Reklama

Jan Paweł II a Żydzi i judaizm - świadectwo

2015-01-15 07:25

aw / Oświęcm / KAI

Małgorzata Cichoń

O stosunku Jana Pawła II do Żydów i judaizmu mówił kard. Stanisław Dziwisz 14 stycznia w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu podczas promocji książki abp Henryka Muszyńskiego pt. „Początek wspólnej drogi. Dialog katolicko-żydowski w Polsce w latach 1986–1994”. W swym wystąpieniu metropolita krakowski przypomniał bliskie więzy łączące papieża z Żydami, które zaowocowały rozwojem i umocnieniem zaangażowania Kościoła katolickiego w dialog międzyreligijny. W spotkaniu w przededniu Ogólnopolskiego Dnia Judaizmu udział wzięli m.in. przewodniczący Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem bp Mieczysław Cisło, emerytowany biskup bielsko-żywiecki Tadeusz Rakoczy i ks. dr Manfred Deselaers z Centrum Dialogu i Modlitwy.

Podajemy tekst wystąpienia kard. Stanisława Dziwisza:

Jestem wdzięczny Organizatorom tego spotkania za zaproszenie mnie do zabrania głosu w charakterze świadka życia i śmierci świętego Jana Pawła II w ramach wspominania początków oficjalnego dialogu między Episkopatem Polski a światem żydowskim w Polsce. Rzeczywiście nie sposób mówić o tym dialogu, nie zaczynając od tła historycznego, a nawet więcej – od podstawowego punktu oparcia, jakim dla tego dialogu był wielki święty papież, wcześniej arcybiskup metropolita krakowski, Karol Wojtyła.

W paru słowach pragnę więc przypomnieć jego relacje, a nawet powiem więcej: jego bliskie więzi z Żydami, których – od pewnego momentu – sam byłem świadkiem, a które zaowocowały rozwojem i umocnieniem zaangażowania Kościoła Katolickiego w dialog na szczeblu Stolicy Apostolskiej i w wielu Kościołach lokalnych, w szczególności na ziemi, która przez parę stuleci była jakby drugą ojczyzną dla diaspory żydowskiej – w Polsce.

Reklama

W czasie, gdy zacząłem z bliska towarzyszyć świętemu arcybiskupowi, potem papieżowi, jako jego kapelan, znał on już dobrze świat żydowski, pamiętał jego życie na polskiej ziemi, przeżywał jego tragedię podczas wojny i okupacji niemieckiej, gdyż dotknęła ona znane mu i bliskie osoby. Sam o tym wielokrotnie mówił i utrwalił swoje wspomnienia w przemówieniach i książkach-wywiadach. Wspominając lata trzydzieste, tuż przed wybuchem II wojny światowej, napisał: „Niezmiernie ważnym czynnikiem etnicznym w Polsce była także obecność Żydów. Pamiętam, iż co najmniej jedna trzecia moich kolegów w szkole powszechnej w Wadowicach to byli Żydzi. W gimnazjum było ich trochę mniej. Z niektórymi się przyjaźniłem. A to, co u niektórych z nich mnie uderzało, to był ich polski patriotyzm. A więc polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie. Wydaje się jednak, że ten «jagielloński» wymiar polskości, o którym wspomniałem, przestał być, niestety, w naszych czasach czymś oczywistym” (Pamięć i tożsamość, s. 92). W tamtym okresie doprowadzony do ekstremum narodowy egoizm, w postaci niemieckiego narodowego socjalizmu, zapisał najczarniejszą kartę w żydowskiej historii, prowadząc do próby zgładzenia z powierzchni ziemi całego narodu żydowskiego. Młody Karol Wojtyła był wówczas robotnikiem przymusowym w okupowanym przez Niemców Krakowie, oddalonym zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od najbardziej przerażającego miejsca kaźni zbudowanego ręką człowieka, „obozu śmierci” Auschwitz-Birkenau. Hitler wyznaczył polską ziemię na pole swego ludobójstwa. Ta ziemia, którą na dobre i złe przez prawie tysiąc lat wspólnie zamieszkiwaliśmy, stała się z woli niemieckich nazistów grobem dla milionów Żydów. Wspominając pod koniec życia grozę lat okupacji, przyznawał: „To, co się widziało w tamtych latach, było okropne. A wielu wymiarów nazizmu w tamtym okresie przecież się nie widziało. Rzeczywisty wymiar zła, które przeszło przez Europę, nie wszystkim był nam znany, nawet tym spośród nas, którzy żyli w samym jego środku. Żyliśmy pogrążeni w jakimś wielkim «wybuchu» zła i dopiero stopniowo zaczęliśmy sobie zdawać sprawę z jego rzeczywistych wymiarów” (Pamięć i tożsamość, s. 22).

W okresie, gdy był arcybiskupem krakowskim, Karol Wojtyła – na ile to było możliwe – podtrzymywał kontakty z krakowską Gminą Żydowską. Sam tak o tym pisze: „było przed wojną kilkadziesiąt synagog, a niektóre z nich były wielkimi zabytkami kultury. Jako Arcybiskup Krakowski miałem żywe kontakty ze społecznością żydowską Krakowa. Bardzo serdeczne stosunki łączyły mnie z przewodniczącym gminy żydowskiej, co przetrwało jeszcze po moim przeniesieniu do Rzymu” (Przekroczyć próg nadziei, s. 86, 87).

W czasach komunizmu obraz rzeczywistego losu Żydów w dobie Zagłady był bardzo zniekształcany, właściwie okryty milczeniem. Dlatego o tej nieodwołalnej stracie Jan Paweł II przypomniał nam w roku 1990, tuż po upadku komunizmu, jakby nam chciał uświadomić dobitnie, że to jest temat, do którego w wolnej Polsce musimy wrócić. Tak mówił: „Ten naród [naród żydowski] żył z nami przez pokolenia, ramię w ramię, na tej samej ziemi, która stała się jakby nową ojczyzną jego rozproszenia. Temu narodowi zadano straszliwą śmierć w milionach synów i córek. Naprzód napiętnowano ich szczególnym piętnem. Potem zepchnięto do getta w osobnych dzielnicach. Potem wywożono do komór gazowych, zadając śmierć tylko za to, że byli synami i córkami tego narodu. Mordercy czynili to na naszej ziemi – może po to, aby ją zhańbić. Ale nie można zhańbić ziemi śmiercią niewinnych ofiar. Przez taką śmierć ziemia staje się świętą relikwią. Lud, który żył z nami przez wiele pokoleń, pozostał z nami po tej straszliwej śmierci milionów swych synów i córek. Wspólnie czekamy Dnia Sądu i Zmartwychwstania” (26 IX 1990).

Cały pontyfikat Jana Pawła II był od początku naznaczony licznymi kontaktami ze światem żydowskim. Było to dla niego oczywiste. Pisał: „Wybrany na Stolicę Piotrową kontynuuję tylko to, co w moim życiu ma bardzo głębokie korzenie. Przy okazji moich podróży staram się zawsze spotykać z przedstawicielami wspólnot żydowskich na całym świecie” (Przekroczyć próg nadziei, s. 87). Rzeczywiście tak było. We wszystkich zakątkach świata, które odwiedzał w ramach swoich pielgrzymek, starał się o spotkanie, lub bodaj słowa pozdrowienia dla miejscowej społeczności żydowskiej, jeśli taka istniała. Ale oprócz oficjalnych kontaktów były też prywatne, które pomagały potem w nawiązywaniu inicjatyw, które przeszły do historii. Myślę zwłaszcza o odnowionej przyjaźń z dawnym kolegą szkolnym z Wadowic, Jerzym Klugerem. Dzięki niemu doszło do bezpośrednich kontaktów z rzymską wspólnotą żydowską i jej rabinem Eliem Toaffem, co zaowocowało pamiętną wizytą w synagodze Rzymu, w 1986 roku.

Szczególne jednak miejsce w sercu świętego Jana Pawła II mieli Żydzi pozostali w Ojczyźnie. W czasie swojej pielgrzymki w roku 1991, Jan Paweł II, mówiąc do wspólnoty żydowskiej w Warszawie o nowych zadaniach, jakie czekają nas w wolnej Polsce, powiedział: „Dziś wydaje się sprawą wielkiej wagi, abyśmy z jednej i drugiej strony starali się dostrzec, ocalić i ożywić to dobro, jakie działo się między nami, a przecież przez całe stulecia działo się go wiele. I abyśmy szukali pojednania i przyjaźni pomimo zła, bo również zła było wiele w naszych dziejach” (9 VI 1991, n. 3)

Dla wielu chrześcijan i Żydów, i dla mnie samego, jednym z najbardziej poruszających momentów długiego pontyfikatu Jana Pawła II była wizyta w Namiocie Pamięci, w Jerozolimie, gdzie przy prochach zebranych z miejsc kaźni narodu żydowskiego pali się wieczny ogień. Witając papieża, premier Izraela, Ehud Barak, urodzony już po wojnie, powiedział tam wówczas: „Wasza Świątobliwość! Cykl historii trwający dwa tysiące lat, powraca w tym momencie do punktu wyjścia. (…) Rany czasu nie zaleczą się w jednej chwili, ale ścieżka, która doprowadziła Cię do tego miejsca prowadzi ku nowym horyzontom. Ten moment będzie wyryty w annałach historii jako moment dobrej woli, moment prawdy, moment triumfu sprawiedliwości i nadziei” (23 III 2000). W czasie tej samej pielgrzymki, Jan Paweł II, składając wizytę prezydentowi Izraela, powiedział: „Musimy pracować, aby nadeszła nowa era pojednania i pokoju między Żydami i chrześcijanami. Przez moją wizytę składam przyrzeczenie, że Kościół katolicki uczyni wszystko, co możliwe, aby ta wizja nie pozostała jedynie marzeniem, ale stała się rzeczywistością” (23 III 2000).

Chciałbym, aby te dwa głosy, były dla nas źródłem inspiracji w dalszych wysiłkach na rzecz pojednania. Życząc, Księdzu Prymasowi Seniorowi i wszystkim uczestnikom, by dzisiejsze spotkanie, w którym przypomina się pierwsze lata dialogu w ramach Konferencji Episkopatu Polski, zaowocowało nowymi inicjatywami na tym polu, świadomie przypominam te głosy świadczące o wielkiej nadziei z obu stron dialogu. Niech brzmią w naszych uszach, zwłaszcza wtedy, gdy przyjdzie pokusa zniechęcenia i znużenia na niełatwej i dziś często niepopularnej drodze ku zrozumieniu i zbliżeniu. Szczęść Boże!

Tagi:
Jan Paweł II Żydzi kard. Stanisław Dziwisz

Reklama

Wierzył, że można zmienić świat

2019-02-20 11:32

Z Simoną Sandric-Gotovac rozmawia Anna Gaweł z Międzynarodowego Rycerstwa Niepokalanej w Rzymie
Niedziela Ogólnopolska 8/2019, str. 10-12

Simona Sandric-Gotovac, kardiolog i specjalista medycyny sportu, pochodzenia chorwackiego, wykłada na Katolickim Uniwersytecie Sacro Cuore w Rzymie i pracuje w poliklinice Gemellego, gdzie tradycyjnie leczeni są papieże. Jest cenioną profesjonalistką, która wiele lat temu uciekła wraz ze swoim mężem z kraju, wówczas ciemiężonego przez reżim komunistyczny. Po raz pierwszy spotkała się z papieżem Janem Pawłem II w bardzo szczególnych okolicznościach. I dzieli się swoim świadectwem.

Archiwum Anny Gaweł
Jan Paweł II przybywał do kliniki nie tylko po pomoc jako pacje nt, ale też z posługą

Anna Gaweł: – W jakich okolicznościach spotkała Pani po raz pierwszy Jana Pawła II?

Simona Sandric-Gotovac: – Im więcej czasu upływa, tym bardziej uświadamiam sobie, jak wielką łaskę otrzymałam, mogąc spotykać papieża Jana Pawła II w bardzo wyjątkowych sytuacjach. W 1981 r. byłam młodym kardiologiem i pracowałam w poliklinice Gemellego. Pamiętnego 13 maja 1981 r. byłam w szpitalu na dyżurze, kiedy niespodziewanie otrzymaliśmy wiadomość, że był zamach na życie Ojca Świętego i że został on postrzelony na Placu św. Piotra. Dyrekcja polikliniki natychmiast postawiła nas w stan najwyższej gotowości. Ja również weszłam w skład ekipy lekarskiej, która oczekiwała na przyjazd rannego Ojca Świętego. Nikt nie wiedział, jak ciężkich obrażeń doznał oraz w jakim znajduje się stanie. Byliśmy gotowi i sala operacyjna też była przygotowana, ponieważ było wiadome, że będzie konieczna operacja. Stałam przy wejściu do sali z moimi kolegami lekarzami, którzy zadawali pytania: Co się stanie? Czy będzie dobrze? Czy damy radę uratować Papieża? Stałam tam, medytowałam, w pewnym momencie zwróciłam się do nich: Dlaczego tak mówicie? Musicie się postarać i wykonywać wszystko solidnie, jak przy każdym innym pacjencie. Teraz Ojciec Święty jest pacjentem, który nas potrzebuje, jego życie znajduje się w niebezpieczeństwie, musimy zatem zrobić wszystko, by go uratować. Im bardziej będziemy spokojni, tym lepiej wszystko pójdzie. W pewnym momencie, gdy tam stałam, nastąpiło nagłe poruszenie. Usłyszałam głosy i jęki, które dały mi do zrozumienia, że przywieźli Jana Pawła II. Poliklinika Gemellego ma długie, na ok. 200 m, korytarze. Natychmiast się zerwałam i pobiegłam na spotkanie Ojca Świętego, dobiegłam do niego i chwyciłam jego rękę. Leżał na noszach i jęczał z powodu wielkiego bólu. Miał krwotok wewnętrzny, ponieważ pocisk wszedł mu przez jamę brzuszną i wyszedł z tyłu. Po tym, jak ujęłam go za rękę, pochyliłam się nad nim i powiedziałam: Ojcze Święty, odwagi! Odwagi! Wszystko będzie dobrze. Matka Boga udzieli pomocy i uratuje. Potem zaczęłam się modlić w języku chorwackim...

– ...dlaczego modliła się Pani po chorwacku, a nie po włosku?

– Wiedziałam, że Papież zna mój język. Studiował w Rzymie na Papieskim Uniwersytecie św. Tomasza, znanym także jako Angelicum. Kiedy studiował, nie było jeszcze Kolegium Polskiego, zatrzymał się więc w Kolegium Chorwackim. Nauczył się wówczas języka i poznał problemy, z którymi zmagała się Chorwacja. A był to czas reżimu komunistycznego, kiedy Chorwacja stanowiła jeszcze część Jugosławii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Toksyczna relacja - ks. Marek Dziewiecki [#8]

2019-02-21 11:32

salvenet.pl

Co robić, by zakochanie nie kończyło się tragicznie, tylko chwalebnie?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Portret Sarmaty. Zajęcia plastyczne w Muzeum wnętrz Dworskich w Ożarowie Oddział MZW

2019-02-21 17:32

Część zajęć feryjnych zaproponowanych przez Muzeum Ziemi Wieluńskiej odbyło się w Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie Oddział Muzeum Ziemi Wieluńskiej. Siedzibą placówki jest stary siedemnastowieczny dwór Bartochowskich, który jak najbardziej predysponowany jest do przeprowadzenia warsztatów pt. „Portret sarmaty”. Uczestnicy warsztatów poznali strój szlachecki, który zyskał miano narodowego i nosili go przede wszystkim szlachcice. Ten strój to: żupan, kontusz i dopełniający go ozdobny pas kontuszowy. Strój był modny w XVII i XVIII wieku, także w czasie zaborów, kiedy pełnił rolę symbolu narodowego.

Zofia Białas

W czasie ferii zimowych Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie Oddział Muzeum Ziemi Wieluńskiej przygotowywało zajęcia plastyczne, na których można było poznać ten pełen przepychu strój szlachecki i spróbować samodzielnie go namalować.

Na zdjęciach zajęcia z uczestnikami Spółdzielczego Domu Kultury Wieluńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Źródło: Muzeum Wnętrz Dworskich w Ożarowie Oddział Muzeum Ziemi Wieluńskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem