Reklama

Woda utleniona – nietypowo, a skutecznie

2018-02-21 10:32

Karolina Szostkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 8/2018, str. 48

Robert Przybysz/fotolia.com

Obecny w każdym domu najlepszy środek na odkażanie ran. Przydatna przy dezynfekcji oraz do płukania gardła w czasie choroby. Jednak mało kto z nas wie, że woda utleniona jest w stanie zatrzymać rozwój bakterii, które namnażają się w naszym organizmie, a co za tym idzie – zatrzymać rozwój choroby we wczesnym stadium. Im wcześniej zaczniesz reagować, tym lepiej!

A dzieje się to tak...

Ucho środkowe jest miejscem, gdzie rozpoczyna się infekcja. Właśnie w tej części czaszki namnażają się bakterie, które dają początek rozwoju infekcji górnych dróg oddechowych. Woda utleniona zaaplikowana w odpowiedni sposób już od pierwszych chwil, gdy czujesz się nieswojo, może sprawić, że na drugi dzień obudzisz się bez choroby, która po nocy w normalnych warunkach mogłaby się rozwinąć. Dzieje się tak z powodu jej właściwości bakteriobójczych.

Jak to działa?

Jeśli poczujesz, że „coś Cię bierze”, połóż się na jednym boku i wkrop do ucha 2 krople 3% wody utlenionej. Odczekaj kilka minut i jeśli wszystko jest w porządku (nie odczuwasz bólu ani innych niepokojących objawów), zakrop jeszcze 5-6 kropli. Poczekaj w pozycji leżącej ok. 10-15 min, a następnie przekręć się na drugi bok, aby wodę wylać z ucha. Powtórz tę czynność na drugim uchu. Możesz odczuwać lekki dyskomfort, który wiąże się z „bzyczeniem” w uchu. Dlatego jeśli stosujesz tę metodę na swoim dziecku, wytłumacz mu, co może się za chwilę wydarzyć, aby było spokojne. Jeśli uchwycisz właściwy moment – początek stanu zapalnego – ta naturalna metoda powinna pomóc i infekcja zostanie zatrzymana.

Reklama

Jeśli przegapimy pierwszy moment i infekcja rozprzestrzeni się w kierunku gardła, warto wykonać roztwór, aby go płukać. Do 1 szklanki wody wlej 2 łyżeczki wody utlenionej oraz 4-7 kropli płynu Lugola. Tym roztworem płucz gardło 3-4 razy dziennie. Dzięki temu wstrzymasz rozwój bakterii, a wraz z tym infekcję w migdałkach.

Jeśli Twoja infekcja jest w stadium zaawansowania lub masz od dłuższego czasu problemy z zatokami, również woda utleniona może wyeliminować ten problem. 5 ml soli fizjologicznej z apteki wlej do filiżanki i dolej 2-3 krople 3% wody utlenionej. W tym przypadku będziesz potrzebować zakraplacza do nosa (do nabycia w aptece). Połóż się tak, aby Twoja głowa była odchylona w dół (czołem do tyłu). Nabierz do zakraplacza zrobiony roztwór i zakrop jego całą zawartość po pół do dwóch dziurek. Płyn przejdzie do zatok. Możesz mieć uczucie dużego dyskomfortu, który charakteryzuje się mocnym pieczeniem za oczami oraz na czubku głowy. Ten ból jest dobrym objawem. Wytrzymaj tyle, ile możesz. Podnieś się do pozycji poziomej i wydmuchaj nos. Jeśli pojawi się kolorowa wydzielina – śluz jest zanieczyszczony, w tej sytuacji należy powtórzyć zabieg 3 razy w ciągu dnia. Często osoby, które miały problem z przewlekłymi stanami zapalnymi zatok przez wiele lat – pozbywają się tej choroby.

Zabiegi należy wykonywać na własną odpowiedzialność, z dużą ostrożnością. Jeśli miałeś w swoim życiu problemy z uszami, pękniętą błonę bębenkową czy inne dolegliwości, bądź rozważny. Nie każdy organizm reaguje tak samo. Pamiętaj, aby woda utleniona była świeżo otwarta – tylko wtedy działa właściwie.

Z własnej obserwacji mogę powiedzieć, że zakrapianie uszu stawia na nogi nie tylko mnie, ale również moich pacjentów i bliskich.

Karolina Szostkiewicz
Dietetyk kliniczny. Zajmuje się leczeniem żywieniowym chorób zależnych od diety. Propaguje zasadę: „Poznaj zdrowie z jedzenia – odżywiaj się świadomie”. Organizatorka warsztatów promujących zdrowy styl życia – dla dzieci oraz dorosłych. Na co dzień poszukuje prostych i praktycznych rozwiązań na zdrowe smaki do zastosowania w każdej kuchni.

Tagi:
porady

Reklama

Przepis na życie

2019-03-20 09:25

Maria Paszyńska
Niedziela Ogólnopolska 12/2019, str. 48

Minerva Studio/pl.fotolia.com

Popularność portali, gazet, programów telewizyjnych i radiowych związanych z tematyką lifestyle’ową, czyli w skrócie mówiących nam, jak żyć, nie słabnie. Na podstawie obserwacji mediów społecznościowych ośmieliłabym się nawet stwierdzić, że trenerzy w tej dziedzinie wyrastają jak grzyby po deszczu i mają się coraz lepiej. Co ciekawe, nie są oni w większości specjalistami od składania w całość, porządkowania codzienności nastolatków czy osób po traumach, gdyż tacy ludzie zwykle udają się po bardziej wykwalifikowaną pomoc do psychoterapeuty lub psychiatry. Coachowie zajmują się osobami, które z różnych przyczyn nie potrafią zarządzać swoim czasem, energią życiową, nie mogą znaleźć sobie miejsca, nie potrafią walczyć o ciekawsze zadania w pracy czy o wyegzekwowanie od domowników pomocy w obowiązkach związanych ze wspólnym gospodarstwem. Słowem – pomagają osobom, które nie tyle borykają się z wielkimi problemami życiowymi, ile potrzebują receptury na to, jak przeżywać swoją codzienność. Poszukują gotowego i najlepiej łatwego przepisu na udany związek, pokój w rodzinie, sukces zawodowy, piękne ciało bez wyrzeczeń i ćwiczeń, a te poszukiwania, wielkie marzenia napędza marketing karmiący ludzi złudzeniami, że coś takiego w ogóle jest możliwe.

Lecz czy barszcz z proszku, z torebki może być równie smaczny, a przede wszystkim zdrowy jak ten ugotowany w domu z prawdziwych buraków, z dodatkiem innych warzyw, ziół i przypraw, które nie są preparowane w laboratorium, tak by dawać nam chwilowe poczucie przyjemności, a nade wszystko sprawić, żebyśmy chcieli więcej?

Szukamy po omacku, wypróbowujemy każdą nowinkę, spektakularne objawienie, kolejne pomysły na udane życie bez wysiłku.

Tymczasem Jezus radzi każdemu, kto pragnie prawdziwie sycącego życia, by zaparł się samego siebie: „Niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje”. Jaka nieskomplikowana i łatwa do zapamiętania receptura!

Ale my wolimy „Pięć przemian” medycyny chińskiej, przemeblowywanie mieszkania, by dodać sobie energii itp., a na krzyż reagujemy:

– Hola, hola, miało być bez wysiłku, bez rezygnacji z siebie i swoich potrzeb, swojej wizji świata!

I chowamy krzyż do szafy, zakopujemy głęboko pod stertą ubrań i zbędnych rzeczy, bo nie chcemy zaprzeć się siebie, a naśladowanie Chrystusa nierzadko wydaje nam się zadaniem niemożliwym do zrealizowania. Poddajemy się więc, zanim naprawdę spróbujemy.

Tyle że Jezus nigdy nas nie zostawia, mówi: weź swój krzyż, a ja będę szedł obok i zawsze ci pomogę.

Przed nami wciąż spory odcinek Wielkiego Postu. Może dla odmiany spróbujmy w tym czasie przetestować Chrystusowy przepis na życie?

Maria Paszyńska
Pisarka, prawniczka, orientalistka, varsavianistka amator, prywatnie zakochana żona i chyba nie najgorsza matka dwójki dzieci

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Sri Lanka: arcybiskup Kolombo apeluje do chrześcijan o rozwagę

2019-04-23 13:49

ts (KAI) / Kolombo/Watykan

Po serii terrorystycznych ataków na kościoły i hotele arcybiskup Kolombo, kardynał Albert Malcolm Ranjith, zaapelował do chrześcijan o roztropność. W rozmowie z portalem Vatican News powiedział w Poniedziałek Wielkanocny, że akty terrorystyczne zaskoczyły go, gdyż w ostatnich latach rzadko dochodziło w Sri Lance do napięć między muzułmanami, buddystami i chrześcijanami.

wikipedia.org

Kard. Ranjith jeszcze w niedzielny poranek odwiedził kościół w Kolombo, w którym na skutek wybuchu bomby zginęło ok. 50 osób. Po tym zaapelował do wiernych o zachowanie rozwagi „aby nie doszło do samosądu i żeby pogrzeby mogły się odbyć w spokoju”. "Zaapelowałem do katolików, aby wzięli za wzór Jezusa Chrystusa, który na krzyżu przebaczył tym wszystkim, którzy go ukrzyżowali" - powiedział lankijski kardynał.

Najnowsze dane donoszą, że w dziewięciu niedzielnych zamachach na Sri Lance zginęło 310 osób, a ponad 500 zostało rannych. Według przewodniczącego Konferencji Biskupów Sri Lanki, tych aktów terrorystycznych nie można było przewidzieć. „Nie, byliśmy zaskoczeni, gdyż od 10 lat nigdy nie dochodziło do takich dramatów”, stwierdził purpurat i dodał: „Sytuacja była ogólnie raczej pokojowa, turyści znowu zaczęli przyjeżdżać do kraju, którego gospodarka odzyskiwała siły i wszyscy mieliśmy nadzieje”.

Zdaniem przewodniczącego episkopatu Sri Lanki zamach był „osobliwy”. „Istniały wprawdzie napięcia między wspólnotą islamską i buddyjską większością, ale nigdy bym nie przypuszczał, że sytuacja stanie się tak dramatyczna i że dojdzie do takiego zamachu” - powiedział.

Teraz rząd musi szczegółowo i „poprawnie” zbadać przyczyny tych tragicznych zamachów, stwierdził kard. Ranjith. Jak powiedział, za serią aktów terrorystycznych mogą stać powiązania międzynarodowe, ale jednocześnie jest przekonany, że sprawcami były grupy lokalne. „Nie można wskazywać na określoną grupę”, uważa arcybiskup Kolombo. Jego zdaniem, „jeśli rząd skorzysta ze swego autorytetu i dokładnie zbada całą sprawę, może znaleźć tę komórkę, to niewielka grupa. A jeśli ją znajdzie i zneutralizuje, sytuacja powróci do normalności”.

Tymczasem rząd Sri Lanki odpowiedzialnością za niedzielne zamachy samobójcze obciąża lokalną grupę radykalnych islamistów National Thowheeth Jama'ath. Ponadto rzecznik rządu oświadczył, że zamachowcy mieli wsparcie międzynarodowej sieci.

Kard. Ranjith przyznał, że liczy na współpracę wyznawców różnych religii. „Między wspólnotami islamskimi i innymi w kraju istnieje umiarkowany pokój i zgoda. Tę sytuację możemy pogłębiać”, stwierdził arcybiskup Kolombo. Dodał, że „wspólnota międzynarodowa powinna wspierać rząd i lokalnych zwierzchników religijnych w poszukiwaniu rozwiązań, ale bez mieszania się w wewnętrzne sprawy kraju”.

W poniedziałek Wielkanocny kard. Ranjith odwiedził szpitale, w których leczeni są ranni w zamachach. „Niestety, wielu z nich straciło w tym samym zamachu rodziny: ojców, matki, dzieci. To niezwykle smutne, nie wiadomo, co można powiedzieć tym ludziom, którzy przecież wszyscy uczestniczyli w modlitwie do Pana. Teraz wśród chrześcijan panuje strach i poczucie niebezpieczeństwa”, ubolewał arcybiskup Kolombo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Trzeba przylgnąć do serca Chrystusa

2019-04-23 21:00

mip (KAI/AW) / Warszawa

Nie wystarczy poznać Chrystusa intelektem, ale w relacji do niego powinniśmy uruchomić to, co nazywamy sferą uczuć, symbolicznie określaną sercem. Trzeba przylgnąć do Jego serca - powiedział bp Piotr Jarecki. Warszawski biskup pomocniczy odprawił we wtorek w stołecznym kościele św. Wojciecha dziękczynną Mszę świętą z okazji 25. rocznicy przyjęcia sakry biskupiej.

Odnosząc się do odczytanej Ewangelii biskup zwrócił uwagę na to, czego uczy nas dzisiaj Maria Magdalena. Hierarcha wskazał, że jest ona przykładem postawy nieustannego powracania do Chrystusa, przywoływania jego Zmartwychwstania. – Jest ona także świadectwem, że nie wystarczy poznać Chrystusa intelektem, ale w relacji do niego powinniśmy uruchomić to, co nazywamy sferą uczuć, symbolicznie określaną sercem. Trzeba przylgnąć do Jego serca – podkreślił hierarcha.

Bp Jarecki przypomniał również, że Maria Magdalena jest znakiem Bożego miłosierdzia. – Ona osobiście doznała miłosiernej miłości Boga i odpowiedziała na tę miłość. Na miłość odpowiada się miłością – zaznaczył biskup. Hierarcha zaznaczył, że Maria Magdalena uczy nas pogłębionego chrześcijaństwa. – Jest ona dobrym przykładem również dla nas, jak w pogłębionej formie poznać Chrystusa i jak prawdziwie głosić Chrystusa światu – podkreślił biskup. Zachęcił do naśladowania świętej.

Odnosząc się do obchodzonego jubileuszu bp Jarecki wskazał, upływa on w kontekście wielkiego dziękczynienia Bogu i ludziom za dobro, jakiego doświadczył najpierw w życiu kapłańskim, a potem biskupim. Przyznał także, że jest to okazja do wyrażenia pokory, uznania własnej słabości i błagania o przebaczenie, a także do wołania o Bożą łaskę, „bez której człowiek nic nie znaczy”.

Słowa uznania dla posługi biskupa przekazał metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. „Przez 13 lat służył pomocą Archidiecezji w czasie pasterzowania kardynała Józefa Glempa, a od 12 lat jest jednym z moich najbliższych współpracowników. Serdecznie dziękuję i zapraszam cały Kościół warszawski do modlitewnego dziękczynienia za biskupa Piotra” – napisał kardynał w komunikacie do wiernych archidiecezji warszawskiej.

Mszę dziękczynną jubilat odprawił w kościele św. Wojciecha na stołecznej Woli. Od lat hierarcha pielgrzymuje tam w dniu swoich święceń, by dziękować i zawierzyć swoje posługiwanie liturgicznemu patronowi tego dnia - świętemu Wojciechowi, biskupowi i męczennikowi, głównemu patronowi Polski.

- To miejsce, z którym jestem szczególnie zżyty. Jeszcze przed święceniami kapłańskimi posługiwałem tutaj jako diakon – przypomniał biskup. Wskazał także na szczególną osobistą cześć wobec patrona świątyni – świętego Wojciecha.

W liturgii uczestniczyli duchowni i świeccy – przyjaciele i współpracownicy biskupa Piotra Jareckiego. Przybyły delegacje Akcji Katolickiej oraz przedstawiciele wspólnot zakonnych z terenu archidiecezji warszawskiej.

***

Bp Piotr Jarecki jest doktorem nauk społecznych, biskupem tytularnym Avissa i pomocniczym archidiecezji warszawskiej.

Urodził się 29 czerwca 1955 roku w Sierpcu na terenie diecezji płockiej. Syn Józefa i Jadwigi z domu Melibruda. 1 czerwca 1980 r. w bazylice archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie przyjął z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego święcenia prezbiteratu. Dwa lata pracował jako wikariusz w par. Matki Bożej Anielskiej w Skolimowie.

Studiował w seminariach duchownych płockim i warszawskim, a także w Akademickim Studium Teologii Katolickiej w Warszawie, gdzie uzyskał licencjat z teologii w zakresie katolickiej nauki społecznej. Studia doktorskie odbył w Rzymie na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim.

Po powrocie z Rzymu był referentem w Sekretariacie Prymasa Polski oraz pełnił obowiązki wykładowcy nauk społecznych w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym św. Jana Chrzciciela i na Papieskim Wydziale Teologicznym w Warszawie. W 1994 r. został desygnowany na urząd zastępcy sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski.

Ogłoszony biskupem 16 kwietnia 1994 r., konsekrowany został przez kard. Józefa Glempa 23 kwietnia w archikatedrze św. Jana Chrzciciela. Współkonsekratorami byli pierwszy biskup warszawsko-praski Kazimierz Romaniuk, biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej Marian Duś oraz sekretarz Kongregacji ds. Biskupów abp Jorge María Mejía. Jako dewizę biskupią bp Jarecki przyjął słowa „Testimonium perhibere veritati” (Dawać świadectwo prawdzie).

Na początku swojej posługi biskupiej bp Jarecki był mocno zaangażowany w reaktywowanie Akcji Katolickiej w Polsce. Stąd w latach 1996-2003 był jej Krajowym Asystentem Kościelnym.

Od grudnia 2004 r. do 2012 r. był przewodniczącym Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Unii Europejskiej oraz przedstawicielem polskiego episkopatu w COMECE, której od 2006 r. do 2012 r. był wiceprzewodniczący. Przez dwie kadencje był również członkiem Papieskiej Rady „Iustitia et pax”.

W kurii warszawskiej bp Jarecki, podobnie jak pozostali biskupi pomocniczy, pełni funkcję wikariusza generalnego. Jest archidiakonem Kapituły Metropolitalnej Warszawskiej, członkiem Rady Biskupiej, Rady Kapłańskiej i Kolegium Konsultorów Archidiecezji Warszawskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem