Reklama

Dziękuję Ci, że jesteś kobietą

2018-02-28 10:37

Z Palomą Gomez Borrero rozmawiała Aleksandra Zapotoczny
Niedziela Ogólnopolska 9/2018, str. 12-14

Grzegorz Gałązka
Paloma Gómez Borrero należała do nielicznej grupy kobiet watykanistek, 1995 r.

Paloma Gómez Borrero (rocznik 1934) to hiszpańska dziennikarka, jedyna kobieta, która towarzyszyła Janowi Pawłowi II we wszystkich jego podróżach. W ciągu 27 lat pontyfikatu podczas 104 wyjazdów zagranicznych przemierzyła z nim 5 kontynentów. 24 marca 2017 r. udała się w swoją ostatnią podróż... W tym roku mija pierwsza rocznica śmierci hiszpańskiej watykanistki. Poniżej publikujemy jeden z ostatnich wywiadów z dziennikarką. Rozmowę – która jest także „wędrówką” po niezwykłych wspomnieniach o Papieżu Polaku – dedykujemy wszystkim kobietom z okazji ich święta

ALEKSANDRA ZAPOTOCZNY: – Przez całą Pani dziennikarską karierę tematem przewodnim Pani relacji, jako korespondentki radia i telewizji w Hiszpanii, był Jan Paweł II. Co najbardziej zapadło Pani w pamięć?

PALOMA GÓMEZ BORRERO: – Wspomnień mam wiele. Niezwykłe było pierwsze spotkanie z nim, kiedy zaraz po swoim wyborze zaprosił do siebie dziennikarzy. Wychodząc ze spotkania, zatrzymywał się przy zebranych. Nie wiem dlaczego, ale natychmiast skierował się w moją stronę i stanął obok. Po raz pierwszy znalazłam się tak blisko Ojca Świętego i zapytałam: „Czy Ojciec Święty mówi po hiszpańsku?”. „Nie – odpowiedział mi – ale obiecałem hiszpańskim kardynałom, że się nauczę”. Poprosiłam go o błogosławieństwo dla Hiszpanii, a on mi odpowiedział: „Dla Hiszpanii – wszystko”.

– Wzięła Pani udział chyba we wszystkich papieskich zagranicznych pielgrzymkach...

– Najpierw pojechaliśmy do Meksyku, Polski i do Afryki, więc podczas konferencji prasowych odbywających się w samolocie za każdym razem pytałam, kiedy wybierze się do Hiszpanii. Pewnego razu zwróciłam się słowami: „Na Ojca Świętego czeka św. Teresa... w Hiszpanii. Kiedy Papież przyjedzie ją odwiedzić?”. Oczywiście, bardzo się z tego śmiał. Jego 16. podróż była wreszcie tą do naszego kraju. Oczywiście, wszystkie podróże do krajów egzotycznych były bardzo ciężkie. W wielkim upale odwiedziliśmy pięć miejsc w Afryce, bardzo od siebie odległych. Podróże te były męczące, ale zawsze piękne, sam Papież mówił, że jest w nich coś niezwykłego.
Nie widziałam, żeby kiedykolwiek Papież otrzymał od kogokolwiek tyle świń... Tak było w Papui-Nowej Gwinei, gdzie najcenniejszym darem jest prosię. Witali go mieszkańcy ubrani w stroje ludowe – albo raczej rozebrani. Momentami wydawało się, że cofnęliśmy się do epoki kamienia łupanego... Na Wyspach Salomona natomiast zbliżył się nagle do Papieża ubrany w pióra żołnierz z dzidą w ręce i patrzył złowrogo. Byliśmy wystraszeni. Widząc, że ochrona nie reaguje, czekaliśmy, co będzie dalej. Żołnierz zaczął tańczyć...
Po którejś z pielgrzymek na Watykanie krążył żart: „W czym różni się ten papież od Pana Boga? – Pan Bóg jest wszędzie, ale Papież był już wszędzie”. Kiedy pierwszy raz dotarliśmy do Papui-Nowej Gwinei, byliśmy przekonani, że Papież też jest tu pierwszy raz, ale on powiedział: „Byłem tu już jako kardynał”.

– A Pani wspomnienia z pielgrzymek do Polski?

– Polskę odkryliśmy podczas pierwszej wizyty Papieża w Ojczyźnie. Ujrzeliśmy niezwykły naród, który całej Europie pomagał swoją modlitwą, żywą wiarą, miłością do Maryi. Nigdy nie zapomnę pożegnania w Krakowie. Na lotnisku nie było dużo ludzi, bo władze świadomie je zamknęły, ale na ulicach były tłumy. Ludzie, by zobaczyć Papieża, wchodzili nawet na drzewa. Siedziałam już w samolocie (dziennikarze wchodzą bocznymi drzwiami wcześniej niż papież), kiedy kard. Wyszyński zwrócił się do Ojca Świętego: „Zabierają Cię polskie skrzydła” – lecieliśmy Lot-em. Potem odbyły się ostatnie wystąpienia głowy państwa i Papieża, bardzo polityczne, dyplomatyczne, po czym Papież wchodził do samolotu. Spoglądałam na niego i zastanawiałam się, co mógł myśleć, żegnając prezydenta Polski. Obaj są Polakami, dlaczego więc są dla siebie tacy zimni...? I w tym momencie Papież zszedł ze schodów, wrócił do prezydenta i go objął. Z daleka dochodził głos ludzi, którzy śpiewali: „Góralu, czy ci nie żal”. Ludzie śpiewali, a prezydent z Papieżem żegnali się w serdecznym objęciu. Pomyślałam wtedy, że ten naród jest naprawdę niezwykły. Dwóch Polaków tak bardzo różniących się od siebie, ale złączonych Polską...

– Pani należała do nielicznej grupy kobiet watykanistek. Papież miał na uwadze kobiecy geniusz...

– Nie ma niczego cenniejszego niż to, co powiedział w Liście do kobiet: „Dziękuję ci, że jesteś kobietą”. Rozwijając temat kobiet w pontyfikacie Papieża, chcę opowiedzieć o pewnym fakcie. Dotarła do mnie informacja, że Jan Paweł II bardzo chciał zobaczyć film o św. Franciszku autorstwa Liliany Cavani. Jest to reżyserka wzbudzająca polemiki, kontrowersje. Nie jest katoliczką, za to kobietą twardą, ale równocześnie zakochaną w świętym z Asyżu, o którym zrobiła już dwa filmy. Papież chciał zobaczyć ten film w obecności samej reżyserki, by później o nim wspólnie dyskutować. Zaprosił ją na Watykan. Współpracownicy odradzali mu ten pomysł. Papież jednak obejrzał film wraz z reżyserką. Podczas sceny, w której przedstawiono samotność św. Franciszka, Papieżowi popłynęły łzy. Liliana po powrocie do domu napisała do niego list, w którym wytłumaczyła, że pisze z potrzeby serca. „Ojcze Święty, chciałeś zobaczyć mój film, nie przeszkodziło Ci to, że jestem kobietą. Nie byłeś do mnie uprzedzony. Osoby takie jak Ty ratują dzisiejszy świat. Dzięki Ci, Papieżu, człowieku godny Maryi”.
A mnie osobiście przydarzyła się taka niezwykła sytuacja. Byliśmy w Indiach. Tamtejszy arcybiskup podczas spotkania z osobami duchownymi wprowadził do kościoła kapłanów, a zakonnice zostały na zewnątrz. Po nabożeństwie Papież, gdy wychodził ze świątyni, zobaczył wszystkie te siostry i zapytał, dlaczego nie weszły do kościoła. One mu odpowiedziały, że arcybiskup tak zarządził. I to się Papieżowi nie spodobało. Kiedy dotarł do Pałacu Apostolskiego, gdzie było zorganizowane Studio Radia Watykańskiego, z którego i ja korzystałam, zobaczył mnie nadającą korespondencję do mojego kraju. W salonie miał być obiad dla rodziny papieskiej, czyli ochrony, asystentów, gwardzistów. Cała grupa z Papieżem udała się do sali jadalnej, ja zostałam w studiu. W pewnym momencie przyszedł Arturo Mari i powiedział, że zostałam zaproszona na obiad... Byłam zaskoczona. Poszłam razem z nim, usiadłam przy bocznym stoliku niedaleko głównego stołu, przy którym siedzieli Papież i inni hierarchowie kościelni. Widziałam, że Ojciec Święty rozmawia, ale raz po raz spogląda na mnie. Byłam jedyną kobietą na sali. Na koniec posiłku głos zabrał gospodarz miejsca, arcybiskup, a potem mówił Papież. „Jestem szczęśliwy – wyznał – mieszkańcy Goa znaleźli miejsce w moim sercu, ale dzisiaj bardzo się cieszę, że wśród nas jest też Paloma”. Oczywiście, zamarłam, a Papież dokończył: „Ponieważ papież nie dyskryminuje kobiet”. Potem podszedł do każdego stolika i każdego z osobna pozdrowił. W tym czasie wspomniany arcybiskup zbliżył się do mnie i powiedział: „Papież na Pani przykładzie dał mi dzisiaj lekcję”.

– Miała Pani wyjątkowy kontakt z Papieżem...

– Któregoś razu, gdy lecieliśmy do Ameryki, w samolocie były tylko trzy kobiety: ja, Valentina i Maria José. Papież jak zwykle podczas lotu przechodził między miejscami i pozdrawiał pasażerów. Kiedy miał się zbliżać do naszych miejsc, zaczęły się turbulencje. Musiał powrócić na swoje miejsce i zapiąć pasy. Było nam bardzo przykro... Podróż kontynuowaliśmy, turbulencje ustały, ale Papież do nas nie wracał. Maria José miała zadać mu pytanie i rozpaczała, co ona teraz zrobi – to jest jej pierwsza podróż z Papieżem, wszyscy dziennikarze zadali mu pytanie, a ona nie, jak się wytłumaczy w redakcji... Odpowiedziałam jej: „Nie przejmuj się, zaraz napiszę do Papieża”. I tam, w samolocie, napisałam do niego karteczkę...
Ja często pisałam do niego karteczki i przesyłałam je przez jego osobistego kamerdynera Camilla Cibina. Napisałam tak: „Ojcze Święty, w tym całym samolocie są tylko trzy kobiety, które jeszcze z Papieżem nie rozmawiały, jest z nami Maria José, która musi Papieżowi zadać pytanie. Jeśli Papież w Goa powiedział, że kobiet nie dyskryminuje, to my teraz czujemy się bardzo dyskryminowane”. Karteczkę przekazałam i czekam. Po chwili kamerdyner wrócił i powiedział: „Wszystkie trzy kobiety do Papieża”. Ks. Stanisław Dziwisz, zobaczywszy mnie, rzucił: „Pani jest okropna!”.
Dlatego ilekroć podczas konferencji prasowych na pokładzie samolotu Joaquín Navarro-Valls ogłaszał, że jest jeszcze okazja na ostatnie pytania, Papież widząc, że ja jeszcze pytania nie zadałam i że i tak mu potem napiszę list, udzielał mi głosu jako ostatniej. Napisała o tym Angela Ambrogetti w książce, która ukazała się też w Polsce, i kiedy ją przeczytałam, zażartowałam przed autorką: „Nie wiedziałam, że ja aż tyle mówiłam przed Papieżem”. No a dzisiaj już nie piszę, ale rozmawiam z nim i on zawsze mi odpowiada, pomaga mi, a ja mu potem dziękuję.

– Jest Pani babcią, więc wnuki zapewne wiedzą dużo o Papieżu...

– Kiedy byliśmy u niego z Laurą, trzymałam ją na rękach, a ona dotykała Papieżowi nosa. Zwracałam jej uwagę: „Laura, to jest Ojciec Święty, zachowaj choć trochę szacunku”... Katerinę Papież już ochrzcił, a dwóch jej braci podczas celebracji niosło dary. Kiedy pewnego razu udaliśmy się do Papieża z całą rodziną – byli także moja mama i mąż, który jest pilotem Alitalia – Ojciec Święty zwrócił się do niego: „Bardzo Panu dziękuję, że ma Pan tyle cierpliwości do żony, którą w swoje podróże zabiera Papież”. Mąż mu na to odpowiedział: „Mógłby Papież zabierać ją częściej”.

– Czy trudno jest być dziennikarzem katolickim?

– Wydaje mi się, że nie. Dziennikarz katolicki nie ma zamiaru nikogo o niczym przekonywać – ma tylko informować. 27 i pół roku mówiłam o Papieżu hiszpańskim słuchaczom i widzom i muszę powiedzieć, że miłość, którą noszą w sercu do Jana Pawła II, zrodziła się dzięki moim relacjom – świadomość tego ma Kościół hiszpański i miał ją też sam Papież. Ja w najzwyklejszy sposób relacjonowałam, opowiadałam. A tego Papieża opowiadało się przez anegdoty i przykłady, bo czynił piękne rzeczy – i jak je czynił!

– Relacjonowała Pani dla swojego kraju także odejście Papieża...

– Miałam ten przywilej być przy Papieżu w Sali Klementyńskiej. Stałam przy s. Tobianie i papieskim lekarzu. Patrzyłam na ks. Stanisława – miał takie czerwone oczy, z niewyspania i płaczu. I pamiętam, że ciągle pytał: „Według Ciebie jest pogodny, prawda? Jest pogodny?”. Pomyślałam, jak bardzo Papież musiał cierpieć, skoro teraz ks. Stanisław chce się upewnić, że cierpienie już się skończyło... Stałam tam i się modliłam, ale uświadomiłam sobie, że jestem uprzywilejowana, że mogę tu teraz być, dlatego muszę to zrelacjonować słuchaczom... Przypomniałam sobie, że Papież na początku swojego pontyfikatu powiedział: „Chciałbym być zamiataczem świata, oczyścić ulice, by nastały na nich pokój i miłość”. Opuszczając więc Salę Klementyńską, spojrzałam na niego po raz ostatni. „Teraz zamiataj ulice w niebie”... Kiedy zjechałam windą na dziedziniec, zadzwoniłam do redakcji i przekazałam korespondencję. Dyrektor przed programem kilkakrotnie pytał, czy dam radę mówić... Wiedziałam, że dam. Opowiedziałam więc wszystko, czego byłam świadkiem. Kiedy w 1981 r. dla hiszpańskiej telewizji nadawałam relację z zamachu na Papieża, wtedy była nadzieja, że przeżyje, a w tej chwili już nie żył. „Twój głos dziennikarza nie może załamywać się przez łzy, ty musisz opowiadać, że umarł wielki człowiek i święty”. Tak właśnie zakończyłam swoją korespondencję.

– Świętość Papieża potwierdziła jego kanonizacja.

– Dla mnie beatyfikacja czy kanonizacja nie zmieniają niczego. Papież świętym był dla ludzi już za życia, więc myślę również, że nie jest ważne, jak my go będziemy teraz nazywać. Mnie osobiście bardziej pasuje „Magno”, bo był wielki we wszystkim. Pamiętam, jak kiedyś pewna hiszpańska artystka pragnęła spotkać się z Papieżem, ale chorowała na raka wątroby. Wybierałam się na pielgrzymkę z Papieżem do Lourdes i podczas odwiedzin w szpitalu obiecałam jej modlitwę w grocie, a ona nalegała, żebym poprosiła Papieża, by się modlił. Obiecałam, że Papież dowie się o jej chorobie, no i... oczywiście, napisałam mu liścik w samolocie. Kiedy byliśmy już w Lourdes, stałam po stronie basenów. Papież wracał z groty i zobaczył mnie w tłumie. Wtedy dał sygnał Cibinowi. Ten wziął z rąk Papieża różaniec, podszedł do mnie i wręczając mi go, powiedział: „To jest dla twojej przyjaciółki od Papieża”. Ten różaniec artystka trzymała w ręce w szpitalu przez następne trzy miesiące, po czym zażyczyła sobie, by włożono go jej także do trumny. To był Papież Magno!

– Wspomnienie, które szczególnie skrywa Pani w sercu...?

– Pamiętam moje imieniny, przypadły one podczas pielgrzymki do Kinszasy w Kongo, wtedy również korzystałam ze studia Radia Watykańkiego, które tym razem zorganizowano w nuncjaturze. Imieniny obchodzę 15 sierpnia – w święto Virgen de La Paloma – Madonna della Colomba. Papież jadł obiad z kardynałami, dla dziennikarzy był przygotowany bufet w holu. Ja ogłosiłam wszystkim, by mi składali życzenia. W połowie obiadu otworzyły się drzwi i wyszedł do nas Papież: „Paloma, dowiedziałem się, że dziś masz imieniny. Chciałbym Ci złożyć życzenia i udzielić błogosławieństwa”. Tego samego dnia po południu Papież miał wiele punktów swojej wizyty, spotkania i Msze św.
Kolację zjedliśmy w taki sam sposób jak obiad, ale ja prawie nie jadłam, musiałam wyjść do studia, by nadać korespondencję. Pracując ze słuchawkami na uszach, przez małe okienko w drzwiach widziałam Papieża jedzącego z kardynałami. Po skończonej kolacji Papież udał się już do pokoju, wszyscy goście opuścili nuncjaturę, ale ja musiałam jeszcze nadać ostatnie relacje. Wiedziałam, że nikogo już nie ma, w studiu czekał na mnie technik. Nareszcie mogłam coś przekąsić i schowałam się w kącie. Nagle słyszę, że ktoś schodzi ze schodów. Był to Papież wraz z kamerdynerem, szli prosto do kaplicy, do której wszedł tylko papież. Cibin zobaczył mnie. „Papież modli się w kaplicy”. „Ale przecież po całym dniu jest zmęczony”. „On musi się modlić”... Cibin czekał na Papieża, a ja skończyłam swój posiłek i wróciłam do studia. Kiedy skończyliśmy transmisję, praktycznie wychodząc na korytarz, spotkaliśmy się z Papieżem. Zatrzymaliśmy się w drzwiach, by nie przeciąć mu drogi. Jan Paweł II nawet nie myślał, że może tu jeszcze kogoś spotkać. Szedł powoli z opuszczoną głową, ale gdy przechodził obok nas, wyczuł czyjąś obecność, podniósł oczy – pamiętam to jak dziś – i wtedy mnie zobaczył, a przecież widział mnie tu już w południe.
Z przerażeniem zwrócił się do mnie: „Z mojego powodu jeszcze pracujesz? Wybacz mi! ”.

***

8 marca 2018 na Jasnej Górze Święto Kobiet u Najpiękniejszej z Niewiast

Celem spotkania jest ukazanie piękna kobiecego powołania oraz roli niewiast w życiu rodziny i narodu.

Tegoroczne święto będzie wyjątkowe ze względu na przeżywany jubileusz 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

Na program spotkania 8 marca składać się będą: Msza św. w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej o godz. 18.30 pod przewodnictwem bp. Łukasza Buzuna z Kalisza z zawierzeniem Maryi Królowej Polski niewiast różnych stanów i zawodów. Następnie w zabytkowej Sali Rycerskiej będzie mieć miejsce okolicznościowe spotkanie, w czasie którego odbędzie się rozmowa o miłości do Królowej Polski i Ojczyzny oraz o roli kobiet w kształtowaniu patriotyzmu. Wśród szczególnych gości przewidziany jest udział uczestniczki Powstania Warszawskiego – Bogumiły Kulik ps. Wiśka oraz śpiewaczki operowej – Katarzyny Suskiej-Zagórskiej.

Reklama

Wieczór zakończy się Apelem Jasnogórskim o godz. 21.00.

Organizatorzy: Klasztor Ojców Paulinów, Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana” – Oddział w Częstochowie oraz Radio Jasna Góra serdecznie zapraszają na spotkanie nie tylko kobiety!

Tagi:
ludzie

Trzeba tylko zacząć

2018-09-19 10:33

Ks. Mieczysław Puzewicz
Edycja lubelska 38/2018, str. VI

Niewielu lublinian, tym bardziej gości, przechodząc Krakowskim Przedmieściem obok obecnej Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, zdaje sobie sprawę, że mija dom, w którym urodziła się i wychowała Kazimiera Wołowska. Jedyna lublinianka wśród błogosławionych i męczenniczek Kościoła i jedyna, zapomniana niestety, mistyczka z Lublina

Archiwum
W 2001 r. jeden z Żydów uratowanych przez s. Martę, prof. Jerry Glickson (na zdjęciu razem z małżonką Leslie), przekazał niepokalankom tablicę wdzięczności za ocalenie życia. Z lewej strony ówczesna przełożona generalna matka Nina od Zmartwychwstania Mic

Wołowscy zajmowali pod koniec XIX wieku okazały pałac przy Krakowskim Przedmieściu, zbudowany sto lat wcześniej przez ród Morskich. Tam 12 października 1879 r. na świat przyszła Kazimiera, jako najmłodsze spośród siedmiorga dzieci Marii i Józefa Wołowskich. Ojciec administrował majątkami ziemskimi na Lubelszczyźnie, dom prowadziła matka. Rodzice zadbali o wykształcenie i wychowanie dzieci, lekcji udzielali im znakomici nauczyciele; przez długie lata posługę katechety i spowiednika dla całej rodziny pełnił ks. Antoni Nojszewski, rektor lubelskiego seminarium.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Zero tolerancji dla grzechu i przestępstwa pedofilii w Kościele i społeczeństwie

2018-09-25 11:42

lk / Płock (KAI)

Dobro dzieci i młodzieży jest dla Kościoła najważniejsze. Stanowisko Kościoła w tej kwestii jest jednoznaczne i niezmiennie: zero tolerancji dla grzechu i przestępstwa pedofilii w Kościele i społeczeństwie – powiedział ks. Paweł Rytel-Andrianik podczas spotkania z dziennikarzami przed 380. zebraniem plenarnym Episkopatu Polski, które rozpoczęło się we wtorek w Płocku. Prewencja nadużyć seksualnych wobec małoletnich ma być jednym z głównych tematów dwudniowych obrad biskupów.

BP KEP
Ks. Paweł Rytel-Andrianik

Obrady Episkopatu odbędą się w Płocku po raz pierwszy w historii zebrań plenarnych biskupów w Polsce. – To wydarzenie historyczne, nigdy wcześniej w historii naszego lokalnego Kościoła takie spotkania nie było – podkreśliła Elżbieta Grzybowska, rzeczniczka diecezji płockiej.

Biskupi zbierają się w Płocku w związku z obchodzonym w tym roku jubileuszem 450. rocznicy śmierci św. Stanisława Kostki, który urodził się w Rostkowie, właśnie na terenie diecezji płockiej. Główną kwestią poruszaną podczas zebrania plenarnego będzie duszpasterstwo młodzieży w Polsce przed październikowym XV Zgromadzeniem Plenarnym Biskupów w Rzymie, które zajmie się właśnie kwestią młodego pokolenia, jego wiary i rozeznawania powołania.

„Kościół w Polsce z jednej strony może coś ofiarować Kościołowi w świecie, a z drugiej strony może się uczyć od Kościoła powszechnego” - powiedział ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Kwestie tematyczne, które zostaną następnie przedstawione na Synodzie, w Płocku omówią polscy delegaci na zgromadzenie w Rzymie: abp Stanisław Gądecki będzie mówił o zagadnieniu postnowoczesności w odniesieniu do młodzieży, bp Marek Solarczyk przedstawi kwestie edukacji i wychowania młodego pokolenia, abp Grzegorz Ryś poruszy temat nowej ewangelizacji, a bp Marian Florczyk opowie o roli sportu w życiu młodych.

Rzecznik KEP zaznaczył, że te tematy nie muszą wyczerpywać zagadnień, jakie poruszy polska delegacja na Synodzie Biskupów. Na płockim zebraniu biskupów być może ta lista zostanie uzupełniona o dodatkowe tematy.

Biskupi po raz kolejny zastanowią się nad stanem przygotowań do Światowych Dni Młodzieży w Panamie w styczniu 2019 r. Delegacja z Polski będzie najliczniejszą europejską grupą (ponad 3 tys. osób.) wybierającą się na ŚDM.

Drugim tematem zebrania plenarnego w Płocku będzie duszpasterstwo rodzin omawiane w kontekście Światowego Spotkania Rodzin, które odbyło się w sierpniu w Dublinie. O tych sprawach będą mówić nowy przewodniczący Rady ds. Rodziny bp Wiesław Śmigiel oraz ks. Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin.

„Duszpasterstwo rodzin jest priorytetem działalności Kościoła katolickiego – nie od dziś lub od kilku lat, ale od zawsze. Ta kwestia pojawia się na zebraniach plenarnych Episkopatu bardzo często, szczególnie w czasie, kiedy Kościół chce być pomocą w przygotowaniu do małżeństwa i przeżywaniu małżeństwa, ale też w sytuacjach trudnych” – zapewnił ks. Rytel-Andrianik.

Jednym z głównych tematów ma być też prewencja nadużyć seksualnych wobec małoletnich. Tę kwestię będzie referował prymas Polski abp Wojciech Polak jako przewodniczący Komisji Duchowieństwa. Odniesie się on m.in. do pracy Centrum Ochrony Dziecka i koordynatora ds. ochrony dzieci i młodzieży o. Adama Żaka SJ.

„Dobro dzieci i młodzieży jest dla Kościoła najważniejsze. Stanowisko Kościoła w tej kwestii jest jednoznaczne i niezmiennie. Księża biskupi napisali o tym w 2013 roku i teraz to powtarzają: zero tolerancji dla grzechu i przestępstwa pedofilii w Kościele i społeczeństwie” – podkreślił rzecznik Episkopatu.

Ponadto na zebraniu KEP poruszone zostaną sprawy duszpasterstwa Polonii oraz inicjatywy Caritas Polska, świętowane też będzie 50-lecia Biura Prasowego Konferencji Episkopatu Polski. Biskupi podejmą też m.in. sprawy liturgiczne i dokonają wyborów do gremiów KEP.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek podsumował pielgrzymkę do krajów bałtyckich

2018-09-26 12:18

tłum. st (KAI) / Watykan

Chrześcijanie Litwy. Łotwy i Estonii ponowili swoje wyznanie wiary – powiedział Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej – podsumowując swoją 25 podróż zagraniczną, podczas której odwiedził obchodzące stu lecie swej niepodległości kraje bałtyckie. Słów papieża na placu św. Piotra wysłuchało około 15 tys. wiernych.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W minionych dniach odbyłem podróż apostolską na Litwę, Łotwę i do Estonii, z okazji stulecia niepodległości tych tak zwanych krajów bałtyckich. W ciągu tych stu lat kraje te przeżyły pół wieku pod jarzmem okupacji, najpierw nazistowskiej a następnie sowieckiej. Narody te wiele wycierpiały i dlatego Pan spojrzał na nie z upodobaniem – jestem tego pewien. Dziękuję prezydentom tych trzech republik oraz przedstawicielom władz cywilnych za zgotowane mi wspaniałe przyjęcie. Dziękuję biskupom i wszystkim, którzy współpracowali w przygotowaniu i przeprowadzeniu tego wydarzenia kościelnego.

Moja wizyta miała miejsce w bardzo odmiennej sytuacji w porównaniu z tą, jaką napotkał święty Jan Paweł II. Dlatego moją misją było głoszenie tym narodom radości Ewangelii i rewolucji miłosierdzia, czułości, ponieważ wolność nie wystarcza, by nadać sens i pełnię życiu bez miłości, bez miłości pochodzącej od Boga. Ewangelia która w czasie próby daje siłę i animuje walkę o wyzwolenie, w czasach wolności jest światłem dla codziennej drogi osób, rodzin, społeczeństw i jest solą, która nadaje smak zwyczajnemu życiu, chroniąc je przed zepsuciem przeciętności i samolubstwa.

Na Litwie katolicy stanowią większość, podczas gdy na Łotwie i w Estonii przeważają luteranie i prawosławni, lecz wielu odeszło od życia religijnego. Tak więc wyzwaniem jest umocnienie komunii między wszystkimi chrześcijanami, która rozwinęła się już w czasie trudnego okresu prześladowań. Rzeczywiście nieodłączną częścią tej podróży był wymiar ekumeniczny i znalazł on wyraz w chwili modlitwy w katedrze w Rydze oraz podczas spotkania z młodzieżą w Tallinie.

Zwracając się do odpowiednich władz trzech krajów podkreśliłem wkład, jaki wnoszą one do wspólnoty narodów, a zwłaszcza do Europy: jest to wkład wartości humanistycznych i społecznych przekazywanych poprzez tygiel próby. Zachęcałem do dialogu między pokoleniami ludzi starszych a młodymi, aby kontakt z „korzeniami” mógł nadal przynosić owoce w teraźniejszości i przyszłości. Zachęcałem, aby zawsze łączyć wolność z solidarnością i gościnnością, zgodnie z tradycją tych ziem.

Młodzieży i osobom starszym poświęcone były dwa spotkania specjalne: z młodzieżą w Wilnie, a z osobami starszymi w Rydze. Na placu w Wilnie, wypełnionym chłopcami i dziewczętami wyczuwalne było motto wizyty na Litwie: „Jezus Chrystus naszą nadzieją”. Świadectwa ukazały piękno modlitwy i śpiewu, w których dusza otwiera się na Boga; radość służenia innym, porzucając ograniczenia swego „ja”, aby być w drodze, zdolnymi do powstania po upadkach. Spotykając się z osobami starszymi na Łotwie podkreśliłem ścisły związek między cierpliwością a nadzieją. Ci, którzy przeszli poprzez ciężkie próby są korzeniami ludu, których należy strzec z Bożą łaską, aby nowe pędy mogły z nich czerpać, rozkwitać i przynosić owoce. Wyzwaniem dla tych, którzy się starzeją, jest nie zamykanie się w sobie, ale pozostawanie otwartymi i łagodnymi na duchu i sercu. Jest to możliwe dzięki mocy Ducha Świętego, w modlitwie i słuchaniu Słowa.

Także podczas spotkania z kapłanami, osobami konsekrowanymi i seminarzystami na Litwie wyraźnie ukazał się istotny dla nadziei wymiar stałości: być skoncentrowanym na Bogu, mocno zakorzenionymi w Jego miłości. Jakże wspaniałe świadectwo dali w tej dziedzinie i nadal daje wielu starszych kapłanów, zakonników i zakonnic! Znosili oszczerstwa, więzienia, deportacje ... ale trwali niezłomni w wierze. Zachęciłem, aby nie zapominać, aby strzec pamięć o męczennikach, aby podążać za ich przykładem.

Jeśli idzie o pamięć, w Wilnie oddałem hołd ofiarom ludobójstwa Żydów na Litwie, dokładnie w 75 rocznicę likwidacji wielkiego getta, które było przedsionkiem śmierci dla dziesiątków tysięcy Żydów. Jednocześnie odwiedziłem Muzeum Walki z Okupacją i o Wolność: zatrzymałem się na modlitwie w celach, w których byli przetrzymywani, torturowani i zabijani opozycjoniści wobec reżimu. Zbijano około 40 osób każdej nocy. Poruszające jest to, jak daleko może się posunąć ludzkie okrucieństwo. Pomyślmy o tym!

Lata mijają, reżimy mijają, lecz nad wileńską Ostrą Bramą stale czuwa nad swoim ludem Maryja, Matka Miłosierdzia, jako znak niezawodnej nadziei i pociechy (por. SOBÓR WATYKAŃSKI II, Konst. dogmat. Lumen gentium, 68).

Żywym znakiem Ewangelii jest zawsze konkretna miłość. Także tam, gdzie silniejsza jest sekularyzacja Bóg przemawia językiem miłości, troski, bezinteresownej służby potrzebującym. A wówczas otwierają się serca i dzieją się cuda: na pustyniach rodzi się nowe życie.

Podczas trzech celebracji eucharystycznych - w Kownie, na Litwie, w Agłonie na Łotwie i w Tallinie w Estonii - święty wierny lud Boży, pielgrzymujący po tych ziemiach ponowił swoje „tak” dla Chrystusa, naszej nadziei; ponowił je wraz z Maryją, która zawsze okazuje się Matką swoich dzieci, zwłaszcza najbardziej cierpiących; ponowił je jako lud wybrany, kapłański i święty, w którego sercu Bóg rozbudza łaskę chrztu świętego.

Módlmy się za naszych braci i siostry na Litwie, Łotwie i w Estonii. Dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem