Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Jakim był człowiekiem?

2018-02-14 11:10

Helena Maniakowska
Edycja toruńska 7/2018, str. VI

Archiwum redakcji
Dr Jerzy Matyjek, jego życie było służbą Kościołowi, społeczeństwu i narodowi

W Centrum Dialogu Społecznego w Toruniu, członkowie Klubu Inteligencji Katolickiej oraz zaproszeni goście spotkali się podczas wieczoru wspomnień o dr. Jerzym Matyjku (1926 – 2017). Ten wybitny toruński neurolog zmarł dokładnie rok temu

Spotkanie, które odbyło się 31 stycznia, prowadził dr Michał Białkowski, prezes toruńskiego KIK-u. Powitał on wszystkich przybyłych, wśród których szczególnie podkreślił obecność córek dr. Matyjka – Marii Tomczyk i Teresy Matyjek.

Wielki społecznik

Dr Białkowski zaprezentował bardzo obszerną faktografię życia Matyjka, lekarza, wybitnego działacza katolickiego, wieloletniego prezesa Klubu Inteligencji Katolickiej w Toruniu (1978-83 oraz 1990-91), podkreślając jego zaangażowanie w działania opozycji demokratycznej w PRL. Jerzy ze swoją żoną Barbarą byli społecznikami. Oboje zostali odznaczeni przez św. Jana Pawła II krzyżem papieskim Pro Ecclesia et Pontifice (Dla Kościoła i Papieża). Do Torunia przenieśli się z Koszalina wiosną 1973 r. Wówczas rozpoczął się długi okres aktywności małżeństwa Matyjków w KIK-u. Po 1989 r. dr Matyjek zasiadał w Sejmie RP I kadencji (1991-93), sprawując mandat poselski z ramienia Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, a także w Radzie Miasta Torunia (1994-98).

Był członkiem Komisji Duszpasterstwa Rodzin przy KEP. Dr Białkowski, podsumowując wypowiedź, podkreślił, że życie Jerzego Matyjka to służba Kościołowi, społeczeństwu i narodowi, szczególnie na rzecz obrony życia ludzkiego i rozwoju rodziny. Był człowiekiem modlitwy i wzorem dla wielu młodych lekarzy.

Reklama

Obrońca życia

Pierwsze wspomnienie zaprezentował prof. Andrzej Tyc i podkreślił, że dr Matyjek w swoich poczynaniach zawsze dawał świadectwo wiary. W działalności społecznej „ważna była dla niego obrona życia, przy pozostałych sprawach, odmawiał Różaniec” – powiedział prof. Tyc. Kolejną osobą wspominającą był Jan Wyrowiński, który podkreślił wiele charakterystycznych cech w postawie doktora: nie przyjmował prezentów, nie wstydził się swojej wiary, która była nacechowana religijnością ludową, był rozbrajająco szczery, potrafił też w trudnych czasach PRL zgromadzić wielu toruńskich działaczy katolickich przy budowie nowoczesnego kościoła w Bukowinie Tatrzańskiej.

Józef Smolik
Pierwszymi wspomnieniami dzieli się prof. Andrzej Tyc

Człowiek czynu

Bogdan Major, jako jeden ze współtwórców Domowego Kościoła w Toruniu, czyli gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie, podkreślił, że jego rodzina ma za sobą prawie 40 lat wspólnych z rodziną Matyjka spotkań formacyjnych. Jerzego cechowała otwartość na innych, życzył drugiemu, aby spełniła się jemu wola Boża. Był przede wszystkim człowiekiem czynu, służby i dialogu, swoje stanowisko prezentował bez emocji. Cechowała go wspólnota myśli z głównymi ideami założyciela ruchu sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego: „nowy człowiek, nowa wspólnota, nowa kultura”. Natomiast wspomnienia dr. Jerzego Wieczorka związane były przede wszystkim z działalnością w NSZZ „Solidarność”, kiedy dr Matyjek m.in. współuczestniczył w przygotowaniu poradnika „ABC Demokracji”. Wspominał, że Jerzy był zawsze zabiegany, bo odwiedzał chorych, wszak był przede wszystkim lekarzem. Potem nastał czas stanu wojennego, następnie Komitetu Obywatelskiego, koncesjonowanych wyborów w czerwcu 1989 r. W tym wszystkim musiał pogodzić swoją wielką wrażliwość na różne cierpienia ludzi. Prezes Stowarzyszenia Rodzin Katolickich Waldemar Furmanek zaakcentował, że główny rys postawy życiowej dr. Matyjka to młodość ducha. Miał wiele planów, udzielało się to w dawaniu zadań tym młodszym.

Tata

Spotkanie zwieńczyły wspomnienia Teresy Matyjek. Zaprezentowała swój zachwyt nad postawą modlitwy ojca, który bardzo dużo się modlił, a szczególne uwielbienie miał dla Serca Jezusa. Na myśl o wojnie powiedział: „Wojna to zniszczenie człowieka w środku, w całości”. Często błogosławił, kładąc na głowę ręce, które Teresa czuje do tej pory.

Na zakończenie spotkania dr Białkowski zaprosił wszystkich do wspólnej modlitwy w intencji dr. Jerzego Matyjka.

Tagi:
wspomnienie

Byliśmy razem przy ołtarzu i przy redakcyjnym stole

2018-12-05 11:05

Katarzyna Woynarowska
Niedziela Ogólnopolska 49/2018, str. 23

Wiadomość o nagłej śmierci ks. Adama Łacha, proboszcza w Nowym Duninowie, który przez niemal dekadę był redaktorem odpowiedzialnym za płocką edycję „Niedzieli”, z trudem jeszcze dociera do naszej świadomości

Archiwum „Niedzieli”
Podczas kolegium redakcyjnego edycji płockiej w centrali „Niedzieli” w Częstochowie, pierwszy z lewej – ks. Adam Łach

Przez wiele lat ks. Adam Łach był jednym z nas. Również wtedy, gdy przestał przyjeżdżać do Częstochowy, pozostał wierny „Niedzieli”, a my nadal traktowaliśmy go jak kogoś bardzo bliskiego. Należał do „niedzielnej” rodziny. Obok tego mocnego mężczyzny o szczerej twarzy, wielkim sercu i dużym poczuciu humoru nie sposób było przejść obojętnie. Ceniliśmy jego dobroć, pracowitość, profesjonalizm i oddanie dla misji „Niedzieli”. Ale nade wszystko kochaliśmy go jako człowieka i kapłana. Nie sposób zliczyć przegadanych w redakcji godzin i litrów wypitej kawy, setek pomysłów, dyskusji i kończonych salwami śmiechu anegdotek, którymi sypał jak z rękawa. Wielu z nas pamięta jubileusz edycji płockiej, na który zjechało się towarzystwo z 21 lokalnych edycji „Niedzieli”, z ówczesnym redaktorem naczelnym ks. inf. Ireneuszem Skubisiem na czele. Wspaniałe spotkanie okazało się wkrótce spotkaniem pożegnalnym z edycją, chociaż nitki wiążące ks. Adama z redakcją nigdy na dobre nie zostały zerwane.

Ks. Adam Łach współpracę z redakcją „Niedzieli” zaczął 1997 r., jako drugi z kolei redaktor edycji płockiej. W pracę redakcyjną wprowadzał go poprzednik ks. Jan Augustynowicz, który też już odszedł do wieczności. Ks. Adam miał redaktorskie oko. Jako dziennikarz kreatywny, rzutki i pracowity w krótkim czasie stał się jednym z najlepszych redaktorów edycyjnych. Po latach tak go pamięta redaktor naczelna „Niedzieli” Lidia Dudkiewicz: – Ks. Adam pracował w „Niedzieli” do 2008 r. Dziennikarze „Niedzieli”, którzy znali ks. Adama i z nim współpracowali, przyznają, że był to człowiek z niezwykłą charyzmą – ciepły, nieformalny, zwyczajny, a zarazem wyjątkowy. Zapamiętaliśmy go jako sumiennego redaktora i dobrego organizatora. Jego wiedza i rzetelność były podstawą w pracy dziennikarskiej, w pisaniu artykułów i organizowaniu materiałów do cotygodniowego wydania edycji płockiej „Niedzieli”. Miesiąc temu miałam łaskę spotkać ks. Adama na Jasnej Górze w przejściu między Kaplicą Cudownego Obrazu Matki Bożej a Bazyliką Jasnogórską. Kilka serdecznych słów starych przyjaciół, z zaproszeniem na spotkanie przy redakcyjnym stole podczas następnego jego pobytu na Jasnej Górze. Dziękujemy ks. Adamowi za współpracę i wierność „Niedzieli”, za ubogacanie nas świadectwem swojego kapłańskiego życia. Pozostanie w naszej pamięci i modlitwie.

Ks. Mariusz Frukacz, który pojawił się w „Niedzieli” w tym samym czasie co ks. Łach, pamięta dobrze tego nietuzinkowego kapłana: – Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że jego pasją było kapłaństwo oraz drugi człowiek. I tę właśnie pasję przekładał na pracę dziennikarską. Wiedział, jak ważne jest dobrze prowadzone pismo katolickie. Sam bardzo kompetentnie podczas naszych spotkań wypowiadał się na temat roli mediów w Kościele. Bronił wartości pism katolickich. Robił wszystko, co było w jego mocy, aby „Niedziela” była obecna w przestrzeni publicznej. Był też bardzo otwarty na drugiego człowieka, koleżeński. Kierował się normalnością. Spotykałem go z różańcem w ręku.

Ks. Tomasz Opaliński, obecnie proboszcz parafii w Janowie (diecezja płocka), a także nasz wieloletni przyjaciel i współpracownik, nie kryje emocji: – „Życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy” – głoszą słowa prefacji z Mszy św. za zmarłych. „Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się – znaczy: nigdy nie zaczęło się.

Gdyby prawdziwie się zaczęło – nie skończyłoby się. Skończyło się, bo nie zaczęło się.

Cokolwiek prawdziwie się zaczyna – nigdy się nie kończy” (Edward Stachura). To, co Boże, i to, co ludzkie. Dwa teksty, które przecinają się tam, gdzie zaskakuje nas to, że ktoś może odejść z tego świata tak po prostu, z marszu, zamiast na Liturgię odprawianą w parafialnym kościele iść prosto na Liturgię Niebieską... Tak odszedł od nas ks. Adam Łach. Wśród tylu ludzi – parafian, rodziny, przyjaciół, znajomych na Facebooku – odchodził sam...

Zabolało... Bo to kolejny członek redakcyjnej rodziny „Niedzieli Płockiej”, który odszedł tak nagle i przedwcześnie – więzy przyjaźni mimo rozwiązania edycji płockiej przecież pozostały: cztery lata temu nasz redakcyjny fotograf Darek Świtalski, nieco ponad rok temu ten, który rozpoczynał działalność edycji – ks. Jan Augustynowicz... Ale skoro „życie wiernych się nie kończy”, skoro „cokolwiek prawdziwie się zaczyna – nigdy się nie kończy”, to niech ten ból utrwali wszystko to, co było dobre, aby pozostało nie tylko na służbowych i prywatnych (gdzie tu jest granica?) fotografiach, ale też w nas. Nie wiem, czy w niebie będzie taka kawa, jakiej morze wypiliśmy na redakcyjnych kolegiach i przy komputerach... Ale wierzę, że my, którzy tu jeszcze pielgrzymujemy, spotkamy się kiedyś z tymi, do których Ty, Księże Adamie, teraz dołączyłeś.

* * *

Ks. Adam urodził się w Przasnyszu w 1971 r., święcenie kapłańskie przyjął w 1995 r., tak więc w redakcji przy ul. 3 Maja 12 w Częstochowie pojawił się jako młodziutki ksiądz. Studiował na ówczesnej Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, ukończył również studia na wydziale dziennikarskim UKSW. Z redakcją „Niedzieli” był związany przez 9 lat, do ostatniego numeru „Niedzieli Płockiej”. W swojej macierzystej diecezji duszpasterzował w parafii pw. Świętej Trójcy w Rypinie, a przez ostatnią dekadę był proboszczem w parafii pw. św. Mikołaja w Duninowie. Pracował też w Wydziale Kultury i Środków Społecznego Przekazu Kurii Diecezjalnej Płockiej (od 1997 r.). Pełnił funkcje diecezjalnego korespondenta KAI (od 2000 r.) oraz kapelana strażaków z OSP w gminie Nowy Duninów (od 2009 r.). W tym roku otrzymał urząd wicedziekana dekanatu gostynińskiego. Zmarł nagle 27 listopada 2018 r. na swojej plebanii.

Zgodnie z wolą wyrażoną w testamencie ciało ks. Adama Łacha spoczęło na cmentarzu w Duninowie. Mszy św. pogrzebowej, sprawowanej 1 grudnia br., przewodniczył bp Mirosław Milewski. Kochany nasz „Księże z Płocka”, będziemy pamiętać przede wszystkim w modlitwie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Symbole i zwyczaje Adwentu

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 49/2002

Bóg w swojej wielkiej miłości do człowieka dał swego Jednorodzonego Syna, który przyszedł na świat by dokonać dzieła odkupienia ludzi. Jednak tę łaskę każdy z nas musi osobiście przyjąć. Zadaniem Kościoła jest przygotowanie ludzi na godne przyjęcie Chrystusa. Kościół czyni to, między innymi, poprzez ustanowienie roku liturgicznego. Adwent rozpoczyna nowy rok kościelny. Jest on pełnym tęsknoty oczekiwaniem na Boże Narodzenie, na przyjście Chrystusa. Adwent to okres oczyszczenia naszych serc i pogłębienia miłości i wdzięczności względem Pana Boga i Matki Najświętszej.

Bożena Sztajner

Wieniec adwentowy

W niektórych regionach naszego kraju przyjął się zwyczaj święcenia wieńca adwentowego. Wykonywany on jest z gałązek iglastych, ze świerku lub sosny. Następnie umieszczone są w nim cztery świece, które przypominają cztery niedziele adwentowe. Świece zapalane są podczas wspólnej modlitwy, Adwentowych spotkań lub posiłków. W pierwszym tygodniu adwentu zapala się jedną świecę, w drugim dwie, w trzecim trzy, a w czwartym wszystkie cztery. Wieniec wyobraża jedność rodziny, która duchowo przygotowuje się na przeżycie świąt Bożego Narodzenia.

Świeca roratnia

Świeca jest symbolem chrześcijanina. Wosk wyobraża ciało, knot - duszę, a płomień - światło Ducha Świętego płonące w duszy człowieka.
Świeca roratnia jest dodatkową świecą, którą zapalamy podczas Rorat. Jest ona symbolem Najświętszej Maryi Panny, która niesie ludziom Chrystusa - Światłość prawdziwą. W kościołach umieszcza się ją na prezbiterium obok ołtarza lub przy ołtarzu Matki Bożej. Biała lub niebieska kokarda, którą jest przepasana roratka mówi o niepokalanym poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Zielona gałązka przypomina proroctwo: "Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański..." (Iz 11, 1-2). Ta starotestamentalna przepowiednia mówi o Maryi, na którą zstąpił Duch Święty i ukształtował w Niej ciało Jezusa Chrystusa. Jesse był ojcem Dawida, a z tego rodu pochodziła Matka Boża.

Roraty

W Adwencie Kościół czci Maryję poprzez Mszę św. zwaną Roratami. Nazwa ta pochodzi od pierwszych słów pieśni na wejście: Rorate coeli, desuper... (Niebiosa spuśćcie rosę...). Rosa z nieba wyobraża łaskę, którą przyniósł Zbawiciel. Jak niemożliwe jest życie na ziemi bez wody, tak niemożliwe jest życie i rozwój duchowy bez łaski. Msza św. roratnia odprawiana jest przed świtem jako znak, że na świecie panowały ciemności grzechu, zanim przyszedł Chrystus - Światłość prawdziwa. Na Roraty niektórzy przychodzą ze świecami, dzieci robią specjalne lampiony, by zaświecić je podczas Mszy św. i wędrować z tym światłem do domów.
Według podania zwyczaj odprawiania Rorat wprowadziła św. Kinga, żona Bolesława Wstydliwego. Stały się one jednym z bardziej ulubionych nabożeństw Polaków. Stare kroniki mówią, że w Katedrze na Wawelu, a później w Warszawie przed rozpoczęciem Mszy św. do ołtarza podchodził król. Niósł on pięknie ozdobioną świecę i umieszczał ją na lichtarzu, który stał pośrodku ołtarza Matki Bożej. Po nim przynosili świece przedstawiciele wszystkich stanów i zapalając je mówili: "Gotów jestem na sąd Boży". W ten sposób wyrażali oni swoją gotowość i oczekiwanie na przyjście Pana.

Adwentowe zwyczaje

Z czasem Adwentu wiąże się szereg zwyczajów. W lubelskiem, na Mazowszu i Podlasiu praktykuje się po wsiach grę na ligawkach smętnych melodii przed wschodem słońca. Ten zwyczaj gry na ligawkach związany jest z Roratami. Gra przypomina ludziom koniec świata, obwieszcza rychłe przyjście Syna Bożego i głos trąby św. Michała na Sąd Pański. Zwyczaj gry na ligawkach jest dość rozpowszechniony na terenach nadbużańskim. W niektórych regionach grano na tym instrumencie przez cały Adwent, co też niektórzy nazywali "otrembywaniem Adwentu". Gdy instrument ten stawiano nad rzeką, stawem, lub przy studni, wówczas była najlepsza słyszalność.
Ponad dwudziestoletnią tradycję mają Konkursy Gry na Instrumentach Pasterskich (w tym także na ligawkach) organizowane w pierwszą niedzielę Adwentu w Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. W tym roku miała miejsce już XXII edycja tego konkursu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Belgia: kapłan skazany za tajemnicę spowiedzi, biskupi reagują

2018-12-19 17:16

vaticannews / Bruksela (KAI)

Tajemnica zawodowa wszystkich kapelanów, a w szczególności tajemnica spowiedzi są gwarantem poufności, dzięki której ludzie mogą się im zwierzyć ze wszystkich swych doświadczeń i życiowych problemów. Dzisiejszy człowiek bardzo potrzebuje takiej posługi i dlatego zachowanie poufności leży w interesie wszystkich – napisali belgijscy biskupi w obszernym komunikacie na temat tajemnicy, do której są zobowiązani kapelani, a zwłaszcza spowiednicy.

jurewicz/fotolia.com

Komunikat ten jest reakcją na wyrok sądu w Brugii, który skazał tamtejszego kapłana na symboliczną karę miesiąca więzienia w zawieszeniu i jedno euro grzywny za to, że nie powstrzymał on swego penitenta od popełnienia samobójstwa, a dokładniej, że o jego zamiarze targnięcia się na własne życie nie powiadomił nikogo, kto mógłby cierpiącemu na depresję człowiekowi udzielić profesjonalnej pomocy. Ks. Alexander Stroobandt zasłania się tajemnicą spowiedzi. Sąd uznał, że tajemnica spowiedzi to szczególny rodzaj tajemnicy zawodowej. Nie zwalania ona jednak z odpowiedzialności za udzielenie pomocy.

W wydanym wczoraj komunikacie biskupi wskazują na znaczenie tajemnicy zawodowej wszystkich kapelanów, w tym również świeckich. Dzięki niej ludzie mogą się im zwierzać ze wszystkiego, w tym również ze swych zranień, błędów i krzywd zadanych innym, a także ze swych zamiarów. Kompetencje kapelana są ograniczone. Pracuje on nad wolnością i odpowiedzialnością ludzi, którzy się do niego zgłaszają. Podobnie, jak na przykład lekarze czy adwokaci jest on zobowiązany do zachowania tajemnicy. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy mamy do czynienia z realnym zagrożeniem dla nietykalności psychicznej lub fizycznej osoby nieletniej lub z innych powodów bezbronnej. Belgijscy biskupi przypominają, że w trudnych przypadkach kapelani mogą zasięgać rady innych kapelanów, bądź swych zwierzchników, w ramach tak zwanej tajemnicy zawodowej podzielonej.

Szczególnym przypadkiem tajemnicy zawodowej jest natomiast tajemnica spowiedzi, która w żadnym wypadku nie może być złamana. Obowiązuje ona również wtedy, gdy spowiedź nie zakończy się absolucją. W trakcie spowiedzi, zarówno kapłan, jak penitent są świadomi, że grzech może się powtórzyć. Kapłan musi użyć całej siły przekonywania, aby skłonić człowieka do zmiany swego postępowania i wzięcia odpowiedzialności za swe czyny. W skrajnych przypadkach, na przykład nadużyć względem nieletnich, spowiednik może przerwać sprawowanie sakramentu i odłożyć akt rozgrzeszenia do czasu, gdy penitent odda się w ręce wymiaru sprawiedliwości. Nie może on jednak ani słowem, ani jakimkolwiek gestem ujawnić tego, czego dowiedział się na spowiedzi. Prawo kanoniczne nie przewiduje w tym wypadku żadnych wyjątków – podkreślają belgijscy biskupi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem