Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Głos o rekolekcjach powołaniowych w Seminarium

2018-01-31 10:18

S.O.
Edycja legnicka 5/2018, str. IV

Ks. Piotr Nowosielski
Gościem spotkania była dr Jolanta Hajdasz

W Wyższym Seminarium Duchownym w Legnicy odbyła się w dniach od 19 do 21 stycznia br. pierwsza tura rekolekcji powołaniowych dla młodzieży męskiej. Motywem przewodnim spotkania stały się słowa: „W mocy Ducha Bożego”.

Plan rekolekcji obejmował: adorację Krzyża, sakrament pokuty i pojednania, adorację Najświętszego Sakramentu z modlitwą uwielbienia, a także pracę w grupach tematycznych.

Centralnym momentem każdego dnia była Eucharystia, którą w sobotę sprawował biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski, natomiast w niedzielę biskup pomocniczy Marek Mendyk. Rekolektanci brali także udział w konferencjach wygłoszonych przez księży pełniących w Seminarium funkcję przełożonych.

Reklama

Czas wolny uczestnicy spotkania wykorzystywali na rozmowy z klerykami, które służyły rozwojowi ich wiary, jeszcze większemu rozpaleniu miłości do Jezusa, a także przybliżeniu sposobu funkcjonowania seminarium duchownego.

Młodzi ludzie wyjechali z rekolekcji zadowoleni i napełnieni siłą do podejmowania nowych i odważnych decyzji życiowych, z zamiarem ponownych odwiedzin w murach legnickiego Seminarium Duchownego.

Poniżej zamieszczamy świadectwa uczestników, którzy po zakończeniu spotkania opowiadali nam o swoich wrażeniach z rekolekcji.


Mateusz, 15 lat: W seminarium jestem piąty raz. W tym roku bardzo mi się spodobał czas skupienia oraz wyciszenia. Piątek był bardzo ciekawy. Rozpoczęcie rekolekcji było bardzo miłe. Widziałem wiele znanych twarzy, zwłaszcza księży oraz innych znajomych poznanych na wcześniejszych rekolekcjach. Ten piątkowy wieczór zakończyliśmy adoracją Krzyża. Następny dzień był również ciekawy. Po południu spotkaliśmy się w grupach. W mojej grupie rozmawialiśmy m.in. o tym czy nie wstydzisz się wyznawać swojej wiary publicznie. Osoby z tej grupy mogły podzielić się swoimi doświadczeniami z głoszenia wiary w codziennych sytuacjach. Potem było nabożeństwo uwielbienia. Śpiew oraz klęczenie tuż przed ołtarzem, na którym był Najświętszy Sakrament, przyprawiał mnie o ciarki na skórze. Mam nadzieję, że na następnych rekolekcjach mnie nie zabraknie.
Michał, 15 lat: Przyjechałem tu już trzeci raz. Jak zawsze na tych rekolekcjach mogliśmy bliżej poznawać Słowo Boże i samego siebie. Dowiedzieliśmy się wiele o Duchu Świętym, czym jest modlitwa i jak szczerze przeżyć sakrament pokuty i pojednania. Ale najważniejsze jest to, że mogłem tutaj spotkać się z Panem Bogiem i wielbić imię Jego na nabożeństwach przez śpiew, modlitwę w ciszy, lub Nieszpory czy Jutrznię. Uczyliśmy się śpiewu oraz służyliśmy na Mszy św., której przewodniczył bp Marek Mendyk.
Mikołaj, 15 lat: Te rekolekcje były jednym z moich największych przeżyć. Tutaj poznałem Ducha Świętego oraz pogłębiłem swoją wiarę w Jezusa Chrystusa. Najbardziej podobała mi się praca w grupach. Różne tematy, nowi ludzie. W mojej grupie mówiliśmy o przywilejach. Przywilej, to korzyść wynikająca z różnych względów. Poznałem także życie kleryków. Są mili i nie wywyższają się. W kaplicy czuć ducha modlitwy i wyciszenia. Każdemu, kto zastanawia się nad przyjazdem na takie rekolekcje, bardzo je polecam, ponieważ można się „odłączyć” od portali społecznościowych i gier. Rekolekcje w seminarium, to najlepszy czas na wyciszenie.
Marceli, 15 lat : Pobyt w seminarium był i zawsze będzie jednym z najciekawszych doświadczeń. Specjalnie przygotowane nabożeństwa i rozważania były dla mnie „wyciskaczem łez”. Najmocniejszym momentem była dla mnie adoracja Krzyża i Najświętszego Sakramentu. Uczuć, które mi towarzyszyły nie jestem w stanie opisać. Czułem się całkowicie pochłonięty przez Jezusa. Te rekolekcje na pewno przyczyniły się do pogłębienia mojej relacji z Panem. To doświadczenie motywuje mnie do dalszego dzielenia się miłością ze wszystkimi.
Michał, 14 lat: Na rekolekcje seminaryjne przyjechałem pierwszy raz. Miałem wiele obaw, co do tego wyjazdu. Chciałem na tych rekolekcjach wyciszyć się, odciąć od świata i słuchać, co Bóg chce do mnie mówić. Udało się. Wszyscy klerycy i księża byli do nas bardzo miło nastawieni, tłumaczyli nam czym są rekolekcje. Bardzo spodobała mi się adoracja Krzyża, bo mogłem podejść do ołtarza i z bliska adorować i modlić się do Pana. Czułem ogromną bliskość z Bogiem. Sobota była dniem najbardziej aktywnym. Mieliśmy spotkanie z bp. Zbigniewem Kiernikowskim. Rekolekcje bardzo zbliżyły mnie do Boga. Dowiedziałem się wielu rzeczy. Mogłem słuchać Boga, zadawać pytania, a On mi odpowiadał poprzez czytanie, śpiew itd. Myślę, że Bóg na tych rekolekcjach nakierowywał mnie w stronę mojego powołania. Bardzo polecam wszystkim!!!
Krzysztof, 14 lat: O rekolekcjach dowiedziałem się dzięki stronie internetowej Seminarium Duchownego. Chciałem z nich skorzystać, ponieważ bardzo lubię różnego rodzaju rekolekcje, dni skupienia, czas spędzony na wspólnej modlitwie. Zachęciła mnie sama nazwa rekolekcji, ze względu na moje życiowe dylematy. Wiem, że mam jeszcze czas na decyzje życiowe, ale rozterki i brak cierpliwości nie dają spokoju. Ten czas pogłębił moją wiarę w Boga. Była to dla mnie uczta duchowa, na której każdy dostaje od Boga dary. Jeszcze bardziej zrozumiałem słowa, że można być bogatym, nie mając nic. Poczułem moc Pana Boga w sercu. Dowiedziałem się jak jest w seminarium, jak wygląda tam życie. Miałem okazję poznać kleryków, którzy pomogli mi rozwiązać różne problemy duchowe. Poznałem także historie powołania niektórych kleryków. Dziękuję wszystkim za wyjątkowe chwile spędzone razem. Mam nadzieję, że będę mógł jeszcze kiedyś skorzystać z takich rekolekcji.

Tagi:
seminarium powołanie

Episkopat Belgii proponuje nowe podejście do powołań

2018-10-11 15:13

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Na obecnym etapie zgromadzenia Synodu Biskupów w wystąpieniach coraz częściej pojawia się kwestia powołań, która jest drugim aspektem tematu tego zgromadzenia. Swoistą rewolucję w rozumieniu powołania do kapłaństwa zaproponował przedstawiciel episkopatu Belgii bp Jean Kockerols. Stwierdził on bowiem, że w tym wypadku głównym powołującym jest Kościół i wyraził przy tym przekonanie, że wielu młodych, którzy odkryli powołanie do małżeństwa, odpowiedziałoby pozytywnie, gdyby Kościół powołał ich do posługi kapłańskiej (prezbiteratu).

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Komentując wystąpienie bp Jeana Kockerolsa, rzecznik belgijskich biskupów oświadczył, że przemawiał on w imieniu całego episkopatu. Ks. Tommy Schotes stwierdził, że wyświęcanie żonatych mężczyzn mogłoby być jedną z odpowiedzi na aktualny kryzys powołań. Przyznał jednak zarazem, że również wspólnoty prawosławne i protestanckie, w których celibat nie jest obowiązkowy, mają poważane problemy ze znalezieniem młodych ludzi do pełnienia posługi w Kościele.

Bp Jean Kockerols potraktował kwestię powołania bardzo szeroko. Stwierdził, że wszyscy ludzie, bez względu na wiarę, są powołani do życia. Dla chrześcijan powołanie to staje się wezwaniem do bycia uczniem Chrystusa. W tym punkcie dochodzimy do powołania chrzcielnego, które jest „źródłem i szczytem” wszystkich powołań. To również to powołanie otwiera serca niektórych ludzi, żonatych i celibatariuszy, na powołanie Kościoła, w imieniu Pana, do służby wspólnocie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Kaja Godek: Wolę iść do więzienia niż przepraszać za prawdę

2018-10-13 18:09

Artur Stelmasiak

Środowiska LGBT zaatakowały Kaję Godek. Straszą żądaniem kosztownych przeprosin, które mogłyby uniemożliwić jej dalszą działalność pro-life. - Nie zamierzam ulegać temu terrorowi. Wolę iść do więzienia niż przepraszać za mówienie prawdy - mówi "Niedzieli" Kaja Godek.

Artur Stelmasiak

Od kilku dni lewicowe media rozpisują się na temat pozwu sądowego mniejszości seksualnych przeciwko Kai Godek, przedstawicielce obywatelskiego komitetu zmiany ustawy #ZatrzymajAborcję. Według doniesień prasowych, środowiska LGBT żądają przeprosin za słowa, które wypowiedziała w maju, komentując aborcyjne referendum w Irlandii oraz otwartą homoseksualną postawę premiera tego kraju. - Jeżeli tam premierem jest zadeklarowany „gej”, który obnosi się ze swoją dziwną orientacją, jeżeli premier Irlandii deklaruje w mediach, że ma partnera seksualnego, to jest dla mnie straszne, że taki kraj określa się mianem katolickiego - mówiła Kaja Godek na antenie Polsat News.

Po kilku miesiącach o tej wypowiedzi przypomnieli sobie działacze LGBT w Polsce i straszą sądem działaczkę pro-life. - Sprawę znam tylko z mediów, bo żadnego pozwu nie otrzymałam. Trudno więc mi się odnieść do tego, co szeroko komentowane jest przez dziennikarzy - mówi Kaja Godek.

Sprawa wygląda jednak na poważną, bo środowiska homoseksualne otwarcie mówią, że kilka dni temu złożyły pozew w warszawskim sądzie okręgowym. Zdaniem Godek, aktywistom LGBT chodzi przede wszystkim o jej aktywność na rzecz obrony życia. Nie od dziś wiadomo, że homoseksualiści oraz środowiska proaborcyjne na całym świecie stanowią jednolity front, który ma zmienić mentalność, obyczaje i stanowione prawo. Tak było w Irlandii i np. w Argentynie, gdzie aborcjoniści kolejny raz przegrali. - Osoby, które będą wskazywać na mechanizmy w Irlandii i przestrzegać przed powtórzeniem tamtych schematów w naszym kraju, będą brutalnie atakowane i niszczone. Powinniśmy patrzeć na to, co stało się na Zielonej Wyspie i działać dokładnie przeciwnie do tego, co dyktują nam środowiska lewicowe wspierane przez międzynarodowe organizacje. Dlatego całą akcję traktuję jako zemstę środowiska LGBT za mówienie prawdy i moje skuteczne działanie - podkreśla Kaja Godek.

Podobno pozew zawiera żądanie emisji przeprosin na antenie Polsatu News w formie 30-sekundowego spotu emitowanego 50 razy. Koszt takich emisji może wynosić nawet kilkaset tysięcy złotych. - To sposób na wykończenie finansowo mnie osobiście i całej Fundacji Życie i Rodzina - mówi Godek. - Już dziś oświadczam, że nie będę przepraszać za mówienie prawdy i dalej będą stawać w obronie ludzkiego życia i rodziny. Wolę iść do więzienia, niż zrobić to, czego chcą ode mnie homoaktywisci.

Jeżeli dojdzie do rozprawy w sądzie, to już dziś można powiedzieć, że proces ma charakter propagandowo-ideologiczny. Przecież pozew najpierw trafił do proaborcyjnych mediów, a dopiero później do sądu. Inicjatorom chodzi więc o sterroryzowanie środowisk pro-life.

Prawnicy na razie uspakajają. W świetle polskiego prawa nie może się ktoś poczuć obrażony słowami opisującym sytuację w Irlandii. - To tylko trroling prawniczy środowisk LGBT. Kaja Godek może spać spokojnie. Akcja skazana na porażkę, bo dobra osobiste narusza się tylko indywidualnie - napisał na twitterze mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Gdyby tego typu działania mogły przynieść jakiś efekt w polskim orzecznictwie, to również katolicy mogliby się zbiorowo bronić przed szykanami. - Ordo Iuris już dawno pozwałoby w imieniu 38 mln katolików za film "Kler" - dodaje Kwaśniewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Ptasznik: dziś Jan Paweł II wzywałby nas do jedności

2018-10-15 13:46

rozmawiali Krzysztof Stępkowski i Małgorzata Muszańska / Warszawa (KAI)

– Niestety, wydaje mi się, że pontyfikat Jana Pawła II coraz bardziej idzie w zapomnienie. Osoba nie, ale pontyfikat tak – mówi w wywiadzie dla KAI ks. prałat Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej. W przeddzień 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyły wspomina swoją pracę u boku św. Jana Pawła II i podkreśla konieczność refleksji nad Jego pontyfikatem.

Archiwum ks. Pawła Ptasznika
Ks. prał. Paweł Ptasznik na tle Pałacu Apostolskiego w Watykanie

Ks. Paweł Ptasznik: – Propozycja pracy w Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu przyszła z Watykanu. Było to rok po moim powrocie ze studiów w Rzymie. Była tak niespodziewana, że w pierwszej chwili zacząłem się głupio wymawiać, że seminarium, że klerycy, że dopiero co zacząłem... Ale – dzięki Bogu – kard. Franciszek zamknął kwestię jednym zdaniem: „Wiesz, nie możemy powiedzieć Ojcu Świętemu, że nie ma nikogo, kto by cię tu zastąpił...”. Nieustannie jestem mu za to zdanie wdzięczny. Wtedy dopiero dotarło do mnie, co znaczy ta propozycja i przyjąłem ją z radością.

Na czym miała polegać moja praca, tak do końca dowiedziałem się dopiero za kilka dni, gdy już przyjechałem do Watykanu. Wtedy ks. prał. Stanisław Ryłko, którego miałem zastąpić, wyjaśnił mi, że chodzi nie tylko o zajęcia związane z biurem Sekretariatu, ale przede wszystkim o bezpośrednią współpracę z Ojcem Świętym przy przygotowaniu tekstów, które wygłaszał albo przekazywał na piśmie w formie dokumentów czy książek. Miało to polegać na zapisywaniu tego, co Papież dyktował, i tłumaczeniu na język włoski. Szybko jednak okazało się, że Ojciec Święty oczekiwał również twórczego wkładu: zachęcał do rozmowy, do wyrażenia opinii, wątpliwości, sugestii.

- Praca w cieniu postaci tej miary, co Jan Paweł II wymagała przecież specjalnych predyspozycji? Czy towarzyszyła Księdzu trema? Jak wyglądał „zwykły” dzień pracy? Na czym polegała specyfika pracy w Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu w tym czasie?

- – Oczywiście, miałem tremę... W czasie studiów miałem kilkakrotnie okazję osobiście spotkać Ojca Świętego i mogłem spodziewać się, że zostanę przyjęty serdecznie. Tak też było od pierwszego dnia. Ale perspektywa pracy z człowiekiem tego formatu wykraczała poza wszelkie wyobrażenia... Jednak szybko przekonałem się, że Jan Paweł II ani na chwilę nie przytłaczał swoją wielkością. Był pełen życzliwości i prostoty.
Zwykle pracę w biurze zaczynałem ok. 8.30. Do Ojca Świętego chodziłem prawie każdego dnia przed 10.00. Pracowaliśmy w niewielkim gabinecie (w oknie tego pomieszczenia Papież ukazuje się na modlitwę Anioł Pański). Ojciec Święty przychodził zwykle po porannej medytacji na tarasie. Po krótkim przywitaniu zasiadaliśmy przy biurku i rozpoczynał dyktowanie. Widać było, że nosi już w sobie to, co chce powiedzieć. Skupiony, dyktował pełnymi zdaniami, w równym tempie pozwalającym na zapisanie bez trudności. Po każdym akapicie prosił, aby mu go przeczytać i kontynuował.
Nasza praca trwała zwykle nieco ponad godzinę. Potem Ojciec Święty podejmował zaplanowane na dany dzień spotkania i audiencje, a ja wracałem do swojego biura, aby jak najszybciej przetłumaczyć to, co zostało zapisane i przekazać innym sekcjom językowym.
Resztę czasu w biurze zajmowały rutynowe zajęcia w ramach kompetencji Sekretariatu Stanu: korespondencja, kontakty z biskupami, z nuncjaturą, z Ambasadą RP przy Stolicy Apostolskiej, przedstawicielami rządu i organizacji pozarządowych, spotkania.

- Papież przyjął niezwykle otwarty styl swej posługi. Był to najwnikliwiej śledzony pontyfikat w historii papiestwa. Od pierwszych dni posługi, aż do godziny śmierci, określanej czasem ostatniej encykliki. Skąd wypływała tak wielka otwartość i duchowa siła Jana Pawła II?

- – Ojciec Święty był wewnętrznie zjednoczony z Chrystusem i cały oddany ludziom. Jemu zależało na tym, by przyprowadzić do Chrystusa każdego człowieka. Wiedział, że jedynie dobrocią, otwartością, życzliwością może pociągnąć człowieka, zachęcić do drogi – często niełatwej – ku spotkaniu z Chrystusem. Kiedy trzeba było, nie unikał ojcowskiego napomnienia, ale o wiele częściej zachęcał, pokazywał perspektywy dobra, budził nadzieję, przekonywał o wspaniałości człowieka i godności, którą każdy może w sobie odkrywać, jeśli pozwoli światłu Ducha Świętego wydobyć Boży obraz i podobieństwo, jakie człowiek w sobie nosi od dnia stworzenia.
Wydaje mi się, że tajemnica popularności Jana Pawła II, tego, że przyciągał uwagę, tkwi w jego autentyczności. W każdej sytuacji był sobą, niczego nie ukrywał, ani nie udawał. Tak było również wtedy, gdy przyszła starość, choroba i cierpienie. On, przez swoją autentyczność, pozwalał nam uczestniczyć w swym przeżywaniu zjednoczenia z Chrystusem, zarówno w Jego chwale, jak i w Jego męce.

- Jak wyglądało ostatnie spotkanie z Janem Pawłem II? Czy duchowy kontakt z Janem Pawłem II wciąż trwa?

- – Po raz ostatni spotkałem się z Janem Pawłem II w dniu jego śmierci, około południa. Gdy wszedłem do jego pokoju, był tam już kard. Joseph Ratzinger. Ojciec Święty był świadomy, choć nie mógł mówić. Pomodliliśmy się chwilę razem, a potem abp Stanisław Dziwisz poprosił, aby nas Ojciec Święty pobłogosławił. Uklęknąłem przy łóżku, a on w milczeniu położył dłoń na mojej głowie i nakreślił znak krzyża na czole. Nigdy nie zapomnę tej chwili pożegnania.
Oczywiście, mój duchowy kontakt z Janem Pawłem wciąż trwa. Co dnia modlę się za jego wstawiennictwem, polecając mu swoje sprawy i sprawy innych ludzi. Kiedy pojawia się jakiś problem, proszę, żeby pomógł mi go rozwiązać. Wierzę, a czasem tego doświadczam, że tak, jak przed laty, tak i teraz, z życzliwością mi towarzyszy.

- Jak Ksiądz Prałat ocenia z perspektywy 13 lat jakie minęły od śmierci Jana Pawła II odbiór pontyfikatu? Czy dobrze wykorzystujemy jego owoce? Co należałoby zmienić w naszym podejściu do Jana Pawła II?

- – Niestety, wydaje mi się, że pontyfikat Jana Pawła II coraz bardziej idzie w zapomnienie. Osoba nie, ale pontyfikat tak... Powracamy jeszcze do wydarzeń, pielgrzymek, spotkań, anegdot, wzruszamy się może oglądając archiwalne nagrania, ale z nauczania w naszej świadomości pozostają tylko poszczególne frazy, hasła, apele – ważne, wciąż aktualne, ale jakby pozbawione całego kontekstu jego nauczania o Bogu, o człowieku, o świecie, ale też o powołaniu do świętości i o wymaganiach płynących z wiary, nadziei i miłości, które nadają konkretny kształt naszemu przeżywaniu chrześcijaństwa. Chyba trzeba częściej i głębiej sięgać do tego skarbca.

- W tym roku świętujemy stulecie niepodległości. Obchodom towarzyszy wiele inicjatyw, przedsięwzięć. Jak Ksiądz sądzi, co powiedziałby nam papież, gdyby żył na temat wolności, niepodległości?

- – Również w wymiarze społecznym i politycznym Jan Paweł II ma nam wiele do powiedzenia, począwszy od wyznania: „To jest moja Matka, ta Ojczyzna...”. No właśnie, widzieć w Ojczyźnie matkę. On wciąż przypomina, że ta matka wiele wycierpiała i dlatego należy się jej miłość szczególna. A miłość ta powinna przekładać się na wysiłek budowania, bo łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować.
Myślę, że dziś Ojciec Święty wzywałby nas, Polaków, przede wszystkim do jedności. On zawsze łączył, szukał tego, co wspólne w różnorodności, która sama w sobie też jest wartością i może ubogacać, o ile nie staje się źródłem niezgody. A dziś niezgody w naszym narodzie – i w Kościele również – jest za wiele.
Nie wiem, czy przeczucie, czy znajomość ducha polskiego dyktowały Janowi Pawłowi II słowa, jakimi żegnał się z Polską po ostatniej pielgrzymce, w 2002 roku: „Odjeżdżając, te trudne sprawy Ojczyzny chcę polecić Bożej Opatrzności i zachęcić wszystkich odpowiedzialnych za stan państwa do troski o dobro Rzeczypospolitej i jej obywateli. Niech zapanuje duch miłosierdzia, bratniej solidarności, zgody i współpracy oraz autentycznej troski o dobro naszej Ojczyzny”. Właśnie: zgody, współpracy i troski o dobro Ojczyzny.
***
Paweł Ptasznik (ur. 15 czerwca 1962 r. Węgrzcach Wielkich). Kierownik Sekcji Polskiej i Słowiańskiej Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej, bliski współpracownik Jana Pawła II, Benedykta XVI i Papieża Franciszka. Od 2007 r. rektor kościoła Św. Stanisława Biskupa Męczennika w Rzymie i duszpasterz polskiej emigracji w Wiecznym Mieście. Studiował w związanym z Papieską Akademią Teologiczną w Krakowie Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej. Święceń kapłańskich udzielił mu 17 maja 1987 r. w katedrze wawelskiej kardynał Franciszek Macharski.
W latach 1990–1994 studiował na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W 1994 r. uzyskał doktorat z teologii dogmatycznej. W latach 1994–1995 pełnił funkcję ojca duchownego w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej.
W 1996 r. został pracownikiem sekcji polskiej Sekretariatu Stanu, od 2001 r. jest odpowiedzialny za jej prace. Jest redaktorem m.in. serii „Dzieła zebrane Jana Pawła II” oraz watykański konsultant filmów „Jan Paweł II” oraz „Karol. Człowiek, który został papieżem”. Współscenarzysta filmu „Świadectwo”. W listopadzie 2009 r. został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem