Reklama

Pamięć o Golgocie Wschodu

2018-02-28 11:18

Ewa i Tomasz Kamińscy
Edycja lubelska 9/2018, str. VIII

Ewa Kamińska
Podczas uroczystości upamiętniających ofi ary Golgoty Wschodu

Wtedy też był śnieg, ale jakże inne były realia – powiedział 15 lutego wicewojewoda Robert Gmitruczuk do zebranych pod ośnieżonym pomnikiem Matki Sybiraczki, przywołując zdarzenia z masowej pierwszej wywózki rodzin do Związku Sowieckiego w lutym 1940 r.

O bolesnych realiach szczegółowo mówił ks. Dariusz Bondyra, rektor kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Zwycięskiej w Lublinie, w 78. rocznicę deportacji Polaków na Sybir w czasie Mszy św., której przewodniczył bp Ryszard Karpiński. W Eucharystii uczestniczyli członkowie Związku Sybiraków Oddział Lublin, przedstawiciele władz państwowych i samorządowych oraz wojskowi i liczne poczty sztandarowe. Obecna była młodzież ze szkół lubelskich, m.in. z 27. LO im. Zesłańców Sybiru. Ksiądz Rektor przypomniał, że wywózki były następstwem podpisanego 23 sierpnia 1939 r. paktu Ribbentrop-Mołotow, określanego jako czwarty rozbiór Polski. Deportacje objęły całe rodziny, przede wszystkim wojskowych, urzędników, służby leśnej, inteligencji. Ich celem było zniszczenie narodowości polskiej, osłabienie ruchu oporu. Pierwsza z czterech masowych zsyłek do Związku Sowieckiego rozpoczęła się 10 lutego 1940 r. Wywózki trwały do lat 50. Związek Sybiraków szacuje, że w latach 1940-56 wywieziono nawet 1 mln 300 tys. Polaków. Przy czterdziestostopniowym mrozie, w bydlęcych wagonach, o głodzie, przewożono zesłańców na wschód, głównie na Sybir i do Kazachstanu, gdzie zmuszano ich do katorżniczej pracy w sowchozach, kopalniach, lesie. Ludzie umierali z zimna, głodu i wyczerpania. Było to prawdziwe piekło Golgoty Wschodu. Siłę do przetrwania w tych nieludzkich warunkach dawała wiara w Boga, całkowite ufne przylgnięcie do Niego. Ks. Bondyra podkreślił, że „pamięć o tych wydarzeniach to nasz obowiązek”.

Reklama

Szczególnym znakiem pamięci była zmiana nazwy ul. Jana Hempla na nazwę Zesłańców Sybiru. Zmiany nazwy dokonał w grudniu 2017 r. wojewoda lubelski Przemysław Czarnek na podstawie tzw. ustawy dekomunizacyjnej. Po uroczystym zdjęciu biało-czerwonych szarf z tabliczki z nazwą ulicy wszyscy przeszli pod pomnik Matki Sybiraczki. Dalszą część obchodów poprowadził Zdzisław Niedbała, przedstawiciel Kancelarii Prezydenta. Po odśpiewaniu „Hymnu Polski” i „Marszu Sybiraków” głos zabrali m.in. Waldemar Podsiadły, pełnomocnik wojewody lubelskiego ds. ochrony dziedzictwa narodowego i spraw kombatantów, który przeczytał uzasadnienie zmiany nazwy ulicy; Janusz Pawłowski, prezes Związku Sybiraków Oddział Lublin; wicewojewoda Robert Gmitruczuk; Anna Augustyniak, sekretarz Województwa Lubelskiego oraz zastępca przewodniczącego Rady Młodzieżowej Igor Wyszyński. Zakończeniem uroczystości było złożenie wieńców i zniczy pod pomnikiem Matki Sybiraczki.

Tagi:
pomnik Sybiracy Syberia

Śladami Polaków przez Syberię

2018-09-11 18:09

Anna Przewoźnik

Dwa kontynenty, sześć państw, ponad 34 tys. km. przemierzył samotnie, na motocyklu Włodzimierz Lach. Jest ratownikiem górskim, Grupy Beskidzkiej GOPR, ale jego pasją są również motocykle i historia. Kilka lat temu zainicjował wyprawy motocyklowe „Most Pamięci”, które łączą przeszłość z teraźniejszością. Wszystko po to, by ratować pamięć historyczną o Polakach, którzy cierpieli i ginęli w różnych zakątkach świata.

Archiwum/Włodzimierz Lach

Dotarł do ponad pięćdziesięciu miejsc Golgoty Wschodu i Zachodu. W tym roku punktem zwrotnym podróży był Magadanu (Syberia) - miejsce gdzie byli zsyłani Polacy, oddalone od Polski prawie 13 tys. km.

Wyprawa motocyklowa śladami Polaków na Syberię wschodnią wpisała się w setną rocznicę odzyskania niepodległości, jako hołd oddany polskim bohaterom, rodakom, którzy poświęcili swoją wolność i życie, ginąc na wschodniej Syberii. Włodzimierz Lach przez całą podroż miał ze sobą ikonę Matki Bożej Katyńskiej oraz zdjęcie Wiktora Węgrzyna, twórcy i komandora Rajdu Katyńskiego.

- Udało się zrealizować tą ponad dwumiesięczną podróż, mimo, że nie było łatwo - mówił.

Nigdy nie czułem się sam, i samotny w tej podróży. Byłem solo na motocyklu, ale nie samotny. Pierwsze trzy tygodnie były w deszczu, męczące. Później zdarzyła się awaria amortyzatora. Niedogodności się zapomina. Dziś czuję tylko radość i wzruszenie – mówił 10 września na Jasnej Górze, gdzie zakończył swoją podróż.

- Mam nadzieję, że przez takie podróże moje i moich kolegów, młodzi ludzie zainteresują się historią, losami Polaków i ich walką o naszą wolność.

Po drodze motocyklista odwiedzał miejsca, gdzie ginęli Polacy. Spotykał się z potomkami zesłańców.

„Most Pamięci” stanowi przede wszystkim kultywowanie pamięci o rodakach i historii. Z każdego miejsca, motocykliści przywozili grudkę ziemi, jako swoisty symbol powrotu Polaków do ojczyzny. W sumie przywieziono ziemię z 85 miejsc. Z tegorocznej wyprawy również.

- Ta grudka ziemi to swoisty, symboliczny powrót Polaków do macierzy – mówi Włodzimierz Lach.

Pierwsza wyprawa w ramach Mostu Pamięci odbyła się w 2011 roku na Kołymę. Miała ukazać dramat Polaków zsyłanych do łagrów i Sybiru. Druga, w 2012 roku do Kazachstanu - przypominała o więźniach zsyłanych z terenów Rosji. Fundacja Most Pamięci zorganizowała osiem wypraw. Odwiedzono 135 miast.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polska przyzna azyl Norweżce z dzieckiem

2018-12-12 17:12

Artur Stelmasiak

Silje Garmo ponad rok temu uciekła do Polski, bo w Norwegii chciano zabrać jej córkę. Właśnie MSZ uchyliło swoją decyzję o odmowie azylu na terytorium Polski. Uznano argumentację Instytutu Ordo Iuris.

Twitter

Prawnicy Ordo Iuris reprezentowali Silje Garmo przed polskimi władzami w sprawie ochrony azylowej. Wsparcia dla kobiety udzieliły tysiące Polaków podpisując petycję w tej sprawie. Losem Norweżki zainteresowały się liczne polskie i zagraniczne media. - Decyzja Ministra Spraw Zagranicznych stanowi potwierdzenie, że Rzeczpospolita stoi zdecydowanie na straży fundamentalnej konstytucyjnej zasady ochrony życia rodzinnego. Decyzja polskich władz to również źródło nadziei dla Polaków mieszkających w Norwegii, którzy często spotykają się z takimi samymi problemami jak Silje Garmo. Azyl dla norweskiej mamy i jej córki stanowi impuls dla Norwegii, w której trwa wciąż debata o konieczności zreformowania systemu Barnevernet. W skali zaś europejskiej, Polska włącza się w ten sposób ponownie w debatę o ochronie rodzin, prześladowanych przez urzędy takie, jak Barnevernet czy Jugendamt – komentuje prezes Instytutu Ordo Iuris adw. Jerzy Kwaśniewski, pełnomocnik Silje i Eiry Garmo.

Teoretycznie wobec stanowiska Urzędu do Spraw Cudzoziemców udzielenie azylu wymaga tylko stwierdzenia przez ministra spraw zagranicznych, że ochrona matki i dziecka pozostaje „w interesie Rzeczypospolitej”. Ministerstwo uchyliło swoją początkową decyzję, którą podjęło m.in. na podstawie oceny polskich interesów politycznych i ekonomicznych, po ponownym rozpatrzeniu sprawy na wniosek Ordo Iuris. Postanowienie MSZ jest podstawą do decyzji Prezesa Urzędu ds. Cudzoziemców. Wcześniej poparł on postulat prawników Ordo Iuris, zatem finalizacja przyznania ochrony azylowej dla Silje Garmo i jej córki jest już kwestią wyłącznie formalną. - MSZ w całości uwzględnił argumentacje z wniosku o ponowne rozpoznanie sprawy przygotowane przez prawników Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris i przyznało azyl Silje Garmo oraz jej córeczce - poinformował mec. Maciej Kryczka z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.

W styczniu br. szef Urzędu do Spraw Cudzoziemców formalnie uznał, że chronione prawem międzynarodowym życie rodzinne jest w tej sprawie zagrożone, a zatem istnieją obiektywne przesłanki, aby zakładać, iż udzielenie azylu Silje Garmo oraz jej małoletniej córce jest niezbędne dla zapewnienia im ochrony.

W walce o odważną decyzję MSZ pomogły także europejskie instytucje. W 2018 roku krytyczny wobec norweskiego systemu Barnevernet raport przyjęło Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał natomiast, że norweski system pieczy zastępczej dopuszcza się naruszeń międzynarodowych gwarancji życia rodzinnego (art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Raport Ordo Iuris na temat Barnevernet prezentowano we wrześniu podczas konferencji OBWE w Warszawie. - Azyl dla Silje Garmo i jej córeczki Eiry to wielka radość dla całego zespołu Ordo Iuris oraz nadzieja dla wszystkich Polaków w Norwegii, bo dzisiaj polskie władze potwierdziły, że rodzina to najwyższa wartość Rzeczypospolitej - podkreśla mec. Kwaśniewski. - Dziękuję wszystkim zaangażowanym od roku w nasze starania o azyl dla pani Garmo.

Według mec. Kwaśniewskiego, sprawa Norweżki jest oczywista pod względem prawnym. Ale obok niej ofiarami jest także wielu Polaków mieszkających w Norwegii, którym Barnevernet odbiera dzieci praktycznie bez uzasadnienia. Od 2012 r. sprawy przed BV dotyczyły aż 259 obywateli RP, przy których polscy dyplomaci odnotowali liczne naruszenia praw małoletnich Polaków wynikających z prawa międzynarodowego i krajowego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kościół w Ciepłowodach ma 700 lat

2018-12-14 12:57

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

- Słowo jubileusz mówi o radości. Chcemy dobremu Bogu podziękować za tyle łask, których przez siedem wieków doświadczyli ludzie mieszkający w Ciepłowodach, gdzie od 1317 r. znajduje się kościół parafialny – mówił rozpoczynając uroczystości odpustu jubileuszowego ks. Ryszard Słowiak, proboszcz parafii p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP i dziekan dekanatu Ziębice.

8 grudnia 2018 r. uroczystościom przewodniczył o. bp Jacek Kiciński CMF. Eucharystię rozpoczął od poświęcenia zabytkowych organów, które dzięki wieloletnim staraniom Księdza Proboszcza i parafian z Ciepłowodów udało się na jubileusz 700 lat istnienia kościoła odrestaurować. Instrument jest młodszy od świątyni, ma 150 lat, zbudowała go w 1873 r. świdnicka firma Schlag & Söhne. Brzmi 16-głosami, łącznie zbudowany jest z 771 piszczałek, największa ma długość 5,60 m i waży ok. 60 kg. Przez wiele lat, z powodu zniszczeń, organy w kościele w Ciepłowodach milczały. Od 2003 r. ks. Słowiak podejmował starania, by wskrzesić je do życia. Najpierw pracował przy naprawie pan Julian Szpila, organista z Przerzeczyna Zdroju. Dzięki niemu po raz pierwszy ponownie zabrzmiały 8 grudnia, 15 lat temu. Jednak fatalny stan miecha i urządzeń doprowadzających powietrze zmusił do podjęcia większych, kosztownych napraw i prac konserwatorskich. Rozpoczęto je w 2016r. Dziś odrestaurowane i poświęcone są dumą parafii. Warto wiedzieć, że po raz pierwszy odnotowano w źródłach istnienie kościoła w Ciepłowodach w 1318 r., a informacje na temat miejscowości odnotowuje Księga Henrykowska.

- Jestem w waszej zabytkowej świątyni po raz pierwszy, ale wiedzcie, że macie piękny kościół. Gdy wchodzi się do tej świątyni, to serce wyrywa się, by od razu z Panem Bogiem rozmawiać. I wita nas Maryja, nasza Matka – mówił w homilii o. bp Jacek Kiciński. – 700 lat to wyjątkowa okazja, by podziękować Panu Bogu za tę świątynię – miejsce naszych spotkań z Nim. Ale też za tych, którzy włożyli, przez wieki, trud w jej budowę, odnawianie, ratowanie - za parafian, którzy tu się modlili. Ta świątynia przez siedem wieków miała różne koleje losu, różni ludzie ją tworzyli – rozbrzmiewała przecież modlitwą naszych współbraci w wierze, protestantów – kontynuował biskup. – My, dziś, jesteśmy spadkobiercami poprzednich pokoleń. Chcę wam podziękować za to, że troszczycie się o kościół, za to, że tak pięknie wygląda i ze tak miły i piękny jest dźwięk organów. Jest takie powiedzenie, że jeśli człowiek troszczy się o Dom Boga, to Bóg troszczy się o wasze domy. Jeśli człowiek troszczy się o kościół to Bóg troszczy się o nas i o nasze rodziny – mówił.

W uroczystościach jubileuszowych i parafialnego odpustu wzięli udział przedstawiciele władz samorządowych i kapłani dekanatu Ziębice. W procesji z darami złożono neogotycki kielich z pateną a także odrestaurowane organy.

Ks. Proboszcz dziękował za siedem wieków modlitwy w kościele – w różnych językach i wyznaniach, za tysiące sprawowanych Eucharystii i setki tysięcy przyjętych Komunii Św., za wszystkie udzielone sakramenty. Modlitwą obejmował też zmarłych spoczywających na parafialnym cmentarzu.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem