Reklama

Nowy Testament

100 lat obecności sercanek w Słomnikach

2018-01-17 10:05

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 3/2018, str. III

WD
Siostry sercanki od stu lat krzewią w Słomnikach kult Najświętszego Serca Jezusowego

Tuż po odzyskaniu niepodległości przez Polskę siostry sercanki tworzyły zręby przedszkolnej opieki i oświaty. Wychowały wiele pokoleń, prowadząc katechezę i dbając o duchową formację dzieci i młodzieży. Szły do chorych i potrzebujących, niosąc im pomoc jako pielęgniarki. Pracowały w zakrystii. Mieszkańcy są wdzięczni siostrom za ich wieloletnią posługę. 28 stycznia podczas Mszy św. pod przewodnictwem bp. Jana Piotrowskiego w słomnickiej świątyni sercańska wspólnota sióstr wraz z władzami miasta, przedstawicielami Prowincji zakonnej, gośćmi i mieszkańcami będzie przeżywała uroczystości jubileuszowe.

Sercańską wspólnotę tworzą trzy siostry: siostra przełożona Jolanta Koźlak pracuje w Słomnikach od ośmiu lat, katechizując w tutejszej Szkole Podstawowej. Siostra Aleksandra Klimczak posługuje w kościele i zakrystii, dbając o wystrój świątyni i bieliznę kielichową. Najstarsza z sióstr Zofia Burnos jest emerytowaną pielęgniarką. Obecnie zajmuje się kuchnią i domem, wspierając siostry w obowiązkach.

Sercanki pozdrawiają się słowami: Chwała Najświętszemu Sercu Jezusowemu – chwała na wieki. To hasło zawsze przypomina im, że celem bycia sercanką jest sprawianie, by miłość Boża była poznana i odwzajemniona. Dlatego zawsze są blisko ludzi a ich Dom na co dzień tętni życiem. Siostry przygotowują wraz z dziećmi oprawę liturgiczną niedzielnej Mszy św., jasełka i okolicznościowe przedstawienia. Przełożona Domu s. Jolanta, katechizuje w miejscowej szkole i co roku przygotowuje grupę uczniów do I Komunii Świętej. Prowadzi z dziećmi w kościele modlitwę różańcową i Drogę Krzyżową. Kieruje również pracą Ogniska Misyjnego Dzieci. Obecnie w taką formę pomocy misjom zaangażowanych jest piętnaścioro dzieci. Od lat kolędują dla misji w czasie Bożego Narodzenia. W tym roku dzięki kolędnikom misyjnym ze Słomnik udało się zebrać 5 tys. zł, które przekazane zostaną na pomoc dzieciom syryjskim w Libanie. Mali misjonarze organizują loterie i charytatywne akcje, regularnie modlą się za misjonarzy, a zwłaszcza pamiętają o pracującej w Boliwii s. Krystynie Gosztyle, która posługiwała w Słomnikach przez kilka lat. Prowadzi ona duży sierociniec w miejscowości Cochabamba. Dzieciom z sierocińca pomagali już nieraz mali i duzi słomniczanie.

Reklama

Sercanki przybyły do Słomnik 30 stycznia 1918 r. jeszcze podczas wojny, na usilną prośbę ówczesnych władz miasta – odnotowano w kronice sióstr. W parafii posługiwał wtedy ks. Wiktor Sokołowski. Dwie pierwsze siostry Faustyna Olszewska i Emilia Małkowska zamieszkały w domu parafialnym przy ul. Staszica 10. Odpowiadając na potrzeby mieszkańców, zwłaszcza dzieci i młodzieży, zajęły się pracą dydaktyczną i opiekuńczą. Zorganizowały ochronkę, w której na początku było 220 dzieci. Warunki pracy i życia sióstr były bardzo ciężkie. Mimo to niosły pomoc starszym, ubogim i sierotom. W 1924 r. oprócz opieki nad dziećmi, prowadziły kursy szycia i haftu, robótek ręcznych. Bardzo przydało się ich przygotowanie pielęgniarskie. Chorych i samotnych odwiedzały w domach, dawały zastrzyki, stawiały bańki. Nie było im łatwo utrzymać się. Prowadziły własne gospodarstwo, na 1,5-hektarowej działce otrzymanej w dzierżawę od magistratu. W czasie okupacji, w 1941 r. w Słomnikach przebywało nawet siedem sióstr. W 1961 r. władza ludowa walcząca z Kościołem przekształciła ochronkę sióstr w państwowe przedszkole. Wcześniej, w 1954 r. siostrom odebrano działkę, na której gospodarowały. Wówczas zaangażowały się w katechizację dzieci i młodzieży i posługę w zakrystii.

Stuletnia obecność sióstr, ich przykład życia, modlitwa i praca sprawiły, że w Słomnikach rozwinął się żywy kult Serca Bożego.

– Można zaobserwować to podczas nabożeństw pierwszopiątkowych, kiedy do Komunii i spowiedzi przystępuje duża grupa mieszkańców. Po Mszy św. odbywa się zawsze godzinna adoracja przed Najświętszym Sakramentem – mówi s. Jolanta. Od roku z inspiracji sióstr w Słomnikach rozwija się Sercańska Rodzina Świeckich – wspólnota, która czerpiąc z duchowości sercańskiej włącza się w modlitwę i rozszerza kult Najświętszego Serca Jezusowego. Takie wspólnoty istnieją w całej Polsce w miejscowościach, gdzie posługują sercanki.

15 kwietnia 1894 r. Józef Pelczar założył w Krakowie Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego. Było ono odpowiedzią na potrzeby duchowe i społeczne narodu polskiego. Charyzmat zgromadzenia oparł o kult Serca Jezusowego. Siostry poprzez konsekrację mają upodabniać swoje serce do Serca Zbawiciela. Od Mistrza uczą się miłości, wrażliwości, dobroci, a potem mają ją zanieść najbardziej potrzebującym. Sercanki wynagradzają Bogu za grzechy, niewierności i obojętności ich samych oraz wszystkich ludzi, w ten sposób stając się narzędziem miłości Bożej wobec wszystkich, z którymi się spotykają. Te wskazania Ojca Założyciela przełożyła na praktykę posługi zakonnej pierwsza sercanka i współzałożycielka Zgromadzenia Matka Klara Ludwika Szczęsna, żyjąca w l. 1863-1916.

– Ten jubileusz to dla nas wielkie duchowe przeżycie. Czas refleksji nad bogatą i często trudną historią zgromadzenia w Słomnikach, ale też nad przyszłością, perspektywami i potrzebami, jakie widzimy wśród mieszkańców i na które chcemy dziś odpowiadać, niosąc ludziom przesłanie o miłości Chrystusa do nich – mówi przełożona s. Jolanta.

Tagi:
siostry sercanki

„Cześć Sercu Maryi!” – już od 132 lat

2017-11-29 10:28

Maciej Koszewski
Edycja podlaska 49/2017, str. IV

Obchodząc Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny – 8 grudnia – w sposób szczególny dziękujemy Bogu za istnienie i posługę Zgromadzenia Córek Najczystszego Serca Najświętszej Maryi Panny, potocznie określanych jako Siostry Sercanki

Archiwum
8 grudnia 2015 r. – misterium ku czci Niepokalanej

Dlaczego dla tego Zgromadzenia ta data jest taka ważna? Właśnie 8 grudnia 1885 r. bł. Honorat Koźmiński oraz pochodząca ze Żmudzi Paulina Malecka założyli zgromadzenie do pracy wychowawczo-oświatowej wśród dzieci i młodzieży. Jak wiemy, bł. Honorat zainicjował wiele zgromadzeń, w większości ukrytych, z uwagi na ówczesną tragiczną sytuację, w jakiej znaleźli się Polacy, a w tym zakony i zgromadzenia katolickie. Ukryte córki Serca Maryi rozpoczęły swą działalność w Warszawie, ale szybko zasięg swej pracy rozszerzyły na dalekie tereny Cesarstwa Rosyjskiego. Powstawało wiele placówek m.in. na Syberii, Petersburgu (przy współudziale ks. Antoniego Maleckiego – przyszłego biskupa i męczennika). Dekret pochwalny Zgromadzenie otrzymało 13 marca 1907 r., a ostateczne zatwierdzenie przez Stolicę Świętą 12 maja 1930 r.

Jak trafiły do Drohiczyna?

Istotnym jest rok 1904, kiedy to siostry zaproszone przez Zarząd Towarzystwa Dobroczynności „z Panią Rodziną na czele” objęły zakład wychowawczy dla dziewcząt sierot w Pińsku. Przy ulicy Brzegowej siostry pracowały do 1920 r., wówczas w wyniku wojny polsko-bolszewickiej placówkę ewakuowano na Pomorze. Po zwycięstwie Polski siostry wróciły do Pińska i rozpoczęły pracę – już w nowym miejscu przy ulicy Zielonej 15. W 1928 r. rozpoczęły pracę w Domu Biskupim i Wyższym Seminarium Duchownym św. Tomasza z Akwinu, gdzie od 1927 r. (rok obrony doktoratu) wykładał teologię dogmatyczną ks. Michał Krzywicki. Bóg i historia tak chciały, że to właśnie za jego przyczyną Córki Serca Maryi znalazły się w Drohiczynie. Bowiem to on – już jako administrator, podzielonej granicą państwową diecezji pińskiej, zaprosił siostry do Drohiczyna. Pierwsze trzy przybyły 1 listopada 1951 r. To wydarzenie wspomina pierwszy rektor WSD – ks. Władysław Hładowski: „zlecono [siostrom – M.K.] prowadzenie kuchni, opiekę nad mieszkaniami księży profesorów oraz pracę w pralni i oborze”. Warunki w jakich przyszło im żyć nie były łatwe, brakowało podstawowego wyposażenia, co zaowocowało silnymi kontaktami sióstr z mieszkańcami Drohiczyna, którzy chętnie użyczali im narzędzia lub garnki. Podtrzymywane serdecznością relacje owocowały licznymi prezentami – czy to świeżym chlebem, rybami lub zebranymi grzybami.

Czym się zajmują?

Niebagatelnym ciosem, który zmienił nieco kształt działań Sercanek były lata 50., kiedy odebrano Zgromadzeniu wszystkie ośrodki wychowawcze, a więc podstawę wyznaczonego im charyzmatu. Mimo rygoru i niebezpieczeństw siostry przenikały struktury szkolne i (pozostając w ukryciu) nauczały. Przykładem s. prof. Wanda Niewęgłowska, znana w Międzyrzecu Podlaskim nauczycielka języka polskiego, która swoją dobrocią i prawdziwym nauczycielskim oddaniem została zapamiętana przez wiele generacji uczniów. W warunkach komunizmu siostry oddały się katechezie parafialnej, posłudze w placówkach kościelnych (jak w Drohiczynie), prowadziły kursy krawieckie lub gospodarskie. Co ciekawe, zdarzało się, że siostry – pozostając w ukryciu – podejmowały pracę w instytucjach państwowych takich jak np. sądy. Zmiana ustroju w 1989 r. otworzyła przed siostrami możliwość powrotu do pierwotnych zadań wyznaczonych przez założycieli. Od 1990 r. córki Serca Maryi pracują również w Brazylii, gdzie prowadzą własny sierociniec. Dzisiaj domy dziecka siostry prowadzą we Włocławku oraz m.in. na Ukrainie (Chmielnicki, Żytomierz). W trzech domach (Nowe Miasto, Rabka i Skórzec) siostry zorganizowały przedszkola, a w Lublinie prowadzą bursę dla dziewcząt. Przy powrocie do pierwotnych zadań siostry nie zrezygnowały z posług w seminariach czy kuriach biskupich.

W szkole św. Franciszka

Zgromadzenie Córek Najczystszego Serca Najświętszej Maryi Panny jest zakonem opartym na III regule Zakonu św. Franciszka, więc cnotami, które w sposób szczególny zdobywa sercanka jest: umiłowanie prostoty, pokora oraz miłość krzyża. Franciszkański filar sercańskiej duchowości jest spuścizną po założycielu kapucynie – bł. Honoracie Koźmińskim. Warto w tym miejscu przypomnieć, że ten błogosławiony w jakimś stopniu jest związany z naszą diecezją, bowiem jego dziadek – Leon Koźmiński pełnił posługę unickiego proboszcza w parafii Chłopków. Bł. Honorat nadał zgromadzeniu swoisty charakter przez szczególny kult Serca Najświętszej Maryi Panny. Siostry – jak czytamy w Konstytucji (swego rodzaju kompendium duchowości i apostolstwa) Zgromadzenia: „Córki Serca Maryi, oddają się całkowicie czci tego Najczystszego Serca, w ten zwłaszcza sposób, aby serce to kochały i naśladowały”. Zatem podążając drogą wyznaczoną przez Biedaczynę z Asyżu oraz ojca założyciela i matkę Paulę, siostry naśladują, ale i głoszą szczególny kult ku Sercu Matki Bożej. Przykładem chociażby zawołanie „Cześć Sercu Maryi” lub koronka ku czci Najczystszego Serca Maryi odmawiana przez nie codziennie.

Sercanki dzisiaj

Aktualnie w diecezji drohiczyńskiej znajdują się trzy domy Zgromadzenia: w Drohiczynie dwa – przy Kurii i przy ul. Kotlarskiej (od 1956 r.) oraz w Brańsku, gdzie siostry pracują od 1947 r. Warto podkreślić, że dawniej siostry posługiwały też w Bielsku Podlaskim, Boćkach oraz Serpelicach. Godnym odnotowania jest, że przez długi czas jedna z sióstr – s. Barbara Konobrodzka wykładała w naszym diecezjalnym seminarium historię sztuki oraz ochronę zabytków. Każdego roku – 8 grudnia klerycy z kursu IV przygotowują dla sióstr coś w charakterze akademii, misterium, które jest symbolicznym podziękowaniem za ich ofiarność i służbę na chwałę Boga i Serca Maryi. By dopełnić to nasze spotkanie z siostrami zapamiętajmy, że niemałą radością dla każdej sercanki jest, gdy pozdrawia się ją wezwaniem: „Cześć Sercu Maryi!”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Abp Gądecki podsumowuje trzeci tydzień synodu o młodzieży

2018-10-20 21:14

pb (KAI Rzym) / Rzym

Propozycje formułowane podczas zgromadzenia Synodu Biskupów nt. młodzieży powinny „wynikać z prawdziwego paradygmatu, jakim jest Chrystus jako wzór wszelkiego działania młodego człowieka”. Opinię taką wygłosił abp Stanisław Gądecki podsumowując dla KAI relacje z obrad 14 małych grup językowych, które dyskutowały nad trzecią częścią Instrumentum laboris – dokumentu roboczego obrad, dotyczącą tego, co Kościół może zaproponować młodzieży.

BP KEP
Abp Stanisław Gądecki

- Najważniejsze jest to, czy proponowane rozwiązania wychodzą od teologii, bo jest sporo praktycznych wskazań, które wychodzą od konkretnego problemu, ale nie mają osadzenia w teologii. Ważne jest, by zacząć od prawdziwego paradygmatu, jakim jest Chrystus jako wzór wszelkiego działania młodego człowieka. Jeśli nie ma się tego przed oczyma, to wtedy można podawać bardzo wiele rozwiązań, które nie mają właściwie nic wspólnego z chrześcijańską wizją młodości – wskazał metropolita poznański.

Wyznał, że osobiście bardzo go uradowało to, że dzisiaj pojawiły się wypowiedzi, które rozpoczynały od Chrystusa, od tego, co On może wnosić w życie konkretnego człowieka. Najpierw jest to powołanie do świętości, które również w młodych powinno znajdować echo. Realizuje się ono w oparciu o rodzinę szeroko pojętą: nie tylko rodziców, ale także rodzeństwo i dziadków, „rodzinę, w której powinien panować klimat świętości”.

Oczywiście, „to są raczej pragnienia niż rzeczywisty stan dzisiejszych młodych ludzi”. Ale praktyka zaczyna się od rodziców i dziadków jako pierwszych nauczycieli młodego człowieka, którzy uczą go miłości i humanizmu. Potem rolę tę przejmują wspólnoty braterskie (przyjaźnie, stowarzyszenia, które integrują młodych i zakorzeniają je w słowie Bożym) oraz katolicka szkoła i uniwersytet.

- W Polsce nie mamy zbyt wielu szkół katolickich w stosunku do innych, dlatego wołanie papieża Franciszka: „Kształcenie jest aktem miłości, dawaniem życia”, musi być też przeniesione na płaszczyznę każdej szkoły – wskazał przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Ujawnił, że w jednej z małych grup odbyła się „rozumna dyskusja, czym właściwie jest szkoła katolicka”. – Łatwo zauważyć, że te szkoły zasadniczo cieszą się dobrą opinią, że dobrze przygotowują do życia w przyszłości, niekoniecznie jednak wychodzą z nich ludzie wierzący. Zdarza się, że ktoś kończy szkołę katolicką i już nie odnajduje się w Kościele – przyznał hierarcha.

Wskazał, że „szkoła katolicka jest częścią Kościoła, który ma zadanie ewangelizacyjne”. – Niektórzy przemawiający sprzeciwiali się temu, mówiąc, że są kraje muzułmańskie, gdzie szkoła katolicka nie może wypełniać tego zadania ewangelizując wprost, bo byłoby to związane z jej zamknięciem. W praktyce pozostaje jej tylko świadectwo życia, poprzez związki międzyludzkie – relacjonował abp Gądecki.

Podkreślił, że sensem istnienia szkół katolickich nie jest na pierwszym miejscu wychowanie dobrego obywatela, ale wychowanie dobrego katolika, czyli człowieka, który ma silną wiarę i jest w stanie ewangelizować innych.

W małych grupach wspominano także o tym, że sami młodzi nie są tylko odbiorcami ewangelizacji, że duszpasterstwo młodzieży nie jest tylko skierowane „do” ludzi młodych, ale że jest tworzone razem z nimi jako współpracownikami. Wspomniano także o roli sztuki, muzyki, sportu w ewangelizacji młodych.

Mowa była również o tym, że często liturgie w naszych kościołach w ogóle nie pociągają młodego człowieka. Z jednej strony istnieje więc konieczność tworzenia liturgii, która byłaby piękna i dostosowana do mentalności młodzieży, a z drugiej strony – dobrego katechetycznego wytłumaczenia, o co w niej chodzi i do czego ona zmierza.

Ojcowie synodalni zwrócili uwagę na pobożność ludową: pielgrzymki, zgromadzenia, eventy, które dla pewnej części młodych stanowią „pociągającą część życia Kościoła”. Wskazali na pomoce dla młodych, jakimi są YOUCAT i DOUCAT, tworzone przez środowisko wiedeńskie. – Trzeba pamiętać, że o ile katechizm dla młodzieży YOUCAT jest bardzo pożyteczny dla młodych, o tyle DOUCAT nie przedstawia kompendium całej katolickiej nauki społecznej, chociaż za taki się podaje, ale tylko jeden z jej elementów – opcję preferencyjną na rzecz ubogich – przestrzegł metropolita poznański.

Na synodzie zajęto się także sprawą ukierunkowania seksualności pod kątem przygotowania młodego człowieka do zrozumienia tego, że Pan Bóg go kocha, niezależnie od tego, kim on jest, i że pomimo wszystkich trudności, jakie napotyka na swojej drodze, obowiązują go podstawowe cnoty, takie jak czystość. – Może wielu uważa ją za rzecz antykwaryczną, nie mającą dziś nic powiedzenia, nie nadającą się na nagłówki gazet. Niemniej jednak są osoby, które ją traktują poważnie – stwierdził przewodniczący KEP.

Podczas obrad wskazywano, że młodzi uczą się bardziej z doświadczenia i własnego zaangażowania na rzecz ubogich, niż z przekazywanej im wiedzy. Chodzi więc o edukację integralną, w której najpierw trzeba wprowadzać w wymiar duchowy życia, przygotowujący do bycia użytecznym w Kościele i społeczeństwie. Następnie konieczna jest formacja w katolickiej nauce społecznej, czyli przygotowanie do tego, żeby młody człowiek był potem dobrym katolikiem, ale i dobrym prawnikiem, dobrym lekarzem czy dobrym nauczycielem. – Żeby to przygotowanie dało nam ludzi, którzy są zdolni do trzeźwej oceny życia społecznego, do wnoszenia wkładu w to życie społeczne i do przeciwstawiania się wszystkim jego wynaturzeniom, co zazwyczaj nie jest takie proste – powiedział abp Gądecki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ojciec Święty pozdrowił pielgrzymów z diecezji płockiej i z Kartuz

2018-10-21 13:59

st (KAI) / Watykan

Po modlitwie „Anioł Pański” papież pozdrowił obecnych na placu św. Piotra wiernych, w tym uczestników diecezjalnej pielgrzymki z Płocka do Rzymu z biskupami Piotrem Liberą i Mirosławem Milewskim oraz ze szkoły św. Jana Pawła II w Kartuzach. Szczególne pozdrowienia Franciszek skierował do Caritas Internationalis, pod przewodnictwem jej prezydenta, kardynała Louisa Antonio Tagle.

vatican.va

Oto słowa Ojca Świętego w tłumaczeniu na język polski:

A teraz pozdrawiam was wszystkich, pielgrzymów z Włoch i z różnych krajów. W szczególności z diecezji płockiej i ze szkoły św. Jana Pawła II w Kartuzach, w Polsce; z Braço do Norte (Brazylia), z Santa Fe (w stanie Nowy Meksyk, USA) i liceum „Saint Chaumond” w Poitiers (Francja), grupę młodych z Buenos Aires i Cordoby (Argentyna). Pozdrawiam Włoski Świecki Zakon Trynitarzy i młodych z „Villagio dei semplici” z San Cataldo na Sycylii.

Szczególną myśl kieruję do grupy Caritas Internationalis, pod przewodnictwem jej prezydenta, kardynała Tagle, wraz z niektórymi biskupami i osobami z różnych krajów świata. Podjęliście krótką pielgrzymkę do Rzymu, aby wyrazić pragnienie podążania razem, ucząc się w ten sposób lepszego poznania się nawzajem. Wspieram tę inicjatywę „dzielenia drogi”, która jest promowana w wielu miastach i która może zmienić nasze relacje z migrantami. Bardzo dziękuję Caritas.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem