Reklama

Pozostałości świetności

2018-04-11 10:10

Wojciech Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 15/2018, str. 55

Wojciech Dudkiewicz
Dziś po dawnej potędze Kartaginy zostało niewiele, a resztki zabytków są rozproszone

Z wielkiej potęgi państwa Hannibala pozostało gruzowisko. W Kartaginie, 20 km na północny wschód od Tunisu, 3 tys. lat temu rozpoczęła się historia miasta i państwa, które poważnie zagroziło Rzymowi

Choć z dawnej świetności miasta zostało niewiele, jego nazwa robi wrażenie, wywołuje wiele historycznych skojarzeń – z „Eneidą”, legendarnymi postaciami Dydony i Eneasza, historycznymi – Hannibala i Hazdrubala i z jednym z najpotężniejszych miast starożytności, które konkurowało z Rzymem. Zdaniem rzymskiego historyka Liwiusza, walka między tymi dwoma potęgami trzymała władców i narody w niepewności, bo stawką było panowanie nad światem.

Dziś po potędze zostało niewiele, a resztki zabytków są rozproszone. Dlatego wielu turystów, duża część wycieczek – mimo historycznych skojarzeń – nie trafia na afrykański cypel, obok którego musiały niegdyś przepływać wszystkie statki płynące w tych okolicach. I to dzięki temu właśnie Kartagińczycy na całe wieki opanowali handel morski na Morzu Śródziemnym.

Marsz Hannibala

Kartaginę założyli w IX wieku p.n.e. Fenicjanie; to oni bogacili się, handlując z terytoriami położonymi w basenie Morza Śródziemnego. Po inwazji Asyrii na Fenicję (dzisiejszy Liban) wielu przeniosło się na stałe do miast handlowych i zbudowało ich potęgę. Legenda przypisuje powstanie Kartaginy Dydonie, siostrze króla Tyru – Pigmaliona. Wergiliusz pisze w „Eneidzie” o jej miłości do Eneasza. Gdyby tak było, w chwili spotkania z Dydoną Eneasz miałby kilkaset lat. Dziś nie ma wątpliwości, że miasto założyli Fenicjanie, i to, jak podają różni autorzy klasyczni – w 814 r. p.n.e.

Reklama

Kartagina rozkwitała przez kilka stuleci. Jej miasta-kolonie powstały głównie na północnym wybrzeżu Afryki i południowej części Półwyspu Iberyjskiego oraz na wyspach: Sardynii, Korsyce, części Sycylii i Balearów. Osady broniły się przed łupieżczymi najazdami Greków i odpierały ataki imperium rzymskiego w trzech wojnach punickich. W drugiej z nich doszło do słynnego marszu armii kartagińskiego wodza Hannibala ze słoniami przez Alpy i próby podbicia Rzymu od północy.

Tajemnice miasta

W 149 r. p.n.e. Rzymianie rozpoczęli oblężenie Kartaginy, które trwało 3 lata. Po zdobyciu miasta zrównali je z ziemią. Odbudowali je 100 lat później, jednak miasto niszczyły kolejne najazdy: Wandalów, Bizantyjczyków, wreszcie Arabów, którzy zamienili Kartaginę w kamieniołom, a bloki i marmury wywieziono do budowy meczetów.

Niewiele udało się ocalić. Badania archeologiczne na tym terenie rozpoczęły się już w XIX wieku, ale program ratowania i badania tego, co pozostało ze starożytności, rozpoczęto dopiero w latach 70. ubiegłego wieku. Badania przyczyniły się do odkrycia wielu tajemnic Kartaginy, m.in. tego, że miasto było otoczone 32-kilometrowym murem.

Zabytki Kartaginy są rozproszone wzdłuż wybrzeża na odcinku 7 km. Całą lub część trasy najlepiej pokonać pieszo. Na południu znajduje się Tophet, gdzie mieściły się świątynie kartagińskich bóstw. Odkryto tam 20 tys. urn z prochami dzieci, które najpewniej składano w ofierze. W pobliżu znajduje się port Kartaginy, a dalej na północ – ogromne łaźnie Antoniusza, z których zachowały się głównie fundamenty.

Klif nad zatoką

Warto odwiedzić także wzgórze Byrsa, niegdyś centrum duchowe miasta ze świątynią boga Eszmuna. Dziś na wzgórzu wznoszą się gotycka katedra św. Ludwika, wybudowana przez Francuzów w 1890 r., i Muzeum Narodowe z niezrównaną kolekcją zabytków fenickich. Bez odwiedzenia tego miejsca Kartagina może dziś rozczarować.

Wielu brało udział w budowaniu jej potęgi – nie tylko Kartagińczycy, naród kupców, żeglarzy i żołnierzy – ale również wielu przez wieki ją niszczyło.

Zwiedzanie Kartaginy warto – i tak się często dzieje – połączyć z wizytą w Sidi Bou Said, przepięknym miasteczku artystów, kilka kilometrów na północ, na klifie nad Zatoką Tuniską. Wyróżnia się ono atmosferą i białymi domami z niebieskimi okiennicami. W dole widać port i połyskującą taflę morza. Wąskie przejścia wyprowadzają na kolejne tarasy. Po bielonym murze leniwie przechadzają się koty.

Reklama

Abp Jędraszewski: potrzebna jest kontrrewolucja katolicka

2019-03-21 11:36

Joanna Folfasińska/ Archidiecezja Krakowska / Kraków (KAI)

Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeśli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi. Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział abp Marek Jędraszewski w Krakowie podczas konferencji „Bitwa o odpowiedzialność”, zorganizowanej przez wspólnotę Mężczyźni św. Józefa.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Na początku metropolita krakowski postawił tezę, że walka o odpowiedzialność jest równocześnie batalią o człowieczeństwo. Wyjaśnił, że swój wykład oparł o przemyślenia współczesnego francuskiego myśliciela żydowskiego pochodzenia Emmanuela Levinasa.

Hierarcha krótko przedstawił jego biografię i podkreślił, że jego filozofia wyrosła z pytania: czy my, Żydzi, możemy jeszcze po doświadczeniach Auschwitz, filozofować? – Odpowiedź dla wielu była prosta – „nie!” (…) Holokaust był obrazą ludzkiego rozumu i kompromitacją. Uważano, że po Auschwitz nie ma miejsca dla filozofii. Część, a wśród nich Levinas, twierdziła jednak, że tym bardziej trzeba - argumentował abp Jędraszewski.

Levinas próbował zrozumieć, dlaczego doszło do Holokaustu i dlaczego odpowiedzialni są za niego Niemcy – naród wybitnych poetów i filozofów? W swoich rozważaniach zwrócił uwagę na obojętność Kaina, który po zabójstwie Abla bezczelnie odpowiedział Stwórcy, że nie jest stróżem swojego brata. Odpowiedzialność za drugiego człowieka stała się centralnym punktem dwóch dzieł Levinasa: „Całość i nieskończoność” i „Inaczej niż być lub ponad istotą”. W pierwszym z nich, filozof skupił się na doświadczeniu „twarzy” innej osoby.

– Jest jakaś potęga w ludzkim spojrzeniu, która wskazuje na siłę zakazu moralnego: nie możesz mnie zabić, okazać wobec mnie przemocy. Relacja między „mną” a drugim człowiekiem nie jest symetryczna. Jeżeli ten drugi, z którym się spotykam i którego twarz widzę, mówi mi: „tobie nie wolno”, to po pierwsze on mnie uczy mojej wolności. Nie jest ona dowolnością, kaprysem, ale ma reguły (…) Ten drugi jawi się jako mistrz i nauczyciel, ktoś, kto mnie uczy mojego człowieczeństwa - powiedział hierarcha.

Człowiek ma własne sumienie i już w nim jest rozliczany ze swoich uczynków. Odpowiedzialność to odpowiedź na słowa drugiego człowieka. Jednakże, we wzroku drugiego człowieka można odszukać również prośbę o pomoc, na którą bezwzględnie należy odpowiedzieć. – Odpowiadam na wołanie. Jestem odpowiedzialny, to znaczy czuję, że jestem wezwany do dobra, nie uchylam się przed nim, niekiedy nawet za cenę własnego poświęcenia - mówił arcybiskup.

Drugie dzieło – „Inaczej niż być lub ponad istotą” pogłębia koncepcję odpowiedzialności. Levinas wyjaśnił w nim, że odpowiedzialność człowieka jest wrodzona. Centralną figurą dzieła jest postać cierpiącego Sługi Jahwe, który wziął na siebie odpowiedzialność za grzechy ludzkości. – Odpowiedzialność to inne imię człowieczeństwa. Obojętność to postawa Kaina, rezygnacja z ludzkiego powołania - przypomniał hierarcha.

Arcybiskup wspomniał potem o rewolucji 1968 roku, która zburzyła europejski porządek moralny i zakwestionowała zasadność Dekalogu. – Całkowita wolność. Wszystko skoncentrowane na własnym „ja”. Inny się nie liczy. To było przesłanie rewolucji ’68 - mówił.

Jak dodał, rok ’68 był czasem szczególnej dyskusji o człowieku i odpowiedzialności. - Rewolucja ’68 mówi: ja mam siebie realizować! Levinas mówi, że człowiek realizuje się, będąc odpowiedzialny za drugiego człowieka, przede wszystkim za jego życie. Wojtyła mówi: ja jestem odpowiedzialny wobec własnego sumienia, które mi mówi o dobru i złu - tłumaczył hierarcha.

Metropolita zauważył, że współczesny świat przedstawia aborcję jako prawo kobiety. Polska jednoznacznie mówi, że jest to zło, a walka o rzekome prawo wyboru dla innych to przyjęcie postawy obojętności. Rewolucja ’68 roku sprawiła, że najistotniejszą wartością jest szukanie przyjemności. Współżycie między kobietą i mężczyzną zostało pozbawione elementu prokreacji, otwierając tym samym drogę homoseksualnemu lobbingowi.

Arcybiskup zwrócił uwagę, że kolejną konsekwencją tej rewolucji jest wczesna i deprawująca edukacja seksualna najmłodszych. Jasno podkreślił, że pedofilia jest przerażająca. Pytał, jak to możliwe, że Kościół jawi się jako przestępcza instytucja, podczas gdy wokół kwitnie seksturystyka, wykorzystywanie dzieci i nowe deprawujące przepisy dotyczące edukacji seksualnej.

– Jest potrzebna kontrrewolucja katolicka. Jedynie Kościół potrafi powiedzieć, że trzeba się opamiętać, jeżeli chcemy przekazać dalej najlepsze wartości kultury europejskiej. (…) Nie możemy powiedzieć, że nas to nie obchodzi! Konieczna jest mobilizacja mężczyzn, którzy czują się odpowiedzialni za swoje rodziny i dzieci, które mogą stać się ofiarami wielkiej krzywdy - powiedział.

Zgromadzeni na konferencji mężczyźni pytali arcybiskupa o kwestię stawiania granic. Metropolita zaznaczył, że jest nią miłość. – Gest miłości i przygarnięcia do siebie sprawia, że lęk w oczach drugiego przestaje być widoczny i zamienia się w błysk radości - wyjaśnił.

Padło też pytanie o jeden z absurdów współczesności, gdy zwykłe, codzienne i czułe gesty mogą być w dzisiejszym świecie zrozumiane opacznie. Arcybiskup zaznaczył, że szczęście dzieci polega na tym, że są chronione przez swoich najbliższych. Odwołał się do słów papieża Franciszka, który mówił o działaniu złego ducha, chcącego unieszczęśliwić człowieka. Zaczerpnięte z totalitaryzmu sformułowanie „zero tolerancji” stoi w opozycji do języka Kościoła, który głosi miłosierdzie - powiedział abp Jędraszewski.

– Wielką siłą jest to, czego uczy nas św. Józef – wierność Bogu, przyjęcie odpowiedzialności za drugiego człowieka, czystość, cześć oddawana Bogu, przepełnione miłością życie. To jest siła chrześcijaństwa. To jest to, czym możemy odpowiedzieć na przemoc wobec Kościoła katolickiego - powiedział.

Dodał, że chrześcijanie byli oskarżani o to, że są wrogami ludzkości. Z drugiej strony, byli podziwiani przez pogański świat za to, że się kochali i dbali o siebie.

Ostatnie pytania dotyczyły sposobu przemiany świata. Metropolita zauważył, że chrześcijanie spotykali się w małych grupach. Kluczem jest odwaga, do której wzywał wiernych Jan Paweł II.

– Wasza odpowiedzialność powinna przejawiać się tam, gdzie jesteście, żyjecie, macie swoje domy i rodziny! (…) Rodzice mają prawo protestować przed wszelkimi formami deprawacji w szkołach. Dzieci mają prawo pozostać dziećmi - zakończył metropolita krakowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prezentacja tomu „Dzieł literackich i teatralnych” Karola Wojtyły

2019-03-26 18:27

md / Kraków (KAI)

W sali Okna Papieskiego Domu Arcybiskupów Krakowskich odbyła się prezentacja 1 tomu „Dzieł literackich i teatralnych” Karola Wojtyły. Zebrano w nim "Juwenilia" - utwory młodzieńcze przyszłego papieża, powstałe w latach 1938-1946.

Biały Kruk/archiwum
Ks. Karol Wojtyła

Publikacja całości „Dzieł literackich i teatralnych” zakończy się w 2020 r., w 100. rocznicę urodzin Karola Wojtyły.

Podstawą edycji są przede wszystkim rękopisy i maszynopisy przechowywane w Archiwum Kurii Metropolitalnej w Krakowie. Przy okazji spotkania zaprezentowano trzy rękopisy: „Psałterza - Księgi Słowiańskiej”, „Ballady wawelskich arkad” i niepublikowanego dotąd utworu „Ciągle jestem na tym samym brzegu”.

Na początku prezentacji Henryk Woźniakowski, prezes wydawnictwa Znak, które wydało publikację, przypomniał związki Karola Wojtyły ze środowiskiem Znaku i Tygodnika Powszechnego. Podkreślił, że przyszły papież, do dnia wyboru na Stolicę św. Piotra, opublikował ok. 100 tekstów w tych mediach. „Jednym z owoców tej przyjaźni i współpracy były książki, które wydaliśmy już po wyborze Jana Pawła II” – mówił Woźniakowski. Dodał, że poza tekstami literackimi Znak publikował również jego dzieła filozoficzne i teologiczne.

„Możemy dzięki lekturze i analizie tych, którzy opracowali te dzieła, prześledzić drogę rozwoju duchowego młodego Karola Wojtyły, zwłaszcza czas poprzedzający jego wstąpienie do seminarium” – mówił podczas spotkania metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski.

Przewodniczący Komitetu Naukowego wydania dzieł literackich Karola Wojtyły prof. Jacek Popiel zaznaczył, że pierwsza idea krytycznej edycji pism zrodziła się już w latach 90. ub. wieku w kręgu historyków literatury w Krakowie i Warszawie. „Prace mogły się rozpocząć dopiero w 2015 r., kiedy kard. Dziwisz powołał komitet naukowy i dal prawo pełnego wglądu w archiwa kurii” – dodał.

Prof. Popiel mówił, że teksty zawarte w 1 tomie publikacji mają charakter bardzo osobisty. „Pisał je 18-20 letni człowiek, który próbuje zrozumieć swoje miejsce w świecie i stopniowo dojrzewa do decyzji o kapłaństwie” – tłumaczył.

Owocem pracy naukowców jest kilka odkryć, m.in. zmiana datowania utworu „Pieśń o Bogu ukrytym” z 1944 r. na czas między latami 1942 a 1943. Nowością jest też publikacja nieznanego wcześniej utworu Wojtyły „Ciągle jestem na tym samym brzegu”. Odkryła go Anna Karoń-Ostrowska. „Tekst czekał na odnalezienie 41 lat. Opowiada o szczególnym momencie w życiu Karola Wojtyły, między śmiercią jego ojca w lutym 1941 r. a październikiem 1942 r. Opisuje w nim czas zmagań z ludzką miłością” – mówiła podczas prezentacji.

Sekretarz Jana Pawła II kard. Stanisław Dziwisz podkreślał, że wtorkowa prezentacja publikacji była przeżyciem spotkania z Janem Pawłem II. „On powiedział o swojej twórczości: jakbym nie został papieżem, nikt by się tym nie interesował" – mówił hierarcha. Dodał, że dzięki tej publikacji odkrywamy papieża. „Poprzez odkrycie jego twórczości literackiej możemy poznać jego ducha, kim on był jako człowiek” – stwierdził.

Zauważył również, że nie można wykluczyć odnalezienia kolejnych tekstów Karola Wojtyły. „Sam dostałem niedawno od jednej z rodzin tekst, który miał być zapisem Brata naszego Boga, a okazał się zupełnie innym utworem” – wyjawił.

Oprócz tekstów literackich w publikacji zamieszczone są listy Karola Wojtyły do Mieczysława Kotlarczyka i przyjaciela z Wadowic, artysty Wincentego Bałysa oraz utwory niepotwierdzonego autorstwa, których styl wskazuje na to, że wyszły spod ręki młodego Wojtyły.

Każdy z tekstów znajdujących się w książce opatrzony jest notą, która zawiera informację, czy zachował się on w rękopisie czy w maszynopisach, kiedy doczekał się publikacji i jakie były odmiany tekstu. Podczas prac rozstrzygnięto także, które poprawki zostały dokonane ręką autora.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem