Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

Od dzieciństwa w branży lotniczej

2018-03-28 10:29

Witold Iwańczak
Niedziela Ogólnopolska 13/2018, str. 20-21

Archiwum Boeing Commercial Airplanes
Nicole Piasecki – córka wynalazcy i producenta śmigłowców transportowych – była jednym z najważniejszych wiceprezesów firmy Boeing w USA. W 2017 r., po 25 latach pracy, przeszła na emeryturę

Naprawdę weszłam do branży, gdy miałam ok. czterech lat – powiedziała kiedyś Nicole Piasecki, jedna z najważniejszych kobiet i wiceprezesów w Boeing Commercial Airplanes, a zarazem wspaniała matka trójki dzieci

Nicole Piasecki Heymann urodziła się w 1963 r. jako jedno z siedmiorga dzieci dumnego ze swojego polskiego pochodzenia słynnego konstruktora śmigłowców transportowych Franka Piaseckiego i Vivian O’Gara Weyerhaeuser. Swoje dzieciństwo wspomina z rozrzewnieniem i pasją do lotnictwa, której inspiracją była praca taty. – Mój ojciec nie myślał o science fiction, ale o zastosowaniach praktycznych – powiedziała Nicole Piasecki. – Nie chodziło mu o zysk, ale o to, by postępować właściwie. Chciał, żeby technologia lotnicza rozwiązywała życiowe problemy, np. transport drewna z gór, gdzie nie ma dróg ani pasów startowych. Jego praca zrewolucjonizowała transport, technologie ewakuacji, pomoc w klęskach żywiołowych, pożarnictwo, budownictwo i wiele innych dziedzin – dodała.

Studia i praca

Nicole ukończyła Uniwersytet Yale w 1984 r. z tytułem inżyniera mechanika. Podczas studiów była kapitanem drużyny hokeja na trawie, najbardziej wartościowym zawodnikiem w lacrosse i zdobyła uniwersytecką nagrodę kobiety sportowca roku. Według jej młodszego brata Johna, nagroda była świadectwem w równym stopniu jej determinacji, jak i sprawności fizycznej. – Była najlepsza, ponieważ chciała być najlepsza – przyznał John Piasecki. Nicole uzyskała również tytuł magistra w dziedzinie zarządzania biznesem w Wharton School na Uniwersytecie Pensylwanii, ponadto ukończyła prestiżową Keio Business School w Japonii w ramach programu studiów biznesowych. Ma uprawnienia pilota.

Do Boeinga dołączyła w 1992 r. jako inżynier w programie 777. Jej doświadczenie zawodowe obejmowało pracę dla Piasecki Aircraft Corporation, Cresap, Towers Perrin Company i United Technologies Sikorsky Aircraft Division. Po 2 latach zmieniła profil swojej pracy i znalazła się w dziale sprzedaży i strategii biznesowej. Była wiceprezesem ds. sprzedaży – spółki leasingowe. Na tym stanowisku zarządzała relacjami biznesowymi Boeinga ze wszystkimi firmami zajmującymi się leasingiem samolotów na całym świecie, w tym sprzedażą i marketingiem wszystkich komercyjnych samolotów i usług lotniczych na rzecz firm leasingowych. Kolejnym etapem było stanowisko wiceprezesa ds. strategii biznesowej i marketingu – kierowała strategicznym planowaniem biznesowym i marketingiem produktów i usług Boeing Commercial Airplanes.

Reklama

Największe wyzwanie zawodowe

W 2006 r. firma postawiła przed Nicole jedno z największych wyzwań w jej karierze – stanowisko prezesa Boeinga w Japonii. Była to bardzo prestiżowa i ważna funkcja ze względu na fakt, że obcokrajowcom nie było łatwo zasłużyć sobie na szacunek japońskich partnerów biznesowych, a kobietom szczególnie. Boeing rozwijał wówczas swój samolot 787 Dreamliner, a Japończycy byli zarówno kluczowymi klientami, jak i partnerami budowlanymi. Piasecki była odpowiedzialna za rozwój i wzmocnienie obecności firmy w Japonii oraz za zarządzanie partnerstwem biznesowym i wdrażanie nowych inicjatyw w celu wzrostu wydajności – i osiągnęła sukces. John Feren, wiceprezes Boeinga i jej były szef, powiedział, że oprócz wysokich kompetencji, wiedzy i uroku osobistego Nicole „ma odwagę i nie daje się zastraszyć, nawet w zdominowanej przez mężczyzn kulturze, w którą wpisują się Boeing i Japonia. Trudno nie być członkiem jej fanklubu”.

Po powrocie do USA w 2010 r. Nicole Piasecki została wiceprezesem ds. rozwoju biznesu w Boeing Commercial Airplanes – odpowiadała za strategiczne planowanie i analizę, które mają kluczowe znaczenie dla zwiększenia długofalowej konkurencyjności firmy. Od 2013 r. była również dyrektorem generalnym systemów napędowych Boeing Commercial Airplanes i nadzorowała zespół odpowiedzialny za projektowanie i opracowanie zintegrowanych systemów napędowych wszystkich samolotów komercyjnych Boeing, a poza tym współpracowała z firmami produkującymi silniki w celu określenia wymagań i zintegrowania ich parametrów z samolotem, aby uzyskać najlepszą wydajność ekonomiczną i ekologiczną. Jej zespół ponadto wspiera dostawę ok. 750 samolotów rocznie i zapewnia światowej klasy obsługę klienta dla kolejnych blisko 13 tys. samolotów używanych na całym świecie. Nicole Piasecki od 15 września 2017 r. jest na emeryturze, na którą przeszła po 25 latach pracy.

Nicole prywatnie

Nicole szeroko angażuje się w przeróżne inicjatywy społeczne, zasiada np. w Radzie Dyrektorów Weyerhaeuser Co., w Radzie Dyrektorów Banku Rezerw Federalnych w San Francisco, jest członkiem Rady Wykonawczej Uniwersytetu Yale, członkiem i dyrektorem Komitetu Doradczego Federalnego Urzędu Lotnictwa Cywilnego, członkiem zarządu Washington Works. To właśnie podczas służby w radzie Washington Works, która pomaga kobietom wyjść spod opieki społecznej i się usamodzielnić, Nicole poznała swojego przyszłego męża – inżyniera Petera Heymanna. Peter był menedżerem Microsoftu, a później współzałożycielem firmy Intermind, zajmującej się oprogramowaniem internetowym. Obecnie jest konsultantem do spraw zarządzania. Mają trzech synów w wieku 18, 16 i 11 lat.

Nicole śmieje się, że najlepiej jej się pracowało na wysokości 35 tys. stóp, bo uwielbia latać i jest tam zdecydowanie spokojniej niż przy biurku w firmie. Gdy dorastała, chciała być liderem w branży lotniczej – i mamą! Jest głęboko wdzięczna Bogu za to, że osiągnęła i jedno, i drugie, a zwłaszcza to drugie. Dotychczas rezerwowała weekendy tylko dla rodziny, uważając, że czas spędzony z rodziną jest najlepszym lekiem na stres. Teraz cieszy się z faktu, że może aktywniej uczestniczyć w życiu swoich synów. Lubi jeździć na nartach, wędrować, wspinać się, grać w golfa, słowem – wszystko, co wymaga ruchu. Na pytanie, jaka jest jej ulubiona piosenka, odpowiada: „Cokolwiek, co moi trzej synowie obecnie śpiewają w domu”.

Tagi:
lotnictwo

Takie pokazy zdarzają się raz na 100 lat!

2018-08-21 12:26


Niedziela Ogólnopolska 34/2018, str. 22-23

W dniach 25-26 sierpnia br. w Radomiu odbędzie się XVI edycja Międzynarodowych Pokazów Lotniczych AIR SHOW 2018. Mają to być wyjątkowe pokazy. O przygotowaniach i kulisach tego wydarzenia opowiada „Niedzieli” radca – koordynator do spraw AIR SHOW w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych gen. bryg. Krzysztof Żabicki

Krzysztof Tadej
Zobacz zdjęcia: Air Show Radom 2018

Krzysztof Tadej, dziennikarz TVP: – Panie Generale, na czym będzie polegała wyjątkowość pokazów lotniczych Air Show 2018? Czego mogą oczekiwać ci, którzy przyjadą do Radomia?

Gen. bryg. Krzysztof Żabicki: – Zachęcam Czytelników tygodnika „Niedziela” do udziału w pokazach, bo rzeczywiście będą one wyjątkowe i niepowtarzalne. Organizujemy pokazy w roku 100-lecia powstania lotnictwa wojskowego. W tym niezwykle ważnym wydarzeniu będą uczestniczyły zespoły akrobacyjne i piloci soliści z 22 krajów. Dwa dni to ponad 17 godzin niezwykłych wrażeń podczas pokazów dynamicznych w powietrzu. Na niebie zaprezentuje się ponad 110 statków powietrznych.
Do Polski przyjadą jedni z najlepszych pilotów świata. To właśnie takich, najlepszych z najlepszych, dobiera się do lotniczych zespołów akrobacyjnych. A tych w Radomiu nie zabraknie. W Europie mamy 12 takich zespołów. W Radomiu zobaczymy aż 11, co – biorąc pod uwagę kalendarz imprez lotniczych na świecie – jest ogromnym sukcesem organizacyjnym.

– Wśród nich będzie włoski zespół akrobacyjny Frecce Tricolori...

– To jeden z najsłynniejszych zespołów świata. Zespół był już w Radomiu w poprzednich latach, ale teraz Włosi przygotowali dla nas specjalny, nowy, 40-minutowy program. Dotrą do nas również formacje spoza Europy. Miłośnicy lotnictwa będą mogli podziwiać Royal Jordanian Falcons z Jordanii. To formacja, która w roku ubiegłym zdobyła główną nagrodę przyznawaną przez Międzynarodowy Komitet Pokazów Lotniczych w Europie za najlepszy pokaz.

– Będą również piloci z Pakistanu.

– To dla nas miła niespodzianka. Przedstawiciele sił powietrznych Pakistanu zabiegali o to, żeby uczestniczyć w pokazach. Wynika to z ich szacunku dla naszego kraju. Chcą podkreślić wkład Polski w rozwój lotnictwa w Pakistanie. Po II wojnie światowej, gdy wielu słynnych polskich pilotów znalazło się w różnych krajach, część lotników zamieszkała właśnie w Pakistanie. Na czele tej grupy był gen. Władysław Turowicz i to on tworzył pakistańskie lotnictwo. Został generałem armii pakistańskiej i zastępcą sił powietrznych tego kraju. Dlatego Pakistańczycy pojawią się w Polsce. Przylecą samolotami JF-17 i Mushack. Samolot JF-17 nigdy wcześniej nie był pokazywany w naszym kraju.

– Czy będą jeszcze inne samoloty, których nigdy nie widzieliśmy?

– Będzie wiele niespodzianek. Gratką dla fanów awiacji będzie przelot samolotu wczesnego ostrzegania i kierowania AWACS (Airborne Warning and Control System). Pojawią się też słynni piloci soliści na interesujących miłośników lotnictwa samolotach. Zobaczymy grecki Demo Team Zeus, turecki Solo Türk, brytyjski i niemiecki Eurofighter, czeskie Jas-39 C Gripen, Mi-17 oraz Mi-24/35, belgijski F-16, austriacki SAAB 105 oraz ukraiński Su-27. Przy tej okazji chcę dodać, że obserwujemy zakupy biletów na portalu: www.eBilet.pl, czyli na oficjalnym portalu internetowym, na którym bilety sprzedajemy, i już wiemy, że kupują je ludzie z całego świata. Po to, żeby zobaczyć np. wspomniany ukraiński samolot Su-27. Do Polski przyleci też wielu fanów lotnictwa z Wielkiej Brytanii, Kanady czy Stanów Zjednoczonych. Będą lecieli przez pół świata, żeby zobaczyć samolot, który jest niezwykle rzadko pokazywany.
Atrakcją pokazów będą, oczywiście, występy polskich pilotów, którzy należą do światowej elity. Myślę np. o mjr. Dominiku Dudzie, który dokonuje niesamowitych wyczynów w powietrzu na samolocie F-16. Niektórzy zastanawiają się, jak można wykonywać takie cudowne akrobacje. Do światowej czołówki należą też nasze zespoły akrobacyjne, które zobaczymy na pokazach: Biało-Czerwone Iskry, Orlik i Żelazny. Możemy być dumni, że mamy takie zespoły i takich pilotów.
Inną atrakcją będą pokazy wiatrakowców, motoparalotniarzy, skoczków spadochronowych oraz baloniarzy. Zapewniam, że będą to wyjątkowe pokazy!

– W tym roku bilety na pokazy są płatne?

– I należy spieszyć się z ich zakupem, bo na radomskie lotnisko ze względów bezpieczeństwa każdego dnia możemy wpuścić nie więcej niż 80 tys. osób. Dlatego biletów, tak jak w ubiegłym roku, może zabraknąć. Ich sprzedaż pokryje tylko część kosztów tego wyjątkowego wydarzenia. Nasze pokazy nie są nastawione na zysk. U nas normalny bilet kosztuje 40 zł na cały dzień. W Wielkiej Brytanii, skąd niedawno wróciłem, koszt biletu to 40, ale funtów! W Europie bardzo rzadko cena biletów na pokazy lotnicze jest niższa niż 100 zł. My chcemy, żeby były one dostępne dla wszystkich. Dlatego przygotowaliśmy wiele biletów ulgowych. Po raz pierwszy wprowadziliśmy bilety dla posiadaczy Ogólnopolskiej Karty Dużej Rodziny.

– Interesujące wydarzenia będą się działy nie tylko na niebie, ale również na ziemi.

– W tym roku trudno będzie dokonać wyboru, czy spoglądać na niebo, czy na ziemię. Przygotowujemy też bowiem niezwykle interesujący pokaz sprzętu wojskowego. Widzowie AIR SHOW będą mieli okazję przyjrzeć się m.in.: czołgom, transporterom opancerzonym, armatom, zestawom przeciwlotniczym, radarom, broni osobistej żołnierzy i symulatorom szkolenia strzeleckiego. Z bliska będzie można obserwować nowoczesną technikę wojskową i indywidualne wyposażenie polskich żołnierzy, zazwyczaj niedostępne dla publiczności. Zaplanowano też pokaz sprzętu amerykańskiej armii stacjonującej w Polsce. Każdy będzie mógł podejść, dotknąć, zrobić sobie zdjęcie. Pokażemy wiele samolotów historycznych, m.in. z czasów II wojny światowej, które zawsze cieszą się ogromnym zainteresowaniem.
Na ziemi przygotowaliśmy również kilka stref tematycznych, np. strefę poświęconą historii Dywizjonu 303 i strefę o historii polskiego lotnictwa wojskowego. Będą specjalne strefy dla dzieci i wiele konkursów.

– Dla rodzin, które wybierają się na pokazy, np. rodzin Czytelników „Niedzieli”, najważniejsze pytanie dotyczy bezpieczeństwa. Czy gdy przyjadą z dziećmi, będą one bezpieczne?

– Bezpieczeństwo jest dla nas najważniejsze. Dotyczy to zarówno tego, co będzie się działo w powietrzu, jak i tego, co będzie się odbywać na ziemi. Nad bezpieczeństwem czuwać będzie Policja współpracująca z Żandarmerią Wojskową, Strażą Pożarną, Strażą Graniczną, Strażą Miejską, Pogotowiem Ratunkowym oraz Służbą Ochrony Państwa. Dyżury podejmą lekarze, ratownicy medyczni i pozostały personel pomocniczy służby zdrowia. Będziemy działali zgodnie z procedurami bezpieczeństwa, żeby jakiekolwiek ryzyko wyeliminować do zera.

– W czasie pokazów w minionych latach zdarzyły się dwa tragiczne wypadki lotnicze...

– Niestety, w historii lotnictwa mają miejsce tragiczne wypadki. Każda tragedia jest bardzo dokładnie analizowana i wyciągane są wnioski. Z tych dwóch katastrof również. Co roku wprowadzane są nowe zalecenia dotyczące pokazów, tak aby wyeliminować zagrożenia. Jestem dobrej myśli, bo znam lotników, którzy są ludźmi odpowiedzialnymi i przestrzegają procedur.

– Na pokazy do Radomia przyjeżdża zawsze wiele znanych osób. W ubiegłym roku uczestniczyli w nich słynny pilot Tadeusz Wrona, który w 2011 r. wylądował samolotem pasażerskim bez wysuniętego podwozia na Okęciu, a także znany aktor Lesław Żurek. Kto odwiedzi w tym roku pokazy?

– Zorganizujemy strefę FOTO-STAR, czyli strefę gwiazd, bo chcemy, żeby piloci, którzy wykonują akrobacje, spotykali się z publicznością. Każdy będzie mógł z nimi porozmawiać, dopytać o szczegóły, zrobić sobie zdjęcia. Dla fanów lotnictwa będzie to okazja, aby teoretyczną wiedzę z książek i filmów skonfrontować z wiedzą praktyków.
Zobaczymy wiele gwiazd i znanych osób. Nie zdradzę nazwisk, bo chcemy, żeby to była niespodzianka. Ponieważ jest to wywiad dla „Niedzieli”, mogę powiedzieć, że wśród gości pojawi się związany z tygodnikiem słynny watykański fotograf Grzegorz Gałązka – autor zdjęcia beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego Jana Pawła II. Człowiek, który zrobił ponad milion zdjęć trzem papieżom: Janowi Pawłowi II, Benedyktowi XVI i Franciszkowi.
Oczywiście, zaszczytem będzie udział w pokazach kapłanów wojskowych. Zaproszenia honorowe, jak zawsze, otrzymali od nas: biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek, prawosławny ordynariusz wojskowy abp Jerzy Pańkowski i ewangelicki biskup polowy Mirosław Wola.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Papież u św. Marty: pasterz jest pokorny, współczuje i modli się, gdy jest oskarżony

2018-09-18 13:45

st (KAI) / Watykan

Na Jezusa, którego władza była owocem pokory i współczucia jako wzór dla pasterzy wskazał Franciszek podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. Ojciec Święty nawiązał do czytanego we wtorek 24 tygodnia zwykłego fragmentu Ewangelii św. Łukasza (Łk 7,11-17), mówiącego o wskrzeszeniu młodzieńca z Nain, jedynego syna matki, która była wdową.

Grzegorz Gałązka

Papież podkreślił, że Pan Jezus miał autorytet u ludu nie ze względu na głoszoną doktrynę, ale ponieważ był cichy i pokornego serca, był blisko ludzi. Natomiast uczeni w Prawie uczyli z katedry i byli coraz dalej o ludzi, mnożąc w nieskończoność przepisy rytualne.

„Ewangelie ukazują nam, że gdy Jezus nie był z ludem, to był z Ojcem, by się modlić. Większość czasu spędzał w drodze, z ludźmi. Dotykał ludzi, brał ich w ramiona, patrzył w oczy, słuchał ludzi. Był blisko i to dawało mu autorytet” – zauważył Franciszek.

Ojciec Święty zauważył, że ewangelista Łukasz podkreśla „wielkie współczucie” Jezusa dla samotnej owdowiałej matki, której syn umarł.

„Są dwie cechy tego współczucia, które chciałbym podkreślić: łagodność i czułość. Jezus mówi: «uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem»(Mt 11,29): łagodne serce. Ta cichość. Był łagodny, nie beształ, nie karał ludzi” – powiedział papież. Jednocześnie przypomniał, że Pan Jezus unosił się gniewem, kiedy zobaczył, że przekupnie zamieniają świątynię - dom Jego Ojca - w jaskinię zbójców, ale wypływało to z umiłowania Ojca.

Franciszek podkreślił czułość Jezusa, który na widok wdowy użalił się nad nią i rzekł do niej: „Nie płacz”. Wskazał, że Pan czyni podobnie wobec nas, ponieważ jest blisko, pośród ludu, jest pasterzem. Dodał, że innym gestem czułości było oddanie wskrzeszonego syna jego matce.

Ojciec Święty zaznaczył, że Jezus jest ikoną pasterza. Od Niego duszpasterze powinni się uczyć bliskości wobec ludzi, a nie otaczać się małymi grupkami możnych, ideologów. „Tacy zatruwają nam duszę” – przestrzegł papież.

Franciszek zauważył, że w chwilach męki Jezus zachowywał tę postawę pokory, łagodności, bliskości, zdolności do współczucia, czułości.

„Kiedy ludzie Go znieważali w Wielki Piątek i krzyczeli: «Ukrzyżuj Go», milczał, bo miał współczucia na tych ludzi oszukanych przez posiadających pieniądze, władzę ... Milczał. Modlił się. Pasterz w chwilach trudnych, w czasach, gdy szaleje diabeł, gdy jest oskarżany przez Wielkiego Oskarżyciela za pośrednictwem wielu ludzi, wielu możnych, cierpi, oddaje swe życie i modli się. I Jezus się modlił. Modlitwa prowadziła Go także na krzyż, z odwagą: i nawet tam potrafił być blisko i uleczyć duszę łotra” – przypomniał Ojciec Święty.

Na zakończenie swej homilii papież zachęcił do ponownego odczytania fragmentu proponowanego przez liturgię, by dostrzec na czym polega autorytet Jezusa. „Prośmy o łaskę, abyśmy my wszyscy, pasterze mieli ten autorytet będący łaską Ducha Świętego” – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kaja Godek: sygnatariusze "Zatrzymaj aborcję" mają wątpliwości, czy w następnych wyborach poprzeć PiS

2018-09-19 13:56

lk / Warszawa (KAI)

Zdajemy sobie sprawę, że reprezentujemy znaczną część wyborców, którzy głosowali na obecnie rządzącą formację. Rozmawiamy z ludźmi, którzy składali podpisy pod projektem "Zatrzymaj aborcję". Mają oni wątpliwości, czy w kolejnych wyborach będą mogli oddać głos na tę samą partię - powiedziała Kaja Godek podczas konferencji zorganizowanej w środę przez środowiska pro-life w Centrum Prasowym PAP w Warszawie.

Magdalena Kowalewska

W trakcie konferencji jej organizatorzy - Instytut Ordo Iuris oraz Centrum Życia i Rodziny - przedstawili m.in. klasyfikację państw świata pod względem ochrony prawnej życia człowieka na prenatalnym etapie rozwoju.

Polska została w tym raporcie sklasyfikowana na 127. miejscu. Tylko 69 państw posiada przepisy słabiej chroniące życie niż Polska. Natomiast w 59 krajach obowiązuje prawo zapewniające pełną ochronę ludzkiego życia. Żyje w nich 40 proc. światowej populacji. Te dane, zdaniem środowisk pro-life, przeczą mitom, jakoby w Polsce dobrze chronione było życie nienarodzonych.

W trakcie konferencji poruszono kwestię procedowania nad złożonym w Sejmie projektem "Zatrzymaj aborcję".

Podkomisja ds. procedowania nad obywatelskim projektem "Zatrzymaj aborcję" została powołana 2 lipca i od tego czasu nie odbyła jeszcze ani jednego posiedzenia. W skład podkomisji weszło dziewięciu posłów: pięciu z PiS, dwóch z PO oraz po jednym z Nowoczesnej i Kukiz`15.

W środę 12 września przewodniczący podkomisji poseł Grzegorz Matusiak (PiS) powiedział KAI, że data rozpoczęcia prac nad projektem wciąż nie została ustalona.

"Chcemy [się zebrać] jak najszybciej, tym bardziej, że mamy bardzo dużo innych obowiązków, a to jest jeden z priorytetów. Staram się to w jakiś sposób zorganizować. Ja działam" - zapewnił Matusiak.

Podczas środowej konferencji w PAP po raz kolejny do opieszałości posłów odniosła się Kaja Godek, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "Zatrzymaj aborcję".

"Projekt zawiera tylko 115 słów, tutaj tak naprawdę nie ma czego badać. Można sprawdzać, jaką czcionką jest napisany, albo czy są poprawnie wstawione przecinki" - stwierdziła Kaja Godek.

W opinii Godek, projekt najpierw przez kilka miesięcy blokowała przewodnicząca komisji polityki społecznej i rodziny Bożena Borys-Szopa, a potem poseł Grzegorz Matusiak. - Skutkiem tego jest śmierć trójki dzieci dziennie i to jest krwawe żniwo tych zaniechań - dodała.

Przypomniała, że uzasadnienie do projektu ustawy zawiera skutki społeczne jej uchwalenia. - Piszemy, że ten projekt czyni Polskę krajem bardziej ludzkim; że znosi niekonsekwencje, gdzie dzieci zdrowe są objęte ochroną, a dzieci chore nie - mówiła Kaja Godek.

Skutkiem zaś niewprowadzenia do tej pory ustawy - powiedziała - jest śmierć 877 dzieci. - To są ludzie, którzy mogli się urodzić, nie musieli umierać. Umarli ze względu na zaniechania polityków - dodała Godek.

Kaja Godek nawiązała do przedwyborczych deklaracji polityków PiS i ich programu z 2014 r., w którym zapewniali, że partia ta opowiada się za ochroną życia i sprzeciwia się aborcji.

"To nie jest tak, że my wymyśliliśmy sobie, że obecnie rządzący politycy muszą to zrobić. Wzięliśmy na serio obietnice zawarte w programie i w wypowiedziach różnych wysoko postawionych polityków tej partii, którzy mówili, że aborcja eugeniczna jest czystym złem" - przypomniała pełnomocniczka Komitetu "Zatrzymaj aborcję".

"W tej chwili mamy Sejm i Senat, w których Zjednoczona Prawica ma większość. Mamy prezydenta wywodzącego się z ZP, deklarującego, że tę ustawę podpisze. Nie ma żadnego powodu, aby tej ustawy nie procedować" - stwierdziła Kaja Godek.

Jak powiedziała, jest niezrozumiałe, dlaczego tak wiele reform od początku kadencji zostało przeprowadzonych pomimo presji medialnej, protestów ulicznych i nacisków instytucji europejskich, a "rzecz tak podstawowa jak ochrona dzieci jest odkładana na nie wiadomo kiedy".

Kaja Godek podkreśliła też, że "Zatrzymaj aborcję" ma poparcie Konferencji Episkopatu Polski, jest jedyną inicjatywą wymienioną z nazwy w biskupich komunikatach.

"Kościół staje po stronie życia, ale po tej stronie ma obowiązek stanąć każdy, kto kieruje się zdrowym rozsądkiem" - powiedziała Kaja Godek.

Pełnomocniczka "Zatrzymaj aborcję" przypomniała też o staraniach o spotkanie przedstawicieli Komitetu z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim i przewodniczącym klubu parlamentarnego PiS Ryszardem Terleckim. Wystosowali w tej sprawie pismo, ale do tej pory nie uzyskali na nie odpowiedzi.

"Zdajemy sobie sprawę, że reprezentujemy znaczną część opinii publicznej w Polsce i wyborców, którzy głosowali na obecnie rządzącą formację. Rozmawiamy z ludźmi, którzy składali podpisy [pod projektem "Zatrzymaj aborcję" - KAI]. Mają oni wątpliwości, czy w kolejnych wyborach będą mogli oddać głos na tę samą partię" - powiedziała Kaja Godek.

Dodała, że osobom tym podoba się wiele dokonań obecnie sprawujących władzę, jednak dla nich istotne jest także zwiększenie prawnej ochrony życia nienarodzonych. - Mówią: zrobiono wiele, ale nie zrobiono tej jednej rzeczy. Nie ma powodu, aby nie wprowadzać ochrony życia. W kolejnych wyborach, nawet biorąc pod uwagę inne dokonania, będę patrzył na ochronę życia i moje sumienie nie pozwoli mi znowu zagłosować na PiS - dodała Godek.

"Zatrzymaj aborcję" jest obywatelską inicjatywą ustawodawczą zgłoszoną przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej o tej samej nazwie. Projekt został złożony w Sejmie 30 listopada ub. roku. Jego celem jest wykreślenie z ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży tzw. przesłanki eugenicznej, pozwalającej na aborcję dzieci, u których stwierdzono podejrzenie nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Pod projektem podpisało się ponad 830 tys. Polaków.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem