Reklama

Studia na UKSW - pielęgniarstwo

Słowo pasterza

Logos – Słowo, które stało się ciałem

2018-01-17 10:05

Bp Ignacy Dec
Edycja świdnicka 3/2018, str. V

BillionPhotos.com/Fotolia.com

Greckie słowo „Logos” (łac. ratio), które tłumaczymy na język polski na „Słowo”, posiada dwa znaczenia. Oznacza najpierw sens, rozum Stwórcy, który poprzedza wszystko, wszelki byt. Stąd św. Jan zaczyna swój Prolog do Ewangelii słowami: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo” (J 1,1). Całe stworzenie: świat i człowiek są sensowne, racjonalne, bo pochodzą od stwórczego najwyższego Rozumu Boga, z Jego Logosu. Jest także drugie znaczenie Logosu. „Logos” (łac. verbum) oznacza także mowę miłości. Bóg jest nie tylko Rozumem, obiektywnym sensem, geometrią świata, ale także miłującą wypowiedzią, zawiązującą więź, bliskość z tym, co stworzone, szczególnie z człowiekiem. To odwieczne Słowo Boga staje się ciałem, staje się człowiekiem. Jezus jest objawieniem Boga, który jest Rozumem i Miłością, najwyższą racjonalnością i jednocześnie najdoskonalszą miłością. Wyraża to św. Jan Ewangelista, gdy mówi o Chrystusie, że jest „pełen łaski i prawdy” (J 1,14b), czyli pełen miłości i mądrości.

W Ewangelii Łukaszowej jest powiedziane, że Maryja z Józefem nie znaleźli miejsca na urodzenie Dzieciątka w ludzkiej chacie, gospodzie, hotelu czy w jakimś prywatnym domu. Św. Łukasz zanotował i „porodziła pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, bo nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2,7). Jezus nie znalazł miejsca u tych, do których przyszedł. Ewangelista Jan wyraził to następująco: „(Słowo) przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli” (J 1,11). Była to zapowiedź, że Jezus będzie w przyszłości przez niektórych odrzucany. Tak też się stało już podczas Jego ziemskiego życia. Wkrótce po narodzeniu, rodzice, pouczeni przez anioła, podjęli ucieczkę do Egiptu, przed zbrodniczym Herodem. Podczas publicznej działalności Jezus był wielokrotnie i na różne sposoby atakowany. Wiele razy próbowano Go podchwycić na jakimś słowie, aby Go ośmieszyć i znieważyć. Zarzucano Mu, że ucztuje z grzesznikami, że nie zachowuje szabatu. Gdy Jezus nie przystał na propozycje faryzeuszy i uczonych w Piśmie i trwał wiernie przy swojej nauce, został w końcu osądzony i stracony na drzewie krzyża. To Jego odrzucenie przeniesiono potem na Jego uczniów. Jezus zresztą im zapowiedział, że będą prześladowani. Zapowiedź Jezusa spełniła się. Jego uczniowie byli niejednokrotnie prześladowani w historii, o czym świadczy tak wielka liczba męczenników w dziejach Kościoła. Świat odrzucając Chrystusa, skazuje się na porażkę, na cierpienie, na chaos. Świat bez Boga nie ma przyszłości. Papież Benedykt XVI często powtarzał: „Gdzie jest Bóg, tam jest przyszłość”. Ale na szczęście św. Jan w Prologu zapisał i takie słowa, które nas napawają nadzieją i radością: „Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi” (J 1,12). Otóż dzięki Bożemu Narodzeniu staliśmy się dziećmi Bożymi. Miało to miejsce podczas naszego chrztu. To był właśnie dzień naszych narodzin dla Boga, dzień stania się dzieckiem Bożym. Umocnienie i dopełnienie naszego dziecięctwa Bożego dokonało się w czasie przyjęcia sakramentu bierzmowania, gdy otrzymaliśmy dary Ducha Świętego.

Tagi:
Słowo Boże bp Ignacy Dec

Słowo Boże z zapachem olejku nardowego

2018-04-25 11:32

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 17/2018, str. I

WD
Nabożeństwu Słowa przewodniczył ks. dr Marcin Kowalski

Wyjątkową oprawę miało Nabożeństwo Słowa Bożego w kościele Świętego Ducha, zorganizowane 8 kwietnia w ramach II Narodowego Czytania Pisma Świętego. Nabożeństwo prowadzili wykładowcy KUL – ks. dr Marcin Kowalski i ks. dr Tomasz Siemieniec, którzy wygłosili również komentarze do proklamowanego Słowa.

Ks. dr Kowalski zaznaczył, że pomysł wspólnego czytania Pisma Świętego nie jest nasz. Pochodzi z czasów Starego Testamentu, kiedy to Naród Wybrany w szczególnych momentach swojej historii gromadził się wspólnie, aby medytować Słowo Boże, by wracać do korzeni swojej tożsamości.

– Biblia jest naszym kodem kulturowym jako Europejczyków i jako Polaków, łączy nas z dziedzictwem Europy, z dziedzictwem świętych, którzy tworzyli jej duchowe oblicze, z wszystkimi naszymi rodakami, znajdującymi inspirację do miłości, poświęcenia swojego życia za Ojczyznę i bliskich – dodał.

Podkreślił również, że tegoroczna celebracja Słowa Bożego jest szczególna, ponieważ odbywa się w roku stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Tym samym wracamy do korzeni, wracamy do wiary i czytania Biblii, która kształtowała naszą tożsamość narodową przez pokolenia, serca, postawy i życie wielu Polaków, bohaterów i wielkich patriotów.

Proklamowany był List św. Pawła do Rzymian. Jak zauważył ks. dr Kowalski – to Pismo, które nieczęsto gości w naszych domach i nieczęsto mamy okazję je usłyszeć. A warto je znać, gdyż jest jednym z najważniejszych pism Nowego Testamentu mówiącym o Chrystusie Zmartwychwstałym. Przed celebracją prowadzący modlił się, by Duch Święty poprowadził zgromadzonych, odkrywając przed nimi bogactwo i głębię Słowa.

Fragmenty Listu św. Pawła do Rzymian czytały: Danuta Górniak, Jolanta Sadowska, Grzegorz Pawelec, Michał Łosiak i Olaf Rabiej. W medytację Słowa wprowadzały pięknie zaaranżowane utwory muzyczne w wykonaniu parafialnej scholii. Warto dodać, że parafia Ducha Świętego została wybrana w tym roku do tej celebracji w ramach Narodowego Czytania Pisma Świętego. Nabożeństwo zarejestrowała TVP.

Komentując pierwszy fragment Listu do Rzymian ks. dr Marcin Kowalski tłumaczył słuchaczom jego przesłanie. – Wszyscy jesteśmy grzesznikami i wszyscy potrzebujemy jednej drogi usprawiedliwienia. Czym jest usprawiedliwienie, o którym pisał św. Paweł w Liście do Rzymian? Właśnie o istocie sprawiedliwości Bożej mówił ks. dr Kowalski. – Boża sprawiedliwość to wierność Pana, wierność Przymierzu, które zawarł z człowiekiem. (…) Bóg jest sprawiedliwy to znaczy jest mocą naszego zbawienia. Nie jest tyranem karzącym za przewinienia. Bóg jest miłosierdziem. Zrobi wszystko, aby nas do siebie doprowadzić. Zbawia nas i troszczy się o nas. Pełnia Bożej miłości objawia się w Jego Synu Jezusie Chrystusie, który umarł za nasze grzechy. To On ofiarował nam usprawiedliwienie. Św. Paweł nazywa Go nowym narzędziem przebłagania. To słowo dobrze oddaje pojęcie pojawiające się w oryginale czyli „hilasterion” – przebłagalnia. Była to płyta, która przykrywała Arkę Przymierza w Świątyni Jerozolimskiej, którą kapłan skrapiał krwią ofiary za przebłaganie grzechów ludu Izraela – wyjaśniał ks. Kowalski.

Podkreślał, że Chrystus przez swoją ofiarę na krzyżu otworzył nam kanał komunikacji z Ojcem. Usprawiedliwienie to oczyszczenie z grzechów, ale także to dar nowego życia, nowe stworzenie. Chrystus przywraca nam chwałę dzieci Bożych, zwraca nam wolność, wypełnia nas swoją świętością, znowu mieszka w nas Pan – powiedział.

Kolejne fragmenty Listu odnosiły się chrztu świętego. – Co się wydarzyło podczas chrztu świętego – wyjaśnia nam św. Paweł. – Zostaliśmy zanurzeni w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa (…) Odtąd stajemy się Jedno z Chrystusem, tworzy się między nami a Nim bardzo głęboka więź – mówił ks. dr Tomasz Siemieniec. Co z tego wynika dla nas i naszego życia? – Skoro „stary człowiek” umiera razem z Chrystusem i powstaje „nowy”, nie możemy się już podporządkowywać na nowo władzy grzechu – podkreślał.

Podsumowaniem nabożeństwa Słowa były fragmenty z 8 rozdziału. Przez sakrament chrztu dokonuje się w człowieku zamieszkanie Ducha Świętego. „Otrzymaliście Ducha przybrania za synów, w którym możecie wołać Abba Ojcze” – napisał Paweł. Ks. Tomasz Siemieniec wskazywał na niezwykłość tego daru. – Nasza więź z Bogiem jest taka sama jak więź Jezusa Chrystusa z Ojcem. I tłumaczył, że to szczególny przywilej, że możemy się w ten sposób zwracać do Boga Ojca. Tę modlitwę mogą odmawiać Ci, którzy są wszczepieni w Chrystusa – powiedział.

– Nowe życie jest małe jak ziarnko gorczycy, ale rośnie walcząc i zmagając się z naszą kruchością i grzechem. Od Ducha Świętego zależy wszystko w naszym życiu chrześcijańskim. Zachęcał zebranych do zaproszenia Ducha Świętego do swojego życia. On jest w tym Słowie i niech On sprawi, by było ono przez nas przyjęte i wydało w naszym życiu owoce – modlił się ks. Kowalski.

Na zakończenie na znak przyjęcia Słowa umysłem i sercem wierni otrzymali specjalne błogosławieństwo i namaszczenie olejkiem nardowym, by woń Słowa przenikała ich życie, czyny, by mogli z wiarą i odwagą głosić Dobrą Nowinę o zbawieniu innym ludziom.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kaja Godek: Wolę iść do więzienia niż przepraszać za prawdę

2018-10-13 18:09

Artur Stelmasiak

Środowiska LGBT zaatakowały Kaję Godek. Straszą żądaniem kosztownych przeprosin, które mogłyby uniemożliwić jej dalszą działalność pro-life. - Nie zamierzam ulegać temu terrorowi. Wolę iść do więzienia niż przepraszać za mówienie prawdy - mówi "Niedzieli" Kaja Godek.

Artur Stelmasiak

Od kilku dni lewicowe media rozpisują się na temat pozwu sądowego mniejszości seksualnych przeciwko Kai Godek, przedstawicielce obywatelskiego komitetu zmiany ustawy #ZatrzymajAborcję. Według doniesień prasowych, środowiska LGBT żądają przeprosin za słowa, które wypowiedziała w maju, komentując aborcyjne referendum w Irlandii oraz otwartą homoseksualną postawę premiera tego kraju. - Jeżeli tam premierem jest zadeklarowany „gej”, który obnosi się ze swoją dziwną orientacją, jeżeli premier Irlandii deklaruje w mediach, że ma partnera seksualnego, to jest dla mnie straszne, że taki kraj określa się mianem katolickiego - mówiła Kaja Godek na antenie Polsat News.

Po kilku miesiącach o tej wypowiedzi przypomnieli sobie działacze LGBT w Polsce i straszą sądem działaczkę pro-life. - Sprawę znam tylko z mediów, bo żadnego pozwu nie otrzymałam. Trudno więc mi się odnieść do tego, co szeroko komentowane jest przez dziennikarzy - mówi Kaja Godek.

Sprawa wygląda jednak na poważną, bo środowiska homoseksualne otwarcie mówią, że kilka dni temu złożyły pozew w warszawskim sądzie okręgowym. Zdaniem Godek, aktywistom LGBT chodzi przede wszystkim o jej aktywność na rzecz obrony życia. Nie od dziś wiadomo, że homoseksualiści oraz środowiska proaborcyjne na całym świecie stanowią jednolity front, który ma zmienić mentalność, obyczaje i stanowione prawo. Tak było w Irlandii i np. w Argentynie, gdzie aborcjoniści kolejny raz przegrali. - Osoby, które będą wskazywać na mechanizmy w Irlandii i przestrzegać przed powtórzeniem tamtych schematów w naszym kraju, będą brutalnie atakowane i niszczone. Powinniśmy patrzeć na to, co stało się na Zielonej Wyspie i działać dokładnie przeciwnie do tego, co dyktują nam środowiska lewicowe wspierane przez międzynarodowe organizacje. Dlatego całą akcję traktuję jako zemstę środowiska LGBT za mówienie prawdy i moje skuteczne działanie - podkreśla Kaja Godek.

Podobno pozew zawiera żądanie emisji przeprosin na antenie Polsatu News w formie 30-sekundowego spotu emitowanego 50 razy. Koszt takich emisji może wynosić nawet kilkaset tysięcy złotych. - To sposób na wykończenie finansowo mnie osobiście i całej Fundacji Życie i Rodzina - mówi Godek. - Już dziś oświadczam, że nie będę przepraszać za mówienie prawdy i dalej będą stawać w obronie ludzkiego życia i rodziny. Wolę iść do więzienia, niż zrobić to, czego chcą ode mnie homoaktywisci.

Jeżeli dojdzie do rozprawy w sądzie, to już dziś można powiedzieć, że proces ma charakter propagandowo-ideologiczny. Przecież pozew najpierw trafił do proaborcyjnych mediów, a dopiero później do sądu. Inicjatorom chodzi więc o sterroryzowanie środowisk pro-life.

Prawnicy na razie uspakajają. W świetle polskiego prawa nie może się ktoś poczuć obrażony słowami opisującym sytuację w Irlandii. - To tylko trroling prawniczy środowisk LGBT. Kaja Godek może spać spokojnie. Akcja skazana na porażkę, bo dobra osobiste narusza się tylko indywidualnie - napisał na twitterze mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Gdyby tego typu działania mogły przynieść jakiś efekt w polskim orzecznictwie, to również katolicy mogliby się zbiorowo bronić przed szykanami. - Ordo Iuris już dawno pozwałoby w imieniu 38 mln katolików za film "Kler" - dodaje Kwaśniewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Dzięga o śp. ks. Alojzym Keglu

2018-10-16 06:45

rk / Kęty (KAI)

Za 27 lat kapłańskiej pracy na Pomorzu Zachodnim dziękował nad trumną śp. ks. Alojzego Kegla metropolita szczecińsko-kamieński abp Andrzej Dzięga, który przewodniczył 15 października w Kętach uroczystościom pogrzebowym. Zmarły w wieku 88 lat kapłan pochodzący z Nowej Wsi na Podbeskidziu, był wieloletnim proboszczem parafii pw. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Starym Czarnowie i dziekanem dekanatu Kołbacz w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

M. Paszun

Abp Dzięga przed rozpoczęciem liturgii pogrzebowej w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kętach podkreślił, że życie zmarłego 10 października kapłana było wyciszone, ale uduchowione i bardzo ofiarne, „pełne modlitwy i pracy, ale i cierpienia”. Hierarcha przyznał, że przybył na południe Polski, by podziękować kapłanowi, który zostawił ziemię beskidzką, bo usłyszał, że Pomorze Zachodnie potrzebuje duszpasterzy.

„Mówiło się i jeszcze wielu do dziś mówi, że są to tereny misyjne. I to jest prawda: chcesz jechać na misje, to jedź na ziemię zachodnią. Jeden kapłan musi obsługiwać 4-5 kościołów. I musi mieć siłę, mając nawet 70-75 lat. O emeryturze myśli ksiądz, który ma słabe zdrowie, brakuje mu sił, a nie z racji na wiek. Bo każdy jest potrzebny” – wyjaśnił metropolita, podkreślając swą wdzięczność wobec zmarłego kapłana z kęckiej ziemi, który przez 27 lat posługiwał na terenie archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

„Wszedł i ks. Alojzy w tamtą ziemię i ją zagrzał swoim sercem. Pozostał w sercach kapłanów i ludzi, jego parafian. Dotknął 10 parafii – albo jako pomoc duszpasterska i wikariusz, albo jako samodzielny proboszcz, administrator” – przypomniał arcybiskup i zapowiedział, że chciałby, aby imię ks. Alojzego zostało upamiętnione w jednej z parafii, w której posługiwał. Zwrócił uwagę, że posługa zmarłego księdza na Pomorzu Zachodnim przypadła na trudny czas, kiedy „archidiecezja dopiero się rodziła”.

„Księże Alojzy, przyszedłeś z sercem i dałeś serce. I to serce zostało tam” – dodał abp Dzięga i przypomniał, że z powodu zdrowia kapłan od 17 lat przebywał domu rodzinnym. „Niech ta ziemia pozostanie błogosławiona za dar kapłanów dla innych regionów” – podkreślił duchowny i zaznaczył, że z tej ziemi wyszło także tchnienie i słowo ks. kard. Karola Wojtyły, które zaowocowało dla świata 27-letnim pontyfikatem.

Duchowny podziękował też najbliższej rodzinie ks. Alojzego za to, że dała go Bogu i Kościołowi. Listy kondolencyjne przysłali na uroczystości biskup sosnowiecki Grzegorz Kaszak, który był uczniem zmarłego kapłana w latach 1974-1977, gdy ks. Alojzy był katechetą w Choszcznie, oraz biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel. O modlitwie i duchowej łączności zapewnił bp senior Adam Dyczkowski.

W kazaniu proboszcz kęckiej parafii ks. Jerzy Musiałek przywołał koleje życia i liczne wspomnienia o zmarłym kapłanie. „W naszej kęckiej parafii spędził 17 lat, ponad 10 lat, dopóki zdrowie mu pozwalało pomagał w duszpasterstwie, nie tylko w naszym kościele, ale i w dekanacie kęckim, spowiadał, odprawiał Msze św., modlił się, wnosił kapłańskiego ducha, braterskiego ducha. Bardzo cenił sobie spotkania kapłańskie” – przypomniał kaznodzieja i przyznał, że Pawłowe słowa – „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia” – były dla ks. Alojzego mocą i nadzieją w trudnych momentach życia i siłą napędową jego kapłańskiej posługi.

Ks. Alojzy Kegel spoczął w rodzinnym grobowcu na kęckim cmentarzu komunalnym.

W liturgii pogrzebowej i pochówku udział wzięli kapłani archidiecezji diecezji szczecińsko-kamieńskiej, bielsko-żywieckiej, sercanie, księża przyjaciele zmarłego, siostry zakonne oraz najbliższa rodzina.

Ksiądz Alojzy Kegel urodził się 1 maja 1930 r. w Nowej Wsi. Wychował się w parafii św. Małgorzaty i Katarzyny w Kętach, do której należała wówczas jego rodzinna wioska. Święcenia kapłańskie przyjął 29 września 1957 r. w Tarnowie jako sercanin. Został inkardynowany do diecezji szczecińsko-kamieńskiej 10 października 1980 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem