Reklama

Św. Stanisław z dawnego ariańskiego zboru

2018-04-11 14:49

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 15/2018, str. IV

TER
Kościół w Sobkowie

Kiedy małej miejscowości noszącej nazwę Nida nadano prawa miejskie i zmieniono jej nazwę na Sobków, nie było w niej kościoła katolickiego. Właściciel tych ziem, możny kasztelan Stanisław Sobek z Sulejowa w 1560 roku wybudował tu zbór ariański, jako że był wyznawcą tej religii. Sobków świątynię katolicką zawdzięcza jego synowi, również Stanisławowi, który nie poszedł w ślady ojca i wspomniany zbór w 1570 r. zamienił na kościół katolicki

Od tego czasu świątynia pełniła funkcję kościoła parafialnego dla okolicznych mieszkańców, choć formalna parafia pozostawała nadal przy kościele w Mokrsku, a świątynia nie została konsekrowana, a jedynie poświęcona. Na konsekrację trzeba było jeszcze poczekać do połowy następnego wieku. Wtedy to po gruntownej przebudowie kościoła, przeprowadzonej przez ówczesnego dziedzica Sobkowa, hrabiego St. Szaniawskiego, w 1744 r. kościół został konsekrowany przez bp. Michała Kunickiego. Kościół jest murowany, orientowany, a z racji dobudowanych dwóch kaplic do głównego korpusu, ma kształt krzyża. Ołtarz główny barokowy pochodzi z drugiej połowy XVII w. Centralny obraz wyobraża Trójcę Świętą, a na zasuwie znajduje się Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny – kopia Murilla. Między prezbiterium, a kaplicą – ukośnie ustawiony barokowy ołtarz św. Anny z I. poł. XVIII w.

Wizerunki patrona

Wizerunek patrona kościoła znajdziemy w bocznym ołtarzu w kaplicy po północnej stronie. Na obrazie św. Stanisław przedstawiony jest w stroju biskupa w lewej ręce trzyma pastorał, a prawą błogosławi wskrzeszonego Piotrowina. Malarz przedstawił właśnie tę scenę. Obok biskupa znajdują się dwaj ministranci, jeden klęcząc modli się, a drugi, również klęcząc z zadziwieniem przygląda się temu wydarzeniu. Za plecami biskupa stoją dwaj szlachcice. W oddali widać mury miasta i zabudowania, które sugerują, że rzecz się dzieje w pobliżu Krakowa. W kościele znajduje się jeszcze jeden obraz przedstawiający św. Stanisława. Wisi na bocznej południowej ścianie. Przedstawia on tę samą scenę: wskrzeszenie Piotrowina. Artysta przedstawił biskupa Stanisława, który jest sam, nikt nie przygląda się wskrzeszeniu zmarłego, tylko anioły wyglądające z kłębiastych chmur, widzą cud, którego dokonał biskup. Scena rozgrywa się tuż za miastem. W kościele znajduje sie również figura wyobrażająca Świętego, stoi ona w głównym ołtarzu po prawej stronie.

Reklama

Święty ze Szczepanowa

Św. Stanisław według tradycji urodził się 26 lipca 1030 r. w Szczepanowie jako syn Wielisława i Bogny. Rodzice zadbali o jego bardzo dobre wykształcenie. Wiedzę zdobywał najpierw w Gnieźnie, a potem we Francji lub na terenie dzisiejszej Belgii w Liege. Stał się sławny jako wyśmienity kaznodzieja i misjonarz Małopolski. Pracował w kancelarii biskupa krakowskiego Lamberta, który poznał się na zdolnościach Stanisława i wyznaczył go na swojego następcę. Biskup Stanisław z niezwykłą energią zorganizował od nowa metropolię gnieźnieńską, a także podjął działania mające na celu koronację Bolesława Szczodrego w 1075r. Wspierał także powstawanie i umacnianie klasztorów benedyktyńskich, które w ówczesnym czasie stanowiły bardzo ważne ośrodki ewangelizacyjne. Niestety Bolesław Szczodry, wszedł z nim w zatarg, którego efektem była śmierć biskupa. Według tradycji biskup upominał wielokrotnie i bezskutecznie Bolesława za niewłaściwe postępowanie oraz za publiczne zgorszenia. Król Bolesław, nie mogąc ścierpieć napominań biskupa, rozkazał swoim sługom, by zabili go w kościele na Skałce podczas Mszy św., którą biskup Stanisław odprawiał. Ci jednak nie chcieli podnieść swoich mieczy na pomazańca Bożego, więc król sam, własnoręcznie zamordował Stanisława. Kult zamordowanego biskupa rozpoczął się w chwili przeniesienia jego relikwii w 1088 r. do katedry krakowskiej. Wtedy to powstała legenda, według której Polska rozpadła się tak samo jak członki ćwiartowanego biskupa. Św. Stanisław jest jednym z głównych patronów Polski. 8 września 1253 r. w bazylice św. Franciszka w Asyżu Stanisław został kanonizowany przez papieża Innocentego IV. Uroczystość ogłoszenia jego kanonizacji w Polsce odbyła się 8 maja 1254 r. W ikonografii św. Stanisława przedstawia się w szatach pontyfikalnych, jego atrybutami są: orzeł, pastorał i wskrzeszony Piotrowin.

Czczą Maryję

W naszym kościele nie ma szczególnego kultu do św. Stanisława – mówi ks. proboszcz Leszek Molenda. – Naszego patrona wspominamy podczas uroczystego odpustu przypadającego 8 maja. Wtedy to odprawiana jest uroczysta Suma, po której jest wystawienie Najświętszego Sakramentu, a następnie odbywa się procesja ze sztandarami, i naszymi zabytkowymi feretronami – mówi ks. proboszcz. W parafii przeważa pobożność maryjna, jak w wielu parafiach w Polsce. Istnieją cztery róże różańcowe, których członkinie nieustannie modlą się za wstawiennictwem Maryi. – Moim marzeniem, do tej pory niespełnionym, jest to, aby powstało męskie koło różańcowe, mam nadzieję, że kiedyś się tak stanie – podkreśla.

Tagi:
parafia Nida Sobków

Przejmujące słowa matki Stefana W.: Bardzo przepraszam za moje dziecko

2019-01-21 12:26

wpolityce.pl/PAP

Prezydent.pl

Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas, a ja nadal jestem matką; to najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić - podkreśliła w wywiadzie dla „Dużego Formatu” Jolanta, matka Stefana W., który zabił prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Bardzo przepraszam za moje dziecko - powiedziała.

Pytana, w jaki sposób dowiedziała się o tym, co zrobił syn, kobieta odparła:

Jeden z moich synów do mnie zadzwonił: „Mamo, Stefan dźgnął nożem prezydenta Adamowicza i teraz go reanimują”. A syn dowiedział się od kolegi, który oglądał relację z Orkiestry i zatelefonował, by mu powiedzieć. Włączyłam telewizor, już wszyscy o tym mówili, prezydent był właśnie przewożony do szpitala. Zaczęłam płakać, mąż również, mówiliśmy do siebie: „To niemożliwe”

— czytamy w wywiadzie.

Matka Stefana W. przyznała, że znała tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska.

Pracuję w placówce oświatowej, pan prezydent był u nas kiedyś na rocznicy. Ciepły, dobry człowiek. Nieraz widywałam go na ulicy, w centrum miasta, pewnie szedł do pracy. Mówiliśmy sobie dzień dobry. Gdy pan prezydent był operowany, cały czas myślałam, że z tego wyjdzie. Następnego dnia, w poniedziałek, składałam na policji zeznania i byłam pewna, że okaże się, że już wszystko dobrze

— dodała.

Na pytanie, czego oczekiwała od policji, gdy ostrzegała przed synem, pani Jolanta podkreśliła, że jej zdaniem „nie powinien wychodzić albo ktoś powinien go obserwować”.

Ale usłyszałam, że nie ma podstaw, że zgłoszą tylko swoje wątpliwości zakładowi karnemu. Nikt się ze mną później nie kontaktował

— podkreśliła.

Skończyłam resocjalizację, rozumiałam, co się dzieje, ale skoro mój syn został wypuszczony, nie wińcie mnie, proszę, ani moich dzieci. Co mieliśmy zrobić?

— dodała.

W wywiadzie padło też pytanie, jak myśli o synu.

To jest najtrudniejsze. Jako matka wciąż go kocham. Tylko rozpaczam, że zrobił coś strasznego. Tyle osób skrzywdził, prezydenta, jego rodzinę, nas… A ja nadal jestem matką

— mówiła pani Jolanta.

To najtrudniejsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić. Urodziłam syna, który zabił człowieka, i muszę z tym żyć. Ale nigdy się go nie wyrzeknę. Będę z tym cierpieniem już do końca życia, choć syna straciłam na zawsze. Na wolności najpewniej już go nie zobaczę

— dodała.

Po zamachu na prezydenta w nocy wpadła policja, z bronią w ręku, zabrali synów na przesłuchanie

— relacjonowała w wywiadzie matka Stefana W.

Niech nas ktoś zrozumie, on skrzywdził także nas. Tak bardzo bym chciała prosić żonę, dzieci, rodziców oraz brata pana prezydenta o wybaczenie, ale wiem, że proszę o dużo i być może będę musiała na to długo poczekać. Dlatego chciałam tego jedynego wywiadu – żeby dotarły do nich moje słowa: bardzo państwa przepraszam. Bardzo przepraszam za moje dziecko

— zaznaczyła pani Jolanta.

Jak mówiła, impulsem do tego, by pójść na policję, było ostatnie widzenie z synem.

W trakcie ostatniego, listopadowego widzenia znów mówił, że wydarzyła mu się krzywda. Zdrowie mi zniszczyli, powtarzał, i że zrobi coś spektakularnego. Wystraszyłam się. Niektórzy z rodziny nie chcieli go już odwiedzać

— powiedziała.

Przyznała jednocześnie, że „miała taką myśl”, żeby iść „w poniedziałek i wziąć udział w wiecu poświęconym jego pamięci albo w środę postawić znicz na placu Solidarności, ale nie miałam siły”.

Te tłumy ludzi… Nie byłam w stanie zrównać się z tą tragedią. O udziale w pogrzebie nie miałam odwagi nawet pomyśleć

— czytamy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Adios Chitré!

2019-01-22 00:02

Agata Pieszko

"Za nami piękny czas w Los Pozos. Czas modlitwy, braterstwa i radości. Mimo że różni nas wiele-język, kultura, miejsce gdzie żyjemy, to w czasie Dni w Diecezji Chitré doświadczaliśmy tej wielkiej prawdy, że mimo tych wszystkich rzeczy, które nas różnią, w Chrystusie wszyscy jesteśmy jedną rodziną".-mówi ks. Mariusz Sobkowiak z Diecezjalnego Duszpasterstwa Młodzieży we Wrocławiu.

Archiwum DDM

Podczas Dni w Diecezjach pielgrzymi z Polski doświadczali bożej obecności nie tylko podczas wspólnej Eucharystii. Odnajdowali Pana Boga w gościnności gospodarzy z diecezji Chitré, barwnej kulturze Hiszpan, a nawet w pracach społecznych, dzięki którym uczyli się radości z codziennych spraw.

"Wszyscy pielgrzymi z różnych krajów, które gościnnie przyjęła diecezja, gromadzą się tu jak w wieczerniku. Tutaj czujemy się jednym Kościołem bo jesteśmy napełnieni jednym Duchem i łączy nas jeden chrzest. Nic tak nie łączy, jak wspólna Eucharystia i wspólna modlitwa, której tutaj na ŚDM nigdy nie brakuje!"-dodaje ks. Mariusz

Już jutro nasi rodacy rozpoczną oficjalne świętowanie Światowych Dni Młodzieży 2019 w Panamie! Otaczajmy ich szczególną modlitwą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem