Reklama

Dookoła świata

2018-04-11 10:09


Niedziela Ogólnopolska 15/2018, str. 5

Dzielą Syrię

Szczyt przywódców Turcji, Iranu i Rosji – Recepa Tayyipa Erdogana, Hasana Rouhaniego i Władimira Putina w Ankarze na temat przyszłości Syrii oficjalnie przyniósł niewiele. Politycy zobowiązali się do współpracy przy odbudowie i w zakresie pomocy oraz ochrony integralności terytorialnej Syrii, choć wszystkie trzy państwa utrzymują wojskową obecność w tym kraju i nie wiadomo, czy i ewentualnie kiedy ustąpią. Efekty nie mogły być wielkie, bo Turcja, Rosja i Iran mają różne interesy związane z sytuacją w Syrii. Mimo sprzeciwu Iranu turecka armia zajęła Afrin – kurdyjską enklawę w Syrii, a wojska Baszara al-Asada, wsparte przez Irańczyków, wkrótce opanują enklawę Ghuta w pobliżu Damaszku – wbrew ostrym wypowiedziom Ankary o katastrofie humanitarnej. Iran i Rosja wspierają prezydenta Al-Asada i tolerują Kurdów, Turcja natomiast popiera część ugrupowań opozycyjnych i bez zgody Damaszku walczy przeciwko Kurdom w Syrii, co wywołuje pomruki niezadowolenia w Teheranie.

Turcję, Iran i Rosję łączą brak funduszy na rekonstrukcję Syrii zniszczonej 7-letnią wojną domową i niechęć do USA; nawet Ankara ma interesy coraz bardziej rozbieżne z Waszyngtonem. Dlatego nieoficjalnie wiadomo, że w stolicy Turcji liderzy postanowili o izolacji USA; pracując nad sposobem zakończenia wojny w Syrii, nie będą się konsultować z Amerykanami, którzy też mają tam swój kontyngent żołnierzy. Co prawda prezydent Donald Trump nakazał dowódcom wojskowym przygotowanie zakończenia amerykańskiej misji w Syrii, ale wszystko może się jeszcze zdarzyć.

Turcję, Iran i Rosję połączy najpewniej także problem kurdyjski. Wydaje się, że Iran, a nawet Rosja – tradycyjny sojusznik Kurdów – wybrały Turcję. W czasie interwencji Turcji w Afrinie tworzyły Ankarze korytarz powietrzny nad enklawą, by umożliwić jej wykorzystanie lotnictwa i wyparcie Kurdów.

Reklama

Wojciech Dudkiewicz

***

Syryjski reżim truje

Syryjski reżim użył we wschodniej Ghucie w pobliżu Damaszku broni chemicznej. W ataku zginęło co najmniej 70 osób, a kilkaset zostało ciężko rannych. Wschodnia Ghuta to ostatni przyczółek rebeliantów w okolicach stolicy Syrii. Według organizacji Syrian American Medical Society (SAMS), na Dumę, ostatnie miasto we wschodniej Ghucie, które pozostało w rękach rebeliantów, zrzucono ze śmigłowców bomby chemiczne. Miejscowy szpital potwierdził Unii Syryjskich Organizacji Wsparcia Medycznego (UOSSM) 70 zgonów. Jednak późniejsze doniesienia sugerują, że liczba ta może wzrosnąć nawet do 180. Do tego jest co najmniej kilkuset rannych, porażonych bronią chemiczną. Wielu z nich miało pianę na ustach, co jest charakterystyczne dla ofiar ataku chemicznego. Reżim Baszara al-Asada zaprzecza oskarżeniom. Twierdzi, że słabnący rebelianci rozpowszechniają kłamstwa. Ciągły ostrzał uniemożliwił dotarcie do wszystkich ofiar, a także potwierdzenie o charakterze ataku. Duma, wskutek intensywnych i wieloletnich bombardowań, jest kompletnie zrujnowana. Departament Stanu USA ocenił, że doniesienia o masowych ofiarach ataku w Dumie są przerażające i – jeśli się potwierdzi, że był to atak chemiczny – Stany Zjednoczone zażądają natychmiastowej odpowiedzi ze strony społeczności międzynarodowej.

wd

***

Memento-Smoleńsk

W uroczystym odsłonięciu w Budapeszcie pomnika „Memento-Smoleńsk”, poświęconego ofiarom katastrofy smoleńskiej oraz przyjaźni polsko-węgierskiej, wzięli udział premierzy Mateusz Morawiecki i Viktor Orbán oraz prezes PiS Jarosław Kaczyński. Na pomniku, który stanął w budapesztańskiej dzielnicy Budafok-Tétény, widnieją nazwiska 96 ofiar katastrofy. – Ten pomnik jest pięknym gestem, który ma umacniać przyjaźń polsko-węgierską – powiedział prezes PiS. Premier Morawiecki podkreślił, że bez zrozumienia tej straszliwej tragedii, jaką była katastrofa smoleńska, „nie można zrozumieć współczesnej historii Polski. – To, że nasi bracia węgierscy nie tylko starają się ją zrozumieć, ale starają się też ją uczcić i w ten sposób budują ten most pamięci ku przyszłości, zasługuje na największą wdzięczność i za to chciałem bardzo gorąco podziękować – podkreślił. Z kolei premier Orbán zaznaczył, że Polska zawsze może liczyć na przyjaźń Węgier. Nazwał Polskę czołowym mocarstwem i krajem Europy Środkowej. – Ta Europa Środkowa jest też przyszłością nas, Węgrów. – Kiedy Polska jest atakowana, atakowana jest również Europa Środkowa. Kiedy atakowana jest Polska, atakowani jesteśmy także my – podkreślał szef węgierskiego rządu.

wd

***

Izrael na ostro

Ostrzeżenie ministra obrony Izraela Avigdora Liebermana, że żołnierze nie powstrzymają się przed użyciem broni przeciwko Palestyńczykom naruszającym prawo, z pewnością nie zakończy ani nie osłabi protestów trwających w Strefie Gazy. Palestyńczycy uczestniczący w „Wielkim Marszu Powrotu” domagają się prawa powrotu na ziemie, z których zostali wysiedleni podczas pierwszej wojny izraelsko-arabskiej w 1948 r. Izrael odmawia im tego prawa, argumentując, że gdyby tak się stało, ziemie te straciłyby swój żydowski charakter. Protesty w Strefie Gazy mają potrwać do połowy maja br. Dotychczas zginęło w nich kilkanaście osób. Izraelskie wojsko ostrzelało protestujących, którzy mieli próbować sforsować płot graniczny dzielący Gazę od Izraela. Palestyńczycy utrzymywali, że maszerują wzdłuż ogrodzenia.

jk

***

Facebook listy pisze

Afera związana z Facebookiem i Cambridge Analytica zatacza coraz szersze kręgi. Facebook potwierdził w piśmie do Komisji Europejskiej, że wyciek danych z serwisu do firmy doradczej Cambridge Analytica może dotyczyć ok. 2,7 mln osób w Unii Europejskiej. List, który zarząd Facebooka wysłał do unijnej komisarz sprawiedliwości Věry Jourovej, zawiera też wyjaśnienia w sprawie kroków, które serwis podjął od czasu ujawnienia skandalu. Wcześniej przedstawiciel Facebooka poinformował, że firma Cambridge Analytica, która wykorzystywała informacje o użytkownikach Facebooka do analizy ich osobowości i do wpływania na masowe zachowania wyborców, może mieć – pozyskane nielegalnie – dane nawet 87 mln osób korzystających z serwisu.

wd

Dziewczynka, która oddała się Bogu

2014-07-16 09:03

Marek P. Tomaszewski
Niedziela Ogólnopolska 29/2014, str. 18-19

ARCHIWUM AUTORA
María del Carmen z rodzicami

Był to poranek, dnia 6 kwietnia 1939 r. W hiszpańskim mieście San Sebastian dziewczynka o imieniu María del Carmen wraz ze swoją babcią i bratem zmierzała właśnie na nabożeństwo Wielkiego Czwartku do parafii Dobrego Pasterza. Rekolekcje wielkopostne, które dopiero co odprawiła w szkole, przygotowały ją do przeżycia obchodów Triduum Paschalnego w sposób szczególny. W jej sercu pulsowała miłość do Jezusa, który oddał swe życie dla naszego zbawienia, i czuła silne pragnienie odpowiedzenia na Jego miłość oddaniem samej siebie aż po całkowite poświęcenie swego życia.

W ten Wielki Czwartek dziewczynka szła bardzo zamyślona. Był to przecież dzień, w którym Pan Jezus, ustanawiając Eucharystię, oddał się nam całkowicie i nieodwołalnie. Zupełnie niespodziewanie, przed wejściem do kościoła, María del Carmen zapytała: „Babciu, mogę oddać się Bogu?”. Babcia odpowiedziała: „Tak, oddaj się”, po czym zapytała dziewczynkę i jej brata – Julia, czy chcą się wyspowiadać. Julio skorzystał z tej propozycji, a María del Carmen nie potrzebowała spowiedzi w tym momencie. W krótkim czasie w trójkę zbliżyli się do ołtarza, by uklęknąć i przyjąć Komunię św.

Następnie wrócili do ławki. Dziewczynka była tak niezwykle skupiona i uduchowiona, że jej babci wydawało się, iż niosą ją aniołowie. Już na miejscu włożyła głowę pomiędzy ręce i dłuższą chwilę klęczała, czyniąc dziękczynienie. Babcia pomyślała wtedy: „Ta dziewczynka mogłaby być drugą Małą Świętą Teresą”. Gdy wychodzili z kościoła, radosny wygląd małej zdradzał coś nadnaturalnego, jednak babcia nie odważyła się o nic zapytać, gdyż dziewczynka była tak bardzo zamknięta w sobie. María del Carmen natomiast spytała: „Babciu, co to znaczy oddać się?”. Babcia wytłumaczyła: „Oddać się to znaczy całkowicie powierzyć swoje życie Bogu i być całą Jego”. Później dziewczynka już nigdy z nikim nie rozmawiała o oddaniu się.

Tego samego dnia, po akcie nadzwyczajnej pobożności dziecka, nastąpił inny zaskakujący czyn, który zdawał się nie być zgodny z tą żarliwością. Dziewczynka radośnie i z prostotą powiedziała: „Babciu, kupmy ciastka dla wszystkich”. Właśnie przechodzili obok cukierni. Babcia pomyślała: „Ach, to tylko małe dziecko, nie jest aniołem ani świętą Teresą”.

Wkrótce María del Carmen zachorowała, bardzo cierpiała i niedługo potem zmarła z uśmiechem na ustach. Po śmierci dziewczynki wyjęto jej „rzeczy sumienia”, które miała schowane w swojej szkolnej torbie. Po złamaniu wielu laków, którymi zapieczętowała sprawy najbardziej prywatne, w dzienniczku – niemalże czystym – znaleziono tę jedną, wyjątkową stronę... Tam był jej najskrytszy sekret: „Oddałam się w parafii Dobrego Pasterza, 6 kwietnia 1939”. W hiszpańskim oryginale: „Me entregué”; w rzeczywistości napisała „Me entrege”, z dziecięcym błędem ortograficznym. Jest to świadectwo jedyne, jednakże o niezwykłym znaczeniu, w świetle którego należy odczytać całą tajemnicę pięknego i krótkiego życia Maríi del Carmen González-Valerio y Sáenz de Heredia, nazywanej w rodzinie zdrobniałym imieniem Mari Carmen.

Przed narodzinami...

Tak jak życie każdego człowieka, również życie Maríi del Carmen rozpoczęło się w momencie poczęcia. U tej dziewczynki jest to jednak widoczne w sposób szczególniejszy. Jej mama bowiem, będąc w stanie błogosławionym, od początku miała przeczucie, że jej poczęte dziecko jest dziewczynką. 16 lipca 1929 r., czyli osiem miesięcy przed narodzinami dziecka, u stóp ołtarza Matki Bożej z Góry Karmel w Palavea prosiła najlepszą z Matek, by opiekowała się jej maleńką dziewczynką zarówno teraz, przed narodzeniem, jak i podczas całego jej dalszego życia na ziemi. Zawierzając ją Królowej Nieba, błagała, by Ona udzieliła jej córeczce nie skarbów tego świata, lecz bogactw niebiańskich, nie powodzenia w tym życiu, talentów czy urody, lecz przede wszystkim łaski doskonałej czystości, by nigdy grzechem nie zabrudziła niewinności chrzcielnej.

Pełna Ducha Świętego

María del Carmen urodziła się 14 marca 1930 r. w Madrycie (Hiszpania), jako druga z pięciorga rodzeństwa. Z powodu zagrożenia utraty życia została ochrzczona kilka godzin po narodzinach. Otrzymała imiona María del Carmen del Sagrado Corazón de Jesús Sofía Matilde (Maria z Góry Karmel od Najświętszego Serca Jezusa Zofia Matylda). Poprzez chrzest Pan Jezus sam oddał się jej, pragnąc być dla niej i z nią. Udzielił jej po raz pierwszy Ducha Świętego, obdarzając tym samym bogactwem Jego darów –

choć na razie tylko w stopniu początkowym. Pełnię swych darów Duch Święty wylał na dziewczynkę dopiero w sakramencie bierzmowania, który przyjęła w wieku dwóch lat, dnia 16 kwietnia 1932 r. W sakramencie tym otrzymała łaskę Pięćdziesiątnicy – pełnię Ducha Świętego. Mógł więc po kilku latach pewien kapłan, po wyspowiadaniu wszystkich uczennic podczas rekolekcji szkolnych, powiedzieć o Maríi del Carmen: „Ta dziewczynka jest pełna Ducha Świętego”. W zdaniu tym zawarł uznanie nie tyle dla samej dziewczynki, ile dla cudownych dzieł zdziałanych przez Ducha Świętego w jej życiu.

Heroizm czystości

Wydaje się, zapewne słusznie, że te cudowne dzieła zdziałane przez Ducha Świętego w życiu Maríi del Carmen są pokłosiem modlitw jej mamy, która przed narodzeniem zawierzała ją Maryi. Wśród najszlachetniejszych cech, które wyróżniały dziewczynkę, było umiłowanie przez nią cnoty czystości i skromności w ubiorze. Warto tu zaznaczyć, że mama nie zawsze zgadzała się ze swoją córeczką, jeśli chodziło o skromność ubiorów. Po powrocie z jednej z podróży podarowała jej strój plażowy, który wydawał się wystarczająco skromny dla pięciolatki. Składał się z bluzki bez rękawów i luźnych, długich do kostek spodni. Mama ubrała córkę w ten strój i postawiła ją przed lustrem, mówiąc: „Widzisz, Marío Carmen, jesteś przepiękna!”. Ona jednak, patrząc na siebie, powiedziała: „Może, ale ja tak nie pójdę na plażę”. Zdziwiona mama spytała: „Dlaczego nie? W tym jest ci dobrze!”. Dziewczynka odparła stanowczo: „Mamusiu, spodnie są tylko dla chłopców, a dziewczynki nie powinny się w nie ubierać”. Trzeba było do spodni dodać spódniczkę zakrywającą kolana i kamizelkę z długimi rękawami. Nieważne było to, że tak ubrana nie będzie mogła bawić się na plaży. Ona, mała dziewczynka, chciała zachować skromność tam, gdzie wielu ją traci. Nawet na plażę poszła wtedy wbrew swej woli i nie przestawała popłakiwać. Cierpienie sprawiał jej widok półnagich ludzi. Dlatego babcia zdecydowała, że więcej nie pójdzie z nią nad wodę. Gdy rodzeństwo bawiło się na plaży, ona zostawała sama w domu i oglądała obrazki ze świętymi.

Miłujcie się wzajemnie!

Całe życie Maríi del Carmen można streścić tymi właśnie słowami, wypowiedzianymi przez nią tuż przed śmiercią do swoich bliskich: „!Amaos los unos a los otros!” – „Miłujcie się wzajemnie!”. Ostatnie niecałe trzy miesiące jej życia stały się szczególną pieśnią miłości – miłości zwłaszcza nieprzyjaciół. Miłość była bowiem drugą niezwykle ważną cechą charakteryzującą jej życie. Praktykowała ją nie tylko w stosunku do najbliższych, lecz także do obcych, a przede wszystkim oddając siebie samą w całkowitym darze Bogu za ocalenie tych, którzy zabili jej ojca podczas trwającej wówczas hiszpańskiej wojny domowej. Modliła się zwłaszcza za nawrócenie prezydenta Republiki – masona Manuela Azany, którego utożsamiała ze źródłem wszelkiego zła we współczesnej jej Hiszpanii. Wyprosiła mu powrót do wiary, jako że nawrócił się na łożu śmierci.

Jak to już było wspomniane, Pan Bóg przyjął ofiarę z jej życia w Wielki Czwartek 6 kwietnia 1939 r. W ogromnych cierpieniach, spowodowanych okrutną, śmiertelną chorobą, wykazywała wielką cierpliwość i wspaniałomyślność. Zmarła 17 lipca 1939 r., po kilku miesiącach największych cierpień. Miała 9 lat i już prowadziła wielkie życie nadprzyrodzone.

Ku chwale ołtarzy

Jej proces beatyfikacyjny rozpoczął się w Madrycie 11 lipca 1961 r. Ojciec Święty Jan Paweł II w dniu 12 stycznia 1996 r. ogłosił Maríę del Carmen czcigodną służebnicą Bożą, aprobując kanonicznie heroiczność jej cnót. Teraz, by mogła zostać beatyfikowana, konieczny jest tylko ewidentny cud wyproszony za jej wstawiennictwem.

Za przyczyną służebnicy Bożej Maríi del Carmen González-Valerio y Sáenz de Heredia prośmy, aby dzieci wzrastające w naszych polskich rodzinach znajdowały dogodne warunki do postępowania w czystości, wierze i miłości aż do chrześcijańskiego heroizmu.

Kontakt z Biurem Postulacji Służebnicy Bożej Maríi del Carmen: Asociación de Amigos de la Causa de Beatificación de Maríi Carmen González-Valerio, Calle Sagasta 28-2 28004 Madrid, Hiszpania

Strona internetowa: http://www.maricarmengv.info

Modlitwa za wstawiennictwem sł. B. Maríi del Carmen (do prywatnego odmawiania):

Jezu, który powiedziałeś: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie”, który jesteś „Kwiatem polnym i Lilią dolin”, który zechciałeś natchnąć duszę Maríi del Carmen cnotą niewinności i pragnieniem pójścia do Nieba przed zabrudzeniem się grzechem; przez tę heroiczną miłość, z jaką pośród największych cierpień podtrzymała ofiarę ze swego życia, prosimy Cię, byś przez jej wstawiennictwo wzbudził w domach chrześcijańskich legion czystych dusz idących jej śladami i jeśli jest Twoją wolą uczcić ją na ziemi, udziel nam łask, o które Cię prosimy przez jej wstawiennictwo. Amen.

Czytelnikom polecamy wydaną w Bibliotece “Niedzieli”: książkę Marka Pawła Tomaszewskiego “Mari Carmen. W drodze ku chwale ołtarzy”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

MIVA Polska od 18 lat pomaga misjonarzom

2018-07-18 12:39

nak / Warszawa (KAI)

Ponad 500 samochodów, 148 motocykli, 1485 rowerów – to tylko część pojazdów przekazanych na misje za pośrednictwem stowarzyszenia MIVA Polska. Działa ono od 2000 roku zajmując się zdobywaniem środków na zakup środków transportu dla misjonarzy: samochodów, rowerów ale tez łodzi czy koni.

Archiwum MIVA Polska

Założycielem stowarzyszenia jest ks. Marian Midura, który po powrocie z misji w Afryce, założył w Polsce stowarzyszenie pomagające misjonarzom w wypełnianiu ich posługi.

- Po powrocie z Afryki w 1999 r. zobaczyłem, że w Polsce mamy już coraz lepsze samochody, dużo więcej kierowców , a polscy misjonarze w tym czasie jeździli naprawdę słabymi pojazdami – wspomina ks. Midura. – Widziałem wiele przypadków, kiedy misjonarz był ranny po wypadku czy nawet ginął, tylko dlatego, że samochód był w bardzo złym stanie technicznym - dodaje.

Stowarzyszenie MIVA Polska pomaga misjonarzom w zdobywaniu i zakupie misyjnych środków transportu przez corocznie organizowaną „Akcję św. Krzysztof”. W parafiach zbierane będą ofiary do puszek na zakup pojazdów dla misjonarzy. Ideą jest przekazanie na środki transportu dla misjonarzy tyle groszy, ile w ciągu roku przejechało się kilometrów - 1 grosz za 1 szczęśliwie przejechany kilometr.

W zeszłym roku w ramach „Akcji św. Krzysztof” udało się zebrać prawie 2 mln 800 tys. złotych. Za te pieniądze zakupiono 48 samochodów terenowych i osobowych, 2 busy, ambulans, traktor, 39 motocykli i motorowerów, 470 rowerów dla katechistów, 2 silniki do łodzi i 2 łodzie motorowe, motolotnię oraz 30 wózków dla niepełnosprawnych, które trafiły do misjonarzy w prawie 30 krajach, głównie w Afryce i Ameryce Południowej.

W ciągu 18 lat działalności MIVA Polska zakupiła dzięki ofiarności darczyńców m.in.: 529 samochodów, 148 motocykli, 1485 rowerów, 14 łodzi, 2 konie, 13 ambulansów.

„Dzięki temu polscy misjonarze mogą bezpiecznie głosić dobrą nowinę w różnych częściach świata” - powiedział KAI Krajowy Duszpasterz Kierowców, Ks. Marian Midura.

MIVA Polska zaczęła działać w 2000 roku decyzją KEP przy Komisji Episkopatu Polski ds. Misji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem