Reklama

Mniszki Klaryski od Wieczystej Adoracji w Hajnówce

Apostołki Eucharystii

2018-03-21 09:42

Mniszki Klaryski od Wieczystej Adoracji
Edycja podlaska 12/2018, str. IV

Archiwum Sióstr Klarysek
15-lecie pobytu w Hajnówce uczczone Mszą św. sprawowaną przez bp. Antoniego Pacyfika Dydycza

Mniszki Klaryski od Wieczystej Adoracji to Zakon, którego istnienie w XIII wieku zapoczątkowała św. Klara, zainspirowana i pociągnięta przykładem życia św. Franciszka z Asyżu.

Droga ewangelicznego posłuszeństwa, ubóstwa i czystości

W ciągu wieków wiele kobiet i mężczyzn zafascynowanych życiem i świętością świętych z Asyżu, zapragnęło wstąpić na drogę życia w ubóstwie, posłuszeństwie i czystości. Jedną z nich była Ludwika Morawska, w zakonie Matka Maria od Krzyża (1842-1906), która nade wszystko ukochała Jezusa Eucharystycznego i w Regule św. Klary widziała możliwość realizacji swojego powołania. Stała się ona apostołką Eucharystii, zakładając wspólnoty Sióstr Klarysek od Wieczystej Adoracji. Od tego czasu zgromadzenie prężnie rozwija się na ziemiach polskich i zagranicą, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Austrii, Niemczech, Bangladeszu i Indiach. Obecnie w Polsce znajduje się osiem domów zakonnych, w których zamieszkuje ok. 200 mniszek.

Bogactwo Adoracji Eucharystycznej

Głównym celem zakonu jest nieustająca adoracja Najświętszego Sakramentu. We wszystkich domach, których w Polsce jest 8, trwa nieustająca modlitwa przed tronem Jezusa Eucharystycznego. Poprzez dzień i noc trwającą adorację siostry przedłużają uwielbienie i dziękczynienie, jakie Kościół w imieniu ludu Bożego składa Bogu Ojcu w Najświętszej Ofierze i dają publiczne świadectwo wiary i miłości. Każda godzina Adoracji Eucharystycznej bogata jest w błogosławieństwa i sprzyja rozwojowi łaski. Stworzone na to, by oglądać Pana twarzą w twarz, siostry czczą z głęboką i żywą wiarą Jego sakramentalną obecność i przemieniają się na Jego podobieństwo. Jest to niezwykła łaska i przywilej, który pomaga mniszkom odkrywać Boga we wszystkich rzeczach i rozważać piękno Jego miłości.

Reklama

Od przyjazdu do Hajnówki po otrzymanie dekretu erygującego

W 2003 r., na zaproszenie bp. Antoniego Dydycza, siostry przyjechały z archidiecezji poznańskiej z Pniew, do diecezji drohiczyńskiej, do Hajnówki. Tu, z pomocą Bożą i życzliwych ludzi, trzy siostry rozpoczęły budowę klasztoru i kościoła. Dzięki ogromnej ofiarności i życzliwości wielu naszych dobrodziejów, budowa klasztoru i kościoła została ukończona w 2013 r. W bieżącym roku, 25 stycznia, obchodziłyśmy mały jubileusz 15-lecia pobytu w Hajnówce, który uczciliśmy Najświętszą Ofiarą sprawowaną w kaplicy klauzurowej klasztoru przez bp. Antoniego Dydycza.

Pan Bóg pozwolił nam nie tylko wznieść mury klasztoru, ale także pomnożył liczbę sióstr w naszej wspólnocie. Obecnie w klasztorze hajnowskim przebywa 13 sióstr: 7 po ślubach wieczystych, 3 po ślubach czasowych, 1 nowicjuszka i 2 postulantki. Odpowiednia ilość sióstr, które złożyły już śluby zakonne, pozwoliła ubiegać się w Stolicy Świętej o pozwolenie na erygowanie klasztoru. Uroczystego aktu erygowania dokonał bp Tadeusz Pikus 5 marca br. w Drohiczynie, w obecności wikariusza generalnego ks. prał. Tadeusza Syczewskiego, kanclerza Kurii Diecezjalnej ks. prał. Zbigniewa Rostkowskiego oraz ekonoma ks. kan. Piotra Jurczaka. Moment ten poprzedziła wspólna modlitwa oraz słowo księdza biskupa, który wyraził wdzięczność siostrom za ich obecność. Podkreślił rolę i znaczenie zakonów kontemplacyjnych, które nieustanną modlitwą wypraszają potrzebne łaski. Od tego momentu klasztor w Hajnówce stał się niezależnym klasztorem Zakonu Mniszek Klarysek od Wieczystej Adoracji i może cieszyć się wszystkimi przywilejami oraz łaskami duchowymi, którymi prawnie cieszą się wszystkie klasztory tego zakonu.

Ora et labora

Częścią życia modlitwy sióstr jest także praca, która pozwala podziwiać, a także mieć udział w Bożym dziele stworzenia. Św. Klara sama ciężko zapracowana prosiła siostry, którym Bóg dał łaskę pracy, by ją podejmowały z radością. W naszym domu siostry zajmują się haftem. Haftujemy paramenty liturgiczne, ornaty, a także sztandary i chorągwie. Jest to także główne źródło naszego utrzymania. Większość prac wykonywana jest ręcznie, ale też chętnie używamy maszyn hafciarskich wysokiej jakości i zaawansowanej technologii. Jest to znacznym ułatwieniem i przyspieszeniem pracy, co pozwala pozyskać więcej czasu na modlitwę i osobisty kontakt z Panem Bogiem. Czas spędzony przy pracy również nie jest czasem wolnym od modlitwy. Forma naszych prac, wykonywana w milczeniu, najczęściej przez większą część wspólnoty w jednej pracowni hafciarskiej, pozwala nam na wspólną modlitwę. Tym sposobem, trwając w skupieniu, uświęcamy każdą chwilę dnia.

Otrzymujemy wiele zamówień na paramenty liturgiczne z naszej diecezji, z Polski, a także różnych zakątków świata, głównie za pośrednictwem Internetu.

Maryja wzorem dla klarysek

W klasztorze Mniszek Klarysek w Hajnówce szczególną czcią otaczana jest Matka Boża. Nabożeństwo różańcowe, Anioł Pański, Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny są tylko niektórymi praktykowanymi w zakonie formami kultu maryjnego. Każdego dnia siostry oddają się pod opiekę Niepokalanej, powierzając Jej wszystkie intencje ludzi proszących o modlitwę. Wyrazem wyjątkowego oddania Matce Bożej jest imię Maria, które każda z sióstr otrzymuje wraz z przyjęciem habitu. Maryja jest Matką, Panią i Królową zakonu oraz jego główną Przełożoną. Maryja jest dla klarysek wzorem modlitwy. W ciszy nazaretańskiego domku, Maryja zatopiona w kontemplacji, adorowała Jezusa już od pierwszych chwil, kiedy znalazł się w Jej łonie. Gdy szczerze i sercem kochamy Jezusa Hostię, wraz z Nim kochamy Jego Matkę. Otaczając czcią i miłością Maryję, równocześnie adorujemy i przyjmujemy Jej Syna.

Życie przepełnione pracą, modlitwą i ciszą

W naszym codziennym życiu pragniemy czerpać z bogactwa duchowego, jakie zostawili nam św. Franciszek i św. Klara. Cisza, modlitwa, praca i odpoczynek, nadają rytm naszym dniom, podobnie jak w pierwszym klasztorze Sióstr Klarysek w Asyżu.

Obecnie trwają w naszym klasztorze prace przy budowie ogrodzenia całej posesji. Przed nami wielkie i trudne zadanie: ukończenie budowy ogrodzenia klasztoru. Ufamy, że tak jak dotychczas, Boża Opatrzność nas nie opuści, ale natchnie wielu życzliwych ludzi, którzy przyjdą nam z pomocą. Dziękujemy wszystkim życzliwym ludziom, którzy nieustannie wspierają nas swoimi modlitwami i ofiarami.

Zapraszamy także do naszej wspólnoty dziewczęta, które pragną oddać swoje życie na służbę Jezusa Eucharystycznego. To wspaniałe powołanie można rozeznać podczas rekolekcji, na które serdecznie zapraszamy, w każdym dowolnym czasie. Wszystkich zainteresowanych życiem naszej wspólnoty zapraszamy na naszą stronę: www.klaryski-hajnowka.drohiczyn.opoka.org.pl .

Tagi:
mniszki

Mniszki z Drohiczyna potrzebują naszej pomocy

2017-02-08 14:24

Agnieszka Bolewska-Iwaniuk
Edycja podlaska 7/2017, str. 7

Uważni czytelnicy „Niedzieli Podlaskiej” z pewnością pamiętają artykuł o siostrach benedyktynkach z Drohiczyna. Poznaliśmy wówczas duchowość benedyktyńską, historię zgromadzenia i losy klasztoru nad Bugiem. Teraz przyjrzymy się dziełom sióstr

Agnieszka Bolewska-Iwaniuk

Niewiele osób ma możliwość, by na własne oczy zobaczyć siostry przy pracy, bo są to mniszki klauzurowe i nie wychodzą one poza mury klasztoru, gdzie toczy się ich całe życie. Klasztor żyje według dewizy św. Benedykta z Nursji: „Ora et labora” – módl się i pracuj. Siostry spotykają się siedem razy dziennie na wspólnej modlitwie, gdzie omadlają intencje Kościoła, świata i ludzi, którzy proszą o takie wsparcie. Jest to pierwsze i najważniejsze zadanie mniszek. Wielkie zadanie, ale i radość sióstr, które cieszą się, wiedząc, że są ludziom potrzebne.

Kiedy w 1957 r. siostry powróciły do Drohiczyna, klasztor wymagał wielkiego remontu, a siostry odbudowywały go własnymi rękami. W 1992 r. z inicjatywy wspólnoty w klasztorze uruchomiono opłatkarnię. Dziś przed zgromadzeniem staje kolejne wezwanie, bo i klasztor, i opłatkarnia wymagają gruntownego remontu. Potrzebne są nowe pomieszczenia i nowe maszyny. By cokolwiek udało się zrobić, potrzebne są pieniądze. Pieniądze, których mniszki nie mają.

Reguła zgromadzenia mówi wyraźnie, że mniszka ma nie wychodzić na zewnątrz, ale podejmować pracę w obrębie murów. Opłatkarnia jest właśnie takim dziełem, które można wykonywać w klasztorze, nie zakłócając życia we wspólnocie, służąc jednocześnie Bogu i ludziom.

Nie tak dawno przy wigilijnym stole dzieliliśmy się opłatkiem, przełamując nieraz trudne sprawy miedzy człowiekiem a człowiekiem. W tym wyjątkowym dniu w naszych domach gościły mniszki z Drohiczyna, przyszły ze słowami modlitwy, które wypowiadały, wypiekając opłatki. O swoich opłatkach mówią, że to mąka, woda, praca, modlitwa i żadnych konserwantów. Swoją pracę siostry wykonują w duchu uwielbienia Pana Boga. Modlą się, powierzają Bogu swoje dzieła i wypiekają kolejne arkusze z pięknymi wzorami. – My nie wychodzimy z klasztoru, ale w opłatkach przychodzimy do wszystkich rodzin, w hostii jesteśmy w każdym kościele. Towarzyszymy wszystkim wiernym, modląc się za całą wspólnotę Kościoła i każdą osobę, która tej modlitwy potrzebuje – przekonują siostry pracujące w opłatkarni.

Dziś siostry potrzebują naszego wsparcia. By dokonać dzieła stojącego przed wspólnotą, potrzebna jest pomoc wielu ludzi o dobrych sercach, tu liczy się każda złotówka, każdy wdowi grosz. Siostry za każde wsparcie dziękują, za każdą pomoc odwdzięczają się modlitwą. – Wierzymy, mamy taką nadzieję i ufność, że jeśli Pan Bóg będzie tego chciał, to utrzymamy to dzieło i znajdą się ludzie, którzy nam pomogą – z uśmiechem mówi s. Klara.

Opłatkarnia prowadzona przez siostry benedyktynki jest ważna dla dla całej diecezji. To jedyna w diecezji drohiczyńskiej opłatkarnia prowadzona przez zgromadzenie zakonne, wszyscy możemy teraz dopomóc, by w dolinie Góry Zamkowej mniszki z najstarszego zakonu w Kościele mogły mieszkać i pracować na chwałę Boga i ku pożytkowi ludzi. Od nas zależy, czy nadal w Drohiczynie będą wypiekane opłatki.

Siostry przypominają też, że kościół przy klasztorze w Drohiczynie przez cały dzień jest otwarty. Każdy może tu przyjść i zaczerpnąć ducha modlitwy. Przy okazji można spotkać siostrę, porozmawiać, poprosić o modlitwę.

* * *

Osoby pragnące wesprzeć materialnie drohiczyńskie benedyktynki potrzebne informacje znajdą na stronie www.drohiczynska.pl w zakładce wspólnoty/zakony.

Redakcja

CZYTAJ DALEJ

Reklama

On tu Jest

2018-04-19 16:10

Anna Buchar

W najbliższą sobotę serdecznie zapraszamy osoby adorujące Najświętszy Sakrament i tych, którzy chcieliby doświadczyć żywej obecności Jezusa do kościoła pw. św. Chrystusa Króla w Głuszycy, gdzie odbędzie się konferencja On tu Jest.


Konferencję (o tym samym tytule) rozpocznie nasz wrocławski duszpasterz, ks. dr Aleksander Radecki. Tuż po nim z wykładem ,,Dynamiczna Cisza” wystąpi ks. dr hab. Dominik Ostrowski ze Świdnicy.

Organizatorzy w trakcie wydarzenia będą zapraszać do inicjatywy „Adoruj24”. Nie zabraknie także Eucharystii, której przewodniczyć będzie biskup świdnicki, bp Ignacy Dec. Wydarzenie zakończy koronka do Miłosierdzia Bożego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Czy zostaną wyjaśnione okoliczności śmierci polskiego kardynała?

2018-04-20 11:45

abd / Poznań (KAI)

Wniosek o wszczęcie śledztwa w sprawie śmierci kard. Augusta Hlonda złożył w IPN wicepostulator procesu beatyfikacyjnego prymasa Polski, chrystusowiec ks. Bogusław Kozioł. W rozmowie z KAI wyjaśnia, dlaczego okoliczności śmierci niezłomnego prymasa Polski do dziś budzą wątpliwości.

Archiwum

- Praktycznie już podczas pogrzebu kard. Hlonda pojawiła się pogłoska, że mógł on zostać otruty na zlecenie służb bezpieczeństwa. Były ku temu poważne przesłanki: jeszcze za życia Kardynała w czasie jego powojennych objazdów parafii w na północy Polski, służby bezpieczeństwa pozorowały wypadki z jego udziałem. Na szczęście nieskutecznie – wyjaśnia w rozmowie z KAI ks. Bogusław Kozioł SChr, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego kard. Augusta Hlonda. Przypomina także o budzących wątpliwość okolicznościach śmierci ówczesnego prymasa Polski, której oficjalną przyczyną było, wg dokumentacji medycznej, zapalenie płuc, będące powikłaniem po ostrym zapaleniu wyrostka robaczkowego.

- Przed śmiercią Prymas dwukrotnie przeszedł operację. Już wówczas mówiono, że pierwsza z nich była niepotrzebna i przeprowadzono ją w następstwie postawienia błędnej diagnozy. Kard. Hlond pytał z resztą lekarzy na łożu śmierci: co panowie podacie jako powód mej śmierci? Tak, jakby zdawał sobie sprawę z ukrywanych faktów – przypomina wicepostulator.

Ks. Kozioł odwołuje się też do przeprowadzonej niedawno kwerendy w archiwach IPN. – Znalazłem kilka dokumentów agentów i współpracowników SB, którzy informują swoich przełożonych, że w środowiskach salezjańskich krąży pogłoska o rzekomym otruciu kard. Hlonda i proszą o zajęcie się tą sprawą. Ponadto, w artykule, opublikowanym w na jednym z polskich portali w ubiegłym miesiącu, przytoczone są fragmenty wypowiedzi represjonowanego ks. Józefa Zatora Przytockiego, który w wspomina, że w czasie jednego z przesłuchań miał usłyszeć od przesłuchującego go oficera: „po śledztwie tutaj zdechniesz. My sobie damy radę ze wszystkimi. Myśmy pomogli zdechnąć Hlondowi” - mówi chrystusowiec. Wicepostulator ufa, że jeśli IPN pozytywnie rozpatrzy złożony wniosek, przyszłe śledztwo być może pomoże rozwiać wątpliwości dotyczące przyczyny śmierci kard. Hlonda.

Obecnie proces beatyfikacyjny kard. Augusta Hlonda znajduje się na tzw. „etapie rzymskim”. W Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych złożono dokumentację zebraną w toku trwającego procesu. 9 marca 2017 r. odbyła się już dyskusja komisji teologów, która pozytywnie zaopiniowała heroiczność cnót i życia Kardynała. Natomiast 15 maja br. w Rzymie zbierze się z kolei komisja kardynałów i biskupów.

- Jeśli wyda ona, w co gorąco wierzymy, również pozytywną opinię, będzie to przedostatni krok w procesie beatyfikacyjnym. Ostatnim będzie podpisanie przez papieża dekretu o heroiczności cnót. Wówczas proces formalnie zostanie zakończony, a Kardynałowi będzie przysługiwał tytuł Czcigodnego Sługi Bożego. Do beatyfikacji potrzebny będzie jeszcze cud, o który się modlimy – wyjaśnia kapłan.

Jak dodaje, niedawno był badany w Niemczech przypadek domniemanego cudu zgłoszony ze środowiska polonijnego, jednak ze względu na brak dostatecznej dokumentacji, sprawa została odłożona. Obecnie dokumentowany jest też kolejny przypadek, tym razem ze Śląska.

22 października br. obchodzona będzie 70. rocznica śmierci kard. Hlonda. Z tej okazji podjęto szereg inicjatyw, mających na celu przybliżyć osobę Kardynała. Między innymi w Warszawie, w dniu śmierci kard. Hlonda, planowane są okolicznościowe wydarzenia: sesja naukowa w Sejmie oraz Msza św. sprawowana w warszawskiej archikatedrze. Jeszcze na wiosnę, wspólnie z Pocztą Polską przygotowywana jest emisja okolicznościowego znaczka pocztowego. Z kolei jesienią w Mysłowicach odbędzie się też konferencja naukowa poświęcona prymasowi.

- Opracowuję także dwie publikacje. Pierwsza z nich, zatytułowana „Myślałem o Was tyle razy”, przygotowywana jest przede wszystkim z myślą o nas, chrystusowcach, ponieważ kard. Hlond był naszym założycielem. Będzie to zbiór wszystkich jego myśli, pism, listów, które do nas skierował. Kolejną będzie stanowił zbiór jego nauczania do Polonii: korespondencja, przemówienia, homilie, listy – zapowiada ks. Kozioł.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem