Reklama

Popiół, który mówi

2018-02-07 13:42

Ks. Stanisław Orzechowski
Edycja wrocławska 6/2018, str. I

Agnieszka Bugała
W czasie Wielkiego Postu spopieleniu powinny ulec nasze grzechy

To już w tym tygodniu, kolejna środa z popiołem. Proszę się do niej przygotować, nie tylko wpaść do kościoła po popiół, ale przypomnieć sobie, ze zaczynamy w tym dniu Wielki Post.

Nie ma sakramentu popiołu – bez popiołu można się zbawić, ale jest od dawna taki obyczaj w Kościele, bardzo wymowny. To, co się stanie, jest pewnym symbolem, którego specjalnie nie muszę wyjaśniać. Polacy są od wieków narodem dobrze orientującym się w języku symbolicznym. Otrzymamy w tym dniu wstrząsające Słowo Boże zawarte w Drugim Liście św. Pawła do Koryntian. Apostoł narodów zaklina wszystkich, którzy ten jego list czytają: „W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem” (2 Kor 5,20).

Popatrzcie uważnie na ten popiół, szary popiół – znak, symbol. Czego? Popiół sprzeciwia się naszym ułomnym postawom. Przypomina, że nie jesteśmy wieczni, ale zmierzamy do prawdziwej Wieczności. Aby w niej zająć godne, dobre miejsce, musi się w nas spopielić wszystko, co byle jakie i nieświęte. Popiół mówi: spalaj się, ścieraj, nie zadzieraj nosa. Podczas posypywania głów popiołem proszę wziąć do ręki książeczki i wsłuchać się w słowa tradycyjnej pieśni, którą zaśpiewamy: „Ludu, mój ludu”.

Reklama

Mam zaufanie do Kościoła; w jego zaleceniach znajduję przesunięcie akcentów z postu skierowanego na jedzenie na inne sprawy. Coraz więcej z was uzależniło się np. od komputera; jakiekolwiek uzależnienie jest niedobre. Ktoś mi powiedział: „Jak po kilku godzinach wracam od komputera, nie mogę się znaleźć w rzeczywistości”. To źle. Chrystus sam pokazał pewne rzeczy, na które trzeba zwrócić uwagę w poście. Jałmużna to jest dar darmo dany. Ogromną jałmużną i darem jest dar czasu – np. własnemu ojcu. Kiedy ostatni raz rozmawiałeś normalnie z ojcem? Dar czasu podarowany matce. Jak to wygląda?

Daj czas. Co jeszcze? Oczywiście grosz!

Przyjmijmy jeszcze bardzo piękne Słowo Pana Boga, które tłumaczy całą intencję, podstawę tego wszystkiego, co dzisiaj i w całym Wielkim Poście możemy przeżywać: Pan zapalił się zazdrosną miłością ku swojej ziemi i zmiłował się nad swoim ludem (Jl 2,18). Zazdrosną miłością się Pan Bóg zapalił do ziemi – nie do kwiatów, chociaż je kocha i ptaki też kocha. Wiadomo, kto jest najważniejszy na tej ziemi. To zdanie jest właściwie kluczem dla wszelkich, bardzo mizernych, słów ludzkich, które jednak też pewnie zmierzają do tego jednego: abyś pojednał się z Bogiem i był szczęśliwy.

Tagi:
Środa Popielcowa

Osetno: Przemień serce dla Pana

2018-02-15 17:59

Anna Buchar

Wielki Post jest tym czasem liturgicznym, kiedy możemy doświadczyć miłości Boga, której świadkiem jest Jezus Chrystus. Przyjęcie przez chrześcijanina w Środę Popielcową popiołu na głowę jest już pierwszym przypomnieniem, że życie to dar miłującego Boga i nie należy go zmarnować. To czas bardziej intensywnej modlitwy, życia duchowego, pokuty.

Marta Torchała

Wśród wielu kościołów, które w Środę Popielcową wypełniły się wiernymi, była świątynia pw. św. Michała Archanioła w Osetnie.

Zobacz zdjęcia: Środa Popielcowa w Osetnie

W homilii ks. Ryszard Skocz zwrócił uwagę wiernych na to, że naszym celem powinna być przemiana serca. – Wielu z nas w czasie rozpoczynającego się dzisiaj Wielkiego Postu podejmie różnego rodzaju umartwienia. Musimy jednak pamiętać o tym, że nie post powinien być naszym celem, a nawrócenie i przemiana serca. W efekcie chodzi o to, by uwierzyć Bogu, by jeszcze bardziej przylgnąć do Niego i uczynić go centrum i źródłem naszego codziennego życia – mówił kapłan dodając, że jeżeli Pan Bóg w życiu człowieka jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na właściwym miejscu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jerzy Owsiak na bakier z Kościołem i patriotyzmem

2014-06-10 14:43

Jerzy Robert Nowak
Niedziela Ogólnopolska 24/2014, str. 42-43

TOMASZ URBANEK/DDTVN/EAST NEWS
Jerzy Owsiak

Niedawno ogłoszono, że laureatem plebiscytu „Ludzie Wolności”, organizowanego przez „Gazetę Wyborczą” i TVN, w kategorii „społeczeństwo” został Jerzy Owsiak. Dla wielu osób była to wiadomość szokująca ze względu na ogromną kontrowersyjność tej postaci. Powszechnie znana jest rola Jerzego Owsiaka jako najgłośniejszego propagatora „luzu”, amoralnej zasady „róbta, co chceta”. Wielokrotnie wskazywano również, jak za jego rzekomą apolitycznością i ogromnie nagłaśnianą przez media ideą charytatywnej zbiórki pieniędzy kryje się jednoznaczna stronniczość na rzecz lewej części sceny politycznej. W tym tekście chciałbym skrótowo pokazać niektóre – nie dość znane – fakty, ilustrujące wyraźne uprzedzenia Owsiaka wobec Kościoła i Polaków jako narodu.

Antykościelne fobie

Jerzy Owsiak jest synem pułkownika milicji, zajadłego ateisty. Jego ojciec w pisanych przez siebie życiorysach akcentował swój negatywny stosunek do duchowieństwa katolickiego, określając je jako „szkodnika państwa demokratycznego” (P. Lisiewicz, M. Marosz, „Ten, który zniszczył bunt”, „Nowe Państwo”, ½013). Niewierząca była również matka Owsiaka (por. M. Narbutt, „Człowiek orkiestra”, „Rzeczpospolita” z 31 stycznia – 1 lutego 2004 r.).

Pomimo wychowania w ateistycznej rodzinie Owsiak deklarował się jako „niechodzący do kościoła katolik” (M. Narbutt, tamże). O tym, jaki jest faktyczny stosunek Owsiaka do Kościoła, najwymowniej świadczy fakt, że na początku lat 90. Owsiak ogłaszał jako hymn w programie „Róbta, co chceta” antyklerykalną piosenkę „Hipisówka” zespołu „Kobranocka” (por. P. Lisiewicz, „Seks zamiast armat”, „Gazeta Polska” z 3 stycznia 2007 r.). Piosenka w obrzydliwy wręcz sposób lżyła Kościół i duchownych. Dość zacytować choćby taki fragment:

„Modlitw szept w usta wbiegł
O stosunkach, o stosunkach przerywanych,
Głupi pech i lęk klech
Na głupotę, na durnotę przekuwany.
Wiara w cud, mrowie złud,
Które ty opłacasz swoją mrówczą pracą,
Dokąd pójść, zewsząd gnój,
Zwykły znój, za który nigdy nie zapłacą”.

I jakoś dziwne wyszydzanie w piosence „lęku klech na głupotę przekuwanego”, „wiary w cud” nijak nie przeszkadzało „katolikowi” Owsiakowi. Promowanie antykościelnej „Hipisówki” u Owsiaka nie było czymś odosobnionym. Grzegorz Wierzchołowski wspominał: „Na pierwszej edycji Przystanku w 1995 r. gromkie brawa wśród części publiczności zebrał np. lewacki zespół «Hurt», śpiewając m.in.: «Zdejmij ten krzyż, on przeszkadza ci, zdejmij ten krzyż, wyrzuć go za drzwi»” („Przystanek Postęp”, „Gazeta Polska” z 29 sierpnia 2007 r.).

W wywiadzie dla czasopisma „Zdrowie” „katolik” Owsiak wprost wyszydzał wiarę w cudowne powstanie człowieka, mówiąc m.in.: „Ludzie za granicą mnie pytają: «Czy naprawdę u was w rządzie myślą, że człowiek powstał wyłącznie w sposób cudowny?». Co ja mam odpowiadać? Jak głupoty opowiada ktoś w autobusie, można się odwrócić. Ale kiedy to mówią politycy – trzeba reagować” (za postkomunistycznym „Przeglądem” z 14 stycznia 2007 r.).

Szokujący był fakt, że „katolik” Owsiak jakoś szczególnie nietolerancyjny był wobec Kościoła katolickiego, podczas gdy równocześnie był bardzo łaskawy wobec innych wyznań, zwłaszcza wobec sekty Hare Kryszna. Socjolog Jacek Kurzępa komentował: „Pan Owsiak z niewiadomych powodów toczy boje z Przystankiem Jezus, podczas gdy bez oporów przyzwala na aktywność sekty Hare Kryszna, która ponad 20 lat temu została uznana za szczególnie niebezpieczną przez Parlament Europejski. Hare Kryszna zaprasza woodstockową młodzież do udziału w procesjach, oferuje tanie posiłki, wabi do swojej świątyni, z której dobiegają dźwięki modlitwy i mantry. Ludzie nie rozumieją, że uczestniczą w rytuałach sekty. Ten kryptoprzekaz oceniam jako bardzo subtelną, ale niebezpieczną promocję Hare Kryszny” (wywiad A. Mikołajczyka z dr. J. Kurzępą pt. „Świat według Owsiaka”, „OZON” z 2 sierpnia 2008 r.). Trzeba stwierdzić, że dr Kurzępa (dziś już profesor) miał rację. Na tle życzliwego stosunku Owsiaka do sekty Hare Kryszna tym bardziej szokujący był jego nader niechętny stosunek do Przystanku Jezus. Po kilku latach tarć i trudnych rozmów w końcu doszło do ostatecznego konfliktu z winy Owsiaka. W marcu 2003 r. Jerzy Owsiak w wypowiedzi dla „Gazety Lubuskiej” (powtórzonej później przez KAI) powiedział, że „nie chce widzieć na Przystanku Woodstock namiotu i duchownych z Przystanku Jezus”. Na uwagę ks. Draguły, że organizatorzy Przystanku Jezus spełnili już w zeszłym roku wszystkie warunki Owsiaka, szef WOŚP warknął: „Powiedzmy, że w tym roku odbiła mi palma”. Wśród zbieraniny młodych na Woodstocku nader silnie uzewnętrzniały się nastroje antykatolickie. W czasie Przystanku Woodstock w 1999 r. pod adresem młodzieży z Przystanku Jezus, która szła w Drodze Krzyżowej, „posypały się wyzwiska ze strony zbuntowanych punków. Poleciało też kilka butelek” (M. Majewski, „Żar stu tysięcy”, „Rzeczpospolita” z 7 sierpnia 1999 r.). Wielokrotnie dochodziło do profanowania krzyża przy namiocie na Przystanku Jezus. Zdziczali młodzi ludzie rzucali w niego puszkami od konserw i wyszydzali go (por. M. Jeżewska, M. Marosz, D. Łomicka, „Przystanek Woodstock – profanują krzyż”, „Gazeta Polska Codziennie” z 3 sierpnia 2013 r.). Ze szczególną zajadłością Owsiak atakował Radio Maryja i o. Tadeusza Rydzyka. Po publikacji we „Wprost” osławionych „taśm Rydzyka” pisał w liście do prezydenta i premiera: „Słowa o. Rydzyka mogę tylko porównać z najbardziej absurdalnymi wypowiedziami partyjnych bonzów III Rzeszy (...). Jest tak głupio znowu wstydzić się za ten kraj” („Gazeta Wyborcza” z 11 lipca 2007 r.).

Owsiak: „Polacy są straszliwymi rasistami”

W 2000 r., w czasie ogromnego kryzysu prawicy w związku z upadkiem AWS-u, Jerzy Owsiak pozwolił sobie na publiczne ujawnienie całej fobii wobec swego narodu. Zrobił to w wywiadzie dla tropiącego „nacjonalizm” i „antysemityzm” antyfaszystowskiego czasopisma „Nigdy Więcej”, mówiąc m.in.: „Polacy są straszliwymi rasistami. Szowinizm narodowy jest obecny w Polsce i nie jest to wcale bardzo marginalne zjawisko. Potwierdza to np. program Wojciecha Cejrowskiego «WC Kwadrans» (...). Polacy lubią być rasistami, chcą polepszyć przez to swój wizerunek, swoją własną wartość. (...) Duży udział w tym ma np. Kościół, który, nie rozumiejąc pewnych rzeczy, stawia kropkę nad «i». (...) Jesteśmy bardzo nietolerancyjni w stosunku do osób innej wiary. (...) Polacy są okropnymi rasistami (wywiad A. Zachei z J. Owsiakiem pt. „Trzeba być konsekwentnym”, „Nigdy Więcej”, 1½000). W wywiadzie znalazło się jeszcze odpowiednie określenie Polski w porównaniu z innymi krajami, zdaniem Owsiaka – „Polska... to zaścianek”.

Owsiaka pogarda dla Polski

Można tylko żałować, że te niemądre uogólnienia Owsiaka są tak mało znane w Polsce, bo na pewno pomogłyby w podważeniu jego mitu. Przypomnijmy jednak, że kilkakrotnie nawet podczas publicznych spotkań posuwał się on do otwartego wypowiedzenia jakiejś obrzydliwej opinii o Polsce. Oto kilka przykładów. 8 czerwca 2001 r. w Żarach, podczas publicznego spotkania zorganizowanego przez władze miasta i w ich obecności, Owsiak wypowiedział słowa: „W Polsce, tym pieprzonym kraju, zawsze będą narkotyki” (MZM, „Polska to «piep... kraj»”, „Nasza Polska” z 19 czerwca 2001 r.). Oburzony wypowiedzią Owsiaka Krzysztof Błażejczyk skierował do prokuratury doniesienie o popełnieniu przestępstwa z art.133, polegającego na znieważeniu Ojczyzny. Wkrótce okazało się jednak, że prokuratura, decyzją z 31 lipca 2001 r., odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie znieważenia narodu i Rzeczypospolitej Polskiej. Pismo prokuratury nie zawierało żadnej argumentacji (por. A. Echolette, „Nie obraził Narodu”, „Nasza Polska” z 21 sierpnia 2001 r.). Do ponownego plugawienia imienia Polski przez Owsiaka doszło na Przystanku w Woodstock w 2003 r. Andrzej Poray tak pisał na ten temat: „«Polska to pop... kraj. Żyjemy w pop... kraju» – tymi słowami lider Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak otwierał Przystanek Woodstock. Wykreowany przez lewicowe media «autorytet» i później nie szczędził wulgarnych, agresywnych słów pod adresem Ojczyzny” („Owsiak i jego armia”, „Nasza Polska” z 12 sierpnia 2003 r.).

Dziennikarz „Do Rzeczy” Wojciech Wybranowski wspominał podobnie ohydne wystąpienie Owsiaka: „To był 2002 lub 2003 rok. Jeden z Przystanków Woodstock, jakie jako dziennikarz relacjonowałem (...). Mija godzina 17-ta. W tym czasie w wielu miastach Polski ludzie stają na baczność, w milczeniu oddając hołd Powstańcom Warszawskim. A w Żarach na scenę wychodzi Owsiak. (...) I dokładnie w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego wrzeszczy do tych młodych zgromadzonych pod sceną obraźliwe słowa pod adresem Polski, coś, że pieprzy Polskę, że Polska to… i tu padają bardzo wulgarne słowa. (...)” („Jerzy Owsiak publicznie zbluzgał mój kraj, czyli jak szef WOŚP «oddał hołd» Powstaniu Warszawskiemu”, www.niezlomni.com, dostęp z 11 stycznia 2014 r.). W czasie gdy mamy tak wielkie zaległości w odsłanianiu przemilczanej najnowszej historii, dziejów Żołnierzy Wyklętych czy prześladowań politycznych doby stanu wojennego, Owsiak perorował: „Trzeba raz na zawsze skończyć z tymi pomnikami ku czci i chwale, z tym wiecznym gadaniem, co kto zrobił 30 lat temu” (wywiad M. Szymaniaka z J. Owsiakiem pt. „Mam dość pomników ku czci i chwale”, „Życie Warszawy” z 25-26 sierpnia 2007 r.).

Szerszy portret J. Owsiaka znajduje się w świeżo wydanym 3. tomie mojej książki „Czerwone dynastie przeciw Narodowi i Kościołowi”, którą można zamówić – tel. 608-854-215 i e-mail: maron@upcpoczta.pl) J.R.N.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koncert kolęd 2019

Franciszek: dla chrześcijanina modlitwa oznacza powiedzenie Bogu „Abbà”

2019-01-16 10:42

st (KAI) / Watykan

Na znaczenie dziecięcej, wewnętrznej i czułej relacji z Bogiem jako istoty modlitwy chrześcijańskiej wskazał Ojciec Święty w swojej dzisiejszej katechezie. Słów papieża w auli Pawła VI wysłuchało około 7 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Franciszek zauważył, że poznawszy Jezusa i wysłuchawszy Jego przepowiadania, chrześcijanin nie uważa już Boga za tyrana, którego należy się bać, ale odczuwa, że w jego sercu rodzi się zaufanie: może rozmawiać ze Stwórcą, nazywając go „Ojcem”. Podkreślił fakt, że aramejskie wyrażenie „Abbà” nie zostało przetłumaczone w Nowym Testamencie na język grecki, co jest czymś rzadkim. „Musimy sobie wyobrazić, że w tych aramejskich słowach pozostał, jakby «nagrany», głos samego Jezusa. W pierwszym słowie «Ojcze nasz» od razu znajdujemy radykalną nowość modlitwy chrześcijańskiej” – stwierdził papież.

Ojciec Święty wyjaśnił, że słowo „Abbà” wyraża relację niezwykle zażyłą i serdeczną, nawiązującą do okresu dzieciństwa. Zachęcił, aby wyobrazić sobie, jak modlitwę „Ojcze nasz” mógł odmawiać syn marnotrawny, co pozwala dostrzec, że w Bogu jest tylko wierna i niezawodna miłość. Zatem wystarczy przywołać jedynie to wyrażenie - Abbà - żeby rozwinęła się modlitwa chrześcijańska. „Bóg jest jak matka, która nigdy nie przestaje kochać swojego stworzenia” - powiedział Franciszek. Dodał, że dla chrześcijanina modlenie się oznacza powiedzenie po prostu „Abbà”. Zapewnił, że nawet jeśli szliśmy drogami dalekimi od Boga możemy wciąż znaleźć siłę do modlitwy, rozpoczynając od słowa „Abbà”. „On nie będzie przed nami ukrywał swojego oblicza. Nie zamknie się w milczeniu. Powiesz Jemu: „Ojcze!”, a On ci odpowie: masz Ojca – ale jestem przestępcą – tak, ale masz Ojca, który ciebie kocha. Powiedz Jemu „Ojcze!”. W ten sposób rozpocznij swoją modlitwę. A w milczeniu powie ci, że nigdy nie stracił ciebie z pola widzenia- „Ależ Panie, uczyniłem to…” – „Nigdy nie straciłem ciebie z pola widzenia, widziałem wszystko. Byłem zawsze blisko ciebie, wierny swej miłości do ciebie”. Taka będzie odpowiedź. Nigdy nie zapominajcie mówić: „Ojcze!” – stwierdził papież na zakończenie swojej katechezy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem