Reklama

Szkoła Wyższa Zarządzania i Ekonomii

Atrakcje regionu

XVI-wieczny kościółek w Chotelku Zielonym odzyskuje blask

2018-01-24 12:44

A.D.
Edycja kielecka 4/2018, str. III

TD
Pełne uroku wnętrze kościółka w Chotelku Zielonym

Zabytkowy kościółek św. Stanisława Biskupa w podbuskim Chotelku Zielonym to prawdziwa perła regionu. – Jest to bardzo czcigodny i urokliwy obiekt, nadszarpnięty przez upływ czasu, przy którym prace są prowadzone od kilku lat. Próbujemy przywrócić jak najwięcej z tego, co jest możliwe, co zapewne jeszcze potrwa 2-3 lata – mówi „Niedzieli” ks. Marek Podyma, buski dziekan i proboszcz buskiej parafii zdrojowej pw. św. Brata Alberta. Kościółek znajduje się na terenie parafii.

Świątynia jest jednym z nielicznych zachowanych na Kielecczyźnie obiektów XVI-wiecznego drewnianego budownictwa sakralnego. Została wybudowana w 1527 r.

Jak informuje ks. Marek Podyma – w kwestii ratowania kościółka „zrobiono mnóstwo rzeczy”. Na początku pierwszej dekady XX wieku został odbudowany cały dach przez wykonanie nowej więźby dachowej i okazałej sygnaturki. Dach został pokryty gontem, a sygnaturka blachą miedzianą. Wymieniono bardzo zniszczoną kamienną posadzkę. W ostatnich latach rozpoczęły się prace wewnątrz kościoła. Odnowiono późnorenesansową ambonkę, poddano gruntownej konserwacji bardzo zniszczony późnorenesansowy ołtarz, wykonano kopię późnogotyckiego tryptyku i na podstawie badań historycznych przywrócono brakujące jego części, a potem umieszczono go w prezbiterium kościoła. Zrekonstruowano także m. in. modrzewiowe okna i schody, prowadzące na chór i strych. Cały obiekt został też szczelnie owinięty folią i poddany kilkudniowej tzw. fumigacji, co spowodowało eliminację wszystkich żywych organizmów niszczących drewno. Następnie zaimpregnowano preparatami grzybobójczymi i oleistymi gont na całej zewnętrznej powierzchni dachu, a więźbę dachową i strych kościoła zaimpregnowano preparatami przeciwogniowymi. Wykonano również urokliwe kamienne schody, które prowadzą do znajdującego się na wzgórzu kościółka.

Reklama

Kilkadziesiąt lat temu, ówczesne Pracownie Konserwacji Zabytków podjęły się renowacji sufitu, ale przez pobieżne prace utracono oryginalny wygląd znajdujących się na nim malowideł. – W minionym roku konserwacji poddano późnorenesansowy strop. Za pomocą wnikliwych badań, które sięgały do pierwotnych warstw malarskich, konserwatorom udało się dojść do tego, jak strop wyglądał kiedyś. Przywrócono w tym miejscu żywe, oryginalne kolory, które teraz mogą cieszyć oczy – mówi ks. Marek Podyma. Renowacja stropu kosztowała ponad 75 tys. zł. Pieniądze na ten cel przeznaczył Wojewódzki Konserwator Zabytków, miejski ratusz i parafia św. Brata Alberta w Busku-Zdroju. Ks. Marek Podyma dodaje, że kolejne prace mają dotyczyć zrębów ścian świątyni. – Będziemy zdejmować poszycie zewnętrzne ścian, by sprawdzić w jakim stanie są belki. Zapewne trzeba będzie je zaimpregnować. Przede wszystkim będziemy jednak chcieli ocieplić obiekt i zabezpieczyć go przed szkodliwymi warunkami atmosferycznymi – tłumaczy proboszcz.

Podobnie, jak w przypadku stropu, konserwatorzy przy użyciu lamp ultrafioletowych będą chcieli odkryć na ścianach pozostałości pierwotnych malowideł, a następnie poddać je renowacji. Prace mają kosztować ponad 100 tys. zł. Rozpoczną się, kiedy parafii uda się zebrać na ten cel pieniądze.

Filialny kościółek jest otwierany w każdą niedzielę dla odprawienia w nim Mszy św., a w powszednie dni, dzięki wolontariuszom (czyli pani Woźniak), jest otwierany dla chętnych. Pracownicy wykonujący niemal non stop różne „zadania ratownicze” twierdzą, że w zasadzie codziennie ktoś chciałby wejść do kościółka. – Chcemy jakoś to rozwiązać i już nawet zapadły pewne ustalenia z wojewódzkim konserwatorem zabytków – informuje ks. Marek Podyma. W przedsionku, gdzie znajduje się tzw. ośla bramka zostanie prawdopodobnie zainstalowana tzw. wgłębna krata, która umożliwi ogląd wnętrza kościoła. Byłby on otwierany rano.

I trochę historii. W Chotelku Zielonym parafii prawdopodobnie nigdy nie było, a według Długosza kościółek zbudował ok. 1190 r. biskup płocki Wit, aby jego schorowana matka nie musiała jeździć do kościółka św. Leonarda. Pierwsza oficjalna wzmianka o kościółku św. Stanisława pochodzi z lat 1350-51. Za czasów Długosza, Chotelek Zielony należał w połowie do kolegiaty sandomierskiej oraz do Stanisława i Piotra Korzeńskich herbu Strzemię.

W 1527 r. wybudowano obecny kościółek modrzewiowy pw. św. Stanisława. Ufundował go kanonik sądecki Stanisław Słupski. Konsekracja nastąpiła w roku 1541 – dokonał jej biskup Dominik Małachowski. Z zapisów z 1598 r. wynika, że kościół miał malowany strop i kamienną posadzkę ułożoną w kwadraty. Stała przy nim dzwonnica określona jako „dobra”. W 1711 r. ściany budynku były już mocno przegniłe, za to fundamenty świeżo naprawiane. W połowie XVIII stulecia stan świątyni zdecydowanie wymagał generalnego remontu. Najpilniejsze zabiegi renowacyjne wykonano w 1765. Z inwentarzy sporządzonych na początku XIX wieku wynika, że stan kościoła pogarszał się z roku na rok. W 1813 r. dziedzic Chotelka, Paweł Sołtys, kazał rozebrać zabudowania prebendarskie; kościółek został opuszczony i pozostał bez opieki. Po ostatniej wojnie był kilkakrotnie remontowany, ale nigdy kompleksowo.

Nie ma już dzwonniczki, nie ma dawnego ogrodzenia cmentarza, którego relikty były widoczne jeszcze w latach 50. Wnętrze pokrywa polichromowany strop belkowy – cztery belki mają profile późnogotyckie. Zachował się renesansowy ołtarz współczesny kościołowi, gotycki krucyfiks, a takaż kropielnica oraz późnorenesansowa ambona. Najcenniejszy z zachowanych elementów wyposażenia, drewniany późnogotycki tryptyk – ze względów bezpieczeństwa – przechowywany jest od 1994 r. w buskiej Kaplicy Zdrojowej.

Tagi:
Kościół

Nowe sanktuarium na Białorusi

2018-07-29 15:27

Magdalena Kowalewska

W Nowogródku kościół pw. Przemienia Pańskiego ogłoszono diecezjalnym sanktuarium błogosławionej Marii Stelli i jej dziecięciu towarzyszek – Męczennic.

Magdalena Kowalewska

To wielkie święto dla całego Kościoła katolickiego na Białorusi, a w szczególności dla Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, do którego należały rozstrzelane przez Niemców 75 lat temu zakonnice z Nowogródka. Oddały one życie w zamian za uwolnienie około studwudziestoosobowej grupy osób, wśród której byli ojcowie rodzin i duchowni.

Przełożona generalna nazaretanek matka Jana Zawieja dziękowała za ustanowienie świątyni Sanktuarium Błogosławionych Męczennic z Nowogródka. – Pragnę prosić, by błogosławione męczennice wypraszały dla Kościoła na Białorusi dar nowych powołań, nowych świętych kapłańskich i zakonnych powołań i by tutaj były święte rodziny – mówiła matka Zawieja.

Biskup grodzieński Aleksander Kaszkiewicz w dekrecie ustanawiającym sanktuarium napisał, że jest ono wyrazem „upamiętnienia, uczczenia i przekazania następnym pokoleniom świadectwa bohaterskiej miłości Boga i bliźniego, jakie siostry nazaretanki z Nowogródka złożyły w czasie drugiej wojny światowej”.

Wyraził nadzieję, że „ich przykład bezgranicznej wierności Chrystusowi i Jego Ewangelii wzbudzi we współczesnych chrześcijan chęć współpracy z Bożą łaskąi nieustannego wzrastania w osobistej świętości”.

Do Nowogródka na dwudniowe uroczystości 75. rocznicy męczeńskiej śmierci błogosławionych nazaretanek przyjechali liczni pielgrzymi z Polski i Białorusi. Obecni byli m.in. Polacy z Warszawy, Białegostoku, Wrocławia czy Poznania. Przyjechali także wychowankowie nowogródzkiej koedukacyjnej szkoły podstawowej, którą przed wybuchem drugiej wojny światowej prowadziły siostry nazaretanki. Wywieziony na Syberię Tadeusz Kułakowski wspomina, że tragiczny czas deportacji w głąb Rosji przeżył dzięki duchowej formacji nazaretanek. – Siostry uczyły nas wielkiej wiary, dawały nam wielkiego ducha – opowiada ze wzruszeniem Tadeusz Kułakowski. Z kolei Czesława Piotrowska wspomina, że nazaretanki były bardzo pomocne i ofiarne dla polskich rodzin. – Po egzekucji sióstr pozostały po nich tylko puste klęczniki – mówi Czesława Piotrowska. Natomiast Teresa Smolska-Kurowska wspomina rozstrzelaną siostrę Marią Kanizję, która zaopiekowała się nią jako kilkunastoletnią dziewczynką. Ojciec pani Teresa, Wincenty Smolski, w sierpniu 1941 roku został rozstrzelany przez Niemców jako jeden z pierwszych Polaków. – Siostra Kanizja przygotowywała mnie do Pierwszej Komunii Świętej – wspomina wzruszona Teresa Smolska-Kurowska.

Uroczystości rozpoczęły się modlitwą w miejscu egzekucji nazaretanek w lesie oddalonym pięć kilometrów od Nowogródka. Delegacja Polskiej Fundacji Narodowej oddała hołd pomordowanym nazaretankom, a także rozstrzelonej przez Niemców grupie Żydów.

Terror okupacyjny po zajęciu Nowogródka rozpoczął się w 1942 roku eksterminacją osób narodowości żydowskiej, po czym nastąpiła fala aresztowań Polaków. Zanim aresztowano grupę 120 osób, za które życie dobrowolnie oddały siostry nazaretanki, odbyła się masowa egzekucja 60 osób, w tym dwóch kapłanów.

Kara śmierci dla osób różnej narodowości, za które ofiarowały swoje życie zakonnice została zamieniona na roboty w Niemczech, część osób uwolniono. Nazaretanki ocaliły również życie Sługi Bożego ks. Aleksandra Zienkiewicza, którego trwa proces beatyfikacyjny.

Siostra Maria Stella i jej 10 towrzyszek zostało beatyfikowanych przez Jana Pawła II w marcu 2000 roku. Trwa proces beatyfikacyjny dwunastej zakonnicy s. Małgorzaty Banaś, która na polecenie przełożonej s. Stelli, pozostała w domu, aby strzec świątyni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Od Bałtyku do Serca kochającej Matki

2018-08-13 09:55

Julia A. Lewandowska

13 sierpnia 2018 r. już po raz 34. dotarła do Matki Bożej Szczecińska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę.

Julia A. Lewandowska/Niedziela

Pielgrzymów pod Szczyt Jasnogórski i do Kaplicy Cudownego Obrazu wprowadził abp Andrzej Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński.

20-dniową wędrówkę pod przewodnictwem ks. Karola Łabendy, głównego przewodnika, w dwóch grupach – św. Ottona i św. Jakuba – pielgrzymi rozpoczęli 25 lipca w Pustowie, a towarzyszyło im hasło "Z Maryją w Duchu Świętym". W drodze modlili się o powołania kapłańskie, zakonne i misyjne.

Zobacz zdjęcia: 34. Szczecińska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę

O godz. 11.30 na Szczycie Jasnogórskim odbyła się Msza św. wieńcząca wędrówkę do Tronu Matki Bożej. Pątnicy modlili się będą wraz pielgrzymami z Pelplina, Drohiczyna, Koszalina i Rzeszowa. Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił bp Edward Dajczak, biskup koszalińsko-kołobrzeski.

Więcej informacji w 34. numerze "Kościoła nad Odrą i Bałtykiem" (26 sierpnia) oraz na stronie: szczecinska.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Błękitno-Biała dotarła na Jasną Górę

2018-08-14 19:56

Ks. Mariusz Frukacz

„Patrzę na naszą pielgrzymkę częstochowską, jako na potwierdzenie sobą tych korzeni pielgrzymowania, które zostały kiedyś wprowadzone w pielgrzymkę warszawską. Ta oryginalność nasza niech trwa i przynosi owoce pewnego świadectwa, ze my ze stolicą naszego kraju jako duchowa stolica Polski jesteśmy razem złączeni. I te wyrazy jedności są nam dzisiaj bardzo potrzebne” - powiedział „Niedzieli” abp Wacław Depo.

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela
Zobacz zdjęcia: Błękitno-Biała dotarła na Jasną Górę

W wigilię uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, 14 sierpnia, na Jasną Górę dotarła 307. Warszawska Piesza Pielgrzymka, a w niej częstochowska grupa Błękitno-Biała "17". - Wracacie do źródła, z którego wyszliście – powiedział abp Depo, który powitał częstochowską grupę w Alejach Najświętszej Maryi Panny.

Następnie w rozmowie z „Niedzielą” Metropolita Częstochowski wspominając własne pielgrzymowanie na Jasną Górę powiedział: „Kiedy myślę o moim pielgrzymowaniu, to musze powiedzieć o tym pierwszym z moją babcią, kiedy przybyłem pierwszy raz na Jasna Górę po Pierwszej Komunii Świętej. Później również przybywałem tutaj jako ministrant. A potem jako kleryk i kapłan pielgrzymowałem, żeby potwierdzać ten charyzmat, który jest związany z miejscem maryjnej obecności”.

W tym roku częstochowska grupa liczyła ok. 100 pątników, chociaż z Warszawy wyszło 50 pielgrzymów. Przewodnikiem „Błękitno-Białej” był ks. Marek Olejniczak proboszcz częstochowskiej parafii pw. św. Melchiora Grodzickiego. W duchowej opiece nad pielgrzymami wspierał go ks. Tomasz Dyjan, proboszcz parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Witkowicach.

- Mieliśmy ze sobą setki intencji, które były wypowiadane podczas Mszy św., Różańca. Były to rekolekcje w drodze. Pogłębialiśmy świadomość obecności Ducha Świętego w naszym życiu – podkreślił ks. Marek Olejniczak w rozmowie z „Niedzielą” .

Częstochowska grupa powstała w 1979 r. Założył ją ks. Ireneusz Skubiś, wtedy jeszcze duszpasterz akademicki. Później przewodnikami tej grupy byli: ks. Stanisław Gancarek, ojciec Rafał – franciszkanin z Kalwarii Zebrzydowskiej, ks. Stefan Jachimczak, ks. Marian Duda, od 1991 r. przewodnikiem grupy jest ks. Marek Olejniczak.

Błękitno-Biała "17" to grupa, która pielgrzymuje w ramach Pieszej Pielgrzymki Warszawskiej. Podczas marszu głoszone były nauki rekolekcyjne, w tym roku zgodnie z duchem słów "Duch prowadzi nas jak Maryję" - hasła tegorocznej pielgrzymki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem