede wszystkim w zewnętrznej oprawie obrzędów pogrzebowych. Głównym kontynuatorem tradycji jest najstarsza generacja. Zmarły nie zawsze przebywa w domu przez trzy dni po śmierci. Nie zawsze jest żegnany modłami we własnym domu i nie zawsze odbywa się czuwanie przy nim, czyli tzw. " pusta noc". Czas, w którym nastąpiło najwięcej zmian to lata 60 i 70. Na większości cmentarzy istnieją już duże kaplice. Powstało szereg specjalistycznych zakładów pogrzebowych, które zajmują się prawie całkowicie przygotowaniem zmarłego do pogrzebu. Coraz częściej rezygnuje się z przemarszu z kościoła na cmentarz ze względu na duży ruch samochodowy. Postępująca modyfikacja poszczególnych zwyczajów bierze się również z szybkich przemian, co uzyskuje coraz większą aprobatę społeczną.

W wielu kościołach w naszym kraju istnieje zwyczaj informowania wiernych o zmarłych członkach rodziny parafialnej. Po zakończonej Mszy Świętej kapłan sprawujący Eucharystię informuje zgromadzonych o tych, którzy w minionym tygodniu odeszli do wieczności, następnie wszyscy wspólnie w jego intencji odmawiają modlitwę.

Zwyczaj ze wszech miar godny do powszechnego stosowania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019 300x300 nowy termin

Abp Gądecki: śmierć Pawła Adamowicza okryła nas smutkiem z powodu zdziczenia obyczajów

2019-01-19 12:54

lk / Gdańsk (KAI)

Tragiczna śmierć prezydenta Gdańska „okryła nas wszystkich smutkiem z powodu zdziczenia obyczajów. Wszystko, co było dobrego w jego myśleniu, słowach i działaniu, brało się z chrztu. Za to chcemy dziękować – powiedział we wstępie do Mszy św. pogrzebowej śp. Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. Homilię podczas Eucharystii w tamtejszej Bazylice Mariackiej wygłosi abp Sławoj Leszek Głódź.

episkopatnews/flickr.com

W wstępie do liturgii abp Sławoj Leszek Głódź poinformował o duchowej łączności papieża Franciszka z rodziną zmarłego prezydenta. Za pośrednictwem kard. Konrada Krajewskiego, papież przekazał rodzinie Pawła Adamowicza różańce, które wręczył metropolita gdański.

Prymas Polski abp Wojciech Polak skierował do uczestników uroczystości list, który w Bazylice Mariackiej odczytał prymas Polski senior abp Henryk Muszyński. Prymas Polak wyraził w nim przede wszystkim smutek z powodu tragicznej śmierci prezydenta Gdańska. Przesłał także rodzinie Zmarłego „wyrazy szczególnego współczucia i duchowej jedności”.

„Modlitwą i myślą stają przy trumnie śp. Pana Prezydenta Pawła Adamowicz, aby dziękować Bogu za wszelkie dobro, jakie przez jego ręce i serce stały się udziałem wielu ludzi. Działo się tak w przeszłości, gdy podejmował działalność opozycyjną w czasach PRL, poprzez troskę o uchodźców i emigrantów, którą wyrażał jako prezydent Gdańska, aż po udział w tragicznym finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, podczas której dziękował za okazywane dobro, szczerość i solidarność” – napisał abp Wojciech Polak.

Przewodniczący Episkopatu abp Stanisław Gądecki podkreślił, że tragiczna śmierć prezydenta Gdańska „okryła nas wszystkich smutkiem, smutkiem z powodu zdziczenia obyczajów, ale także smutkiem, który towarzyszy każdemu umierającemu człowiekowi”. – Dziękujemy Panu Bogu za to wszystko, co stało się udziałem w dobru, które rozpoczęło się w nim od momentu chrztu świętego – mówił o zmarłym prezydencie Gdańska przewodniczący Episkopatu. Od tego momentu poprzez kolejne sakramenty podążał on do coraz większej dojrzałości. – Wszystko, co było dobrego w jego myśleniu, słowach i działaniu, brało się z chrztu. Za to wszystko chcemy dziękować i za to, co otrzymali mieszkańcy tego miasta – dodał abp Gądecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem