Reklama

Torba charytatywna Caritas dla Ukrainy

2018-02-28 11:19

Marta Wiatrzyk-Iwaniec
Edycja zielonogórsko-gorzowska 9/2018, str. VI

Archiwum Caritas Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej
Niechaj najlepszym wyrazem naszej wdzięczności wobec was wszystkich będzie modlitwa w intencji naszych dobrodziejów i ofiarodawców – pisze ks. Piotr Żarkowski, prezydent Caritas-Spec Ukraina do Caritas naszej diecezji

Rokrocznie okolice świąt religijnych sprzyjają wzmożonemu podejmowaniu gestów miłosierdzia i jałmużny. Praktyczny wymiar szczodrości serca objawia się decyzją o podzieleniu się materialnym dobrem z drugim człowiekiem, co angażuje otwarcie portfela. Tutaj dochodzimy do cnoty hojności, o której trzeba rzec słów kilka

Hojność bywa zaletą dość niebezpieczną i wcale nie chodzi tutaj o zubożenie finansowych zasobów dającego, lecz raczej o wpływ dawania na kondycję serca. Dawanie może przecież stać się poletkiem do chełpienia się, co Chrystus niejednokrotnie piętnował w Ewangelii, jak wówczas, gdy milcząco obserwował tłum wrzucający pieniądze do skarbony, chwaląc na ostatek nie bogatych, lecz właśnie ubogą wdowę. Nie oceniał ludzi po ilości wrzuconych monet, lecz zwrócił uwagę na jakość dawania. Przekierowanie uwagi z tego, co widoczne, na to, co niewidzialne, czyli na motywację serca, stanowi kwintesencję Jego nauczania na temat pieniędzy, co wcale nie znaczy, że nie liczy się zasobność daru. Owszem, lecz prymat i tak wiedzie to, co w sercu. Więcej uwag na ten temat będzie już truizmem.

Słów kilka Jana Pawła II

Drugi aspekt hojności ujawnia zaskakującą prawdę, że obdarowywanie jest aktem obustronnym, o czym pisał papież Jan Paweł II. W encyklice „Dives in misericordia” czytamy: „Miłość miłosierna we wzajemnych stosunkach ludzi nigdy nie pozostaje aktem czy też procesem jednostronnym. Nawet w wypadkach, w których wszystko zdawałoby się wskazywać na to, że jedna strona tylko obdarowuje, daje – a druga tylko otrzymuje, bierze (...), w istocie rzeczy zawsze również i ta pierwsza strona jest obdarowywana. A w każdym razie także i ten, który daje, może bez trudu odnaleźć siebie w pozycji tego, który otrzymuje, który zostaje obdarowany, który doznaje miłości miłosiernej, owszem, doznaje miłosierdzia (...). W oparciu o ten wzór musimy też stale oczyszczać wszelkie nasze działania i wszelkie intencje działań, w których miłosierdzie bywa rozumiane i praktykowane w sposób jednostronny: jako dobro czynione drugim. Tylko wówczas bowiem jest ono naprawdę aktem miłości miłosiernej, gdy świadcząc je, żywimy głębokie poczucie, iż równocześnie go doznajemy ze strony tych, którzy je od nas przyjmują. Jeśli tej dwustronności, tej wzajemności brak, wówczas czyny nasze nie są jeszcze prawdziwymi aktami miłosierdzia”.

Kierunek Ukraina

Potrzeba podzielenia się dobrem materialnym, by inni również posiadali to, czego im brakuje, a więc swoista jałmużna, staje się rokrocznie motywem przewodnim diecezjalnej Caritas w okresie bożonarodzeniowym. Od trzech lat w ramach cyklicznej akcji Torba Charytatywna Caritas parafianie, zaprzyjaźnione firmy oraz instytucje otrzymują specjalne torby, które wypełniają środkami czystości, higieny osobistej, zabawkami, żywnością, słowem – wszelakimi produktami, które mogą się przydać przeciętnemu człowiekowi. Akcja rusza już w listopadzie i można o niej usłyszeć na ogłoszeniach parafialnych oraz w lokalnych mediach.

Reklama

Za pierwszym razem wypełnione torby trafiły do potrzebujących ludzi z diecezji, a w tym roku część z nich powędrowała także na Ukrainę. Decyzję o tym podjął ksiądz biskup wraz z dyrektorem Caritas Diecezji Zielonogórsko--Gorzowskiej ks. Stanisławem Podfigórnym wówczas, gdy ukraińska Caritas zgłosiła takie zapotrzebowanie i prośbę o wsparcie. – Większością ubogich i bezdomnych zajmujemy się w ramach innych akcji, są zbiórki żywności w Biedronkach czy Netto, na bieżąco staramy się zadbać o podopiecznych, natomiast na Ukrainie jest dużo gorzej, nie bardzo mają jak zaradzić tamtym potrzebom. Gdy zwrócili się do nas z prośbą, czy dałoby radę w tym roku coś z tym zrobić, ksiądz biskup wraz dyrektorem Caritas wyrazili zgodę i akcja w tym roku poszła na Ukrainę – wyjaśnia Leszek Masklak, koordynator akcji Caritas. – W tym roku wydaliśmy ok. 1000 toreb, lecz sama torba jest zaledwie symbolem, gdyż zdarza się, że hojność ofiarodawców przekracza jej rozmiar i ofiarowane rzeczy w niej się nie mieszczą, więc wracają w większych kartonach lub w bagażnikach. W tym roku na Ukrainę pojechały dwie ciężarówki wypełnione darami – dodaje Leszek Masklak. Na Ukrainie darami dysponuje tamtejszy zespół Caritas-Spes.

Wdzięczność

Co się dzieje z ofiarowanymi torbami? W jaki sposób trafiają one do potrzebujących? – Paczki są rozdawane podopiecznym. Z jednej strony mają podopiecznych, którzy codziennie są karmieni na ulicach Kijowa, z drugiej strony część słodyczy trafiła do Domu Dziecka, którym Caritas się opiekuje, a oprócz tego trafiają do części ubogich rodzin, które są podopiecznymi Caritas na Ukrainie – wyjaśnia Leszek Masklak.

W odpowiedzi na diecezjalną hojność przyszedł z Ukrainy list z podziękowaniami wraz ze wzruszającymi zdjęciami, na których można dostrzec uśmiechnięte twarze obdarowanych rodzin, a szczególnie szczęśliwe oblicza dzieci, trzymające w dłoniach słodycze lub wymarzoną zabawkę.

Nie wszyscy, którzy wzięli udział w akcji Torba Charytatywna Caritas, chcieli być wymienieni z imienia lub nazwy, niektórzy woleli anonimowość, niemniej jednak list, który nadszedł z Ukrainy, zawiera długą listę ofiarodawców. Wśród nich znajdują się prywatne osoby, ale również instytucje, urzędy, przedszkola, szkoły, fundacje, placówki, zakłady i organizacje pozarządowe. Ks. Piotr Żarkowski, prezydent Caritas-Spes Ukraina i autor listu, zaznaczył, że wysyła zdjęcia jako uzupełnienie relacji z całej zbiórki, aby „zilustrowały to wszystko, czego nie da się do końca wyrazić słowami”. W liście czytamy: „Brat Sebastian Jankowski ze Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, który był koordynatorem projektu i zajął się odbiorem z Polski oraz transportem otrzymanych darów na Ukrainę, ocenia całe przedsięwzięcie jako wyjątkowo udane. Zbiórka odniosła niewątpliwie niespotykany dotąd sukces, który jest widoczny nie tylko w rozmiarze otrzymanej pomocy, ale nade wszystko w ilości zaangażowanych dobrodziejów i ofiarodawców. Dystrybucją otrzymanych darów zajęło się Socjalno-Pastoralne Centrum Caritas-Spes Ukraina im. św. Jana Pawła II w Kijowie przy sumiennym zaangażowaniu sióstr zakonnych z Kongregacji Jezus”. Oprócz imiennych podziękowań ks. Żarkowski zapewnił o modlitwie i przesłał wszystkim Boże błogosławieństwo: „Niechaj najlepszym wyrazem naszej wdzięczności wobec was wszystkich będzie modlitwa, jaką w intencji naszych dobrodziejów i ofiarodawców zanoszą do Boga zarówno obdarowani przez was potrzebujący ludzie, jak i cały personel naszej ukraińskiej Caritas-Spes”.

Obdarowanie jako akt obustronny, o którym pisał w encyklice „Dives in misericordia” Jan Paweł II, ujawnia swą prawdziwość właśnie w akcji Torba Charytatywna Caritas, po której, co prawda, portfel ofiarodawcy chudnie, ale jego serce rośnie. I nie tylko jego.

Tagi:
jałmużna

Młodzi jałmużnicy

2018-11-07 08:52

Piotr Lorenc
Edycja sosnowiecka 45/2018, str. II

Właśnie ruszyła VIII edycja autorskiego programu sosnowieckiej Caritas pn. Młodzi Jałmużnicy

Archiwum Caritas
Wolontariusze ze Szkolnych Kół Caritas

Program skierowany jest do uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych skupionych w kołach Caritas i klubach wolontariusza, działających w placówkach oświatowych na terenie naszej diecezji. Celem projektu jest pokazanie młodym ludziom – wolontariuszom ze Szkolnych Kół Caritas, że jałmużna to nie tylko przekazanie pieniędzy, ale także podarowanie swojego czasu, uwagi, zaangażowania, wiedzy i umiejętności drugiemu człowiekowi.

Otwierając kolejną edycję programu, biskup sosnowiecki Grzegorz Kaszak podkreślił, że organizacja taka jak Caritas zawsze stara się dotrzeć do wszystkich potrzebujących, ale nie zawsze mogą tego dokonać etatowi pracownicy, dlatego tak ważna jest praca wolontariuszy. – Jesteście potrzebni, a wasze dzieło służy ulepszaniu świata. Musicie być oczyma Caritas szukającymi potrzeb społecznych – powiedział bp Kaszak.

Uroczysta inauguracja projektu odbyła się 17 października w Sali Widowiskowo-Koncertowej „Muza” w Sosnowcu. Zainteresowanie projektem i liczny udział młodzieży – sala była wypełniona do ostatniego miejsca – nie umknęły uwadze ks. Tomasza Folgi, dyrektora sosnowieckiej Caritas, który podziękował zgromadzonej młodzieży za zaangażowanie w pomoc potrzebującym. W części oficjalnej wolontariusze zostali zaproszeni do wzięcia udziału w zbliżającym się III Andrzejkowym Balu Wolontariusza „Vivat Niepodległa” oraz do konkursu o tytuł najlepszej grupy wolontariackiej roku szkolnego 2017/18 „Wolontariat – podaj dalej”. Kolejnym punktem programu była projekcja filmu „Sprawa Chrystusa”.

– Po krótkiej przerwie wolontariusze wysłuchali prelekcji pt. „Nałogi – droga donikąd” Jacka Dewódzkiego – kompozytora, autora tekstów i wieloletniego wokalisty zespołu „Dżem” i Andrzeja Paprota. Jacek Dewódzki podzielił się z publicznością swoim świadectwem życia oraz wiedzą na temat używek i uzależnień. Rockowe brzmienia, autentyczność wypowiedzi artysty oraz poruszający klimat spotkania skłaniały słuchaczy do refleksji nad pięknem i kruchością ludzkiego życia – powiedziała Sylwia Bogusz, koordynatorka programu Młodzi Jałmużnicy.

– Młodzież naszej szkoły bierze udział w tym projekcie od samego początku jego istnienia, czyli od roku 2011. Uczestnicy projektu biorą udział w cyklu szkoleń i warsztatów z zakresu psychologii, komunikacji, organizacji czasu wolnego, a przede wszystkim uczą się jak przygotować i zrealizować autorskie projekty charytatywne – powiedział Sławomir Kozieł, nauczyciel i opiekun koła z V LO im. Kanclerza Jana Zamoyskiego w Dąbrowie Górnczej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wrocław nie chce prowadzić szkoły

2019-02-15 14:05

Agnieszka Bugała

Ze zbiorów portalu www.wroclaw.fotopolska.eu

Krótki artykuł o zamiarze likwidacji jedynej w mieście szkoły dla dzieci z niepełnosprawnością intelektualną, który ukazał się na naszym portalu, wywołał burzę.

o sprawie pisaliśmy tutaj http://www.niedziela.pl/artykul/40796/Wroclaw-nie-chce-szkoly-dla

List otwarty rodziców i grona pedagogicznego Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego nr 1 przy ul. M. Lutra 6 skierowany do Prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka i Radnych Rady Miejskiej Wrocławia wzbudził Państwa zaniepokojenie i troskę. Co dalej z losem wrocławskiej placówki?

Z oświadczenia, które 14 lutego nasza redakcja otrzymała z Urzędu Miasta wynika, że Gmina nie zamierza likwidować Ośrodka, ale zamierza zmienić (od września 2019 r.) organ prowadzący. Decyzja jeszcze nie zapadła, podejmą ją wrocławscy radni 21 lutego br. na sesji Rady Miejskiej. To wtedy zostanie przedstawiony radnym projekt uchwały zamiarowej przeniesienia uprawnień organu prowadzącego. Jeśli radni przegłosują propozycję zmiany, Ośrodek poprowadzi Fundacja Ewangelickie Centrum Diakonii i Edukacji im. Ks. M. Lutra zarządzana przez ks. Roberta Sitarka.

Oto pełny tekst oświadczenia UM Wrocławia:

„Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy nr 1 przy ul. Marcina Lutra 6 nie zostanie zlikwidowany. W dotychczasowym miejscu, na tych samych zasadach i z tą samą kadrą nauczycielską prowadzone będą zajęcia dla uczniów, którzy - tak jak dziś - korzystają z tej tak ważnej placówki. Zmieni się (od września) wyłącznie organ prowadzący, którym - jeśli tak zdecydują radni - zostanie Fundacja Ewangelickie Centrum Diakonii i Edukacji im. Ks. M. Lutra. Dotychczas Miasto Wrocław dzierżawiło pomieszczenia na działalność SOSW nr 1 od wspomnianej Fundacji. Teraz Fundacja przejmie na siebie prowadzenie tego potrzebnego miejsca. Zgodnie z deklaracją Fundacji wszyscy dotychczasowi nauczyciele i pracownicy administracyjni będą nadal tam zatrudnieni. Co więcej, zmiana wiązać będzie się z wyższymi wynagrodzeniami. Rodzice nie zostaną obciążeni żadnymi dodatkowymi kosztami, a dzieci nie odczują tego, że administracyjnie Ośrodek prowadzony będzie przez Fundację. O wszystkim już kilka dni temu poinformowani zostali zarówno rodzice, jak i grono pedagogiczne. Podejmowane działania mają na celu jeszcze mocniejsze związanie placówki z Fundacją, która taką działalnością zajmuje się, z sukcesami, od lat.”

Treść pisma uspokaja – miasto informuje, że nie pozbywa się Ośrodka i nie chce go likwidować. I to jest wiadomość bardzo dobra, odpowiada na pytanie, które postawiliśmy kilka dni temu.

- Słowo „likwidacja” zostało tu użyte wyłącznie w znaczeniu ustawowym – wyjaśnia Jarosław Delewski Dyrektor Departamentu Edukacji. – Nawet, jeśli zmieniamy patrona szkoły, najpierw musi się odbyć likwidacja placówki i powołanie nowej. Ta sytuacja nie oznacza, że dzieci zostają bez miejsca do nauki a nauczyciele bez pracy. W tym konkretnym przypadku następuje zmiana organu prowadzącego z Gminy Wrocław na sprawdzoną Fundację Ewangelickie Centrum Diakonii i Edukacji im. Ks. M. Lutra. Ta Fundacja realizuje już dla naszej gminy różne zadania i jesteśmy z tego bardzo zadowoleni – dodaje.

- Gdyby doszło do tego przekształcenia, gdyby nauczyciele zdecydowali się na przejście do pracy u ks. Roberta Sitarka – wyjaśnia Jarosław Delewski - to nie byliby już pracownikami Karty Nauczyciela, tylko pracownikami zatrudnionymi na zasadach Kodeksu Pracy – to jedyna różnica. Ks. Sitarek spotka się z pracownikami i jest gotowy złożyć im deklarację, nawet na piśmie, że wszyscy pracownicy dostaną ofertę pracy, zagwarantuje im zarobki na takim samym poziomie, lub w niektórych przypadkach wyższe. Rozumiem, że ta zmiana może budzić niepokój, ale myśmy kierowali się interesem uczniów. Dostaliśmy informację, że dla dzieci z tego typu niepełnosprawnościami zmiana miejsca byłaby szkodliwa. Zajęcia będą bezpłatne, przekażemy stuprocentową dotację na każde dziecko – mówi.

- Podjęliśmy tę decyzję bez szerokich konsultacji, ale jest to uchwała zamiarowa. Przepisy obligują nas do tego, że aby podjąć zamiar, musimy o nim poinformować w odpowiednim terminie, w tym wypadku do końca lutego. Ale to tylko zamiar. Nie każdy zamiar jest realizowany – dodaje.

Dyrektor Delewski wyjaśnia, że jego departament przeprowadził staranny audyt w obrębie działań Fundacji i orzekł, że to najlepsze rozwiązanie dla dobra dzieci. - Współpracujemy z ks. Sitarkiem od wielu lat i jesteśmy z tej współpracy zadowoleni – mówi. Tłumaczy, że miasto prowadzi wiele szkół zarządzanych przez fundacje i stowarzyszenia, wynika to z tego, że w momencie, gdy samorząd przejmował edukację zdecydowano, że pewne zadania, zwłaszcza zadania niszowe, wymagające specjalistycznej wiedzy, będą przekazywane organizacjom pożytku publicznego. Te organizacje będą kontrolowane, ale w imieniu gminy będą wykonywały konkretna usługę, w tym wypadku edukacyjną.

- We Wrocławiu jest ok. 250 placówek, które podlegają mojemu departamentowi i aż 500 placówek, publicznych i niepublicznych, prowadzonych przez inne organy. Te szkoły powstają dla dzieci ze specjalnymi wymaganiami edukacyjnymi, one są często zakładane przez malutkie stowarzyszenia. To nie jest tak, że my wypychamy jakąś część tych działań, tylko oddajemy je w ręce specjalistów – tłumaczy Delewski.

Jednak mimo tych uspokajających zapewnień dyrekcja Ośrodka, grono pedagogiczne i rodzice dzieci niepełnosprawnych podtrzymują zastrzeżenia i obawy, które wyrazili w liście otwartym i nie wycofują się ze swoich żądań. Dlaczego? Szukaliśmy odpowiedzi na to pytanie, aby móc jak najrzetelniej podzielić się z Państwem stanowiskami zainteresowanych stron. Oto nasze ustalenia.

Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy nr 1 działa na terenie Ewangelickiego Centrum Diakonii i Edukacji im. ks. Marcina Lutra. Do tej pory jest placówką publiczną, której organem prowadzącym jest Gmina Wrocław. Ośrodek został utworzony z dniem 1 września 2012 r. na mocy Uchwały Nr XXVI/595/12 Rady Miasta Wrocławia z dnia 17 maja 2012 r. Placówka powstała z połączenia Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego nr 8 i Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego nr 9, które zaprzestały działalności 31 sierpnia 2012 r. Ośrodek mieści się w pomieszczeniach użyczanych od Ewangelickiego Centrum Diakonii i Edukacji im. ks. Marcina Lutra. Gmina Wrocław od siedmiu lat płaci Diakonii za wynajem pomieszczeń 1,5 mln zł rocznie. Oczywiste jest, że jeśli radni przegłosują zmianę organu prowadzącego, to pieniądze zostaną w budżecie miasta, wydaje się więc, że to krok racjonalny i zasadny z punktu widzenia właściwego gospodarowania środkami publicznymi.

Jednak tu musi paść pytanie i stawiamy je: Czy gminy Wrocław nie stać na profesjonalny, nowoczesny, dobrze wyposażony, dostosowany do potrzeb dzieci niepełnosprawnych samodzielny budynek, w którym mogłyby się uczyć? Wydaje się, że od 2012 r., gdy na mocy uchwały powstał Ośrodek, było dość czasu, aby wybudować od zera, albo przekształcić, wyremontować i dostosować już istniejący budynek na terenie miasta, w którym niepełnosprawne dzieci (dziś to 191 osób) i profesjonalna kadra, mogłyby uczyć się i pracować w godnych warunkach.

W liście otwartym napisano, że „Na sesji Rady Miejskiej w dniu 11 października 2018 r. zauważyliście Państwo, że "od kilku lat obserwuje się zwiększanie się liczby wydawanych przez publiczne poradnie psychologiczno - pedagogiczne orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego z uwagi na niepełnosprawność intelektualną i niepełnosprawności sprzężone".” Rzeczywiście, potwierdzamy, liczba wydawanych orzeczeń wzrasta, zapotrzebowanie na miejsca w Ośrodku, również wzrastają. Potwierdził ten fakt Dyrektor Departamentu Edukacji:

- Liczba dzieci z orzeczeniami każdego roku rośnie, to zjawisko mamy bardzo dobrze zdiagnozowane. Z tego powodu też powstają wciąż nowe, małe szkoły, które odpowiadają na potrzeby konkretnych dzieci i ich dysfunkcji – mówił pan Jarosław Delewski.

Gmina Wrocław brała pod uwagę przeniesienie Ośrodka w inne miejsce. Dowiedzieliśmy się, że rozważano dwie lokalizacje: przy ul. Jedności Narodowej 117, oraz Zachodniej 2. Pierwsze rozwiązanie zakwestionował Miejski Konserwator Zabytków, druga lokalizacja, przy ul. Zachodniej 2, gdzie dziś działa Gimnazjum 28, a od września 2019 r. budynek będzie pusty, wydaje się być lokalizacją idealną – działa tam szkoła integracyjna, nie potrzeba gigantycznych nakładów na prace przystosowujące dla potrzeb Ośrodka.

- Informację o tym, że miasto rozważa przeniesienie naszego Ośrodka na ul. Zachodnią 2 w ubiegłym roku, bardzo nas to ucieszyło, liczyliśmy na zmianę – mówi wicedyrektor Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego nr 1 pani Natalia Sieradzka – Wojdyło. – Jednak na spotkaniu poniedziałkowym (11.02) przedstawicielki Departamentu Edukacji Urzędu Miejskiego Wrocławia, panie Ewa Szczęch, Dyrektor Wydziału Szkół Ponadpodstawowych i Specjalnych oraz Jolanta Bednarska, kierownik w Dziale Projektów Edukacyjnych zgasiły nasze nadzieje. Podały różne sumy, które miasto wyliczyło i musiałoby wydać na przystosowanie budynku do przeniesienia tam naszego Ośrodka. Najpierw padła kwota 3 mln, potem 10 mln zł, a wreszcie kilkunastu – dodaje.

- Nie wiemy, jak ten budynek wygląda w środku, bo miasto, nawet, gdy zadeklarowało nam przeniesienie tam naszego Ośrodka, nigdy nie zaprosiło nas, dyrekcji, nawet na krótką wizytę. Wiemy tylko, z ustnych przekazów, że budynek jest wyposażony w windę i na zewnątrz prezentuje się bardzo dobrze. Wydaje nam się, że przystosowanie budynku dla potrzeb naszych dzieci nie wymagałoby tak dużych nakładów finansowych o jakich wspomniano na spotkaniu. Konsultowałam wymienione kwoty z naszymi rodzicami – bo są wśród rodziców naszych dzieci specjaliści w wielu dziedzinach – wynajmu powierzchni, przepisów prawa budowlanego, przepisów przeciwpożarowych i innych – i zgodnie potwierdzają, że nawet ta najniższa z wymienionych kwot, 3 mln zł, to budżet ogromny na przystosowanie budynku już będącego szkołą z oddziałami integracyjnymi – mówi wicedyrektor Ośrodka.

Na pytanie, czy kiedykolwiek wcześniej, w ciągu 7 lat działalności Ośrodka, padła ze strony Gminy Wrocław propozycja, że zmieni się organ prowadzący, i że może nim zostać Fundacja Ewangelickie Centrum Diakonii i Edukacji im. Ks. M. Lutra, Pani Wicedyrektor odpowiedziała, że nie. Oficjalnie informacja została przekazana 11 lutego 2019 r.

Ustaliliśmy również, że to nie miasto zrezygnowało z dzierżawy siedziby dla Ośrodka, ale zareagowało na wypowiedzenie umowy najmu, które w grudniu 2018 r. zgłosił Gminie ks. Sitarek. Fundacja podjęła decyzję o otwarciu własnej szkoły dla dzieci niepełnosprawnych od września 2019 r. (reklamuje już tę inicjatywę). Po decyzji o przekazaniu Ośrodka pod zarząd Fundacji kadra i uczniowie staną się więc częścią i tak mającej powstać placówki.

Ale ani kadry, ani rodziców nikt o zgodę na ten pomysł nie pytał. W oświadczeniu Urzędu Miasta czytamy: „Podejmowane działania mają na celu jeszcze mocniejsze związanie placówki z Fundacją”. Tyle, że Ośrodek nie chce mieć z Fundacją nic wspólnego, chce autonomii.

- Nie chcemy być zarządzani przez Fundację. Działamy tu od wielu lat i nie chcemy kontynuacji, zwłaszcza w zaproponowanej formule. Liczyliśmy na zmianę siedziby, którą nam zaproponowano jesienią, a postawiono nas przed faktem dokonanym. Nie potrzebujemy i nie chcemy z nikim walczyć. Jesteśmy zgranym zespołem profesjonalistów. Nie chodzi nam o wyższe płace, które, podobno, mogą nam być zaproponowane, gdy zmiana organu prowadzącego będzie miała miejsce. Chcemy autonomicznej, osobnej siedziby dla naszej szkoły w naszym mieście, osobnego budynku, nie zarządzanego przez Fundację. Wiemy, że takie budynki w mieście są – mówi Natalia Sieradzka – Wojdyło.

Na pytanie, dlaczego dyrekcja, nauczyciele i rodzice Ośrodka nie wyrażają zgody na zmianę organu prowadzącego i nie chcą podlegać Fundacji, pani Natalia Sieradzka – Wojdyło przytacza wyjaśnienie, którego udzieliła przedstawicielom Departamentu Edukacji:

- Nawet jeśli dziś Fundacja deklaruje, że przejmuje Ośrodek w całości, bez redukcji etatów, bez zmniejszenia liczby klas, nie mamy żadnej gwarancji, że za jakiś czas to się nie zmieni. Do tej pory ks. Robert Sitarek nie spotkał się z nami i nie przedstawił swoich planów wobec Ośrodka. Brakuje dialogu, konsultacji, wspólnego wyboru najlepszego rozwiązania. Zresztą, w budynkach, w których działamy jest coraz ciaśniej, Fundacji przybywa podmiotów.

Jeden z nauczycieli, na potwierdzenie tej informacji podaje przykład jak w ostatnim czasie gabinet dyrektora Ośrodka i szatnia dla wózków inwalidzkich dzieci została zabrana Ośrodkowi jako pomieszczenia potrzebne Fundacji do innych celów. W rozmowach padają też konkretne zarzuty pod adresem szefa Fundacji: że zabraniał wjeżdżać busom przywożącym dzieci na teren placówki, bo koła samochodów niszczyły nawierzchnię. Dzieci, niepełnosprawne, musiały wysiadać na ulicy. Dopiero po interwencji rodziców ta sytuacja się zmieniła. Do tej pory jednak nie ma wiaty nad wejściem, gdy pada deszcz dzieci, na wózkach czekają na busy odbierające je ze szkoły pod gołym niebem.

W poniedziałkowym zebraniu (11.02.) nikt z przedstawicieli Fundacji nie brał udziału. Do spotkania dyrekcji, nauczycieli i rodziców z ks. Robertem Sitarkiem, dyrektorem Fundacji Ewangelickie Centrum Diakonii i Edukacji im. ks. Marcina Lutra doszło 14.02 o godz. 17.00. Co ciekawe, tuż po godz. 15.00 tego dnia ukazał się na oficjalnym portalu internetowym Wrocławia (Centrum Informacji Urzędu Miejskiego) artykuł, który relacjonował spotkanie mające się dopiero odbyć.

https://www.wroclaw.pl/specjalny-osrodek-szkolno-wychowaczy-nr-1-bedzie-dzialal

Spytaliśmy, nawiązując do listu otwartego, czy rzeczywiście uczniowie nie mają dostępu do szkolnego boiska (w epoce boomu Orlików to niewiarygodne). Pani Dyrektor odpowiedziała, że kilka lat temu Gmina Wrocław wyremontowała boisko szkolne dla Ośrodka, ale Fundacja wynajmowała je dorosłym i dziś jest tak zniszczone, że dzieci z Ośrodka nie powinny z niego korzystać ze względów bezpieczeństwa. Uczniowie nie mają również dostępu do placu zabaw, bo na terenie placówki działa przedszkole, które jest jego głównym użytkownikiem.

Na terenie placówki należącej do Fundacji działa dziś: Gimnazjum Integracyjne, Gimnazjum Specjalne, Liceum Ogólnokształcące, Technikum Ekonomiczne, Zasadnicza Szkoła Zawodowa i szkoły niepubliczne: Polsko-Niemiecka Niepubliczna Szkoła Podstawowa oraz Niepubliczne Przedszkole „Wesołe Nutki”. To dużo podmiotów w jednym miejscu.

Dyrektor Delewski podkreśla otwartość Gminy na otwieranie małych szkół dla dzieci z dysfunkcjami, które odpowiadają ich specyficznym potrzebom. Rodzi się pytanie: Czy skupianie tylu podmiotów w jednym miejscu, rzeczywiście będzie służyć dzieciom z Ośrodka?

- Dzieci z Ośrodka nie mają własnej sali gimnastycznej – sala, w której ćwiczą nie jest przystosowana do uprawiania sportów, okna nie mają zabezpieczeń, to pomieszczenie o niewielkiej powierzchni – mówi Pani Wicedyrektor. – Organizujemy Dolnośląski Turniej Bocce, to turniej olimpiad specjalnych i nie mamy własnego boiska, korzystamy wtedy gościnnie z boiska w SP nr 3 przy ul. Bobrzej – mówi.

Po przeanalizowaniu przytoczonych przez wicedyrektor Sieradzką – Wojdyło obaw i zastrzeżeń rodzi się pytanie: Dlaczego Gmina nie zdecydowała się na którąś z dwóch proponowanych jesienią 2018 r. lokalizacji? Spytaliśmy Dyrektora Departamentu Edukacji, czy rezygnacja z przeniesienia Ośrodka do proponowanych przez Gminę lokalizacji wynika ze zbyt dużych kosztów.

- To prawda, że operacja jest kosztowna, ale to nie jest warunek niemożliwy do spełnienia, by znaleźć dobre rozwiązanie dla zaistniałej sytuacji. Budynek przy Jedności Narodowej był rozważany jako ewentualna siedziba takiej szkoły, ale inspektorzy budowlani, którzy mieli ocenić koszty remontu, wskazali na bardzo duże utrudnienia. Tam jest tylko jedna klatka schodowa, konieczna byłaby dobudowa windy, a do tego pomysłu bardzo źle odniósł się konserwator zabytków. Sprawę komplikuje fakt, że budynek jest zrewitalizowany przy udziale środków unijnych – tłumaczy Jarosław Delewski.

- Budynek po gimnazjum przy ul. Zachodniej, jeśli rzeczywiście będzie wymagał takiego dostosowania, to dostosowany zostanie, koszty nie mają tu znaczenia. Obawiam się tylko jednego – bo mamy też informacje od rodziców, którzy deklarują, że zostaną w dotychczasowym miejscu, niezależnie od tego, jaki będzie organ prowadzący – że wyremontowanie i przystosowanie tego budynku będzie zwyczajną niegospodarnością. Może się okazać, że budynek jest za duży do potrzeb, że przeszacowaliśmy, że jednak wielu rodziców nie zgodzi się przenieść tam swoich dzieci. Prawdą jest, że ta szkoła spełnia wszystkie wymogi, które budynek dla niepełnosprawnych powinien posiadać, ale nie jesteśmy pewni, czy potrzeba w tej chwili tak dużej placówki w mieście – mówi Delewski.

Co może niepokoić, mimo rzeczowych argumentów przedstawionych przez obydwie strony?

Brak rzeczowego, konstruktywnego dialogu i konsultacji pomysłu ze strony Gminy z tymi, których ta zmiana bezpośrednio dotyczy: dyrekcją, rodzicami dzieci i pracownikami Ośrodka. Najlepiej jeszcze w grudniu, gdy ks. Sitarek wypowiedział umowę najmu. Partnerzy, w tym wypadku powinni być to przedstawiciele Ośrodka i Gminy, powinni móc usiąść i wypracować najlepsze rozwiązanie. Wrażenie, któremu trudno się oprzeć, wysłuchując obydwu stron, jest następujące: do stołu rozmów, owszem, usiedli partnerzy, ale była to Fundacja i Miasto, Ośrodek usłyszał tylko efekt ich ustaleń. Rozczarowujący o tyle, że zapowiadano mu samodzielność i odrębność, nawet pod konkretnym adresem, a pozostało ogromne rozczarowanie i wrażenie, że sprawy załatwiają duzi gracze, mali mogą co najwyżej się zdziwić, podnieść alarm, poczuć się niewysłuchani i pominięci.


***

Osobom, które nie znają się na prawie oświatowym przekazujemy, że procedura o zamiarze zaprzestania działalności Ośrodka jest prowadzona zgodnie z Ustawą o systemie oświaty, której przepisy regulują konieczne do zachowania terminy w przypadku chęci zlikwidowania placówki oświatowej przez organ ją prowadzący. Proces likwidacji podzielony jest na dwa etapy - jednakowo znaczące dla skuteczności postępowania. Pierwszy etap stanowi podjęcie przez radę gminy stosownej uchwały, zwanej powszechnie uchwałą intencyjną (art. 59 ust. 1 w związku z art. 5 c pkt. 1 u.s.o.). Drugim etapem zmierzającym do rozwiązania placówki oświatowej jest spoczywający na organie prowadzącym, obowiązek powiadomienia o zamiarze likwidacji szkoły rodziców uczniów, właściwego kuratora oświaty oraz organu wykonawczego jednostki samorządu terytorialnego, właściwej do prowadzenia szkół danego typu. Zgodnie z ustawą zawiadomienie winno nastąpić na sześć miesięcy przed rozwiązaniem placówki. Terminem likwidacji szkoły jest ostatni dzień sierpnia. Omawiany przepis stanowi normę bezwzględnie obowiązującą, stąd też brak jest możliwości wyznaczenia innej daty likwidacji placówki oświatowej. Określenie przez ustawodawcę daty końca roku szkolnego oraz terminu na zawiadomienie o zamiarze likwidacji szkoły wskazuje, iż uchwała intencyjna winna zostać podjęta najpóźniej odpowiednio do dnia 28 lub 29 lutego. To stąd właśnie na sesji Rady Miejskiej Wrocławia 21 lutego br. zostanie przedstawiony radnym projekt uchwały zamiarowej.

Organ prowadzący jest obowiązany zawiadomić o zamiarze likwidacji szkoły rodziców uczniów, co najmniej na 6 miesięcy przed terminem rozpoczęcia likwidacji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prof. Chazan laureatem nagrody Ciesielskiego

2019-02-18 14:56

Małgorzata Czekaj

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska
Prof. Bogdan Chazan z nagrodą im. Sługi Bożego Jerzego Ciesielskiego, przyznawaną przez Tygodnik „Źródło”

Laureatem 23. edycji nagrody im. Sługi Bożego Jerzego Ciesielskiego w 2019 r. został prof. Bogdan Chazan – lekarz, profesor ginekologii i położnictwa, zwolennik pełnej obrony życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. Nagrodę, przyznawaną corocznie przez Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”, wręczył redaktor naczelny czasopisma, Adam Kisiel, w Sali Senackiej Politechniki Krakowskiej 15 lutego w obecności metropolity krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego, Danuty Ciesielskiej – małżonki Jerzego Ciesielskiego oraz licznych gości.

Prof. Bogdan Chazan w 1998 r. otrzymał tytuł profesora nauk medycznych. Za poglądy dotyczące prawa każdego człowieka do życia był kilkakrotnie zwalniany z pracy: z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, gdzie przez wiele lat był pracownikiem naukowym; z funkcji krajowego konsultanta w dziedzinie ginekologii i położnictwa oraz w 2014 r. z funkcji dyrektora ginekologiczno-położniczego w Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny w Warszawie (w tej sprawie proces przeciwko profesorowi toczy się nadal). W książce „Prawo do życia. Bez kompromisu” prof. Chazan wyznaje, iż nie zawsze bronił życia. „Dziś wiem, że to był błąd” – pisze. „Od kiedy stałem się beneficjentem Bożego miłosierdzia, to w miłosierdzie to uwierzyłem do końca (…) Mnie prawda faktycznie wyzwoliła. I to właśnie ona przyczyniła się do tego, że postanowiłem dawać świadectwo w najtrudniejszych sprawach”. Obecnie prof. Chazan jest m.in. Przewodniczącym Rady organizacji ginekologów katolickich MaterCare International, pomagającej matkom i dzieciom w krajach rozwijających się. Przez lata pracy stał się promotorem wielu zmian w położnictwie. Podkreśla, że nie żałuje żadnej ze swych decyzji podjętych w obronie życia nienarodzonych.

W Krakowie prof. Chazan wskazał, że przyjmuje nagrodę „Źródła” w imieniu wszystkich lekarzy, pielęgniarek i położnych, szczególnie młodych, którzy w wielkim trudzie i poświęceniu stają codziennie w obronie prawa człowieka do życia, cierpliwie i mężnie znosząc presję ze strony przeciwników życia. – Jesteśmy świadkami brutalnego ataku na sumienia lekarzy – podkreślił prof. Chazan i wskazywał na liczne zagrożenia z tym związane. Choć w Polsce sytuacja wygląda lepiej niż w wielu państwach Europy zachodniej, nie możemy spocząć na laurach, ale musimy wspierać osoby stające w obronie życia, szczególnie lekarzy i innych pracowników służby zdrowia. W rozmowie z „Niedzielą” prof. Chazan zachęcał: – Trzeba o nich pamiętać, mówić, doceniać. To są często bezimienni bohaterowie, pracujący w wielu szpitalach, wielu przychodniach, którzy są zwalniani z pracy, szykanowani i pozostawiani samym sobie. O nich trzeba dbać, aby nie rezygnowali ze swojej pracy, bo od nich dużo zależy – od ich opinii wygłaszanych publicznie, ale też od ich opieki nad konkretnymi pacjentami. Wspierajcie państwo lekarzy, pielęgniarki i położne, aby oni czuli, że nie są sami – zaapelował. Wyrazy uznania dla postawy prof. Chazana złożył także abp Marek Jędraszewski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem