Reklama

Religijne akcenty wycieczki na Kresy

2018-03-07 11:22

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 10/2018, str. I

Ryszard Wyszyński
Pomnik św. Jana Pawła II przed kościołem w Truskawcu

Z Wałbrzycha na początku lutego wyjechała na Kresy Południowo-Wschodnie grupa mieszkańców z urodzoną w Borysławiu Ireną Froch, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Drohobyckiej Oddział w Wałbrzychu, oraz dziećmi rodziców, którzy urodzili się podobnie jak ona w Borysławiu

Zamieszkaliśmy w Truskawcu. Uzdrowisko przywitało nas piękną zimą, której w Wałbrzychu nie widzieliśmy od kilku lat. Pół metra śniegu i temperatura 17 stopni poniżej zera. Truskawiec leży w odległości 6 km od Borysławia, a 7 od Drohobycza. Do zaśnieżonego Borysławia pojechaliśmy w jedno z wolnych popołudni. Naszym celem było odwiedzenie katolickiego przedwojennego cmentarza na Hukowej Górze, gdzie w 2016 r. uczestniczyliśmy w poświęceniu nowej tablicy upamiętniającej zamordowanych okrutnie 17 Polaków w 1941 r. przez wycofujących się Sowietów. Pomimo głębokiego śniegu dotarliśmy do krzyża i pamiątkowej tablicy, gdzie zapaliliśmy symboliczny znicz. Wracając, drugi znicz ustawiliśmy przy lapidarium, które od 4 lat tworzy na tym cmentarzu rodowity borysławiak Adam Piotrowski z wałbrzyską młodzieżą uczestniczącą w corocznej akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia”. Kolejne miejsce, do którego dotarliśmy, to nowo wybudowany kościół pw. św. Barbary, poświęcony w 2013 r. Tutaj po krótkiej modlitwie rozmawialiśmy z siostrą zakonną Julią, która zwróciła naszą uwagę na stojącą tu od niedawna zabytkową figurę Matki Bożej, cudownie odnalezioną przed kilku laty w korycie rzeki. Figura, choć jest z drewna, doskonałe się zachowała. Pobyt w Borysławiu zakończyliśmy odwiedzinami w kościele pw. Świętej Anny, który obecnie należy do grekokatolików, a przed wojną był kościołem katolickim, w którym m.in. ochrzczona została uczestnicząca w naszym wyjeździe p. Irena Froch.

Tak wzruszającej chwili, jak ta która mną zawładnęła na widok pomnika św. Jana Pawła II w Truskawcu na Ukrainie, dawno nie pamiętam. Wielka postać polskiego Papieża o przepięknym i wiernym wyrazie twarzy, przykryta kołdrą śnieżno puchu, na tle kościoła, w centrum bardzo cenionego kurortu znanego szeroko z historii dawnej przedwojennej Polski. A wszystko to dzieje się w pierwszym tygodniu lutego br., podczas mojego krótkiego pobytu wraz z grupą wałbrzyszan. Całe miasto zasypane jest śniegiem. Pomnik stoi przed kościołem rzymskokatolickim pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Truskawcu, należącym do parafii w Borysławiu, prowadzonej przez ojców redemptorystów.

O historii tej świątyni, która przeszła tak wiele złego i została odbudowana po latach, pięknie opowiada Stanisław Czapla, miejscowy Polak, który najbardziej przyczynił się do jej odrodzenia. Z zawodu budowlaniec, konserwator zabytków, a z zamiłowania człowiek, który troszczy się o polskie kościoły na Ukrainie. Historia tego miejsca jest bardzo burzliwa. Kościół był zbudowany specjalnie dla kuracjuszy w latach 1911-13. Zastąpił starą kaplicę dla kuracjuszy i mieszkańców, powstałą w Truskawcu jeszcze w 1859 r., która po prostu w dawnych czasach nie mieściła już wiernych. Z tej przyczyny przyszło zbudować w tym kurorcie – dodajmy cenionym z leczniczych wód, a w wśród leczniczej „Naftusi” – nową katolicką świątynię. Kościół był konsekrowany przez biskupa przemyskiego Józefa Pelczara 11 lipca 1914 r. Przez całe przedwojenne lata miał wielu hojnych darczyńców, którzy w Truskawcu leczyli swe zdrowie, magnatów i innych ludzi zamożnych z całej ówczesnej Polski, którzy obdarowywali świątynię licznymi darami w postaci wspaniałych dzieł malarskich i rzeźb. Były wśród nich 73 obrazy malarzy, francuskich, włoskich, hiszpańskich, flamandzkich – w tym autorstwa samego Rembrandta. Po II wojnie światowej Truskawiec wraz z Ukrainą został zaanektowany przez Związek Radziecki. Kościół zamknięto i zrabowano jego dzieła. Budynek świątyni zamieniono na magazyn nawozów sztucznych dla miejscowego kołchozu, co spowodowało szybkie zawilgocenie jego murów. Potem w części gmachu urządzono muzeum ateizmu. Tragedię obiektu dopełnił pożar wieży kościelnej, do którego doszło na początku lat 60. Po nim wkrótce zniszczeniu uległo całe sklepienie kościoła, wycięto kolumny, zrujnowano balkon chóru. Pozostał jedynie szkielet budowli, który został przykryty blachą i w którym urządzono kino. W dawnym prezbiterium, które od kina odgradzała prowizoryczna ściana, była przestrzeń zasypana śmieciami, a z boku ulokowano ubikację. Obecnie trudno to sobie wyobrazić, patrząc na schludne i piękne wnętrze tego kościoła, który po odbudowie ponownie został konsekrowany 1 czerwca 2002 r. przez ówczesnego metropolitę lwowskiego kard. Mariana Jaworskiego.

Reklama

Wnętrze kościoła i jego wygląd zewnętrzny zrekonstruowano na postawie starych zdjęć i opisów. – Z przedwojennych obrazów darowanych jako wotum temu kościołowi do dziś odtworzono już 46. Gdzie są oryginały, nikt nie wie. Pewne jest, że przetrwały wojnę, bo były w nim jeszcze pod koniec lat 50. Potem zostały zrabowane, nie wiadomo przez kogo – mówi Stanisław Czapla.

Obecne kopie odtworzone zostały na podstawie zachowanych fotografii, w tym dawny obraz Rembrandta „Powrót syna marnotrawnego” – płótno jest bardzo dużych rozmiarów. Jedną z ostatnich namalowanych kopii jest obraz z wizerunkiem św. Andrzeja. – W naszym kościele przed wojną było jeszcze drugie dzieło Rembrandta „Burza na jeziorze”, ale póki co nie mamy środków na kolejne kopie, a i tak jesteśmy z naszego rezultatu 46 kopii – szczęśliwi, bo to przecież niemało – podkreśla p. Czapla. Odbudowa kościoła i nawiązanie do jego pierwowzorów było możliwe tylko dlatego, że przedwojenny ksiądz, który posługiwał w kościele uzdrowiskowym, dokładnie opisywał otrzymywane obrazy i inne zabytki wraz z wymiarami. Dzisiaj w kościele oryginalna jest tylko jedna figura św. Pawła, ołtarz centralny, ale niestety niebędący z tego kościoła, lecz inny, który odstąpili truskawieckiej świątyni krakowscy bonifratrzy. Ma jednak tę zaletę, że pochodzi z tego samego warsztatu, co ten będący kiedyś na wyposażeniu świątyni w Truskawcu. Zabytkowe są organy, które zostały zakupione w Niemczech, a nade wszystko oryginalne jest epitafium Walerii Klimczykowej – dwudziestodwuletniej dziewczyny ur. 1866 r., która zmarła po upadku z konia w 1888 r. – Nasza Walerija, czyli kamienna tablica oraz urna z jej prochami, przeleżała w kącie kościoła pośród zalegających w nim różnych śmieci. Za czasów radzieckich wyjęto ten kamień ze ściany z urną i w tym samym miejscu zrobiono wejście do kina – dodaje nasz przewodnik, ale epitafium na szczęście nie wyrzucono. Podkreśla, że zmarła osoba związana była z rodem Żółkiewskich, którzy przed wojną hojnie obdarowywali kościół w Truskawcu licznymi darami w postaci dzieł sztuki. Za dawnej Polski w kościele tym modlili się przebywający wiele razy tutaj na kuracji m.in. Józef Piłsudski czy Jan Kiepura, który zapoczątkował tu koncerty dla kuracjuszy. Latem z uwagi na dużą liczbę wiernych były odprawiane w parku zdrojowym Msze św. polowe... Tyle historii. Dziś w odbudowanym wraz z wieżą i pięknie wyposażonym kościele WNMP modlą się katolicy przyjeżdżający do truskawieckiego kurortu, w tym Polacy, oraz miejscowi katolicy, których – jak mówi Stanisław Czapla – jest tu zaledwie kilka rodzin i wszystkich zna. Przypomina, że kościół, a właściwie jego resztki zostały zwrócone katolikom na początku lat 90. XX wieku. Stało się to po upadku ZSRS, jak powstała Ukraina. Wcześniej nie było to możliwe. Jego odbudowa trwała przeszło 23 lata i ciągle jest w nim coś do zrobienia. Cieszy też piękny pomnik Papieża, którego powstanie przed kilku laty sfinansował darczyńca, pragnący pozostać osobą anonimową. Dzięki niemu czujemy się w kurorcie, jak w domu.

W świątyni posługują ojcowie redemptoryści, mający parafię i kościół w Borysławiu. Mszę św. w Truskawcu w ostatnią sobotę przed Wielkim Postem odprawiał proboszcz ks. Krzysztof Szczygło. Kościół był wypełniony wiernymi.

– Witam serdecznie gości, którzy przybyli tu się leczyć. Witamy w Truskawcu. Życzę, by ten pobyt przyniósł jak najlepsze rezultaty w waszym zdrowiu i był owocny. By służył polepszeniu waszej kondycji zdrowotnej i duchowej – podkreślił proboszcz.

Dwa razy w tygodniu odbywają się w kościele koncerty organowe i skrzypcowe połączone z recytacją poezji po polsku i ukraińsku, które od początku, czyli o blisko 23 lat, prowadzi ich animator Stanisław Czapla, a Msze św. są sprawowane w sobotę i dwukrotnie w niedzielę, w tym przedpołudniowa po polsku.

Tagi:
kresy wycieczka

Akcja Kredkobranie: zebrali już ponad 700 uśmiechów

2018-10-25 12:48

Materiały prasowe

Arch. organizatorów

Ponad 80 szkół z całej Polski, w tym 50 z Małopolski włączyło się w akcję „Kredkobranie - 100 uśmiechów na stulecie” zorganizowaną przez Fundację Ignatianum i Stowarzyszenie Korzenie. W środę 24 października na Akademii Ignatianum w Krakowie odbył się briefing prasowy podsumowujący akcję.

Celem akcji była zbiórka darów w postaci przyborów szkolnych, materiałów plastycznych i nowych egzemplarzy lektur szkolnych dla dzieci mieszkających na Kresach. - W całym celebrowaniu 100-lecia odzyskania niepodległości w wielu inicjatywach, akcjach, uroczystościach, które się dzieją, ważne są też tego typu działania, które mają bardzo wymierny charakter pomocy dla tych, którzy tej pomocy oczekują. Wielkie podziękowania i gratulacje dla pomysłodawców, organizatorów, wykonawców, bez Państwa nie udałoby się wzbudzić uśmiechów na twarzach wielu dzieci żyjących na Kresach. Rzeczy wielkie składają się z rzeczy małych - mówił podczas spotkania wojewoda małopolski Piotr Ćwik. W akcję zaangażowanych było ponad 30 wolontariuszy. Do tej pory udało się zebrać ok. 15 tys. pojedynczych przyborów szkolnych. W miniony weekend część z nich trafiła na Litwę. - Zebraliśmy ponad 700 uśmiechów dzieci na twarzach. Ten cel - podtytuł akcji niejako został spełniony. Wielka radość widoczna była na twarzach tych dzieci. Dyrekcje dziękowały za wsparcie – powiedział Tomasz Konturek, koordynator akcji. Jak podkreślił, akcja w naszym kraju cieszyła się dużą popularnością. Dzieci dawały to, co same miały w swoich plecakach.

Organizatorzy inicjatywy wyrażają ogromną wdzięczność wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób wsparli tegoroczne „Kredkobranie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Symbole i zwyczaje Adwentu

Małgorzata Zalewska
Edycja podlaska 49/2002

Bóg w swojej wielkiej miłości do człowieka dał swego Jednorodzonego Syna, który przyszedł na świat by dokonać dzieła odkupienia ludzi. Jednak tę łaskę każdy z nas musi osobiście przyjąć. Zadaniem Kościoła jest przygotowanie ludzi na godne przyjęcie Chrystusa. Kościół czyni to, między innymi, poprzez ustanowienie roku liturgicznego. Adwent rozpoczyna nowy rok kościelny. Jest on pełnym tęsknoty oczekiwaniem na Boże Narodzenie, na przyjście Chrystusa. Adwent to okres oczyszczenia naszych serc i pogłębienia miłości i wdzięczności względem Pana Boga i Matki Najświętszej.

Bożena Sztajner

Wieniec adwentowy

W niektórych regionach naszego kraju przyjął się zwyczaj święcenia wieńca adwentowego. Wykonywany on jest z gałązek iglastych, ze świerku lub sosny. Następnie umieszczone są w nim cztery świece, które przypominają cztery niedziele adwentowe. Świece zapalane są podczas wspólnej modlitwy, Adwentowych spotkań lub posiłków. W pierwszym tygodniu adwentu zapala się jedną świecę, w drugim dwie, w trzecim trzy, a w czwartym wszystkie cztery. Wieniec wyobraża jedność rodziny, która duchowo przygotowuje się na przeżycie świąt Bożego Narodzenia.

Świeca roratnia

Świeca jest symbolem chrześcijanina. Wosk wyobraża ciało, knot - duszę, a płomień - światło Ducha Świętego płonące w duszy człowieka.
Świeca roratnia jest dodatkową świecą, którą zapalamy podczas Rorat. Jest ona symbolem Najświętszej Maryi Panny, która niesie ludziom Chrystusa - Światłość prawdziwą. W kościołach umieszcza się ją na prezbiterium obok ołtarza lub przy ołtarzu Matki Bożej. Biała lub niebieska kokarda, którą jest przepasana roratka mówi o niepokalanym poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Zielona gałązka przypomina proroctwo: "Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański..." (Iz 11, 1-2). Ta starotestamentalna przepowiednia mówi o Maryi, na którą zstąpił Duch Święty i ukształtował w Niej ciało Jezusa Chrystusa. Jesse był ojcem Dawida, a z tego rodu pochodziła Matka Boża.

Roraty

W Adwencie Kościół czci Maryję poprzez Mszę św. zwaną Roratami. Nazwa ta pochodzi od pierwszych słów pieśni na wejście: Rorate coeli, desuper... (Niebiosa spuśćcie rosę...). Rosa z nieba wyobraża łaskę, którą przyniósł Zbawiciel. Jak niemożliwe jest życie na ziemi bez wody, tak niemożliwe jest życie i rozwój duchowy bez łaski. Msza św. roratnia odprawiana jest przed świtem jako znak, że na świecie panowały ciemności grzechu, zanim przyszedł Chrystus - Światłość prawdziwa. Na Roraty niektórzy przychodzą ze świecami, dzieci robią specjalne lampiony, by zaświecić je podczas Mszy św. i wędrować z tym światłem do domów.
Według podania zwyczaj odprawiania Rorat wprowadziła św. Kinga, żona Bolesława Wstydliwego. Stały się one jednym z bardziej ulubionych nabożeństw Polaków. Stare kroniki mówią, że w Katedrze na Wawelu, a później w Warszawie przed rozpoczęciem Mszy św. do ołtarza podchodził król. Niósł on pięknie ozdobioną świecę i umieszczał ją na lichtarzu, który stał pośrodku ołtarza Matki Bożej. Po nim przynosili świece przedstawiciele wszystkich stanów i zapalając je mówili: "Gotów jestem na sąd Boży". W ten sposób wyrażali oni swoją gotowość i oczekiwanie na przyjście Pana.

Adwentowe zwyczaje

Z czasem Adwentu wiąże się szereg zwyczajów. W lubelskiem, na Mazowszu i Podlasiu praktykuje się po wsiach grę na ligawkach smętnych melodii przed wschodem słońca. Ten zwyczaj gry na ligawkach związany jest z Roratami. Gra przypomina ludziom koniec świata, obwieszcza rychłe przyjście Syna Bożego i głos trąby św. Michała na Sąd Pański. Zwyczaj gry na ligawkach jest dość rozpowszechniony na terenach nadbużańskim. W niektórych regionach grano na tym instrumencie przez cały Adwent, co też niektórzy nazywali "otrembywaniem Adwentu". Gdy instrument ten stawiano nad rzeką, stawem, lub przy studni, wówczas była najlepsza słyszalność.
Ponad dwudziestoletnią tradycję mają Konkursy Gry na Instrumentach Pasterskich (w tym także na ligawkach) organizowane w pierwszą niedzielę Adwentu w Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu. W tym roku miała miejsce już XXII edycja tego konkursu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Jest polskie śledztwo ws. zamachu w Strasburgu

2018-12-19 14:31

PAP

adellyne.pl.fotolia

Łódzki Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej prowadzi postępowanie w sprawie masowego zamachu dokonanego w Strasburgu, w wyniku którego śmierć poniósł Bartosz Niedzielski - poinformowała w środę PAP rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

W ubiegłym tygodniu w Strasburgu doszło do zamachu terrorystycznego. W pobliżu jarmarku bożonarodzeniowego zamachowiec otworzył ogień do ludzi. W ataku ranny został m.in. 36-letni Bart Pedro Orenta-Niedzielski. Polak zmarł w niedzielę w szpitalu.

Prok. Bialik pytana przez PAP, czy polska prokuratura prowadzi postępowanie ws. ataku terrorystycznego we Francji, powiedziała, że ”Łódzki Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Łodzi prowadzi postępowanie w sprawie masowego zamachu dokonanego na grupie ludzi 11 grudnia w Strasburgu, w wyniku którego śmierć poniósł polski obywatel”.

Rzecznik PK dodała, że śledztwo to zostało wszczęte niezwłocznie po uzyskaniu informacji o zdarzeniu.

Polska prokuratura natychmiast po wszczęciu śledztwa wystąpiła do właściwych władz Republiki Francuskiej z europejskim nakazem dochodzeniowym z prośbą o wykonanie czynności procesowych w drodze pomocy prawnej; jak również o nadesłanie niezbędnych dokumentów wymaganych przez polską procedurę - podkreśliła prok. Bialik.

W wyniku ataku terrorystycznego w Strasburgu śmierć poniosło pięć osób. Zamachu dokonał 29-letni Cherif Chekatt, który urodził się w Strasburgu w rodzinie algierskiej. Zamachowca zastrzelono po 48 godzinach od strzelaniny.

W czasie zamachu Bartosz Niedzielski został ciężko ranny. Przez kilka dni przebywał w szpitalu w śpiączce. Podczas ataku był w towarzystwie swojego przyjaciela, włoskiego dziennikarza Antonio Megalizziego, który także został postrzelony przez islamskiego terrorystę Cherifa Chekatta i zmarł w piątek. Według relacji świadków wspólnie z kolegą Polak próbował zatrzymać zamachowca.

„Bartek”, jak mówili na niego znajomi i przyjaciele, pochodził z Katowic; od 20 lat mieszkał w Strasburgu, gdzie współpracował m.in. z Parlamentem Europejskim. AFP pisze, że pasjonował się nauką języków obcych i poznawaniem innych kultur. Jego marzeniem było otwarcie międzynarodowej kafejki w Strasburgu.

W poniedziałek premier Mateusz Morawiecki poinformował o decyzji przyznania renty rodzinie zmarłego Polaka.

Bohaterska postawa Bartosza Niedzielskiego przyczyniła się do powstrzymania mordercy w Strasburgu. Polak zapłacił życiem, żeby żyć mogli inni. Podjąłem decyzję o przyznaniu specjalnej renty rodzinie Pana Bartosza. Niech spoczywa w pokoju - napisał na Twitterze premier Morawiecki.

Również w poniedziałek prezydencki minister Andrzej Dera poinformował, że prezydent Andrzej Duda uhonoruje Niedzielskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem