Reklama

Fundament naszej tożsamości

2018-01-24 12:44

Ks. Paweł Kłys
Edycja łódzka 4/2018, str. I

Maria Niedziela
Abp Grzegorz Ryś na Dniu Judaizmu

– Przyszłoroczne ogólnopolskie obchody Dnia Judaizmu w Kościele katolickim odbędą się 17 stycznia w Łodzi – poinformował zebranych w Namiocie Spotkania abp Grzegorz Ryś, jeden z organizatorów łódzkiego Dnia Judaizmu

Główne obchody tegorocznego Dnia Judaizmu w Łodzi odbyły się w miejscu, gdzie znajdowała się wybudowana przez łódzkich fabrykantów Wielka Synagoga, którą Niemcy podpalili w nocy z 10 na 11 listopada 1939 r., a następnie rękami samych Żydów rozebrali w 1940 r.

Opowieścią o tej łódzkiej synagodze ubogacił spotkanie Marian Turski, historyk i dziennikarz pochodzenia żydowskiego, który jako dziecko przychodził do niej, aby się modlić. – To, co świetnie pamiętam, to kantorzy i ich śpiew. Jednak wracając do tamtego czasu, należy wiedzieć, że Żydzi gromadzili się zazwyczaj na modlitwę w pomniejszych synagogach, których w mieście było sporo, a dziś prawie nic nie zostało – mówił.

Postać Izzaka Cylkowa – polskiego rabina i kaznodziei, tłumacza Biblii hebrajskiej z języka hebrajskiego na polski przedstawił dr Mirosław Sopka, który wskazał, że – Tora Cylkowa, a więc tłumaczenie pierwszych pięciu ksiąg Starego Testamentu, jest pierwszym polskim przekładem Ksiąg Mojżeszowych dokonanym wyłącznie z hebrajskiego oryginału. Wszystkie poprzedzające tłumaczenia były dokonane z łaciny. Było to pierwsze od 1632 r. dzieło przekładu biblijnego na język polski. Uczestnicy uroczystości wysłuchali dwóch refleksji nt. wieży Babel w oparciu o tekst Tory Rabina Cylkowa, którymi podzielili się gospodarze spotkania: abp Grzegorz Ryś – metropolita łódzki, oraz Dawid Szychowski – rabin łódzkiej Gminy Wyznaniowej Żydowskiej.

Reklama

Łódzki rabin wskazał na to, że budowa wieży nie była niczym złym, a tylko próbą zbliżenia się do Stwórcy i ogromnym pragnieniem, aby tak jak On dokonywać dzieła stwarzania świata. – Ludzie zaczęli budowę wieży nie na górze, by być bliżej, ale na równinie, aby zacząć od początku. Nie budowali z kamieni, ale sami chcieli wykonać cegłę potrzebną do budowy. Wszystko chcieli zrobić sami, podobnie jak wszystko sam zrobił Bóg – zauważył.

O chrześcijańskim spojrzeniu na budowanie wieży mówił Metropolita Łódzki. – My, chrześcijanie, bez tekstu o wieży Babel,nie rozumiemy tego tekstu z Dziejów Apostolskich, który mówi o powstaniu Kościoła. Dotykamy tym samym fundamentu swojej tożsamości – tłumaczył abp Ryś. – W tekście o wieży Babel doświadczamy dramatu, który polega na tym, że mamy do czynienia z ludźmi religijnymi, którzy mają jednak swoją wizję życia, swoją wizję tego, co dobre, tego, co złe, co powinni zrobić, a czego nie! Mają wizję miłości do siebie samych. Im jest potrzebne to, by się nie rozproszyli (dlatego wybudowali wieżę, która miała sięgnąć nieba), a Bóg mówi do nich co innego: Idźcie, rozproszcie się, abyście zaludnili ziemię! – dodał Arcybiskup.

Była także refleksja modlitewna młodych zaprezentowana przez przedstawicieli młodzieży z Gminy Żydowskiej i Duszpasterstwo Młodzieży Archidiecezji Łódzkiej. Oparta została o cytat z proroctwa Izajasza: „Pokój. Pokój dalekim i bliskim”, który był tematem tegorocznego Dnia Judaizmu.

Obchody Dnia Judaizmu zostały zorganizowane przez archidiecezję łódzką i Gminę Wyznaniową Żydowską w Łodzi i zgromadziły w miejscu dawnej synagogi przedstawicieli władz wojewódzkich, samorządowych i miejskich. Obecni byli przedstawiciele bratnich Kościołów chrześcijańskich, mieszkańcy miasta oraz wszyscy, którym leżą na sercu relacje chrześcijańsko-żydowskie.

Tagi:
dzień judaizmu

Naczelny Rabin Polski: każdy człowiek ma święta iskrę

2018-01-17 15:59

pgo / Warszawa (KAI)

Wyzwaniem dla każdego jest poznać święta iskrę, którą ma w sobie każdy człowiek. Jeżeli chce jej dotykać i ją rozumieć to muszę mieć otwarte oczy i szukać pokoju – mówił dziś naczelny rabin Polski Michael Schudrich w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. W ramach obchodów Dnia Judaizmu odbyło się tam sympozjum "Pokój! Pokój dalekim i bliskim" z udziałem m. in. abp Grzegorza Rysia i rabinki Małgorzaty Kordowicz.

hurk/pixabay

Rabin Schudrich nawiązując do tematu sympozjum zauważył, że „daleko i blisko” oznacza nie tylko odległość od Boga, ale można też ją rozumieć jako odległość między ludźmi. - Jest człowiek, który jest bardzo blisko mnie - wyznaje tę samą wiarę, ma te same poglądy. Ale jest też człowiek, który jest daleko – wyznaje inną wiarę, ma inne poglądy polityczne. Prorok Izajasz mówi do nas, że nieważne, czy człowiek jest bardzo podobny do mnie, czy bardzo ode mnie różny – pokój jest i dla tych, którzy są blisko i dla tych, którzy są daleko – powiedział. - Moją rolą jest szukać pokoju ze wszystkimi – tłumaczył.

Rabin zauważył, że pokój związany jest z wypowiadanymi słowami. - Ważne jest to, jak człowiek mówi. I co mówi. Droga do pokoju to całkowity zakaz kłamstwa, fałszu – zaznaczył. Jak dodał, o pokój nie jest łatwo. - To jest dar Boga, ale na niego się pracuje. Dar Boga może być pełny, miłosierny, łaskawy, ale na dar Boga trzeba też pracować – powiedział Michael Schudrich.

- Moją rolą nie jest sądzenie drugiego człowieka. Człowiek nie ma prawa sądzić innego człowieka, tylko Bóg ma do tego prawo. Naszym wyzwaniem w życiu jest poznać i dotykać świętą iskrę, która jest w każdym człowieku – podkreślił rabin.

Przypomniał też, że człowiek jest stworzony na podobieństwo Boga. Przywołał postać św. Jana Pawła II i jego umiejętność rozmowy z każdym człowiekiem – królem, premierem, czy dzieckiem. - Wyzwaniem każdego jest poznać święta iskrę, którą ma w sobie każdy człowiek. Jeżeli chce jej dotykać i ją rozumieć to muszę mieć otwarte oczy i szukać pokoju – mówił.

Michael Schudrich podkreślił, że w szukaniu tej iskry bardzo pomocna jest empatia. - Kiedy staram się czuć ból i radość innego człowieka, nie oznacza, że zgadzam się z nim. Mogę być całkowicie od niego różny, ale kiedy z nim rozmawiam, rozumiem go i staram się czuć jego ból i radość, wtedy naprawdę zbliżam się do iskry świętej – zaznaczył. Jako przykład empatii przywołał postać ks. Adama Bonieckiego.

- Szukać pokoju blisko i daleko - to szukać kontaktu z każdym człowiekiem, niezależnie jaką wyznaje wiarę i jakie ma poglądy oraz poznać i dotykać jego świętej iskry – podsumował naczelny rabin Polski.

17 stycznia obchodzony jest XXI Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce pod hasłem: "Pokój! Pokój dalekim i bliskim!" (Iz 57,19). Centralne obchody odbywają się w tym roku w Warszawie. Ich organizatorem jest Komitet KEP ds. Dialogu z Judaizmem i Archidiecezja Warszawska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czy istnieją trzy kościoły?

2018-04-25 11:29

Witold Gadowski, dziennikarz
Niedziela Ogólnopolska 17/2018, str. 19

Graziako

Kończy się kazanie, z kościoła wychodzi rozemocjonowane małżeństwo. Przypadkowo ocierają się o mnie. Tknięty przeczuciem wychodzę wraz z nimi. Jestem zaintrygowany oburzeniem, które maluje się na obliczu starszego, przyjemnie wyglądającego pana i jego ładnej żony.

– Wychodzicie? – pytam nieco obcesowo.

– Tak, bo to nie jest w naszym stylu – odpowiada żona.

– Takie kazania są zbyt radykalne – mężczyzna już lekko odsapnął i jego głos brzmi spokojnie.

– Przecież ksiądz nic nie mówił o polityce – odpowiadam.

– Tak, ale jak można powiedzieć, że tylko wiara w Jezusa jest drogą do prawdy? Przecież dróg jest wiele. Jak można grozić ludziom szatanem i piekłem? Jak można mówić, że na zbawienie trzeba zasłużyć?! – wyrzuca z siebie kobieta.

– Ten kapłan należy do Kościoła radykalnego, to nie jest nasz styl, my poszukamy Kościoła umiarkowanego – kwituje mężczyzna i ująwszy żonę, odchodzi.

Ta sytuacja skłoniła mnie do gruntownej refleksji nad tym, czy w Polsce funkcjonują dwa Kościoły: radykalny i umiarkowany, a może jest jeszcze trzeci, ten najbardziej pożądany przez „Gazetę Wyborczą” – Kościół postępowy, w którym ks. Lemański zasiada tam, gdzie zwykle przewidziano miejsca dla biskupów i starszych kapłanów.

Czym miałby się charakteryzować taki „postępowy Kościół”? Ano tym, że nie stawia ludziom przed oczy żadnej moralistyki, wymagań, że stara się podążać z duchem czasu i przemawiać zgodnie z tym, jakie w tym świecie panują mody i poglądy. To Kościół nieepatujący koloratkami i habitami, skupiony na wtapianiu się w rzeczywistość i korzystaniu z jej atrybutów, na naśladowaniu rzeczywistości. To Kościół, w którym ks. Kazimierz Sowa codziennie może udowadniać, jaki jest trendy i na czasie. Taki Kościół świetnie sprzedaje się w mediach, a jednocześnie nie nudzi zbyt długimi katechezami.

Myślicie, że zmyślam? Kilka miesięcy temu byłem w Warszawie na nabożeństwie w „duszpasterstwie środowisk twórczych”. Organista – jak u protestantów – wraz z instrumentem siedział między ludźmi. Uczestnicy Mszy św. swobodnie rozmawiali między sobą i spacerowali po sali, gdzie odbywało się nabożeństwo. Wszystko tam wydało mi się jakieś obce, nie z mojego świata.

Na dodatek musiałem wysłuchać kazania, w którym czołowym autorytetem i drogowskazem postaw stał się – znany mi jeszcze z Krakowa – Jerzy Pilch ze swoimi rozważaniami na temat samobójstw. Potem ksiądz gładko przeszedł do usprawiedliwiania samobójstwa pewnego młodego, obiecującego reżysera, który powiesił się w czasie trwania festiwalu filmowego w Gdyni.

– Ludzie wrażliwi czasem tak reagują na brutalność świata. Nie sądźmy ich, bo nie wiemy, co na ich temat myśli nasz Pan – usłyszałem. Powoli wyszedłem z kościoła. Gdyby wtedy trafił się ktoś, kto chciałby ze mną porozmawiać, to pewnie usłyszałby, że to zbyt progresywne jak na moje rozumienie Kościoła i jego misji. Co z tego wynika? Istnieją rzeczywiście dwa, a może nawet trzy Kościoły w łonie jednego polskiego Kościoła katolickiego? Czy jednak istnieją naprawdę?

Jeszcze słowo o tym Kościele umiarkowanym, który ma się tak korzystnie różnić od tego radykalnego. W umiarkowanym rozumieniu katolicyzmu jest miejsce na „ekumenizm” z innymi wyznaniami. Przecież nie możemy innowierców epatować naszym przekonaniem o katolickiej wyjątkowości. Stąd się biorą – zaskakujące dla mnie – „dni islamu w Kościele”. Przypomnę, że islam nie uznaje boskości Jezusa Chrystusa ani wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, uważa dogmat o trójjedności Pana Boga za bluźnierstwo i politeizm, a przejście z islamu na chrześcijaństwo chciałby traktować nawet karą śmierci. Islam uważa chrześcijan za ludzi gorszego gatunku niż wyznawcy Allaha i jego proroka Mahometa. Jaka zatem idea przyświeca celebrowaniu islamu w naszych kościołach?

Być może mam rozumek mniejszy niż Kubuś Puchatek i stąd tego – w żaden sposób – pojąć nie potrafię. Nie potrafię też wierzyć tak, jak nakazuje mi „Tygodnik Powszechny”. Warto się zresztą zastanowić, czy w ogóle istnieje taka wiara, jaką postulują publicyści tego tygodnika.

Może więc istnieje Kościół, który jest przeznaczony dla tych wierzących „bardziej estetycznie”, skłonnych do kompromisów i nienarzucających swojego widzenia świata tym, którzy widzą ten świat zgoła inaczej?

No proszę, widzicie, jak łatwo dać się wpędzić w jakieś chore meandry myślenia, w kompleksy z powodu klarownego wyznawania tego, do czego wiara jest niezbędnie potrzebna! Sytuacja wiary jest tak logiczna i prosta, że można ją opisać jedynie za pomocą logicznych stwierdzeń, mowy „tak, tak; nie, nie”. To sytuacja absolutnie zerojedynkowa. Jeśli bowiem ktoś ma wiarę, to ona pcha go do coraz mocniejszego zanurzania się w jej źródle – Jezusie Chrystusie. Jeśli natomiast wiary nie ma, to nie pomogą mu najbardziej uczone traktaty i wyrafinowane sylogizmy. Wiara po prostu jest albo jej nie ma. Jeśli jest, to nie ma takiego radykalizmu, takiego poświęcenia, które mogłyby ją zatrzymać.

Nie ma wiary radykalnej i umiarkowanej. Ona albo jest, albo ktoś udaje, że ma z nią do czynienia, a tak naprawdę to sam nie wie, co mu się w duszy kotłuje. Nie istnieje wiara z przymiotnikami: radykalna, słaba, postępowa, gnostycka etc. Wiara – jeżeli jej łaska jest ci dana – porywa jak ocean i nie wypuszcza ze swojego świata. Tak więc może być wiara prawdziwa albo jej zewnętrzna imitacja, która pęka przy zderzeniu z najmniejszą nawet trudnością. Gram wiary to cud, którego nie da się opisać ani zamknąć w żadnym naukowym traktacie.

Czy zatem może istnieć Kościół umiarkowany? To tak, jakby chcieć mieć umiarkowanie zimny płomień albo niezbyt jaskrawe światło. Można... ale do czego wiedzie takie pojmowanie świata i religii? Powiem wam: wiedzie do zamrożenia w sobie wiary, do narzucenia racjonalności zdarzeniom, które nic z racjonalnością i kalkulacją nie mają wspólnego. Kościół umiarkowany to Kościół akceptujący co prawda Chrystusa, ale niewielbiący Jego metod.

Jak bowiem taki „Kościół umiarkowany” interpretuje gniew Pana, gdy ujrzał przekupniów w świątyni Ojca? Czy skręcenie rzemiennego bicza i chłostanie nim przekupniów mieści się w ramach „Kościoła umiarkowanego”? A może mieszczą się w nim pogadanki pewnego popularnego „publicysty katolickiego”, który twierdzi, że zwierzęta też posiadają duszę, spotkamy je w niebie i stąd powinien wynikać zakaz polowań na nie?

A może zatem „Kościół postępowy” jest jakimś sensownym wyjściem? To przecież Kościół, który wnikliwie obserwuje świat i doskonale się do niego dostosowuje, zmienia się wraz ze światem. Prowadzi w konsekwencji do tego, że w niektórych belgijskich kościołach na Mszach św. dla dzieci zamiast Ewangelii czytane są fragmenty „Małego Księcia”. Ponoć Ewangelia jest dla dzieci zbyt drastyczna.

Jednak czy Kościół ma zmieniać świat, czy też się do niego – w sposób bezkonfliktowy i tolerancyjny – dostosowywać? Muszę was rozczarować: uważam, że podobnie jak nie ma iluzorycznych „Kościołów”, tak nie istnieje także „Kościół radykalny”.

Jest tylko jeden prawdziwy i wiodący do zbawienia Kościół święty, a jeśli macie wątpliwości i zaczynacie myśleć, że jest on zbyt radykalny, to znaczy, że to już nie od dobrego pochodzi, ale wręcz przeciwnie.

Takie jest moje myślenie o „różnych rodzajach katolicyzmu”. Paradoksem przy tym jest fakt, że ten najbardziej „oświecony” katolicyzm jest najbardziej ciemną i beznadziejną formą wiary – o ile w ogóle jakaś wiara się w nim tli. Jest drogą do zniewolenia. To, co radykalne z pozoru, jest jedynie prawdziwe.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kraków modli się za Alfiego Evansa

2018-04-26 20:58

md / Kraków (KAI)

Alfie żyje i jest głosem wyrzutu sumienia – mówił ks. Andrzej Muszala w kościele św. Marka w Krakowie podczas Mszy św. w intencji Alfiego Evansa. W świątyni licznie zgromadzili się krakowianie, którzy solidaryzują się z dwulatkiem i jego rodzicami.

Alfie Evans/facebook.com

Na początku Mszy św. ks. Andrzej Muszala, który jest dyrektorem Międzywydziałowego Instytutu Bioetyki UPJPII i szefem Poradni Bioetycznej, powitał wszystkich, którzy „solidaryzują się z Alfiem Evansem, niespełna dwuletnim dzieckiem, któremu w białych rękawiczkach usiłowano zakończyć uporczywą terapię, a zafundowano uporczywe umieranie”.

„Ale Alfie żyje i jest głosem wyrzutu sumienia. Już kolejny dzień żyje odłączony od maszyny podtrzymującej życie, wbrew wszelkim kalkulacjom. A miał żyć tylko trzy minuty” - mówił kapłan.

Celebrans podkreślił, że krakowianie wspierają małego chłopca z Liverpoolu i zachęcał do wspólnej modlitwy za to dziecko. „Ponieważ nie możemy mu pomóc fizycznie, modlimy się do Boga, który jest Dawcą wszelkiego życia. Modlimy się za niego, za jego rodziców, i też o jakąś mądrość i opamiętanie dla tych, którzy ustalają prawa, ażeby pozwolono mu żyć i pozwolono mu na normalną, ludzką terapię” – dodał.

W kościele św. Marka licznie zgromadzili się krakowianie, wśród nich było wiele rodzin z małymi dziećmi. W Mszy św. uczestniczyli również przygotowujący się do przyjęcia sakramentów inicjacji chrześcijańskiej w prowadzonym przez siostry jadwiżanki Ośrodku Katechumenalnym, który działa przy tej świątyni.

Mieszkańcy Krakowa wyrażają swoją solidarność z Alfiem, przynosząc także maskotki, zabawki i świeczki pod siedzibę konsulatu honorowego Wielkiej Brytanii na ul. św. Anny. Na murach kamienicy umieszczono napis po angielsku „God save Alfie Evans”, a także napisy w językach angielskim i polskim, jak: „Trzymaj się, Alfie. Modlimy się za ciebie” czy „Wielka Brytanio, nie będziesz już nigdy wielka”. Pod murem wciąż płoną świece, dzieci wraz z rodzicami układają duże i małe maskotki oraz wiązanki kwiatów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem