Reklama

Rzeźbiarz Bożego Objawienia

2018-04-11 10:09

Ks. Marek Łuczak
Niedziela Ogólnopolska 15/2018, str. 10-11

Grzegorz Gałązka

Fenomen Benedykta XVI można sprowadzić do prostego zdania: Jako jeden z najwybitniejszych teologów dał ludzkości odpowiedzi na najistotniejsze kwestie podejmowane przez myślicieli niemal całego świata. Ale można to ująć precyzyjniej: jego niewątpliwy geniusz wyrażał się nie tyle w błyskotliwych odpowiedziach, ile w trafnych pytaniach. To m.in. dzięki nim Ratzinger wykuwał kształt objawienia ze słowa Bożego i Tradycji. Czynił to jako papież, ale wcześniej jako teolog i prefekt Kongregacji Nauki Wiary

Od wczesnych lat młodości dla Josepha Ratzingera najbardziej fascynujące było stawianie pytań. Być może nauczył się tego od jednego ze swoich profesorów, który w trakcie dyskusji formułował wątpliwości odnoszące się do dogmatu o nieomylności papieża. Gottlieb Söhngen, bo o tego akademika chodzi, został kiedyś skonfrontowany z pytaniem, co zamierza uczynić, gdy jednak okaże się, że dogmat zostanie przyjęty. „Jeśli dogmat zostanie przyjęty, przypomnę sobie, że Kościół jest mądrzejszy niż ja” – odpowiedział pokornie dogmatyk. Te słowa stały się dla późniejszego papieża jednym z ważniejszych drogowskazów. Teologia, mimo że dzięki jej uprawianiu zarabiał na życie, nie była dla Ratzingera zwykłą dziedziną uniwersytecką. Powiedzieć, że była dla niego pasją to też zdecydowanie za mało. Teologia była dla niego częścią życiowej drogi, dodajmy – najważniejszą częścią, bo w jego przypadku zbiegała się z wiarą, dzięki której przez całe życie pragnął spotykać żywego Jezusa Chrystusa. Udawało mu się to na pewno dzięki osobistej modlitwie i medytacji świętych tekstów, ale z pewnością w nie mniejszym stopniu także dzięki lekturze Ojców Kościoła i starożytnych mistyków.

W jego życiu nie było przypadków

Benedykt XVI dożył sędziwego wieku i niewątpliwie nadszedł już czas pewnych podsumowań. Wpisuje się w nie książka Elio Guerriera pt. „Świadek Prawdy”, wydana w wydawnictwie WAM i zareklamowana przez jego redaktorów jako „najpełniejsza biografia Benedykta XVI”.

Obserwatorzy Kościoła, ale także jego wierne dzieci stawiają sobie pytania o fenomen tego papieża. Pytania te są tym bardziej fascynujące, że widać w nich jak na dłoni działania Bożej Opatrzności. Ta sama prawda przedziera się zresztą także z życiorysów pozostałych papieży XX i XXI wieku. Można ją streścić w prostej konstatacji: w ich życiu nie było przypadków.

Reklama

W życiu młodego Ratzingera zatem na pewno nie było przypadkiem, że jego rodzicami byli Józef i Maria. Mogłoby się wydawać, że to tylko nic nieznacząca koincydencja, ale przecież za faktem tym kryje się prawda wyraźnie widziana oczyma wiary, iż za tymi imionami stoją potężni patronowie. To oni na pewno towarzyszyli bawarskiej rodzinie we wszystkich poczynaniach.

Przypadkiem nie był też na pewno fakt, że ojciec przyszłego papieża pełnił funkcję żandarma i z tego powodu co pewien czas musiał zmieniać miejsce zamieszkania. Joseph ze względu na tę okoliczność poznawał uroki Bawarii, która w tamtym czasie była prawdziwą kuźnią katolicyzmu.

Bernard Lecomte, niegdyś watykanista publikujący w „Le Monde”, wskazał na podobieństwa między Kalwarią Zebrzydowską a Altötting – dwoma sanktuariami maryjnymi. Do pierwszego pielgrzymował mały Karol Wojtyła z ojcem, a do drugiego mały Joseph Ratzinger z rodziną.

Dwaj przyszli papieże pochodzący z Europy Centralnej – jak pisze Guerriero – zostali powołani do niesienia pokoju swoim krajom i całemu kontynentowi w trudnym przejściu z drugiego do trzeciego milenium.

Prowadzony przez Opatrzność

Na pewno przypadkiem nie było także to, że mały Joseph został ochrzczony w wodzie dopiero co poświęconej podczas ceremonii wielkosobotnich. Fakt ten naznaczył całe jego życie, zanurzone w paschalnej atmosferze tych godzin, w których dokonuje się misterium przejścia Jezusa ze śmierci do życia. W swoich wspomnieniach Benedykt XVI tak o tym napisze: „Moje życie od początku zagłębione było w tajemnicy Świąt Wielkanocnych, co wypełniało mnie ciągle wdzięcznością, bo mogło być tylko znakiem błogosławieństwa”.

Biografia Josepha Ratzingera – jak czytamy we wprowadzeniu do książki „Świadek Prawdy” – koniecznie musi się zacząć od nakreślenia kontekstu historyczno-geograficznego. Przyszły papież urodził się w 1927 r., gdy Niemcy zaczynały oplatać złowieszcze macki nazizmu, który w niedalekiej przyszłości miał pozostawić po sobie tak straszliwe spustoszenia.

W prowincjonalnej miejscowości, jaką było Aschau, mieszkali już przekonani naziści. Także tam dotarła organizacja młodzieżowa Hitlerjugend, która miała na celu wychowywać uczniów na nowych panów świata. Rodzeństwo Josepha, 14-letnia wówczas Maria i 11-letni Georg, musiało założyć brunatne koszule i maszerować ulicami ku chwale nowych Niemiec. Ojciec Ratzinger w pełni dostrzegał niebezpieczny wpływ, który mogły wywrzeć te pełne nienawiści i gwałtu manifestacje na młode, nieukształtowane jeszcze wtedy w pełni sumienia, i protestował przeciwko nim; nazywał Hitlera włóczęgą i łobuzem, który doprowadził Niemcy do ruiny.

Warto pamiętać, że członkostwo młodych Niemców w organizacji powołanej do istnienia zaraz po dojściu nazistów do władzy było obowiązkowe. Aż do 1939 r. zwolnieni z tego byli seminarzyści, jednak wraz z wybuchem wojny zapisanie się do tej organizacji stało się obowiązkowe dla wszystkich. Rektor przyszłego papieża postanowił zapisać swych podopiecznych gremialnie, by uniknąć w ten sposób niepotrzebnych szykan.

Opowieść o uczciwym człowieku

Jak wynika z relacji Georga Ratzingera, im czarniejsze chmury nazizmu rozpościerały się wokół, tym gorętsza pobożność znamionowała jego przeciwników. Tak brat Benedykta XVI wspomina atmosferę rodzinnego domu: „Codziennie modliliśmy się wspólnie – przed i po każdym posiłku. Główna modlitwa miała miejsce po obiedzie. Składały się na nią m.in. prośby w różnych intencjach, dotyczące naszej rodziny”.

Bawaria Ratzingera wyglądała ku Austrii, ku Czechom i Słowacji, w stronę Polski i świata słowiańskiego, nie z intencją ataku i podboju, na hitlerowską modłę, lecz by prowadzić żywy i ciągnący się nieprzerwanie przez wieki dialog wiary i kultury.

Benedykt XVI prowadził ów dialog przez całe swoje życie. Biografia napisana przez Elio Guerriera stała się jego wiernym zapisem. Trzeba jednak zastrzec, że autor książki – jak sam to podkreślił – nie napisał jej, by zebrać materiał na proces beatyfikacyjny Josepha Ratzingera. „Jestem nawet przekonany, że Kościół dobrze by zrobił, gdyby całkowicie zrezygnował z kanonizowania papieży, gdyż myślę – jak twierdzi Urs von Balthasar – że owa praktyka wystawia go na niebezpieczeństwo kanonizowania siebie samego i własnej historii. Niemniej życia papieży nie da się ukryć pod korcem, pozostaje ono na widoku ludzi całego świata. Osąd ich działań dobrze jest zostawić badaczom i ich wolności. Taka postawa mogłaby również stanowić znak otwartości, która tak bardzo leży na sercu jego następcy. Chciałem raczej opowiedzieć o uczciwym człowieku, kochającym Bawarię i książki, który z żalem zamienił katedrę profesorską na biskupią”.

Co wynikło z tej zmiany, każdy ze świadków pontyfikatu Benedykta XVI mógłby powiedzieć, odwołując się do własnych doświadczeń. Pontyfikat ten nie należał wprawdzie do długich, jednak ze względu na głębię teologicznej myśli Papieża długo będziemy do niego wracać. Nowa propozycja wydawnictwa WAM na pewno okaże się bardzo dobrym przewodnikiem na tej drodze.

***

Benedykt XVI o swoim pontyfikacie:

Od początku byłem świadomy swoich ograniczeń, a zgodziłem się – jak zawsze starałem się czynić w moim życiu – w duchu posłuszeństwa. Potem były mniejsze czy większe trudności pontyfikatu, ale były także liczne łaski. Zdawałem sobie sprawę, że wszystkiemu, co miałem robić, nie byłem w stanie podołać sam, a więc byłem niemal zmuszony oddać się w ręce Boga, zawierzyć Jezusowi, z którym – w miarę jak pisałem książkę o Nim – czułem się związany starą i coraz głębszą przyjaźnią. Była także Matka Boża, Matka nadziei, niezawodna podpora w trudnościach. Była mi Ona coraz bliższa, gdy odmawiałem Różaniec i odwiedzałem sanktuaria maryjne. Wreszcie byli święci, moi towarzysze drogi całego życia: św. Augustyn i św. Bonawentura, moi mistrzowie duchowi, a także św. Benedykt, którego motto „Niczego nie przedkładać nad Chrystusa” stawało mi się coraz bliższe, i św. Franciszek, Biedaczyna z Asyżu, który pierwszy przeczuł, że świat jest odzwierciedleniem stwórczej miłości Boga, od którego pochodzimy i ku któremu zmierzamy.

Za: Elio Guerriero, „Świadek Prawdy”

Tagi:
Benedykt XVI

Opublikowano esej Benedykta XVI o dialogu katolicko-żydowskim

2018-07-07 09:12

st (KAI) / Watykan

Na łamach najnowszego numeru Międzynarodowego Przeglądu Teologicznego Communio ukazał się niepublikowany dotąd esej Benedykta XVI na temat dialogu katolicko-żydowskiego – podaje portal vaticaninsider.

Mazur/episkopat.pl

Benedykt powraca do dwóch delikatnych aspektów, które dotyczą relacji między katolicyzmem a judaizmem, „teorii zastępstwa” i aspektu „przymierza nigdy nie zerwanego ". We wstępie przewodniczący Papieskiej Komisji ds. Relacji Religijnych z Judaizmem, kard. Kurt Koch podkreśla, że papież-senior przekazał jemu swój tekst jako refleksję osobistą, choć to właśnie kard. Koch przekonał Benedykta XVI do jego opublikowania.

W swoim eseju Benedykt XVI zaznacza, że idea jakoby Kościół zajął miejsce Izraela nigdy jako taka nie istniała. Dodaje, że judaizm nie jest jedną z religii, ale ma charakter specjalny i jako taki powinien być uznany przez Kościół

Mówiąc natomiast o “nigdy nie zerwanym przymierzu” między Bogiem a Żydami papież-senior pisze: „Formuła przymierza nigdy nie zerwanego stanowiła stanowczo dużą pomoc w pierwszej fazie nowego dialogu między Żydami a chrześcijanami, ale na dłuższą metę nie jest wystarczająca, by dostatecznie wyrażać wielkość rzeczywistości”.

Papież senior Benedykt XVI ponownie chwycił za pióro i opublikował na łamach najnowszego numeru Międzynarodowego Przeglądu Teologicznego Communio rozprawę na temat dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. W tekście pt. "Miłosierdzie i powołanie bez odwołania” papież senior pisze o potrzebie doprecyzowania ważnych paradygmatów dialogu chrześcijańsko-żydowskiego.

- Tekst stanowił początkowo tylko prywatną refleksją nad dwoma delikatnymi aspektami, które dotyczą relacji między katolicyzmem a judaizmem, a mianowicie odrzuceniem tak zwanej "teorii zastępstwa” i „przymierza nigdy nie zerwanego" - wyjaśnił we wstępie kard. Kurt Koch. Jednakże przewodniczącemu Papieskiej Komisji ds. Relacji Religijnych z Judaizmem udało się przekonać papieża seniora do publikacji dokumentu pochodzącego z października 2017 roku. Przypomina on, że Benedykt XVI zawsze był bardzo żywo zainteresowany dialogiem chrześcijańsko-żydowskim

Esej stanowi też pogłębioną refleksję nad dokumentem opublikowanym w 2015 r. przez Papieską Komisję ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem zatytułowanym „Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne. Refleksje na temat kwestii teologicznych związanych z relacjami katolicko-żydowskimi” i jest próbą wyznaczenia nowej drogi 50 lat po soborowej Deklaracji „Nostra aetate”.

Podwójna potrzeba ponownego doprecyzowania W istocie tekst podpisany przez "Josepha Ratzingera - Benedykta XVI" datowany na 26 października 2017 r. stanowi w pełni krytyczne odzwierciedlenie poprzednich "standardów" w dialogu żydowsko-chrześcijańskim lub też posoborowej refleksji teologicznej na temat związku między judaizmem a chrześcijaństwem. W szczególności Benedykt XVI widzi potrzebę refleksji nad dwoma kluczowymi pojęciami "teorii zastępstwa" i "nigdy niezerwanego przymierza". "Obie tezy, że Izrael nie jest zastąpiony przez Kościół, i że przymierze nigdy nie zostało rozwiązane, są w zasadzie poprawne, ale jednak w wielu aspektach są niedokładne i muszą zostać dalej krytycznie przemyślane" - napisał Benedykt XVI.

Zdaniem papieża "teoria zastępstwa", że Kościół zajął miejsce Izraela nie ma uzasadnienia. Co więcej, judaizm z chrześcijańskiego punktu widzenia ma zawsze status specjalny, gdyż judaizm nie jest jedną z wielu religii, ale "znajduje się w szczególnej sytuacji i jako taki musi być widziany przez Kościół". Wskazuje na trwałe różnice między judaizmem a chrześcijaństwem, w szczególności w świetle kultu świątynnego, praw kultowych, pozycji Tory, kwestii Mesjasza i ziemi obiecanej. Pytanie o Mesjasza jest "prawdziwym problemem między Żydami i chrześcijanami" Szczególnie "pytanie o Mesjasza" stanowi "prawdziwą kwestię sporu między Żydami i chrześcijanami" - zauważa Benedykt XVI. Stwierdza jeśli żydowskie oczekiwanie mesjanistyczne skupi się na - również rozumianym politycznie - orędziu pokoju, należałoby odnieść się do tego z chrześcijańskiego punktu widzenia przypominając, że Jezus "nie chciał natychmiast przynieść doskonałego nowego pokoju (...), ale wszystkim ludziom, także poganom, Bóg chciał go ukazać". "Pozostaje więc pewna nadwyżka obietnic, jak dalece czas Jezusa nie jest czasem kosmicznej transformacji, w którym zapadają ostateczne decyzje między Bogiem a człowiekiem, ale czasem wolności" - stwierdza Benedykt XVI.

Odrzucenie "mesjanizmu politycznego" W rezultacie Kościół odrzuca każdy "mesjanizm polityczny", który widzi siebie jako spełnienie biblijnej ziemi obiecanej, w teologicznej interpretacji ustanowienia państwa Izrael w 1948 roku. Watykańskie uznanie państwa Izrael nie jest zatem zakorzenione w refleksji teologicznej, ale w uznaniu "naturalnego prawa" Żydów do własnej ziemi - uważa Benedykt XVI. "W tym sensie Watykan uznał państwo Izrael za nowoczesne państwo konstytucyjne i widzi w nim prawowitą ojczyznę narodu żydowskiego, którego uzasadnienie nie można wyprowadzić bezpośrednio z Pisma Świętego, ale w szerszym znaczeniu, uznać jako wierność Boga wobec ludu Izraela" - wyjaśnia papież senior. Kwestia "nigdy nieodwołanego przymierza" między Bogiem a Żydami, stwierdzenie, które pochodzi od Jana Pawła II, należy do oczywistego horyzontu interpretacji judaizmu z perspektywy chrześcijańskiej - stwierdza Benedykt XVI. Chociaż twierdzenie to w zasadzie "należy uważać za poprawne, ale w szczegółach wciąż wymaga wielu wyjaśnień i pogłębienia w tym sensie, że było nie tylko jedno przymierze między Bogiem a jego ludem, ale wiele przymierzy". Jego zdaniem termin "odrzucenie przymierza" nie należy do teologicznego świata pojęciowego Starego Testamentu, a również interpretowanie go jako jakiegoś traktatu, nie odpowiada teologii biblijnej. "Formuła przymierza nigdy nie zerwanego stanowiła stanowczo dużą pomoc w pierwszej fazie nowego dialogu między Żydami a chrześcijanami, ale na dłuższą metę nie jest wystarczająca, by dostatecznie wyrażać wielkość rzeczywistości” - stwierdza Benedykt XVI.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

NAPROTECHNOLOGIA szansą na upragnione potomstwo

2013-02-27 14:23

Z Katarzyną Nowak rozmawiała Katarzyna Dobrowolska
Edycja kielecka 9/2013, str. 1, 6

W Centrum Medycznym OMEGA przy ul. Jagiellońskiej w Kielcach rusza pierwszy w naszej diecezji Ośrodek Wsparcia Płodności oparty na metodzie naprotechnologii, metodzie bezpiecznej, nieobciążającej zdrowia kobiety oraz zgodnejz nauczaniem Kościoła. - To szansa dla wielu małżeństw czekających na dziecko - mówi dr Katarzyna Nowak - koordynator Ośrodka

Bożena Sztajner / Niedziela

KATARZYNA DOBROWOLSKA: - Podobno bp Gurda pobłogosławił Panią na dobry początek pracy Ośrodka?

KATARZYNA NOWAK: - To prawda. Podczas spotkania poprosiłam Księdza Biskupa o błogosławieństwo i udzielił mi go. Od początku proszę Ducha Świętego, aby towarzyszył nam w tym działaniu. W krótkim czasie pokonaliśmy wiele trudności. Największym wyzwaniem było znalezienie lekarza naprotechnologa (jest ich tylko dwudziestu w całej Polsce - przyp. K.D.) oraz instruktora - to podstawa, by ośrodek działał. Niepotrzebnie się martwiłam. Okazuje się, że do Kielc właśnie przeprowadza się dr Przemysław Młodożeniec, wykwalifikowany lekarz naprotechnolog, który zdobywał swoje kwalifikacje w USA i w Irlandii. Instruktorka badania cyklu metodą Creighton pani Paulina Duda mieszka całkiem niedaleko Kielc. Oznacza to, że pary małżeńskie będą miały wszystkich specjalistów na miejscu, to oszczędność czasu i kosztów w leczeniu.

- Skąd idea i pomysł na Ośrodek?

- W listopadzie ubiegłego roku rozmawiałam z bp. Kazimierzem Gurdą. Wyraził zatroskanie i zainteresowanie Kościoła złą sytuacją demograficzną w Polsce oraz brakiem dostatecznego wsparcia dla par borykających się z problemami niepłodności. Jako remedium w mediach głównego nurtu forsuje się jedynie procedury in vitro. Niewiele bądź wcale nie mówi się o naprotechnologii, która jest skutecznym, zgodnym z nauką Kościoła, opartym na wystandaryzowanych metodach badania cyklu kobiety narzędziem diagnozowania i leczenia niepłodności. Ta metoda wykorzystywana jest z powodzeniem na całym świecie od kilkunastu lat, dzięki niej wiele par może cieszyć się upragnionym potomstwem. W Polsce jest zaledwie kilka ośrodków tego typu, najbardziej znane to te w Białymstoku i Lublinie. Chodzi o to, aby dotrzeć do zainteresowanych z informacją i stworzyć warunki do diagnozowania i leczenia przyczyn niepłodności. Bp Gurda miał okazję zapoznać się z zasadami naprotechnologii, uczestnicząc w konferencjach eksperckich w kraju i za granicą. Poszukiwał osoby, która mogłaby zorganizować taki ośrodek, ponieważ do tej pory nie było takiego miejsca w regionie. Zgodziłam się z radością i czuję, że otwieram nowy rozdział w mojej pracy jako lekarz.

- Ale chyba od lat łączy Pani swoje zainteresowania zawodowe z tą tematyką?

- Mój tato, współzałożyciel Centrum Medycznego OMEGA, był ginekologiem położnikiem. Powołał z mamą nawet szkołę rodzenia i poradnictwo rodzinne. Moje życie zawodowe było cały czas związane z problemami rodziny, dzieci, zdrowiem kobiet. Marzyłam o ginekologii i położnictwie, ale życie potoczyło się inaczej. Jestem lekarzem internistą, ale też matką szóstki dzieci. Jestem katoliczką i zawsze chciałam, aby moje życie małżeńskie było zgodne z nauczaniem Kościoła, z moją wiarą. Już w latach 80. ubiegłego wieku uczestniczyłam w wykładach i szkoleniach organizowanych przez ojców franciszkanów w Krakowie, które dotyczyły metod naturalnych planowania rodziny. Tam poznałam państwa Billingsów. Potem były kongresy i warsztaty w Wiedniu i Kolonii z udziałem wybitnych profesorów z całego świata. To były wyprawy… Trudno było o paszport, koszty były szalone, ale warto było. Bardzo dużo się tam nauczyłam. Tę wiedzę i doświadczenie wykorzystywałam w pracy. Zachęcałam pacjentki do obserwacji swojego cyklu, kierowałam do poradni rodzinnych. Od kilku lat zajmuję się leczeniem dietą i prowadzę badania dotyczące nietolerancji pokarmowych. Nierzadko schorzenia alergiczne mają związek z problemami z płodnością. Po wyeliminowaniu z diety tego, co szkodliwe, okazało się że kobiety w krótkim czasie zachodziły w ciążę i zostawały mamami. Oczywiście czasem przyczyny są bardziej złożone, a leczenie wymaga zabiegu chirurgicznego, niemniej jednak wielu parom można pomóc. Naprotechnologia pozwala także na profilaktykę zdrowotną kobiet, wczesne wykrycie wielu niebezpiecznych schorzeń, które można skutecznie leczyć.

- Co piąta para cierpi z powodu niepłodności. Czy to problem cywilizacyjny? Gdzie tkwi przyczyna?

- Tak, to nasz problem cywilizacyjny. Ma to związek z tempem życia, stresem, chorobami, brakiem higieny życia, odkładaniem przez kobiety na później decyzji o poczęciu dziecka. Pamiętajmy że po 35. roku życia płodność u kobiety znacznie obniża się. Nie bez znaczenia jest także działanie antykoncepcji, która obciąża organizm kobiety i niszczy go. Należy podkreślić, że ok. 50 proc. przyczyn niepłodności leży po stronie mężczyzny. Opieką i leczeniem objęci są oboje małżonkowie.

- W czym naprotechnologia jest lepsza od innych znanych metod leczenia niepłodności?

- W takim leczeniu kluczowym ogniwem jest wykwalifikowany instruktor, który prowadzi parę i uczy metody wystandaryzowanego modelu obserwacji metodą Creighton oraz zapisu tychże informacji. Na wypełnionej karcie widać dopiero jak na dłoni profil hormonalny kobiety, nieprawidłowości w cyklu, pewne choroby. Wtedy lekarz może rozpocząć dalszą diagnostykę, leczenie i wyeliminować przyczynę niepłodności. Bardzo ważny jest wywiad z lekarzem i dialog, dlatego wizyty trwają dość długo.
To system diagnostyczno-leczniczy wykorzystujący najnowocześniejsze osiągnięcia nauk medycznych. U podstawy zaś leży nauczanie Kościoła, które wyraźnie podkreśla, że życie ludzkie jest owocem miłości małżonków. W naprotechnologii człowiek nie zastępuje Boga przez technikę i nie mianuje się kreatorem ludzkiego życia, ale współpracuje z naturą, jaką dał człowiekowi Bóg i w oparciu o wiedzę i medycynę znajduje powody trudności z płodnością i stara się je rozwiązać. W procesie diagnostyczno-leczniczym wielką wagę przykładamy do budowania właściwych relacji między małżonkami.

- Słyszałam, że zgłosiły się pierwsze małżeństwa i pojawiły się już telefony?

- Staramy się docierać jak najszerzej z informacją. Wiemy, że duszpasterze w swoich środowiskach i parafiach znają takie pary. Często małżeństwa dzielą się swoim bólem braku potomstwa, poszukując duchowego wsparcia u księży. Podczas konferencji rejonowych księży w Kielcach i w Miechowie miałam okazję zapoznać duszpasterzy z metodą naprotechnologii i koncepcją ośrodka. Wykazywali bardzo duże zainteresowanie. I rzeczywiście, dosłownie za kilka dni zgłosiło się pierwsze małżeństwo. Wszystkie niezbędne informacje pary mogą uzyskać również w Ośrodku Duszpasterstwa Rodzin przy ul. IX wieków Kielc, gdzie raz w miesiącu w piątki od godz. 16 do 18 odbywają się dyżury naszych pracowników. Tel.: 41 344-55-92. Tutaj uzyskają poradę, która pozwoli obrać kierunek działania. W Ośrodku będzie także psycholog i dietetyk. Centrum Medyczne OMEGA dysponuje nowoczesnym zapleczem diagnostycznym, dlatego nasi pacjenci będą mogli wykonać u nas niemal wszystkie badania.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Święto Wojska Polskiego

2018-08-16 19:19

Jadwiga Kamińska

Mszą św. w intencji Ojczyzny pod przewodnictwem abp. Grzegorza Rysia, metropolity łódzkiego, w bazylice archikatedralnej rozpoczęły się uroczystości Święta Wojska Polskiego.

Marek Kamiński

Święto to jest obchodzone 15 sierpnia na pamiątkę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej w 1920 r. – zwanej też Cudem nad Wisłą – w czasie wojny polsko-bolszewickiej.

Po Mszy św. wszystkich zgromadzonych na placu przed świątynią powitał wojewoda łódzki Zbigniew Rau, organizator spotkania.

Zobacz zdjęcia: Święto Wojska Polskiego

- Każdego roku Święto Wojska Polskiego skłania do pogłębienia refleksji dotyczącej miejsca naszych sił zbrojnych w narodowej historii. W naszej teraźniejszości i przyszłości. W naszym społeczeństwie i państwie. W jubileuszowym roku 100-lecia naszej niepodległości refleksja taka jest czymś koniecznym, dla zrozumienia nie tylko Wojska Polskiego, ale także nas samych, wszystkich obywateli Rzeczpospolitej - apelował wojewoda.

Po wystąpieniu odczytano Apel Pamięci Oręża Polskiego. Kompania Honorowa Wojska Polskiego reprezentowana przez 1. Batalion Kawalerii Powietrznej w Leźnicy Wielkiej oddała salwę honorową.

Kombatanci, samorządowcy, duchowni, posłowie, wojskowi oraz harcerze złożyli wieńce i wiązanki kwiatów na Grobie Nieznanego Żołnierza.

Uroczystość zakończyła się defiladą kompanii honorowych Wojska Polskiego, Policji, Straży Pożarnej, Straży Miejskiej oraz Orkiestry Dętej Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Łodzi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem