Reklama

gps na życie

Wystarczy kochać

2018-04-11 10:10

Anna Kapłańska
Niedziela Ogólnopolska 15/2018, str. 50-51

prasewcream/fotolia.com

„Chciałem pomóc biedniejszemu od siebie. Po czasie okazało się, że to ja otrzymałem najwięcej” – takie słowa często można usłyszeć wśród osób, które angażują się w różne formy wolontariatu

Każdy ma w sobie wystarczająco dużo dobra, by móc podzielić się nim z innymi. Każdy talent można przemienić w niezwykły dar. Ważne, by mieć otwarte oczy i serce chętne do pomocy.

Serce w kopercie

W dzieciństwie pisała listy. Korespondowała z kilkoma koleżankami, zbierała ładną papeterię, a czasem sama ozdabiała zwykły papier. Do koperty często wkładała jeszcze kartkę ze złotą myślą albo fotografią, która zwróciła jej uwagę. A najbardziej lubiła moment, gdy listonosz wręczał jej zaadresowaną do niej przesyłkę. Dzwonek do drzwi, potem charakterystyczny dźwięk rozcinanego papieru i szelest rozkładanej kartki kojarzyły jej się z tą niezwykłą chwilą. A potem radość z powodu obdarowania i zaciekawienie, co będzie w kopercie – nigdy nie zapomniała tych emocji, choć później internet wyparł tradycyjne formy komunikacji. Pewnego dnia dowiedziała się o Marzycielskiej Poczcie i ludziach, którzy piszą listy do chorych dzieci. Postanowiła do nich dołączyć, by podarować innym emocje, które sama pamiętała z dzieciństwa. Gdy została nauczycielką, zaczęła przygotowywać listy razem ze swoimi uczniami. Teraz wysyła już całe pliki kopert.

Praca nie tylko dla siebie

Gdy zaczął samodzielnie zarabiać, postanowił, że pewien procent swoich dochodów będzie przekazywał innym. Początkowo były to niewielkie kwoty, potem coraz większe. Szybko zauważył, że gdy tylko uzbiera odpowiednią sumę, zaraz pojawia się ktoś, kto jej potrzebuje. Poznał kilka instytucji charytatywnych. Zanim przekazał którejś z nich darowiznę, najpierw poznawał ich działalność. Dzięki temu spotkał niezwykłych ludzi. Zaczął też dostrzegać potrzebujących wokół siebie. Raz ktoś ze znajomych opowiedział mu o rodzinie, której spalił się dom. Innym razem usłyszał o osobie, która chciałaby wybrać się na rekolekcje, ale sytuacja finansowa jej na to nie pozwala. Praca dawała mu coraz więcej radości, bo odtąd nie pracował już tylko dla siebie. Miał również większą motywację do tego, by coraz bardziej się rozwijać, a przy okazji nauczył się oszczędności, bo nie wydawał całej wypłaty na swoje potrzeby. Jest mu stosunkowo łatwo, bo nie ma jeszcze rodziny. Przyznaje, że być może w przyszłości będzie musiał nieco zmniejszyć kwotę przeznaczoną dla innych, ale ma nadzieję, że zawsze uda mu się pozostawić choć małą sumę, dzięki której jego oczy pozostaną otwarte na osoby potrzebujące jej bardziej niż on.

Reklama

Wspólny cel

Nie lubiły marnować czasu. Być może dlatego taką przyjemność sprawiały im wszelkiego rodzaju robótki, które pozwalały zająć ręce w czasie niezobowiązującej rozmowy, oglądania filmu czy słuchania muzyki. Gdy usłyszały, że w ich okolicy zostanie zorganizowany kiermasz charytatywny, chętnie włączyły się w przygotowania. Zaprosiły znajomych, przygotowały poczęstunek, a także materiały, takie jak kolorowy papier, klej czy ołówek. Wspólne zadanie, jakim było wyprodukowanie kilkudziesięciu oryginalnych kartek świątecznych, stało się okazją do zacieśnienia relacji. Dziewczyny przez chwilę mogły poczuć się tak jak ich prababki, które w długie zimowe wieczory spotykały się razem, by szyć czy haftować, jednocześnie umilając sobie pracę rozmową. Miły wieczór zaowocował konkretnym dobrem dla osób, których nigdy nie udało im się poznać.

W codzienności

Pomoc drugiemu nie musi być zorganizowana. Obok każdego z nas żyje wiele osób, które nas potrzebują – sąsiedzi, koledzy z pracy, członkowie rodziny. Wystarczy ich zauważyć. Często nie trzeba organizować spektakularnych działań. Liczy się także wykonywanie zwyczajnych, codziennych obowiązków. Sprzedawczyni, która uśmiecha się do klientów, często nawet nie wie, że dla wielu z nich to jedyny uśmiech, jaki otrzymali w ciągu dnia. Lekarz cierpliwie słuchający pacjenta, ktoś ustępujący drugiemu miejsca w tramwaju czy autobusie, uczeń doceniający pracę nauczyciela, klient traktujący pracownika z szacunkiem – ci wszyscy ludzie sprawiają, że dla kogoś życie staje się choć trochę łatwiejsze. Nie trzeba zmieniać całego świata. Wystarczy być dobrym dla konkretnej, spotkanej właśnie osoby. Nie patrzeć na nią przez pryzmat jej zawodu, wykonywanej właśnie funkcji czy statusu społecznego, ale zobaczyć człowieka, a idąc dalej – samego Chrystusa, który mówił: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).

Jeden mały krok

Codziennie na świecie ktoś umiera z głodu, z powodu wojny, choroby czy wypadku. Każdego dnia ktoś czuje się samotny, nieważny, niepotrzebny. Mogłoby się wydawać, że nie mamy na to wpływu, ale to nieprawda. Choć nie decydujemy o losach całej ludzkości, możemy wziąć pewną odpowiedzialność za człowieka, który jest najbliżej nas, a w ten sposób realnie zmienić jego świat na lepsze – tu i teraz. Nie potrzeba do tego spektakularnych działań czy ogromnego budżetu. Wystarczy kochać.

Anna Kapłańska, absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Fascynuje ją odkrywanie tajemnicy, jaką jest człowiek. Sprzyjają temu długie, piesze wędrówki i szczere rozmowy z przyjaciółmi

Tagi:
młodzi wiara

Bóg na ławie oskarżonych

2018-04-11 10:09

Ks. Kazimierz Gryżenia SDB
Niedziela Ogólnopolska 15/2018, str. 24-25

Z jednej strony słychać wołanie filozofa, że wiek XXI ma być wiekiem religii, z drugiej – pobrzmiewa wołanie innego filozofa, że religia jest opium ludu. Jaką postawę w tym sporze ma zająć chrześcijanin?

Uria/fotolia.com

W dyskusjach na temat etyki seksualnej, aborcji, klauzuli sumienia itp. daje się słyszeć stwierdzenie: „Nie wszyscy są wierzący”. Skoro tak, to (w domyśle) nie wszyscy muszą zachowywać jednakowe reguły działania, tzn., że człowiek wierzący nie może dokonać aborcji, a niewierzący – może. Następuje przedziwna sytuacja, ten sam czyn, a radykalnie odmienna jest jego kwalifikacja moralna: albo grzech ciężki, albo uczynek dobry i szlachetny, wręcz – o ironio – miłosierny.

Czy analogicznie można powiedzieć, że niewierzący – w przeciwieństwie do wierzącego – może dopuszczać się malwersacji finansowych, celowo mataczyć, nabierać ludzi starszych „na wnuczka”, „na policjanta” lub „na pakiet opieki zdrowotnej”? Na to pytanie nasuwa się oczywista odpowiedź. Zarówno wierzącemu, jak i niewierzącemu nie wolno zabijać, krzywdzić, wprowadzać w błąd itd., itp.

W tym kontekście nieodparcie pojawiają się pytania: Jaką rolę odgrywa religia w życiu człowieka? Jaką prezentuje wizję Boga? Czy Bóg jest bliski człowiekowi jako jego sprzymierzeniec, czy stanowi On raczej zagrożenie dla jego wolności i autonomicznego rozwoju? Czy religia jako nasza relacja do Boga jest czynnikiem wspomagającym, czy ograniczającym nasz proces w doskonaleniu własnej osobowości?

Religia na celowniku

Współcześnie w życiu wielu społeczeństw zauważa się przejawy eliminowania wpływu religii i ludzi wierzących na życie społeczne. Z religijnych inspiracji rezygnuje się w sztuce, muzyce, literaturze, polityce itd. Unika się wyrażeń nie tylko wprost związanych z religią, jak: Bóg, Stwórca, Jezus, Zbawiciel, Kościół, lecz również takich, które mają związek tylko pośredni, jak: pierwsza przyczyna, źródło istnienia, wieczność, nieśmiertelność duszy, prawo naturalne itp. Chodzi o to, by u odbiorców nie powodować skojarzeń o charakterze religijnym. Promuje się natomiast nazwy i wartości obojętne lub niechętne religii. Wiele opiniotwórczych środowisk medialnych nie dąży do ukazania lub zacieśnienia związku człowieka z Bogiem, lecz główny akcent swej działalności kieruje na dyskredytowanie religii. Treści dotyczące sfery nadprzyrodzonej i transcendentnej usiłuje się pomniejszyć lub ukazać w negatywnym świetle. Obserwowane zjawisko świadczy o niechęci do religii, zwłaszcza do chrześcijaństwa, Kościoła katolickiego i jego instytucji oraz do wielowiekowej tradycji, a także o tym, że uważane są one za wyraz wstecznictwa, niechęci do nowoczesności i postępu. W niektórych tendencjach myślowych Bóg i religia są traktowane jako zagrożenie dla człowieka, zwłaszcza dla jego autonomii i wolności. Bóg jest dla człowieka konkurentem i rywalem, a elementy religijne stanowią zarzewie zła, przemocy, nietolerancji, totalitaryzmu i fundamentalizmu.

O niechęci do religii świadczą dyskusje nad tzw. Konstytucją Europejską i brak umieszczenia w jej preambule odniesienia do Boga i wartości chrześcijańskich. Gloryfikuje się ideę państwa laickiego, oddzielonego od Kościoła i jego wartości. Podtrzymuje się przekonanie, że między człowiekiem i Bogiem nie występują żadne relacje. Zjawisko to Rosa Alberoni, Włoszka, autorka książki „Wygnać Chrystusa”, obrazuje wymownym stwierdzeniem: „Trzeba wygnać Boga ze sceny historii i z umysłu człowieka, gdyż Bóg jest złem. Bóg jest przeciw człowiekowi. Każdy postęp człowieka jest zwycięstwem przeciw Bogu” (tłum. z jęz. włoskiego A. Żdżarska, Izabelin-Warszawa 2007, s. 7). Życie ludzkie ma być skoncentrowane wyłącznie na sprawach doczesnych.

Można więc dziś niewątpliwie mówić o religiofobii, a zwłaszcza chrystianofobii. Trzeba jednak mocno podkreślić, że zarówno religia, jak i religiofobia dotyczą właściwej lub niewłaściwej wizji Boga i człowieka oraz relacji między nimi.

Od karykatury Boga...

Znaczący wpływ na zjawisko niechęci do religii miała filozofia oświecenia. Oświecenie, choć nie było programowo ateistyczne i przyjmowało ideę Boga-Stwórcy, przedstawiało fałszywy Jego obraz: Bóg nie jest obecny w tym świecie, nie interesuje się nim, nie sprawuje Opatrzności, nie przekazuje człowiekowi żadnej nauki, nie nagradza ani nie karze, nie solidaryzuje się z nim, nie staje się człowiekiem, nie umiera na krzyżu i nie zmartwychwstaje, nie jest Zbawicielem (deizm). Taki Bóg, daleki i obcy wobec człowieka, przestał mu być potrzebny. Z kolei człowiek oderwany od Boga staje się samowystarczalny, nie uznaje żadnego odniesienia do Boga, nie oczekuje z jego strony żadnej pomocy i zaczyna żyć tak, „jakby Bóg nie istniał” (Jan Paweł II, „Pamięć i tożsamość. Rozmowy na przełomie tysiącleci”, Kraków 2005, s. 19; Benedykt XVI, „Dawajcie świadectwo o Bogu w świecie współczesnym. Rozmowa z młodzieżą Rzymu i Lacjum na placu św. Piotra”, Watykan, 6 kwietnia 2006, „L’Osservatore Romano”, wyd. pol., 27 [2006], nr 6-7, s. 49). Odrzucając Boga i Jego wskazania w życiu moralnym, człowiek przypisuje sobie w sposób nieuprawniony możliwość autozbawienia oraz prawo do nieskrępowanego i autonomicznego decydowania o wszystkim, także o tym, co jest dobre, a co złe. Wyolbrzymił swoją bezwzględną niezależność i wolność przez ubóstwienie samego siebie. W takim świetle Bóg nie tylko staje się niepotrzebny, ale też pełni w życiu ludzkim funkcję negatywną, ogranicza człowieka, zagraża jego wolności. Bóg okazał się konkurentem wobec człowieka. Stąd postulat, aby odrzucić Boga, bo krępuje człowieka w jego pełnym i swobodnym rozwoju. Człowiek woli być sam, chce być niezależnym twórcą własnych dziejów i własnej cywilizacji. W efekcie powstało opozycyjne nastawienie: Bóg albo człowiek, ze wskazaniem na człowieka. Bóg przebywa sobie tam, w niebie, a człowiek tu, na ziemi, i między tymi biegunami nie ma żadnych punktów wspólnych. Negacja chrześcijańskiego rozumienia Boga stała się niezbędnym warunkiem rzekomo pełnego humanizmu.

Oświeceniowa wizja Boga została przejęta i rozpropagowana przez tendencje wyraźnie ateistyczne, m.in. w wydaniu marksistowskim, współcześnie zaś, choć już w innej formie, w nurcie liberalno-laickim (ponowoczesnym).

...do obrazu Boga

Chrześcijaństwo ciągle przypomina, że Bóg jest Stwórcą świata i najwyższym prawodawcą. Sprawuje w świecie Opatrzność, interesuje się losem człowieka, solidaryzuje się z nim tak dalece, że sam staje się człowiekiem. Syn Człowieczy „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu” (Mt 20, 28; Mk 10, 45). „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (J 3, 16-17). Bóg przekazał człowiekowi swoją naukę, swoją wolę. Są to: przykazania Boże, Ewangelia, Kościół jako oficjalny interpretator tej nauki oraz prawo naturalne zawarte w całej przyrodzie. Nie jest to nauka dla uciemiężenia człowieka, lecz jako drogowskaz, bo „Bóg jest miłością” (1J 4, 16), a w miłości dominuje jedyne pragnienie – dobro kochanej osoby.

Prawda o Bogu pełnym miłości i o człowieku jako zależnym od Niego stworzeniu jest niezwykle ważkim problemem, w życiu zarówno indywidualnym, jak i społecznym. Przed wolnością bez prawdy przestrzegał Jan Paweł II. Napisał on w „Centesimus annus”: „Wolność w pełni jest dowartościowana jedynie poprzez przyjęcie prawdy: w świecie bez prawdy wolność traci swą treść, a człowiek zostaje wystawiony na pastwę namiętności i uwarunkowań jawnych lub ukrytych”. I zaraz dodał, że „demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm” („Centesimus annus”, 1991, nr 46). Podobnie w encyklice „Veritatis splendor” podkreślił, że człowiek w dysponowaniu swoją wolnością nie jest nieograniczony, winien przyjąć prawo moralne dane mu przez Boga. Przez akceptację tego prawa człowiek nie doznaje uszczerbku, przeciwnie – otrzymuje gwarancję i sprzymierzeńca swego rozwoju („Veritatis splendor”, 1993, nr 35).

Również Benedykt XVI mocno akcentował, że „ideologiczne zamknięcie się na Boga oraz ateizm (...) jawią się dziś pośród największych przeszkód w rozwoju. «Humanizm wykluczający Boga jest humanizmem nieludzkim»”. Bez Boga każdy robi sobie własny projekt życia i na koniec jeden występuje przeciw drugiemu („Caritas in veritate”, 2009, nr 78).

Boga nie da się sprowadzić do sfery prywatności, do uczucia, tak jakby On nie był rzeczywistością obiektywną. Bóg nie jest kimś nieznanym, Bogiem wymyślonym, Bogiem według jedynie naszych myśli, ale Bogiem, który ukazał samego siebie i swoje oblicze. Uobecnienie Go w naszym życiu, przyjęcie Jego woli nie są poniżającą zależnością, ale czynnikami, które pozwalają nam żyć darem miłości i dojść do pełni człowieczeństwa. Jeżeli uzasadnione jest mówienie o deifikacji człowieka, to jedynie z Bogiem – jeśli się z Nim współpracuje, korzysta z Jego oferty i wsparcia. „Ja jestem krzewem winnym, wy – latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity” (J 15, 5) – mówi Jezus. I tylko wtedy nasze życie staje się prawdziwe, autentycznie ludzkie, a kryteria prawdziwego humanizmu obecne w życiu społecznym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Brat ks. Popiełuszki i jego małżonka z medalem od Prezydenta RP

2018-04-24 19:04

Łukasz Krzysztofka

Prezydent Andrzej Duda wręczył w Pałacu Prezydenckim Medal za Długoletnie Pożycie Małżeńskie Józefowi i Alfredzie Popiełuszkom, starszemu bratu i bratowej bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

Jakub Szymczuk/KPRP

Odznaczeni są małżeństwem od pięćdziesięciu lat. - Dostojni Jubilaci, cieszę się z Waszego święta. To ogromny zaszczyt, że mogę Państwu osobiście wręczyć odznaczenie. Z wielką radością przyjmujemy Państwa w Pałacu Prezydenckim. Życzę Państwu kolejnych pięćdziesięciu lat razem w zdrowiu i spokoju. Życzę, by w rodzinie Państwa układało się wszystko jak najlepiej – mówił po wręczeniu odznaczeń Prezydent Andrzej Duda.

Zobacz zdjęcia: Medal prezydencki dla państwa Popiełuszków

W uroczystości uczestniczyła rodzina i przyjaciele państwa Popiełuszków. Prezydent po wręczeniu odznaczeń żartował, że państwo Popiełuszkowie mają ponad dwa razy większy staż małżeński od niego i żony Agaty.

- Fundamentem naszego małżeństwa jest wiara w Boga oraz wzajemne zrozumienie, miłość, przebaczanie sobie wzajemnie – powiedzieli „Niedzieli” państwo Popiełuszkowie. W swoim życiu przeżyli wiele doświadczeń. - Kogo Bóg miłuje, temu daje krzyże. Pochowaliśmy syna, miał niecałe 18 lat. Ale czujemy, że Bóg się nami opiekuje i pomaga nam w życiu. Przez męki i cierpienia bł. ks. Jerzego otrzymujemy wiele łask od Boga – podkreślali Złoci Jubilaci.

Uroczystość zakończyło wspólne „Sto lat”, zaintonowane przez Pierwszą Damę Agatę Kornhauser-Dudę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stowarzyszenie Przyjaciół Ludzkiego Życia - 1%

Młodzież kruszy mur kłamstwa katyńskiego

2018-04-25 07:19

Już po raz dziewiąty Jadwiga Wiśniewska Poseł do Parlamentu Europejskiego zorganizowała Wojewódzki Konkurs Historyczno-Literacki „Prawda i kłamstwo o Katyniu”. Dotychczas w konkursie wzięło udział 2123 uczniów z całego województwa śląskiego. Uroczyste rozstrzygnięcie tegorocznej edycji odbyło się 23 kwietnia, w gmachu Biblioteki Śląskiej w Katowicach.

Archiwum Jadwigi Wiśniewskiej
Europoseł Jadwiga Wiśniewska z laureatami i finalistami Konkursu
Archiwum Jadwigi Wiśniewskiej
Od lewej Urszula Bauer Śląska Kurator Oświaty, Europoseł Jadwiga Wiśniewska, Łukasz Dusiel finalista, w kategorii szkół podstawowych i opiekun pracy Magdalena Muchla

"Teraz my, młode pokolenie, przejmujemy obowiązek poznania i głoszenia niezakłamanej historii naszego kraju. Wzorem rodzin pomordowanych i tych, którzy uniknęli Katynia, odważnie dopominajmy się sprawiedliwości i miejmy odwagę o nią walczyć” – podkreśliła w swojej pracy laureatka III miejsca w kategorii szkół ponadgimnazjalnych Weronika Kowalska, uczennica IV LO im. H. Sienkiewicza w Częstochowie.

Poseł do PE Jadwiga Wiśniewska kierując podziękowania i wyrazy uznania dla uczniów i nauczycieli, przypomniała słowa niewygłoszonego przemówienia Prezydenta RP Prof. Lecha Kaczyńskiego, które miały wybrzmieć 10 kwietnia 2010 roku, podczas 70. rocznicy Zbrodni Katyńskiej:

„Wszystkie okoliczności Zbrodni Katyńskiej muszą być do końca zbadane i wyjaśnione. Ważne jest, by została potwierdzona prawnie niewinność ofiar, by ujawnione zostały wszystkie dokumenty dotyczące tej Zbrodni. Aby kłamstwo katyńskie zniknęło na zawsze z przestrzeni publicznej. Domagamy się tych działań przede wszystkim ze względu na pamięć ofiar

Archiwum Jadwigi Wiśniewskiej
Europoseł Jadwiga Wiśniewska z wyróżnionym uczniem z Sosnowca Jarosławem Bełzą i opiekunem mgr Jarosławem Sobaszkiem

i szacunek dla cierpienia ich rodzin. Ale domagamy się ich także w imię wspólnych wartości, które muszą tworzyć fundament zaufania i partnerstwa pomiędzy sąsiednimi narodami w całej Europie”.

Europoseł Jadwiga Wiśniewska podkreśliła także: Wydawać by się mogło, że wszystko zostało napisane i powiedziane. Młodzież jednak udowadnia, że wiemy dużo, ale ciągle nie wiemy wszystkiego. Czytając prace uczniów, wciąż jestem wzruszona wrażliwością i dojrzałością młodych ludzi, którzy ukazują głębię tragedii katyńskiej. Swoimi pracami oddają hołd ofiarom zbrodni dając świadectwo, że pamiętają, a walka o prawdę to przecież zwycięstwo, co potwierdzają także słowa Aleksandra Hercena, przywołane w pracy Tomasza Wójcika, ucznia z Częstochowy, „Przemija tylko to, co jest kłamstwem. Dla prawdy śmierć nie istnieje”.

Archiwum Jadwigi Wiśniewskiej
Europoseł Jadwiga Wiśniewska z przedstawicielami Rodzin Katyńskich i środowisk kombatanckich oraz finalistami Konkursu

Europoseł Jadwiga Wiśniewska zwróciła także uwagę, że uczniowie starają się co roku poszukiwać nowych inspiracji: Po raz pierwszy została przygotowana praca, w której Jarosław Bełza, uczeń z Sosnowca, pochyla się na losami księży, którzy również padli ofiarą sowieckiej zbrodni. Jarek nie zapomina także o bohaterskich kapłanach, gorących orędownikach wyjaśnienia okoliczności zbrodni katyńskiej, takich jak ks. Stefan Niedzielak.

Przewodnicząca Komisji Konkursowej Joanna Sularz podsumowała tegoroczną edycję podkreślając trudny wybór, z jakim musieli zmierzyć się członkowie Komisji. Wskazała także na dużą dojrzałość uczestników Konkursu, którzy podjęli się refleksji na bolesny temat Zbrodni Katyńskiej:

„W dzisiejszych trudnych czasach, kiedy zdaje się czasami, że chwieje się fundament świata, konkurs ten przekazuje wartości zagrożone niepamięcią, takie jak patriotyzm, niezłomność i tożsamość narodowa. Odnosi się on do historii trudnej, bolesnej, okrutnej”.

Obecna na Gali Urszula Bauer Śląski Kurator Oświaty podkreśliła:

Młodzi ludzie sięgają nie tylko po znane wszystkim źródła historyczne, ale docierają również do pamięci swoich rodzin. Szukają także inspiracji w swoich miejscowościach rodzinnych. Tam też znajdują się groby, mieszkają ludzie, którzy pamiętają tych, którzy zginęli w Katyniu. Prace uczniów są naznaczone wyjątkowymi emocjami.

Nagrodami głównymi dla laureatów trzech pierwszych miejsc w obu kategoriach (szkoły podstawowe i gimnazjalne oraz szkoły ponadgimnazjalne) są wyjazdy studyjne do Parlamentu Europejskiego w Brukseli na zaproszenie Europoseł Jadwigi Wiśniewskiej, a prace wyróżnionych uczniów można znaleźć na stronie internetowej www.jadwigawisniewska.pl

Archiwum Jadwigi Wiśniewskiej
Europoseł Jadwiga Wiśniewska z laureatem I miejsca Konradem Domagałą z Gimnazjum w Mikołowie oraz opiekunem pracy mgr. Marcinem Pogonowskim

Zwycięskie prace zostaną wydane w pamiątkowym tomiku pokonkursowym, którego premiera będzie miała miejsce podczas Zaduszek Katyńskich organizowanych co roku w listopadzie przez Europoseł Jadwigę Wiśniewską.

Galę rozstrzygnięcia konkursu uświetnił montaż słowno-muzyczny „Ogarniam myślą Ich ostatnie chwile” przygotowany przez uczniów X LO im. Ignacego Jana Paderewskiego w Katowicach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem