Reklama

Jestem od poczęcia

To niezłomni mieli rację

2018-04-11 10:09

Bogdan Kędziora
Niedziela Ogólnopolska 15/2018, str. 26-27

Jakub Wosik/REPORTER/East News
Warszawa, Cmentarz Wojskowy na Powązkach, 1 marca 2017 r.

Scenariusz decydujący o życiu milionów Polaków przez kolejne powojenne dekady powstawał w Moskwie, w głowach ludzi zarażonych pogardą i nienawiścią do wszystkiego, co polskie, ale realizowany był przez ludzi mówiących po polsku!

W 1947 r., a więc 71 lat temu, po sfałszowanych wyborach do Sejmu Ustawodawczego, którym towarzyszył niewyobrażalny terror, oraz po podstępnej amnestii, mającej de facto „pogłębić rozkład organizacji podziemnych”, „rozbroić” i ujawnić wroga, po to, by się z nim skuteczniej rozprawić, podziemie zbrojne wchodziło w okres wyraźnego kryzysu. Kurczące się szeregi Niezłomnych, którzy kontynuowali jednak walkę z komunistyczną władzą, miały świadomość, że walczą o suwerenność kraju z poplecznikami Kremla. Słusznie nazywając ich „agentami obcego państwa świadomie dążącymi do zaprzedania Polski” i uczynienia z niej „sowieckiego wasala”, właściwie rozpoznali główne zagrożenie dla przyszłości kraju.

Na sprawę sowieckiej polityki wobec Polski w tym okresie rzuca porażające światło nieznany powszechnie dokument z 2 czerwca 1947 r., który pokazuje rzeczywiste cele ZSRR wobec jej sąsiada. Nieznanym szerzej, ale bardzo ważnym kanałem wpływania sowieckich władz na Polskę, kontroli nad nią, były sowieckie służby specjalne. Przejmującym świadectwem wykorzystania ich jako narzędzia była tajna instrukcja KGB pochodząca z tego roku, a przeznaczona dla placówki tej służby rezydującej w Ambasadzie Związku Radzieckiego w Warszawie. Chciano przez nią instruować sowieckie służby specjalne działające w strukturach najwyższych władz partyjnych i państwowych Polski Ludowej.

45 zasad zniewolenia

Ściśle tajny dokument, znaleziony w archiwum kancelarii Bolesława Bieruta, agenta NKWD, publikowany przed laty na łamach prasy polonijnej w USA i Kanadzie, a dopiero na początku lat 90. ubiegłego wieku w kraju, zawiera 45 punktów kreślących scenariusz nie tylko totalnego podporządkowania Polski interesom ZSRR i pełnej kontroli nad krajem, ale także świadomego niszczenia środowisk i struktur społecznych oraz zasobów naturalnych kraju. Lektura dokumentu poraża z kilku powodów.

Reklama

Po pierwsze – zakres zainteresowania sowieckich służb polskimi sprawami jest tak szeroki, że obejmuje kwestie dotyczące zasad współpracy i kontaktów z polską agenturą, kwestie polityczne, wojskowe, społeczne, a nawet gospodarcze.

Kilka cytatów: „Przyspieszyć likwidację krajowców związanych z KPP, PPS, Walterowców, KZMP, AK, BCh i innych ugrupowań, które powstały bez naszej inspiracji”. „Wykorzystać w tym celu fakt istnienia opozycji”. Likwidacja miała zatem dotyczyć nie tylko ugrupowań antykomunistycznych, ale także środowisk sympatyzujących z komunizmem! O przeciwnikach politycznych pisano, że trzeba ich aresztować, a przeciwników „z autorytetem społecznym” – „rozpracowywać” i „likwidować w drodze tzw. zajść sytuacyjnych, przypadkowych, zanim staną się głośnymi, lub aresztować ich wcześniej za wykroczenia kryminalne”. W instrukcji napisano także scenariusz budowy systemu monopartyjnego: „Przyspieszyć zjednoczenie wszystkich partii w jedną organizację i dopilnować, aby wszystkie kluczowe stanowiska obsadzane były przez ludzi zatwierdzonych przez nasze służby specjalne”. Kolejny punkt dotyczył pełnej kontroli nad polityką kadrową. Otóż ludzi wyróżniających się „zmysłem organizacyjnym, umiejących sobie nadać popularność”, „należy pozyskać, a w razie odmowy nie dopuszczać do wyższych stanowisk”. Natomiast: „Na stanowiskach roboczych (...) dbać o wymianę ludzi przez dopuszczenie do tych funkcji ludzi z awansów, mających niższe kwalifikacje”. Instruowano, żeby sprawy własności potraktować następująco: „Wpłynąć na władzę krajowców, aby nabywcy ziemi, parceli i gruntów nie otrzymywali aktów własności, a jedynie akty nadania”. W ten sposób otwierano furtkę do arbitralnego odbierania własności przez państwo. Instrukcja zdradza także wrogą politykę wobec sektora prywatnego. O rolnictwie indywidualnym napisano w tym dokumencie: „Ukierunkować politykę w stosunku do rolnictwa indywidualnego tak, aby prowadzenie gospodarstw stało się nieopłacalne, a wydajność jak najmniejsza”. Z kolei o sektorze prywatnym w miastach: „Spowodować, aby prywatne przedsiębiorstwa i rzemieślnicy otrzymywali surowce i urządzenia niepozwalające na produkcję artykułów dobrej jakości, a ceny tych artykułów powinny być wyższe od podobnych wytwarzanych przez państwo”. Bardzo ciekawe są punkty mówiące o kontroli ujęć wodnych oraz te, w których zabrania się gromadzenia żywności na dłużej. W odpowiednim artykule czytamy: „Mieszkania w nowych osiedlach i odbudowywanych miastach nie mogą zawierać dodatkowych pomieszczeń pozwalających na hodowle inwentarza lub gromadzenie żywności na dłużej i w większych ilościach”. Kolejny punkt nawiązuje do poprzedniego i brzmi: „Przy odbudowie i rozbudowie przemysłu dopilnować, aby ścieki przemysłowe spływały do rzek mogących stanowić rezerwuar wody pitnej”. Czyżby w ten sposób chciano pozbawić Polaków środków utrzymania w czasie jakiegoś konfliktu, np. interwencji wojskowej, może okupacji czy powstania, i móc szybko i skutecznie spacyfikować kraj w sytuacjach niebezpiecznych dla sąsiada? Punkt mówiący o Kościele brzmi: „Szczególnej obserwacji poddać Kościół i tak ukierunkować działalność oświatowo-wychowawczą, aby wzbudzić powszechny wstręt do tej instytucji. Objąć baczną uwagą i kontrolą kościelne drukarnie, biblioteki, archiwa, kazania, kolędowania, treści nauk religijnych oraz obrzędy pogrzebowe”. Równie interesująco brzmi punkt dotyczący polityki kadrowej w szkołach: „Doprowadzić do usunięcia nauczycieli cieszących się powszechnym autorytetem i uznaniem. Na ich miejsce wprowadzić ludzi mianowanych”. Nie pominięto nawet treści programowych nauczania: „Doprowadzić do zerwania korelacji między przedmiotami, do ograniczenia wydawania materiałów źródłowych, do usunięcia ze szkół łaciny, greki, filozofii ogólnej, logiki i genetyki”. Głównym kryterium w rekrutacji na studia wyższe miało być, według autorów instrukcji, „pochodzenie z najniższych grup społecznych” osób, które „nie wykazują zainteresowań zawodowych, a tylko chęć zdobycia dyplomu”. Do tego przewidywano „doprowadzenie do połączenia całego ruchu młodzieżowego w jedną organizację”, a do czasu zjednoczenia „zlikwidowanie przywódców harcerstwa”. W taki sposób zamierzano formować polską młodzież i kreować przyszłe polskie elity.

Terytorium podbite

Po drugie – widać pogardę autorów dokumentu wobec Polaków, co znajduje odzwierciedlenie w określeniu „krajowcy”, któremu nadaje się negatywne konotacje. To gorsza kategoria ludzi, którym z zasady się nie ufa, których można bezkarnie oszukiwać i nimi manipulować jak bezmyślnym bydłem. I dotyczyło to nie tylko zwykłych ludzi, ale także komunistów.

Po trzecie – słowami, które najlepiej oddają główne cele Sowietów wobec Polaków, są: „likwidacja”, „wyeliminować”, „nie dopuszczać”, „dopilnować”, „nie wolno”, „objąć nadzorem”, „doprowadzić”. To jest język okupanta, nie tylko zainteresowanego całkowitą kontrolą nad poddanym mu krajem, ale traktującego go wręcz jako terytorium podbite, którego słabość jest głównym gwarantem skutecznego panowania nad nim. Dlatego autorzy instrukcji zainteresowani są nawet generowaniem wewnętrznego chaosu. Tego ostatniego problemu dotyczy punkt, który stanowi: „Spowodować, aby wszystkie zarządzenia i akty prawne, gospodarcze, organizacyjne (z wyjątkiem wojskowych) nie były precyzyjne”. I kolejny: „Spowodować, aby dla każdej sprawy powoływano kilka komisji, urzędów, instytucji społecznych, ale żadna z nich nie powinna mieć prawa podejmowania ostatecznej decyzji bez konsultacji z pozostałymi (nie dotyczy przemysłu wydobywczego)”. Dopełnieniem ich jest punkt nakazujący rozrost administracji, który kończy się słowami: „Nie wolno pozwolić na jej zmniejszenie ani sprawną pracę”. Zastrzeżenie dotyczące przemysłu wydobywczego wynika z tego, że Polska po „specjalnych cenach” sprzedawała ZSRR węgiel. Nakazywano jednocześnie manipulowanie informacjami o handlu z ZSRR w taki sposób, by pokazać, że w wymianie handlowej między krajami dominuje polski import ze Wschodu. Autorzy przewidują także propagandowe wykorzystanie argumentu nacjonalizmu i szowinizmu, a nawet „nienawiści do nas” jako narzędzia walki z organizacjami, które zmierzałyby do kontroli działalności gospodarczej „oficjalnych władz”. W ramach środków użytych w tej akcji nie wahano się odwołać do prowokacji typu: niszczenie radzieckich pomników i cmentarzy, publikowanie ulotek „wyszydzających nasz (radziecki – przyp. red.) naród, naszą kulturę, sens zawartych układów”. Warto przytoczyć fragmenty dotyczące historii: „W historii nie można podawać, co który władca chciał zrobić lub zrobił dla kraju, trzeba natomiast ukazywać tyranię królów oraz walki uciemiężonego ludu. (...) Inspirować organizowanie imprez państwowych związanych z walką krajowców z zaborcami (z wyjątkiem zaboru rosyjskiego), szczególnie z Niemcami, i walką o socjalizm”. A więc zohydzenie polskiej historii i manipulacja miały Polaków pogardliwie odwrócić plecami od swojej przeszłości, by pogrążyć ich w bezsile. Punkt 27. natomiast brzmi: „Wystąpienia publiczne władz krajowych mogą zawierać akcenty narodowe i historyczne, ale nie mogą prowadzić do zjednoczenia ducha narodu”. Powraca pamięć tych wszystkich obcych i „swoich”, którzy w naszej historii, z rozmysłem, na zimno planowali niszczenie ducha narodu, by go ostatecznie zniewolić i upodlić.

Najbardziej dramatyczny wymiar tego dokumentu jest jednak taki, że scenariusz decydujący w bardzo istotny sposób o życiu milionów Polaków przez kolejne powojenne dekady powstawał w Moskwie, w głowach ludzi zarażonych pogardą i nienawiścią do wszystkiego, co polskie, ale realizowany był przez ludzi mówiących po polsku! Dziś bowiem możemy stwierdzić, że ten demoniczny plan ujarzmienia Polski i uczynienia z niej sowieckiej kolonii został w dużej mierze zrealizowany rękami polskich komunistów, z którymi walczyło podziemie niepodległościowe. Po raz kolejny w naszej historii rację mieli nie ci, za którymi stały siła obcego mocarstwa, przemoc i władza, ale ci, którzy byli osamotnieni i musieli „przegrać”. Pozornie, bo jak ktoś w ich imieniu powiedział: „Chcieli nas zakopać, ale zapomnieli, że jesteśmy ziarnem”. Z tego ziarna dziś, po tylu latach, rodzi się nowa pamięć , a na niej wyrasta nowa wartość moralna i duchowa. Oni powracają z dołów śmierci i zapomnienia i stają się źródłem siły dla młodego pokolenia, które buduje etos wspólnoty na ich testamencie. I to największe zwycięstwo Niezłomnych, o które wielu z nich się modliło, często w osamotnieniu przed swoją śmiercią, a ich oprawcy i ci, którzy przez całe dekady stali na straży kłamstwa i pogardy, odchodzą w cieniu śmierci z piętnem kainowej zbrodni.

Tagi:
historia

To jest moja stodoła!

2018-07-04 11:59

Grzegorz Jacek Pelica

W lipcu 2018 r. minie 40 lat od utworzenia niezależnego związku chłopskiego pod nazwą Samoobrona Chłopska Ziemi Lubelskiej. Początki tego ruchu, który stanowił lokalne zręby Solidarności Rolników Indywidualnych, sięgają do święta 3 Maja 1978 i obchodów Zielonych Świątek, które już wtedy reżimowy ZSL zaczął zawłaszczać jako „święto ruchu ludowego” w PRL.

Grzegorz Jacek Pelica
Krzyż upamiętniający pierwszą Mszę św. SChZL w lesie w Ostrówku na trasie Łęczna-Chełm

Duchowi przewodnicy

Na zebraniu założycielskim, które uświetniła uroczysta Suma, sprawowana przez ks. Zbigniewa Lebiedowicza (proboszcza parafii w Łańcuchowie w l. 1969-82) obecni byli m.in. przedstawiciele KSS KOR oraz nieumundurowani funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa z Lublina i z Warszawy oraz tajni współpracownicy z Łęcznej, Puchaczowa i z gminy Milejów. Dla podtrzymania morale Msze św. polowe zostały odprawione przez jezuitę o. Bronisława Srokę także w dniach 8 i 15 września w domu Janiny i Edwarda Tyburków oraz u Janusza Rożka w Kolonii Górne. O. Bronisław podkreślał odwagę i zasługi J. Rożka, apelując o modlitwę i solidarne wsparcie ze strony sąsiadów oraz „współdziałanie z proboszczem z Łańcuchowa, bowiem ten ksiądz (..) jest najpewniejszy w tej sprawie”.

Zobowiązał się także do osobistego ustalenia z księdzem z Łańcuchowa form pomocy i wsparcia duchowego dla działaczy takich jak J. Rożek. Po zebraniu w dniu 17 IX w Maryniowie, jadący rowerem przez most na Wieprzu Rożek został zatrzymany i osadzony w areszcie MO w Milejowie do godz. 24.00 - meldował do swoich mocodawców ppłk Ryszard Trąbka, naczelnik Wydziału III SB KW MO w Lublinie. W trybie represyjnym został przesłuchany Stanisław Wieczorek, I sekretarz POP z Maryniowa, działający także na rzecz rolników z Białki i Wólki Bieleckiej, który został wybrany przez uczestników zebrania na członka „Komitetu (Ruchu) Obrony Chłopów”.

O chłopską godność i Mszę św. radiową

Janusz Rożek, według protokołu przesłuchania zleconego przez Czesława Dudka (nie mylić z Czesławem Dudkiem działaczem opozycyjnym współpracującym z Rożkiem), ówczesnego naczelnika biura śledczego MSW w Warszawie i b. funkcjonariusza WUBP, w dniu 14 XI 1977 „w czasie zebrania mieszkańców gminy Milejów poświęconego sprawom rolnictwa, odbywającego się w budynku szkoły, wobec zebranych publicznie krytykował politykę partii i rządu. Wbrew ustalonemu porządkowi zebrania wielokrotnie zabierał głos, używając takich sformułowań, jak: „trudności gospodarcze naszego kraju to wina ustroju socjalistycznego”, „intencją emerytur dla rolników jest ujarzmienie chłopa”.

Mimo zakończenia zebrania Rożek pozostał na terenie szkoły i od obecnych tam rolników zbierał podpisy pod tzw. listem do Episkopatu, w którym zawarte są żądania, by przez środki masowego przekazu były nadawane nabożeństwa. W opisanej sytuacji komendant posterunku MO w Milejowie „po zawiadomieniu sekretarza Urzędu Gminnego sporządził wniosek o ukaranie Janusza Rożka za zakłócanie porządku publicznego oraz nieopuszczenie zgromadzenia po rozwiązaniu”. Niezależnie od powyższego w dniu 16 XI w pomieszczeniach mieszkalnych i gospodarczych zajmowanych przez Janusza Rożka „zostało przeprowadzone przeszukanie przez funkcjonariuszy pionu MO. Celem przeszukania było odnalezienie ww. listu. Przeszukanie prowadzono w oparciu o pisemny nakaz prokuratora, wydany w związku z włamaniem dokonanym na ternie miejscowości Białka gm. Milejów (ze skutkiem negatywnym…”.

Na stodole

„Paszkwilanckie” ulotki ROPCiO do „Mieszkańców Wsi” pojawiły się na terenie gminy Puchaczów (wioski: Bogdanka, Nadrybie), Milejów, Ludwin, Siedliszcze, Cyców. Nielegalne zgromadzenia ruchu chłopskiego z inicjatywy „antysocjalistycznego” działacza J. Rożka najwcześniej odbyły się: 17 XII 1977 i 8 I 1978 w mieszkaniu Rożka, 2 IV 1978 w Ostrówku i w Woli Korybutowej, 2 VII 1978 w Kaniwoli, 30 VII 1978 w Ostrówku, gdzie powołano Tymczasowy Komitet Samoobrony Chłopskiej. Mieszkańcy Kolonii Górne i Wólki Łańcuchowskiej w lutym 1978 uniemożliwili poborcy podatkowemu egzekwowanie składek na fundusz emerytalny. W dniu wyborów samorządowych w Zalesiu Rożek wywiesił plakat „Żądam wyborów demokratycznych”, a podczas interwencji „towarzysza z sektora interwencji KW PZPR” odpowiedział: „To jest moja stodoła i mogę na nie wywiesić wszystko, co mi się podoba”.

W dniu 28 lipca 1978 r. w Ostrówku, 4 km od Łęcznej, odprawiona została Msza św. polowa, która zainicjowała powstanie Samoobrony Chłopskiej na Lubelszczyźnie. Ta uroczystość dodała ducha rolnikom indywidualnym. Tutejszy chłop poczuł, że nie jest sam, że ktoś widzi jego krzywdę.

Jak na zawołanie odezwali się aktywiści ZSMP. Na zebraniu 4 VIII 1978 r. wypowiedzieli się zdecydowanie przeciwko działalności J. Rożka, bo „stwarzanie fermentu w okresie tak trudnym, jakimi są żniwa, jest niewłaściwe i oburzające. Uważamy, że to, co nam dała przynależność dotychczasowa do organizacji młodzieżowej, jest zasadna i słuszna. Wypowiadamy się zdecydowanie i jednoznacznie, że sprzeciwiamy się takiej działalności prowadzonej przez ludzi, którzy z życia wzięli jak najwięcej, dorabiając się własnych wygód…”. Z tych słów przebija merkantylizm, cynizm i służalczy koniunkturalizm, połączony z ignorancją. Bowiem Janusz Rożek walczył w okresie okupacji w oddziale Armii Krajowej, uczestniczył w wielu bitwach i potyczkach z Niemcami, m.in. pod Maryninem; był ranny i odniósł trwałą kontuzję. W PRL opiekował się grobami żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza z 1939 r. i troszczył się na własny koszt o miejsce bitwy Polaków z Armią Czerwoną pod Wytycznem k. Włodawy.

Jak wskazują meldunki m.in. TW „Janusza” skrzyżowanie tras Milejów-Ciechanki było planowane jako miejsce kolejnych masowych zebrań chłopskich we wrześniu 1978 r. Była to prowokacja, na którą późniejszy poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej (w l. 1989-91) J. Rożek nie dał się nabrać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Abp Mokrzycki: w naszych rękach spoczywa odpowiedzialność za zgodę

2018-07-17 06:39

pab / Strachocina (KAI)

To w naszych rękach spoczywa odpowiedzialność za wiarę i Kościół, za zgodę i wzajemne poszanowanie – mówił abp Mieczysław Mokrzycki, który w poniedziałek przewodniczył Mszy św. na „Bobolówce” w Strachocinie – miejscu urodzenia św. Andrzeja Boboli.

Adam Łazar

– Umiejmy być ludźmi prawego sumienia, aby nie tylko osądzić, ale przede wszystkim podnosić na duchu i umacniać nadzieję. Odnawiając w sobie postawę czystości wiary i obyczajów, nie idąc na kompromis ze złem, lecz odważnie służyć prawdzie, oceniając rzeczywistość świata według ewangelicznego „tak – tak, nie – nie” – mówił metropolita lwowski.

Były sekretarz Jana Pawła II i Benedykta XVI zachęcał, aby zadać sobie pytanie, czy mamy w sobie tyle wiary i odwagi, aby całemu światu przypomnieć o obecności Boga w świecie. Przywołał homilię Jana Pawła II, którą wygłosił na inaugurację swojego pontyfikatu, a w której wzywał: „Nie bójcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!”.

W dalszej części kazania metropolita lwowski zwracał uwagę na potrzebę dobrego rozumienia wolności oraz miłości do ojczyzny. Zapewniał, że Jan Paweł II wszędzie, gdzie się tylko znajdował, zawsze był dumny z tego, że jest Polakiem. – Potrzeba pytać samych siebie, bez względu na to, gdzie żyjemy i pracujemy: czy potrafimy być dumni, że naszą ojczyzną jest Polska? Czy czujemy na sobie odpowiedzialność za jej dzisiaj i jutro? Czy potrafimy poświęcić jej swoje życie nie dzieląc jej, lecz jednocząc ją wokół Chrystusa, wybierając Go jako drogę, prawdę i życie, czyli jako naszą wspólną przyszłość? – pytał. – Przecież to w naszych rękach spoczywa odpowiedzialność za wiarę i Kościół, za zgodę i wzajemne poszanowanie – zaznaczył.

Hierarcha zachęcał, aby trzymać się mocno Pana Boga i Ewangelii, gdyż jest to droga pokoju i dobra. – Gdy jej braknie, to przychodzi niepokój i zło, czego my dzisiaj, żyjąc w Ukrainie doświadczamy. Trwająca wojna pozostawiła już swój owoc w tysiącach grobów młodych ludzi poległych na froncie i w tysiącach okaleczonych. Pozbawione miłosierdzia myślenie jest ślepe na tragedię setek tysięcy rodzin, którym zburzono domy, zabierając jednocześnie szczęście, do którego mają prawo – opowiadał.

Na zakończenie kaznodzieja wzywał, aby wpatrując się w postawę życia św. Andrzeja Boboli i św. Jana Pawła II, nie dać się zwieść i omamić złu i nie otwierać dla niego „drzwi naszych domów, serc i umysłów, ale zwyciężajmy je dobrem i miłością”. – Tam, gdzie jest zło, tam nie ma Boga, bo On jest najwyższym dobrem. Tam, gdzie jest nienawiść, tam nie ma Boga, bo On jest miłością. Tam, gdzie jest wojna, tam nie ma Boga, bo On jest pokojem. Tam, gdzie jest kłamstwo, tam nie ma Boga, bo On jest prawdą – podkreślił.

Modlitwy ku czci św. Andrzeja Boboli odbywają się każdego 16. dnia miesiąca. Rozpoczynają się w kościele, który jest sanktuarium tego świętego, skąd wyrusza procesja na tzw. Bobolówkę, gdzie najprawdopodobniej znajdował się dom rodzinny św. Andrzeja. Następnie sprawowana jest Msza św., po której następuje procesyjny powrót do sanktuarium. W drodze odmawiany jest różaniec. Na zakończenie jest możliwość ucałowania relikwii świętego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wielka Brytania: minister wzywa Kościół do zmiany nauczania

2018-07-18 06:42

azr (The Telegraph/Catholic Herald/KAI) / Londyn

Penny Mordaunt, brytyjska sekretarz stanu ds. międzynarodowego rozwoju, spotkała się z przewodniczącym Papieskiej Akademii Życia abp Vicenzo Paglią. Przekonywała go, że Kościół katolicki powinien zmienić nauczanie dotyczące stosowania środków antykoncepcyjnych.

dalaprod/Fotolia.com

Jak informuje brytyjski dziennik The Telegraph, minister Mordaunt użyła m.in. argumentu mówiącego o tym, że każdego dnia 800 kobiet umiera z powodu powikłań ciążowych i połogowych. Argumentowała, że szerszy dostęp do środków antykoncepcyjnych "złagodziłby ten problem". Podczas spotkania w Watykanie, Mordaunt przekonywała, że przywódcy religijni powinni zmienić swoje "głębokie przekonania i postawy", aby umożliwić kobietom szerszy dostęp do "prokreacyjnej opieki medycznej".

W rozmowie z The Telegraph polityk podsumowała swoje spotkanie z abp Vicenzo Paglią i abp Paulem Gallagherem, sekretarzem ds. relacji z państwami watykańskiego Sekretariatu Stanu. Mówiła o potrzebie pomocy młodym kobietom, narażonym na utratę życia i zdrowia, m.in. w związku z niedostateczną dostępnością środków antykoncepcyjnych.

"Kościół katolicki może nam w tym pomóc, a moim apelem było, aby pomógł nam w ratowaniu życia, zwłaszcza młodych matek" - mówiła.

Jej wystąpienie zbiegło się w czasie z jubileuszem 50-lecia ogłoszenie encykliki "Humanae Vitae" papieża Pawła VI, która porządkowała nauczanie Kościoła m.in. w kwestii antykoncepcji. Jak przypomina Catholic Herald, w ubiegłym miesiącu blisko 500 księży z Wielkiej Brytanii podpisało się pod dokumentem wyrażającym wdzięczność za zawarte w encyklice nauczanie i podtrzymującym całkowity sprzeciw przeciwko sztucznej antykoncepcji.

"Jako księża, pragniemy poprzeć, w 50. rocznicę Humanae Vitae tę szlachetną wizję miłości życiodajnej, jak zawsze nauczał Kościół i jak ją rozumiał. Wierzymy, że prawdziwa "ludzka ekologia", ponowne odkrycie dróg natury i szacunku dla godności ludzkiej, są kluczowe dla przyszłości naszego narodu: zarówno katolików, jak i nie-katolików. Proponujemy ponowne odkrycie Humanae Vitae, nie tylko w wierności Słowu Bożemu, ale jako klucz do uzdrowienia i trwałego rozwoju naszego społeczeństwa" - napisali w dokumencie brytyjscy księża.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem