Reklama

Podlaskie zwyczaje wielkanocne

2018-03-28 10:57

Ks. Tadeusz Syczewski
Edycja podlaska 13/2018, str. IV

Archiwum CIDD
Procesja rezurekcyjna z udziałem bp. Tadeusza Pikusa. Drohiczyn 2017

Chrystus zmartwychwstał!
Alleluja! Prawdziwie zmartwychwstał! Alleluja!

Święta Wielkiej Nocy podkreślają nasze przywiązanie do tradycji, pobożność, narodowy charakter, dzięki którym religia i obyczaj przenikają się nawzajem. Wiele z dawnych zwyczajów, pielęgnowanych przez naszych przodków, odeszło w zapomnienie. Inne przetrwały, choć nieco w zmienionej formie. Warto o nich pamiętać, ponieważ stanowią one element kultury naszych Małych Ojczyzn.

Rezurekcja na Podlasiu

Na terenie Polski do XVI wieku obrzędy Rezurekcji były bardzo zbliżone do obrzędów praktykowanych na terenie Anglii i Normandii. Obrzędy Rezurekcji zostały szczególnie ujednolicone w Polsce od 1578 r., czyli od wydania Agendy gnieźnieńskiej.

Reklama

Zanim kapłan ruszył z procesją, w niektórych parafiach pozostał taki zwyczaj, iż straż, która czuwała przy grobie, pada na posadzkę kościoła. Robią to wszyscy strażacy jednocześnie. Powstaje wielki huk. Z tym „padaniem” związane było powiedzenie o następującej treści: „Bez padania nie ma Zmartwychwstania”. Innym zwyczajem w niektórych parafiach było pilnowanie porządku podczas procesji rezurekcyjnej przez tzw. szwajcara z buławą w ręku. Była to osoba najczęściej bardzo pobożna i zasłużona w parafii. Rolę tę pełnił mężczyzna. Jego zadaniem było ustawianie procesji, pilnowanie porządku, kolejności itp. Na początku, podobnie jak dziś, uroczysta procesja trzykrotnie okrążała kościół. Szpaler strażaków otaczał księdza. Niektórzy pamiętają, iż podczas procesji rezurekcyjnej żołnierze strzelali z moździerza. Był to jednak bardzo niebezpieczny zwyczaj, dlatego szybko zanikł. Udział w procesji rezurekcyjnej był zwieńczeniem całego Triduum Paschalnego. Silniejszy w nogach

Z porankiem wielkanocnym, a szczególnie z powrotem po Rezurekcji do domu, istnieje również wiele zwyczajów. Najczęściej były one związane z dobrym urodzajem w polu, błogosławieństwem w domu. Tuż po zakończonej Rezurekcji ludzie w wielkim i radosnym pośpiechu udawali się do swoich domów. Znane są wyścigi furmanek i samochodów. Przybycie pierwszemu do domu wróżyło szczęście w gospodarstwie, dobry urodzaj w polu, szybkie i bujne wzejście zboża, wydanie obfitych plonów oraz szczególny urodzaj pszenicy. Było i takie przekonanie, że kto pierwszy z danej miejscowości powróci do domu po Mszy św. rezurekcyjnej, temu urodzi się len i będą mocne nici. Natomiast tam, gdzie były jeszcze małe dzieci, mówiono, że będą szybko chodzić, nawet przed czasem.

Dawniej, jak chodziło się na Rezurekcję przeważnie pieszo, to tego rodzaju wyścigi były również praktykowane wśród pieszych. Zwyciężał ten, kto był „silniejszy w nogach”. Kto pierwszy wrócił do domu, temu miała urodzić się pszenica bądź len. Im więcej osób wyprzedziło się po drodze z kościoła do domu, tym bogatszy miał być urodzaj w polu. Każdy gospodarz poczytywał sobie obowiązek szybkiego powrotu do domu z uwagi na przypisywane dobrodziejstwa.

Zwyczaj życzeń i pozdrowień

Istnieje wiele różnych zwrotów, którymi wierni pozdrawiają się podczas spotkania na Wielkanoc: Pochwalony Jezus Chrystus, Szczęść Boże, Chrystus Zmartwychwstał – prawdziwie zmartwychwstał! Bywało i tak, iż niektóre osoby nie pozdrawiały się albo na słowa Chrystus Zmartwychwstał nie wiedziały, co mają odpowiedzieć. Brak odpowiedzi nie wynikał z uprzedzenia bądź gniewu, lecz z niewiedzy, co należy właściwie odpowiedzieć.

Przy pozdrowieniach ludzie składali sobie życzenia świąteczne. Treść ich dotyczyła najczęściej zdrowia, wszelkiej pomyślności, radości w życiu, miłości, długich lat życia, Bożego błogosławieństwa itp.

Śniadanie wielkanocne

Uroczyste śniadanie wielkanocne, nazywane inaczej paschalne, rozpoczynano modlitwą, którą odmawiał gospodarz bądź najstarsza osoba w rodzinie. Zwyczajem wielkanocnym, zachowywanym dość powszechnie m.in. w parafiach Kamionna, Ostrówek, Stoczek i Ogrodniki jest „poświęcenie” przez gospodarza wodą święconą domu i całego dobytku (zwierzęta i budynki gospodarcze) przed rozpoczęciem śniadania wielkanocnego. Pokarmy poświęcone przez kapłana w Wielką Sobotę spożywano podczas uroczystego śniadania wielkanocnego. Gospodarz domu, jako głowa rodziny, składał wszystkim życzenia, dzieląc święconkę na tyle części, ile osób zasiadało do stołu.

Przygotowując stół wielkanocny należało uroczyście nakryć zielonym sparagusem lub gałązkami zielonymi bądź wierzbowymi. Koniecznie musiał się na stole znaleźć kurczaczek z waty, zielona pszenica lub zasiane na 10 dni przed Wielkanocą żyto. Wszystkie te ozdoby symbolizują nowe życie otrzymane na chrzcie świętym. Na środku stołu umieszcza się paschał rodzinny, baranka oraz tzw. święconkę. Przygotowuje się także wodę i kropidło. Wszyscy stojąc wokół stołu czynili znak krzyża świętego i odmawiali pacierz. Ojciec rodziny odczytywał Ewangelię o Zmartwychwstaniu Pana Jezusa, według św. Łukasza, po usłyszeniu fragmentu odpowiadało się Chwała Tobie, Chryste. I dopiero po tych obrzędach rozpoczynało się śniadanie całej rodziny. Przed rozpoczęciem śniadania wielkanocnego zapalano świecę i odmawiano modlitwę. Tego dnia w domach śpiewano pieśni wielkanocne takie jak: „Wesoły nam dziś dzień nastał”, „Chrystus Zmartwychwstan jest”, „Wesel się Królowo miła”, „Zwycięzca śmierci, piekła i szatana”, „Alleluja – Jezus żyje”, „Przez Twoje święte Zmartwychpowstanie”. Sam obrzęd śniadania wielkanocnego przebiegał w sposób następujący: najpierw każdy brał połówkę jajka i jeden drugiemu życzył zdrowia, pomyślności, wielu radości oraz błogosławieństwa Bożego. Nie można było nic pozostawić ze święconego, należało wszystko zjeść do końca.

Dzień Wielkanocy w domach obchodzono bardzo uroczyście. Tego dnia nie wolno było wykonywać żadnych prac domowych. Tego dnia nie odwiedzano także znajomych i sąsiadów. W dniu pierwszego dnia Wielkanocy nie wolno było leżeć w łóżku, gdyż zboże mogło się wylec w polu. Tego dnia nie można było także spać, gdyż to przyniosłoby nieurodzaj w polu, bądź jakieś nieszczęście w gospodarstwie.

Symbol życia

Zgodnie ze zwyczajem, jajko – symbol siły życiowej, odrodzenia, wkładano do grobów, aby oczyścić zmarłych, tak by ich dusze nie błąkały się po świecie. Skorupki z jajka nie można było wyrzucać, a najwyżej wolno było spalić w piecu. Powszechnie uważano, że jest to ochrona przed szczurami, myszami i dlatego należało je rozkruszyć i posypać po kątach izby. Gospodynie również sypały za płot, na pole, do ogródka, aby szkodniki nie niszczyły zasianych warzyw, zbóż itp. Ostatek skorupy, zwyczaj nakazywał, należało posypać kurom, aby dobrze się niosły i dawały jajka z podwójnymi żółtkami. Ceremonia dzielenia się jajkiem święconym była i jest bardzo żywa w całym regionie nadbużańskim.

Bogata tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie jest głęboko zakorzeniona w podlaskiej ziemi. Ziarno pamięci powinno być pieczołowicie pielęgnowane i zasiewane, tak, jak to robili nasi przodkowie.

Niech radość ze Zmartwychwstania Pańskiego wyrażona słowami – Chrystus Zmartwychwstał, prawdziwie Zmartwychwstał, towarzyszy nam wszystkim w życiu oraz prowadzi do nieustannej przemiany serc.

Tagi:
zwyczaje

Wielkanoc na Kresach

2018-03-28 10:57

Anna Buchar
Edycja wrocławska 13/2018, str. IV

O świątecznych zwyczajach kresowych, wspominając historię swojej rodziny opowiada Halina Żak, mama znanego aktora Cezarego Żaka

Anna Buchar
Halina Żak, mama aktora Cezarego Żaka

Na spotkanie z Haliną Żak umówiłam się w Izbie Pamięci w Brzegu Dolnym. Miejsce to prowadzone przez Stowarzyszenie Osadników Ziemi Dolnobrzeskiej od 10 lat gromadzi pamiątki, dokumenty, zdjęcia, wspomnienia i różnego rodzaju przedmioty mające wartość historyczną związaną z przedwojennymi, wojennymi i powojennymi losami ludzi, których wiatr historii rzucił po II wojnie światowej na tzw. Ziemie Odzyskane, w tym przypadku na ziemię dolnośląską. Stowarzyszenie powstało z inicjatywy pani Haliny, która do ubiegłego roku pełniła tu funkcję prezesa. Ta niezwykle serdeczna kobieta nie miała lekkiego życia. Urodziła się na Kresach, w Domaszewiczach (dzisiejsza Białoruś) w rodzinie Bułynko. Gdy miała zaledwie 1,5 roku, została zesłana z rodziną na Sybir. Wyjechała razem z dwiema starszymi siostrami: Marią i Janiną oraz matką Stanisławą, która była wówczas w ciąży. Ojca Jana (który był legionistą Piłsudskiego) nie zdążyła poznać, bo gdy został aresztowany przez Rosjan, słuch po nim zaginął. Na Sybirze spędziła 5 lat swojego bardzo młodego życia. Przyjechała do Polski jako sześcioletnia dziewczynka, niewiele więc pamięta z wojennej tułaczki. Niektóre jednak epizody, które silnie wpłynęły na jej dziecięcą wówczas psychikę, pamięta do dziś. – Był luty 1946 r., gdy przyjechaliśmy transportem z Syberii do Brzegu Dolnego.

Pamiętam, że razem z moim czteroletnim bratem nie mogliśmy doczekać się pierwszych świąt w kraju – wspomina Halina Żak. Sybiraczka na stałe osiedliła się w Brzegu Dolnym. Wyszła za mąż za Michała Żaka i urodziła mu dwóch synów: Cezarego (popularnego aktora, znanego m.in. z roli w serialu „Ranczo”) oraz Arkadiusza.

Halina Żak nie pamięta świąt na Kresach, ale wiele o nich dowiedziała się z opowieści mamy i sióstr. – Święta Wielkanocne to wyjątkowy czas. Na Wschodzie od Środy Popielcowej obowiązywał ścisły post w środy i w piątki, a wstrzemięźliwość od mięsa trwała cały tydzień. Tylko w niedzielę jadło się mięso. Ponieważ najbliższy kościół znajdował się w Baranowiczach (7 km od naszego miejsca zamieszkania), nabożeństwa Drogi Krzyżowej odprawialiśmy w domu. Wieczorami śpiewało się pieśni, takie jak „Wiatr w przelocie”, „Dobranoc” czy „Biedny kto Ciebie”. Parę tygodni przed świętami marynowano i bejcowano mięsa na szynki. W ostatnim tygodniu przed Wielkanocą zabijano prosię. Nadziewane mięsem i kaszą gryczaną było głównym posiłkiem wielkanocnej uczty. Stawiano je na środku stołu (nakrytego białym obrusem i udekorowanego barwinkiem i bukszpanem), dookoła leżały pisanki, obok cukrowy baranek z chorągiewką biało-czerwoną i napisem „Alleluja”. Oczywiście nie mogło zabraknąć ciast, takich jak baby czy mazurki. Święta rozpoczynała Rezurekcja o 6 rano. Po niej śniadanie wielkanocne. Dzielono się jajkiem i składano życzenia, a dzieci mówiły wierszyki, które układał brat mojej mamy – Kazimierz Kaczmarek, katecheta, żołnierz armii Andersa. Pierwszego dnia świat nie odwiedzało się rodziny i znajomych, nie wolno było nic robić (sprzątać czy gotować). Co innego drugiego dnia – odwiedzano się i tradycyjnie oblewano wodą! W mojej rodzinie do dziś kultywuje się świąteczne tradycje Wschodu – podkreśla pani Halina.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Watykan: nie ma zgody, by małżonkowie niekatoliccy przyjmowali Komunię św.

2018-04-18 22:50

st (KAI) / Linz

Kongregacji Nauki Wiary, której przewodniczy abp Luis Ladaria, listem z 22 lutego, miała odmówić zezwolenia, aby współmałżonek niekatolicki pary mieszanej mógł przyjmować Eucharystię w Kościele katolickim – informuje austriacki portal kath.net. Decyzję tę miał potwierdzić Papież Franciszek.

Tama66/pixabay.com

Zgodnie z projektem wytycznych zatwierdzonych przez Niemiecką Konferencję Biskupów w lutym b.r. większością 2/3 głosów, małżonkowie protestanccy mogli by przyjmować Komunię św. po „poważnym zbadaniu sumienia”, a także musieli by „potwierdzić wiarę Kościoła katolickiego” co do Eucharystii, pragnąc zakończyć „poważne cierpienie duchowe” oraz „zaspokoić głód Eucharystii”.

Pomimo zapewnień ze strony przewodniczącego konferencji, kardynała Reinharda Marxa, że nie jest to jakąkolwiek próbą zmiany doktryny Kościoła, wniosek głęboko podzielił biskupów niemieckich.

Kard. Gerhard Müller, były prefekt Kongregacji Nauki Wiary, potępił ten ruch jako „sztuczkę retoryczną” i stwierdził, że warunki wymienione w projekcie dokumentu nie mogą zostać spełnione, jeśli chcemy pozostawać wiernymi nauczaniu Kościoła.

Na początku kwietnia b.r . pojawiała się informacja, że siedmiu biskupów, w tym kard. Rainer Woelki z Kolonii poprosiło o interwencję prefekta Kongregacji Nauki Wiary, abpa Luisa Ladarii Ferera SJ. W trzystronicowym liście opublikowanym na łamach Kölner Stadt-Anzeiger stwierdzili, że Niemiecka Konferencja Episkopatu może przekroczyć swoje kompetencje i poprosili Watykan o pomoc. List był adresowany również do kard. Kurta Kocha, przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan.

Oprócz kardynała Woelkiego list podpisali abp Ludwig Schick z Bambergu oraz biskupi Konrad Zdarsa (Augsburg), Gregor Maria Hanke (Eichstätt), Wolfgang Ipolt (Görlitz), Rudolf Voderholzer (Ratyzbona) i Stefan Oster (Passawa). W lutym b.r. większość biskupów niemieckich wyraziła zgodę na umożliwienie luterańskiemu członkowi pary mieszanej komunii. Natychmiast podjęto w tej kwestii konsultacje z Watykanem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież w Alessano: Ewangelia wzywa często do niewygodnego życia

2018-04-20 10:58

tlum. st (KAI) / Alessano

Na znaczenie zrozumienia ubogich i budowania Kościoła świadczącego, że Bóg jest jedynym prawdziwym dobrem zwrócił dziś uwagę papież Franciszek modląc się przy grobie biskupa Antonia Bello w Alessano, który bywa uważany za prekursora duszpasterskiego stylu Ojca Świętego. Dzisiaj przypada 25 rocznica śmierci tego Sługi Bożego.

Grzegorz Gałązka

Oto tekst papieskiego przemówienia w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry,

Przybyłem jako pielgrzym na tę ziemię z której pochodził Sługa Boży, Tonino Bello. Przed chwilą modliłem się przy jego grobie, który nie wznosi się monumentalnie w górę, ale jest całkowicie zanurzony w ziemi: Don Tonino, zasiany w swej ziemi zdaje się nam mówić, jak bardzo ukochał ten region. Chciałbym się nad tym zastanowić, przywołując przede wszystkim jego słowa wdzięczności: „Dziękuję, moja ziemio, mała i uboga, która zrodziłaś mnie ubogim, jak ty, ale która właśnie dlatego obdarzyłaś mnie niezrównanym bogactwem zrozumienia ubogich i tym, że mogę im dzisiaj służyć”[1].

Zrozumienie biednych było dla niego prawdziwym bogactwem. Miał rację, ponieważ ubodzy są naprawdę bogactwem Kościoła. Przypomina nam o tym stale don Tonino, w obliczu powracającej pokusy, by dojść do porozumienia z możnymi chwili obecnej, dążenia do przywilejów, samozadowolenia w wygodnym życiu. Ewangelia – zazwyczaj przypominał to na Boże Narodzenie i na Wielkanoc - wzywa często do niewygodnego życia, ponieważ ten, kto idzie za Jezusem kocha ubogich i pokornych. Tak czynił Nauczyciel, tak głosiła jego Matka, chwaląc Boga, bo On „Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych” (Łk 1,52). Kościół, który troszczy się o ubogich zawsze będzie dostrojony do kanału Boga, nigdy nie traci częstotliwości Ewangelii i czuje, że musi powrócić do tego, co istotne, aby konsekwentnie wyznawać, że Pan jest jedynym prawdziwym dobrem.

Don Tonino wzywa nas, byśmy nie teoretyzowali na temat bliskości wobec ubogich, ale byli blisko nich, tak jak to czynił Jezus, który będąc bogatym, dla nas stał się ubogim (por. 2 Kor 8,9). Don Tonino odczuwał potrzebę naśladowania Go, angażując się osobiście, aż do wyzbycia się siebie. Nie przeszkadzały jemu prośby, bolała go obojętność. Nie obawiał się braku pieniędzy, ale martwił się niepewnością pracy, problemem, który jest dziś tak aktualny. Nie tracił okazji, aby powiedzieć, że na pierwszym miejscu stoi pracownik z jego godnością, a nie zysk ze swoją chciwością. Nie stał z założonymi rękoma: działał lokalnie, aby siać pokój na całym świecie, w przekonaniu, że najlepszym sposobem, aby zapobiec przemocy i wszelkiego rodzaju wojnom jest zatroszczenie się o potrzebujących i krzewienie sprawiedliwości. Jest tak naprawdę, bo jeśli wojna rodzi ubóstwo, to także ubóstwo wywołuje wojnę [2]. Zatem pokój budowany jest począwszy od domów, ulic, warsztatów, gdzie osobistym wysiłkiem kształtuje się komunia. Don Tonino pełen nadziei powiedział: „Od zakładu, tak jak kiedyś od warsztatu z Nazaretu, wyjdzie słowo pokoju, które wytyczy drogę ludzkości spragnionej sprawiedliwości, ku nowym celom”[3].

Drodzy bracia i siostry, to powołanie pokoju należy do waszej ziemi, do tej wspaniałej ziemi pogranicza - finis-terrae – którą don Tonino nazywał „terra-finestra” [„ziemia- okno”], bo z południa Włoch otwiera się na południe świata, gdzie „najubożsi są coraz liczniejsi, a bogaci stają się coraz bogatsi i jest ich coraz mniej” [4]. Jesteście „otwartym oknem, w którym można obserwować całe ubóstwo ciążące na historii” [5], ale jesteście przede wszystkim oknem nadziei, aby Region Śródziemnomorski, historyczny basen cywilizacji, nigdy nie był napiętym łukiem walki, ale gościnną arką pokoju” [6].

Don Tonino jest człowiekiem swojej ziemi, bo na tej ziemi dojrzewało jego kapłaństwo. Tutaj rozkwitło jego powołanie, które uwielbiał nazywać ewokacją: przywoływaniem tego, jak szalenie Bóg miłuje szczególnie, każde po kolei nasze kruche życie; echo Jego głosu miłości, który przemawia do nas każdego dnia; wezwanie, aby zawsze iść naprzód, by odważnie marzyć, zdecentralizować nasze życie, by służyło innym; zaproszenie, by zawsze ufać Bogu, jedynemu, który potrafi przemienić życie w święto. Takim właśnie jest powołanie według don Tonino: powołanie, by stawać się nie tylko pobożnymi wiernymi, ale w pełnym tego słowa znaczeniu rozmiłowanymi w Panu, z żarliwością marzenia, porywem daru, śmiałością, by nie poprzestawać na półśrodkach. Gdy bowiem Pan rozpala serce, to nie można zgasić nadziei. Kiedy Pan prosi o nasze przyzwolenie, nie możemy odpowiedzieć „być może”. Warto, by nie tylko młodzi, ale my wszyscy, poszukujący sensu życia, byśmy słuchali i usłyszeli na nowo słowa don Tonino.

Na tej ziemi Antonio urodził się jako Tonino i stał się don Tonino. To proste i bliskie imię, które czytamy na jego grobie, wciąż do nas przemawia. Mówi o jego pragnieniu, by stać się maluczkim, żeby być blisko, by skracać dystanse, by zaoferować pomocną dłoń. Zachęca do prostej i autentycznej otwartości Ewangelii. Don Tonino bardzo to zalecał, zostawiając w spadku swoim kapłanom. Mawiał: „Miłujmy świat. Bądźmy dla niego życzliwi. Weźmy go pod ramię. Okazujmy miłosierdzie. Nie przeciwstawiajmy się jemu w obliczu rygorów prawa, jeśli wcześniej nie łagodziliśmy ich dawkami czułości” [7]. Są to słowa, które ukazują pragnienie Kościoła dla świata: nie światowego, ale dla świata. Niech Pan da nam tę łaskę Kościoła nie światowego służącego światu! Kościoła nie światowego, ale dla świata. Kościoła oczyszczonego z samoodniesienia i „ekstrawertycznego, wychylonego, nie owiniętego wokół samego siebie” [8]; nie czekającego aż otrzyma, ale udzielającego pierwszej pomocy; nigdy nie uśpionego w nostalgii za przeszłością, ale rozpalonego miłością do dnia dzisiejszego, na wzór Boga, który „tak umiłował świat” (J 3,16).

Imię „don Tonino” mówi nam także o jego zdrowej alergii na tytuły i zaszczyty, jego pragnieniu, by pozbawiać się wszystkiego dla Jezusa, który ogołocił się ze wszystkiego, jego odwadze, by uwolnić się od tego, co mogłoby przypominać oznaki władzy, aby uczynić miejsce dla mocy znaków[9]. Don Tonino z pewnością nie czynił tego dla wygody lub poszukując aprobaty, ale pobudzony wzorem Pana. W miłości do Niego możemy znaleźć siłę do porzucenia szat, które wstrzymują krok, by przyoblec się w służbę, aby być „Kościołem w fartuchu, jedyną szatą kapłańską odnotowaną przez Ewangelię” [10].

Co jeszcze mógłby nam powiedzieć don Tonino z tej swojej ukochanej ziemi? Ten wierzący z nogami na ziemi i oczyma skierowanymi ku niebu, a szczególnie z sercem, które łączyło niebo i ziemię, ukuł, wśród wielu innych, oryginalne słowo, które przekazuje każdemu z nas wielką misję. Lubił mówić, że my, chrześcijanie, „musimy być kontempl-aktywni, czyli ludźmi, którzy wychodzą z kontemplacji a następnie pozwalają, by ich dynamizm, ich zaangażowanie zaowocowało w działaniu” [11]., ludźmi, którzy nigdy nie oddzielają modlitwy i działania. Drogi don Tonino, przestrzegałeś nas od ponurzenia się w wir obowiązków bez siedzenia przed tabernakulum, byśmy się nie łudzili pracując na próżno dla królestwa Bożego[12]. A moglibyśmy zadać sobie pytanie, czy wychodzimy od tabernakulum, czy od nas samych. Mógłbyś nas również zapytać, czy gdy wyszliśmy - idziemy: czy podobnie jak Maryja, kobieta pielgrzymująca, wstajemy, aby dotrzeć i służyć człowiekowi, każdemu człowiekowi. Gdybyś o to zapytał, powinniśmy się wstydzić naszego bezruchu i naszych stałych usprawiedliwień. Przywrócić nas do naszego wzniosłego powołania; pomóż nam być coraz bardziej Kościołem kontemplacyjnym, rozmiłowanym w Bogu i namiętnie kochającym człowieka!

Drodzy bracia i siostry, w każdym czasie Pan stawia na drodze Kościoła świadków, którzy uosabiają dobrą wieść Wielkanocy, proroków nadziei dla przyszłości wszystkich. Z waszej ziemi Bóg zrodził jednego, jako dar i proroctwo dla naszych czasów. A Bóg pragnie, aby Jego dar został przyjęty, aby Jego proroctwo zostało zrealizowane. Nie zadowalajmy się spisaniem pięknych wspomnień, nie dajmy się powstrzymać tęsknotami za przeszłością ani nawet leniwą gadaniną chwili obecnej czy też obawami o przyszłość. Naśladujmy don Tonino, dajmy się porwać jego młodzieńczej gorliwości chrześcijańskiej, usłyszmy jego usilne wezwanie do życia Ewangelią bez taryfy ulgowej. Jest to mocne zaproszenie skierowane do każdego z nas i dla nas jako Kościoła. Niech nam pomoże szerzyć dziś wonną radość Ewangelii.

PRZYPISY:

1.„Grazie, Chiesa di Alessano», La terra dei miei sogni. Bagliori di luce dagli scritti ugentini, 2014, 477. 2.Por. ŚW. JAN PAWEŁ II, „Jeśli pragniesz pokoju, wyjdź naprzeciw ubogim, Orędzie na XXVI Światowy Dzień Pokoju, 1 stycznia 1993. 3.La terra dei miei sogni, 32. 4.“Il pentalogo della speranza”, Scritti vari, interviste aggiunte, 2007, 252. 5.“La speranza a caro prezzo”, Scritti di pace, 1997, 348. 6.Por. „La profezia oltre la mafia”, tamże, 280. 7.“Torchio e spirit”. Omelia per la Messa crismale 1993», Omelie e scritti quaresimali, 2015, 97. 8.“Sacerdoti per il mondo”, Cirenei della gioia, 2004, 26. 9.“Dai poveri verso tutti”, tamże, 122 ss. 10.“Configurati a Cristo capo e sacerdote”, tamże, 61. 11. Tamże, 55. 12.Por. “Contempl-attivi nella ferialità quotidiana”, Non c’è fedeltà senza rischio, 2000, 124; “Soffrire le cose di Dio e soffrire le cose dell’uomo”, Cirenei della gioia, 81-82.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem