Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Deribie Mekanene

Kolędy na trzy tysiące serc i wielki charytatywny dar

2018-01-31 10:18

Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 5/2018, str. VIII

WD
Artyści wyczarowali niepowtarzalny klimat podczas koncertu

Drugie Betlejem w Kielcach, które odbyło się 20 stycznia w Hali Leszka Drogosza, już za nami. To był piękny koncert kolęd i zarazem widowisko artystyczne na najwyższym poziomie. Imprezie, jak co roku, przyświecał charytatywny cel. Całkowity dochód z koncertu, jak i ze sprzedanych płyt przeznaczony jest na akcję „Głodnych nakarmić”. W tegorocznej edycji po raz pierwszy wprowadzono również „tytki charytatywne” czyli specjalne torby, które po zapełnieniu ich przez ambasadorów miłosierdzia artykułami spożywczymi, powędrują do najbardziej potrzebujących w naszych parafiach.

Artyści: Kasia Moś, Daria Zawiałow, Agnieszka Musiał, Natalia Kukulska, Mietek Szcześniak, Beata Bednarz, Igor Herbut, Dana Vynnytska, Adam Krylik i Jan Smoczyński i MATE.O Mateusz Otręba wraz z akompaniującą im Orkiestrą Kameralną Miasta Tychy AUKSO z dyrygentem Markiem Mosiem zabrali wszystkich w niezwykłą muzyczną podróż po czasie, po różnych kulturach, narodach i państwach, prezentując utwory o tematyce bożonarodzeniowej, adwentowej i świątecznej. Na scenie rozbrzmiały pieśni inspirowane muzyką izraelską, ukraińską, bałkańską, brytyjską i amerykańską. Muzycy sięgnęli także do korzeni i tradycji Tracji i Kapadocji. Razem z prawie trzytysięczną widownią koncertu wysłuchali również biskupi kieleccy: Jan Piotrowski i Andrzej Kaleta, prezydent miasta Wojciech Lubawski z małżonką. Było wiele rodzin z dziećmi, młodzież, grupy parafialne, schole. Na koncert przyjechali również księża i siostry zakonne. Teksty utworów czasem skłaniały do medytacji, innym razem radosnym i żywiołowym klimatem porywały publiczność z krzeseł do uwielbienia Boga tańcem i oklaskami czy wspólnym śpiewem razem z artystami, którzy czarowali swoimi pięknymi głosami. Muzyczne impresje przetykane były Słowem Bożym, które pokazywało całą historię zbawienia – wiodło od Księgi Genesis poprzez Proroków, aż do wypełnienia się Pisma i Wcielenia Słowa.

– Jesteście prawdziwą wspólnotą. A ludzie budują wspólnotę po to także, żeby troszczyć się i chronić najsłabszych, tym którym się nie powiodło i ubogich – mówił ze sceny prowadzący koncert Marek Zając, dziękując kielczanom za włączenie się w charytatywną pomoc.

Reklama

W czasie koncertu bp Jan Piotrowski pobłogosławił opłatek, którym przełamali się zgromadzeni oraz złożył wszystkim życzenia. Podziękował również organizatorom i artystom za wydarzenie, które uczy miłości miłosiernej i otwartości wobec bliźnich.

Na finał kielecką halę wypełniło żywiołowe granie uwielbieniowe, w wykonaniu wszystkich artystów, a ze sceny szedł ewangelizacyjny przekaz MATE.O, który zachęcał publiczność do oddania Bogu swojego życia i powierzenia Mu swojej drogi. Koncert zorganizowała Fundacja Światło-Życie. Podczas koncertu pomagało wielu wolontariuszy Ruchu Światło-Życie Diecezji Kieleckiej.

Tagi:
koncert Betlejem

Chór parafii Rozesłania Świętych Apostołów w Chełmie obchodzi w tym roku 100-lecie istnienia

2018-08-06 07:43

Tadeusz Boniecki

Początki chóru parafii Rozesłania Św. Apostołów sięgają okresu I wojny światowej. Jego założycielem był ówczesny organista Wawrzyniec Ligęza. Był wyjątkowym miłośnikiem śpiewu kościelnego, dlatego też zachęcił do tego innych uzdolnionych wokalnie mieszkańców miasta.

Tadeusz Boniecki
Jubileuszowy koncert z udziałem abp. Stanisława Budzika

- Po raz pierwszy oficjalnie chór wystąpił w Chełmie jeszcze okupowanym przez Austriaków. Miało to miejsce 17 września 1918 r. Wówczas podczas uroczystego powitania w mieście wizytatora Stolicy Apostolskiej abp. Achillesa Rattiego, późniejszego Nuncjusza Apostolskiego w Polsce i papieża Piusa XI, chór zaśpiewał „Ecce sacerdos”. Nuncjusz był witany i podejmowany przez ówczesnego proboszcza parafii ks. Wincentego Hartmana. To właśnie ten kapłan był chyba najbardziej świadomy tego, że w pierwszych chwilach wolności po zaborach trzeba było rozwijać polskie życie i naszą kulturę narodową. A działalność chóru w tej dziedzinie była niezwykle istotna. Już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, chór śpiewał podczas licznych dziękczynnych nabożeństw i uroczystości religijnych oraz państwowych - mówi Zbigniew Lubaszewski, chełmski historyk. Przez pieśń i zamiłowanie do śpiewu chórzyści kształtowali postawy patriotyczne wśród lokalnej społeczności. W zbiorach Muzeum Ziemi Chełmskiej im. W. Ambroziewicza zachowało się wiele oryginalnych programów z występów Chóru w okresie międzywojennym. - To pokazuje, jak wielką wagę przykładano do aktywności muzycznej mieszkańców parafii - dodaje Zbigniew Lubaszewski.

Zobacz zdjęcia: 100-lecie istnienia chóru

W 1923 r. organistą i zarazem kierownikiem chóru został Zdzisław Lejman. Prowadził chór przez trzydzieści lat aż do 1953 r., z przerwą podczas niemieckiej okupacji. Na postawie Kroniki Chóru prowadzonej przez lata można stwierdzić, że mieszkańcy Chełma coraz chętniej garnęli się do śpiewu dla Pana Boga. Chór się rozrastał, dołączali do niego nowi członkowie, pasjonaci śpiewu. Nadal swoim talentem upiększali Liturgię w kościele parafialnym. Występowali też na innych uroczystościach. W 1934 r. chór śpiewał podczas odbywającego się w Chełmie Kongresu Eucharystycznego. Oprócz licznych prób oraz oficjalnych występów na uroczystościach, chórzyści integrowali się. Aby pogłębić więzi towarzyskie, organizowano spotkania okolicznościowe z okazji świąt Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy oraz wyjazdy majówkowe. Po przerwie wojennej chór wznowił działalność już w 1944 r. i po raz pierwszy od dłuższego czasu zaśpiewał 22 lipca. Po odejściu w 1953 r. na emeryturę dotychczasowego kierownika chóru Zdzisława Lejmana, na stanowisku organisty i dyrygenta zastąpił go Marian Kuczyński. Prowadził chór parafialny aż przez 32 lata. Jego następcą w 1985 r. został organista Janusz Pawliszak. Swoją pracę - jak podaje kronika chóru - rozpoczął od rozpisania nut i przygotowania kolęd. Zmienił też styl pracy zespołu, wyznaczając spośród jego członków solistów. W 1991 r. na św. Cecylii, patronki śpiewu kościelnego, organistą i zarazem dyrygentem został Romuald Turowski, prowadzący zespół do dnia dzisiejszego.

Wspólnota śpiewu i modlitwy

Zespół uczestniczy i śpiewa podczas licznych uroczystości, spotkań, konkursów, odpustów i świąt kościelnych oraz państwowych. Należą do nich choćby Święto Niepodległości, 3 Maja, dożynki, spotkania kresowe, uroczystości szkolne. Chór koncertuje także z okazji Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. - Od wielu lat nasz chór uczestniczy też w uroczystości Bożego Ciała i oktawie tego święta w Chełmie. Śpiewamy wtedy po polsku i łacinie podczas Mszy św. i responsoria przy czterech ołtarzach podczas procesji ulicami naszego miasta - mówi dyrygent Romuald Turowski. Tradycją jest też coroczne wykonanie w Palmową Niedzielę i Wielki Piątek w parafialnej świątyni tak głębokiej w religijne przeżycia „Pasji wg św. Mateusza”. Wymaga to wielu prób i przygotowań oraz profesjonalizmu chórzystów. Obecnie do chóru mieszanego i męskiego należy 35 osób. Są to ludzie różnych profesji, aktywni zawodowo i emeryci. Znaczną grupę wśród chórzystów tworzą nauczyciele. - Wszyscy kochają śpiew i muzykę. Bo kto śpiewa ten dwa razy się modli - dodaje dyrygent. W swoim repertuarze Chór Parafii Rozesłania Św. Apostołów ma w sumie ponad 100 różnych pieśni i utworów religijnych oraz patriotycznych. - Przez wszystkie te lata byliśmy i jesteśmy jako chórzyści wspólnotą śpiewu i modlitwy, jedną rodziną, którą Bóg obdarza talentami i wzajemną cierpliwością do muzycznego wzrastania - mówi Romuald Turowski.

Wyjątkowy jubileusz

Całość przygotowań do obchodów uroczystości jubileuszowych wziął na siebie powołany komitet. Za sprawy muzyczne i repertuar był odpowiedzialny organista parafii Rozesłania Św. Apostołów Romuald Turowski. Główna część uroczystości odbyła się z udziałem abp. Stanisława Budzika. Rozpoczął ją jubileuszowy koncert chóru z udziałem Chełmskiej Orkiestry Dętej oraz Msza św.

- Chór wpisuje się w 100-lecie odzyskania niepodległości przez nasza Ojczyznę. Dla naszej małej ojczyzny jest to niezwykle piękne przeżycie. Tak jak nasi przodkowie wraz z całym chórem chcemy przez muzykę i śpiew oddawać chwałę Panu Bogu. Niech obecność Księdza Arcybiskupa będzie nadzieją, że przyszłe lata dla parafii i chóru będą błogosławione, że nie zawiedziemy i wiary dochowamy - mówił proboszcz parafii Rozesłania Św. Apostołów ks. kan. Józef Piłat. - Piękną pracę apostolską wykonuje już od stu lat Chór Parafii Rozesłania Św. Apostołów. Chór jest rówieśnikiem niepodległej i odrodzonej przed stu laty Ojczyzny. Jego historia jest wpisana w dramatyczne dzieje naszej Ojczyzny. Prosimy o Boże błogosławieństwo dla tych, którzy śpiewem podnoszą naszą duszę ku Bogu, tak abyśmy życiem śpiewali Panu pieśń nową - mówił abp Stanisław Budzik. Przytaczając teksty św. Augustyna na temat śpiewu i muzyki kościelnej, zachęcał aby chórzyści śpiewali głosem, ustami i sercem oraz całym swoim życiem. - Chcecie wyśpiewać chwałę Bogu? Sami bądźcie tym, co śpiewacie - mówił Ksiądz Arcybiskup.

Oprawę muzyczną podczas jubileuszowej Mszy św. stanowiły przepiękne śpiewy w wykonaniu chóru parafialnego, pozwalające uczestnikom głęboko przeżyć Liturgię. Bezpośrednio po Eucharystii wierni i zaproszeni goście przeszli na plac przed kościołem, gdzie została otwarta okolicznościowa wystawa ukazująca stuletnią historię chóru, przygotowana przez Muzeum Ziemi Chełmskiej. Następnie podczas jubileuszowego koncertu wieńczącego obchody 100-lecia powstania, chór zaprezentował pieśni z całego roku liturgicznego. Były pieśni na Adwent, Boże Narodzenie, Wielki Post, Wielkanoc. Chórzyści śpiewali też pieśni do Matki Bożej, Serca Jezusowego oraz pieśni żałobne. Uczestników koncertu zachwyciły pieśni ślubne i do Ducha Świętego.

Wspomnienia chórzystów

- Z Chórem parafii Rozesłania Św. Apostołów w Chełmie byłam związana od 1948 r. Wtedy zaczęłam śpiewać i śpiewałam ponad 50 lat. Pożegnałam się z zespołem, gdy miałam 80 lat, a obecnie mam już 95 lat i pozostał mi jedynie sentyment do śpiewu. Swoje lata w chórze wspominam bardzo dobrze. Kto kocha śpiew i chór to jest lepszym, wrażliwym człowiekiem, zawsze blisko Boga. Bo śpiew w chórze parafialnym zbliża do Pana Boga. My chórzyści byliśmy jak jedna rodzina. Na próby chóru szłam bez względu na warunki atmosferyczne. Nie przeszkadzał mi zimą silny mróz i śnieg, a latem wysokie temperatury - wspomina Jadwiga Zawiślak. - Co dawał mi śpiew? Lubiłam śpiewać już od dziecka. Zaraz po wojnie, śpiewała moja kuzynka. Miała piękny głos; gdy ona śpiewała, to ludzie się na chór oglądali. Jak wiedziałam że ona będzie wraz z chórem śpiewać, to musiałam być wtedy w naszym kościele. Śpiewałam już w szkole podstawowej. Kończyłam ją tu, gdzie dziś jest muzeum. Była to żeńska szkoła im. Stanisława Konarskiego. Zawsze w szkole miałam piątki z muzyki. Moja córka, Bożena, też ze mną w chórze parafialnym śpiewała. Teraz jest śpiewaczką, solistką w Operze Krakowskiej. Moja wnuczka ślicznie gra na skrzypcach na różnych uroczystościach - cieszy się pani Jadwiga.

- Ja zaczynałam śpiew w chórze w 1992 r., jak przeszłam na emeryturę, było więcej czasu i tak śpiewałam przez 14 lat. A śpiewaniem w chórze „zaraziła” mnie moja siostra Jadwiga Zawiślak. Jestem na kilku zdjęciach - pokazuje zwiedzająca wystawę siostra pani Jadwigi. - Śpiew daje mi radość, zadowolenie. Śpiew to jest takie inne życie. Nawet dzisiaj przy niektórych pieśniach to tak się wzruszyłam, że łzy mi poleciały. Wtedy gdy śpiewałam, chór bardzo lubił ówczesny proboszcz ks. kan. Bolesław Uszczuk. Nieraz w lecie przynosił nam lody i różne napoje, jak było gorąco. Zawsze organizował pielgrzymki i jeździł z nami. Z chóru cieszył się i do dzisiaj się raduje również następca ks. Uszczuka, ks. kan. Józef Piłat, obecny proboszcz - kończy była chórzystka.

Tadeusz Boniecki

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Jasna Góra: co kwadrans dociera kolejna pielgrzymka piesza

2018-08-13 17:19

it / Częstochowa (KAI)

Pieszo i na rowerach, od Bałtyku po Podkarpacie, niemal co kwadrans na jasnogórskie błonie docierają dziś tysiące pątników. Obok własnych intencji dominują te za Ojczyznę, o wolność serc Polaków a także za Kościół, Ojca Świętego i o nowe powołania. Przywitaniu z Maryją bardzo często towarzyszy odśpiewanie narodowego hymnu.

Krzysztof Świertok

- Ty, Maryjo, uczysz nas wolności. W stulecie niepodległości chcemy Ci obiecać: jeszcze Polska nie zginęła – modlili się przed Cudownym Obrazem pątnicy.

Niektórzy w drodze byli aż 20 dni, pokonując ponad 600 km. Odbywali rekolekcje nie tylko idąc, ale również jadąc na rowerze. Zwłaszcza do grup z tak daleka, dołączają cykliści. 120 osób przyjechało np. z diecezji pelplińskiej.

- Oczywiście na rowerze też jest wysiłek, też bolą różne części ciała, ale jest czas na przemyślenia różnych ważnych spraw, to jest Boży czas, za który jesteśmy bardzo wdzięczni – powiedziała jedna z pątniczek. Inny z rowerzystów dodał, że „jeśli nie ma bólu, nie ma też radości, nie może być cały czas dobrze, bo wtedy jest niedobrze”.

W pielgrzymowaniu nie przeszkadza nawet niepełnosprawność. Artur Marcińczyk pielgrzymował pierwszy raz. - Jestem osobą niepełnosprawną, doznałem w drodze ogrom życzliwości. Warto, żeby wszyscy wybrali się chociaż raz w życiu na pielgrzymkę i zobaczyli twarz Matki, żeby tu przyszli. Ja się też bałem, 38 lat, ale strach minął i bardzo zachęcam – powiedział.

W 41. Pieszej Pielgrzymce Diec. Rzeszowskiej przyszło ok. 1,5 tys. osób. W modlitwie pamiętali przede wszystkim o papieżu Franciszku. - Przewodzenie całemu Kościołowi to jest kwestia łaski i mocy Ducha Świętego, ale i wstawiennictwa całego Kościoła a my jesteśmy jego cząstką – powiedział ks. Marek Kędzior, przewodnik jednej z grup.

- Tegoroczne hasło naszej pielgrzymki to „Odnowić oblicze” - powiedział ks. Mariusz Uryniak. Dodał: „chcemy poprzez tą pielgrzymkę odnowić oblicze swoich serc, ale pamiętamy także o tym, że przeżywamy 100-lecie odzyskania niepodległości - te słowa, które nawiązują do słów św. Jana Paweł II, kiedy po raz pierwszy przybył do naszej Ojczyzny, aby ‘odnowić oblicze tej ziemi’. My pielgrzymując chcemy odnowić oblicze swoich serc”.

Z Rzeszowa zgodnie z wieloletnią tradycją, szedł bp Edward Białogłowski, biskup pomocniczy diecezji. W ciągu 10 dni pątnicy przeszli 300 km. W 13 grupach szło 48 księży, 18 kleryków, 9 diakonów i 10 sióstr zakonnych.

W 27. Pieszej Pielgrzymce Diec. Pelplińskiej w 5 grupach wędrowało 965 osób. W zależności od miejsca wyjścia danej grupy pielgrzymi pokonali trasę mierzącą od 360 do 520 km, w ciągu od 11 do 17 dni. Towarzyszyło im hasło: „Z Maryją wolni”.

Szczególne intencje nieśli pątnicy z Kościerzyny. - Dziękujemy Panu Bogu za to, że po zeszłorocznej nawałnicy, która przeszła przez nasz teren, że ludzie zostali ocaleni, wiele dobytków też ocalało. Taki trud, niepokój, nieszczęście spowodowało wiele dobra w sercach całej diecezji, ale też całej Polski, która spieszyła z pomocą – powiedział ks. Antoni Bączkowski.

- Siły bierzemy od Maryi, od Jezusa - powiedziała Bernadeta Żywicka, która przyszła z grupą kaszubską z Kościerzyny. Ona także mówi o wielkiej tegorocznej życzliwości: ludzie na trasie są dla nas bardzo życzliwi, częstują nas obiadami, słodyczami, wszystkim co mają, noclegów udzielają, niesiemy także i ich intencje. Oni są szczęśliwi, że nas przyjmują, a my im za to dziękujemy modlitwą.

Pielgrzymka archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej zgromadziła 130 osób, choć, jak zauważa ks. Janusz Szczepaniak, przez całą pielgrzymkę przewinęło się ok. pół tysiąca osób. Najdłużej szli pątnicy z Pustkowa, którzy przez 20 dni przemierzyli 625 km. Grupa ze Szczecina szła 16 dni pokonując 525 km.

Pan Piotr wyruszył już po raz 22. Jak powiedział „idzie nas mało, ale jest w nas siła wiary”. - Niosą nas z serca napędzone intencje. Jesteśmy przekonani, że wyrzeczenie i ofiara są Bogu miłe, On widzi serce, widzi ofiarę i widzi wysiłek a to prowadzi nas do ufności – zauważył pątnik.

Zapytany o różnice w kolejnych pielgrzymkach podkreślił, że każde rekolekcje w drodze są inne. - Każda pielgrzymka jest inna, różna, począwszy od innej liczebności, po organizację i ludzi. Zaletą jest atmosfera, ludzie się dobrze znają, dużo rozmawiają, jest bardzo wspólnotowo, jesteśmy bardzo zjednoczeni – twierdzi pan Piotr. Dodaje, że pielgrzymka ma i tę zaletę, że w wirze pracy nie widzimy nie tylko drugiego człowieka, ale i piękna otaczającego nas świata: sarenek, kwiatków.

Pątnik podkreśla, że dla wielu udział w pielgrzymce to kwestia prawdziwego wyboru. - Kiedy miałem wakacje to był jeden z ich punktów, teraz to kwestia wyboru, bo na pielgrzymkę poświęcam niemal cały urlop - uważa Piotr.

Stałą intencją pielgrzymki szczecińskiej jest wołanie o nowe i święte powołania.

W 36. Pieszej Pielgrzymce Diecezji Koszalińsko-Kołobrzeskiej wędrowało 420 osób, w tym bp Krzysztof Włodarczyk, biskup pomocniczy diecezji.

„Napełnieni Duchem Świętym”, to hasło 29. Pieszej Pielgrzymki Diec. Drohiczyńskiej. Wzięło w niej udział 589 osób. Ks. Andrzej Falkowski, kierownik pielgrzymki wyjaśnia, że „pod względem duchowym pielgrzymka była próbą przylgnięcia do Ducha Świętego, otwarciem się na Jego dary”.

- Pielgrzymka jest fenomenem dlatego, że dzisiejszy świat mówi, że liczy się wygoda, a pielgrzymka to wyrzeczenie. A jednak jest coś, co pociąga także młodych ludzi. Myślę, że jest to atmosfera, świadomość, że tutaj ludzie stają się dla siebie zupełnie inni niż w codzienności, odkrywają brata i siostrę, odkrywają bliźniego – zauważa kapłan.

- Na pielgrzymkę nie da się nie powrócić - stwierdza Agnieszka, która 23. raz uczestniczyła w „drodze”. - Pielgrzymka daje siłę – podkreśla.

Pielgrzymi, którzy weszli na Jasną Górę przed południem, zgromadzili się na wspólnej Mszy św. o godz. 11.30 na jasnogórskim Szczycie. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił bp Edward Dajczak, biskup diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej.

Zaapelował, by nie zmarnować trudu pielgrzymki. - Nie możecie „przegrać” Jasnej Góry, nie wolno! Za wiele trudu, modlitwy, intencji i bogactwa pielgrzymkowego. To chwila, w której musi się wszystko „dopełnić”- mówił kaznodzieja.

- Przyszliście na górę jasną i wędrowaliście wiele dni, by tu wejść, a na Górę wchodzi się po to, żeby zobaczyć świat inaczej niż z dołu, a na tej Górze widać świat oczami Tej, która jest pierwszym wzorem Kościoła, w porządku wiary, miłości i zjednoczenia z Panem. Trzeba mieć oczy otwarte na Górze i serce gotowe, żeby chłonąć to wszystko, co jest, żeby nie dać się pokonać zmęczeniu, lękowi i drżeniu nóg, żeby to wszystko zamknąć w pięknych doświadczeniach – podkreślał bp Dajczak.

Pomorze reprezentują dziś pielgrzymki ze Szczecina, Koszalina, Kołobrzegu czy Pelplina, a Podkarpacie - Rzeszów. Przyszły także grupy m.in. z Kielc, Drohiczyna, Włocławka i Sosnowca. Najliczniejszą jest ponad 5 tys. kompania radomska, a najstarszą, bo już 381. kaliska, która także, co należy do wyjątków, wraca pieszo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kolorowa salezjańska

2018-08-14 18:37

Niedziela TV

27. Salezjańska Pielgrzymka Ewangelizacyjna z radosnym śpiewem, okrzykami i tańcami wkroczyła na podjasnogórskie błonia w dniu 14 sierpnia 2018 r. Hasło przewodnie, które ich prowadziło brzmiało: „Duch Święty umacnia Miłość”. Przewodził pielgrzymom ks. Michał Mejer, a pomagało mu 9 kapłanów, 4 kleryków i 15 sióstr zakonnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem