Reklama

BETEL - Zakupy z sercem - Rahel Kebebe Tshay

Święte życie Ojca Pio

2018-02-21 10:32

Z o. Marciano Morra OFMCap rozmawia Krzysztof Tadej
Niedziela Ogólnopolska 8/2018, str. 12-14

Krzysztof Tadej
O. Pio

Papież Franciszek przyjedzie 17 marca 2018 r. do Pietrelciny i San Giovanni Rotondo – włoskich miejscowości związanych z Ojcem Pio. Jaki był Ojciec Pio? Ile godzin spowiadał? Jakich dokonywał cudów ten jeden z najsłynniejszych świętych? Na te m.in. pytania odpowiada świadek jego życia – o. Marciano Morra OFMCap. Z tym znanym kapucynem, autorem wielu książek i programów telewizyjnych o życiu Ojca Pio, w San Giovanni Rotondo rozmawiał Krzysztof Tadej, dziennikarz TVP

KRZYSZTOF TADEJ: – Jaki był Ojciec Pio? Co go charakteryzowało w codziennym życiu?

O. MARCIANO MORRA OFMCap: – Trzeba odróżnić zachowania Ojca Pio, gdy spowiadał i odprawiał w kościele Msze św., od tych, gdy przebywał wewnątrz klasztoru. W kościele był przeniknięty tajemnicą miejsca kultu. Ale nieraz też krzyczał.

– Krzyczał?

– Tak się działo, gdy widział fanatyzm ludzi, np. wychodził z zakrystii i szedł w głąb kościoła, żeby spowiadać. Kościół zawsze był wypełniony ludźmi. Ojciec Pio musiał przejść przez środek nawy, a było to jedyne miejsce, gdzie mogły z nim porozmawiać kobiety. Wówczas wszyscy wstawali z miejsc – jedni chcieli go dotknąć, inni coś powiedzieć, o coś zapytać. Niektórzy się przepychali i powstawało zamieszanie. Ojciec Pio krzyczał: „To pogaństwo! Jesteście poganami!”.

Krzysztof Tadej
O. Marciano Morra OFMCap był świadkiem życia św. Ojca Pio

– Słusznie. Kościół to nie bazar.

– Jezus brał bicz i wypędzał kupców ze świątyni. Podobnie czynił Ojciec Pio, który bronił praw Boga w tym miejscu. Ale niektórzy mówili: „I to ma być święty!? Co to za święty, który w ten sposób wykrzykuje!?”. Uznawali, że takie zachowanie jest niedopuszczalne.

– A jak zachowywał się Ojciec Pio w klasztorze?

– Były chwile, gdy chorował i wtedy bardzo cierpiał w swojej celi. A gdy był zdrowy, to w codziennym życiu wyróżniały go uśmiech, radość i pogoda ducha. Jak ojcowie rozmawiali o czymś przy stole, on wtrącał jakiś żart i nagle wszyscy stawali się radośni. To było po prostu wspaniałe! Jednym żartem czy zdaniem potrafił poprawić atmosferę. A proszę zobaczyć, jak jest we współczesnych rodzinach. Często nikt się nie śmieje, nie potrafi żartować. Wszyscy są podenerwowani i dokądś biegną... Ojciec Pio swoim zachowaniem pokazywał, że trzeba dbać o pogodę ducha. Mimo że miał problemy i wiele cierpiał, to jednak zachowywał radość.

– Czy widział Ojciec jakiś konkretny cud, który wydarzył się dzięki Ojcu Pio?

– O tak, naturalnie. Opowiem o cudzie, który zdarzył się mojemu ojcu. To było w 1953 r., gdy nie byłem jeszcze kapłanem. Studiowałem teologię i jak co roku z klerykami przyjechaliśmy do San Giovanni Rotondo. Spędzaliśmy tu lato i pomagaliśmy w klasztorze. Wówczas dobrze poznałem Ojca Pio. Zobaczyłem, że jest bardzo dobrym, życzliwym człowiekiem. Byłem też pod wrażeniem jego głębokiej duchowości. W tym czasie dostałem z domu list, że mój chory ojciec, Giuseppe, został wypisany ze szpitala i że lekarze nie dają mu żadnej nadziei na przeżycie. Byłem smutny, zmartwiony. Poszedłem do gwardiana klasztoru. Spytałem, czy mogę sprowadzić umierającego ojca, żeby spotkał się z Ojcem Pio. Wyraził zgodę. Kiedy tata przyjechał, poszliśmy na obiad. Pamiętam, że jak wychodziliśmy z refektarza, wychodzili również Ojciec Pio, gwardian i może jeszcze dwóch, trzech innych ojców. Powiedziałem do Ojca Pio: „To mój chory tata. Lekarze w szpitalu powiedzieli, że nie ma już dla niego żadnej nadziei”. Ojciec Pio spojrzał na tatę. Po chwili lewą ręką chwycił go za klapę marynarki, a prawą zaczął uderzać go pięścią w klatkę piersiową.

– Uderzał go pięścią?

– Tak, dokładnie to robił. Po chwili stwierdził: „Kto powiedział, że jesteś chory? Masz się dobrze! Wszystko w porządku”. I dalej uderzał ojca. Wszyscy zaczęli się śmiać, a Ojciec Pio powiedział: „Do widzenia”, i odszedł. Finał był taki, że ojciec nie umarł, żył jeszcze 15 lat! Kiedyś zapytałem tatę, jak zapamiętał to spotkanie. Odpowiedział: „Ojciec Pio naprawdę mnie uderzał. Nie udawał. Ale wyzdrowiałem!”. Obaj wiedzieliśmy, że było to bolesne nie tylko dla mojego taty, ale również dla Ojca Pio, który miał na rękach stygmaty i za każdym razem, gdy kogoś dotykał, ogromnie cierpiał.

– Którą z rozmów z Ojcem Pio zapamiętał Ojciec szczególnie?

– Nie było schematycznych rozmów. Każda była inna, spontaniczna. Tak było, gdy chodziliśmy po ogrodzie w czasie rekreacji, gdy byliśmy na tarasie czy rozmawialiśmy przy stole. Rozmawiało się o wszystkim – np. o polityce, o sporcie.

– Ojciec Pio interesował się sportem?

– Zdarzało się, że do San Giovanni Rotondo przyjeżdżali słynni kolarze albo drużyny piłkarskie, np. Juventus F.C. Wtedy nawiązywaliśmy do tego w czasie naszych spotkań. Kiedyś np. miał przyjechać A.C. Milan i jeden z ojców, który był kibicem tej drużyny, chciał, żeby Ojciec Pio ich przyjął. Ale on nie był zbyt chętny. Podkreślał, że jest związany z Foggią.

– Czyli drużyną piłkarską, która grała w pobliskim mieście o tej samej nazwie...

– Foggia to drużyna, której zawsze kibicowaliśmy! Grała wówczas w Serie A i Milan przyjechał, żeby rozegrać z nią mecz. Przy stole zadaliśmy Ojcu Pio pytanie: „Kto wygra? Milan czy Foggia?”. Odpowiedział: „Wszyscy wygrają. Wygrają te dwie drużyny!”. Nikt z nas nie zrozumiał tego, co mówił. Ale co się okazało? Mecz wygrała Foggia, a Milan zwyciężył w klasyfikacji generalnej i został mistrzem Włoch. Ojciec Pio miał rację!

– Czy Ojciec Pio miał jakieś wady?

– Może tak jak wielu z nas, zakonników, był trochę marudą? (śmiech) Kiedyś powiedział, że jeśli bracia trochę nie ponarzekają, to nie są zakonnikami z prawdziwego zdarzenia!
Jeśli w jakiejś sytuacji wychodziło coś, co można nazwać wadą, to od razu reagował. Do Ojca Pio przychodziło tysiące listów. Były przynoszone w workach do klasztoru. Ojciec Pio osobiście czytał tylko kilka z nich, a my, to znaczy pięciu, a nieraz ośmiu ojców, czytaliśmy je w jego imieniu. Po przeczytaniu przygotowywaliśmy odpowiedzi. Jeśli była jakaś wyjątkowa sprawa, to szliśmy do Ojca Pio i pytaliśmy, co odpowiedzieć. Gdy odpowiedzi były przygotowane, korespondencja trafiała do Ojca Pio i on ją błogosławił. Dopiero po tym listy były wysyłane. Pewnego wieczoru Ojciec Pio wrócił do celi bardzo zmęczony. Towarzyszył mu o. Pellegrino. W tym czasie przyszedł młody zakonnik – o. Gian Battista. Miał jakiś list w ręku i zaczął o nim opowiadać. Ojciec Pio na to: „Jestem zmęczony i nie chcę teraz nikomu odpowiadać”. O. Gian też był zmęczony i zdenerwowany. Odpowiedział w tym samym tonie coś w stylu: „List jest zaadresowany do Ojca i jak Ojciec nie chce, to niech nie odpowiada!”. Zostawił list i sobie poszedł. Ojcu Pio zrobiło się przykro. Po chwili poprosił o. Pellegrina: „Idź, zawołaj o. Giana”. Minęło trochę czasu i obaj się pojawili. Ojciec Pio, gdy zobaczył o. Giana, powiedział: „Popełniłem błąd i proszę cię o wybaczenie”. Taki był. Gdy pojawiało się coś niestosownego, natychmiast reagował. Choć w tej sytuacji... To przecież on był dużo starszy i można się zastanawiać, kto kogo powinien przeprosić.

– Czy gdy żył Ojciec Pio, wszyscy zakonnicy byli nim zachwyceni?

– Z tym bywało różnie. Ojcowie przechodzili pewną ewolucję w stosunku do Ojca Pio. W pierwszych latach zawsze go bronili. Natomiast w latach 1955-68 niektórzy nieco się wobec niego zdystansowali. Dlaczego? Do San Giovanni Rotondo przyjechał ks. Carlo Maccari.

– Wizytator. Miał zbadać plotki i pomówienia związane z Ojcem Pio.

– Kiedy przyjechał, niektórzy nabrali wątpliwości. Zaczęto podważać świętość Ojca Pio. Ale pod koniec tego śledztwa i po jego zakończeniu ci, którzy wyrażali krytyczne zdania, wycofali się ze swoich zeznań. Zaprzeczyli temu, co powiedzieli wcześniej.

– Ile godzin dziennie spowiadał Ojciec Pio?

– Kiedy był młody, to spowiadał nawet 16 godzin! A później, już w starszym wieku, ok. 10 godzin. Jak wychodził z konfesjonału, był wykończony. Stojące wokół kobiety nie dawały mu jednak spokoju – ciągle coś mówiły, o coś pytały, chciały go dotykać. Reagował spontanicznie: „Zostawcie mnie w spokoju!”. To wynikało z ogromnego zmęczenia. Spowiadać przez 16 godzin?! Tak długo! To przecież bardzo trudne!

– Czy Ojciec spowiadał się u Ojca Pio?

– Tak, ale z tym spowiadaniem bywało różnie. Po wojnie, jeszcze zanim poszliśmy z kolegami z seminarium do nowicjatu, przyjechaliśmy do San Giovanni Rotondo. Mieliśmy po 15 lat. Spędziliśmy wspaniałe 2 tygodnie. Któregoś dnia nasz przełożony poprosił Ojca Pio, żeby nas wyspowiadał. Ale Ojciec Pio odpowiedział: „Nie”. W następnych dniach także odpowiadał krótko: „Nie”. W końcu zapytano Ojca Pio, dlaczego nie chce nas wyspowiadać. Odpowiedział: „Przecież to dzieciaki! Jakie grzechy oni mogli popełnić?! Spowiadam ludzi, którzy przyjeżdżają z wielu stron i są wielkimi grzesznikami”.
Później, gdy spowiadałem się u Ojca Pio, było to naprawdę ogromne przeżycie. Na zakończenie spowiedzi kapłan, udzielając rozgrzeszenia, mówi: „I ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Widziałem, że Ojciec Pio, jak dawał rozgrzeszenie, to cierpiał. Podnosił drżącą rękę i bardzo wolno wypowiadał słowa: „I ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Widziałem wtedy jego cierpienie. Wyglądało, jakby brał na siebie pokutę za nasze grzechy.
Muszę dodać, że Ojciec Pio wstawał bardzo wcześnie. Jak chciałem się u niego wyspowiadać, to szedłem do konfesjonału już o 3 w nocy. On siedział i modlił się. Wstawał godzinę wcześniej. Pamiętajmy, że od rana do wieczora był zajęty spowiadaniem, odprawianiem Mszy św. W swojej celi, po południu, przebywał krótko. Może 15-20 minut. Wracał wieczorem i był ogromnie zmęczony.

– Czy to prawda, że jeśli ludzie zapominali o swoich grzechach podczas spowiedzi lub nie chcieli o nich mówić, to Ojciec Pio im je przypominał? Czy tak było np., gdy Ojciec się spowiadał?

– Często się zdarzało, że ktoś nie mówił jakiegoś grzechu i Ojciec Pio odsyłał go z konfesjonału. „Idź sobie!” – mówił. Kiedyś pojawił się Giovanni di Prato. To był znany grzesznik. Kochał hazard i wiele kobiet. Miał firmę, która znajdowała się na granicy bankructwa. Chciał, żeby Ojciec Pio pomodlił się za jego firmę, bo był przekonany, że wtedy biznes nie upadnie. Przyszedł do konfesjonału, ale Ojciec Pio powiedział: „Idź precz!”. On nie ustępował: „Muszę się wyspowiadać!”. Na to Ojciec Pio: „Albo ty sobie pójdziesz, albo ja”. On nie odchodził, więc Ojciec Pio wstał i opuścił konfesjonał. Później sytuacja się powtarzała. Przyjeżdżał, podchodził do konfesjonału, a Ojciec Pio go wyganiał. Dlaczego tak się działo? Ojciec Pio patrzył na wnętrze tego człowieka i wiedział, że on nie chce zmienić swojego życia, a przyjechał tylko po to, żeby ratować firmę. Przecież celem spowiedzi nie jest ratowanie bankrutujących firm! Te wyrzucania z konfesjonału zmusiły jednak tego człowieka do refleksji nad życiem. Pewnego dnia powiedział: „No, teraz Ojciec musi mnie wreszcie wyspowiadać!”. Ojciec Pio popatrzył na niego i odrzekł: „Jak mogę cię wyspowiadać, jeśli nawet nie chodzisz w niedzielę do kościoła?”. „Dobrze, to już będę chodził na niedzielne Msze św.” – odpowiedział i pojechał. Wrócił po dwóch miesiącach. Powiedział, że ani razu nie opuścił niedzielnej Mszy św. Ale Ojciec Pio dopytywał: „O której godzinie byłeś na Mszy św.?”. Okazało się, że był z samego rana. Ojciec Pio mówił: „Giovanni, ludzie muszą cię zobaczyć, że chodzisz na Msze św.!”. „O nie! To już dla mnie za dużo, Ojcze!” – odpowiedział. Ale Ojciec Pio nie ustąpił. Dopiero gdy nastąpiło całkowite nawrócenie tego człowieka, Ojciec Pio zaczął go inaczej traktować. Mógł nawet wejść do celi Ojca Pio i trzymając pod rękę, sprowadzić go do kościoła. Tak ten dawny grzesznik stał się jedną z najbardziej zaufanych osób Ojca Pio.

– Czy zna Ojciec inne osoby, które nawróciły się pod wpływem rozmów z Ojcem Pio?

– O tak, wiele było takich nawróceń. Niektóre dotyczyły znanych osób. Opowiem o Emanuelu Brunatto.

– To – jak pisali niektórzy – najbardziej kontrowersyjna postać w otoczeniu Ojca Pio.

– Można stwierdzić, że był Rasputinem naszych czasów. Pochodził z rodziny chrześcijańskiej. Jego ojciec był wielkim czcicielem św. Jana Bosko. Jego bracia byli w porządku, ale on... Cóż... Niewiele dobrego można było o nim powiedzieć. W okresie dorastania uciekł z domu, a potem był ścigany przez policję wielu krajów... Miał jednak w kieszeni aż 5 paszportów, z którymi mógł się poruszać po całym świecie. I ten człowiek, poszukiwany przez policje kilku krajów, zorganizował w Neapolu pokaz mody z udziałem miejscowych władz i za zgodą króla Wiktora Emmanuela III! Niebywałe!
Kiedyś w gazecie przeczytał, że na półwyspie Gargano, w miejscowości San Giovanni Rotondo, mieszka zakonnik, który ma stygmaty. Ta informacja go zszokowała. Zdecydował się tutaj przyjechać, żeby porozmawiać z Ojcem Pio. Jechał pociągiem, ale zamiast w Foggii wysiadł w miejscowości San Severo. Tam nie było autobusu do San Giovanni Rotondo i musiał iść 27 km pieszo. Gdy wreszcie dotarł na plac przed kościołem, nie było tam żywej duszy. To były czasy, gdy wokół Ojca Pio nie było takiego szumu jak później. Emanuel Brunatto wszedł do kościoła i zobaczył Ojca Pio, który spowiadał. On też go zauważył, podniósł głowę i spojrzał na przybysza przenikliwie. Spojrzał tak, jakby zobaczył w jednej chwili całe jego wnętrze; wszystko to, co złego zrobił w życiu. Brunatto wyszedł z kościoła i zaczął płakać. Tak zaczęło się jego nawrócenie. Później wynajął pomieszczenie i spał na ziemi, żeby odbyć pokutę. Wkrótce zachorował na zapalenie płuc i Ojciec Pio spytał gwardiana klasztoru, czy można umieścić tego chorego człowieka w jednej z klasztornych cel. Uzyskał zgodę i tak ten nawrócony grzesznik trafił do klasztoru. Ojciec Pio stał się jego opiekunem i pielęgniarzem. Ponieważ Emanuel Brunatto znał dobrze język francuski, przełożony zaproponował, żeby został nauczycielem w seminarium. Tak też się stało, jednak do Stolicy Apostolskiej szybko dotarły plotki, że w klasztorze mieszka przestępca. Po jakimś czasie nadszedł dekret Świętego Oficjum, że musi zostać wyrzucony. Co zrobił wówczas Ojciec Pio? Wysłał Emanuela do swojego rodzinnego miasta, do Pietrelciny, żeby zamieszkał w jego rodzinnym domu. Dlaczego? Bo wiedział, że ten człowiek odbył pokutę, nawrócił się i trzeba mu pomóc. Oto jaki był Ojciec Pio.

Tagi:
O. Pio Pio

Para prezydencka dołączyła do akcji modlitewnej CZYŚCIMY CZYŚCIEC

2018-09-24 18:58

Źródło: Biuro Prasowe Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów – Prowincji Krakowskiej

Pod tym hasłem przebiegała akcja duszpasterska, która rozpoczęła się w sobotę 22 września 2018 roku o godz. 21.37 w kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze i trwała cały kolejny dzień.

Eliza Radzikowska-Bialobrzewska/KPRP

Jeśli się modlimy za dusze czyśćcowe i za nas będzie się ktoś modlił. Tak Święty Ojciec Pio zachęcał swoich duchowych synów i córki do nieustannej modlitwy za tych, którzy w czyśćcu oczekują na spotkanie z Panem Bogiem. Dzisiaj my, czciciele Świętego Ojca Pio i ludzie dobrej woli, włączamy się do wielkiej modlitwy Kościoła – w tych słowach br. Roman Rusek, krajowy koordynator Grup Modlitwy Ojca Pio, zwrócił się do osób zgromadzonych na Jasnej Górze oraz śledzących na żywo transmisję z czuwania.

Czciciele Świętego Ojca Pio jak również wszyscy łączący się z jasnogórskim sanktuarium polecali miłosierdziu Bożemu bliskich zmarłych oraz tych, którzy zginęli w obronie naszej Ojczyzny.

Do wspólnej modlitwy, prowadzonej w Pałacu Prezydenckim przez ks. kan. Zbigniewa Krasa, włączyli się również prezydent Andrzej Duda wraz z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą.

Niech nasze wspólne wołanie nie ustaje - nadal CZYŚĆMY CZYŚCIEC ofiarując uczestnictwo w Eucharystii, modlitwy, cierpienia i wyrzeczenia w intencji dusz oczekujących pełnego zjednoczenia z Panem Bogiem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

„Iskra Bożego Miłosierdzia” w archidiecezji częstochowskiej

2018-09-25 13:27

Ks. Mariusz Frukacz

Sylwia Jurczyńska

Na skrzyżowaniach ulic m. in. w Częstochowie, Myszkowie, Porębie, Wieluniu i Radomsku 28 września o godz. 15. zgromadzą się wierni, by z Koronką w ręku wołać o Boże Miłosierdzie dla siebie i całego świata. Archidiecezja częstochowska po raz kolejny weźmie udział w modlitewnej akcji „Iskra Bożego Miłosierdzia”.

W Częstochowie wierni będą modlić się przy krzyżu Al. Pokoju 16 (modlitwie przewodniczy Stowarzyszenie Przyjaciół Szkół katolickich z p. Prezes Marią Chodkiewicz), na pasażu ks. Zenona Raczyńskiego koło Carrefour (modlitwie Bractwo św. Józefa, Gwardia św. Józefa i Rada Duszpasterska wraz z kapłanem), na rogu ul. Łukasińskiego i Okrzei (modlitwie Odnowa w Duch Świętym wraz z kapłanem), na rogu ul. Limanowskiego i Okrzei (modlitwie przewodniczy Legion Maryi), na skwerku ul. Mireckiego 22 przy kapliczce (modlitwie przewodniczy Akcja Katolicka wraz z kapłanem).

W Myszkowie wierni zgromadzą się na modlitwie przy skrzyżowaniu ulic Krasickiego z ul. Piękną. W Radomsku mieszkańcy miasta będą się modlić w parku przy Placu 3 Maja, na Osiedlu Tysiąclecia i na skrzyżowaniu ulic Piastowskiej i Leszka Czarnego. W Wieluniu wierni modlić się będą na Placu Legionów. W modlitwie wezmą udział również mieszkańcy Poręby, z parafii pw. św. Józefa Oblubieńca NMP.

Od kilku lat, wierni co rok spotykają się na modlitwie 28 września w rocznicę beatyfikacji bł. Michała Sopoćko, spowiednika św. Faustyny.

Więcej informacji na http://iskra.jezuici.pl/polska-2018/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek podziękował Polakom za modlitewne wsparcie pielgrzymki

2018-09-26 12:26

st (KAI) / Watykan

Dziękuję wszystkim, którzy towarzyszyli mi w modlitwie podczas mojej podróży – powiedział Ojciec Święty pozdrawiając Polaków podczas dzisiejszej audiencji ogólnej, podczas której podsumował swoją zakończoną wczoraj podróż na Litwę, Łotwę i do Estonii.

Mazur/episkopat.pl

Oto słowa papieża skierowane do pielgrzymów polskich:

Serdecznie witam wiernych z Polski. W sposób szczególny pozdrawiam dyrekcję generalną i funkcjonariuszy polskiej Służby Więziennej, którzy pielgrzymują do Rzymu z okazji stulecia istnienia. Dziękuję wszystkim, którzy towarzyszyli mi w modlitwie podczas mojej podróży. Zachowując w sercu doświadczenie tej wizyty w krajach historycznie i duchowo związanych z Polską, zawierzam Matce Miłosierdzia z Ostrej Bramy was, wasze rodziny i waszą Ojczyznę. Z serca wam błogosławię!

Papieską audiencję streścił po polsku ks. prał. Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej:

W minionych dniach Ojciec Święty odbył podróż apostolską na Litwę, Łotwę i do Estonii, z okazji stulecia niepodległości krajów bałtyckich. Wizyta miała miejsce w bardzo odmiennej sytuacji w porównaniu z tą, jaką przed laty napotkał tam święty Jan Paweł II. Dlatego misją Papieża było głoszenie tym narodom radości Ewangelii i rewolucji miłosierdzia, ponieważ wolność bez miłości pochodzącej od Boga nie wystarcza, by nadać sens i pełnię życiu. Ewangelia która w czasie próby daje siłę i animuje walkę o wyzwolenie, w czasach wolności jest światłem dla codziennej drogi osób, rodzin, społeczeństw i jest solą, która nadaje smak zwyczajnemu życiu, chroniąc je przed zepsuciem przeciętności i egoizmu. Na Litwie katolicy stanowią większość, podczas gdy na Łotwie i w Estonii przeważają luteranie i prawosławni. Dlatego ważny był wymiar ekumeniczny tej podróży i znalazł on wyraz w chwili modlitwy w katedrze w Rydze oraz podczas spotkania z młodzieżą w Tallinie. Papież zachęcał też do dialogu między pokoleniami, aby kontakt z „korzeniami” mógł przynosić owoce w teraźniejszości i przyszłości. Młodzieży i osobom starszym poświęcone były dwa spotkania specjalne: z młodzieżą w Wilnie, a z osobami starszymi w Rydze. Ojciec Święty spotkał się też z kapłanami, osobami konsekrowanymi i seminarzystami. W Wilnie oddał hołd ofiarom ludobójstwa Żydów na Litwie, dokładnie w 75 rocznicę likwidacji wileńskiego getta. Podczas trzech celebracji eucharystycznych - w Kownie, na Litwie, w Agłonie na Łotwie i w Tallinie w Estonii - wierny lud Boży pielgrzymujący po tych ziemiach ponowił swoje „tak” dla Chrystusa jako lud wybrany, kapłański i święty, w którego sercu Bóg rozbudza łaskę chrztu świętego.

W dzisiejszej audiencji udział wzięli m. in. Funkcjonariusze i pracownicy Służby Więziennej z całej Polski; Pracownicy Poczty Polskiej z Krakowa, Tarnowa i Nowego Sącza; Stowarzyszenie Niepełnosprawnych Ruchowo Cyrenejczyk z Limanowej; pielgrzymi z Parafii pw. Najświętszego Imienia Maryi Ojców Pijarów z Krakowa z okazji 70-lecia parafii; pw. Św. Trójcy w Lubaniu (diec. legnicka); z parafii Miłosierdzia Bożego w Gliwicach; św. Siostry Faustyny w Plewiskach (arch. poznańska); z parafii Wniebowstąpienia Pańskiego z Żyrardowa; św. Maksymiliana Kolbe z Gdańska; Najświętszego Zbawiciela z Gorzowa Wielkopolskiego; z parafii Znalezienia Krzyża św. w Małym Płocku (diec. łomżyńska); Gimnazjum Katolickie z Krakowa; a także osoby przybyłe z biurami pielgrzymkowymi i turystycznymi: Almatur z Częstochowy, „Elżbieta” z Legnicy: Arka Travel z Łowicza; Mediterraneum z Poznania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem