Reklama

Arche Hotel

Pasterz dalekowzroczny

2018-01-31 10:18


Edycja przemyska 5/2018, str. IV

Stanisław Gęsiorski
Sesja naukowa w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej poświęcona abp. Ignacemu Tokarczukowi

Homilia ks. prał. Zbigniewa Suchego wygłoszona podczas Mszy św. przed rozpoczęciem sesji naukowej z okazji 100. rocznicy urodzin abp. Ignacego Tokarczuka

na moje milczenie pracowano z największą dbałością
na moje milczenie nie szczędzono czasu ani pieniędzy
stracono więcej czasu niż zegar mojej krwi odmierzył
zarobiono na donosach więcej niż warte były moje książki

Powyższe słowa pochodzą z wiersza poetki zapomnianej, Marianny Bocian, o czym pisze z pewną nostalgią Krzysztof Masłoń w tygodniku „Do Rzeczy”, w tekście pt. „Siedmiu wspaniałych”. Dzisiaj wydaje się różnego rodzaju bzdety, ale nie prawdziwą literaturę, której tworzywem były sumienie, krew i godność.

Reklama

Te słowa pasują też do postaci abp. Ignacego Tokarczuka. Rzeczywiście zrobiono wiele, aby skazać go na milczenie. Nawet do Stolicy Apostolskiej wnoszono, aby go usunąć, a jednak pozostał wierny. Zarobiono na tych donosach więcej niż warte były książki, które pisał w ukryciu i które dopiero teraz się ukazały. To był Pasterz dalekowzroczny, dalekosiężny. Dzisiaj mówi się o jednym czy drugim polityku, że ma dalekosiężne spojrzenie, ale to tylko piar. Prawdziwą dalekosiężność ukazał abp Tokarczuk. Była ona zakotwiczona w Dekalogu, który był jego znakiem, azymutem, a nad nim unosił się w jego herbie Duch Święty, który podpowiadał mu, które z przykazań jest zagrożone.

Mądrość abp. Tokarczuka polegała na tym, że nie znosił kompromisów, nie kombinował z żadnymi Agagami. Co nie znaczy, że był zamknięty. Wierzył w człowieka, ale bardziej wierzył Bogu. To jest historia, która się bardzo wpisuje w nasze dzieje i woła o to, aby spełnić pragnienie abp. Tokarczuka. Ksiądz Arcybiskup był inspiratorem budowy wielu kościołów. I dzisiaj, kiedy na Zachodzie sprzedaje się świątynie w wielkich miastach, te „tokarczukowe” kościoły, budowane nocą, w trudnych warunkach, trwają. Zawsze, kiedy święcił kościół, mówił: „Ten kościół może stać w środku Europy, jest piękny. Ale teraz jest kolejny krok – trzeba budować Kościół żywy”. I tutaj niestety polegliśmy. To jest dziedzictwo, którego nie można przysypać patosem. Żywy Kościół da się zbudować, tak jak tym wspomnianym siedmiu wspaniałym udało się zbudować swoją niezależność, wierność i pozycję, która sprawiała, że nie wstydzili się spojrzeć na siebie w lustrze. Jednym z nich był Zbigniew Herbert. Komuna próbowała go zmiękczyć, namówić, kupić. Bez skutku. Pisał: „gdyby nas lepiej i piękniej kuszono/słano kobiety różowe płaskie jak opłatek/lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha/lecz piekło w tym czasie było byle jakie”.

Tamte czasy były pełne ludzi, których udało się omamić, ale siłą, z której korzystał abp Tokarczuk, byli ci, którzy – mimo że zapisywali się do partii – byli świadomi swojego upokorzenia i pomagali na wszelkie sposoby. Kiedy na Kmieciach chciano zawiesić dzwon, a cały blok naprzeciw kościoła był obsadzony milicją, nie wiadomo było jak przewieźć dzwon z Krasiczyna. Udało się to zrobić. Przez wiele lat nie było wiadomo, jak stało się to możliwe. W końcu prawda wyszła na jaw – to milicjant doradził, jak to zrobić. Powiedział, o której godzinie zmieniają się jego koledzy.

Tak, było to piekło byle jakie, ale było ludzkie. Natomiast dzisiaj piekło jest totalnie zidiociałe. A co jest najgorsze w tym piekle? To, że my się go boimy i nie widzimy tego, że w tym piekle żyją siły, które chcą z nas wypalić podmiotowość myślenia. Warto przeczytać „Obóz świętych”. Autor tej książki doskonale ukazuje skutki samorozbrajania narodu. Nie militarnie a aksjologicznie. Nie islam jest dla nas groźny, ale demolowanie żywego Kościoła, który zaczyna się od rodziny. Nie może być tak, że w imię tzw. dalekowzroczności projekt feministek jest lękliwie przegłosowywany. Kilkudziesięciu posłów partii, która ma aksjologię i proweniencję tokarczukową, głosowało za przekazaniem do komisji tego projektu. Są ludzie, którzy zostali ukarani za to, że tego nie uczynili. Kornelia Wróblewska z Nowoczesnej, obłożona karą, powiedziała: „W moim poczuciu nigdy nie wyznam, że trzymiesięczny płód nie jest dzieckiem, bo ja przed chwilą urodziłam dziecko. Nikt mi nie powie, że to tylko zlepek komórek”. Nie wiem, jakie były kalkulacje, aby głosować za tym projektem, ale to był zły gest. On był gestem Saula. To nie islam jest problemem, ale tchórzostwo katolików.

„Panie, obdarz nas czystym sercem, sercem pełnym pragnienia, by spotkać Ciebie tam, gdzie się znajduję i by za Tobą podążać od tej chwili i od miejsca, w którym się znajduję. Niech moje serce okaże się zdolne do usłyszenia Twoich kroków w mojej małej, codziennej historii, a także w historii wielkiej, bogatej w radość i ból, w uskrzydlającą nadzieję i w przygnębiającą rezygnację. Niech moje serce będzie czyste, bo tylko spojrzenie człowieka czystego i wolnego jest zdolne do patrzenia, do dostrzegania Ciebie. Niech będzie ono pełne pragnienia spotkania się z Tobą, ponieważ tylko taka droga daje możliwość zauważania Twojej obecności. Niech moje serce pragnie iść za Tobą, ponieważ wyłącznie podążanie drogami Ewangelii, którą jesteś Ty sam, prowadzi do pełnego i prawdziwego życia”.

Obyśmy codziennie, krok po kroku, zdążali do pełnego i prawdziwego życia osobistego, społecznego i narodowego.

Tagi:
abp Tokarczuk

Dziś przypada 100. rocznica urodzin abp. Ignacego Tokarczuka

2018-02-01 11:04

pab / Przemyśl (KAI)

1 lutego przypada 100. rocznica urodzin abp. Ignacego Tokarczuka, nazywanego często „biskupem niezłomnym”, a przez władze PRL uznawanego za jednego z głównych wrogów systemu komunistycznego. Rok 2018 uchwałą Sejmu RP jest obchodzony jako Rok abp. Ignacego Tokarczuka.

gospodarkaPodkarpacka.pl
Abp Ignacy Tokarczuk

Abp Ignacy Tokarczuk urodził się 1 lutego 1918 r. w Łubiankach Wyższych k. Zbaraża. Studiował w Seminarium Duchownym we Lwowie. Święcenia kapłańskie przyjął we lwowskiej katedrze 21 czerwca 1942 r., z rąk abp. Eugeniusza Baziaka. Rozpoczął pracę jako wikariusz w parafii Złotniki k. Podhajec. W 1944 r. UPA wydała na niego wyrok śmierci. Dzięki ostrzeżeniu udało mu się jednak zbiec do Lwowa, gdzie pozostał do 1945 r. jako wikariusz parafii św. Marii Magdaleny.

Po wojnie zajmował się pracą naukową. Na KUL podjął studia nauk społecznych i filozofii chrześcijańskiej, które zakończył doktoratem z filozofii. Wykładał w Warmińskim Seminarium Duchownym „Hosianum” w Olsztynie, równolegle pracował m.in. jako duszpasterz akademicki. W ostatnich latach przed przyjęciem sakry biskupiej był adiunktem na Wydziale Teologii KUL.

W 1965 r. otrzymał nominację na ordynariusza diecezji przemyskiej. Święceń biskupich udzielił mu 6 lutego 1966 r. w przemyskiej katedrze kard. Stefan Wyszyński.

Bp Ignacy Tokarczuk poprzez swój bezkompromisowy stosunek do PRL i odważne wystąpienia przeciwko zakłamaniu i ateizacji społeczeństwa, szybko uzyskał miano jednego z najpoważniejszych i najtrudniejszych wrogów ustroju. Inicjował powstawanie nowych parafii i budowanie kościołów. W czasie jego posługi w diecezji przemyskiej zostało utworzonych 220 nowych parafii i 430 kościołów. Wszystkie bez zgody władz. O wszelkich przejawach szykan bp Tokarczuk mówił wprost i otwarcie. Zyskał tym przydomek „biskupa niezłomnego”.

Przyświecała mu idea rozwoju duszpasterstwa. Budowanie nowych świątyń miało na celu zmniejszenie wiernym odległości na nabożeństwa, wspierał różne inicjatywy.

Był m.in. członkiem Rady Głównej Episkopatu Polski, członkiem Komisji ds. Duszpasterstwa Ogólnego, ds. Budowy Kościołów, a w latach 1967 – 1989 r. – członkiem Komisji Wspólnej Episkopatu i Rządu PRL. Ze względu na swoje bezkompromisowe działania był bezwzględnie inwigilowany i szykanowany przez władze i służbę bezpieczeństwa.

W czasie historycznej wizyty w Przemyślu 2 czerwca 1991 r. Jan Paweł II wyniósł ks. Ignacego Tokarczuka do godności arcybiskupiej, wyrażając publiczne uznanie dla jego dokonań, a 25 marca 1992 r. ustanowił go pierwszym metropolitą nowopowstałej metropolii przemyskiej. Rok później abp Tokarczuk przeszedł na emeryturę.

Był wielokrotnie nagradzany, otrzymał m.in. Order Orła Białego – najwyższe odznaczenie państwowe w RP, które 3 maja 2006 r. wręczył mu prezydent Lech Kaczyński. Abp Tokarczuk wielokrotnie zdobywał w różnych plebiscytach tytuł Człowieka Podkarpacia oraz zyskał honorowe obywatelstwa wielu miast.

Zmarł w swoim mieszkaniu 29 grudnia 2012 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 6/2003

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: dla chrześcijanina modlitwa oznacza powiedzenie Bogu „Abbà”

2019-01-16 10:42

st (KAI) / Watykan

Na znaczenie dziecięcej, wewnętrznej i czułej relacji z Bogiem jako istoty modlitwy chrześcijańskiej wskazał Ojciec Święty w swojej dzisiejszej katechezie. Słów papieża w auli Pawła VI wysłuchało około 7 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Franciszek zauważył, że poznawszy Jezusa i wysłuchawszy Jego przepowiadania, chrześcijanin nie uważa już Boga za tyrana, którego należy się bać, ale odczuwa, że w jego sercu rodzi się zaufanie: może rozmawiać ze Stwórcą, nazywając go „Ojcem”. Podkreślił fakt, że aramejskie wyrażenie „Abbà” nie zostało przetłumaczone w Nowym Testamencie na język grecki, co jest czymś rzadkim. „Musimy sobie wyobrazić, że w tych aramejskich słowach pozostał, jakby «nagrany», głos samego Jezusa. W pierwszym słowie «Ojcze nasz» od razu znajdujemy radykalną nowość modlitwy chrześcijańskiej” – stwierdził papież.

Ojciec Święty wyjaśnił, że słowo „Abbà” wyraża relację niezwykle zażyłą i serdeczną, nawiązującą do okresu dzieciństwa. Zachęcił, aby wyobrazić sobie, jak modlitwę „Ojcze nasz” mógł odmawiać syn marnotrawny, co pozwala dostrzec, że w Bogu jest tylko wierna i niezawodna miłość. Zatem wystarczy przywołać jedynie to wyrażenie - Abbà - żeby rozwinęła się modlitwa chrześcijańska. „Bóg jest jak matka, która nigdy nie przestaje kochać swojego stworzenia” - powiedział Franciszek. Dodał, że dla chrześcijanina modlenie się oznacza powiedzenie po prostu „Abbà”. Zapewnił, że nawet jeśli szliśmy drogami dalekimi od Boga możemy wciąż znaleźć siłę do modlitwy, rozpoczynając od słowa „Abbà”. „On nie będzie przed nami ukrywał swojego oblicza. Nie zamknie się w milczeniu. Powiesz Jemu: „Ojcze!”, a On ci odpowie: masz Ojca – ale jestem przestępcą – tak, ale masz Ojca, który ciebie kocha. Powiedz Jemu „Ojcze!”. W ten sposób rozpocznij swoją modlitwę. A w milczeniu powie ci, że nigdy nie stracił ciebie z pola widzenia- „Ależ Panie, uczyniłem to…” – „Nigdy nie straciłem ciebie z pola widzenia, widziałem wszystko. Byłem zawsze blisko ciebie, wierny swej miłości do ciebie”. Taka będzie odpowiedź. Nigdy nie zapominajcie mówić: „Ojcze!” – stwierdził papież na zakończenie swojej katechezy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem