Reklama

Bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski patronem kapłanów diecezji toruńskiej (IV)

Inicjator Legionu Chrystusa

2018-03-28 10:57

Dk. Waldemar Rozynkowski
Edycja toruńska 13/2018, str. VI

Archiwum Toruńskiego Wydawnictwa Diecezjalnego
Obrazek, który K. Chudy namalował na drewnianej skrzynce skrywającej m.in. Statut i Cele Legionu Chrystusa

W czasie pobytu w obozie w Dachau ks. Stefan był inicjatorem, wspólnie z klerykiem jezuickim Kazimierzem Chudym, powołania do życia poufnego ruchu religijnego zwanego Legionem Chrystusa. W obozowej rzeczywistości zwany on był także Porozumienie albo Święte Sprzymierzenie. Wizja ruchu została stworzona prawdopodobnie już w 1943 r., spisano ją jednak nieco później.

Cele Legionu Chrystusa

Jak czytamy w założeniach: „Legion Chrystusowy jest to zespół ludzi całkowicie oddanych Chrystusowi, który we wspólnym porozumieniu, przy zorganizowanym użyciu wszelkich dostępnych przyrodzonych i nadprzyrodzonych środków, chcą urzeczywistnić ideę Królestwa Chrystusowego na ziemi, każdy według swego osobistego powołania”.

Przed Legionem postawiono kilka zadań społecznych: „Inicjatywa tworzenia nowych form pracy dla dziedzin całkowicie zaniedbanych; ożywienie słabo prosperujących odcinków pracy katolickiej; służenie pomocą w normalnej pracy organizacji katolickich; oddziaływanie na katolicką opinię w kraju; wzajemne wychowywanie się do zadań społecznych”.

Reklama

Członkowie

Adresatami Legionu byli prawdopodobnie przede wszystkim kapłani i zakonnicy. W rozwinięciu celu, jakim jest dobór członków, czytamy m. in.: „Nie szukamy heroizmu w czynach nadzwyczajnych, w „szaleństwach” warunków nadzwyczajnych, sztucznie stwarzanych. Świętość nasza spoczywa w życiu powszednim, w sumiennym wypełnianiu obowiązków powołania swego; warunkiem do wejścia na drogę bohaterskiego życia kapłańskiego jest przede wszystkim pełne zachowywanie przykazań”.

Przyjęcie do Legionu

Przyjęcie do organizacji miało odbywać się w gronie dwóch świadków. Na moment ten miały się składać następujące wydarzenia: „Wigilia z półdniowym postem; Komunia św.; Akt przyjęcia; Apel – adoracja Chrystusa Wodza w Najświętszym Sakramencie; Spotkanie towarzyskie; Spełnienie, względnie zapowiedź czynu”.

Tekst przyrzeczenia, które mieli składać członkowie Legionu, brzmi następująco: „Chryste, Wodzu mój, przyrzekam Ci miłość, wierność i pracę w Legionie Twoim. Amen. Christus vincit, regnat, imperat”.

Dyskrecja

Ruch miał mieć charakter bardzo dyskretny. W spisanych zasadach jego działania spotykamy nawet osobny punkt poświęcony rozumieniu dyskrecji: „Skutki działania naszego i pracy naszej będą znajome wszystkim, wszyscy ich doznają, ale skąd i jak powstały, jak do nich doszło, źródła ich nie powinni odszukać. Raczej winni wskazywać na innych, a może i na siebie samych”.

Matka Boża

Szczególne miejsce w rodzącym się dziele zajmowała Matka Boża: „Maryja Niepokalana jest Matką Legionu Chrystusa, Matka myśli naszej i dzieła naszego. Bez Maryi dzieło nasze nie jest do pomyślenia. Dlatego Jej powierzać musimy zawsze w opiekę wszystkie nasze poczynania, bezustannie prosić Ją o prowadzenie, pouczenia, wskazywania, dobre rady. Póki Matka Najświętsza jest przy nas, tak długo nie potrzebujemy obawiać się o los myśli naszej”.

Stowarzyszenie Kapłanów Diecezji Toruńskiej

Legion Chrystusa odszedł ze swoim twórcą. Przypomnijmy jednak, że w środowisku kapłanów naszej diecezji zrodziła się myśl powołania do życia Stowarzyszenia Kapłanów Diecezji Toruńskiej, którego głównym patronem będzie bł. ks. Stefan Wincenty Frelichowski. Może to właśnie dzieło stanie się urzeczywistnieniem obozowej wizji kapłana męczennika.

Bł. ks. Stefanie, patronuj temu nowemu dziełu i powołuj spośród kapłanów naszej diecezji członków do tej wspólnoty.

Tagi:
Legion Maryi

Reklama

Skupieni na Nowonarodzonym

2019-01-02 12:59

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 1/2019, str. VI

Do świąt Bożego Narodzenia przygotowywaliśmy się w różnoraki sposób. Zróbmy dziś podsumowanie rekolekcji i dni skupienia, jakie przeżywali członkowie Akcji Katolickiej, Legionu Maryi i uczestnicy rekolekcji duszpasterstwa niesłyszących

Ks. Adam Stachowicz
Legion Maryi w radomyskim domu rekolekcyjnym

Akcja Katolicka

Co roku w Adwencie członkowie Akcji Katolickiej gromadzą się wspólnie na diecezjalnym dniu skupienia. W tym roku gospodarzem duchowych refleksji był Parafialny Oddział Akcji Katolickiej z parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Tarnobrzegu wraz ze swoim asystentem ks. Janem Zającem. Dzień skupienia poprowadził ks. Marek Kumór, Dyrektor Wydziału Duszpasterstwa diecezji sandomierskiej.

– W programie, obok Mszy św., był czas na nabożeństwa: wspólny Różaniec, Koronkę do Miłosierdzia Bożego, adorację w Godzinie Łaski, a także trzy konferencje, których przewodnią myślą było „życie sakramentalne”. Zebrani członkowie Akcji Katolickiej zwiedzili także Muzeum Siarki w Tarnobrzegu – informuje ks. Artur Barański, diecezjalny asystent Akcji Katolickiej, i dodaje: – Na te adwentowe duchowe zmagania przyjechali przedstawiciele wielu Parafialnych Oddziałów Akcji Katolickiej z całej diecezji. Spotkania takie nie tylko przygotowują na przeżycie świat Bożego Narodzenia, ale pogłębiają wiarę uczestników i budują wspólnotę.

Uczestnicząca w ćwiczeniach duchowych wiceprezes DIAK w podziękowaniu za prowadzenie rekolekcji powiedziała: – Wracamy do domu świadomi, że ciągle mamy w sobie pogłębiać wiarę i dbać o dobre życie sakramentalne, bo tylko dzięki temu dobrze przygotujemy się na przyjście Pana Jezusa.

Legion Maryi

Trzydniowe ćwiczenia duchowe dla członków Legionu Maryi poprowadził ks. Andrzej Rams, kustosz sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin w Chorzelowie w diecezji tarnowskiej. Miejscem spotkania i modlitwy był Dom Rekolekcyjny „Augustianum” w Radomyślu nad Sanem.

– Konferencje, Eucharystie, nabożeństwa, wspólny śpiew i „andrzejki” oraz wiele czasu na wspólne rozmowy wypełniły szczelnie rekolekcyjne zmagania. Nie brakło, oczywiście, czasu na spowiedź i rozmowy duchowe. Modlitwa brewiarzowa, Różaniec i Koronka do Bożego Miłosierdzia to stałe punkty trzech dni rekolekcji. W sobotni wieczór legioniści poprowadzili Wieczór Uwielbienia, a w pierwszą noc czuwali przed Najświętszym Sakramentem. Rekolekcje zakończyło zawierzenie legionistów Maryi, którego dokonali ksiądz rekolekcjonista oraz ks. Rafał Cudziło, duchowy kierownik legionowej wspólnoty Komicjum Tarnobrzeg – informuje Kazimiera Malinowska.

W rekolekcjach wzięło udział blisko 70 osób, a ok. 100 osób dojechało na zawierzenie zarządów. – Rekolekcje legionowe odbywają się regularnie dwa razy w roku, gdyż formacja legionowa wymaga szczególnej systematyczności – zaznacza duchowy opiekun wspólnoty.

Duszpasterstwo niesłyszących

Osoby niesłyszące z Ostrowca Świętokrzyskiego, Opatowa, Klimontowa, Tarnobrzega, Nowej Dęby i Rudnika nad Sanem wraz ze swoimi duszpasterzami uczestniczyli w diecezjalnym dniu skupienia. Organizatorem tegorocznego spotkania był Ośrodek Duszpasterski w Sandomierzu. Obecni byli także klerycy przynależący do seminaryjnego Koła Duszpasterstwa Głuchych. Spotkanie odbyło się w Ośrodku Rekolekcyjnym „Quo vadis” w Sandomierzu. Dzień skupienia poprowadził ks. Stanisław Gurba, diecezjalny duszpasterz niesłyszących i opiekun grupy sandomierskiej.

– Głusi skorzystali z sakramentu pokuty, wysłuchali nauki rekolekcyjnej oraz uczestniczyli we Mszy św. Koło liturgiczne niesłyszących z Ostrowca Świętokrzyskiego poprowadziło modlitwę koronką do Bożego Miłosierdzia. Na zakończenie ks. Stanisław Grygiel, duszpasterz głuchych w Ostrowcu Świętokrzyskim, pobłogosławił opłatki na wigilijny stół, które uczestnicy dnia skupienia zabrali do swoich domów. Druga część spotkania miała charakter integracyjny, a została poprowadzona przez Siostry Salezjanki Najświętszych Serc z Rudnika nad Sanem. Upominki własnoręcznie przygotowane przez s. Leę i s. Grace, wręczane niesłyszącym w ramach prowadzonych konkursów, miały charakter edukacyjny. Przypominały o tym, co jest najważniejsze w czasie świąt Bożego Narodzenia. Spotkanie adwentowe było okazją do pogłębienia wiary, budowania wspólnoty i przygotowaniem do dobrego przeżycia tegorocznych Świąt Bożego Narodzenia – zaznacza diecezjalny duszpasterz niesłyszących.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kapłan prawy, pracowity i pokorny

2019-02-22 14:42

Ks. Szymon Nosal

Kapłan prawy, pracowity i pokorny - biskup senior diecezji zielonogórsko-gorzowskiej Paweł Socha, takimi słowami określił naszego rodaka, ks. kan. Stanisława Pawula, w słowie Bożym 4 lutego 2019 roku, na jego pogrzebie. Nic dziwnego, że żegnało go 45 kapłanów wraz z arcybiskupem seniorem Józefem Michalikiem i biskupem seniorem Pawłem Sochą pod przewodnictwem kardynała seniora Stanisława Dziwisza, któremu posługuje siostra zmarłego – s. Matylda Pawul.

ks. Szymon Nosal
Pogrzeb ks. kan. Stanisława Pawula

Bp Socha, powiedział także: „Ks. Stanisław, to Kapłan ustawicznie zajęty pracą. Poza funkcjami duszpasterskimi i życiem modlitwy, zawsze był zajęty pracą przy pszczołach, które bardzo kochał, a one jego, w sadzie, czy na małym skrawku ziemi, by nie zabrakło świeżych warzyw. Jednak najwięcej czasu poświęcał pracy duszpasterskiej i gospodarczo-administracyjnej. Zatroskany był o kościoły, ich konserwacje, remonty i bezpieczeństwo. A w każdej z trzech parafii, gdzie pracował jako proboszcz, było wiele kościołów i kaplic. (…) Był człowiekiem wielkiej pokory i prostoty. Nigdy nie ubiegał się o godności czy też lepsze, łatwiejsze parafie. (…) Ks. kan. Stanisław wyniósł ze środowiska rodziny i parafii, a także z Seminarium przemyskiego ducha żarliwej wiary, pobożności, szczególnie maryjnej. Miał doskonale wyrobiony zmysł Kościoła, czyli traktowania instytucji Kościoła nie tylko od strony widzialnej, ale i jako obecności pośród nas samego Jezusa Chrystusa.

Diecezja zielonogórsko-gorzowska wdzięczna jest ks. kan. Stanisławowi Pawulowi za decyzję podjęcia pracy na terenie trudnym pod względem duchowym, gdyż zamieszkali tu Polacy wyrwani z ojcowizny i przeniesieni siłą na ziemię od wieków słowiańską, ale zimną duchowo z powodu ducha reformacji. Ks. Stanisław swoją delikatnością, duchem wiary i gorliwością kapłańską przyczynił się do duchowego odrodzenia i odnowienia życia wiary na Ziemi Lubuskiej. Mimo że powrócił na ziemię rodzinną, to kapłani i wierni zawsze będą przed Bogiem pamiętać o pełnym wiary i miłości Bożej Księdzu Kanoniku Stanisławie Pawulu”.

Poprzedniego dnia, w niedzielę 3 lutego na eksporcie, dwudziestu dwu kapłanów pod przewodnictwem bp Mariana Rojka, modliło się za śp. ks. kan. Stanisława Pawula, a dwu spowiadało. Ks. proboszcz zwrócił się do mnie, abym wygłosił słowo Boże, bo nie mógł znaleźć chętnego wśród jego kolegów. Powiedziałem między innymi: „Kiedy kilka godzin przed Twoim, Stasiu, odejściem do Pana, stałem przy Tobie, przy łóżku szpitalnym, i dotykając Twej dłoni polecałem Cię Bogu, prosząc o miłosierdzie, Ty już wspinałeś się na swój życiowy szczyt, o którym mówi poeta w wierszu: W drodze na szczyt, słowami:

Przygnieciony pułapem chmur

Duszę się rankiem zamglonym.

Wokół mnie wszędzie szary mur

Błądzę murem otoczony.

[…] W chmurach i mgle postawiony

Nie widzę nawet swoich nóg

A muszę iść, przecież wiem dokąd,

Szukać tej jednej drogi dróg.

Tą drogą krętą przejdę mgły,

Przecisnę się wśród powłok chmur.

Dotąd me nogi będą szły,

Aż znajdę moją górę gór.

A tam popatrzę na mój szlak,

W jednej chwili zobaczę swe życie,

Poczekam tylko na ten znak –

Możesz wejść, jesteś na szczycie.

Śp. ks. Stasiu znalazł tą jedną jedyną drogę swego życia w kapłaństwie. Mężnie pokonywał wszystkie zakręty i szare mury trudności życiowych, bo wiedział, dokąd iść. Ciężko Dusił się rankiem zamglonym, gdy tłoczono w jego płuca tlen, szukał tej jednej drogi dróg i znalazł swoją „górę gór”, tam w szpitalu pod wezwaniem Matki Bożej Pocieszenia w Leżajsku i doszedł do swego szczytu. Tam w jednej chwili zobaczył całe swoje życie i zobaczył znak ukochanego Mistrza, Najwyższego Kapłana, gest zaproszenia do chwały. Zapewne usłyszał te słowa pełne miłości: Możesz wejść, jesteś na szczycie. Dość się już natrudziłeś! Czas już na nagrodę, na odpoczynek ze Mną i Moją Matką, którą tak ukochałeś w swoim życiu w tym obrazie Matki Bożej Pocieszenia, najpierw w tej małej kaplicy, a później już od prawie pół wieku w tym kościele, który tak często odwiedzałeś i cieszyłeś się z jego powstawania i upiększania.

Byłeś dumny ze swoich Rodziców, którzy mnie wspierali w organizowaniu tutejszej parafii. Cieszyłeś się, że Twój Tatuś, śp. Jan, tak dzielnie wspomagał mnie w budowie tego kościoła, jako dobry cieśla i doskonały organizator prac przy tym kościele. Nazywaliśmy go żartobliwie „szeryfem”, bo miał szacunek i posłuch u ludzi przy tych pracach. Jeszcze bardziej cieszyłeś się, gdy udało mi się załatwić dla niego emeryturę, i gdy potem przez bardzo wiele jeszcze lat służył tak wiernie i bezinteresownie parafii jako kościelny, który był przykładem wielkiej wiary i pobożności. Nic dziwnego, że w takiej atmosferze, w tak przykładnej rodzinie, Pan Bóg powołał dwoje rodzeństwa do swojej służby – Ciebie, Stasiu i Twoją starszą od ciebie o dwa i pół roku siostrę Julię, obecną tu s. Matyldę. Razem zdawaliście maturę w pobliskiej Żołyni w 1959 r. i w tym samym roku obydwoje poświęciliście się Bogu na służbę. Ty, Stasiu, we wrześniu wstąpiłeś do Seminarium Duchownego w Przemyślu, a twoja siostra kilka tygodni później, 9 października, do Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie.

W kaplicy, która tu była gdzie obecnie jest prezbiterium naszego kościoła, u stóp M.B. Pocieszenia, pod czułym Jej spojrzeniem zrodziło się i umacniało Wasze powołanie do służby Bogu. Tu pewnie usłyszeliście po raz pierwszy ten cichy i pełen miłości głos Mistrza i ochotnie Mu odpowiedzieliście słowami wspomnianego już na początku poety w wierszu pt. Poślij mnie Panie

Chcesz Panie ludzi do pracy (…)

Weź, Panie, moje krzyże

I użyj mego cierpienia,

Weź, Panie, me siły świeże

Do pracy dla odkupienia.

I ks. Stanisław swoim życiem potwierdził tę gotowość pójścia na służbę Bogu i ludziom. Podobnie i jego siostra, Julcia, czyli s. Matylda, sercanka, która tak wiernie i ofiarnie służyła i posługiwała św. Janowi Pawłowi II, a teraz służy i pomaga ks. kard. St. Dziwiszowi.

Śp. ks. Stanisław urodził się 12 grudnia 1942 r. w Gwizdowie. Dwa tygodnie później ochrzczony 26 grudnia w Żołyni, po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego poszedł za głosem powołania do seminarium przemyskiego, gdzie po sześciu latach studiów otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bp Jakiela 20 czerwca 1965 r. w Przemyślu. Po trzech latach pracy w naszej diecezji, - dwa lata w Bączalu Dolnym i rok w Łączkach Jagiellońskich jako wikary - na apel biskupa gorzowskiego Wilhelma Pluty, udał się tam, mówiąc niejako: Weź, Panie, moje krzyże/I użyj mego cierpienia,/Weź, Panie, me siły świeże /Do pracy dla odkupienia. - by ofiarnie służyć Bogu i ludziom przez prawie pół wieku.

Jako wikariusz pracował najpierw w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Ostrowicach w powiecie i dekanacie Drawsko Pomorskie, następnie w parafii Świętej Trójcy w Gubinie, a potem przez sześć lat w par. św. Mikołaja w Głogowie. W 1979 r. został inkardynowany do diecezji gorzowskiej. Był proboszczem w Bobrowicach (1979-1989), Strzelcach Krajeńskich (1989-2004) i Cybince (2004-2017). Pełnił również funkcję wicedziekana w Dekanacie Krosno Odrzańskie i Dekanacie Rzepin oraz dziekana w Dekanacie Strzelce Krajeńskie. W 1995 r. otrzymał tytuł kanonika R.M. W roku 2017 przeszedł w stan spoczynku i zamieszkał w rodzinnej miejscowości, tu w Gwizdowie.

Niedługo cieszył się tą emeryturą – tylko półtora roku, bo Bóg doświadczył go i znalazł godnym siebie – jak to słyszeliśmy w dzisiejszym I czytaniu. Pan Jezus zaś w Ewangelii dzisiejszej wypowiadając słowa o ziarnie, które ma wpaść w ziemię i obumrzeć, aby przynieść plon obfity, myślał najpierw o sobie. To On, Chrystus, podczas triumfalnego wjazdu do Jerozolimy wiedział, że czeka Go męka i śmierć, przez którą zostanie uwielbiony. To się sprawdziło. Chrystus przez swoją mękę i śmierć dokonał odkupienia świata, a przez to okazał największą miłość i posłuszeństwo Ojcu Niebieskiemu, który Go uczcił. Po zmartwychwstaniu Chrystus zasiadł po prawicy Ojca.

Zbawiciel jest dla nas wszystkich drogą, prawdą i życiem. Jeżeli człowiek w swoim postępowaniu będzie się kierował wskazówkami zawartymi w Ewangelii, to znak, że jest na dobrej drodze. W słowach zapisanych przez św. Jana: „Jeśli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię obumrze, przyniesie plon” (por. J 12,24) Chrystus daje wskazania dla wszystkich ludzi. W tym zawiera się również tajemnica naszego życia i naszej wiary. Prawda o przechodzeniu do chwały przez mękę i śmierć do życia wiecznego jest aktualna w życiu każdego człowieka. Przecież każdy z nas ma przygotowane miejsce w Domu Ojca. Dobrze o tym wiedział ks. Stanisław, bo niedawno powiedział do jednego naszego parafianina, że chyba niepotrzebnie buduje to marne mieszkanie, kiedy tam, w Domu Ojca, czeka na niego wspanialsze, u boku swego Mistrza i Jego Matki. Nie mylił się!

Na naszych niejako oczach odszedł do Boga i jutro pogrzebany zostanie jako ziarno pszenicy sługa Kościoła, ks. kan. Stanisław Pawul, który zapewne często powtarzał na modlitwie: Weź, Panie, moje krzyże / I użyj mego cierpienia,(…) / Do pracy dla odkupienia.

Dziękujemy dziś Bogu za jego życie kapłańskie, za jego modlitwy, cierpienia, za wszystko, co uczynił dla chwały Bożej i zbawienia ludzi. Przepraszamy też za jego słabości i grzechy, bo jak każdy człowiek tak i on był słaby i mógł obrazić majestat Stwórcy i Pana. Pragniemy też modlić się o to, aby znalazł miejsce w świętym Domu Ojca. Ufam, że w chwili śmierci spotkał w Jezusie nie tyle Sędziego, co Przyjaciela, który zapewne przytulił go do Swego Serca, jak tego utrudzonego Bożego parobka Borynę z „Chłopów” Reymonta. Boryna, kiedy doszedł do niejakiej przytomności po długich tygodniach leżenia, w środku nocy, gdy księżyc świecił pełnym blaskiem wstał i wyszedł na pole. Pomyślał, że już dnieje. Przeżegnał się raz i drugi, potem wyruszył na zagon. Nabrał ziemi w koszulę i zaczął siać, jak zboże. Tak o tym napisał Reymont w „Chłopach”: „Zmartwiał naraz, wszystko przycichło i stanęło w miejscu, błyskawica otworzyła mu oczy z pomroki śmiertelnej, niebo się rozwarło przed nim, a tam w jasnościach oślepiających Bóg Ojciec, siedzący na tronie ze snopów, wyciąga ku niemu ręce i rzecze dobrotliwie: - Pójdź-że, duszko człowieka, do mnie. Pójdź-że, utrudzony parobku. Zachwiał się Boryna, otworzył ręce, jak w czas podniesienia: Panie Boże, zapłać! – odrzekł i runął na twarz przed tym majestatem Przenajświętszym. Padł i pomarł w onej łaski Pańskiej godzinie...”

Ufam, wszyscy ufamy, że godzina śmierci śp. ks. Stanisława, Bożego parobka, była godziną łaski Pańskiej, bo umierał w godzinie Śmierci Zbawiciela. Była godziną nagrody niebieskiej, bo przez przeszło pół wieku siał obficie ziarno słowa Bożego na niwie Pańskiej, ale jak każdy człowiek i on potrzebuje naszej modlitwy, dlatego tu jesteśmy i mamy się modlić za niego teraz i później, dopóki nam Bóg żyć pozwoli.

Księże Stanisławie. Byłeś wierny do końca swemu powołaniu. Służyłeś w swoim kapłaństwie Panu Jezusowi i Jego Matce, Kościołowi, Ojcu Świętemu i biskupom, jakich postawił Bóg na twej drodze kapłańskiej. A jeśli kto mi służy – mówi Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii – uczci go mój Ojciec”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Siostra Papa: trzeba docenić rolę kobiet w formacji seminaryjnej

2019-02-22 20:48

vaticannews / Rzym (KAI)

Kobiety powinny być bardziej zaangażowane w formację seminarzystów. Jest to jeden z kroków na drodze powstrzymania nadużyć. Ma marginesie watykańskiego szczytu na temat ochrony nieletnich wskazuje na to włoska klaryska, s. Adriana Papa.

www.vaticannews.va

Jest ona przeoryszą klasztoru w Otranto, teologiem, autorką książek i dziennikarką. Podkreśla, że geniusz kobiecy zbyt mało wykorzystywany jest w formacji zarówno seminaryjnej, jak i kapłańskiej, co jest poważnym niedopatrzeniem. „Kobieca ręka w formacji ludzkiej seminarzystów jest bardzo przydatna” – wskazuje siostra Papa.

"Obecność kobiet w procesie formacji pomaga zrozumieć i odkryć naszą różnorodność. Nie bez przyczyny Bóg stworzył człowieka jako kobietę i mężczyznę. W tym kontekście interesującą rzeczą jest to, że Bóg ogłosił narodziny Jezusa w jeden sposób Maryi, a w inny Józefowi. Kobiety nie muszą nikogo przekonywać, że mają prawo do istnienia w Kościele, my w nim jesteśmy. Dla seminarzysty, zakonnika ważne jest dostrzeżenie i docenienie roli kobiety w jego życiu. To pomaga w odkryciu jego tożsamości, co jest fundamentalne w procesie formacji. Zaburzona tożsamość jest polem do nadużyć. Kobieta staje się jakby lustrem pomagającym odkryć, kim jestem ja, jako mężczyzna” – mówi papieskiej rozgłośni siostra Papa.

Włoska klaryska wskazuje na konieczność dobrego rozeznania powołania. Trzeba odkryć, czy kandydat do kapłaństwa, czy zakonu wybiera naprawdę pójście za Jezusem, czy tylko pewien status życia. „Jeśli Chrystus jest drugoplanowy to trudno o uporządkowane życie, czyste relacje i wierność, a to jest pożywka dla nadużyć” – mówi siostra Papa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem