Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Przestrzeń otwarta dla każdego

2018-04-11 10:09

Z abp. Grzegorzem Rysiem – metropolitą łódzkim – rozmawia Lidia Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 15/2018, str. 14-15

Archidiecezja Łódzka

LIDIA DUDKIEWICZ: – 27 stycznia 2018 r. w Kościele łódzkim rozpoczął się szczególny czas łaski – w związku z otwarciem IV Synodu Archidiecezji Łódzkiej. Proszę o wyjaśnienie istoty i celu tej wielkiej inicjatywy, zaplanowanej na najbliższe trzy lata.

ABP GRZEGORZ RYŚ: – W 2020 r. archidiecezja łódzka będzie obchodziła swoje 100-lecie. Jubileusz to zawsze dobry czas, aby poczynić refleksję dziękczynną za to, co się w tym Kościele wydarzyło. Jest to jednocześnie czas, aby podumać nad obecnym stanem naszego Kościoła partykularnego oraz podjąć zań odpowiedzialność na następne lata. Staram się wyczuwać intencje mojego poprzednika – abp. Marka Jędraszewskiego, inicjatora synodu. Gdy się dowiedziałem, że mam iść z Krakowa do Łodzi, to pomyślałem, że tego jubileuszu nie można przeżyć inaczej, jak właśnie w ten sposób – przez synod. Cieszę się, że arcybiskup Marek zaproponował archidiecezji synod o charakterze pastoralnym, a nie wyłącznie prawnym. Specyfika pastoralnego synodu polega bowiem na tym, że jego zasadnicze życie toczy się w zespołach synodalnych – w parafiach, w dekanatach, ale też w różnych grupach stanowych, czasami w szkołach, w środowiskach uczelnianych, we wspólnotach ruchów eklezjalnych i w różnych stowarzyszeniach. Mamy już ponad 300 grup synodalnych, co jest powodem do radości. Każdego roku poszczególne grupy najpierw będą się skupiać nad ośmioma tematami, a wypracowane wnioski zostaną przekazane do sekretariatu synodu. To nam otworzy przestrzeń do rozmowy plenarnej na poziomie całej archidiecezji.
Abp Jędraszewski zaproponował też trzy tematy na trzy kolejne lata: pierwszy – młodzież, drugi – rodzina i trzeci – parafia. Zdecydowałem się dodać do nich trzy istotne punkty odniesienia, którymi są dokumenty papieża Franciszka. Wzorowałem się tu trochę na Ojcu Świętym Janie Pawle II, który jako arcybiskup krakowski na zwołanym przez siebie synodzie pastoralnym czytał w zespołach synodalnych z krakowskimi diecezjanami dokumenty Soboru Watykańskiego II, próbując znaleźć odpowiedź na konkretne pytania. Chciał pokazać, że te dokumenty dają się przekładać na życie codzienne konkretnego Kościoła partykularnego.

– Jak w praktyce wygląda studiowanie dokumentów papieża Franciszka w czasie IV Synodu Archidiecezji Łódzkiej?

– Praktyka jest taka, że na trzy lata przeznaczyliśmy trzy dokumenty. Pierwszy rok, kiedy tematem jest młodzież, za punkt odniesienia bierze tekst encykliki „Lumen fidei”. Już same propozycje spotkań w zespołach synodalnych opierają się na tej właśnie encyklice Franciszka, ze wskazaniem konkretnych fragmentów, które są najbardziej oczywistymi punktami odniesienia. Niezależnie od tego mam nadzieję, że uczestnicy zespołów zapoznają się z całą encykliką, której tekst udostępniamy.
Bardzo ścisły związek z papieskim dokumentem przewidzieliśmy, konstruując drugi rok spotkań. Ośmiu spotkaniom dotyczącym tematyki rodzinnej zostało przyporządkowanych osiem rozdziałów adhortacji „Amoris laetitia”. Każde spotkanie będzie oparte na jednym rozdziale. W ramach przygotowania grupa robocza zaproponuje pewną syntezę każdego rozdziału. Rozpisujemy także ankietę wśród rodzin dzieci pierwszokomunijnych, która pomoże nam się odnaleźć w rzeczywistości lokalnej. Z kolei zespół przygotowujący materiał do debaty każdej małej grupie synodalnej zaproponuje konkretne pytania, na które odpowiedzi będą nas szczególnie interesowały.
W trzecim roku, gdy tematem będzie parafia, za punkt odniesienia bierzemy adhortację „Evangelii gaudium”. Chodzi o to, aby każda parafia odkryła w sobie właściwą dynamikę ewangelizacyjną. Podobnie to widzimy w odniesieniu do całego Kościoła, który nie stoi w miejscu, ale wychodzi do ewangelizacji. Trzeba postawić pytania o dynamikę działań ewangelizacyjnych i zastanowić się, co zrobić, aby było lepiej. Dzisiaj to są zagadnienia fundamentalne. Parafia nie może być tylko miejscem, gdzie się administruje sakramentami, lecz musi tworzyć dynamiczną wspólnotę, która dochodzi do misji, pozyskuje nowych ludzi. Inaczej – po co robić jubileusz diecezji? Nas obchodzi Kościół na przyszłość.

– „Wyruszamy we wspólną drogę!”. Jak mamy rozumieć to wezwanie Księdza Arcybiskupa skierowane do diecezjan na starcie synodu?

– To jest najpierw kalka samej nazwy, bo słowo „synod” pochodzi od greckich słów: „syn hodos” – wspólna droga. Taka forma pastoralnego synodu, będąca wspólną drogą, sprawia, że to nie jest tylko ładne i „politycznie poprawne” powiedzenie. Faktycznie synod pastoralny jest otwartą przestrzenią dla każdego. W pierwszym roku synodu ze względu na tematykę dotyczącą młodzieży w parafialnych grupach synodalnych jest bardzo dużo młodych ludzi, np. w szkołach działają zespoły synodalne. Na tym pierwszym etapie młodzież już chętnie się włączyła w ruch synodalny – to jest bardzo budujące. Kolejne grupy będziemy nadal otwierać. Kiedy przyjdzie czas na tematykę rodzinną czy parafialną, w synod bardziej włączą się inne grupy wiekowe. Piękny przykład pracy w grupach przeżyliśmy już w katedrze na otwarcie synodu. Wszyscy mieliśmy doświadczenie słuchania siebie nawzajem. Każda grupa od razu przedstawiła też pierwsze wnioski. Niektóre były bardzo inspirujące, ku zaskoczeniu i radości organizatorów. Jedna z grup, gdy prezentowała wyniki swoich rozmów, powiedziała m.in. o potrzebie szczególnego wyjścia do młodych ludzi niepełnosprawnych, którzy być może z powodu choroby czy niepełnosprawności nie założą swojej rodziny. Postawiono pytania: Czy są jakieś propozycje zaangażowania tych młodych ludzi w Kościele? Jak im pomóc, aby czuli się szczęśliwi i widzieli głęboki sens swojego życia pomimo choroby czy niesprawności? Trzeba zauważyć, że przy teoretycznym wyczuleniu na sprawy choroby, cierpienia, krzyża ludzkiego – na co dzień może być tak, że w naszej optyce są ciągle ludzie, którzy się całkiem dobrze mają, a młodzi niepełnosprawni gdzieś nam giną z pola widzenia. Trzeba się więc zastanowić, jak odnaleźć tych ludzi i przede wszystkim prowadzić ich do sakramentów. Cieszę się, że już na starcie synodu było widać owoc dialogu kapłanów i świeckich, którzy przynoszą doświadczenie swojego życia i dają pełniejszy obraz rzeczywistości oraz pokazują obszary, w których trzeba działać. Synod musi być wspólną drogą.

– IV Synod Archidiecezji Łódzkiej wykorzystuje w swoich pracach współczesne technologie. Dynamicznie działa już strona internetowa. Z pewnością środki społecznego przekazu ułatwiają dotarcie do diecezjan z propozycjami synodalnymi, a także pomagają wyjść z Ewangelią i papieskim nauczaniem dalej – do tego świata, który jest oddalony od Kościoła, obojętny, a nawet wrogo nastawiony do religii...

– To szerokie zagadnienie. Zgadzam się z abp. Rino Fisichellą, przewodniczącym Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji, który mówi, że dzisiaj Internet to nie tylko środek, narzędzie komunikacji, ale raczej nowy kontynent, który ludzie licznie odwiedzają albo wręcz zamieszkują. Jeśli Kościół ma spełniać swoją misję ewangelizacyjną, to musi iść tam, gdzie obecnie są ludzie, a nie tam, gdzie ich nie ma.
Temu zadaniu ma sprostać m.in. strona internetowa synodu. Zamieszczone są na niej w całości do pobrania przede wszystkim trzy teksty papieża Franciszka, które studiujemy w ramach prac synodalnych przez kolejne trzy lata. Zasadniczo chodzi o to, żeby ludzie przestudiowali te dokumenty w całości, muszą więc mieć do nich łatwy dostęp. Obecność w Internecie, przy użyciu wszystkich nowoczesnych środków przekazu i nowoczesnych technologii, jest koniecznością. Ideałem natomiast jest to, aby nie tylko spotkać się z człowiekiem tam, na cyfrowym kontynencie, ale też zaprosić go dalej do życia – czyli z przestrzeni wirtualnej do wspólnoty realnej. Trzeba więc być i w sieci, i w realu. W tym przypadku narzędzia cyfrowe są świetną pomocą w odnajdywaniu się i nawiązywaniu kontaktu.
Kiedy kard. Karol Wojtyła organizował synod pastoralny w Krakowie, nie miał takich możliwości szybkiego kontaktu, żeby z dnia na dzień, z godziny na godzinę dotrzeć do wszystkich synodalnych zespołów. Teraz wystarczy umieścić jakiś materiał na stronie internetowej i każdy może natychmiast go pobrać, aby z niego korzystać. W czasach kard. Wojtyły były maszyny do pisania i papier przebitkowy, na którym przez kalkę uzyskiwało się np. siedem kopii, i tak w nieskończoność stukało się literki, aby można było dotrzeć do większej liczby ludzi. Czasami jednak myślę, że ludzie w tamtych czasach, bez naszych dzisiejszych nowoczesnych narzędzi, potrafili działać sprawnie. To pokazuje, że sama technologia jeszcze niczego nie załatwia. Potrzebny jest ewangelizacyjny zapał. Dzisiejszy człowiek ma niesamowite środki komunikacji, ale często czuje, że jest coraz bardziej samotny. To są paradoksy naszych czasów, bo mając rozmaite możliwości, aby się spotkać z drugim człowiekiem, gubimy gdzieś ku temu ochotę.

– Synod jest więc najlepszą okazją, aby oderwać się od wszelkich stanów zachowawczych i szukać nowych dróg ewangelizacji, włączając się w misyjny wymiar życia Kościoła.

– To czas mobilizacji. Chodzi głównie o to, żeby pobudzić życie w parafiach i doprowadzić do powstania konkretnych małych wspólnot ludzi zainteresowanych Kościołem, jego najważniejszymi tematami, którzy potrafią się do niego odnosić najpierw na modlitwie, a potem w świetle Pisma Świętego i tego, czego on naucza w wymiarze magisterialnym. Tu akurat mam doświadczenie jeszcze z czasów krakowskich. Niektóre grupy synodalne założone za czasów kard. Wojtyły do dzisiaj się spotykają. Synod się skończył w 1979 r., a ci ludzie nadal, miesiąc w miesiąc, mają ze sobą kontakt. To znaczy, że nabyli jakieś istotne doświadczenie, którego nie chcą za żadne skarby stracić. To jest to, na czym mi w Łodzi zależy. Nasz synod ma trwać również później, po swoim oficjalnym zamknięciu, i to w bardzo konkretnym wymiarze.
100-lecie naszej diecezji pokrywa się z 200-leciem Łodzi – jako miasta, które ma swoją lokację w XV wieku, ale tak naprawdę „wybuchło” w 1820 r. jako miasto przemysłu włókienniczego. Mamy więc też tutaj pewną wspólną drogę, aby się zmobilizować i przyjrzeć, jak nasza lokalna społeczność wygląda na dzień dzisiejszy i na ile Kościół może być wspólnotą, która posłuży szerszemu środowisku, jego rozwojowi. A więc idziemy ku przyszłości z konkretami wynikającymi ze specyfiki naszego łódzkiego środowiska.

– Z pewnością obecny rok duszpasterski, poświęcony Duchowi Świętemu, będzie sprzyjał pracom synodu Kościoła łódzkiego.

– To się dzieje, ale nawet nie musimy o tym mówić. Duch Święty bowiem w tajemnicy Trójcy Świętej może być przez nas postrzegany jako najbardziej pokorna z Osób. To zawsze Mistrz drugiego planu. Fakt, że nasz synod się rozpoczął i trwa akurat w czasie szczególnego przyzywania Ducha Świętego w polskim Kościele, jest opatrznościowy – to szczególny czas łaski.

Tagi:
synod Abp Ryś

Abp Ryś do młodzieży: nie bójcie się pomyłki

2018-09-19 10:20

xpk, lk / Łódź (KAI)

Powołanie – to temat zorganizowanego w Łodzi presynodu o młodzieży. Pomysłodawcą spotkania będącego zapowiedzią październikowego synodu biskupów w Rzymie był abp Grzegorz Ryś. - Jest jakiś strach przed pomyłką. Myślicie, że Bóg jest taki jak dzisiejsze społeczeństwo, że jak się pomylicie, to was wyśmieje i zmiażdży? On nie jest taki - mówił do młodych metropolita łódzki. Gościem łódzkiego spotkania był kard. Luis Antonio Tagle z Filipin.

Piotr Drzewiecki
Abp Grzegorz Ryś

Uczestnicy spotkania wzięli m.in. udział w dyskusji na temat powołania do życia konsekrowanego. O wyborach życiowych młodych ludzi mówił także metropolita łódzki.

„Gdy odpowiadacie na pytanie, kim chcecie być, są dwa momenty, mówicie o zawodach oraz o tym, co możemy nazwać stanem życia: mąż, żona, matka, kapłan, osoba konsekrowana. Chcę wam powiedzieć, że obie te kategorie są ważne, gdy jest mowa o powołaniu. Duża część dokumentu przygotowująca synod kładzie nacisk na ten związek między zawodem a powołaniem. Oznacza to, że całe życie należy odczytywać w kategoriach powołania, by nie doszło do schizofrenii: religijny jestem w kościele, a po za nim już zupełnie inny - tłumaczył abp Ryś.

– Mówicie o powołaniu w kategoriach: spełnienie, intuicja, pasja. To wszystko jest ważne, ale nie patrzycie na to, w jakiej wspólnocie żyjecie. W tych wypowiedziach zabrakło Kościoła, zabrakło takiego widzenia, że moje życie jest we wspólnocie. Kościół, który prowadzi papież Franciszek, uświadamia nam, że ma swój cel poza sobą. Gdzie ja jestem w tej misji Kościoła? Czy to jest w ogóle mój sposób myślenia o powołaniu? – pytał abp Ryś.

Abp Ryś zauważył, że dzisiejszy młody człowiek boi się, że w swoich wyborach się pomyli. - Jest jakiś strach przed pomyłką. Skąd ten strach? Myślicie, że Pan Bóg jest taki jak dzisiejsze społeczeństwo, że jak się pomylicie, to was wyśmieje i was zmiażdży? On nie jest taki i Kościół nie jest taki. Nie bójcie się – apelował.

Ostatnią częścią dzisiejszego presynodu była Msza św., której przewodniczył i kazanie wygłosił kard. Tagle. Zwrócił uwagę, że każdy wciąż jest powoływany do czegoś i przez kogoś, bo powołanie jest częścią naszego życia. Stąd powinniśmy być ekspertami od powołania, ale niestety tak nie jest – stwierdził.

Hierarcha zwrócił uwagę, że trzeba sobie uświadomić, "kto lub co mnie woła?". - Do czego mnie woła i dlaczego? Kiedy słyszę to wezwanie - jestem do tego pociągnięty czy po prostu mówię: nie? Ale w świecie, w którym żyję sam, nie mogę być spełniony. Potrzebujemy czegoś większego niż my sami, kogoś większego od nas. Gdy poznajemy samych siebie, wtedy siebie samych odnajdujemy. W ostateczności prawdziwie powołanie jest słyszane, wybrane i spełnione we wzajemnych relacjach – zaznaczył kardynał.

Wnioski z łódzkiego presynodu i spotkania z młodzieżą abp Grzegorz Ryś przedstawi na październikowym synodzie biskupów o młodzieży w Rzymie, któremu przewodniczyć będzie papież Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Kard. Sarah: Europa Zachodnia chce Ewangelii bez krzyża

2018-09-17 09:28

jg / Zakopane (KAI)

Kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny nawiedził 16 września sanktuarium Matki Boskiej Fatimskiej na Krzeptówkach w Zakopanem. - Europa Zachodnia chce Ewangelii bez krzyża, bez potrzeby radykalnego nawrócenia. Właśnie z tego powodu Jezus umarł na krzyżu - mówił watykański hierarcha.

Bożena Sztajner/Niedziela

- Prawdziwe źródło poznania Boga nie może być zredukowane do bibliotek lub książek teologicznych, lecz musimy je czerpać ze stylu życia, który odznacza się modlitwą na kolanach, pobożnym udziałem w Mszy Świętej i adoracji Najświętszego Sakramentu. Bez osobistej i intymnej relacji z Panem, w cichej modlitwie, nie byłoby możliwe, aby naprawdę Go poznać. Podobnie jak człowieka, możemy poznać Boga, jeśli spędzamy z Nim czas, jeśli często i z należytą uwagą go odwiedzamy - podkreślał watykański hierarcha w czasie homilii.

Kard. Sarah mówił o osobistym doświadczeniu wiary w swoim życiu. - Chciałbym was przekonać, że trzeba osadzić nasze chrześcijańskie życie na trzech filarach: Crux, Hostia et Virgo: Krzyż, Eucharystia i Maryja Dziewica. Chrześcijanin, który nie zasadza swojego życia na tych trzech filarach, nie jest odporny na porywczość dzisiejszego świata, który próbuje nas przekonać, że życie jest piękne tylko wtedy, gdy krzyż zostanie wyeliminowany - zaznaczył hierarcha.

Prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny podkreślił, że obecny świat, zwłaszcza Europa Zachodnia chce Ewangelii bez krzyża, bez potrzeby radykalnego nawrócenia. - Właśnie z tego powodu Jezus umarł na krzyżu. Krzyż jest najwyższym wyrazem Bożej miłości dla każdego z nas. Bóg nas umiłował i wydał siebie za nas aż do śmierci i to śmierci na krzyżu. Dlatego jeśli miłość jest warunkiem naśladowania Chrystusa, to ból, cierpienie weryfikuje prawdziwość tej miłości - zaznaczył hierarcha.

- Usuwając krzyż, usuwa się także i Boga, a bez Niego nasze życie nie ma sensu. Bez Boga człowiek jest naprawdę biedny, naprawdę brakuje mu wszystkiego. Prawdziwą nędzą naszych czasów nie jest brak pieniędzy, żywności lub dóbr materialnych, lecz brak Boga. Prawdziwą biedą jest właśnie ten brak, to zanikniecie Boga we współczesnym społeczeństwie, nasza całkowita obojętność wobec Boga i jego moralnej nauki. Jeśli naprawdę chcemy być bogatymi ludźmi, pozwólmy Panu być częścią naszego istnienia, obejmijmy jego krzyż, a nasze życie będzie pełną i prawdziwą odpowiedzią na chrześcijańskie powołanie - zaznaczył kard. Sarah.

Watykański hierarcha podkreślił, że nie powinniśmy się lękać ciężaru krzyża, który jest nam dany, bo ten ciężar możemy znieść, jeśli pozwolimy karmić się Eucharystią, która jest prawdziwym chlebem aniołów, chlebem pielgrzymów. - Bez Eucharystii nie możemy żyć. Karmiąc się Chrystusem będziemy mieli siłę, by nieść krzyż i osiągnąć spełnienie naszego istnienia. Przez Eucharystię, nasza zażyłość z Chrystusem wzrasta i umacnia się, a nasze życie chrześcijańskie osiąga dojrzałość zdolną przyjąć Ewangelię w całej jej pełni i radykalizmie, tak jak uczyniła to Maryja. Nie zapominajmy, drodzy przyjaciele, że Matka Boża daje nam siłę, by pozostać u stóp krzyża i żyć w radości, szczególnie w najbardziej bolesnych okolicznościach naszego istnienia. Patrząc na Maryję, każdy z nas będzie wiedział, jak objąć swój własny krzyż i jak, jako ochrzczeni, być prawdziwymi uczniami Jej Syna, Jezusa Chrystusa - zaznaczył kard. Sarah.

Kard. Sarah mówił także o sile różańca, który nazwał "słodkim łańcuchem" prowadzącym do Boga i płomieniem, który rozpala miłość do Boga. Poruszył także kwestię rodziny, którą zachodni świat chce zniszczyć. - Mimo wszystko rodzina nigdy nie zaginie, ponieważ Bóg nie pozwoli, aby najcenniejsza i najświętsza komórka społeczeństwa została zdegradowana, rozbita, zniszczona. Bóg przyszedł do nas w rodzinie, pierwszy cud Jezusa jest w rodzinie, w małżeństwie. Bóg nigdy nie pozwoli na zniszczenie rodziny - zaznaczył na koniec kard. Sarah.

Za przybycie i przyjęcie zaproszenia do Zakopanego watykańskiemu kardynałowi podziękował ks. Marian Mucha, kustosz sanktuarium na Krzeptówkach. Msza św. pod przewodnictwem prefekta Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny była w oprawie góralskiej.

Jan Paweł II koronował w Rzymie Figurę Matki Bożej Fatimskiej z Krzeptówek 21 października 1987 r. Natomiast 7 czerwca 1997 r. podczas swojej pielgrzymki do Polski konsekrował kościół. 6 czerwca 2017 r. w 20 lat po tym wydarzeniu i w 100-lecie objawień fatimskich w Sanktuarium na Krzeptówkach miała miejsce historyczna uroczystość z udziałem Konferencji Episkopatu Polski, podczas której został ponowiony Akt poświęcenia Ojczyzny i Kościoła w Polsce Niepokalanemu Sercu Maryi. Sanktuarium na Krzeptówkach zostało ustawione w maju 2018 r. Sanktuarium Narodowym Matki Boskiej Fatimskiej w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dekanalny Dzień Chorych w Wieluniu

2018-09-19 14:48

Zofia Białas

Jak każe tradycja ustanowiona przez ks. abpa Stanisława Nowaka w 1993 roku, we wrześniu, w archidiecezji częstochowskiej do sanktuariów maryjnych i na kalwarie pielgrzymują ludzie chorzy i starsi wiekiem. W dniach od 12 –2 0 września odbywają się pielgrzymki dekanalne.

Zofia Białas

Chorzy przybywają do wyznaczonych sanktuariów i modlą się wspólnie ze swoimi kapłanami i biskupami. Dekanalny Dzień Chorych w Wieluniu miał miejsce 14 września. Chorzy z dekanatów NMP Pocieszenia w Wieluniu, św. Wojciecha BM w Wieluniu i Dekanatu Osjakowskiego modlili się wraz z ks. abpem Wacławem Depo w kolegiacie wieluńskiej – Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia. Przybyłych na Eucharystię chorych przywitał ks. Marian Mermer – dziekan Regionu Wieluńskiego. Mszę św. odprawili ks. abp Wacław Depo i ks. Andrzej Kuliberda. Przed kolektą ks. abp modlił się z wiernymi o nowe powołania kapłańskie, jedność wśród kapłanów oraz o jedność między kapłanami i wiernymi.

W homilii nawiązującej do Ewangelii wg św. Jana (Posłannictwo Jezusa: 3, 13- 21) mówił o pierwszych zdradach człowieka popełnionych przeciw Bogu (zdrada Adama, zdrada ludu wybranego w czasie wędrówki do Ziemi Obiecanej) oraz o miłosierdziu Bożym wobec tych, którzy popełnili grzech zdrady w Raju i na pustyni („Jak Mojżesz wywyższył na pustyni węża, tak również potrzeba, aby i Syn Człowieczy został wywyższony. Wówczas każdy, kto w Niego wierzy, będzie miał życie wieczne”) i o miłosierdziu Bożym wobec każdego z nas: „Tak, bowiem Bóg umiłował świat, że Syna Jednorodzonego wydał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, lecz miał życie wieczne.”

Dziś, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, przychodzimy do świątyni, przychodzimy do siebie. Tu wita nas Chrystus Ukrzyżowany, Chrystus na krzyżu. Klękamy przed nim i wiemy, że nigdy w swoich cierpieniach nie jesteśmy sami. Dlaczego? On z krzyża dał nam za Matkę Maryję, Maryję, która pociesza i nieustannie pomaga. Pozostańmy wierni krzyżowi. Miejmy odwagę stanąć pod krzyżem, bo żeby stanąć pod krzyżem, trzeba mieć odwagę i pamiętajmy, że kiedy staniemy pod krzyżem, nigdy nie będziemy sami.

Po Eucharystii wierni, kapłani i ks. abp podczas nabożeństwa lurdzkiego adorowali Najświętszy Sakrament. Po adoracji ks. abp pobłogosławił wszystkich obecnych Najświętszym Sakramentem.

Spotkanie modlitewne zakończyła agapa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem