Reklama

Pielęgnują pamięć Sybiru

2018-02-22 10:40

Adrian Ziątek
Edycja świdnicka 8/2018, str. I

Adrian Ziątek

Choć minęło już 78 lat od pierwszej, masowej wywózki ludności zamieszkującej Kresy Wschodnie na Sybir, to jednak pamięć tamtych okropnych dni trwa nadal. Niektórzy po dziś dzień chcieliby nie pamiętać o tamtych strasznych dniach. Sybir zabrał im rodziców, siostrę, brata czy innego bliskiego. Jednak takich chwil, jak tamte z 1940 r. trudno zapomnieć. Jak co roku 10 lutego uczestnicy wywózek wspominają pamiętną, pierwszą wywózkę Polaków na Syberię. W wielu miastach Polski tego dnia odbywają się spotkania ludzi, którzy są „żywym pomnikiem” tamtych strasznych dni. Niekiedy milczącym, bo tamte wspomnienia zamknęły im usta. Ci, którzy chcą się dzielić swoimi wspomnieniami, świadczą o zatrważających wydarzeniach, tamtych ciężkich dla wielu chwil.

W Wałbrzychu po raz kolejny nieprzerwanie od wielu lat spotkali się Sybiracy – czynni uczestnicy tych mrocznych wydarzeń. To ludzie, którzy dzielą się swoją historią z nowym, młodym pokoleniem po dziś dzień. Z roku na rok świadków tamtych wydarzeń ubywa. Takie spotkania są po to, aby właśnie tę pamięć pielęgnować i zachować ją dla przyszłych pokoleń, bo za kilka lat nie będzie już tych „żywych pomników”. Pozostaną jedynie wspomnienia. Tegoroczne spotkanie Sybiraków odbyło się w piątek 9 lutego 2018 r. Uczestnicy spotkania zgromadzili się przed godz. 12 przy pomniku pamięci ofiar Sybiru, który znajduje się przy kościele Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny na Piaskowej Górze w Wałbrzychu. Wśród licznie zgromadzonych świadków tamtych dni obecni byli również przedstawiciele władz miasta z zastępcą prezydenta Zygmuntem Nowaczykiem na czele, a także uczniowie pobliskiej szkoły z wychowawcami. Po uroczystym złożeniu kwiatów pod pomnikiem i oddaniu hołdu ofiarom uczestnicy udali się do kościoła, w którym odbyła się Msza św. w intencji ofiar Sybiru, jak i tych, którzy świadczą o tamtych, ciężkich wydarzeniach po dziś dzień. Mszy św. przewodniczył proboszcz parafii ks. dr Krzysztof Moszumański. Koncelebrował Mszę św. ks. prał. Stanisław Pająk, który również reprezentuje społeczność Sybiraków i swoją obecnością zaszczyca wiele spotkań tej wspólnoty. Kazanie wygłosił przewodniczący liturgii, który przytoczył zebranym historyczne fakty tamtych dni, a także wspominał o wielkim cierpieniu, jakiego doświadczali uczestnicy wywózek. Jak wspomniał kaznodzieja, najbardziej wstrząsające wspomnienia polskich losów na „nieludzkiej ziemi” zawierają świadectwa dzieci, które przeżyły zesłanie. „Nadchodzi luty 1940 r., jest noc, godzina pierwsza, słychać na ulicy krzyki, i cóż tam ujrzałem! Cały sznur sań, ciągnął się bez końca, a na nich siedziały matki z dziećmi, nawet takimi, które miały po kilka tygodni. Na jednych z sań ujrzałem znajomą kobietę z sześciorgiem dzieci. Dwoje bliźniąt miało po dwa tygodnie. Te biedne dzieci matka otuliła w koce i tak wiozła do stacji. Niestety, ku wielkiej jej rozpaczy te dzieci w drodze do Rosji zamarzły... NKWD-iści wyrzucili je przez okno bydlęcego wagonu i z pogardliwym uśmiechem mówili: «marzną polskie psy»” – fragment wspomnienia dziecka, które przytoczył kaznodzieja. Kończąc płomienne kazanie, ks. dr Krzysztof Moszumański zaapelował o pielęgnowanie pamięci tamtych ciężkich dla wielu dni, cytując wieszcza narodowego Adama Mickiewicza: „Jeśli ja zapomnę o nich, Ty, Boże, zapomnij o mnie”. Po Mszy św. uczestnicy spotkania udali się do pobliskiej szkoły, w której odbył się program artystyczny przygotowany przez młodzież.

Reklama

Pamięć masowych zsyłek ludności polskiej na Syberię to jedyne, co nam dzisiaj pozostaje. Można powiedzieć, że aż tyle, bo przecież przed każdym z nas stoi wielkie zadanie pielęgnowania tej pamięci i przekazywania jej przyszłym pokoleniom. Jak wcześniej było wspomniane, dzisiaj są jeszcze te „żywe pomniki” historii tamtych trudnych wydarzeń. Za kilka lat tymi pomnikami będziemy tylko my, którym ta pamięć została przekazana.

Tagi:
Sybiracy Syberia

Śladami Polaków przez Syberię

2018-09-11 18:09

Anna Przewoźnik

Dwa kontynenty, sześć państw, ponad 34 tys. km. przemierzył samotnie, na motocyklu Włodzimierz Lach. Jest ratownikiem górskim, Grupy Beskidzkiej GOPR, ale jego pasją są również motocykle i historia. Kilka lat temu zainicjował wyprawy motocyklowe „Most Pamięci”, które łączą przeszłość z teraźniejszością. Wszystko po to, by ratować pamięć historyczną o Polakach, którzy cierpieli i ginęli w różnych zakątkach świata.

Archiwum/Włodzimierz Lach

Dotarł do ponad pięćdziesięciu miejsc Golgoty Wschodu i Zachodu. W tym roku punktem zwrotnym podróży był Magadanu (Syberia) - miejsce gdzie byli zsyłani Polacy, oddalone od Polski prawie 13 tys. km.

Wyprawa motocyklowa śladami Polaków na Syberię wschodnią wpisała się w setną rocznicę odzyskania niepodległości, jako hołd oddany polskim bohaterom, rodakom, którzy poświęcili swoją wolność i życie, ginąc na wschodniej Syberii. Włodzimierz Lach przez całą podroż miał ze sobą ikonę Matki Bożej Katyńskiej oraz zdjęcie Wiktora Węgrzyna, twórcy i komandora Rajdu Katyńskiego.

- Udało się zrealizować tą ponad dwumiesięczną podróż, mimo, że nie było łatwo - mówił.

Nigdy nie czułem się sam, i samotny w tej podróży. Byłem solo na motocyklu, ale nie samotny. Pierwsze trzy tygodnie były w deszczu, męczące. Później zdarzyła się awaria amortyzatora. Niedogodności się zapomina. Dziś czuję tylko radość i wzruszenie – mówił 10 września na Jasnej Górze, gdzie zakończył swoją podróż.

- Mam nadzieję, że przez takie podróże moje i moich kolegów, młodzi ludzie zainteresują się historią, losami Polaków i ich walką o naszą wolność.

Po drodze motocyklista odwiedzał miejsca, gdzie ginęli Polacy. Spotykał się z potomkami zesłańców.

„Most Pamięci” stanowi przede wszystkim kultywowanie pamięci o rodakach i historii. Z każdego miejsca, motocykliści przywozili grudkę ziemi, jako swoisty symbol powrotu Polaków do ojczyzny. W sumie przywieziono ziemię z 85 miejsc. Z tegorocznej wyprawy również.

- Ta grudka ziemi to swoisty, symboliczny powrót Polaków do macierzy – mówi Włodzimierz Lach.

Pierwsza wyprawa w ramach Mostu Pamięci odbyła się w 2011 roku na Kołymę. Miała ukazać dramat Polaków zsyłanych do łagrów i Sybiru. Druga, w 2012 roku do Kazachstanu - przypominała o więźniach zsyłanych z terenów Rosji. Fundacja Most Pamięci zorganizowała osiem wypraw. Odwiedzono 135 miast.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niedziela radości

Damian Kwiatkowski

BOŻENA SZTAJNER

Gaudete – to łacińska nazwa trzeciej niedzieli Adwentu, pochodząca od pierwszego słowa antyfony rozpoczynającej tego dnia Liturgię Eucharystyczną. Słowo to pochodzi od łacińskiego czasownika „gaudere” i jest wezwaniem do radości: Radujcie się ! Jej przyczyną ma być odnowienie świadomości, że Bóg jest blisko nas, że jest z nami, że stał się naszym bratem. Tego dnia w liturgii używa się szat koloru różowego (stosuje się je jeszcze tylko w czwartą niedzielę Wielkiego Postu, tzw. niedzielę laetare). Papież Paweł VI w 1975 r. w adhortacji apostolskiej „Gaudete in Domino” (O radości chrześcijańskiej) pisał: „Należy rozwijać w sobie umiejętność radowania, cieszenia się, korzystania z wielorakich radości ludzkich, jakich Bóg Stwórca użycza nam na tę doczesną pielgrzymkę”. Jeszcze bardziej będziemy się radować, gdy odkryjemy prawdę o tym, że Chrystus wciąż do nas przychodzi. Wtedy przepełni nas radość płynąca ze świadomości, że stoi On także u podwoi naszego serca i kołacze. Otwórzmy na oścież drzwi Chrystusowi. Najważniejsze rozgrywa się przecież w głębinach naszego serca. Może ono stać się Betlejem, gdzie zamieszka Emmanuel – Bóg z nami. Znajdźmy w tę niedzielę chwilę czasu, by Go ugościć. Papież Jan XXIII powiedział, że do Nieba nie wpuszczają ponuraków, tylko ludzi, którzy umieją się cieszyć. Oby nie okazało się, że nie nadajemy się do Nieba, ponieważ nie umiemy się cieszyć, bo zapomnieliśmy, jak to się robi. Usłyszmy więc to dzisiejsze wezwanie Kościoła: Bądź radosny! Nie zamykaj się w samotności i smutku. Jezus jest z Tobą!

Adwent przygodnie napotkanemu katolikowi niejednokrotnie kojarzy się tylko i wyłącznie z okresem przed Bożym Narodzeniem, jako czas przygotowania do świąt. Niekiedy też, niestety, bywa on postrzegany jako okres swoistej pokuty i postu, co jest jak najbardziej błędnym przeświadczeniem.
Ogólnie możemy powiedzieć, że Adwent jest czasem pobożnego i radosnego oczekiwania na pojawienie się Jezusa Syna Bożego. Obecnie przeżywamy jego trzecią niedzielę, w której manifestujemy naszą radość z bliskości Pana. Już bowiem w pierwszej antyfonie mszalnej Kościół dziś ogłasza: „Radujcie się zawsze w Panu, raz jeszcze powiadam: radujcie się! Pan jest blisko” (Flp 4, 4n). Po łacinie zawołanie to zaczyna się słowami: „Gaudete in Domino”. Dlatego często obecną niedzielę nazywamy „niedzielą gaudete”, czyli po prostu „niedzielą radości”.
Istnieje jeszcze jedna, dość intrygująca, nazwa tej niedzieli. Bywa ona bowiem nazywana „niedzielą różową”. Określenie to wywodzi się od koloru szat liturgicznych przewidzianych na ten dzień. Otóż, jest to właśnie kolor różowy. W całym roku liturgicznym stosuje się go tylko dwa razy (poza niedzielą gaudete, używa się go w tzw. niedzielę laetare, którą jest czwarta niedziela Wielkiego Postu).
W Adwencie szaty liturgiczne mają zazwyczaj kolor fioletowy, który w jasnym świetle wydaje się przybierać barwę różową. Dobór koloru wynika z jego skojarzenia z widokiem nieba o świcie. Wyobraża on blask przyjścia Jezusa Chrystusa w tajemnicy Bożego Narodzenia. Przychodzący Zbawiciel jest bowiem dla nas Światłością, podobnie jak wschodzące Słońce. Właśnie tego typu porównanie odnajdujemy np. w tzw. Pieśni Zachariasza: „nawiedzi nas Słońce Wschodzące z wysoka, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają” (Łk 1, 78n).
Wspólnota kościelna rozumie znaczenie wyjątkowego charakteru Adwentu jako czasu przygotowania do przyjęcia prawdy o Wcieleniu Boga. Dlatego też umieszcza ona adwentowe niedziele wysoko w tabeli pierwszeństwa dni liturgicznych. Oznacza to, że nie wolno nam zrezygnować z celebrowania „niedzieli gaudete” na rzecz np. parafialnych uroczystości odpustowych. Radość płynąca ze zbliżających się świąt nie wynika z emocjonalnych uniesień, lecz bierze się z autentycznych religijnych przeżyć. Sam Adwent zaś ukazuje nam prawdziwą radość bycia chrześcijaninem, który oczekuje pojawienia się swojego jedynego Pana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Katowice: Modlitwa w 37. rocznicę pacyfikacji kopalni KWK „Wujek”

2018-12-17 09:39

ks.sk / Katowice (KAI)

Eucharystią pod przewodnictwem metropolity katowickiego abp Wiktora Skworca rozpoczęły się obchody 37. rocznicy pacyfikacji kopalni KWK „Wujek”. We Mszy św. uczestniczył premier Mateusz Morawiecki.

ks. S. Kreczmański/www.archidiecezjakatowicka.pl

Homilię podczas Mszy św. wygłosił bp Grzegorz Olszowski. Zapewniał, że „Bóg, który jest zawsze z nami, nawet w takich tragicznych wydarzeniach, potrafi mocą swej łaski wyprowadzić dobro”. - To dobro jest owocem ofiary. Ofiary dziewięciu z „Wujka”. A może też było tak, że zaczęło dziać się coś dobrego i pociągnęło to za sobą właśnie taką ofiarę. Dobro zawsze kosztuje, wiąże się z wysiłkiem, poświęceniem – mówił biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej.

Bp Olszowski przypomniał wszystkim, że gromadzimy się „najpierw po to, by modlić się w intencji ofiar i ich bliskich”. - Modlimy się również za oprawców, tak bardzo potrzebujących naszej modlitwy. Jakże poraniony, nieszczęśliwy musi być człowiek, który decyduje się, by zadawać ból, cierpienie, który sam zadaje rany – mówił. Dodał, że „mamy też prawo modlić się o sprawiedliwość w ocenie faktów, postawy strajkujących oraz oprawców i systemu, któremu zdecydowali się służyć”. Wyraził także nadzieję, że takie wydarzenia już nigdy się nie powtórzą.

ks. S. Kreczmański/www.archidiecezjakatowicka.pl

Wprowadzając do przeżywanej liturgii metropolita katowicki przypomniał niedawną wspólną modlitwę z kard. Parolinem, który przybywając do Katowic na Szczyt Klimatyczny najpierw udał się pod krzyż przy kopalni „Wujek”. - Po złożeniu kwiatów i modlitwie za poległych – zwracając się do przedstawicieli kopalni i muzeum zaapelował, by: „przekazywali młodemu pokoleniom pamięć o tym miejscu i o tym tragicznym wydarzeniu. I zachęcał do modlitwy, „by taka tragedia już nigdy się nie wydarzyła” – mówił abp Skworc.

Przypomniał, że Eucharystia w kościele, który jest „owocem ofiary 9-ciu spod kopalni „Wujek” jest sprawowana także pod krzyżem. - Stajemy również przy krzyżu Jezusa Chrystusa, jedynego sprawiedliwego; aby ponowić Jego zbawczą ofiarę i niejako wpisać w nią ofiarę życia naszych bohaterów i wszystkich ofiar stanu wojennego, wojny i powstań śląskich. Każdy krzyż jest znakiem i zapisem miłości Boga, który dał swego Syna, aby zbawił świat. Jest zapisem solidarności Boga z cierpiącym i upokarzanym człowiekiem. Bóg przez krzyż pokazuje, iż zawsze staje po stronie człowieka – mówił abp Skworc.

Po Mszy św. udano się pod krzyż przy kopalni „Wujek”, gdzie miały miejsce przemówienia, uroczysty apel poległych oraz składanie wieńców i kwiatów przez rodziny poległych górników, jak i oficjalne delegacje.

- Ofiara górników z kopalni „Wujek” była dla mnie latarnią wolności. Ks. Jerzy Popiełuszko mówił o systemach, które zniewalają bardziej niż fizyczne więzienia. Górnicy z kopalni „Wujek” i inni, którzy stanowili wówczas opór (…) wyrywali „zęby krat” tamtym oprawcom, tamtemu systemowi komunistycznemu – powiedział pod pomnikiem przy kopalni „Wujek” premier Mateusz Morawiecki. Odczytano także list prezydenta RP Andrzeja Dudy, w którym prezydent zapewnia o pamięci i solidarności z uczestnikami uroczystości.

W 1981 miała miejsce krwawa pacyfikacja kopalni „Wujek” w wyniku której zginęło 9 górników, a 23 zostało rannych. Strajk podjęty na kopalni był wynikiem wprowadzenia w Polsce stanu wojennego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem