Reklama

W pewnym człowieku

2018-02-22 10:40

Katarzyna Wysocka
Edycja kielecka 8/2018, str. VII


Trzy miesiące pracy, ponad pięćdziesiąt zaangażowanych osób, momentami ponad piętnaście stopni mrozu, dwadzieścia wykorzystanych utworów muzycznych, sześćdziesiąt pięć godzin na planie, sto dwadzieścia sześć godzin montażu, ponad sześć tysięcy wyświetleń na YouTube, jeden cel, czyli film Młodzieży Parafii Grobu Bożego pt. „W pewnym człowieku”, realizowany pod opieką ks. Marcina Bączka

Światowe Dni Młodzieży – to właśnie od nich wszystko się zaczęło. Marcin Konieczny oraz Wojciech Filipek swoją wspólną działalność rozpoczęli od pracy nad spotem promującym ŚDM w parafii Grobu Bożego. To był ich pierwszy sukces, kiedy spot ten można było zobaczyć przed każdym seansem w miechowskim kinie. W pierwszej połowie lipca, kiedy okres przygotowawczy do ŚDM był najbardziej intensywny, jako wolontariusze zajęli się dokumentacją przygotowań, jak i każdego dnia pobytu pielgrzymów w Polskiej Jerozolimie. Filmy do tej pory cieszą się ogromnym zainteresowaniem. I co dalej? Marcin Konieczny mówi: „Jest to nasze hobby i była to świetna okazja, żeby rozwijać swoje zainteresowania filmem i fotografią. Współpraca układała się bardzo dobrze, więc jesienią przyszedł spontaniczny pomysł, aby zrealizować krótką produkcję na temat Halloween i Wszystkich Świętych”. Film ten ukazał się 30 października 2016 r. pt. „(Nie)winna dynia” i ma ponad 6 tysięcy wyświetleń na YouTube. Po kolejnym sukcesie młodzież postanowiła rozpocząć pracę nad produkcją poświęconą świętom Bożego Narodzenia.

Młodzi twórcy niejednokrotnie podkreślają, że nic by się nie udało bez zaangażowania młodzieży, kierownika produkcji – Patrycji Książek oraz ks. Marcina Bączka. Wszyscy przy pisaniu scenariusza obrali sobie za cel, by film ukazał prawdziwy sens świąt, o czym dokładniej mówił opiekun grupy: „Chcieliśmy, by film zwrócił uwagę widzów na właściwe przeżycie świąt Bożego Narodzenia. Pośród wielu przygotowań do tego świętego czasu, nie możemy zapomnieć o tym, dlaczego co roku dzielimy się opłatkiem, śpiewamy kolędy i spotykamy się w gronie rodzinnym. To właśnie narodzenie Jezusa jest dla nas chrześcijan źródłem radości i nadziei, ale nie tylko w świąteczny czas”. Powstało pytanie, jak pokazać to wszystko na ekranie. Z pomocą przybył ks. Paweł Staroszczyk, który przybliżył młodzieży wiersz Romana Brandstaettera „Przypowieść o Narodzeniu Pańskim”, z którego zaczerpnęli oni tytuł do filmu, to właśnie ten wiersz stał się źródłem wewnętrznej przemiany dwóch filmowych postaci: Natalii oraz Klary.

Sześćdziesiąt pięć godzin – tak wiele czasu młodzież spędziła na planie filmowym. Niejednokrotnie w ciężkich, a nawet ekstremalnych warunkach. Wydawać by się mogło, iż wśród rówieśników ciężko o dyscyplinę. Ks. Marcin Bączek twierdził, iż z dyscypliną nie było żadnych problemów, lecz często pojawiały się zabawne sytuacje czy przejęzyczenia, które mimo że spowalniały realizację filmu, integrowały grupę. Praca nad filmem ze strony wielu osób wymagała wcielenia się w postać. Między innymi Paulina Szczepka, która w filmie zagrała postać Natalii – inteligentnej, aczkolwiek zbuntowanej licealistki, mówiła, iż wcielanie się w rolę było dość skomplikowane. Zapytana o to, co sprawiło jej największy kłopot, odparła, iż płacz na zawołanie. Młodzi wówczas próbowali wywołać go za pomocą cebuli, co wzruszyło wszystkich wokoło, tylko nie główną bohaterkę. Każda scena wymagała niesamowitej koncentracji oraz poświęcenia ze strony zarówno aktorów, jak i tych, którzy zajmowali się obrazem. W wielu przypadkach spędzali na planie po kilka godzin.

Reklama

Zanim film ukazał się 31 stycznia 2017 r., musiał zostać zmontowany, czego podjęli się Marcin Konieczny i Wojciech Filipek. W sumie zajęło im to około sto dwadzieścia sześć godzin pracy. Od początku, już przy pisaniu scenariusza wszyscy założyli, że film ma być profesjonalny, w miarę możliwości, dlatego dźwięk był nagrywany dwoma rejestratorami dźwięku, co przedłużało pracę nad montażem, jak mówił Wojciech Filipek. Dodatkowo obaj montażyści podkreślają, iż od początku mieli wyobrażenie każdej sceny, co pomogło zarówno podczas kręcenia, jak i montowania.

Rok po premierze młodzież dalej dba, aby przesłanie filmu dotarło do jak największej liczby osób. Mateusz – osiemnastoletni licealista, nie może doczekać się kolejnych produkcji, a całość ocenia na szkolny bardzo dobry. Docenia zarówno walory estetyczne filmu, montaż, jak i grę aktorską rówieśników.

– „W pewnym człowieku” to film, podczas którego można śmiać się do rozpuku, przez chwilę się zamyślić, a nawet popłakać – jak mówi pani Maria, która szczerze gratuluje wszystkim autorom. Takich pozytywnych opinii było o wiele więcej. Młodzież zapytana o to, czy będzie chciała angażować się w przyszłe produkcje, jednogłośnie odpowiada: „Oczywiście”, choć jak mówi kierownik produkcji – Patrycja Książek, „wiele może się wydarzyć”. Owoc pracy miechowskich młodych można znaleźć na stronie internetowej bazyliki, na jej fanpage’u na Facebooku oraz bezpośrednio w serwsie YouTube.

Tagi:
film

Ulmowie górą!

2018-06-06 12:21

Maria Szulikowska
Edycja przemyska 23/2018, str. I

Archiwum autorki
Autorzy nagrodzonego teledysku „Egzekucja w Markowej”

Skromna rodzina sług Bożych Józefa i Wiktorii Ulmów z Markowej staje się coraz bardziej znana i podziwiana, tym razem za pośrednictwem mediów. W niedzielę 27 maja ogłoszeniem zwycięzców i wręczeniem nagród zakończył się w Warszawie XXXIII Międzynarodowy Katolicki Festiwal Filmów i Multimediów KSF Niepokalana 2018, którego inauguracja miała miejsce tydzień wcześniej w Józefowie. Wtedy ogłoszono nominacje do nagród festiwalowych; wśród nominowanych był nasz teledysk „Egzekucja w Markowej”, co niezmiernie ucieszyło twórców projektu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa-Kiedrzyn: uroczystości ku czci św. Brata Alberta

2018-06-17 20:12

Ks. Mariusz Frukacz

„Coraz więcej ludzi w naszych czasach ulega amnezji duchowej” – mówił w homilii ks. dr Krzysztof Dziub, wikariusz sądowy Sądu Metropolitalnego w Częstochowie, który 17 czerwca przewodniczył Mszy św. z racji uroczystości ku czci św. Brata Alberta w parafii pw. św. Brata Alberta Chmielowskiego w Częstochowie-Kiedrzynie.

Ks. Mariusz Frukacz

Na Mszy św. zgromadzili się m. in. kapłani, siostry Adoratorki Krwi Chrystusa. Uroczystości ubogaciła Orkiestra Jasnogórska pod dyrekcją kapelmistrza Marka Piątka.

„Życie św. Brata Alberta pokazuje, że nierozerwalna jest więź między miłosierdziem a chrześcijaństwem” - mówił na początku Mszy św. ks. kan. Sławomir Wojtysek.

W homilii ks. Dziub wskazując na patrona kościoła i parafii podkreślił, że „dziś staje przed nami św. brat Albert, by zapytać o nasze życie” – Coraz więcej nam współczesnych ulega amnezji duchowej. Popatrzmy na nasze kościoły. Coraz mniej w nich ludzi. Jak trwoga to do Boga, wielu przychodzi tylko po kwitek, by być ojcem lub matka chrzestną – mówił ks. Dziub.

- Co więcej ludzie będący w kościołach na Mszy Św., zachowują się jak w kinie, nie chcą się modlić, nie przystępują do Komunii Św. A Bóg czeka i patrzy cierpliwie, co my z tą naszą wolnością, którą nas obdarował robimy – kontynuował kapłan.

- Dziś staje przed nami św. brat Albert, by zapytać: Czy pomyślałeś, że On kiedyś upomni się o to wszystko, upomni jak się o swoje, o to co Mu się należy? – przypomniał kaznodzieja.

Duchowny z bólem zauważył, ze „niestety my nie karmimy się Słowem Bożym, Chlebem dającym życie wieczne, lecz kłamstwami, które zabijają, niszczą człowieka” - A później się dziwimy, że ludzie się kłócą, włóczą po sądach, że rodziny się rozpadają, dzieci uciekają z domów. To wszystko zaczyna się niestety od odejścia od Boga, w szukaniu radości i szczęścia pod niewłaściwym adresem – wskazał duchowny.

Ks. Dziub podkreślił, że „dziś ludzie szukają radości i szczęścia. I jak się okazuje wciąż są śmiertelnie smutni.” - Wielu utożsamia szczęście z doznawaniem przyjemności cielesnych i umysłowych. Tymczasem przyjemność to szczęście ciała, radość to szczęście ducha – podkreślił ks. Dziub i dodał: „Grzeszne przyjemności, jak alkohol, narkotyki czy rozpusta pozostawiają posmak śmierci i smutku. Im więcej człowiek zalicza przyjemności tym bardziej jest smutny. Im więcej ich je tym bardziej jest głodny. Jak mówił Seneka „niektórzy są przez przyjemności nieszczęśliwi”.

- Jeśli chcesz być szczęśliwy, radosny to musisz jak św. Brat Albert mieć spokojne sumienie, bo przecież sam wiesz najlepiej, że niemożliwa jest radość jeśli męczą cię wyrzuty sumienia. I choćbyś nie wiem jak chciał się wyszumieć, zapić, nie zagłuszysz swojego sumienia – wołał do wiernych ks. Dziub.

Na zakończenie kaznodzieja podkreślił, że „najwyższy czas przebudzić się z tej duchowej amnezji” – Trzeba uświadomić sobie, że tak naprawdę nic nie mamy na ziemi, że nasze ciała należą do ziemi, a dusza do Boga. Z każdym dniem, każdy z nas jest bliżej tego, by oddać to co posiadamy. Ziemi ciało, a Bogu duszę – zakończył ks. Dziub.

Uroczystości zakończyły się procesją z Najświętszym Sakramentem i ucałowaniem relikwii św. Brata Alberta.

Parafię erygował 13 lipca 1997 r. abp Stanisław Nowak wydzielając jej teren z parafii św. Andrzeja Boboli. Budowę świątyni pw. św. Brata Alberta Chmielowskiego prowadził i ją wyposażał ks. Zdzisław Hatlapa. Została ona uroczyście poświęcona przez abp. Stanisława Nowaka 17 czerwca 2001 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Chiny: zmarł 94-letni biskup diecezji Quingdao

2018-06-18 12:53

pb (KAI/AsiaNews) / Qingdao

W wieku 94 lat zmarł 15 czerwca bp Giuseppe Li Mingshu, ordynariusz diecezji Qingdao, uznawany przez Stolicę Apostolską. Chciał sprowadzić do Chin Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Miłości, założone przez św. Matkę Teresę z Kalkuty, lecz list w tej sprawie, wysłany w 2005 r. przez ówczesną przełożoną generalną, s. Nirmalę Joshi, nie doczekał się nigdy odpowiedzi chińskich władz.

foulline

Wierni wspominają go jako biskupa lękliwego, posłusznego Patriotycznemu Stowarzyszeniu Katolików Chińskich, za którego pośrednictwem partia komunistyczna próbuje podporządkować sobie Kościół i uniezależnić go od Stolicy Apostolskiej.

Opublikowany po śmierci bp. Li nekrolog pomija okres 1953-1978, co może świadczyć o tym, że w tym czasie przebywał on w obozach pracy przymusowej, tak jak wielu innych chińskich kapłanów.

Giuseppe Li Mingshu urodził się w grudniu 1924 r. w wiosce Lijia w prowincji Szantung na wschodnim wybrzeżu Chin. Po ukończeniu niższego i wyższego seminarium duchownego, w kwietniu 1949 r. przyjął święcenia kapłańskie. Do 1953 r. pracował duszpastersko w Shaoguan (w prowincji Guangdong na południu kraju), ucząc także w szkole podstawowej i średniej. Z kolei po 1978 r. uczył metodyki pedagogicznej w szkole dla nauczycieli oraz angielskiego w szkole wyższej w Boxing. Od 1986 do 1994 był wiceprefektem ds. studiów w seminarium duchownym w prowincji Szantung.W 1994 r. został administratorem diecezji Qingdao, a 13 sierpnia 2000 r. otrzymał sakrę biskupią z mandatu Stolicy Apostolskiej jako ordynariusz tej diecezji. Jednocześnie w latach 2000-2005 był wicerektorem krajowego seminarium duchownego w Pekinie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem