Reklama

Polska potrzebuje modlitwy

2018-03-21 09:41

Z ks. prał. Zbigniewem Krasem – kapelanem prezydenta RP Andrzeja Dudy – rozmawia Artur Stelmasiak
Niedziela Ogólnopolska 12/2018, str. 16-17

Artur Stelmasiak
Ks. prał. Zbigniew Kras – pomysłodawca konkursu „Niedzieli”: „Na stulecie odzyskania niepodległości – Modlitwa za Ojczyznę”

ARTUR STELMASIAK: – Jako kapelan prezydenta pewnie modli się Ksiądz w intencji Ojczyzny. Czy jest to modlitwa z obowiązku, czy z powołania?

KS. PRAŁ. ZBIGNIEW KRAS: – Jednym z wymiarów kapłańskiego powołania jest modlitwa. Gdybym się nie modlił za Polskę, Polaków i człowieka, który stoi na czele Ojczyzny, to nie wypełniałbym dobrze misji kapelana prezydenta RP. W Pałacu Prezydenckim mogę łączyć powołanie kapłańskie ze służbą dla Rzeczypospolitej. To dla mnie wielki zaszczyt i przede wszystkim wielkie zobowiązanie.

– Czy modli się Ksiądz w intencji prezydenta?

– Tak. Po to tu jestem. Wiem, że moim najważniejszym zadaniem jest modlitwa z prezydentem i za prezydenta.

– Jak to się stało, że zainicjował Ksiądz konkurs na modlitwę za Ojczyznę?

– Jestem w samym sercu Polski, w Warszawie, i jako kapelan pana prezydenta na co dzień śledzę wydarzenia w przestrzeni zarówno państwowej, kościelnej, jak i społecznej. Gdy w zeszłym roku dużo się mówiło o wchodzeniu w rok jubileuszu 100-lecia odzyskania niepodległości, pomyślałem, że jako kapelan również muszę dać coś od siebie.

– Księdza „specjalizacją” jest modlitwa i zachęcanie do niej innych...

– Dlatego zadałem sobie pytanie: W jaki sposób ja, jako kapłan, i my, jako polski Kościół, możemy włączyć się w obchody 100-lecia niepodległości? Zauważyłem, że w Kościele ciągle posługujemy się modlitwami za Ojczyznę ks. Piotra Skargi i św. Andrzeja Boboli. Te modlitwy są bardzo piękne i wciąż aktualne, ale brakuje mi tekstów, słów współczesnych, bo przecież rzeczywistość w Polsce się zmienia i ludzie mają inną wrażliwość. Są modlitwy św. Jana Pawła II, które pozostawił podczas swoich pielgrzymek, ale odnoszą się one do konkretnych miejsc i sytuacji. Marzy mi się modlitwa prosta, zrozumiała i codzienna, jak chleb powszedni, którą mogliby odmawiać biskup, kapłan, ale też każdy wierzący człowiek, który wie, że pomyślność jego Ojczyzny jest w rękach Pana Boga. A przecież modląc się za Ojczyznę, modlimy się także za siebie, swoją rodzinę, najbliższych.

– Napisanych modlitw są tysiące. O jakiej modlitwie myśli kapelan głowy państwa, który przecież jest następcą ks. Piotra Skargi?

– Z porównaniem do ks. Skargi to Pan przesadził. Dziś nie mamy króla i czasy się zmieniły. Inna była rola królewskiego kaznodziei, a inna jest kapelana prezydenta w demokratycznym państwie. Wracając do modlitwy za Ojczyznę, to chciałbym się modlić słowami wiary dzisiejszych Polaków. Mam nadzieję, że rodacy napiszą swoją krótką modlitwę, z którą będą się potem utożsamiać inni wierzący. Powinna być dosyć krótka – mieścić się na niewielkiej karteczce, którą moglibyśmy mieć zawsze przy sobie. Może z czasem tak nam się utrwali w pamięci jak modlitwa „Ojcze nasz”. Moim pragnieniem jest, by modlitwa w intencji Ojczyzny była czymś codziennym, powszechnym, normalnym i naturalnym, ale i ważnym, tak jak modlitwa dziecka za rodziców.

– Jeśli dobrze rozumiem, to ma być taki duchowy prezent na jubileusz naszej Ojczyzny?

– Przecież gdy sięgniemy do wydarzeń sprzed 100 lat, zobaczymy, że nie były to czasy błogiego spokoju. Zmagaliśmy się z różnymi problemami, toczyliśmy walkę o ratowanie młodej niepodległości, włożyliśmy wiele wysiłku w umacnianie naszego państwa. Niektóre bolączki naszej państwowości nadal są aktualne, inne wyrastają przed nami dzisiaj. Wobec nich człowiek wierzący, któremu zależy na losach Ojczyzny, powinien stawać ze swoim duchowym orężem, którym jest modlitwa.

– A jakie są Księdza motywy i oczekiwania? Skąd pomysł na zorganizowanie konkursu we współpracy z „Niedzielą”?

– Wiedziałem, że sam nie spopularyzuję swojego pomysłu, by mógł on dotrzeć do większości Polaków. W tej intencji wybrałem się na Jasną Górę, a później zszedłem ze świętego wzgórza i nieśmiało zapukałem do redakcji „Niedzieli” z pytaniem, czy moja inicjatywa jest warta uwagi, czy się spodoba.

– Z takim pomysłem Ksiądz jako kapelan prezydenta nie mógł lepiej trafić...

– Rzeczywiście, zostałem bardzo ciepło przyjęty i wysłuchany przez szefostwo redakcji „Niedzieli”, która przyszła mi z pomocą w rozpropagowaniu konkursu modlitwy za Ojczyznę. Teraz jest to już nasze wspólne dzieło, któremu patronuje prezydent RP Andrzej Duda.

– Wiele się mówi o budowaniu nowoczesnego państwa. Z przekorą zapytam: Czy w XXI wieku nowoczesna Polska potrzebuje modlitwy?

– Bez względu na to, który mamy wiek – XX, XXI czy XXII, Polska potrzebuje i zawsze będzie potrzebowała modlitwy. Często nie doceniamy wartości i mocy modlitwy, ale wystarczy sięgnąć do Ewangelii, w której Chrystus wprost uczy nas modlitwy, zachęca do niej i daje przykłady tego, że wiara i modlitwa, albo modlitwa pełna wiary, mogą przysłowiowe góry przenosić.

– Ale przecież dziś gospodarka pięknie się rozwija, a bezpieczeństwo gwarantuje nam NATO. Może jest tak dobrze, że nie musimy niepokoić Pana Boga... Dlaczego Ksiądz uważa, że Polska potrzebuje modlitwy?

– Wiele mamy przykładów z 1050-letniej historii Polski, kiedy to modlitwa uratowała naszą Ojczyznę. Dziś może mamy inne zagrożenia. Historia nigdy się nie powtarza w taki sam sposób, jednak uczy nas, że nie można polegać tylko na naszych, ludzkich siłach, lecz należy oprzeć się na Panu Bogu i Jemu zawierzyć naszą przyszłość. Każdy człowiek wierzący modli się w swojej intencji i za swoją rodzinę. Ojczyzna jest taką dużą rodziną rodzin, która również wymaga modlitewnej opieki, by wyprosić błogosławieństwo Boże i wsparcie.

– Czy modlitwa to wsparcie załatwi?

– Musimy pamiętać, że modlitwa jest tylko instrumentem, a nie celem samym w sobie. Nie modlimy się dla samej modlitwy, ale nawiązujemy kontakt z Bogiem, by coś Mu powiedzieć i zarazem słuchać Tego, który jest Mądrością. W modlitwie proszę, błagam, a czasem nawet żądam, spieram się, ale przede wszystkim zawierzam, oddaję się w ręce Tego, który wszystko może i który wie najlepiej, czego potrzeba jego dzieciom. Modlitwa służy też temu, by Panu Bogu zawierzyć Ojczyznę, by On przez mądrych i odpowiedzialnych ludzi poprowadził także naszą Polskę.

– Jak Ksiądz sobie wyobraża modlitwę na 100-lecie niepodległości Polski?

– Winna mieć dwa wymiary. Po pierwsze – dziękczynny, a po drugie – błagalny. Chciałbym, aby w konkursie na modlitwę za Ojczyznę były uwzględnione te dwa wymiary – dziękczynienie za nasz byt niepodległy oraz zawierzenie, by Pan Bóg opiekował się Polską w przyszłości. Jestem głęboko przekonany, że Polska potrzebuje modlitwy każdego Polaka i każdej polskiej rodziny. Mam nadzieję, że w ramach konkursu zostaną nadesłane piękne modlitwy, które będzie można publikować na łamach „Niedzieli”, a w przyszłości może uda się wydać publikację, czyli taki jubileuszowy modlitewnik Polaków za Polskę.

– Gdy piszę o naszej historii, to widzę, że wiara Polaków nas impregnowała i chroniła przed atakami nieprzyjaciół. Dlatego największe nieszczęścia w historii przytrafiały się wtedy, gdy słabość państwa zbiegała się w czasie ze słabością wiary. Druga połowa XVIII wieku jest przykładem, gdy kryzys królestwa i Kościoła doprowadził do upadku. Odrodzenie wiary w XIX wieku dało nam natomiast siłę, by przetrwać lata niewoli.

– Dlatego trzeba się modlić nie po upadku, ale wcześniej, aby się przed nim uchronić. Mam nadzieję, że Polacy potrafią wyciągać wnioski.

– Nawet w tych ostatnich 100 latach można się doszukać wpływu modlitwy na historię Polski. W 1920 r. zorganizowano wielką modlitewną akcję w intencji obrony Ojczyzny przed bolszewikami i zwyciężyliśmy. Mam wrażenie, że w 1939 r. tego modlitewnego poruszenia zabrakło i wszyscy wiemy, jak to się dla nas skończyło. Ksiądz zachęca do codziennej modlitwy, czyli takiej „opatrznościowej prewencji”. Czy dobrze to rozumiem?

– Często padamy na kolana i składamy ręce do modlitwy, ale dopiero wtedy, gdy jest źle. Ja zadaję pytanie: Po co dążyć do takiego momentu w historii, w którym staniemy nad przepaścią? Zwycięstwo w 1920 r. było poprzedzone modlitwą, ale też modlitwa narodu towarzyszyła walczącym na froncie. W 1939 r. byliśmy w dużej mierze zaskoczeni, modlitwy było mało, armia słaba, wróg z Zachodu i ze Wschodu równocześnie zaatakował naszą stosunkowo młodą i dopiero odradzającą się państwowość. Źródłem odrodzenia ducha, siły do powstania i walki o Polskę naszych ojców były: Bóg, wiara i modlitwa. Dziś o wiele lepiej zawierzać Panu Bogu losy naszej Ojczyzny podczas modlitwy każdego dnia – bez względu na to, czy jest dobrze, czy źle. Codziennie potrzeba nam sił fizycznych i duchowych. Na koniec odwołam się do św. Maksymiliana Marii Kolbego, którego słowa zachowały się w mojej pamięci: Napoleon powiedział, że aby wygrać wojnę, potrzeba trzech rzeczy – pieniędzy, pieniędzy, pieniędzy. By zdobyć niebo, świętość, potrzeba też trzech rzeczy – modlitwy, modlitwy, modlitwy. Od jakości modlitwy zależy wszystko. Ja jestem przekonany – i chciałbym wszystkich do tego przekonać – że dla pomyślności naszej Ojczyzny potrzeba modlitwy, modlitwy i jeszcze raz modlitwy! Dlatego zachęcam do udziału w konkursie i do modlitwy jako takiej.

Przeczytaj także: Nasza modlitwa za Ojczyznę - KONKURS
Tagi:
wywiad kapelan konkurs Konkurs Rok Niepodległości

Reklama

Biskup nominat Skibicki o swojej posłudze

2019-02-14 12:58

Michał Plewka (KAI) / Elbląg

Z jednej strony nominacja biskupia wiele zmienia, jednak z drugiej strony zmienia się niewiele, gdyż trwa realizacja tego samego powołania. Moja praca w Kościele trwa już 24 lata - teraz, przez tę nową posługę, będzie jeszcze mocniej zaangażowana - mówi KAI w pierwszej rozmowie po ogłoszeniu decyzji Ojca Świętego biskup nominat Wojciech Skibicki. W czwartek ogłoszono dekret o nominacji ks. Skibickiego na biskupa pomocniczego diecezji elbląskiej.

KEP

Michał Plewka (KAI): Został ksiądz mianowany biskupem pomocniczym diecezji elbląskiej, na którego diecezja czekała blisko cztery lata. Czy jest to dla księdza szczególne wyzwanie i zobowiązanie?

Ks. Wojciech Skibicki, biskup pomocniczy nominat diecezji elbląskiej: Biskup pomocniczy jest po to, by pomagać biskupowi diecezjalnemu. Ta posługa na pewno jest potrzebna w naszej diecezji elbląskiej. Dwaj biskupi seniorzy są dzięki Bogu w dobrej kondycji, więc przez te ostatnie lata wspierali biskupa Jacka Jezierskiego, a teraz, decyzją Ojca Świętego ja również będę go wspierał.

KAI: W jakich okolicznościach dowiedział się ksiądz o tej nominacji?

- To nie były jakieś nadzwyczajne okoliczności, choć było to dla mnie zaskoczenie. Otrzymałem informację z Nuncjatury kilka dni temu. Szczególnie poruszyła mnie świadomość, że to już się wydarzyło. Papież już dokonał takiej nominacji, a nuncjusz tę decyzję przekazuje i pyta kandydata, czy przyjmuje decyzję Ojca Świętego. Dzieje się to w duchu posłuszeństwa. Przyjmuję tę decyzję, żeby służyć dobru Kościoła.

KAI: Czy myślał już ksiądz o swoim biskupim zawołaniu?

- Nie. To trzeba na spokojnie przemyśleć i przemodlić, aby nie działać impulsywnie, ale poprzez przeżycie wewnętrzne. Odprawię rekolekcje to będzie dobry czas na to, by podsumować dotychczasową kapłańską drogę i wymodlić dla siebie owocność dalszej posługi w Kościele.
Z jednej strony nominacja biskupia wiele zmienia, jednak z drugiej strony zmienia się niewiele, gdyż trwa realizacja tego samego powołania. Moja praca w Kościele trwa już 24 lata - teraz, przez tę nową posługę, będzie jeszcze mocniej zaangażowana.

KAI: Dotychczas był ksiądz m.in. dyrektorem wydziału nauki katolickiej kurii biskupiej i wykładowcą liturgiki w elbląskim seminarium. Czy te aktywności skierowane na katechezę i liturgię będą kontynuowane?

- Myślę, że te moje dotychczasowe zadania, czy związane z organizacją katechizacji, czy wykładami w seminarium, będą w jakiś sposób kontynuowane. Oczywiście dziś trudno mi o tym zapewnić. Życie pokaże, w jakich obszarach moja pomoc będzie bardziej potrzebna.

KAI: Któremu patronowi zawierza ksiądz swoją biskupią posługę?

- Jestem głęboko związany z patronem imienia i patronem diecezji elbląskiej, czyli świętym Wojciechem, biskupem i męczennikiem. On od zawsze mi towarzyszy. Nasza ziemia jest też tą pobożnością bardzo przesiąknięta.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wyrzucony z Norwegii za obronę polskich dzieci

2019-02-18 07:58

Artur Stelmasiak

W poniedziałek o godz. 17 odbędzie się demonstracja przed ambasadą Norwegii przeciwko antyrodzinnej polityce Oslo, gdzie odbiera się dzieci m. in. polskim rodzinom. Powodem pikiety jest wyrzucenie polskiego dyplomaty konsula dr Sławomira Kowalskiego wbrew stanowisku rządu RP.

Twitter

Norweski MSZ tłumaczy, że konsul podczas swoich interwencji w obronie dzieci nie podporządkował się policji i urzędnikom Barnevernet. Jednak z opinii świadków i nagrań udostępnionych przez Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jednoznacznie wynika, że to norwescy policjanci i urzędnicy złamali międzynarodowe prawo, a zwłaszcza zapisy Konwencji Wiedeńskiej o prawie konsularnym.

Na filmie ujawnionym na youtube dokładnie widać i słychać, że policjanci zmusili polskiego konsula do opuszczenia budynku, gdzie znajdowały się polskie dzieci. Co więcej, osobie posiadającej immunitet dyplomatyczny policjanci grozili użyciem siły i mówili: "Masz ostatnią szansę żeby stąd wyjść, albo cię wyniesiemy". "Masz wyjść, bo ja tak mówię!". Natomiast rzeczniczka norweskiego MSZ nadal powiela kłamstwa i oskarżenia wobec konsula, że zachowywał się gwałtownie, utrudniał wykonywanie obowiązków i odmówił stosowania się do poleceń policji. - Konsul miał pełne prawo do interwencji, a policja powinna mu w tym pomoc. Nagranie czarno na białym pokazuje, że konsul działał zgodnie z prawem, a prawo łamali norwescy policjanci. To jawne pogwałcenie prawa konsularnego z Konwencji Wiedeńskiej. Mam nadzieję, że te sprawy zostaną postawione na arenie międzynarodowej - mówi mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris, który jest zaangażowany w obronę polskich rodzin w Norwegii.

Konsul Sławomir Kowalski został bardzo brutalnie potraktowany przez norweską dyplomację. W szybkiej odpowiedzi na to polski MSZ w tym samym czasie odwołał norweską panią konsul z Warszawy. W tej sprawie chodzi o ochronę Polaków w Norwegii, których jest tam ok. 200 tys. i są największą mniejszością narodową w tym kraju. - Mam tezę, że w kontekście relatywnie niskiego przyrostu naturalnego w Norwegii, możliwość asymilacji polskich dzieci jest bardzo atrakcyjna dla rządu norweskiego. I dlatego szuka się pretekstu, by polskie dzieci zabrać polskim rodzinom, odciąć je od polskiej kultury i tradycji, by zrobić z nich Norwegów, których dziś tak bardzo brakuje w Norwegii - mówił poseł Jan Dziedziczak i były wiceminister MSZ.

Pikieta rozpocznie się w poniedziałek 18 lutego 2019 roku przed ambasadą Norwegii, al. Armii Ludowej 26 o godz. 17.00

CZYTAJ DALEJ

Reklama

MEN: Matematyka obowiązkowym przedmiotem na egzaminie maturalnym

2019-02-20 07:42

wpolityce.pl

NIK zwróciła się Ministerstwa Edukacji Narodowej o rozważenie możliwości zawieszenia egzaminu maturalnego z matematyki, jako obowiązkowego dla wszystkich uczniów. Zawieszenie, jak mówił we wtorek prezes Izby Krzysztof Kwiatkowski, miałoby trwać do czasu poprawy skuteczności nauczania tego przedmiotu w szkołach.

hinnapong/fotolia.com

NIK po skontrolowaniu nauczania matematyki w szkołach oceniła, że pozostawia ono wiele do życzenia.

W opinii resortu, postulowane przez NIK "zawieszenie" obowiązkowego egzaminu maturalnego z matematyki byłoby powtórką fatalnej decyzji podjętej w 1982 r., bez żadnego uzasadnienia naukowego.

W informacji resortu edukacji przekazanej PAP podniesiono, że nowa podstawa programowa, będąca efektem reformy edukacji podkreśla rozwijanie kompetencji innowacyjnych uczniów, m.in. przez stosowanie innowacyjnych metod nauczania, jak np. metoda projektu, a także wykorzystywanie w szkole nowych technologii.

"Wyłączenie, choćby czasowe, egzaminu z matematyki z części obowiązkowej egzaminu maturalnego zniszczyłoby obiektywne i porównywalne w skali kraju narzędzie rekrutacyjne polskich szkół wyższych" – podkreśla MEN. Resort podnosi, że o obecny kształt tego narzędzia, z obowiązkowym egzaminem z matematyki, polskie środowisko akademickie, zarówno przedstawiciele nauk ścisłych, jak i humanistycznych, zabiegało przez wiele lat.

W komunikacie MEN podkreślono, że matematyka uczy logicznego myślenia i je porządkuje, co ułatwia rozwiazywanie problemów, a przede wszystkim – rozwija wyobraźnię. Umiejętności kształcone głównie w ramach zajęć z matematyki są niezbędne do rozwiązywania problemów w wielu dziedzinach i dyscyplinach naukowych takich jak: medycyna, inżynieria, biznes i ekonomia czy informatyka.

MEN akcentuje, że obiektywne i renomowane porównania międzynarodowe pokazują, że kształcenie matematyczne w polskich szkołach jest na dobrym poziomie.

"Nie istnieją żadne obiektywne, naukowo zweryfikowane przesłanki do natychmiastowego wprowadzania programów naprawczych w zakresie nauczania matematyki. Trudno dostrzec, jak obowiązkowa matura z matematyki mogłaby, choćby w najmniejszym stopniu, przeszkadzać w doskonaleniu procesu nauczania matematyki. Warto zauważyć, że nawet ekspert opracowujący na zamówienie NIK opinię o nauczaniu matematyki w Polsce, stoi na stanowisku, że obowiązkowa matura z matematyki powinna zostać zachowana" – głosi stanowisko resortu.

Resort podnosi, że już w podstawie programowej dla I etapu edukacyjnego (klasy I-III szkoły podstawowej) w treściach nauczania edukacji matematycznej zawarto zapisy dotyczące osiągnięć w zakresie stosowania matematyki w sytuacjach życiowych oraz w innych obszarach edukacji. Służyć ma temu wykorzystywanie przez ucznia warcabów, szachów i innych gier planszowych lub logicznych do rozwijania umiejętności myślenia strategicznego, logicznego, rozumienia zasad itd., jak również tworzenia własnych strategii i zasad organizacyjnych. "Tak jak dotychczas, podstawa programowa zakłada wprowadzenie do matematyki już w wychowaniu przedszkolnym, a następnie przyjazne i łagodne przechodzenie uczniów w klasach I-III szkoły podstawowej do zagadnień matematycznych. Klasa IV jest wyraźnie zaznaczonym rokiem przeznaczonym na propedeutykę nauczania przedmiotowego" - informuje MEN.

Resort przypomina, że realizacja podstaw programowych jest pod stałym nadzorem. Za jakość procesu dydaktycznego prowadzonego w szkole odpowiada dyrektor szkoły, który weryfikuje również wszystkie programy nauczania realizowane w szkole przez nauczycieli. W nowych podstawach programowych dobitnie zaznaczono korelację przedmiotową, która zapewnia spójność i efektywność nauczania oraz motywuje nauczycieli do stosowania metody projektu.

Ministerstwo Edukacji Narodowej przekonuje, że egzaminy gimnazjalny i ósmoklasisty z matematyki oraz egzamin maturalny z matematyki na poziomie podstawowym to jedyne, rzetelne narzędzia służące weryfikacji poziomu wiadomości, a także umiejętności uczniów, m.in. w zakresie kompetencji matematycznych.

Resort zaznacza, że podstawa programowa matematyki to efekt pracy ekspertów w tej dziedzinie, którzy wnikliwie analizowali uwagi, postulaty i propozycje zgłaszane do MEN, kiedy trwały prace nad projektem. MEN przekonuje, że ostateczny kształt podstawy programowej matematyki to dokument, który uwzględnia oczekiwania nauczycieli, środowiska akademickiego, rodziców i uczniów.

MEN informuje, że minister edukacji narodowej widzi konieczność wspierania metodycznego nauczycieli matematyki. Dostęp nauczycieli do doradztwa metodycznego był dotąd bardzo nierównomierny zarówno ze względu na liczbę nauczycieli przypadających na jednego doradcę jak i ze względu na rozkład specjalności nauczycielskich doradców metodycznych, w tym także matematyki. Od 1 stycznia 2019 r. wprowadzono zmiany dotyczące sposobu finasowania doradztwa metodycznego. Pozwoli to na zwiększenie liczby doradców metodycznych i poprawę dostępu nauczycieli do doradztwa medycznego.

Najwyższa Izba Kontroli zwróciła się do Ministerstwa Edukacji Narodowej o rozważenie możliwości zawieszenia egzaminu maturalnego z matematyki, jako obowiązkowego dla wszystkich uczniów. Zawieszenie - jak wyjaśniono - miałoby trwać do czasu poprawy skuteczności nauczania tego przedmiotu w szkołach. W sformułowanych przez siebie wnioskach NIK zwróciła się też do MEN o przegląd materiałów dydaktycznych, w tym programów nauczania matematyki pod kątem efektywnej realizacji podstawy programowej. NIK postuluje też monitorowanie realizacji podstawy programowej nauczania matematyki w szkołach w zakresie adekwatności treści i liczby godzin oraz ewentualne podjęcie działań korygujących. NIK zwraca się ponadto o wsparcie metodyczne nauczycieli matematyki; upowszechnianie indywidualnych form pracy z uczniem.

NIK wskazała, że w latach 2015 - 2017 średnio co szósty uczeń nie zdał matury z tego przedmiotu. 42 proc. uczniów kontrolowanych przez NIK szkół ponadgimnazjalnych miała na świadectwach z matematyki tylko ocenę dopuszczająca, czyli dwójkę. W gimnazjum takich uczniów było 23 proc., a w szkołach podstawowych - 10 proc. Z drugiej strony ocenę celującą z matematyki na świadectwach w kontrolowanych szkołach otrzymało tylko 4 proc. uczniów gimnazjów, 2 proc. uczniów podstawówek i zaledwie 1 proc. uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Wśród powtarzających klasę w latach 2015 - 2017 aż 61 proc. w szkołach ponadgimnazjalnych otrzymało ocenę niedostateczną z matematyki, a w gimnazjach i szkołach podstawowych - 70 proc. Także liczba uczniów zdających egzaminy poprawkowe z matematyki świadczy o nienajlepszej edukacji tego przedmiotu. Izba podnosi, że dane uzyskane z Centralnej Komisji Egzaminacyjnej wskazują, że uczniowie mają z matematyką większe problemy niż z pozostałymi przedmiotami. Bowiem średni wynik egzaminu maturalnego z matematyki w latach 2015 - 2017 wyniósł 55 proc., podczas gdy z języka polskiego - 60 proc., a z języka angielskiego - 73 proc.

Główną przyczyną niepowodzeń polskich uczniów są – według NIK - wady procesu nauczania matematyki. NIK wskazuje, że zarówno kontrola przeprowadzona w 20 szkołach, jak i badania kwestionariuszowe potwierdzają, że, pomimo iż uczniowie posiadają zróżnicowaną wiedzę i umiejętności, zdecydowana większość szkół nie dzieli klas na grupy w zależności od umiejętności matematycznych. W opinii NIK, bolączką polskich szkół jest także to, że nauczyciele nie dostosowują zadań i tempa pracy na lekcji do możliwości uczniów. W ocenie NIK, w szkołach brakuje także odpowiedniego wyposażenia sal lekcyjnych. NIK zwraca uwagę, że w 85 proc. zbadanych szkół nauczyciele, choć mieli takie prawo, nie skorzystali z możliwości opracowania własnych programów nauczania. Korzystali wyłącznie ze sposobu realizacji programu zaproponowanego przez wydawnictwa oświatowe w ich książkach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem